Nadchodzą minimaliści...

16.02.13, 10:59
Odrzucone przez rynek pracy, zniesmaczone chciwością swych rodziców pokolenie Y odwraca się od świata zawłaszczonego przez rzeczy nadchodzą minimaliści
wyborcza.pl/magazyn/1,130899,13411216,Miej_mniej__gdy_chcesz_wiecej.html?t=1361008637808#opform13411216
    • linn_linn Re: Nadchodzą minimaliści... 16.02.13, 11:26
      Na tym forum zjawisko zostalo dostrzezone kilka lat temu. Archiwum sie klania.
    • anika_ic Re: Nadchodzą minimaliści... 16.02.13, 12:05
      A ja dziękuję za linka, interesuje mnie minimalizm, więc ten artykuł jest kolejnym materiałem do przemyślenia, tym bardziej, że kilka lat temu nie interesowałam się tym, ani nie czytałam żadnych forum.
      Swoją drogą, parę miesięcy temu, będąc w księgarni wzięłam w rękę dosłownie jedną książkę. Była to "Sztuka umiaru" Dominique Loreau - trafiłam na akapit o indywidualnym komplecie naczyń (nie serwis na 12 osób, tylko zestaw naczyń dobranych wg upodobań, płci, wieku, ulubionego tworzywa danej osoby), co bardzo mi przypadło do gustu. Jednak w świetle tytułu tej pozycji, zmroziła mnie zupełnie nieminimalistyczna cena książki. Tak więc moda na minimalizm dla niektórych jest niezłym sposobem na rozpasany biznes.
      Dlatego dziękuję za linka do darmowego artykułu. Orestowi będę się przyglądać smile. Pozdrawiam
      • linn_linn Re: Nadchodzą minimaliści... 16.02.13, 14:04
        Oj Anika, Anika...
        forum.gazeta.pl/forum/w,20012,141149407,,Minimalizm_a_oszczedzanie.html?v=2
        • czekolada72 Re: Nadchodzą minimaliści... 16.02.13, 17:26
          linn_linn napisała:

          > Oj Anika, Anika...
          > forum.gazeta.pl/forum/w,20012,141149407,,Minimalizm_a_oszczedzanie.html?v=2

          i jeszcze:
          forum.gazeta.pl/forum/w,20012,137923943,137925065,Re_Minimalizm_.html
          • anika_ic Re: Nadchodzą minimaliści... 16.02.13, 17:37
            Rozpasanie też ma swoje uroki big_grin.
            Dzięki za linki, poczytam sobie.
            • linn_linn Re: Nadchodzą minimaliści... 16.02.13, 18:04
              Bralas udzial w dyskusji bez czytania? Nareszcie sie do tego przyznalas.
      • anick5791 serwis 16.02.13, 14:11
        anika_ic napisał:

        > trafiłam na akapit o ind
        > ywidualnym komplecie naczyń (nie serwis na 12 osób, tylko zestaw naczyń dobrany
        > ch wg upodobań, płci, wieku, ulubionego tworzywa danej osoby), co bardzo mi prz
        > ypadło do gustu.

        Artykuł wg mnie ciekawy, dziękuję smile
        Choć dla mnie to też nie nowość, lubię od czasu do czasu sobie odświeżyć wiedzę. No i daje nadzieję, że dziecko za kilka lat nie przeklnie mnie za takie podejście do życia wink

        Może to OT, ale wspomnianej książki nie czytałam i zaciekawił mnie ten serwis - jak mianowicie sprawdza się to przy przyjmowaniu gości? Każdy przychodzi z naczyniami, czy jak? Każdy dostaje inny talerz? A np. Wigilia? Też taka eklektyczna improwizowana zastawa by miała być dla szacownych cioteczek wink ?
        • ofelia1982 Re: serwis 16.02.13, 14:15
          Czy Ty próbujesz jakiś serwis tu reklamować?
          • anick5791 Re: serwis 16.02.13, 14:23
            ofelia1982 napisała:

            > Czy Ty próbujesz jakiś serwis tu reklamować?

            Sorry, o co Ci chodzi?
            Jeśli podejrzewasz spam, to może choć zadaj sobie trud sprawdzenia moich postów... Zapewne zorientujesz się, że niczym nie handluję.
            Bardziej ciekawi mnie co sądzisz o pomyśle braku serwisu. Szkoda, że nie pokusiłaś się, by odpowiedzieć na zadane pytanie, skoro już go nie zignorowałaś...
        • gat_t_a Re: serwis 16.02.13, 14:26
          Na takie okazje minimaliści muszą chyba zamówić catering razem ze stołem, krzesłami i zastawą.

          Zastawy nie ma bo po co (wszak wystarczy jednoosobowy komplet dopasowany do potrzeb właściciela), stołu na 12 osób też nie, 12 krzeseł to już rozpasana konsumpcja smile, a i raczej trudno przygotować odświętny posiłek na 8-12 osób w dwóch małych rondlach (więcej to zastępowanie ludzi rzeczamismile.

          • anick5791 Re: serwis 16.02.13, 14:44
            smile

            Kurczę, mam serwis przekazany przez mamę (w momencie, kiedy to u nas, nie u niej zaczęła się spotykać rodzina), a oprócz tego jeszcze taką zwyczajną zastawę na więcej osób - jeśli znajomi wpadną z dzieciakami bez okazji, to idzie w ruch, bo to już właśnie jest 8-10 osób. I do tego kilka talerzy codziennych. Takie zbytki wink I teraz zastanawiam się, czy już mnie to przekreśla jako zwolenniczkę minimalizmu? OK, nie z pewnością nie jestem ekstremistką... smile

            I tu nasuwa mi się pytanie, gdzie leży granica minimalizmu? Jest indywidualna? Czy minimalizm wymuszony okolicznościami to też minimalizm? Czy może liczy się tylko, jeśli chodzi o w pełni świadomą rezygnację z pewnych dóbr? Jak uważacie?
            • verdana Re: serwis 16.02.13, 15:22
              Serwis wydaje mi się bez porównania mniej minimalistyczny, niż dobieranie kazdego talerzyka i kubeczka do konkretnego domownika i gościa. No chyba, ze minimalista w ogóle gości nie przewiduje.
            • anika_ic Re: serwis 16.02.13, 15:29
              Z tego co zdążyłam przeczytać zapamiętałam, że takie indywidualne zestawy naczyń są często stosowane w Japonii. Podobno nikomu z domowników nie przyszłoby nawet do głowy by użyć nie swojego zestawu. Autorka wspomniała także o kobiecie (Japonce), która otrzymała od swojej matki bardzo dla niej cenny prezent - piękne zestawy miseczek, talerzyków, filiżankę dla jednej osoby, ale na cztery pory roku. Każdy zestaw był wykonany z czegoś innego (porcelana, kamionka itd). Czy to nie cudne? Po prostu inaczej spojrzałam na codzienne naczynia - po co dążyć by wszystkie były takie same do kompletu? Niech naczynia służą i podobają się każdemu wg gustu. Myślę, że to bardzo miłe mieć osobisty zestaw dobrany wyłącznie ze względu na upodobania danej osoby - do użytku codziennego.
              A serwis? I tak chyba każdy jakiś ma, przecież nie ma sensu się go pozbywać. Niech będzie dla gości smile
              • anick5791 Re: serwis 16.02.13, 15:34
                Nie, no to faktycznie fajny pomysł. Może trudny do zrealizowania, ale miły. Z pierwszego postu nie zrozumiałam po prostu, o co chodzi smile
                • anika_ic Re: serwis 16.02.13, 15:47
                  O, i jeszcze jedno mi się przypomniało: stół przy którym jemy powinien być nieduży (to też dążenie do minimalizmu). Autorka porównała go do stolika kawiarnianego. Przy takim stoliku wytwarza się kameralna atmosfera sprzyjająca rozmowom i bliskości. Dlatego kupując nowy stół do kuchni wybrałam 74 x 74 (mniejszego nie było smile ) i jestem z niego bardzo zadowolona. Rzeczywiście milej się przy nim je. I naczynia - talerze, filiżanki itp. też powinny być małe - po prostu lepiej z nich smakuje. To tak jakby delektować się malutkim, ale bardzo smakowitym ciasteczkiem przy filiżance herbaty... Nie powiem, urzekło mnie to smile
                  • verdana Re: serwis 16.02.13, 15:58
                    To nie wygląda na minimalizm, tylko na obsesyjne zafiksowanie sie na przedmiotach. Dziękuję, nie. Nie chodzi mi oczywiście o Twój stół, ale o konieczność posadania tego, a nie innego zestawu kubeczków, czy też konkretnego stołu, wybieranego nie na zasadzie "bo teki mi się podoba", tylko z jakiś metafizycznych powodów.
                    Ja np. nie znosze małych stołów, ani nakladania kolejnych porcji na mikroskopijne talerzyki. Ani robienia trzech kaw pod rzad, zamiast jednego kubka.
                  • tymma Re: 16.02.13, 16:02
                    A nie lepiej życ według swoich potrzeb, a nie według tego co ktoś gdzieś napisał, bo akurat miał takie zdanie na ten temat?
                    Nie wyobrażam sobie wybierania np. stolika do MOJEGO domu, według jakiejś "zasady". Nie ważne, że talerze się nie mieszczą, wszyscy siedzą na rogu i przepychają się łokciami- ważne, że jakieś "guru" napisało, że tak NAM bedzie lepiej w życiu. Toż to jak jakaś sekta...
                    Ja tez jestem za minimalizmem, ale według swoich potrzeb a nie innych.
                    • linn_linn Re: 16.02.13, 18:09
                      Lepiej, ale wtedy niektorym minimalistom spadna dochody ze sprzedazy ksiazek. Poza tym warto pamietac, ze jak juz wszyscy staniemy sie minimalistami, to wieszosc z nas bedzie bezrobotna.
                      • madzioreck W końcu ktoś to napisał... 16.02.13, 18:42
                        ...co i mnie chodzi po głowie.

                        P
                        > oza tym warto pamietac, ze jak juz wszyscy staniemy sie minimalistami, to wiesz
                        > osc z nas bedzie bezrobotna.

                        10/10
                      • miedzymorze Re: 16.02.13, 22:25
                        Wg mnie niekoniecznie.
                        na pewno ludzie zajmujący się kreowaniem sztucznych potrzeb musieliby się przebranżowić (i ci od realizacji też). Z drugiej strony mniej by było ludzi zadłużonych i nie mających pojęcia, co tak naprawdę jest dla nich ważne.

                        pozdr,
                        mi
                        • linn_linn Re: 17.02.13, 07:58
                          Jednak nie. Minimalizm to nie tylko eliminowanie sztucznych potrzeb, ale ogolne sprowadzanie ich do minimum. Nawet kierowanie sie magiczna liczba 100 rzeczy. Uwazasz, ze 101-a to sztuczna potrzeba? A bezsensowne zadluzanie sie nie ma z tym nic wspolnego. Niektorzy lubia zyc ponad stan nie biorac pod uwage mozliwosci, a potem wpadaja w pulapke 3-4-5 kredytow. to, co kupili, to tylko niewielka czesc zadluzenia, a reszta oplaty, procenty, kary itp.
                  • astrum-on-line Re: serwis 16.02.13, 17:39
                    Moim zdaniem stół powinien być wygodny. Czyli dość duży, żeby spokojnie się na nim zmieściło to, co jest w tym momencie potrzebne. Nie wiem po co w kuchni mikroskopijny stół. Nie tylko nie da się na nim spokojnie zjeść ale nawet warzyw na sałatkę nie pokroję.
                  • agni71 Re: stół minimalisty 16.02.13, 19:45

                    > O, i jeszcze jedno mi się przypomniało: stół przy którym jemy powinien być nied
                    > uży (to też dążenie do minimalizmu). Autorka porównała go do stolika kawiarnian
                    > ego. Przy takim stoliku wytwarza się kameralna atmosfera sprzyjająca rozmowom i
                    > bliskości. Dlatego kupując nowy stół do kuchni wybrałam 74 x 74 (mniejszego ni
                    > e było smile ) i jestem z niego bardzo zadowolona. Rzeczywiście milej się przy ni
                    > m je.

                    No cóż, moja zgoła nieminimalistyczna 5-osobowa rodzina raczej by sobie przy takim stole nie pojadła, chyba, ze na raty... Niektóre porady od czapy.
                    • anika_ic Re: stół minimalisty 16.02.13, 21:48
                      Zdrowy rozsądek, umiar oraz dostosowanie do rzeczywistych potrzeb to podstawa.
                      Minimalizm to rodzaj ascezy, która nęci mnie prostotą lub choćby uproszczeniem, wabi uwolnieniem od nadmiaru, jednak ciągle mi daleko do tego stanu.
                      Upychanie pięciu osób przy malutkim stoliczku byłoby dziwne, niepotrzebne i na pewno od czapy, zgadza się. Jak mogłaś pomyśleć, że wciskam pomysł na życie czy postępowanie dla każdego?? W dodatku "cytując" treść fragmentu książki przelotnie przejrzanej w księgarni?
                      Toż to zwykła nadinterpretacja. To mnie wystarcza mój stolik. Twój stół powinien wystarczać Twojej rodzinie. Każdemu wg jego potrzeb smile
    • anick5791 Czym jest minimalizm? 16.02.13, 16:23
      Jw. Wg Was?
      Zbiorem zasad do przestrzegania? Filozofią życiową? Przeciwieństwem konsumpcjonizmu?

      A jak z Waszymi dziećmi? Czy ich też dotyczą ograniczenia (zabawki, ubrania, itd...) Jeśli tak, to czy nie macie z tym kłopotu (rówieśnicy z domów o bardziej konsumpcyjnym nastawieniu)?

      Dla mnie chyba przede wszystkim świadomym rezygnowaniem z tego zbędne w moim życiu.
      Córki jakoś specjalnie nie ograniczam, bo nie chciałabym, żeby w przyszłości sobie to kompensowała (a może tak wcale nie musiałoby być... sama nie wiem).
      • anika_ic Re: Czym jest minimalizm? 16.02.13, 16:42
        Nie namawiam nikogo do naśladowania autorki książki "Sztuka umiaru". Napisałam tylko, że urzekło mnie to inne spojrzenie na przedmioty - bardziej od strony osoby niż kompletu czegoś tam. Nie zamierzam pozbywać się serwisu, ani wprowadzać rewolucyjnych zmian na minimalistyczną czy jakąś inną modłę. Rozmyślam nad tym (i tamtym smile) i może troszeczkę poszerzam swoje patrzenie na świat, A jeśli sprzyjają okoliczności lub nadarzają się sposobności - sprawdzam jak się z tym czuję. Tylko i aż tyle smile
        • verdana Re: Czym jest minimalizm? 16.02.13, 17:02
          Ja to rozumiem(w odniesieniu do "sztuki umiaru") , ale to nie jest minimalizm, tylko swoista forma konsumpcjonizmu, bardziej moze eleganckiego.
          • skarbonka-bez-dna przerzuciłam wywiad z tym Orestem... 16.02.13, 18:10
            www.instytutobywatelski.pl/12308/lupa-instytutu/odkrywajac-minimalizm

            i stojąca za tym ideologia wydaje się rozsądna: mniej rzeczy--> mniej sprzątania -->więcej czasu dla bliskich; mniejsze potrzeby posiadania i wymieniania rzeczy --> mniej czasu w sklepach--> więcej quality time z bliskimi; mniejsza potrzeba posiadania--> można mniej pracować (odrzucać nieciekawe propozycje tylko dlatego, że dają pieniądz) --> rozwój własny i czas dla bliskich.

            No wygląda pięknie i szlachetnie, tylko zdaje mi się, że ci ekspstremiści starający się zejść do setki to jednak nie takie cele mają w głowie tylko to raczej ilustracja tego o czym verdana mówi.
            • wyihdia Re: przerzuciłam wywiad z tym Orestem... 18.02.13, 15:07
              mniejsze potrzeby posiadania i wymienia
              > nia rzeczy --> mniej czasu w sklepach--> więcej quality time z bliskimi
              > ; mniejsza potrzeba posiadania--> można mniej pracować (odrzucać nieciekawe
              > propozycje tylko dlatego, że dają pieniądz) --> rozwój własny i czas dla b
              > liskich.

              Wszystko super gdy mówimy o studencie singlu.

              Gros wydatków przeciętnej rodziny to nie są pozycje które można zaliczyć do rozbuchanej konsumpcji. Chociaż mogą robić takie wrażenie na samotnym studencie minimaliście.



          • linn_linn Re: Czym jest minimalizm? 16.02.13, 18:11
            Sztuka umiaru to takze cenny zdrowy rozsadek: wiedzielismy o tym zanim narodzili sie pierwsi minimalisci.
        • jaczytam1 Re: Czym jest minimalizm? 23.04.13, 16:35

          nic innego jak ograniczanie dóbr, przedmiotów,
          polecam publikację
          ksiazkiwsieci.blogspot.com/2013/04/minimalizm.html
      • miedzymorze Re: Czym jest minimalizm? 16.02.13, 22:20
        anick5791 napisała:

        > Jw. Wg Was?
        > Zbiorem zasad do przestrzegania? Filozofią życiową? Przeciwieństwem konsumpcjon
        > izmu?

        Narzędziem. Prostym jak cep. Opis działania:
        1. Zidentyfikuj co dla ciebie ważne (zamachnięcie się cepem)
        2. pozbądź się reszty (przyłożenie)

        smile

        >
        > A jak z Waszymi dziećmi? Czy ich też dotyczą ograniczenia (zabawki, ubrania, it
        > d...) Jeśli tak, to czy nie macie z tym kłopotu (rówieśnicy z domów o bardziej
        > konsumpcyjnym nastawieniu)?

        Dzieci rosną i się zmieniają, zabawki i ubrania przychodzą i odchodzą - raz jest ich więcej, raz mniej. Póki co, mieszczą się w przewidzianych pojemnikach. Od czasu do czasu siadamy i przebieramy wspólnie zabawki, starszak sam potrafi powiedzieć 'ja się już tym nie bawię, może komuś oddamy'. Nie domagam się redukcji pięciu ukochanych pluszaków do jednego, po prostu nie kupuję kolejnych. Ubrania i buty dziecięce postrzegam jako strumień materii wolno płynący przez szafę i komodę wink

        >
        > Dla mnie chyba przede wszystkim świadomym rezygnowaniem z tego zbędne w moim ży
        > ciu.
        > Córki jakoś specjalnie nie ograniczam, bo nie chciałabym, żeby w przyszłości so
        > bie to kompensowała (a może tak wcale nie musiałoby być... sama nie wiem).

        możliwe, że po prostu 'wyniesie' minimalizm z domu. Nie zostałam nagle minimalistką po przeczytaniu czegoś-tam, chociaż oczywiście miło jest trafić na ludzi, którzy 'też tak mają' .
        Artykuł jest cienki, całkowicie pomija to, że zanim się zacznie wyrzucać (rzeczy, zobowiązania, znajomości) należy odrobić pracę domową w postaci zdefiniowania co dla kogoś jest ważne.
        Jeśli uwielbiamy przyjmować gości to nie wyrzucamy serwisu.
        Rosnąca (?) popularność minimalizmu cieszy, ale nie da się ukryć, że jest to też sposób trzepania kasy - pani od Sztuki umiaru popełniła ich ze trzy chyba (i gdzie tu umiar?) wink
        A tak naprawdę - żeby być minimalistą nie trzeba czytać kolejnych artykułów i książek. lepiej wstać od kompa i pomachać cepem ;D

        pozdr,
        mi
    • linn_linn Re: test 17.02.13, 08:35
      Ktora z kolei komorke macie w torebce? Ja druga: nie twierdze, ze ostatnia, ale do trzeciej w ogole mi sie nie spieszy.
      • anick5791 Re: test 17.02.13, 09:03
        Ale drugą odkąd się pojawiły? To obie muszą być supertrwałe smile

        Chyba 7. - przez 15 lat. W czasie kiedy prowadziłam firmę - przez jakieś 10 lat - miewałam 2 równolegle (wieczorem wyłączałem tę, której nr dawałam klientom i włączałam dopiero jak uznawałam, ze zaczynam dzień roboczy smile ).
      • marianna1970 Re: test 17.02.13, 09:19
        Od 2003 drugą najpierw Nokię 3510i a teraz SE K750i od siedmiu lat, nie bawią mnie zabawki typu smartfony lub tablety wystarczy dobry desktop z dużym monitorem
        • verdana Re: test 17.02.13, 10:14
          Mam trzecią czy czwartą. Kupuję, jak jest mi potrzebna, albo jesli dochodzą funkcje, które są pożyteczne. Nie zostałabym przy komórce bez Internetu, tylko dlatego, że jeszcze działa, ale smarfona nie kupię, bo mi niepotrzebny.
          Minimalizm na zasadzie "mam tylko to co koniczne" nie uwzglednia absolutnie potrzeb człowieka, wkładu pracy, przyjemności. Czym innym jest niekupowanie rzeczy zbędnych, a czym innym ograniczenie posadania do rzeczy, bez których obyć się nie mozna i tym samym utrudnianie sobie życia dla jakiejść wydumanej idei.
          • marianna1970 Re: test 17.02.13, 10:33
            Internet to ja mam w pracy i w domu na dużym ekranie a nie na malutkim ekranie telefonu i do tego te mazanie palcem po ekranie ... dobre to jest maniaków gadżetów i to jest jak to ludzie ulegają pokusie kupowania zabawek i gadżetów
            • verdana Re: test 17.02.13, 10:40
              No widzisz - i już oceniasz wszystkich według własnych potrzeb - co Tobie niepotrzebne , inni mogą wyrzucić. Kiedy wyjeżdżam muszę mieć ddostęp do maila, z przyczyn zawodowych i tyle.
            • jamesonwhiskey Re: test 17.02.13, 15:22
              > Internet to ja mam w pracy i w domu na dużym ekranie a nie na malutkim ekranie
              > telefonu i do tego te mazanie palcem po ekranie ...


              a w podrozy tez ci fajnie sie uzywa tego twojego desktopa z duzym monitorem ?
              a zapomnialem ty nigdzie nie wyjezdzasz


              > etów i to jest jak to ludzie ulegają pokusie kupowania zabawek i gadżetów

              smartfon ma sporo przydatych funkcji, nie musi byc tylko gadzetem
              • linn_linn Re: test 17.02.13, 19:12
                Mozna wyjezdzac po to, aby nie miec kontaktu z mailami, netami, forami. Ja tak robie.
                • verdana Re: test 17.02.13, 19:38
                  Problem w tym, ze czasami się wyjeżdża, a maile jednak odbierać trzeba.
      • agni71 Re: test 17.02.13, 11:46
        linn_linn napisała:

        > Ktora z kolei komorke macie w torebce? Ja druga: nie twierdze, ze ostatnia, ale
        > do trzeciej w ogole mi sie nie spieszy.

        A ile masz lat? Jak 20+, to całkiem możliwe. Ja sobie nie wyobrażam nosić cegłę sprzed 15 lat wink
        • linn_linn Re: test 17.02.13, 12:16
          Sprzed 15 lat? Pierwsza komorka to byl "tluscioszek" alcatel: cegla bym go nie nazwala. Od lat go nie uzywam.
        • jolunia01 Re: test 18.02.13, 14:48
          agni71 napisała:
          >
          > A ile masz lat? Jak 20+, to całkiem możliwe. Ja sobie nie wyobrażam nosić cegłę
          > sprzed 15 lat wink

          A ty ile masz lat? 15-? To wszystko tłumaczy. Moja pierwsza komórka - 16 czy 17 lat temu była mniejsza od tej obecnej, nieco tylko cięższa ze względu na technologię baterii.
          Nie wiem dlaczego dzieciom się wydaje, że przed nimi to tylko neandertalczycy żyli. smile
          • agni71 Re: test 18.02.13, 22:00
            Ja pamietam duże i ciężkie koromysła. Nie wiem, jak wasze, ale moje komórki po pewnym czasie zaczynają nawalać, ot choćby bateria szybko sie rozładowuje.

            Moja pierwsza komórka - 16 czy 17
            > lat temu była mniejsza od tej obecnej, nieco tylko cięższa ze względu na techn
            > ologię baterii.

            I co, masz aktualnie drugą komórkę w ciągu tych 15 lat?
    • jamesonwhiskey Re: Nadchodzą minimaliści... 17.02.13, 15:17
      no i ok
      ale bycie infantylnym dorobkiewieczem bardziej mi odpowiada
      • zosiaonline Re: Nadchodzą minimaliści... 17.02.13, 22:29
        Jakby to delikanie ująć? Chciałam się poskarżyć. To nie jest sprawiedliwe!
        Przeglądam forum, widzę temat wątku „nadchodzą minimaliści”. A potem wracam myślą do pytań, jakie zadawało moje pokolenie, starsze i jestem zdegustowana. Czemu nas na forum oszczędzamy takie pytania nie spotykają? Jest to kolejny dowód miałkości, jałowości problemów, które nurtują dzisiejsze pokolenie. Dowód?

        Proszę bardzo:

        Przyszedł raz na egzamin student (o wyglądzie nie wspomnę, to rzecz drugorzędna – higiena osobista, elegancki ubiór, choć dawniej to wyglądało inaczej i człowiek nie musiał wietrzyć potem pokoju przez godzinę)

        - Dlaczego pan się nie przygotował? Zakres materiału został podany. Jeżeli coś nie było zrozumiałe to mógł pan się zgłosić na konsultacje.
        - Yyyyyy.......Bo ja jestem minimalistą, pani profesor.

        Żeby nie było - ja kilka razy w tygodniu dyskutuję z takimi młodymi ludźmi. Na różne tematy, czasem ideologiczne czy światopoglądowe. To nie jest i nie będzie odosobniony przypadek! A tutaj mam kolejny dowód, "wirtualny".
        Być może starsze pokolenie zadawało pytania. Odpowiedziano na nie i nowe pokolenie już odpowiedź zna. Teraz ma inne problemy. Zgrabnie to sobie dedukował kolega, gdy z ironią słuchał dyskusji akademickiej.

        Ale JAKIE problemy.

        Młodzieży, więcej się po Tobie spodziewam! Jak zauważył C.S. Lewis "Ewolucja nie zawsze oznacza poprawę. W istocie znaczy to tyle co zmiana". Wszystko co napisałam jest ogromnym uproszczeniem. Nawet nie zasygnalizowałam tematu. Temat jak ocean.

        Ja chyba na to forum nie mam co wchodzić. Po co się załamywać po raz wtóry, wirtualnie? Wybaczcie mi tą marginalną uwagę (choć na temat, niestety, na temat....)

        Zofia
        • anick5791 Re: Nadchodzą minimaliści... 18.02.13, 08:20
          Zosiu, a gdyby Ci student powiedział np. "Jestem stoikiem, nie rusza mnie pani ani pani egzaminy", to uznałabyś, że osoby biorące udział w rozmowie o dajmy na to filozofii zachodniej, są ograniczone?
          Albo jeśli ktoś zapytałby na forum czy popiera fair trade to też być uznała, że te tematy rozmów to nic, bo Wy to potrafiliście toczyć dyskusje?

          Sorry, ale dla mnie z Twojego posta przebija co najwyżej próba odreagowania jakiejś tam sytuacji zawodowej. I jak na wykładowcę akademickiego (dobrze rozumiem?) masz moim zdaniem zaskakująco mało zrozumienia otaczającej rzeczywistości i swojej w niej roli.

          Oczywiście jest to "wirtualna" opinia obcej osoby, która przeczytała jedną Twoją wypowiedź. Jednakże ta wypowiedź dotyka mnie o tyle, że na podstawie zainteresowania jakimś tam nurtem próbujesz oceniać mnie i inne osoby uczestniczące w rozmowie, dlatego pozwoliłam sobie tak zareagować.
          • semi-dolce Re: Nadchodzą minimaliści... 18.02.13, 08:26
            Moją pierwszą refleksją po przeczytaniu wypowiedzi Zosi było to, że sugerowanie jakoby wszyscy minimaliści byli idiotami, bowiem jeden idiota określił się minimalistą, jest mocno na wyrost.
        • linn_linn Re: Nadchodzą minimaliści... 18.02.13, 08:32
          Dziwi mnie to, co napisalas. Z tego watku i innych na temat minimalizmu jasno widac, ze zwolennicy tej "filozofii" zostali tu uznani za dziwakow, falszywych guru / autorzy ksiazek, ktore powinny byc gratosowe, a nie sa / itp. itd. Zdecydowana wiekszosc ten typ myslania odrzucaaczkolwiek stara sie nie przesadzac w kupowaniu rzeczy, gadzetow / ponad potrzeby /.
          Przy okazji, jakie to pytania tu nie padaja? Powinny? Sa zwiazane z oszczedzaniem?
          • agni71 Re: Nadchodzą minimaliści... 18.02.13, 08:58

            > Przy okazji, jakie to pytania tu nie padaja? Powinny? Sa zwiazane z oszczedzani
            > em?


            Może żle oceniam zosię, ale jakoś mam wrażenie, ze na to pytanie ci nie odpowie.

          • skarbonka-bez-dna Re: Nadchodzą minimaliści... 18.02.13, 09:11
            linn_linn napisała:

            > Dziwi mnie to, co napisalas. Z tego watku i innych na temat minimalizmu jasno w
            > idac, ze zwolennicy tej "filozofii" zostali tu uznani za dziwakow, falszywych g
            > uru / autorzy ksiazek, ktore powinny byc gratosowe, a nie sa / itp. itd. Zdecyd
            > owana wiekszosc ten typ myslania odrzucaaczkolwiek stara sie nie przesadzac w k
            > upowaniu rzeczy, gadzetow / ponad potrzeby /.

            Alez mi się sam trzon filozofii podoba! O ile dobrze go rozumiem. A rozumiem - w skrócie: usuń ze swojego życia to co niepotrzebne (rzeczy, zobowiązania, relacje). Samo założenie jest ok. Tylko jak zwykle czynnik ludzki i to nad czym tu się pastwimy to ekstremizmy. A ja nie wykluczam, że ktoś kto się nazywa minimalistą może żyć bardzo racjonalnie, szczęśliwie, normalnie. Skrajności są zawsze złe, ale nie można generalizować skrajności na wszystkich.
            • linn_linn Re: Nadchodzą minimaliści... 18.02.13, 12:43
              Ja uznaje minimalizm jako cos w rodzaju hamulca: ma mi przypominac, zebym nie przesadzala kupujac to czy owo. Inna sprawa, ze zaczelam to juz robic zanim poznalam zasady minimalizmu.
              • verdana Re: Nadchodzą minimaliści... 18.02.13, 12:47
                Ale to nie jest minimalizm, tylko zdrowy rozsądeksmile
                Minimalizm to hamulec przed kupieniem rzeczy potrzebnej, chcianej, ale nie całkowicie niezbędnej.
        • malwi.2 Re: Nadchodzą minimaliści... 18.02.13, 10:39
          Zosiu, myślę, ze nie jedna osoba chętnie poznaje Twój punkt widzenia na niektóre sprawy!!!

          Fajnie jest z innymi podyskutować, skonfrontować się i czasem nawet zmienić zdanie, bo przecież człowiek uczy się całe życie... A plusem internetu jest to, że można tu spotkać całkiem odmienne podejścia do życia, co w życiu codziennym (np. praca) sie chyba rzadko zdarza - no może akurat Zosia w swej pracy ma tej "różnorodności" dużo i nie jeden minimalizm "widziała" wink

          "Ewolucja ni
          > e zawsze oznacza poprawę. W istocie znaczy to tyle co zmiana".
          dobre smile

          Zosiu zaglądaj tu!!!
        • saphire-2 Re: Nadchodzą minimaliści... 18.02.13, 11:05
          Zosia, piszesz jak starsza pani wink
          Niedawno urodziłaś dziecko, to jak to jest?
          Masz ciekawe poglądy smile
          • verdana Re: Nadchodzą minimaliści... 18.02.13, 11:55
            Też mi sie coś nie zgadza - primo wiek, secundo studenci. Znam mnóstwo studentów i jeszcze żaden nie tłumaczył mi, ze nie umie do egzaminu, bo jest minimalistą. Nawet najbardziej ekstremalni minimaliści nie głosza chyba, ze minimalizm polega na tym, aby wiedzieć jak najmniej?
            Studenci też raczej nie śmierdzą, w każdym razie nie częściej niż profesorowie.
            • momas Re: Nadchodzą minimaliści... 18.02.13, 12:07
              co do wieku - bez przesady. Sama, Verdano, pisałaś, ze byłaś adiunktem będąc na urlopie macierzyńskimsmile No chyba, że adiunktem zostałaś w okolicach (bliskich) 30 stki.
              Teraz "późne" macierzyństwo dosyć często wystepuje...
              A co do studentów - różni bywają....I różne rzeczy głoszą....(np wydziały przyrodnicze)
              big_grin
              • verdana Re: Nadchodzą minimaliści... 18.02.13, 12:09
                Adiunktem zostałam mając lat 30. Ale tu nie była mowa o adiunkcie, tylko o profesorze. A to juz naprawdę rzadkość.
                • zosiaonline Re: Nadchodzą minimaliści... 18.02.13, 18:28
                  Jeszcze tytułem wyjaśnienia, bo ono się pewnie należy, po tych kilku(nastu) moich postach i udziale na forum. Zaznaczam, że nie piszę by wszczynać dyskusję, prowokować wypowiedzi, a już szczególnie ludzi, którzy mnie nie trawią, którym to, co piszę jest obce/głupie/bezsensowne etc. I tak nie wezmę w tym udziału. Tak, jestem załamana tym, co się dzieje w polskiej edukacji. Mój poprzedni post nie miał na celu generalizacji, uogólnień. Jeśli ktoś to tak zrozumiał – to mi szczerze przykro, słowo pisane czasem bywa trudniejsze w odbiorze. Przyznaję się również, że jakoś nie zwracałam szczególnie uwagi by być dobrze zrozumianą. Uznałam, że to pewnie i tak nie ma sensu. Ale napiszę to: tu NIE CHODZI o to, że na podstawie jednego (sic!) osobnika kwalifikuję ludzi, którzy minimalistami się głoszą, jako „idiotów” (słowo cytuję). Pudło, na co innego chciałam zwrócić uwagę i zasygnalizować.

                  Zupełnie to nie na temat wprawdzie, ale może jednak jakoś jest to też odpowiedź na zadane wyżej pytania w formie, w jakiej one padły. Rzecz chyba polega na braku płaszczyzny odpowiedzi. Odpowiedź cały czas jest, tylko nie ma wspólnego języka komunikacji.

                  Uczelnie wyższe w Polsce to jest zupełnie inny świat, o którym naukowcy mieszkający na stałe poza krajem opowiadają sobie historie jak z braci Grimm, świat INNEJ edukacji, nie przenikający się wzajemnie. Świat poza obszarem zainteresowania jakiegokolwiek organu nadzorczego, co nie znaczy, że jest to świat bezpański.

                  Moi drodzy, ta ostatnia sprawa bardzo leży mi na sercu. Spędziłam za granicą niemal całą młodość i lata średnie. Życie było podporządkowane samodyscyplinie: rano wszyscy, łącznie z 70-letnimi profesorami, stawiali się na sali gimnastycznej. Niektórzy o piątej rano jeździli na rowerku/biegali, o siódmej byli już na sali, przygotowywali się do zajęć. Na sali wykładowej biegaliśmy od studenta do studenta. Bo to wykładowca jest dla studenta, nie na odwrót! Nie udało mi się zaszczepić tego kultu wiedzy w polskich realiach, a moje edukacyjne zapędy były jednostronne, choć czasem wymagały poświęcenia czasu prywatnego, dania czasu młodym ludziom, wysłuchania ich i rzeczowej dyskusji. Niestety, bez naśladowców.

                  Jak to się ma do minimalizmu? Ręce mi opadają. Skrótowo: to, co tu piszecie powyżej, to jest racjonalne życie, zdrowy rozsądek, a nie żaden minimalizm. Minimalizm to puste hasło tych, którzy się w tej niepewnej rzeczywistości nie odnajdują. Zawsze ci bardziej skłonni do zagubienia szafowali frazesami (historii nie wykładam, ale po wielu latach pamiętam przykłady).

                  Uważam, że mój dalszy pobyt tu byłby elementem prowokowania do nieodpowiedzialnych wystąpień ze strony kogoś, kto rzuca błotem w nadziei, że coś się zawsze przyczepi. W Stanach droga do profesury jest krótsza. I inne są mierniki awansu. I nie zawsze jest tak, że to dziecko przeżywa swoich rodziców. Czasem jest na odwrót. Amen.
                  Jak już tu jestem (ale obiecuję że zaraz znikam): Pytanie o wasz „minimalizm” jest źle postawione. Wyobraźcie sobie, że czytamy podręcznik matematyki. Swoisty. Chcemy się z niego nauczyć matematyki. I czego się tam dowiadujemy? Że 2 x 2 = -50, że trójkąt to jest figura o wszystkich kątach prostych. Że kąt prosty może przyjmować wartości od 10 do 1300 stopni. Wszystko bardzo ładnie wyłożone, no rewelacja. I ja teraz pytam: czy to ma sens? Co pomyślimy o moim pytaniu? Odpowiadając wprost: czy grzechem jest głupota - nie wiem, ale uciekanie w nowomowę i słownik lemingów z pewnością przybliża do braku tego sensu.

                  Drodzy: anick5791, semi-dolce, linn_linn, malwi2, verdana i inni. Ja już na tym forum formalnie nie występuję. Jeśli jeszcze zabieram/zabiorę głos w tego typu sytuacjach, to z powodów DLA MNIE uzasadnionych (tu akurat zagrały dwa – tytuł wątku – przypominający te bzdurne hasła niektórych niedojrzałych dzieciaków, a i pewnego rodzaju smutek, który dotyka mnie z powodu poziomu na uczelni). Generalnie ci „młodzi minimaliści” zresztą nie są groźni. Co nie zmienia faktu, że w przypadku oddziaływania na bardzo młode osoby działa silna manipulacja i bezrefleksyjne powtarzanie utartych frazesów, które wraz z brakiem doświadczenia i kompletną bezrefleksyjnością jaka (czasem, nie zawsze) ich cechuje, daje zazwyczaj skutki piorunujące - na całe życie. Ja chyba napisałam już swoje i na tym skończyłam.

                  Siedzę dalej cicho ze względu na tą resztkę, która jeszcze myśli i jak niestety zaznaczyła, czasem mnie czyta.

                  Wszystkiego dobrego, urazić nikogo nie chciałam.
                  Zośka
                  • verdana Re: Nadchodzą minimaliści... 18.02.13, 19:39
                    Hm, ale polscy profesorowie nie mają jednak tak rozdętego ego, aby obrazać sie przy pierwszej wyrażonej wątpliwości. I jakoś nie napotykają na swojej drodze śmierdzacych minimalistycznych studentów. I nie wygłaszają długich kazań, zamiast odpowiedzieć krótko i zwiężle.
                    Tez nie generalizuję, ale na ogół tak jest.
                    Nie wiem w jakim kraju wszyscy profesorowie stawiają się rano w sali gmnastycznej. Nie wiem też, w jakim kraju 70-latkowie nie przechodza na emeryturę i mają jeszcze obowiązek ćwiczyć na rowerku, a jednak sporo środowisk akademickich znam, choc powierzchownie.
                    Na sali wykładowej się wykłada - na sali seminaryjnej biega od studenta do studenta, mimo wszystko.
                    • anick5791 Re: Nadchodzą minimaliści... 18.02.13, 21:03
                      verdana napisała:

                      > Hm, ale polscy profesorowie nie mają jednak tak rozdętego ego, aby obrazać sie
                      > przy pierwszej wyrażonej wątpliwości. I jakoś nie napotykają na swojej drodze ś
                      > mierdzacych minimalistycznych studentów. I nie wygłaszają długich kazań, zamias
                      > t odpowiedzieć krótko i zwiężle.
                      > Tez nie generalizuję, ale na ogół tak jest.
                      > Nie wiem w jakim kraju wszyscy profesorowie stawiają się rano w sali gmnastyczn
                      > ej. Nie wiem też, w jakim kraju 70-latkowie nie przechodza na emeryturę i mają
                      > jeszcze obowiązek ćwiczyć na rowerku, a jednak sporo środowisk akademickich zna
                      > m, choc powierzchownie.
                      > Na sali wykładowej się wykłada - na sali seminaryjnej biega od studenta do stud
                      > enta, mimo wszystko.

                      smile

                      I jakoś nadal mam wrażenie, że ten nieszczęsny minimalizm w tytule wątku stał się jedynie pretekstem do wypowiedzi na zupełnie inny temat. Zapewne nie tylko Zosia na tym forum mogłaby się pochwalić pozycją i dokonaniami, a jednak większość osób tego nie robi - szczególnie, kiedy nie ma to absolutnie żadnego związku z poruszaną kwestią.
                    • black_halo Re: Nadchodzą minimaliści... 18.02.13, 22:17
                      > Hm, ale polscy profesorowie nie mają jednak tak rozdętego ego, aby obrazać sie
                      > przy pierwszej wyrażonej wątpliwości. I jakoś nie napotykają na swojej drodze ś
                      > mierdzacych minimalistycznych studentów. I nie wygłaszają długich kazań, zamias
                      > t odpowiedzieć krótko i zwiężle.

                      Hahaha; Dobre. Przez 5 lat na politechnice zauwazylam ze do profesora dochodza zazwyczaj jacys socjopacji i alkoholicy bo normalny czlowiek jakos sie nie trafil. Bubki z przerosnietym ego i wiedza z okresu pozniego Gomulki bo akurat wtedy robili doktorat. Wiekszosc ludzi z aktualna wiedza to byli doktoranci albo osoby tu po uzyskaniu doktoratu.
                      • verdana Re: Nadchodzą minimaliści... 18.02.13, 22:29
                        Bardzo ciekawe. Jak oni na tych kolokwiach habilitacyjnych i przewodach profesorskich wiedzieli, kto alkoholik i socjopata, aby tylko takich puszczać?
                        Kiedy Ty studiowałaś, bo doktoranci gomułkowscy są na zasłużonych emeryturach. Od dobrych paru lat.
                        • zosiaonline Re: Nadchodzą minimaliści... 18.02.13, 23:07
                          m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,11633916,Profesor_do_mlodych__wyksztalconych_bezrobotnych_.html
                          • verdana Re: Nadchodzą minimaliści... 19.02.13, 09:10
                            I co to ma do rzeczy?
                          • malwi.2 Re: Nadchodzą minimaliści... 19.02.13, 10:03
                            temat rzeka...

                            Uczelnie wyższe w Polsce to jest zupełnie inny świat,(...) Świat poza obszarem zainteresowania jakiegokolwiek organu nadzorczego, co nie znaczy, że jest to świat bezpański.

                            ja mogę oceniać tylko na podstwie uczelni jaką skończyłam, ale ciężko mi sie z tym nie zgodzić...

                            Ja skończyłam studia po których z pracą ciężko (nawet nie próbowałam szukac pracy w zawodzie, robie zupełnie coś innego). Może tylko ze 15 procent moich kolegów/koleżanek w zawodzie pracuje, a może mniej. Nie moge narzekac na poziom nauczania. Według mnie był wysoki. Wymagano od nas dużo.

                            Spotkałam na studiach wielu wykładowców, asystentów z pasją, z osiągnięciami. Walczyli o pieniadze na badania naukowe, nie zrażali sie porazkami, robili co było w ich mocy, by badania naukowe pchnac dalej, by nie siedziec bezczynnie. Ale byli tez tacy, w których ten entuzjazm opadł. Mieli juz dość ciągłego braku pieniedzy, marudzili, ze robia nieciekawe rzeczy.. po prostu sfrustrowani byli. Ale byli też i tacy, którzy bycie doktorem traktowali jak ciepła posadke (powaznie!!)

                            Ja sie nie czuje oszukana. Ja wybierajac kierunek studiów wiedziałam, ze pracy po tym nie będzie (to był kierunek awaryjny, nie dostałam sie na ten co chciałam). Mówili mi to tez koledzy bedący na wyższych latach (że pracy nie będzie), mówili tez i niektórzy profesorowie!!!

                            Niektóre moje kolezanki po roku próbowały na inne kierunki studiów - ja zostałam na tych moich, bo nie chciałam studiów przedłużac i sie szybko usamodzielnić.

                            Tak szczerze to czuję po latach, ze to ja trochę oszukałam...

                            moje studia państwo kosztowało nie mało pieniedzy: miałam dużo zajęć laboratoryjnych - a przecież od początku wiedziałam, ze pracy po nich nie dostanę!!!

                            Były one ciekawe, nie studiowałam bez przyjemności... ale państwo ze mnie żadnego pożytku nie jesli chodzi moje wyższe wykształcenie. Szkoda tych pieniędzy wydanych przez pańswto przez 5 lat!!! Może trochę dług spłaciłam jak robiłam prace magisterska i byłam darmowa siłą roboczą podczas pewnych badan naukowych.

                            Czemu tyle pieniedzy państwo przeznacza, by wykształcić tylu nieprzydatnych pracowników a tych przydatnych brakuje?

                            Uczelnie nia maja pieniędzy na badania naukowe (to juz w sumie inny temat). Nie wszyscy sa tak przebojowi, by te pieniądze łatwo zdobywac, rózne badania wymagaja róznych nakładów finasowych. Szkoda mi było tych doktorantów snujących sie po korytarzach bez konkretnego zajęcia. Przykre było to, że na doktoracie nie został kolega który miał pasję od najmłodszych lat (wolał wyjechać na zmywak do Anglii, niz snuc sie po korytarzach a swoja pasje miał rozwijac nadal w domu, a może w Angli rozwija, nie wiem - ale był bardzo rozczarowany, ze nie mogł robic tego na uczelni, szkoda talentu) Ale na doktoracie została dziewczyna, która powiedziała, ze ona by tak nie mogła pracować od poniedziałku do piatku od 8.00 rano do 16.00 i dlatego wybiera doktorat.
                            sad

                            nie wiem, czy to nie jest tendencja, ze na doktoratach zaczynaja zostawać często ci którch przeraża sprawdzanie sie na rozmowach kwalifikacyjnych podczas poszukiwania pracy.... mam ku temu przepuszczenia

                            • malwi.2 Re: Nadchodzą minimaliści... 19.02.13, 10:12
                              miało być z 15 procent
                              i tu
                              państwo ze mnie żadne go pożytku nie ma jesli chodzi moje wyższe wykształcenie


                              Jednocześnie wymagajcie więcej od siebie, nawet jeśli inni od Was nie wymagają.

                              lubię to smile
                            • verdana Re: Nadchodzą minimaliści... 19.02.13, 10:14
                              To w ogóle skomplikowana sprawa - masz rację, zę kształcenie, szczególnie na drogich kierunkach osób średnio zainteresowanych, które nie chcą pracować w zawodzie - to wyrzucanie pieniędzy. Dlatego byłabym jednak za stopniowym wprowadzaniem odpłatnosci za studia wyższe.
                              A z pracownikami uczelni w ogóle będzie dramat. Bo obecnie nie przyjmuje się asystentów, dopiero doktorów. Pytanie za 100 punktów - jaki zdrowy na umysle człowiek zaczyna pracę w wieku 30 lat? Osoby bardziej przebojowe zaczną pracę gdzie indziej. Zajęcia ze studentami prowadza doktoranci, którzy, jak juz sie nauczą, to odchodzą. Idiotyzm stulecia.
    • kosc_ksiezyca Re: Nadchodzą minimaliści... 18.02.13, 12:54
      Jak jestem w stanie zrozumieć różne minimalistyczne "postulaty", to tak krytykowanie podróżowania, przytoczone w tekście w jednym z cytatów, to dla mnie nie tylko bzdura, ale i błąd logiczny. No bo być niż mieć, tak? Podróżowanie to poznawanie nowych kultur, miejsc, ludzi.

      Ach, i zazdroszczę panu, któremu do życia wystarczą trzy wyświechtane koszulki i dżinsy. W mojej pracy - a nie jest to korporacja ani ministerstwo - raczej nie do pomyślenia.
      --
      l-userpic.livejournal.com/117866512/3491182
      • verdana Re: Nadchodzą minimaliści... 18.02.13, 13:02
        Poza tym, przepraszam bardzo, nie o to chyba chodzi, aby mieć mniej przedmiotów i poświęcać tym wybranym mnóstwo uwagi, ale po prostu, aby nie poświecać szczególnej uwagi przedmiotom. Niezaleznie od ich ilości.
        Minimaliści sa zafiksowanie na poidaniu nie mniej niz konsumpcjonści. Jedni muszą mieć dużo, drudzy - najstaranniej wybrane, przemyślane, wielofunkcyjne, idealne.
        Dzieki, minimalistycznie nie zamierzam poświecać rzeczom tyle uwagi - one mają mi po prostu służyć do czegoś i byc potrzebne. A nie ja mam służyć im - a tak jest w obu wypadkach.
    • linn_linn Re: 1 i 2 marca bez komputera i komorki :) 18.02.13, 14:34
      Przylaczmy sie?
      wyborcza.pl/1,127462,13417115,Dwa_dni_bez_komputera_i_komorki__Potrafisz_wytrzymac_.html
      • verdana Re: 1 i 2 marca bez komputera i komorki :) 18.02.13, 14:47
        Nie potrafię, albowiem oba te urzadzenia potrzebne mi są do porozumiewania się z ludźmi i do pracy. Szanse "pobycia z innymi" dla wielu ludzi, szczególnie tych samotnych po wyłączeniu komputera i komórki spadają do zera. Komnórka służy rozmowie, a więc własnie kontaktom międzyludzkim. Oprócz tego ludzie swobodnie znajduja jakoś czas na lampkę wina i spacer - to nie jest albo-albo. Jesli autor musi wybierac, to pora iść na terapie dla uzależnionychsmile
        Można też ogłosić dzień bez czytania, pisania i rozmów z rodziną - równie rozsądne.
        Szabat jest wyjątkowo niedostosowanym do dzisiejszych czasów rozwiązaniem. Dzień, w którym nie wolno robić nic, jest dniem często bardziej uciążliwym od pracy, co autor, jako Żyd , wiedziec powinien. Wizja, żeludzie, którzy wyjdą z sieci zajmą się konteplowaniem przyrody, nawiązywaniem kontaktów rodzinnych i mjedytacją, a nie sprzataniem, praniem i oglądaniem telewizji to wizja czysto utopijna. A ja się utopii boję.
        • joanna_poz Re: 1 i 2 marca bez komputera i komorki :) 18.02.13, 15:00
          1 marca to dzien roboczy - piatek - wiec akurat tego dnia bycie bez komorki i telefonu jest dla wielu ludzi nierealne, z uwagi na wykonywaną pracę.

          w soboty akurat rzadko korzystam z komputera, wiec nie jest to dla mnie żadne wyrzeczeniesmile
          • wyihdia Re: 1 i 2 marca bez komputera i komorki :) 18.02.13, 15:44
            Podobnie śmieszą mnie imprezy typu "dzień bez samochodu" czy "godzina bez prądu". Da sie ale w imię czego.
            • verdana Re: 1 i 2 marca bez komputera i komorki :) 18.02.13, 15:49
              Otóż to. Jeszcze godzina bez prądu to jakieś oszczędności. Dzień bez samochodu wymyślił ktoś z wielkiego miasta, którypracuje w domu i chyba nie rozumie, ze do pracy można mieć kilkadziesiąt kilometrów i dwa autobusy o niedogodnych porach. A on sam w życiu nie jechał rano metrem i nawet nie myśloi, co będzie jak do tego metra wsiądzie tysiące kolejnych użytkowników.
              • wyihdia Re: 1 i 2 marca bez komputera i komorki :) 18.02.13, 16:08
                Fani "dnia bez" mają na to gotową odpowiedź - nikt Ci nie kazał się wyprowadzać kilkadziesiąt km żeby teraz żyć nieekologicznie i marnotrawić cenne paliwa kopalne.

                Poglądy mieć wolno. Niepokoi mnie tylko zasięg akcji wyraźnie wspomagany urzędowo np. "Europejski dzień bez samochodu". Tego nie organizuje garstka zielonych, a jest prawdopodobnie wstępem do nowych ograniczeń czy podatków.
                • verdana Re: 1 i 2 marca bez komputera i komorki :) 18.02.13, 16:11
                  Ależ przecież na wsi spokojnej, wsi wesołej własnie się zyje ekologicniesmile
              • semi-dolce Re: 1 i 2 marca bez komputera i komorki :) 18.02.13, 16:14
                Dzień bez samochodu - świetny pomysł! Już sobie wyobrażam piękny, najlepiej zimowy albo deszczowy poranek, gdy biorę za rękę mojego czterolatka i drałujemy 10 km do przedszkola piechotą, bo ani do nas ani do p-kola autobusy nie jeżdżą. Do lasu, po którym często spacerujemy, mamy jakieś 8 km, bez autobusu. Można rowerem - tu i tu połowę trasy wzdłuż bardzo ruchliwej ulicy, samo zdrowie. A jeszcze wrócić trzeba. Dzień bez telefonu (bez komputera to mniejszy problem) to jak dzień bez ręki. Równie mądrym pomysłem jest dzień milczenia - wytrzymać cały dzień nie odzywając się - pięknie się wówczas rozwinie komunikacja niewerbalna.
                • anick5791 Re: 1 i 2 marca bez komputera i komorki :) 18.02.13, 19:09
                  Kiedyś woziłam małą 15 km w jedną stronę do przedszkola rowerem (polnymi drogami; ja robiłam w sumie 60km dziennie, bo między odwiezieniem a odebraniem wracałam do domu). Nie było w tym żadnej idei, ale samochód stał w warsztacie. Tak że przetestowane - da się, jednak trzeba mieć a) chęć (chyba, że ją jak u mnie zastąpi konieczność) b) czas c) formę wink
                  • verdana Re: 1 i 2 marca bez komputera i komorki :) 18.02.13, 19:50
                    Ja w ogóle nie mam samochodu - a jednak uwazam, ze czasem samochód jest po prostu niezbędny. I nie ma co rezygnować z niego na jeden dzień, utrudniając takim jak ja podróżowanie miejską komunikacją.
                    Aby ludzie mniej korzystali z samochodów trzeba mieć lepszy transport publiczny i tyle.
                    • pinos Re: 1 i 2 marca bez komputera i komorki :) 19.02.13, 10:52
                      Dzień bez samochodu jest 22 września. W naszych warunkach klimatycznych raczej nie jest to czas w którym temperatury spadają poniżej "0".
                      Dzień bez samochodu nie oznacza, że nie wolno nim wyjechać. Człowiek ma się zastanowić, czy w tym dniu koniecznie musi jechać samochodem.
                      Mnie tam cieszą wyraźnie zagubieni panowie, wsiadający do komunikacji i pytający (tak jak dwa lata temu, kiedy przejazdy były bezpłatne tylko dla podróżujących z dowodami rejestracyjnymi) "czy jest tu jakiś konduktor"?
                      Ja osobiście w dzień bez samochodu wyciągam moich znajomych samochodziarzy na przejażdżkę komunikację. Rok temu zachęciłam do pojechania do pracy rowerem.

                      Stwierdzenia, że pasażerowie samochodów, którzy raz w roku przesiądą się z samochodów do komunikacji, są takim strasznym utrudnieniem uważam za mocno dziwne...
                      • verdana Re: 1 i 2 marca bez komputera i komorki :) 19.02.13, 11:08
                        Są. Jeździsz metrem rano tego dnia?
                        • pinos Re: 1 i 2 marca bez komputera i komorki :) 19.02.13, 11:18
                          Jeżdżę. Podobnie jak tramwajami i autobusami. W dodatku na Służewiec i przez Wisłę, czyli pełen przegląd komunikacji miejskiej.
                          W inne dni - gdy np. leje, pada śnieg itp. - też jest w metrze więcej ludzi.
                          Za to w dzień bez samochodu może być mniej samochodów na ulicach, co przełoży się na szybszą komunikację miejską (mniejsze korki), do której, jeżeli będzie szybsza, przesiądzie się część pasażerów metra...
                          Poza tym w dzień bez samochodu można wsiąść na rower.
                          • joanna_poz Re: 1 i 2 marca bez komputera i komorki :) 19.02.13, 11:59
                            > Poza tym w dzień bez samochodu można wsiąść na rower.

                            o tak, szczegolnie, jak się ma do pracy 25 km w jedną stronę, po drodze trzeba odstawić do szkoły dziecko z tornistrem, dodatkowym plecakiem (bo basen, bo narty, bo judo etc) i jeszcze zrobić zakupysmile
                      • wyihdia Re: 1 i 2 marca bez komputera i komorki :) 19.02.13, 11:23
                        Chętnie zrezygnuję z samochodu nawet przez pół roku i to twierdzę 100% serio. Jeśli powstanie ścieżka rowerowa. Dziś dojeżdżanie rowerem to w moim przypadku sport ekstremalny.

                        Od rządzących oczekuję konkretnych rozwiązań a tego jakoś niet. Taniej zarządzić kolejną żałosną akcję typu "dzień bez".
                        • pinos Re: 1 i 2 marca bez komputera i komorki :) 19.02.13, 13:20
                          Na pewno nie jest tak źle wink Też tak myślałam, a obecnie jednym z moich ulubionych mostów do wracania na warszawską Pragę jest Poniatowski. I nie jeżdżę chodnikiem wink Spróbuj przyjrzeć się bocznym uliczkom...

                          Ale generalnie chodzi mi o to, że:
                          a) nikt nikogo nie zmusza do przesiadania się do komunikacji w dzień bez samochodu - zachęca się;
                          b) to jeden dzień w roku smile który paru osobom może uświadomić, że komunikacja nie gryzie, a samochód da się od tyłka odczepić - i nie mówię tu o tych, którzy obiektywnie muszą, ale np. o moim Ojcu, co po gazetę jeździł samochodem;
                          • wyihdia Re: 1 i 2 marca bez komputera i komorki :) 19.02.13, 15:25
                            Umęczony ściskiem, spóźniony, zdezorientowany błędnym rozkładem pasażer z mandatem za niemanie biletu z pewnością na długo zapamięta uroki podróży komunikacją publiczną.





                            • pinos Re: 1 i 2 marca bez komputera i komorki :) 19.02.13, 17:28
                              Po uwzględnieniu uwag pasażerów, w dzień bez samochodu jeździło się - przynajmniej w Warszawie...

                              Ale naprawdę, traktowanie inicjatywy "dnia bez" jako "przymusu" mającego na celu wzbudzanie poczucia winy... to co, jako agnostyczka mam się obruszać na postne piątki czy środę popielcową?
                              • verdana Re: 1 i 2 marca bez komputera i komorki :) 19.02.13, 18:42
                                Nie, jesli masz samochód to w tym rozumieniu nie jesteś agnostyczką. I tak, teoretycznie powinnaś mieć poczucie winy. Tzn. wg twórców akcji, nie mniesmile
        • ofelia1982 Re: 1 i 2 marca bez komputera i komorki :) 19.02.13, 14:16
          Verdana - podpisuję się w 100%.
          To nie jest tak, że komputery i komórki to zło. Ja mam i to i to, mam w domu TV, filmy do obejrzenia etc., ale wczorajszy woeczór spędziłam z mężem przy lampce wina grając w planszówkę (jak dziec usnął).
          Jeśli ktoś potrzebuje specjalnej akcji by spędzić dzień w oderwaniu od kompa lub komórki - to jest po prostu uzależnienie.
          • verdana Re: 1 i 2 marca bez komputera i komorki :) 19.02.13, 14:22
            I uzaleznieni i tak sie nie oderwą. Dlaczego? Bo są uzaleznieni.
            A w reszcie usiłuje się wywołać poczucie winy, ze zadzwonią do koleki. Absurd.
Pełna wersja