małe kwoty

20.02.13, 17:18
Tak sobie rozważam, pod wpływem dyskusji o oszczędzaniu w telewizji śniadaniowej: oszczędzanie rzecz szczytna, ale czy odkładanie małych kwot ma sens? Może jak już robić oszczędności, to konkretne, od paruset zł/mc. (większośc Polaków podobno odkłada do 500 zł/mc, średnio chyba 200).
Takie 100 zł niewiele przecież zmieni w skali całego roku (1200 zł, szał po prostu), więc czy w tym przypadku nie lepiej wydać je na: lepsze jedzenie, fitness, badania zdrowotne, fajne hobby, romantyczny wieczór, dokształcanie, itp? Może to będzie lepszą inwestycją niż marne odsetki z tego tysiąca rocznie?
    • jamesonwhiskey Re: małe kwoty 20.02.13, 17:24
      a wydaj se na lepsze jedzenie fitnes i co tam chcesz
      ale w momencie jak nagle nie masz nic to 1200 ci powiem jest nie zlym szalem
      • leigh7 Re: małe kwoty 20.02.13, 17:27
        Właśnie średnio jest, bo to dalej względne nic. Niewielki stanowi ratunek, gdy już zrobi się poważnie.
        • jamesonwhiskey Re: małe kwoty 20.02.13, 17:32
          no to nie oszczdzaj nic i se wydaj na fitnes czy ja ci bronie
          • leigh7 Re: małe kwoty 20.02.13, 17:35
            a Ty co taki cięty?
    • mocno.zdziwiona Re: małe kwoty 20.02.13, 18:13
      Niby 1200 zł to mało, ale z drugiej strony to zawsze jakaś odrobinka na czarną godzinę. Można za to kupić telewizor a od biedy jakieś stare auto czy sfinansować jakiś kurs lub 3 miesiące studiów podyplomowych albo mieć na kaucję jeśli się wynajmuje mieszkanie.
      Fitnes fitnesem, zdrowe żywienie jest jak najbardziej chwalebne, ale wg mnie trzeba mieć choć jakiś minimalny grosz na zupełnie podbramkowe sytuacje typu nagłe bezrobocie, konieczność zapłaty za leki, itd. Zwłaszcza jeśli nie można liczyć na pomoc z zewnątrz - rodziców, rodzeństwa, partnera.
    • johana75 Re: małe kwoty 20.02.13, 18:20
      Ja uważam że lepiej jest oszczędzac 100zł miesiecznie niż wcale, bo jak np. pralka sie posuje, albo cos w tym stylu, a kase masz na styk co miesiąc to co zrobisz?
      • meaby Re: małe kwoty 20.02.13, 18:48
        oszczędzam różnie tz. odkładam
        jak mam więcej to 300 jak mniej to nawet 50
        aha, mam nawet skarbonkę smile
        tam wrzucam 1,2,5, 10
        i one czasem się przydają smile

        tak zbiera się "deska ratownicza"
        jestem za oszczędzaniem jakimkolwiek smile
        w nosie mam fitnes wink no ale to ja
        Ty jak wolisz fitnes to dlaczego nie?
        • alin9 popieram meaby 20.02.13, 18:56
          Też odkładam różne kwoty.Czasami nie wychodzi nawet 1200 w skali roku.Ale ile razy uratowało mi żyćsmile
          • marzeka1 Re: popieram meaby 20.02.13, 19:46
            Lata temu, kiedy zarabialiśmy nieduże pieniądze, zdarzały się miesiące, gdy odkładaliśmy tylko 50 zł.- ale zawsze odkładaliśmy. Dla mnie czymś trudnym do pojęcia jest rozpuszczenie co do złotówki tego, co się zarabia (nie mówię o przypadkach, gdy zarabia się naprawdę mało i starcza na styk albo i na to nie starcza).
    • nunia01 Re: małe kwoty 20.02.13, 20:15
      Ja takie rozważania prowadziłam na studiach będąc. Czy mi się opłaca to 100 zł miesięcznie odkładać przy dochodach 120 zł stypendium naukowego i dorabianiu niewielkich kwot sporym nakładem pracy. Szczególnie ciężko mi się odkładało kiedy koleżanki po otrzymaniu stypendium socjalnego następnego dnia chwaliły się nowymi perfumami czy torebką. Ale jednak odkładałam, nawet małe kwoty. Tym sposobem przed wszystkim wyrobiłam w sobie nawyk oszczędzania i np. wzrost dochodów nie powoduje automatycznego wzrostu wydatków (automatycznie to mi się ta dodatkowa kasa odkłada, a wydaję ją zawsze świadomie), a dodatkowo:
      - miałam (w studenckim czasie) zawsze jakiś zaskórniak na niespodziewane wydatki oraz kasę na studenckie wyjazdy wakacyjne,
      - sama sobie w rok po studiach sfinansowałam drogie studia podyplomowe,
      - łatwo było mi przetrwać okres spadku dochodów związany z przyczynami niezależnymi.
      Wg mnie warto - pytanie jakim kosztem, odejmując sobie od ust - nie, ale przyglądając się uważnie wydawanym pieniądzom - czy to potrzeba, czy zachcianka - już można.
    • amused.to.death Re: małe kwoty 20.02.13, 20:23
      Kiedyś na jakiejś stronie o podróżach trafiłam na tabelkę dotyczącą oszczędzania. Było tam pokazane co daje nam oszczędzanie drobnych kwot - tzn. jeśli nie będziesz kupować kolorowych magazynów to stać cię na.... a jeśli zrezygnujesz z kawy na wynos to.... etc.

      Od tego w zasadzie zaczęłam - a potem zaczęłam oszczędzać nie tylko na wakacje ale i tak ogólnie i w sumie z małych sum robią się całkiem fajne.
      Teoretycznie: jedna kawa w tygodniu (x 56 tygodni) to koszt większy niż koszt biletu lotniczego do Stambułu.
      Oczywiście nie oszczędzam tylko na podróże, ale akurat jest to coś co lubię więc zawsze tak przeliczam - bo łatwiej mi oszczędzić jeśli sobie wyobrażę jakie będę miała wakacje niż że jak mi się zepsuje pralka to będę miała za co kupić.

      (nie oznacza to, że nigdy nie kupię kawy na wynos)
      Chyba tylko przez pierwszy rok studiów nie oszczędzałam - potem się nauczyłam i zawsze 'coś' miałam na koncie - chociaż na początku to były bardzo bardzo niewielkie sumy.
      • verdana Re: małe kwoty 20.02.13, 20:27
        Nawet małe kwoty i te 1200 zł potrafią, w razie awarii sprawić, że zamiast powaznego problemu, ma sie drobny kłopot.
        Natomiast nie bardzo rozumiem postawę, aby nie podwyższać swojego poziomu życia wraz ze wzrostem zarobków (chyba, ze sie oszczędza na coś bardzo konkretnego). Prowadzi to do tego, że rzeczywiście - na ma problemu, jak zarobki spadną, ale nigdy nie ma się swobody w wydatkach, czy możliwości życia trochę lepiej. Powstaje wtedy pytanie - do czego służą pieniądze?
        • amused.to.death Re: małe kwoty 20.02.13, 20:39
          > Natomiast nie bardzo rozumiem postawę, aby nie podwyższać swojego poziomu życia
          > wraz ze wzrostem zarobków

          To prawda. Ale jak sie wokół rozglądam to za dużo takich osób nie widzę.
        • nunia01 Re: małe kwoty 21.02.13, 08:59
          > Natomiast nie bardzo rozumiem postawę, aby nie podwyższać swojego poziomu życia
          > wraz ze wzrostem zarobków (chyba, ze sie oszczędza na coś bardzo konkretnego).

          Moje potrzeby bieżące są zaspokojone w wystarczającym / satysfakcjonującym mnie stopniu. Nie da mi szczęścia robienie zakupów w droższych sklepach - zresztą nie zawsze produkty tam kupione będą lepsze. Jedzenie kupuję dobrej jakości, z ciuchami nie poszaleję (rozmiar za dużysmile). Jedyna namiętność to torebki, ale wątpię czy więcej radości sprawi mi torebka droższa niż te, które kupuję obecnie.

          Nie podzielam poglądu, że wraz ze wzrostem przychodów rosną wydatki.

          Nie widzę sensu bieżącego wydatkowania podwyżki, wolę ją kumulować i przeznaczyć na coś konkretnego - wyjazd, specjalistyczne szkolenie, remont, poduszkę finansową na czas utraty pracy albo chorobę. O chorobę już się otarłam i zdecydowanie pomogła mi możliwość zrobienia badania PET i wydania na nie 5000 bez mrugnięcia okiem.
    • linn_linn Re: małe kwoty 20.02.13, 20:34
      Jesli dla Ciebie nie ma to sensu, to nie odkladaj. A powaznie, nie bierz pod uwage jakie odsetki dostaniesz, a jakie TY bedziesz musiala zaplacic wtedy, gdy tych 1200 zl. Ci zabraknie. To, ze zabraknie, masz gwarantowane. Zawsze cos sie przydarzy. Czasem od takich kwot zaczynaja sie ogromne petle kredytowe. Inna sprawa, ze jak sie nie przewrocisz, to sie nie nauczysz.
    • jop Re: małe kwoty 21.02.13, 11:29
      Po pierwsze - ma to całkiem spory sens, jeśli zakładasz, że to fundusz nienaruszalny, np. bez względu na wszystko wrzucasz do skarpety, oprocentowanej nawet na te 3%, stówkę miesięcznie, to przez naście lat z odsetkami z procentu składanego trochę tego będzie.

      Po drugie - jak już napisano, nawet małe kwoty mogą się przydać w tarapatach. Głupie 1200 potrafi rozwiązać problem w przypadku awarii pralki, pieca c.o. czy samochodu, a takie rzeczy po prostu się zdarzają.

      Po trzecie - nie rozumiem, w czym problem. Jak kogoś stać na wrzucanie do skarpety 10 k miesięcznie, to wspaniale, ale jak kogoś nie stać, to chyba lepiej, żeby odkładał stówkę niż nic?
    • ofelia1982 Re: małe kwoty 21.02.13, 11:42
      Złe myślenie.
      Opowiem Ci o efekcie skali.
      Pijesz codziennie w drodze do pracy kawę za 8zł. Co to jest 8zł? Nie ma co się pochylać.
      Ooo, konczy się proszek do prania. Wpadnę do osiedlowego i kupię wracając z pracy.
      Kotom kończy się jedzenie, napiszę sms mężowi, żeby wracając z pracy kupił kilkanascie puszek, zapas na meisiąc niech będzie.

      Podchodząc do tego inaczej miałabyś w kieszeni:
      - kawa 160zł
      - proszek 15zł
      - jedzenie dla kotów 30zł

      To były tylko przykłady. Wszystko zaczyna się od małych kroków. A mieć na koniec roku 1200zł a nie mieć m- to jest różnica. Bo ząb Ci się ukruszy, pralka padnie, zachorujesz i wydasz w aptece 100zł na antybiotyki etc. To nie jest kwota zmieniająca życie - tu się zgodzę. Ale zapewniająca jako taką stabilność i spokój właśnie na wypadek takich nieptrzewidzianych wydatków. A odmówienie sobie tych kaw etc. to jest małe wyrzeczenie (jak dla mnie było), a potem nawyk, ze np. kanapki sama robię sobie od lat do pracy.
      • linn_linn Re: małe kwoty 21.02.13, 12:30
        Nie bylo jednak mowy o sytuacji osoby pytajacej.
        Jesli np.
        - zepsuta pralke naprawiaja rodzice
        - koty karmia rodzice / niezaleznie od tego czyje sa /
        - pranie ogranicza sie do wrzucenia rzeczy do pralki, za proszek placa rodzice
        itp. itd.,
        to rzeczy dla wielu oczywiste dla niektorych oczywistymi nie sa. Problemu jednak duzego nie ma: wczesniej czy pozniej zyczy uczy tego i innych rzeczy. Lepiej byloby sie nauczyc wczesniej niz pozniej.
        • leigh7 Re: małe kwoty 21.02.13, 12:59
          Nie podważam zasadności oszczędzania jako takiego, sama to robię, ale w podzieleniu na kategorie (na emeryturę, załóżmy, 100-200/mc, na wakacje 200mc, na poduszkę bezpieczeństwa 100-200, na samochód ze 100, itp.) większa kwota kilkuset zł w rozbiciu na kategorie robi się żałośnie malutka.
          Co to było 1200 zł na wakacje po roku oszczędzania?
          Co to było 1200 funduszu awaryjnego, gdy choćby dentysta potrafi zaśpiewać 300 zł?
          Co to było 1200 na emeryturę przez rok?
          Frustrujące jest, że gdy się widzi marność wysiłków, to może lepiej rzeczywiście zamiast tworzyć "fundusz awaryjny na pralkę, naprawę auta i lekarzy ( imponujący tysiąc w sumie) , nie da on nic, a lepiej (byc moze) zainwestować go w zdrowie (co by nie chorować) czy fitness (podobnie), lepszy proszek czy calgon, lub dolozyc do wakacji (bo wspomnien nam nikt nie zabierze), lub edukacji (by za rok zarabiac n więcej)?
          Marnym pomysłem jest też podbieranie na auto z pieniędzy przeznaczonych na wakacje, i odwrotnie.
          • linn_linn Re: małe kwoty 21.02.13, 13:24
            Ja akurat nie rozbijam. A wydam na to, co uznam za potrzebne. Poza tym nikt za Ciebie tych decyzji nie podejmie. Podobnie jest z wydawaniem w ciagu miesiaca: jedni wydaja jak leci, inni dziela na koperty. Najwazniejsze jest znalezc metode, ktora dla nas okaze sie najlepsza. Innym moze zupelnie nie odpowiadac.
          • iwoniaw Re: małe kwoty 21.02.13, 18:30
            CytatMarnym pomysłem jest też podbieranie na auto z pieniędzy przeznaczonych na waka
            > cje, i odwrotnie


            marnym nie marnym - jeśli nie odkładasz po te 100 czy ile złotych, to nie masz dylematu, bo brakuje tak na auto, jak na wakacje. A mając choćby i te 1200 rocznie odłożone w razie W masz kłopot o te 1200 (co najmniej) mniejszy.
          • iwoniaw Ponadto dość optymistycznie zakładasz, że 21.02.13, 18:32
            kupując droższe proszki czy jedzenie albo opłacając fitness zabezpieczasz się przed awarią pralki/chorobą, a to tak po prostu NIE działa.
            • verdana Re: Ponadto dość optymistycznie zakładasz, że 21.02.13, 19:41
              Tak, wiadomo, ze ktoś, kto chodzi na fitness nie złame nogi, nie dostanie grypy i jest odporny na zatrucia pokarmowe.
              No i pralka praujaca na dobrych proszkach nigdy nie moze zostać uszkodzona mechanicznie.
            • crises Re: Ponadto dość optymistycznie zakładasz, że 21.02.13, 22:47
              W rzeczy samej, ludzie, którzy się łudzą, że lepszym jedzeniem i fitnessem zabezpieczą się przed chorobą, są dziko naiwni.

              Zapewne jedząc chudo i uprawiając sport zmniejsza się prawdopodobieństwo wieńcówki, ale są jeszcze setki innych chorób - jak się ma pecha, można zejść na raka będąc obsesyjnym wegetarianinem, jak Linda McCartney, a w ekstremalnym przypadku można skończyć jak mój niesłychanie wysportowany znajomy, u którego intensywna sucha zaprawa przez sezonem narciarskim skończyła się urazem kręgosłupa, operacją i paroma miesiącami rehabilitacji.
              • jamesonwhiskey Re: Ponadto dość optymistycznie zakładasz, że 22.02.13, 01:00
                w przypadku wlasciwego dbania o siebie nie chodzi o wiare w niesmiertelnosc i unikniecie chorob wszelakich, chociaz prawdopodobienstwo wielu nie przyjemnych schorzen mozna zminimalizowac ale o poprawe jakosci zycia tu i teraz
                bo chyba widziecie roznice w zyciu osoby ktora dostaje zadyszki po wstaniu z fotela i doczlapaniu sie do lodowki a taka ktora przebiegnie 5 km bez zadnego problemu,
                praca organow jest inna , jakosc snu, samopoczucie niby male sprawy ale robiace ogromna roznice
                • iwoniaw Re: Ponadto dość optymistycznie zakładasz, że 22.02.13, 14:05
                  No toż nikt nie pisze, że nie należy dbać o siebie ani że nie ma to żadnego wpływu na komfort życia. Natomiast czym innym jest rozważanie, czy "opłaca się" odłożyć "tylko" 100 zł/m-c gdy można za te pieniądze zafundować sobie jakieś - nie oszukujmy się - chwilowe i doraźne przyjemności. Zatem ja stoję na stanowisku, że o ile za 100 zł na miesiąc nie poprawię znacząco ani swojej diety, ani standardu mieszkania ani nie nabędę nieocenionych umiejętności, to 1200 zł więcej na koncie może w krytycznym momencie naprawdę zmienić moją sytuację.
                  Nie rozmawiamy, jak rozumiem, o wkładaniu "w skarpetę" pieniędzy i głodowaniu w nieogrzanym lokum, gdzie nam prąd odcięli za niepłacenie rachunków, tylko o normalnym życiu, gdzie pensji wystarcza na bieżące potrzeby akurat i zostaje te 100 zł, które można odłożyć lub przejeść bez zauważenia specjalnej różnicy w chwili odkładania/przejadania.
                • crises Re: Ponadto dość optymistycznie zakładasz, że 22.02.13, 17:41
                  Ależ nikt nie twierdzi, że nie warto inwestować w sprawność ciała, bo warto - ale właśnie dla sprawności ciała samej w sobie. Natomiast traktowanie tego jako inwestycji czy ubezpieczenia od chorób jest bez sensu, bo to tak nie działa.
          • koronka2012 Re: małe kwoty 21.02.13, 20:36
            leigh7 napisała:

            > nie da on nic, a lepiej (byc moze) zainwestować go w zdr
            > owie (co by nie chorować) czy fitness (podobnie), lepszy proszek czy calgon, lu
            > b dolozyc do wakacji (bo wspomnien nam nikt nie zabierze), lub edukacji (by za
            > rok zarabiac n więcej)?

            Z całego tego zestawu sens ma jedynie inwestycja w siebie - o ile jest celowa, czyli wie się, że ten konkretny kurs przełoży się jakoś na wyższe zarobki. Jeśli są to tylko projekcje, to szkoda prądu, bo to raczej wydatek z kategorii hobby.

            nie wierzę w sens "inwestycji" w zdrowie innych niż systematyczne badania kontrolne. Żadna dieta nie wpłynie na podatność na katar, czy najbardziej popularne schorzenia (poza otyłością rzecz jasna). Lepszy proszek a tym bardziej Calgon też są IMO marną inwestycją, bo zwyczajnie nie widzę opcji żeby widać było różnicę. Nie plamię ubrań, więc i problemu też. Grunt, żeby ciuchy były czyste, i tak je wymienię na nowe zanim się zniszczą w pralce. Calgon to w ogóle kit stulecia, pralki mam różne od 20 lat i jeszcze żadna mi się nie popsuła.

            Nawiasem mówiąc - takie podejście ma moja przyjaciółka, mimo naprawdę wysokich zarobków wiecznie nie ma kasy, a wręcz jedzie na pożyczkach. To jest chore, bo wiecznie jęczy że nie ma na skromne wakacje, tymczasem powinna na nie odkładać w 2-3 miesiące max - i to lekkim twistem. Ale ona nie patrzy na to jak wydaje pieniądze - ma, to płyną, a potem lata i żebrze o 200 zł, bo jej prąd odcinają.
            • linn_linn Re: małe kwoty 22.02.13, 07:18
              Poprzednia pralke mialam przez 20 lat. W calej karierze zepsula sie 2 razy plus raz w przyplywie energii urwalam jej drzwiczki. Powodem awarii na pewno nie byl brak calgonu, a na koncu i tak bym ja wymienila, gdyz zarla duzo pradu.
            • nikem Re: małe kwoty 22.02.13, 18:01
              koronka2012 napisała:

              >Żadna dieta nie wpłynie na podatność na katar, czy najbardziej popularne
              > schorzenia.

              I tu sie bardzo mylisz, tyle, że na tą "dietę" nie trzeba wydawac majątku,
              tylko racjonalnie, zdrowo sie odżywiac. Dobre jakościowo produkty kosztują ale wierz mi, że to ma wpływ na "katar" czy "najbardziej popularne schorzenia". No ale chyba trzeba sie powaznie rozchorowac, żeby to zrozumiec a nie wydawac kupe forsy na leki i chemię.
              • koronka2012 Re: małe kwoty 22.02.13, 19:25
                nikem napisała:

                > I tu sie bardzo mylisz, tyle, że na tą "dietę" nie trzeba wydawac majątku,
                > tylko racjonalnie, zdrowo sie odżywiac. Dobre jakościowo produkty kosztują ale
                > wierz mi, że to ma wpływ na "katar" czy "najbardziej popularne schorzenia". No
                > ale chyba trzeba sie powaznie rozchorowac, żeby to zrozumiec a nie wydawac ku
                > pe forsy na leki i chemię.

                Nie mylę się - mam po prostu takie doświadczeniasmile nie wysilam się na "zdrową" kuchnię, kupuję to co mi smakuje, niezależnie od tego czy to zdrowe i ile kosztuje. Ostatnio chora byłam może z 6 lat temu (wirus, więc i tak bym się dietą nie ochroniła). Wydatków na leki nie mam żadnych od niepamiętnych czasów. Dodatkowo - z mojego otoczenia najzdrowsi są ci, którzy się nie pieszczą, a ci "uważający" nie tylko notorycznie chorują, ale i mają wybitnie zalergizowane dzieci.

                bez urazy, ale dla mnie taka głęboka wiara w cudowny wpływ diety to przejaw bycia ofiarą prania mózgu robionego przez media i lobbystów
                • tymma Re: małe kwoty 22.02.13, 20:07
                  To powodzenia w walce z wysokim cholesterolem, ciśnieniem, cukrzycą, grzybicą, chorą wątrobą i innym "przyjemnościami". Moze jeszcze nie teraz ale kiedyś możesz sie bardzo zdziwić, czego oczywiście nie życzę wink
                  • koronka2012 Re: małe kwoty 23.02.13, 15:58
                    Rozczaruję cię...

                    Cała moja rodzina sobie nie żałuje - i nikt nie choruje do późnej starości... Obie babcie jadały bardzo niezdrowo, a dożyły 90tki w dobrej kondycji. Mój ojciec, żywiący się wieprzowiną ma np. cholersterol niższy niż mój men jadający mega zdrowo. Dietą genów nie przeskoczysz.
    • je_fa_ma Re: małe kwoty 21.02.13, 23:09
      Ziarnko do ziarnka a zbierze się miarka. Jak nie udaje mi się miesięcznie chociaż 100zł odłożyć, to w razie W będę umiała 1000zł wyłożyć? Raczej nie. Ja wolę kupować za gotówkę niż na raty (chyba, ze raty 0% bez ukrytych kosztów, to biorę raty a gotówkę zostawiam by pracowała).

      Jest takie pojęcie: efekt kuli śnieżnej (zaczyna się od małej kwoty i rozrasta stopniowo), które świetnie obrazuje skutek systematycznego oszczędzania małych kwot.

      A jeszcze mi się przypomniała wypowiedź pewnego eksperta od oszczędzania, chodziło o to, ze jak kupujemy na promocjach to różnica, jaka nam zostaje w portfelu dzięki ów promocji powinna pójść na konto oszczędnościowe i procentować a nie pozostać w portfelu by kupić za nią kolejną rzecz - czyli prawdziwe oszczędzanie to kupowanie na promocjach po to by więcej zaoszczędzić a nie, by jeszcze więcej kupować (wydając więcej niż zamierzaliśmy bo jesteśmy zadowoleni, że coś nam się udało tanio kupić...)
    • 1yna-taka Re: małe kwoty 22.02.13, 08:19
      Lepiej wejść w kolejny rok z +1200zł niż z pustym kontem lub debetem. Dlatego ma to sens. Jeżeli przez 10lat będziesz odkładała te 100-200zeta msc, to zbierze się całkiem pokaźna sumka na start dziecka w szkole, dodatkowe zajęcia itp.
    • santaedyta Re: małe kwoty 22.02.13, 09:42
      A nie boicie się o swoją przyszłość? O utratę pracy? Nie ma nic gorszego niż brak świadomości finansowej.
      Przecież te 1200zł można dobrze zainwestować np na giełdzie lub we własne wykształcenie.
      Sporo info na drogaodnedzydopieniedzy.wordpress.com/
      • crises Re: małe kwoty 23.02.13, 21:51
        Czy leci z nami moderator? Jeśli tak, to prosimy o wycięcie kryptoreklamy tego bloga cienkiego jak młody szczypior.
    • kosc_ksiezyca Re: małe kwoty 22.02.13, 15:01
      > Takie 100 zł niewiele przecież zmieni w skali całego roku (1200 zł, szał po pr
      > ostu)

      Przerażająca ignorancja. Dla niektórych te 1200 złotych to jest miesięczne wynagrodzenie. Mało w perspektywie całego roku?
      • jarkotowa1 Re: małe kwoty 22.02.13, 15:28
        Tak apropo zdrowia i oszczędności.
        Nie piję, nie palę, zdrowo się odżywiam, generalnie jestem zdrowasmile
        Kilka lat temu któregoś dnia rozbolało mnie trochę ucho. Po dwóch dniach w nocy dostałam szału. Tak bolało, że chodziłam po ścianie. Rano dostanie się do lekarza państwowego okazało się niemożliwe. Więc pozostała prywatna służba zdrowia. Podsumowując: wysiękowe zapalenie ucha, miesiąc zwolnienia lekarskiego, utrata słuchu na kwartał, badania, leki. Kosztowało mnie to tysiaka, nie mówiąc o tym, że i pensja była niższa. Dodam, że nigdy w życiu wcześniej nie bolało mnie ucho.
      • leigh7 Re: małe kwoty 22.02.13, 16:33
        Nie ignorancja. Wiem, że to bywa miesięczne wynagrodzenie, niemniej jednak w NAPRAWDĘ kryzysowej sytuacji, typu poważna choroba jest to suma prawie żadna, gdy same badania mogą pochłonąć kilka lub kilkanaście tysięcy zł.
        Więc osoba, ktora zarabia 1200 i ma na styk, może równie dobrze za tę setkę sprawić sobie przyjemność, gdyż suma ta w kłopocie i tak jej nie uratuje (a przynajmniej nie znacząco).
        • marzeka1 Re: małe kwoty 22.02.13, 16:44
          Ale nie każdy od razu zapada na chorobę tak groźną, ze badania pochłoną kilka tyś. zł.- za to jest mnóstwo różnych okazji, gdy okazuje się, ze te 1200 zł. są znaczącą sumą- mi np. z odkładania kasy wyszło, że ile razy musiałam wymienić lodówkę, pralkę czy zmywarką- po prostu wyjmowałam kasę z konta oszczędnościowego i kupowałam. Bo miałam odłożone.
          • verdana Re: małe kwoty 22.02.13, 17:53
            Świetnie pamiętam róznicę, gdy popsuła się pralka i musiałam przez parę tygodni prać ręcznie, bo naprawdę nie mieliśmy ani grosza odłożonego (to byl czas hiperinflacji i odkładanie było bez sensu), a tym, gdy popsuła się pralka pare lat temu, to po prostu kupilam nową.
            I tu 1200 zł robi ogromną różnicę.
            • linn_linn Re: małe kwoty 23.02.13, 11:17
              Niedawno pisal ktos na forum, ze bedzie placic za prad mniej dopiero wtedy, gdy kupi nowa pralke.
        • crises Re: małe kwoty 22.02.13, 17:51
          Nie każde schorzenie wymaga od razu przeszczepu szpiku. Tomografia komputerowa kosztuje raptem koło 3 stówek, a jej odpowiednio szybkie zrobienie, bez czekania na termin w NFZ, też może uratować komuś życie. NAPRAWDĘ.
          • bazia8 Re: małe kwoty 22.02.13, 18:25
            miałam opory przed odkładaniem małych kwot, bez większego przekonania założyłam "automatyczne oszczędzanie" w jednym z banków (zresztą dość słabo oceniane tu, na forum) i po trzech miesiącach nieświadomego zbierania mam odłożone 1200 zł. Oprócz tego wrzucam wszelkie nadwyżki na osobne konto i staram się zapominać o tym (żeby nie przejeść) - tam już kwoty są większe, ale i to oszczędzanie bardziej "boli"smile
          • marzeka1 Re: małe kwoty 22.02.13, 19:09
            O, bardzo dobry przykład z tym tomografem- bo o ile nie każdego dopadnie od razu choroba, która wymaga baaaardzo dużych nakładów, to prędzej spotka nas coś, co wymaga od razu wyłożenia paru stów- czy to będą szybkie badania, czy nowe okulary, czy pralka odmówi pracy itp.
            • milka_jogurtowa Re: małe kwoty 22.02.13, 19:25
              Nie rozumiem tego "odkladania" malych kwot, przeciez abstrachując od swiadomego odkladania/ oszczedzania,chyba nikt tak nie ma ze wydaje pensje co do grosza,
              zawsze cos tam zostaje, po co tak sie spinac i emocjonowac " malymi kwotami".

              Naprawde nie wiem o co chodzi w tym wątku,
              • marzeka1 Re: małe kwoty 22.02.13, 19:37
                milka_jogurtowa napisała:

                > Nie rozumiem tego "odkladania" malych kwot, przeciez abstrachując od swiadomego
                > odkladania/ oszczedzania,chyba nikt tak nie ma ze wydaje pensje co do grosza,
                > zawsze cos tam zostaje, po co tak sie spinac i emocjonowac " malymi kwotami".
                >
                > Naprawde nie wiem o co chodzi w tym wątku,

                - Milka, mam w bliskim otoczeniu osobę, która nie tylko wydaje co do grosza, ale i debet uważa, za normę do wykorzystania, potem raz w roku go spłaca i następnego dnia zaczyna od nowa big_grin
              • doral2 Re: małe kwoty 22.02.13, 20:26
                milka_jogurtowa napisała:

                > Nie rozumiem tego "odkladania" malych kwot, przeciez abstrachując od swiadomego
                > odkladania/ oszczedzania,chyba nikt tak nie ma ze wydaje pensje co do grosza,
                > zawsze cos tam zostaje, po co tak sie spinac i emocjonowac " malymi kwotami".
                >
                > Naprawde nie wiem o co chodzi w tym wątku..."

                swoim postem potwierdzasz, że jesteś ignorantką nie tylko w kwestii oddawania honorowo krwi, ale także każdej innej.

                są osoby, nawet na tym forum, które nie tylko wydają co do grosza z pensji, ale jeszcze im brakuje.
                i to nie na fitness czy bilet do kina, ale na zwykły obiad złożony z zupy czy z kotleta, ziemniaków i surówki.
                są tu osoby, dla których zakup reklamówki za 10 groszy, to decyzja na poziomie być, albo nie być.
                jesteś beznadziejnym przypadkiem.
                • milka_jogurtowa Re: małe kwoty 22.02.13, 21:13
                  są osoby, nawet na tym forum, które nie tylko wydają co do grosza z pensji, ale
                  > jeszcze im brakuje.
                  > i to nie na fitness czy bilet do kina, ale na zwykły obiad złożony z zupy czy z
                  > kotleta, ziemniaków i surówki.
                  > są tu osoby, dla których zakup reklamówki za 10 groszy, to decyzja na poziomie
                  > być, albo nie być.

                  > jesteś beznadziejnym przypadkiem.

                  Rany boskie, nigdy w życiu nie kupiłam reklamówki za 10, 20 czy 50 groszy. To jest dopiero marnotrawstwo, kiedy takie reklamowki dostaje sie gdzies indziej gratis do zakupów i w epoce gdzie lniane, wielorazowe siatki z jaims logo daja w wielu miejscach na prezent, mam ich chyba z 10. Chyba bym wolała zakupy nieść w zębach niż tak trwonic pieniądze.

                  I piszę całkiem serio!!!!!

                  No nie dziwie sie ze z takim podejsciem ktos wydaje całą pensję.
                  • bazia8 Re: małe kwoty 23.02.13, 09:19
                    milka_jogurtowa napisała:


                    > Rany boskie, nigdy w życiu nie kupiłam reklamówki za 10, 20 czy 50 groszy. To j
                    > Chyba bym wolała zakupy nieść
                    > w zębach niż tak trwonic pieniądze.
                    >
                    > I piszę całkiem serio!!!!!
                    >
                    > No nie dziwie sie ze z takim podejsciem ktos wydaje całą pensję.

                    może lepiej się nie tłumacz, bo kompletnie nie zrozumiałaś co doral miała na myśli
                    • milka_jogurtowa Re: małe kwoty 23.02.13, 10:58
                      bazia8 napisała:

                      > milka_jogurtowa napisała:

                      >
                      > może lepiej się nie tłumacz, bo kompletnie nie zrozumiałaś co doral miała na my
                      > śli

                      to wez mi wytlumacz, zrob dobry uczynek dla blizniego

                      eh ta doral -pisze tak enigmatycznie, ciesze sie sie chociaz niektorzy maja umiejetnosc rozumienia co napisala
        • koronka2012 Re: małe kwoty 22.02.13, 19:34
          leigh7 napisała:

          > Więc osoba, ktora zarabia 1200 i ma na styk, może równie dobrze za tę setkę spr
          > awić sobie przyjemność, gdyż suma ta w kłopocie i tak jej nie uratuje (a przyna
          > jmniej nie znacząco).

          Takie podejście ma własnie moja przyjaciółka - robi sobie przyjemności od 20 lat, a w połowie miesiąca żebrze po znajomych, żeby ktoś jej pożyczył 200 zł. Przy jej poziomie zarobków (parę razy wyższych niż 1200 zł) jest to dla mnie nie do pojęcia, że można nie mieć nie tylko żadnych oszczędności, ale i kilkadziesiąt tysięcy długu. Sama jest przerażona wizją przyszłości i tym, co będzie jakby coś - ale kończy jak Scarlett O'Hara - "jutro o tym pomyślę" i nic nie zmienia.

          Ja jej tłumaczę, że moje oszczędności nie pojawiły się z dnia na dzień, i to że mi niezmiernie zazdrości różnych rzeczy nie ma sensu - bo ona mogłaby mieć to samo, gdyby tylko przestała tak bezmyślnie wydawać pieniądze.
          • raczek47 Re: małe kwoty 22.02.13, 20:33
            Ja drugi rok stosuję zasadę, gdzieś przypadkowo w radio usłyszaną przy okazji jakiejś audycji o oszczędzaniu- codziennie odkładam 3 zł.Śmieszne 3 zł, które z reguły wydawało się na batona, kawę z automatu czy badziewną gazetę- pomnożone przez 365 dni daje 1000 zł w skali roku-tyle miałam na początku stycznia odłożone w skarbonce za ubiegły rok-tak niesamowicie cieszyła mnie ta kwota, odłożona zupełnie bez wysiłku. Kupiłam sobie za nie trochę nowych rzeczy do kuchni na styczniowych wyprzedażach Od stycznia znów odkładam i zamierzam w następnym styczniu znów coś fajnego do domu sobie kupić.
            • verdana Re: małe kwoty 23.02.13, 10:08
              A ja zbieram 5-złotówki. Już byłam za nie w Paryżu, w tym roku też sie gdzieś za nie wybieram - a naprawdę, nie czuję ich braku w codziennych wydatkach.
              • kosc_ksiezyca Re: małe kwoty 23.02.13, 12:49
                Verdana - co Twój post, to się uśmiecham big_grin
                • przeciwcialo Re: małe kwoty 09.05.13, 21:26
                  Ja zbieram dwuzłotówki. Przeznaczam na wrześniowe wyprawki do szkoły. Nie odczuwam braku tych dwójek.
                  • alba27 Re: małe kwoty 10.05.13, 09:28
                    Ja też zbieram 2złsmile
                    Zbieram cały rok i potem mam fajny dodatek do wakacji! Uwielbiam moje skarbonki!
                    • azja001 Re: małe kwoty 10.05.13, 15:04
                      A ja teraz zbieram na nowy telefon. Zawsze brałam taki za złotówkę ale ten, który wzięłam w zeszłym roku jest wyjątkowo badziewny. Co tydzień jak podliczam paragony wrzucam do skarbonki kwoty od 2-5 zł, zależy ile mam akurat w portfelu. Ciekawe ile się nazbiera, zobaczę w przyszłym roku w lipcu.
    • kaamilka Re: małe kwoty 10.05.13, 15:09
      zapytałam o to dawno temu forum.gazeta.pl/forum/w,20012,117737132,,Jaki_jest_sens_odkladac_miesiecznie_.html?v=2 i szybko mnie naprostowano tongue_out
Pełna wersja