momas
14.03.13, 12:04
skopiuję z innego forum, bo dlugie...
a co do oszczędzania - powiedzmy sobie tak - to jest sposób w jaki nasze podatki są trwonione, a nie wydawane oszczędnie...
karnista najlepiej...
Otóż:
w czerwcu 2011 r zostalsmy okradznii ze sprzętu ogrodowego. Złodzieje zostali złapani. No i zaczeło sie. Od czerwca 2012 sprawa jest w sądzie. Rozpraw było juz kilka:
1 oskarżeni sie nie stawili
2 oskarzeni sie stawili, dla jednego wybrano obrońcę z urzędu.
3 jeden z oskarżonych mial miec badania psychiatryczne w niedlugim czasie, wiec nie bylo rozprawy,
4 oskarżeni nie stawili sie, badan nie było
5 wybrano obronce z urzedu dla drugiego oskarzonego
6 (dzisiaj) oskarżeni nie stawili sie. (rozprawa była przełozona ze stycznia na marzec z powodu sędziego
Kolejna rozprawa w maju
Wystąpilismy o odszkodowanie w wysokosci poniesionych strat, podobnie, jak i dwoch innych poszkodowanych. Dzisiaj jeden z poszkodowanych zglosil sie jako oskarzyciel posilkowy, chodzilo mu o wniosek by doprowadzic sila oskarzonych.
Moje pytanie - czy oskarzeni mogą bezkarnie sie nie stawiac na rozprawy?
Dlaczego, na zadnej rozprawie nie było oskarzyciela? (prokuratora lub jego przedstawiciela?)
Czy na nastepnej rozprawie moge sie zglosc jako oskarzyiel posiłkowy z wnioskiem o to by rozpatrzyc sprawę nawet podczas nieobecnosci oskarzonych?
Mam troche dosyc. Zlodziejm okazal sie dalszy sąsiad - bezrobotny, bez zameldowania w okolicy (mieszkający u konkubiny). Bezrobotny oficjalnie, bo wiem, ze pracuje na czarno. Tak samo jak i drugi zlodziej...(ktory nie placi alimentow na 4 dzieci bo nie ma -oficjalnie - kasy).
A "sasiad", ktorego ostatni nie widuję często ma jeszcze czelnosc mowic mi dzien dobry...
Na odszkodowanie nie licze, ale chodzi mi o zasade - dlaczego mialabym machnąc ręką? Z podobnego zalozenia wychodzą pozostali poszkodowani, choc jeden z nich poniosl kilkukrotnie większe straty w sprzecie uzywanym do pracy zarobkowej...
Wkur..a mnie fakt, ze nie dosc, ze poniosłam stratę, bez szans na odzyskanie sprzetu/kasy, to jeszcze bede wspolfinansowala pobyt gosci w więzieniu...
No i ze to tak dlugo trwa.
W oczach sasiadow i listoosza to wygladamy kiepsko - co rusz przychodza listy z prokuratury/sadu. Raz przyjechala buda policyjna (poznym wieczorem) z faksem nakazującym stawienie sie w sądzie. Policjanci zdziwili sie, gdy powiedzialam im, zem poszkodowana. az faks sprawdzili..Dodatkowo, przez pewien czas wezwania przychodzily czesiej, bo jakies 2 mies wczesniwj okradziono meza w szpitalu z telefonów komórkowych i tez złapano złodzieja. Tamta sprawa juz skonczona, telefonów niet, a nie wystepowalismy o odzkodowanie. Gdybysmy wystąpili -pewnie do dzisiaj byśmy sie bujali..
Stwaiam sie w sadzie, bo za niestawiennictwo groza mi na wewaniu grzywną do 10 tys i doprowadzeniem silą, a tacy oskarzeni sobie bimbają.