Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powinnam..

18.05.13, 12:22
...wiedzieć, ale nie wiem, że powinnam się Was zapytać?

Muszę się pożalić. Pocieszcie.
Z impetem zabrałam się za sprzedawanie starych rzeczy. Skrzętnie przejrzałam stare wątki mojego ulubionefo forum. Wystawiłam na al. kilka pierwszych rzeczy i....

Rolki z kaskiem w dobrym stanie poszły za 11PLN. Domek dla lalek podobnie, ale głupio wyliczyłam cenę przesyłki - nie pójdzie jako list, a więc pewnie będę musiała dopłacić albo wyjdę na zero. Książka wystawiona jako używana, w idealnym stanie (acz poinformowałam, że była raz czytana) wystawiona za 30% ceny - Pani po ptrzymaniu stwierdza, że w zasadzie jej się nie podoba i chce oddać. Koszty przesyłki skonsumują zysk. I tak dalej...
Do tej pory zużyłam kilka godzin, a zarobię ok 10 PLN. Prasując lub sprzątając dodatkowo, zarobiłabym to w 15 minut.

JAK WY TO ROBICIE??
    • 70upartykrasnal Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 18.05.13, 12:34
      traktuję to jako zabawę "pójdzie - nie pójdzie".

      Wystawiam rzeczy, które nie są mi potrzebne i bez sentymentów żegnam się z nimi. Gdy nie pójdą wystawiam koło śmietnika.
      • maciejka_73 Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 18.05.13, 12:36
        i to jest słuszna polityka. Tylko trochę szkoda tego czasu, muszę poczynić usprawnienia w procesie.
        • zuzanna56 Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 18.05.13, 12:46
          Właściwie to mogłabym założyć taki sam wątek smile
          Niedawno wystawiłam 15 rzeczy po dzieciach, w bardzo dobrym stanie, za dosłownie 4-12 zł (np. letnie spodnie które kosztowały 80 zł i były noszone przez 2 miesiące, ale nie codziennie oczywiście). Spędziłam dwie godziny na robieniu aukcji. Sprzedałam 6 rzeczy. Po odliczeniu wszystkich opłat allegro zarobiłam może 40 zł. Pakowanie i wyjazd na pocztę trochę czasu też mi zajęło. Ale co tam wink ważne że coś sprzedałam, choć na co najmniej pół roku mam spokój i resztę rzeczy po prostu postawię przy śmietniku smile
          • madziulka1982 Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 19.05.13, 09:06
            w jakim wieku masz dziecko chetnie odkupie jesli mnie cos zainteresuje:smile
            • maciejka_73 Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 19.05.13, 18:10
              A więc mam panny 17,13,10, ale zaległości 'towarowe' sięgają przedszkola.
              Rolki, narty, płetwy, rower, zabawki i inne.
              Jak się dźwignę po pierwszej porażce, to powystawiam dielnie i podeślę linkasmile
              • maciejka_73 Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 19.05.13, 18:11
                miało być 'dzielnie' smile
    • asfo Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 18.05.13, 13:06
      Zbędne rzeczy w dobrym stanie częściej oddaję niż sprzedaję. Ale jeśli już coś chcesz sprzedać, to musisz uwzględnić koszty, jakie ponosisz, w postaci wysyłki, opakowania i poświęconego czasu. Zbyt tanich rzeczy nie opłaca się wystawiać, szczególnie pojedynczo, bo to zwyczajnie zajmuje za dużo czasu.
      • maciejka_73 Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 18.05.13, 13:17
        To znaczy wystawiasz jedną 'złożoną' pozycję czy równolegle naraz kilka?
        • asfo Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 18.05.13, 13:28
          Można zrobić paczkę z kilku rzeczy połączonych tematycznie, typu ubrania dla dziecka w określonym wieku, 5 horrorów itd. A często po prostu nie opłaca się sprzedawać i lepiej oddać za darmo.
      • birkin-bag Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 18.05.13, 13:20
        dlatego ja wystawiam tylko te rzeczy, które są raczej drogie. jeśli wystawianie przedmiotów na sprzedaż zajmie mi godzinę, a nie sprzedam ich za przynajmniej 50 zł, to dla mnie jest to nieopłacalne, wolę te rzeczy komuś oddać.
        tę metodę przeliczania stosuję także w innych kwestiach - jeśli mam iść do lekarza rodzinnego po skierowanie na morfologię krwi, a później odstać swoje w laboratorium, wolę zapłacić 10-15 zł i zrobić to od ręki w diagnostyce
        • maciejka_73 Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 18.05.13, 13:36
          Słuszne. Dziś wystawię 10 rzeczy, jeżeli nie będzie z tego 50PLN na czysto, to się poddam i oddam.
          A jak oddajecie, żeby dotarło do potrzebującego odbiorcy?
          • anula36 Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 18.05.13, 15:06
            zalezy cosmile
            Ja wszystko oddaje do zaprzyjaznionego klubu seniora,gdzie przychodzi wiele osob, takze niezamoznych, wszystkie ubrania, buty w dobrym stanie, rzeczy do domu, nietrafione prezenty kosmetyczne i slodycze ktorych nie jadam zostaja spozytkowane.
    • ni.tka Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 18.05.13, 16:00
      Sama sie ostatnio zastanawiałam się ile będzie mi się jeszcze chciało, na razie mam czas na to ale jak wróce do pracy to nie wiem czy się będe miała czas. Ja głównie zamieszczam na tablicy i gumtree. Też zdarzyło mi się dopłacic do kosztów przesyłki, tak to bywa jak sie człowiek zajmuje tym dorywczo. Najbardziej rozmieszyło mnie jak ostatnio sprzedałam podrecznik do nauki niemieckiego, koszt ksiązki 5zł, koszt wysyłki 8 zł big_grin Ale sie ucieszyłam że znalazł się nabywca bo ogłoszenie wisiało rok a ja nie lubię wyrzucać książek. Zbędne rzeczy oddaje na gratyzchaty, ale tam nie mam do końca kontroli czy to naprawde trafia do potrzebujacej osoby, ale wole tak niz do smietnika. Sprzedawanie czy oddawanie zajmuje czas: fotografowanie, wystawianie, wycieczka na pocztę, wiec jak przedmówczynie traktuje to jako hobby.
    • kinga_owca Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 18.05.13, 17:16
      Sprzedaję na allegro w zasadzie tylko rzeczy po synku, czasem sprzedam jakąś książkę którą mam podwójną lub jednostkowo drogą rzecz zupełnie mi nieprzydatną.
      Swoje i męża rzeczy - nawet te "super" oddaję rodzinie, której na stałe pomagamy, nie chce mi się bawić w wystawianie dorosłych rzeczy bo czas pracy jest niewspółmierny do osiągniętych kwot i jest to w moim przypadku nieopłacalne.
      Jeśli chodzi o rzeczy dziecięce to ich sprzedawanie traktuję hobbystycznie, lubię ten dreszczyk emocji podczas licytacji. U mnie sprawdza się system sprzedaży wielu rzeczy na raz - nie wielu rzeczy na jednej aukcji tylko wystawienie wielu aukcji w tym samym czasie o podobnej tematyce.
      Sprzedaję dwa razy do roku - robię podział na wiosna-lato i jesień-zima, z reguły są to rzeczy w 1-2 rozmiarach, można skompletować pełną garderobę dla dziecka bo wystawiam wszystko od koszulek do kurtek i butów. I często jedna osoba kupuje u mnie wtedy kilka a nawet kilkanaście sztuk rzeczy, bo ma z głowy.
      Wystawiam tylko rzeczy markowe, daję po kilka zdjęć danej rzeczy, dokładnie je opisuję.
      Nie narzekam na osiągnięte ceny, czasem jestem zaskoczona na plus, czasem na minus, ale średnia mnie zadowala i uspokajam sumienie "dzieciowej zakupoholiczki" wink

      Ważny jest tez czas - pora roku wystawiania. Rzeczy letnie sprzedaję marzec-kwiecień, rzeczy zimowe wrzesień-październik. Teraz większość ludzi już ma wszystko na lato kupione łącznie z rowerami, rolkami itp.
      W listopadzie - rzeczy świąteczne i eleganckie. Eleganckie można też w kwietniu przed komuniami smile

      Wysyłkę oceń realnie - ja daję teraz tylko paczkę ale za to bez względu na ilość zakupionych rzeczy cena przesyłki się nie zwiększa - to zachęca do większych zakupów a ja sprzedając jednej osobie kilka rzeczy i tak "zarobię" te kilka zloty na dopłatę do cięższej paczki.
    • przeciwcialo Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 18.05.13, 17:36
      Ksiązki oddaję do biblioteki, szpitala itp. zabawki do przedszkoli. Ubrania oddaję potrzebującym. Nie bawię się w sprzedawanie bo więcej zachodu z tym niż zysku.
      • joko5 Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 18.05.13, 19:14
        Dwa razy do roku robię przegląd szaf, letnie rzeczy wystawiam już w marcu, zimowe i zabawki we wrześniu. W tym roku trochę się spóźniłam, ale i tak w ciągu m-ca (przełom kwietnia i maja) zarobiłam ok. 1 tys. zł., koszty przesyłki zawsze dokładnie sprawdzam, żeby potem nie być stratną.
        Wystawiam zawsze do licytacji za taką kwotę jaką bym chciała dostać, więc wystarczy, że ktoś tylko przystąpi do licytacji.

        Poza tym jak osoba prywatna wystawia coś w licytacji to nie ma obowiązku przyjmować zwrotów i ja o tym informuję.

        Dla mnie wystawianie na allegro opłaca się.
        • maciejka_73 Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 19.05.13, 18:08
          No właśnie - gratulacje joko - taki układ by mnie zadowolił - 1000 PLN za sezon na rekonstrukcję garderoby.
          Wogóle padło tu kilka cennych rad (np nie pomyślałam o sezonowości), myślę że będzie lepiej
          • joko5 Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 19.05.13, 19:08
            Sezonowość to podstawa, zabawki wystawiam już na dwa m-ce przed mikołajem, tak samo jest z ubraniami letnimi i zimowymi.
    • marika012 Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 18.05.13, 19:50
      Wystawiam tylko buty po dzieciach (używane i nowe których w końcu nie nosiły) zabawki "markowe" i akcesoria dziecięce - pościele do łóżeczka dla niemowlaka, nianię elektroniczną, laktator - czyli rzeczy dość drogie. Byłam zadowolona z kwot jakie odzyskałam.
      Nie wystawiam ubrań ani dziecięcych ani dla dorosłych, książek. Za dużo roboty a kokosów z tego nie ma.
      • joko5 Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 18.05.13, 19:56
        To zależy, ja wystawiałam ubrania i buty dziecięce oraz moje ubrania. Było tego ok. 30 paczek, może jednostkowe kwoty nie były jakoś oszałamiające, jednak tysiąc zł. w miesiąc uważam za godny zastrzyk gotówki.
        • lenawawa Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 19.05.13, 05:49
          ja podobnie jak kinga owca
          dużo aukcji w jednym/podobnym rozmiarze
          ja wystawiam zawsze od 1 zł
          nie mam super markowych ubranek - zawsze około 50- 100 zł zarobię
          zbieram te pieniądze do koperty i mam za syna pobyt wakacyjny opłaconywink
    • justa_lublin81 Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 19.05.13, 08:17
      A nie masz w okolicy komisów?
      Ja z racji przeprowadzki sumiennie pozbywam się zabawek Syna i oddałam je właśnie do komisu. To ja ustalam cenę i ewentualne odchylenie konsultuję za Sprzedawcą, bo zależy mi na sprzedaży. Tym sposobem zarobiliśmy naprawdę fajne pieniądze.
      To samo zrobiłam z moimi ubraniami, które są w dobrym stanie. Kilkanaście złotych odzyskałam
      Moje zaangażowanie to jedynie czas sortowania rzeczy - ale to tak czy siak muszę zrobić, oraz transport do komisu. Prowizja Sprzedawców to 30% więc możesz podwyższyć oczekiwaną przes siebie cenę.

      Resztę rzeczy oddaję do Domu Dziecka, kontenerów z odzieżą, ewentualnie wyrzucam.

      Komisy nie wymagają wg mnie takiego zaangażowania czasowego jak All...
      • marika012 Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 19.05.13, 08:31
        Ja bym chętnie do komisu oddała ale u mnie w mieście żadnego nie ma sad
    • madziulka1982 Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 19.05.13, 09:05
      wystawiaj na kup teraz za cene jaka cie interesuje
    • dominikanj1 Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 19.05.13, 09:34
      ja wystawiam na tablicy ale poprzez allegro, czyli loguję się na all, zakładam aukcje i w pewnym momencie akceptuję zapytanie o przekierowanie na tablicę-aukcja jest widoczna również w all, ale nie ponoszę opłat a aukcję i sprzedaż. przeważnie sprzedaję ubrania, więc daję cenę 5 zł za szt, ale tak na prawdę cena jest indywidualnie naliczana w zależności co dana osoba zakupi. mam zewnętrzną galerię do której link podany w aukcji (do skopiowania). podstawą jest kontakt mailowy-osoba pyta o dane ubrania w konkretnym rozmiarze a ja przesyłam ofertę-linki z konkretnymi rzeczami.
      koszty przesyłki robię realne, jestem zorientowana w pocztowym cenniku.
      w 3 kwartały zarobiłam na samych ubrankach 0-2 lata (odrobina zabawek) ok 1000, dodatkowo wózek za 500. ubranek zeszła może połowa.
      pochłania to dużo czasu. galerie wszystkich ubrań tworzyłam ok miesiąc.
      • johana75 Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 19.05.13, 12:29
        Ja sprzedaje droższe rzeczy, ostatnio sprzedałam rolki na tablicy w jeden dzień! Aż byłam w szoku!!Razem z ochraniaczami za 32 zł. to mało, bo rolki były ubrane 2-4 x, ale zawsze coś...jak rzeczy długo wisza to oddaje znaojomym a takie byle jakie wywalam...
        • mama_dorota Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 19.05.13, 21:40
          Właśnie chciałam napisać, że może lepiej na tablicy, bo ogłoszenie jest długo aktualne i nie trzeba płacić jak na allegro. Łatwiej też tam znaleźć szukane przedmioty wg lokalizacji. Droższe sprzedawałabym na allegro, tańsze na tablicy. Wcześniej tylko na all sprzedawałam, część było warto, część nie. Rolki sprzedałam za 50 zł, ale musiałam wystawiać 3 razy i obniżałam cenę.

          Ważne są też wtedy dość dobre zdjęcia. Mnie zniechęcają aukcje używanych przedmiotów z jednym kiepskim zdjęciem. Aby nie płacić za zamieszczanie zdjęć na all można zamieścić je pod zewnętrznym adresem i na aukcji wstawić tylko link oraz jedno zdjęcie do miniaturki.
    • kwietniowka2011 Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 20.05.13, 09:09
      prawie wszystko wystawiam w opcji kup teraz, w rozsądnych cenach, nawet niskich bym powiedziała (ale grosz do grosza i się uzbiera), ale ciuchy i tak zostają, szczególnie te dla dorosłych
      staram się wystawiać jak najwięcej na raz, większa szansa że się sprzeda coś mnie chodliwego przy okazji
      dobrze idą markowe zabawki, markowe buty i ciuchy zimowe
      • etna22 do dominikanj1 21.05.13, 09:20
        Kurcze możesz napisać w ktorym momencie z allegro przekierowuje Cię na tablice bo ja wystawiam aukcje i ni hu hu nie mogę tego znaleźćsmile moze pora zmienic soczewki czy cuś
        p.s. Jestem ciekawa jak wyglada aukcja z galeria innch przedmiotów-wklejasz ją i piszesz ze masz na innych aukcjach to i tamtosmile
        z gory dzieki za odpsmile
        • lidiaa Re: do dominikanj1 21.05.13, 12:21
          ja staram się zawsze dokładnie opisać aukcję + szukam czegoś "dodatkowego" do dołożenia do aukcji.
          Np ostatnio sprezdawałam łóżeczko turystyczne - najpierw zrobiłam rozeznanie -mnóstwo aukcji ceny nawet 20 PLN (za łóżeczko w dobrym stanie !!!) - zrobiłam dobre fotki, porządnie opisałam łóżeczko i dołożyłam grę dziecięcą (nietrafiony prezent dla dzieci) - łóżeczko osiągnęło cenę ponad 100 PLN w ciągu jednego dnia !
          Podobnie było z fotelikami samochodowymi.
          Na ciuchy po dzieciach nie mam pomysłu - mam tego masę (bliźniaki 6-latki) ale fotografowanie tego, redagowanie aukcji - nie mam na to czasu.
          • ofelia1982 Re: do dominikanj1 21.05.13, 13:47
            Ja tak jak Lidiaa - konkretne rzeczy mi się ładnie sprzedają (markowe buty dziecięce, markowe zabawki, mata edukacyjna, laktator etc.). Ale ubranka to tragedia. A biorąc pod uwagę poświęcony czas na fotografowanie i wystawianie - szkoda mi ich puszczać za 1zł..
            Myślę, że to dlatego, że w sklepach ciuszki są drogie i dużo ludzi kupuje w lumpkach bo narawdę za kilka złotych ma ubranka w często bdb stanie. Kupując na alle trzeba doliczyć przesyłkę..
            Ja ciuszki sprzedaję częściej na tablica.pl
        • sauerkirsch Re: do dominikanj1 21.05.13, 23:45
          To przekierowanie nie zawsze wyskakuje, przy jednych kategoriach jest dostępne, przy innych nie. Jeśli się pojawi, to po tym, jak wpiszesz tytuł aukcji i wybierzesz kategorię.
    • prospeky2 Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 23.05.13, 08:02
      Co prawda nie mam doświadczenia za sprzedażą ubranek dziecięcych, ale swoje rzeczy staram sie sprzedawać w pasujących do siebie kompletach, np. spódnica, bluzka, apaszka. Zajmuje mniej czasu i prowizji wink poza tym wieksza szansa, że sie sprzeda. Poza tym z doświadczenia wiem, że nie można nastawiać się na konketne zyski, bo nigdy nie wiadomo co za ile się sprzeda.
      • mania805 Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 23.05.13, 09:03
        Ze sprzedażą używanych ubranek jest problem, bo są przeceny w sieciówkach itp. Za nowe bluzeczki w C&A czy Reservde płacę po 14,99 czy 22 zł, za sukienkę 25,00 zł. Koszty opłat pocztowych robią swoje. Jak mam dać ok 20 zł za używaną bluzeczkę to totalnie mi się nie opłaca. Nigdy nie wiem w jakim stanie przyjdzie.
        Kiedyś dużo ciuchów dla dzieci kupowałam na all teraz już to się nie opłaca.
        • mama_dorota Re: Pozbywanie się rzeczy: czy jest coś, co powin 23.05.13, 10:19
          Czasem się opłaca. Dżinsowe krótkie spodenki dla córki na 158 w H&M kosztują przynajmniej 40 zł, ja na all wylicytowałam za 11,99 + 8 przesyłka. Tak samo z kurtką dżinsową. Szukałam w kilku sklepach, bo teraz znów modne i wszędzie po 100-150 zł, a na all znalazłam 5 km ode mnie za 40 zł i to śliczną fioletową, też dżinsową. Przy okazji kupiłam u tej pani jeszcze kilka ciuszków, a i tak nie wydałam tyle, ile w kosztuje sama kurtka.
          Rzecz w tym, że na wyprzedaże trzeba czekać, a czasem coś jest potrzebne już. Ja nie mam zwyczaju kupować rok wcześniej, bo dzieci nie zawsze urosną na czas, czasem też za szybko, można nie trafić.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja