iwona.m.k
04.07.13, 14:47
Jesteśmy małżeństwem z kilkuletnim stażem, dziecko 2 lata, ma orzeczenie o niepełnosprawności. Mamy dość skomplikowaną sytuację mieszkaniową. Jesteśmy właścicielami 2 mieszkań własnościowych, a niestety nie możemy w żadnym z nim mieszkać. Sytuacja jest następująca:
Ja posiadam garsonierę własnościową 24 m, która posiada jeden pokój 20 m i p. pokój w którym jest aneks kuchenny, do tego łazienka ok. 2 m. Mieszkanie było super dla jednej lub dwóch osób, mieszkaliśmy razem z obecnym mężem przez półtora roku przed ślubem. Zamieszkania z dzieckiem w jednym pokoju, gdzie nie ma kuchni, umywalki i jest mała wanna, sobie nie wyobrażam. Po prostu jest za małe. Od 3 lat je wynajmuję.
Mąż jest właścicielem 3-pokojowego mieszkania 62 m, kuchnia, balkon itd. Wydawało by się idealnie. Niestety, w mieszkaniu pozostaje teść, ojciec męża. Wspólne mieszkanie przez 2 lata okazało się koszmarem, nabawiłam się nerwicy, relacje z mężem bardzo się pogorszyły bo często brał stronę ojca i dosłownie odchorowałam to wspólne zamieszkanie Plan był taki,że zamieszkamy tam przez jakiś czas żeby odłożyć pieniądze z wynajmu mojego mieszkania, jednak decyzja pojęta przed ślubem okazała się katastrofalna. Długo by pisać, ale dalsze mieszkanie z teściem okazało się niemożliwe dla obu stron i w grudniu po dwóch latach wyprowadziliśmy się na wynajmowane 45 m - dwa pokoje z kuchnią. Mieszka się tu przyzwoicie, dziecko ma swój pokój, nie ma luksusu, jak to w wynajętym, trochę rzeczy pasowało by wymienić, ale da się żyć. Pieniądze na wynajem są z mojego wynajmowanego i się "zerują".
Dodam, że zrobiłam wszystko co w mojej mocy żeby dogadać się teściem nt. mieszkania. Proponowalam, że sprzedam swoją garsonierę a jemu kupię małe mieszkanie na tym samym osiedlu co teraz, albo że pójdzie mieszkać na moją garsonierę,(która de facto byłaby idealna dla 1 starszej osoby-teraz mieszka tam starszy Pan na emeryturze i b. sobie chwali). Była też propozycja zamiany na dwa oddzielne mieszkania. Teść o niczym nie chce słyszeć, nie bo nie, on się na stare lata nie będzie nigdzie przenosił, należy do osób tzw. "starej daty" i on się nie musi tłumaczyć bo nie to nie.
Na dodatek jesteśmy od niego zależni finansowo, ponieważ opłaty na to mieszkanie teścia wynoszą m-nie ok. 800 zł i z jednej pensji nie dalibyśmy rady opłacać dwóch mieszkań (teścia i wynajmowanego).
Strasznie mnie frustruje taka sytuacja bo nie dość że nie znoszę tego człowieka za tyle złego, to jeszcze muszę być od niego zależna bo zwyczajnie grozi że, nie opłaci mieszkania w którym przecież mieszka !!! Mieszkanie jednak jest przepisane na męża i gdyby teść nie płacił to wymóg płatności spoczywa na mężu.
Kiedyś w przyszłości będziemy mieć trzecie mieszkanie 36 m 2 po moich rodzicach, obecnie są w bardzo podeszłym wieku, teść również ok. 80-tki. Piszę to po to, żeby była dla Was jasna perspektywa, a nie po to, że czekam na mieszkania.
Moje pytania:
1. czy można jakoś rozwiązać/poprawić sytuację mieszkaniową żeby w końcu być na swoim?
mam tu na myśli jakieś TBS-y, zamiany itp. Kredyt raczej nie wchodzi w grę, mąż niewiele zarabia, ja jestem na świadczeniu pielęgnacyjnym ponieważ zajmuję się w domu niepełnosprawnym dzieckiem (nie mogę dorabiać bo stracę świadczenie). Jesteśmy po 40-tce i chyba najwyższy czas nie tułać się po cudzych kontach

.
2. Czy teść może nas szantażować, że nie będzie opłacał mieszkania które jest na męża bo nie musi??? Czy są jakieś przepisy które to regulują? Skoro zamieszkuje to chyba ma jakiś obowiązek opłacać?
3. Co kiedyś w przyszłości jak już zabraknie rodziców, zostawić te 3 mieszkania pod wynajem i brać nowe na kredyt (nie wiem czy dostaniemy w naszym wieku), czy sprzedać jedno i kupić inne na rynku wtórnym. Dodam, że w żadnym nie zamierzam zamieszkać, w tym 62 m też. Mam złe wspomnienia i chcę się odciąć od tego miejsca.
Doradzicie coś w tej pogmatwanej sytuacji, da się coś zrobić czy po prostu musimy tak żyć z dnia na dzień ...