Moja sytuacja na dziś

17.07.13, 13:59
Dawno mnie tu nie było, bo w moim życiu istne trzesienie ziemi. Zostałam sama z synkiem, mieszkanie sprzedane, większość zobowiązań spłacona.
Niestety jest jeszcze US, który zjada pół mojej pensji przez następnych 10 miesięcy i mąż (pozew o rozwód w sądzie), który od 3 miesięcy nie daje się nakłonić do wizyty u notariusza. Zależy mi na tym, bo konieczna jest rozdzielność majątkowa. Boję się strasznie, bo od wspólnej księgowej dowiedziałam się, że mąż znów nie płaci bieżących podatków i możliwe jest, że bez rozdzielności i rozwodu US zablokuje mi resztę pensji sad
Ogólnie mam teraz do dyspozycji 3500-4000zł miesięcznie, (mąż daje 1500-2000zł miesięcznie, tak się umówiliśmy bo za jego podatkowe przewinienia mam zabierana pensję) wynajmuję mieszkanie za 1200zł (razem ze wszystkimi opłatami). Sen z powiek spędza mi moja krucha sytuacja finansowa oraz jeden fatalny wpis w BIKU, na szczęście już spłacony i zamknięty. Reszta w BIKU czysta jak łza, wszystkie zobowiązania mają najlepszy z możliwych status. I dobrze, bo bałam się że z powodu kilku męża kredytów też będę mieć kłopoty. Na szczęście brał je przed ślubem.
Teraz mam kilka opcji do wyboru:
-wynajmować dalej mieszkanie przez kilka lat i czekać, aż wpis BIK się "przeterminuje"
-walczyć o wymazanie tego wpisu z BIK wcześniej (tak doradziła pani z banku, wiem, że pismo z odpowiedzią z Centrali jest w drodze, ale czuję że nic z tego nie wyjdzie bo na kredycie była windykacja)
-gdyby udało się odzyskać wiarygodność kredytową i mieć już stabilnie finansowo (po rozwodzie, rozdzielności, US spłacony) to ew kredyt na mieszkanie.
Finansowo stoję nienajgorzej, boję się tylko że lada chwila mąż mi oznajmi, że nie może mi dawać pieniędzy bo w firmie kiepsko idzie. Już robił takie podchody w zeszłym miesiącu... Poza tym stwierdził że zarabiam tyle że po spłaceniu skarbówki nie będzie mi płacił w ogóle, bo kto to słyszał 4000tys na kobietę i dziecko plus jeszcze alimenty 1000zł??? Powiedział, że zawsze moge dorobić sobie, jak mi tyle pieniędzy mało. Uff, to tyle. Przepraszam za zanudzanie.
    • mama_dorota Re: Moja sytuacja na dziś 17.07.13, 14:12
      Najważniejsze w tym momencie to skupić się na pozbyciu zobowiązań i nie martwić na zapas nadal zachowując dyscyplinę finansową. Mieszkanie wynajmujesz za sensowne pieniądze. Mam nadzieję, że warunki też są ok. Pół roku temu, nie mówiąc już o latach twoje życie wyglądało całkiem inaczej. Za rok czy kilka też może być inaczej i to, co teraz wymyślisz nie ma się do tego nijak.

      Dbaj o siebie i o synka, pozbądź się problemów bieżących, a jak człowiek jest wolny to zupełnie inaczej myśli. Zobaczysz. smile
      • belebub Re: Moja sytuacja na dziś 17.07.13, 15:01
        Dziekuję, wiem że muszę dać radę. I szukam dodatkowej pracy na wypadek gdybym faktycznie została tylko z połową pensji a to możliwe całkiem...
        A co do mieszkania to trafiłam dobrze, jest zupełnie nowe w budynku z ochroną. Nieduże dwa pokoje, ale wystarczy.
    • aga_martusia Re: Moja sytuacja na dziś 17.07.13, 15:58
      Przy rozwodzie poproś sądownie o określenie alimentów - wtedy nie będzie to męza widzimisię.
      • ewa9717 Re: Moja sytuacja na dziś 17.07.13, 16:00
        Zapytaj na Pomocnych e-mamach, zdaje mi się, że o alimenty i zabezpieczenie mozesz wnosić przed rozwodem.
        • anula36 Re: Moja sytuacja na dziś 17.07.13, 16:01
          dokladnie tak.
    • indigoblue Re: Moja sytuacja na dziś 17.07.13, 18:29
      istnieje możliwość ustanowienia rozdzielności majątkowej z atą wsteczną ale na drodze sądowej - max 3 lata wstecz;

      - możesz wystąpić z pozwem o alimenty i już na tym etapie wnieść o ich zabezpieczenie poprzez miesięczne płatności;

      - zweryfikuj kwestię BIK - czy przypadkiem nie jest tak, że wierzyciel po dokonanej spłacie ma 14 dni na usunięcie wpisu w BIK?
    • pindzia.lindzia Re: Moja sytuacja na dziś 17.07.13, 23:31
      Koniecznie postaraj się o sądowe przyznanie alimentów i to jak najszybciej! Niech szanowny mąż wsadzi sobie teksty o pieniądzach, powinien pomyśleć, zanim narozrabiał.
      Nie kojarzę Twojego poprzedniego wątku, ale z tego wpisu wynika, że jesteś rozsądną kobietą. Jako Oszczędzająca napiszę tylko, żebyś spisywała wydatki, może bierz czasem faktury (np. w aptece, gdy kupujesz leki dla dziecka), to będzie dobra podkładka w sądzie w razie boju o alimenty.
      A jako rozwiedzione dziecko dodam tylko, żebyś zadbała o siebie i o dziecko. Mały może obwiniać się o Wasz rozwód (jak każde dziecko sad) i nie rozumieć co się dzieje. Warto czasem z nim porozmawiać (stosownie do jego wieku), spędzić z nim trochę czasu, pójść na lody.

      Trzymaj się ciepło i nie poddawaj!
Pełna wersja