kosztowny gust, wybredny smak

26.07.13, 09:02
Witajcie,
Bardzo proszę o pomoc w planowaniu oszczędnych posiłków - problem polega na tym, że osoba żywiona ma specyficzny smak i niestety, potrawy należące do smacznych i tanich nie wpisują się w jej gust. Oto lista produktów, których nie lubi:
- potrawy mączne: naleśniki, pierogi, racuchy, kluski...
- makaron (poza chińskim)
- ziemniaki (!)
- mięso mielone
- warzywa gotowane lub poddane jakiejkolwiek obróbce poza umyciem i obraniem

Lubi:
- mięso - ale nie za tłuste, nie mielone, najchętniej drób lub wieprzowina, najchętniej "w jednym kawałku"
- ryby
- z węglowodanów ryż biały, brązowy, kasza
- frytki

Tolerowane, aczkolwiek bez entuzjazmu:
- placki ziemniaczane
- naleśniki wytrawne

Poradźcie proszę, jak można z takiej listy skomponować zdrowe i niekosztowne menu na 2 osoby dorosłe? Dysponuję szerokim asortymentem przypraw oraz wiedzy kulinarnej, żadnego przepisu się nie boję - ale pomysły mi się już kończą...

    • linn_linn Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 09:28
      Najlepsza metoda jest przekazanie paleczki tej osobie: niech robi zakupy i gotuje np. przez miesiac.
      • lisia312 Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 09:31
        abonament w barze mlecznym na dwa tygodnie, potem zje wszystko wink
    • black_halo Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 09:34
      matka.smoka napisała:

      > Witajcie,
      > Bardzo proszę o pomoc w planowaniu oszczędnych posiłków - problem polega na tym
      > , że osoba żywiona ma specyficzny smak i niestety, potrawy należące do smacznyc
      > h i tanich nie wpisują się w jej gust. Oto lista produktów, których nie lubi:

      Moze jakos by przedstawic tej osobie ramy budzetowe i zaproponowac, zeby jednak polubila te tansze rzeczy?

      Placki ziemniaczane mozna urozmaicic dodatkiem potarkowanej cukinii. Kleks kwasnej smietany i juz mamy eleganckie danie.

      Moze sie ta osoba przekonac do jedzenia np. puree ziemniaczanego zrobionego pol na pol z ziemniakow i innego warzywa. Do tego nadaja sie np. brokul, brukselka, por ... Mozna tez dac troche szpinaku ale nie pol na pol, tylko sporo mniej.

      Oszczednosciowe sa zupy - przed daniem glownym mozna podac gesta zupe jarzynowa albo moze przystawke z surowki?

      Jesli osoba nie lubi ziemniakow a lubi frytki i toleruje placki ziemniaczane to jest po prostu rozpuszczona. Jesli to dorosly to chyba mozna przemowic troche do rozsadku zwlaszcza, ze frytki czy placki to nie jest najzdrowsze jedzenia. Gotowany mlody ziemniak jest lepszy. Jesli to dziecka to mozna chyba nauczyc jesc inne rzeczy. Istnieje jeszcze opcja, ze zmniejszasz ilosc miesa a zwiekszasz surowki. Miska tartej marchewki z vinegretem zapcha kazdego.
    • virgaaurea Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 09:41
      Po czesci rozumiem, tez nie cierpie kopytek, knedli, pierogow w wersji typu ruskie, slodkich nalesnikow, racuchow, ziemniakow czesciej niz raz na miesiac itd. Lubie wprawdzie prawie wszystkie warzywa pod większością postaci, ale dla odmiany nie lubie tez wielu typow chleba.
      Spokojnie bez takiego jedzenia mozna zyc, powiem wiecej - brak tych potraw wplywa dosc korzystnie na obwod w pasie i wyglad brzuchawink
      Ale troche za malo napisalas, zeby sie dalo doradzic.
      Nie lubi ŻADNYCH warzyw poza surowymi/blanszowanymi? Rozumiem, ze nie lubi rozciapcianej marchewki (ja tez niebig_grin ) ale warzywa mozna jesc w wielu postaciach, np. Na śniadanie jadlam baklazana w postaci pasty. Mozna je grilowac, zapiekac, robic wytrawne ciasta - tego wszystkiego nie lubi czy nie probowala? Wytrawne mufiny zburakow zje czy tez niedobre?
      To dorosła osoba czy dziecko? Bo potrzeby żywieniowe i smak są przecież rozne. Czy moze nastolatka?
      To naprawde chodzi o nielubienie i o teksture potraw? Czy moze o kwestie tycia lub zdrowia? Bo rzadko ktos nie lubi miesa mielonego (mozesz przeciez zmielic to, ktore odpowiada smakowo) a lubi inne mieso. Do tego nie lubi tlustego, ale lubi tlusta wieprzowinewink troche niespojnewink
      Ryzu i kasz jest tyyyle rodzajow, ze spokojnie obejdziesz sie bez ziemniakow i makaronu, nawet z korzyscia dla zdrowia.
      Lubi wszystko z ryzem? Risotto, paella, kimbap, smazony, desery z ryzu?
      Lubiany przez te osobe drob jest akurat tani i to chyba najlatwiej dostepne mieso i akceptowalne cenowo, jesli chcesz kupowac nie masowo hodowane karmione hormonami a przyzwoitej jakosci, wiec tu akurat masz ulatwienie.
      Jada zupy? Jakie gotujesz?
      Jak z nabialem?
      Lubi straczki albo chociaz soje?
      Napisz troche wiecej, bo trudno pomoc, kiedy sie wie tak malo.
      • pavvka Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 09:49
        virgaaurea napisała:

        > Bo rzadko ktos nie lubi miesa mielonego (mozesz przeciez zmielic t
        > o, ktore odpowiada smakowo) a lubi inne mieso.

        Ja akurat takich znam. Inna konsystencja wiele zmienia.
        Ja sam mielone jem bez wielkiego entuzjazmu, a w byle jakim lokalu nie zjem w ogóle, bo zbyt mocno pracuje mi wyobraźnia - od razu myślę o tym co poza mięsem może być w środku wink
        • virgaaurea Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 09:53
          Jasne, ze tekstura zmienia to jak odbieramy potrawy. Tylko probuje ustalic czy problemem jest rzeczywiscie tekstura, czy, np. Wyobraznia, oktorej piszesz i wystarczy sie z tym kims umowic, ze kupuje mielone, ktore ekspedientka mieli przy mnie w sklepi lub miele sama. Bo w opisie sa niescislosci typu lubi mieso nietluste, ale jednoczesnie lubi najbardziej tlusta przeciez wieprzowine.
      • matka.smoka Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 10:16
        Wytrawne muffiny z buraków? Zaintrygowałaś mnie, opowiesz więcej?
        Z ryżem zje wszystko, ale żeby ryż był osobno tongue_out
        i w ogóle najlepiej wszystko osobno: kupka ryżu, kawał mięsa, miseczka marchewki, jakiś owoc na deser.
        Wszelkie pasty, papki, itp - NIE.
        • virgaaurea Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 16:02
          > Wytrawne muffiny z buraków? Zaintrygowałaś mnie, opowiesz więcej?

          Prosze bardzo:
          zrobsobielunch.blox.pl/2013/07/kod-html.html
    • matka.smoka Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 10:12
      Postaram się dać więcej danych:
      - dorosły mężczyzna o guście wybrednej nastolatki wink
      - warzywa lubi, ALE: w formie surowej, bez sosów, vinegretów, dipów, - w postaci marchewki lub kalarepki do pogryzaniasmile
      - ziemniaków gotowanych i innych wymienionych przez mnie potraw nie lubi BO NIE - argument oszczędnościowy tu nie zadziała, bo powie po prostu - to nie zjem wcale, będzie taniej
      - zupy ewentualnie, raczej w sezonie jesienno-zimowym: krem z pomidorów, czysty barszcz, rosół też czysty!!), żurek - inne odpadają ze względu na obecność gotowanych warzyw (które wg niego stanowią bezwartościowy zapychacz)
      - z mięsem chodzi głównie o konsystencję - najlepiej konkretny kawał mięsa, ewentualnie jakaś potrawka, gulasz - ale zazwyczaj i tak wydłubie samo mięso, wszelkie dodatki muszę potem wyrzucać, co boli!
      - nie chodzi o żadną dietę ani odchudzanie, wręcz przeciwnie - metabolizm powodujący skrajną niedowagę, wymaga konkretnych kalorycznych potraw (znaczy metabolizm wymaga, nie mąż smile Aby Wam lepiej uzmysłowić sytuację: jemy tyle samo, może on nawet trochę więcej. Ja się zdecydowanie więcej ruszam, pływam, jeżdżę rowerem - on odpoczywa raczej leżąc. On ma BMI 18, ja 25. Posiłki muszę planować tak aby on nie chudł, a żebym ja nie tyła smile a nie mam zamiaru gotować 2 obiadów dla 2 osób!
      Tak jak w temacie - chodzi głównie o wybredny smak. Mąż robi zakupy i wie jakie są ceny, nie jest oderwany od rzeczywistości, wręcz przeciwnie - oszczędzać wolimy na innych rzeczach niż jedzenie.
      • araceli Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 10:14
        matka.smoka napisała:
        > Postaram się dać więcej danych:
        > - dorosły mężczyzna o guście wybrednej nastolatki wink

        Skoro dorosły to niech gotuje to co lubi. Matką jego nie jesteś chyba?
        • matka.smoka Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 10:19
          Bynajmniej. Ale gotować nie umie i nie będzie - ja umiem i lubię, nie chodzi o to, żeby go zmuszać do gotowania. Gdybym tak zrobiła, to żywilibyśmy się tzw. Zestawem Pakera: ryż, pierś kurczaka, marchewka.
          • araceli Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 10:26
            matka.smoka napisała:
            > Ale gotować nie umie i nie będzie

            Życzę Ci naprawdę powodzenia w życiu z nim smile
          • pavvka Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 11:50
            matka.smoka napisała:

            > Gdybym tak zrobiła, to żywilibyśmy się tzw. Z
            > estawem Pakera: ryż, pierś kurczaka, marchewka.

            To akurat jest stosunkowo oszczędny zestaw, więc czemu nie? smile
          • przeciwcialo Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 14:51
            Niech się nauczy gotowac, to nie jest jakas wielka trudność.
            Raczej leń i woli miec podane pod nos.
        • tiszantul Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 19:52
          > Skoro dorosły to niech gotuje to co lubi. Matką jego nie jesteś chyba?

          Jeśli kwestią roztrząsaną na publicznym forum jest to, że jakaś osoba trzecia nie lubi naleśników, klusek i pierogów, to chyba jasne, że jeszcze bardziej nie lubi gotować. Matka.smoka to chodzący ideał, nie dość że ugotuje, to wcześniej stara się odgadnąć, co by mężowi smakowało, chociaż mąż jej to zadanie maksymalnie utrudnia smile
      • black_halo Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 12:22
        > - warzywa lubi, ALE: w formie surowej, bez sosów, vinegretów, dipów, - w postac
        > i marchewki lub kalarepki do pogryzaniasmile

        Mozna robic suruwki z warzyw i bez sosu, zaden problem.

        > - ziemniaków gotowanych i innych wymienionych przez mnie potraw nie lubi BO NIE
        > - argument oszczędnościowy tu nie zadziała, bo powie po prostu - to nie zjem w
        > cale, będzie taniej

        Trudno, frytek nie mozna jesc codziennie. Do kawalka miesa gora surowki z kapusty i marchewki, pokrojony w osemki pomidor czy co tam lubi i co jest akurat sezonowego.

        > - zupy ewentualnie, raczej w sezonie jesienno-zimowym: krem z pomidorów, czysty
        > barszcz, rosół też czysty!!), żurek - inne odpadają ze względu na obecność got
        > owanych warzyw (które wg niego stanowią bezwartościowy zapychacz)

        U nas tez jest mlalo akceptowalnych zup, wlasnie krem z pomidorow albo krem z zielonego groszku albo pora. Prawie nic wiecej. Mi to nie przeszkadza, gtuje w kolko to samo, mroze porcje.

        > - z mięsem chodzi głównie o konsystencję - najlepiej konkretny kawał mięsa, ewe
        > ntualnie jakaś potrawka, gulasz - ale zazwyczaj i tak wydłubie samo mięso, wsze
        > lkie dodatki muszę potem wyrzucać, co boli!

        Nie gotuj wiecej mezowi potrawek tylko kupuj kawalek miesa i tyle. Z tymze mniejszy. Generalnie maz je zdrowo wiec nie ma sie do czego przyczepic, jesli podjada slodyczy czy chipsow na kanapie to bym chyba odpuscila i sprobowala jesc po mezowsku - wlasnie dlatego, ze nie jada klusek czy makaronow to ma niedowage.

        > Tak jak w temacie - chodzi głównie o wybredny smak. Mąż robi zakupy i wie jakie
        > są ceny, nie jest oderwany od rzeczywistości, wręcz przeciwnie - oszczędzać wo
        > limy na innych rzeczach niż jedzenie.

        Skoro tak to naprawde odpusc i zacznij jesc jak maz. Tobie wyjdzie na zdrowie. Mozecie np. ustalic, ze jeden raz na tydzien ty gotujesz co tam lubisz, racuchy czy makaron z sosem i maz zjada bez marudzenia. No i gotowane warzywa sa naprawde dobre, nie wiem co bym zrobila bez nich zima.
      • dziennik-niecodziennik Re: kosztowny gust, wybredny smak 30.07.13, 12:52
        > - dorosły mężczyzna o guście wybrednej nastolatki wink
        (...) - argument oszczędnościowy tu nie zadziała, bo powie po prostu - to nie zjem w
        > cale, będzie taniej

        to niech nie je. z głodu tak prędko nie umrze.
        weź daj spokój, z dorosłym facetem się tak pieścić?...
    • havana28 Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 10:41
      Polecam wyjazd bez niego na co najmniej 2-3 tygodnie.
    • emkaska Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 11:17
      Nie rozumiem i nie lubię takich ludzi. Można czegoś nie lubić, owszem, ale aż tylu rzeczy? A rób mu ciągle tego kurczaka z ryżem i marchewką...
      • matka.smoka Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 12:04
        Mogłabym, ale ja też chcę coś jeść. Wychodzi że to ja jestem ta wybredna smile
        • nostress.ka21 Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 12:57
          Jakbym czytała o swoim big_grin

          U nas jest tak, On je: drób - tylko piersi, wołowinę: polędwicę i udziec, wieprzowina tylko w postaci mielonego i TYLKO w formie sosu do makaronu lub maleńkich klopsików uncertain
          W ogóle nie je ryb, żadnych!
          Ziemniaki kilka razy w roku, frytki rzadko, żadnych klusek nie tknie uncertain
          Naleśniki i to tylko na słodko okazjonalnie, racuchy ryż na mleku, kaszki - odpadają. Nie tknie również jajecznicy, jajek sadzonych, ani na żaden inny sposób.
          Zupy tylko kremy zimą oraz rosół również czysty smile
          Warzywa - coraz lepiej, ale bez szału. Natomiast jest coś co uwielbia: wszelkie papki to zje i tam przemycę sporo.

          Sposób na marudzenie nad talerzem był następujący: dostawał grillowaną pierś z kurczaka średnio 5 razy w tygodniu. Zbrzydło big_grin ja jadłam te same warzywa co on, ale zamiast kurczaka miałam na przykład jajecznicę. Od dłuższego czasu już on nie może patrzeć na kurczaka, bo ile można przecież smile

          Wołowiny nie kupuję zbyt często, niestety, ale cena jest zabójcza uncertain Indyk jest dość często, ale tak że jeszcze nie zbrzydł. Ogólnie już mi się nie chce gotować i coraz częściej mówię, że ma coś zamówić uncertain

          Mój niestety całe życie był taki wybredny. I tak jest lepiej niż było, bo z opowieści rodziny wynika, że i tak teraz je ogromną ilość rzeczy big_grin
          • mama_dorota Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 14:11
            Mój nie aż taki, ale też wielu rzeczy nie je. Jak ostatnio dostałam od mamy cukinie, część oddałam znajomym, a potem jęknęłam, że z kasą krucho, bo obozy dzieci pochłonęły sporą kwotę i najlepiej się żywić tym, co akurat jest w domu, ale przecież cukinii nie zrobię, bo sama tego nie będę jeść przez cały tydzień dał mi radę "zrób to tak, abym nie wiedział". Wzięłam sobie radę do serca i po kilku dniach gdy nie było go w domu do późna, przygotowałam bigos z kiszonej kapusty i cukinii. Zjadł i on i syn, też "jadek" podobnego gatunku, tylko potem się dopytywali, czy ogórki tam dodałam. A syn jak widział w domu cukinie to zapowiadał, że czegoś takiego jadł nie będzie. Sama ledwie spróbowałam tego bigosu.

            smile
            • nostress.ka21 Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 14:56
              Ha! Z bigosem z cukinii nieźle smile
              U mnie akurat cukinia jest lubiana i to bardzo. Ja całe życie ją jadłam, On zaczął kilka lat temu. Dodaję do wielu dań, przede wszystkim do sosów, grilluję, czasem smażę w panierce (ale jadam tylko ja), kiedyś zrobiłam faszerowaną to ciężko było, ale zjadł smile

              Do klopsików dodaję startą na drobnych oczkach, robię też naszą wersję lecza czy też "ratatuj" (czy jak to się odmienia, napisane specjalnie po polsku), zupę krem z cukinii również zjadł, a najbardziej podchodzi w różnych wersjach risotto. Ogólnie ze względu na zamiłowanie do papek, to naprawdę mogę przemycać warzywa, inaczej byłoby kiepsko sad

              Ale cóż niektórzy są wybredni. Ja zawsze zazdroszczę przyjaciółce, której mąż zjada wszystko. Serio, zje wszystko co nadaje się do zjedzenia i nie jest zbytnio ostre. Ona nigdy nie ma braku weny, też bym tak chciała. Bo nie ukrywam, ale dań mącznych mi brakuje sad Wszelkie kluski, kopytka, pierogi i placki - uwielbiam!
              • astrum-on-line Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 18:14
                Serio, zje wszystko co nadaje się do zjedzenia

                Mój mąż też tak ma. Nawet może być codziennie to samo. Jak kupię coś co mi nie posmakuje to mąż się zawsze tym zaopiekujesmile To akurat ja jestem ta wybredna.

                A co do wątku to nie widzę problemu. Serio. Skoro ich stać na takie jedzenie to niech sobie mąż je co chce. A żona niech sobie dogotuje tych ziemniaków czy makaronu dodatkowo. Ja tak u nas robię (tyle że dogotowuję mężowi).
      • virgaaurea Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 15:47
        emkaska, ale dlaczego "tylu rzeczy"?

        Wlasnie nie tylu, tylko przede wszystkim potraw macznych. Tez tak mam - ani sie po nich dobrze nie czuje (robie sie ospala, senna, taka "przymulona", ciezko mi pracowac, zarowno intelektualnie czy zebrac sie nawet do sprzatania, nie mowiac juz o cwiczeniach), ani mi nie sluza (tyje i to tam, gdzie nie chcewink ), ani nie smakuja (wole bardziej wyraziste smaki, niekoniecznie czyste, tak jak maz watkodawczyni, ale tradycyjne kopytka czy ruskie sa dla mnie mdle, troche "bez smaku"). A nie sadze, zebym wydawala na jedzenie wiecej niz przecietna osoba.

        Czasami - nie mowie, ze tak musi byc w tym przypadku, bo czlowieka nie znam - ale taka niechec moze miec podloze zdrowotne.
    • virgaaurea Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 15:39
      matka.smoka,
      wbrew zlosliwosciom wielu osob, ja bym potraktowala jego prosby/oczekiwania zywieniowe serio; nie oczekuje przeciez, zebys kupowala chipsy czy zamawiala jedzenie na miescie zrobione z nie wiadomo czego i kosztujace majatek, w sumie oczekuje zdrowego jedzenia - ryz, kasze, dobre bialko, lubi chrupac warzywa - super!

      Wszystkimi "kluchami" (kopytka, racuchy, pierogi) trudno sie nasycic, tzn. trzeba zjesc tego nie wiadomo ile, co zdrowe nie jest. Niechec do tych potraw moze wynikac z tego, ze po nich szybko sie znowu jest glodnym.

      Moze (wcale nie musi, ale moze, pisze to tylko jako jedna z opcji) byc tak, ze tragicznie brakuje mu pelnowartosciowego, dobrego bialka. Nie ma wtedy co oszczedzac na porcji dobrego miesa/ryby. Nie zawsze musisz wybierac drogie - kurczak czy sledz sa przeciez tanie.

      Nie wiem, jak dlugo mieszkacie juz razem, ale przychodzi mi do glowy sytuacja ze studiow. Mialam wtedy kilku kolegow wlasnie taki typ "szczuplaka", zeby nie powiedziec "chudzielca", ktorzy wydawalo sie, ze nie przytyja, chocby nie wiem co. Teraz, po ilus latach od wprowadzenia sie do swoich zon/partnerek jednak im przybylo. Nie sa grubi, ale tacy "normalni", akurat. W czasach studenckich to jednak bylo to po prostu niedozywienie (w scislym sensie tego slowa, czyli nie "bycie glodnym" a brak odpowiedniej ilosci potrzebnych organizmowi skladnikow odzywczych).

      Wyglada na to, ze Twoj maz 1. jest milosnikiem czystych smakow, kawal miesa bez sosu, warzywa bez vinegretu 2. Potrzebuje rzeczy o konkretnej teksturze, takich, ktore sie gryzie czyli nie papki, pasztety, terriny itd.

      Co mi przychodzi do glowy w sensie rad:

      - tluste ryby morskie - sa zdrowe, a niektore (sledzie, makrela) rowniez bardzo tanie; trudno jesc codziennie lososia, ale poszukaj miejsca, gdzie mozesz kupic swieze sledzie; mozna je fajnie przyrzadzac na wiele sposobow; tluste ryby sa dosc kaloryczne, wiec dla Ciebie mniejsza porcja, dla niego wiecej - bedzie mial dobre bialko, powinno go to nasycic. Spokojnie 2-3 razy w tygodniu takie ryby powinny byc ok.

      - stosuj rozne marynatu do mies/ryb/seafoodu - Ty bedziesz miala wiecej smakow, a on swoj "kawal miesa"

      - zainteresuj sie (o ile jeszcze tego nie zrobilas) jak wiele gatunkow ryzu i sposobow jego podawania jest, skoro on ryz lubi. Nawet jesli ryz ma byc na "jednej kupce" to nawet b. proste rzeczy - np. kleisty, ugotowany w mleku kokosowym, z dodatkiem owocow, a ugotowany w bulionie rybnym to przeciez kompletnie inny smak.
      no i nie wiem, czy te "kupke" ryzu mam traktowac tak, ze np. pilaw, biryani, risotto, arancini, kubbat, smazony ryz z roznymi dodatkami to tez sa niedobre?

      - zupy - no to mozesz chyba robic takie o zdecydowanym smaku (a mysle, ze i kolor zdecydowany zamiast burego bedzie nie od rzeczywink ) - np. krem z groszku zielonego, z cukinii, zupe rybna, marchwianke, latem np. chlodnik. Jesli masz mozliwosci i ci sie chce - pomysl o szybkowarze - smak i kolor warzyw o wiele bardziej intensywny. Znam calkiem wielu takiech, co nie lubili zup, ale po sprobowaniu takiej z lepszej czesci marchewki i z szybkowaru zmienili zdanie.

      - dorosly facet, wiec chyba mozecie sie umowic, ze raz w tygodniu robisz cos nowego, a on zjada. Jak wam nie podpasuje, nastepnym razem bedzie cos innego, jak podpasuje - mozecie wlaczyc do jadlospisu. Mozesz wtedy testowac rozne opcje miesne/rybne, niekoniecznie w postaci "kawalu"

      - jesli lubi makaron chinski - mozesz robic swieze, domowe nudle; pyszne sasmile

      - jesli warzywa surowe lubi pogryzac, to jesli to mu nie szkodzi w sensie zoladkowym, to sie chwali, niech podgryza, wiekszosc mezczyzn raczej nie chce; mozesz tez wybierac swieze sezonowe warzywa, ktore sie szybko przygotowuje np. teraz cukinia i podsmazasz mu minimalnie na patelni (2 minuty), a sobie kolejne 2 i dodajesz szybki derssing czy sos (zakladajac, ze podstawowe niepsujace sie skladniki jak miod, ocet, musztarde, mak, orzechy itd. masz na stanie). To nie sa 2 obiady, to sa 2 wersje jednego, robi sie moment przeciez.

      Buraczane mufinki Ci zaraz podlinkuje, pod postem, gdzie o nie pytalas. Swoja droga - jesli Ty nie mozesz przytyc, a on nie powinien schudnac, to takie wytrawne warzywne ciastka (chociaz z tego, co piszesz beda raczej w Twoim guscie niz jego) dobzre jest robic i Ty mozesz je jesc na sniadanie (zaspokoisz apetyt na slodycze, nie bedziesz wciagac potem nie wiadomo czego), a on na deser po obiedzie z kawa.

      nie napisalas co z nabialem i straczkami?
      • guderianka virgaaurea 26.07.13, 22:16
        bardzo, ale to bardzo podoba mi się Twój post
        wypowiedź jes merytoryczna, rozsądna, życzliwa
        aż się miło czyta takie wypowiedzi smile
        • virgaaurea Re: virgaaurea 29.07.13, 11:42
          Jejku, dziekujesmile
    • mojemieszkanie24 Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 17:13
      skąd ja to znam... Mój partner to taki ,,francuski piesek". Powiedziałam mu wprost, że albo będzie jadł co ja będę robiła albo będzie sam gotował. Od tego momentu wszystko zjada bez szemrania i nawet zaczęło mu smakować tongue_out Marudzi tylko jak nie ma mięsa na obiad no ale akurat tutaj się dogadaliśmy ( sama też lubię mięso więc jemy bardzo często). Finansowo to średnio wychodzi ale niestety chłop pracuje fizycznie to zjeść musi.
      • zosiaonline Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 18:02
        "kosztowny gust, wybredny smak"....? Gotować nie umie bo nie chce? Dojrzały mężczyzna?
        • virgaaurea Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 18:30
          Musze przyznać, że przeraża mnie łatwość, z jaką w sieci ocenia się innych.

          Może facet pracuje ciężko 12 ha żeby utrzymać siebie i żonę, bo ta nie moze znalezc pracy, wiec chce smacznie ugotowac, bo to moze. Albo pracuje normalnie, a żona zajmuje się domem, bo taki mają uklad i tak im pasuje. Albo ona gotuje bo umie i lubi a on sprząta i na tym polega podzial obowiązków. Jest 100 mozliwosci, nie wiemy, jak jest.

          Ale co tam, na pewno niedojrzaly, rozkapryszony len, ktoremu się nic nie chce.
          • annawoj Re: kosztowny gust, wybredny smak 26.07.13, 21:41
            Moze sprobuj:
            -zupy kremy: z zielonego groszku, z cukinii+ pomidorow - lepsza (slodsza) niz sam krem z pomidorow
            - placki ziemniaczane z cukinii i ziemniakow (albo z samej cukinii)
            • verdana Re: kosztowny gust, wybredny smak 27.07.13, 22:19
              Jedyny problem, jaki widzę, to codziennie mięso. To nie jest zdrowe, niezależnie czy facet jest chydy czy gruby.
    • nerri Re: kosztowny gust, wybredny smak 28.07.13, 21:49
      Miałam podobny przypadek w domu. Wybredny i jęcząco-marudzący, jak mu coś w potrawie nie pasowało. I raz trafił na mój kiepski dzień. Bez słowa, z zaciętą miną, po prostu zabrałam mu talerz, wywaliłam cały obiad do kibla i odniosłam do kuchniwink Chyba się trochę wystraszyłbig_grin Zszokował i uspokoił wink Od tej pory je to co jest na obiad, ewentualnie je kanapki, jeśli zdarzy się coś co mu ewidentnie nie pasujewink
      A ja się staram nie robić tego, czego wiem, że bardzo nie lubi. Ale lista "niejadalnych rzeczy" okazała się dużo mniej okazała niż na początkuwink

      I to nie jest złośliwe - nie wyobrażam sobie planowania posiłków, gdy muszę odrzucić 2/3 produktówtongue_out
    • astrum-on-line Re: kosztowny gust, wybredny smak 29.07.13, 13:34
      Przeczytałam cały wątek i własnym oczom nie wierzę. Czyli zdaniem ogromnej większości z was każdy musi jeść to co komuś innemu jest wygodnie przygotowywać? Nie dopuszczacie do myśli, że możecie żyć pod jednym dachem z wegetarianinem/nką, weganem/nką, osobą na diecie paleo, Dukana, nie jedzącą glutenu, laktozy czy z jakimikolwiek innymi preferencjami żywieniowymi? Bo to są fochy które należy spacyfikować, chociażby drastycznie wyrzucając jedzenie? Litości, ludzie trochę więcej tolerancji wobec innych!
      • anetapzn Re: kosztowny gust, wybredny smak 29.07.13, 14:09
        astrum-on-line napisała:

        Litości, ludzie trochę
        > więcej tolerancji wobec innych!
        Podpisuję się pod tym.
        Dla mnie nie jest problemem ugotowanie dwóch zup-jednej dla mnie i dzieci drugiej dla meża. On uwielbia krupnik, którego my nie znosimy. Czy w związku z tym ma tej zupy nie jeść, albo my mamy sie zmuszać do jej jedzenia?
        Podobnie jest często z niedzielnymi śniadaniami- zdarza sie, ze każdy z naszej piatki je co innego. Nie widze problemu. Odrobina tolerancji, dobrej woli i chyba takze uczucia.

        • mama_dorota Re: kosztowny gust, wybredny smak 29.07.13, 14:13
          > Podobnie jest często z niedzielnymi śniadaniami- zdarza sie, ze każdy z naszej
          > piatki je co innego. Nie widze problemu. Odrobina tolerancji, dobrej woli i chy
          > ba takze uczucia.

          Do tego, ze każdy przygotuje sobie coś innego samodzielnie wcale się nie mieszam, no chyba że zamiast obiadu któreś z dzieci planuje zjeść znów płatki śniadaniowe z mlekiem.
          • anetapzn Re: kosztowny gust, wybredny smak 29.07.13, 14:35
            mama_dorota napisała:

            > > Podobnie jest często z niedzielnymi śniadaniami- zdarza sie, ze każdy z n
            > aszej
            > > piatki je co innego. Nie widze problemu. Odrobina tolerancji, dobrej woli
            > i chy
            > > ba takze uczucia.
            >
            > Do tego, ze każdy przygotuje sobie coś innego samodzielnie wcale się nie miesza
            > m,
            Ja nie napisałam, ze każdy przygotowuje sobie sam. Dla mnie nie jest problemem zrobienie każdemu z domowników śniadania.
        • araceli Re: kosztowny gust, wybredny smak 29.07.13, 14:17
          anetapzn napisała:
          > Dla mnie nie jest problemem ugotowanie dwóch zup

          A ja uważam, że nie należy się pakować w codzienny kanał. Lubię gotować, chętnie przygotowuje bliskim to co lubią (nawet jak ja nie lubię) ale wszystko ma swoje granice. Nie jestem wieloczynnościowym robotem kuchennym.
          • anetapzn Re: kosztowny gust, wybredny smak 29.07.13, 14:36
            araceli napisała:

            > anetapzn napisała:
            > > Dla mnie nie jest problemem ugotowanie dwóch zup
            >
            > A ja uważam, że nie należy się pakować w codzienny kanał. Lubię gotować, chętni
            > e przygotowuje bliskim to co lubią (nawet jak ja nie lubię) ale wszystko ma swo
            > je granice. Nie jestem wieloczynnościowym robotem kuchennym.
            >

            Wiesz, gotując zupę(która w zasadzie poza wrzuceniem składników do garnka nie wymaga nakładów pracy) nie trzeba być nawet jednoczynnościowym robotem kuchennym.
            • araceli Re: kosztowny gust, wybredny smak 29.07.13, 14:45
              anetapzn napisała:
              > Wiesz, gotując zupę(która w zasadzie poza wrzuceniem składników do garnka nie w
              > ymaga nakładów pracy) nie trzeba być nawet jednoczynnościowym robotem kuchennym

              Taaa.. jasne smile Samo się kupi, przyniesie, obierze, umyje, pokroi, doprawi... i tak codziennie smile

              Szczerze - NIENAWIDZĘ jak kobiety umniejszają swoją pracę. Pralka w końcu sama pierze a sprzątają krasnoludki. Wszystko to zuuuupełnie pracy nie wymaga!
              • nerri Re: kosztowny gust, wybredny smak 30.07.13, 21:57
                Podpiszę sięwink
                Lubię gotować, ale nie wyobrażam sobie robić codziennie dwóch obiadów, bo mąż nosem kręci. Zwłaszcza, że mój nie przepada za zupami i rzadko u nas występują. Musiałabym robić dwa "niezupne" obiadywink
                Biorę pod uwagę lekarskie zalecenia żywieniowe, które mąż mój posiada. Ale nie fochy "to zjem a tego nie, bo dziś akurat nie mam na to ochoty". Jak nie pasuje, to zawsze można samemu z kuchni skorzystaćwink Opcjonalnie mogę zrobić kanapki. I - nie robię złośliwie tego, czego wiem, że wyjątkowo nie lubi jeśćwink

                A co do prania - mąż RAZ powiedział, że przecież pralka sama pierzewinkwink
      • mama_dorota Re: kosztowny gust, wybredny smak 29.07.13, 14:11
        Wiesz, wątek teraz przechylił się w inną stronę, niż poprzednio. Ja myślę, że w obie strony trzeba zachować umiar. Z jednej strony dopasować się do bliskich, dla których się gotuje, ale z drugiej zacząć też przynajmniej próbować tego, co lubi lub jest w stanie łatwiej przygotować osoba gotująca. Sama jestem na diecie bezglutenowej, mąż i syn nie mogą jeść potraw smażonych, więc dla siebie mam inny chleb i makaron (jem tego mało), a dla swoich mężczyzn zrezygnowałam z potraw smażonych, wszyscy zrezygnowaliśmy, bo to ogólnie zdrowsze.

        Jeśli jednak z powodu czyjegoś nielubienia musiałabym zrezygnować z niemal wszystkiego, poza słodkimi płatkami, mlekiem, ryżem, rosołem, ogórkową i bułkami (ulubiona dieta mojej córki, poza tym trzeba ją do wszystkiego przekonywać, bo po prostu nie zje nic), to przepraszam bardzo. Kompromis musi być wyjściem dla wszelkich stron konfliktu.
        • giaros Re: kosztowny gust, wybredny smak 29.07.13, 15:31
          mama_dorota napisała:
          >
          > Jeśli jednak z powodu czyjegoś nielubienia musiałabym zrezygnować z niemal wszy
          > stkiego, poza słodkimi płatkami, mlekiem, ryżem, rosołem, ogórkową i bułkami (u
          > lubiona dieta mojej córki, poza tym trzeba ją do wszystkiego przekonywać, bo po
          > prostu nie zje nic), to przepraszam bardzo. Kompromis musi być wyjściem dla ws
          > zelkich stron konfliktu.

          Ale autorka wątku wcale nie musi rezygnować ze wszystkiego. Jej mąż lubi całkiem sporo rzeczy. Ja bym sią z nim dogadała, w kwestii żywieniowejwink
          A jeżeli jej M. nie chce ziemniaków, to co szkodzi, żeby obrała tylko dla siebie? Jeszcze lepiej, bo mniej do obieraniasmile
      • giaros Re: kosztowny gust, wybredny smak 29.07.13, 15:52
        astrum-on-line napisała:

        > Przeczytałam cały wątek i własnym oczom nie wierzę. Czyli zdaniem ogromnej więk
        > szości z was każdy musi jeść to co komuś innemu jest wygodnie przygotowywać?
        No dokładnie. Nie bardzo rozumiem po co przygotowywać danie, gdzie z góry wiadomo, że ono tej osobie nie smakuje?
        My mamy w większości podobne preferencje żywieniowe, lubimy raczej "lekkie" potrawy, ale M, jak to chłop lubi zjeść czasami golonkę to mu ją robię (albo kupujęwink), ja nie lubię to się nie męczę. I odwrotnie ja lubię bardzo zupy warzywne, M średnio, aczkolwiek zje, ale wiem, że nie przepada, to nie karmię go tym codziennie.
        Gotuję tylko ja i zdarza się, że 2 różne dania, ale nie jest to dla mnie problemem. Lubię kuchnięsmile
    • giaros Re: kosztowny gust, wybredny smak 29.07.13, 15:22
      eee tam wcale nie jest taki wybrednysmile
      Ja i mój M też nie lubimy wszelkich kluch, kopytek, pierogów, naleśników, makaronów, nie przepadamy za ziemniakami. Można bez tego żyćwink i to, że ktoś tego nie lubi nie znaczy, że jest wielce wybredny.
      Ja za mięsem nie przepadam, zjem od czasu do czasu, wołowina/drób, ale jem tylko z warzywami/surówką, bez ziemniaków czy innych dodatków, nie lubię to po co mam się tym zapychać na siłę?
      M. z kolei za wołowiną nie przepada, ale zje (je wszystko co zrobięwink), ale nie robię często, bo po co mam robić to czego ktoś z domowników nie lubi. Czasami robię dwa obiady, dla M. mięso wieprzowe (karkówka lub polędwiczki, bo to jego ulubione mięsa, a ja z kolei nie bardzo lubię), dla siebie robię wtedy warzywa, czy jakąś sałatkę.
      Bardzo obydwoje lubimy ryby, a że mieszkamy nad morzem to mamy dobry dostęp do nich i jemy je często (2-3 razy w tygodniu).
      Pisałaś, że mąż wygrzebuje gotowane warzywa, bo to bezwartościowe zapychacze? To może nie jest tak, że ich nie lubi?
      Może gotuj na parze, wtedy zachowują więcej witamin i przekonaj M., że takie nie są bezwartościowymi zapychaczamismile
      Skoro mąż lubi drób, wieprzowinę i ryby to przecież masz duże pole do popisu.
      Można to przerabiać na miliony sposobów, ale fakt, prawie w każdym przepisie, jako dodatki są warzywawink
      No nie masz wyjścia musisz M. przekonać do nich.
      Przepisami chętnie się podzielę, ale bez warzyw ani rusz.
    • linn_linn Re: pozorny off topic 29.07.13, 16:09
      www.thesundaytimes.co.uk/sto/news/uk_news/Society/article1290463.ece
    • birkin-bag Re: kosztowny gust, wybredny smak 29.07.13, 17:28
      nie czytam całego wątku, bo mnie z lekka przeraził, ale podsuwam kilka pomysłów ode mnie:

      jeśli mąż lubi naleśniki wytrawne, możesz dodać do ciasta przyprawy i zioła i nafaszerować je surowymi warzywami [papryka, pomidory, ogórek itd], możesz też zrobić pikantne placki na maślance [są puszyste] i podać też z taką surówką i sałatką, rybą itd.

      jeśli mąż lubi ryż i kasze to może polubi też risotta/kaszotta?

      co z tortillami? wrapami? to też jakiś pomysł na urozmaicenie obiadów

      czy da się namówić na kotlety z soi czy fasoli? wiem, że to gotowane warzywa, ale może w tym kształcie i z taką teksturą będą do przełknięcia?

      frytki to nie tylko takie smażone na głębokim tłuszczu, ale też z piekarnika, skropione tylko oliwą i ostro doprawione, np. chilli w płatkach


      no i tak sobie myślę, że ja kurczę powinnam mieszkać sama smile nie jem mięsa, nie jem smażonego, nie przepadam za kluchami, knedlami, ziemniakami, chlebem, żółtym serem, pierogami z serem czy owocami, nie jem fastfoodów, gotowców [też np. gotowych surówek] itd.
    • wyihdia Re: kosztowny gust, wybredny smak 29.07.13, 19:53
      Ciekawa dieta smile

      żeby było tanio proponuję:
      dzień 1 frytki
      dzień 2 placki ziemniaczane
      i tak na zmianę do oporu
    • nisar Kup parowar! 30.07.13, 12:20
      To naprawdę genialne urządzenie.
      Taką, natenprzykład, rybkę - solisz, pieprzysz i ziołujesz, wkładasz kawałek masła i wiu, na kwadrans do parowaru.
      Do tego surówka bez sosu (mój mąż też nie jada żadnych sosów do np. utartej marchewki) i obiad gotowy.
      To samo można robic z drobiem.
      A może mąż polubi warzywa z parowara? Takie na wpół zrobione, naprawdę są fajne.
      Powodzenia.
    • niebieska_kotka Re: kosztowny gust, wybredny smak 31.07.13, 19:46
      Zawsze się zastanawiam, czy tych facetow rozpuszczacie w trakcie związku, czy od początku pozwalacie by tak się zachowywal smile Skad nagle problem-"jak on je" ?
      • nisar Re: kosztowny gust, wybredny smak 31.07.13, 19:58
        W normalnym, dobrym związku, rozpuszcza się siebie nawzajem.
        Jeśli mąż codziennie podaje do łóżka kawę, zawsze myje kibel i tankuje samochód żony, bo ona tego nie cierpi, to oczywiste jest, że żona stanie na głowie, by dogodzić mu kulinarnie.
        • niebieska_kotka Re: kosztowny gust, wybredny smak 31.07.13, 20:59
          Hmmm... Dodajmy, ze on zawsze spuszcza po sobie deske klozetowa, otwiera drzwi, podaje plaszcz, odkurza, wkłada naczynia do zmywary i wyjmuje i inne takie- to wtedy mogę gotowac 2 obiadywink
Pełna wersja