merry_berry_me
07.08.13, 19:35
Witam wszystkich serdecznie
Chciałabym zasięgnąć Waszej porady odnośnie mojego gospodarowania pieniędzmi. Czy da się z tego wyciągnąć cokolwiek więcej przy racjonalnym odżywianiu się? Jak wyjść z długów, które to, niestety, nie dają mi spać po nocach

Jestem singielką

mieszkającą w dużym mieście na południu Polski, moje zarobki to około 4400-4700, w zależności od miesiąca i liczby nadgodzin.
Wydatki:
- wynajem mieszkania - 1610zł - 1650zł - w zależności od miesiąca - ta kwota to już całość, a zatem odstępne, czynsz i rachunki typu woda, prąd
- 500zł - rata kredytu studenckiego - jeszcze 28 miesięcy przede mną
- 65zł - internet
- 90zł - karta MPK
- ok. 100zł - leki
I to w sumie wszystkie koszty stałe.
Nie płacę za telefon - to taki prezent
Mam w domu trójkę zwierząt - dużego psa i dwa koty. Staram się je karmić karmą dobrej jakości - koszt raz na dwa, dwa i pół miesiąca dla całej trójki - ok. 340zł, do tego dochodzi koci żwirek - ok. 140zł raz na dwa i pół miesiąca. Zwierzaki na szczęście (odpukać!) nie chorują więc do karmy i żwirku dochodzą koszty szczepienia raz w roku i to w zasadzie wszystko. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że mój pies jest coraz starszy i że pewnie niedługo jakieś problemy się pojawią - stworzyłam sobie zatem fundusz 'w razie czego'

- odkładam na ten cel miesięcznie 100zł.
Nie jem mięsa - staram się za to tak opymalizować swoją dietę, by nie odbiło się to na moim zdrowiu. Założeniem moim jest by mieścić się tygodniowo w 100zł. Jest to wykonalne, o ile tylko jestem zupełnie sama - bez wizyt żadnych gości, członków rodziny i nie ulegam żadnym zachciankom

Na chemię przeznaczyłam w miesiącu 100zł - jeśli coś zostaje w jednym, przechodzi na drugi, w którym wydatków może być więcej. Wiadomo - żeli do prania, płynów itp. nie kupuje się co miesiąc, ja większe zakupy robię u pewnego pana na allegro, który ma chemię niemiecką. Chemii generalnie zużywam sporo - lubię mieć w domu bardzo czysto, a przy zwierzętach sprząta się naokrągło

Kosmetyki - lubię i to bardzo kosmetyki dobrej jakości (kolorówka). Wyznaję minimalizm w tym względzie, ale tych kilka produktów, których używam - musi spełniać wszystkie moje wymagania. Natomiast nie mam problemu co do kosmetyków 'zwykłego' użytku - kupuję zwykle na promocji, mogą być marki własne, nic mnie nie uczula, nie podrażnia. Na owe 'wszystkie' kosmetyki przeznaczyłam sobie miesięcznie kwotę 100zł. Podobie jak z chemią - jeśli coś zostaje, przechodzi na następny miesiąc.
Podliczyłam swoje wszystkie długi - u rodziny, kredyt studencki, jakieś 'inne' sprawy, których tutaj nie chciałabym roztrząsać - wyszło mi w sumie około 24,000. Sporo, wiem.
Chciałabym rozsądnie rozplanować spłatę tych zobowiązań, w miarę możliwości zrobić to jak najszybciej. Moje życie w ciągu ostatniego roku obróciło się o 180 stopni, zostałam sama po wieloletnim związku, mój poziom życia drastycznie się obniżył. Moje długi są też echem tamtego - lepszego okresu życia. Mam na oku lepiej płatną pracę, ale muszę poczekać z tym do początku przyszłego roku.
Mieszkania na pokój nie zmienię - są zwierzaki. Nie mogę też z nimi żyć na 30 metrach, to po prostu byłoby niewykonalne, a w niższej cenie, mieszkania o podobnym standardzie, w moim mieście nie znajdę.
Wszystkie wydatki skrupulatnie spisuję, notuję każdą wydaną złotówkę, staram się wyciągać wnioski przy ich podliczaniu. Robię zakupy w dyskontach, czasami zamówię dostawę do domu z tesco. Nie mam nałogów, raz, może dwa w miesiącu kupię sobie butelkę wina za ok. 30zł. Nie imprezuję, nie mam hobby wmagającego nakładów finansowych. Gotuję głównie w domu, ze trzy razy w miesiącu zjem lunch w pracy. Ubrania kupuję rzadko, ale jeśli już, to przyzoitej jakości, po podliczeniu uiegłego roku wyszło mi na całość garderoby ok 1000zł - pracuję w biurze, obowiązuje mnie dress code.
Tak jak napisałam powyżej - priorytetem jest dla mnie spłata długów. Zastanawiam się tylko czy jest sens nadpłacania kredytu studenckiego, który jest nisko oprocentowany, czy najpierw powinnam się skupić na innych zobowiązaniach. Chciałabym też zbudować poduszkę finansową - na wszelki wypadek, różnie w życiu bywa przecież, a teraz gdy jestem sama jest to szczególnie ważne.
Czy przy moich obecnych zarobkach i kosztach stałych da się jakoś sensownie to wszystko ogarnąć? Tak by wszystko ze sobą pogodzić, spłacić długi, coś zaoszczędzić i żyć na przyzwoitym poziomie?