mieszkanie, kredyt i długa podróż

10.08.13, 13:29
Witam i pozdrawiam wszystkich na wstępie.
Czytam forum od paru lat dzięki Wam naprostowałam parę nawyków finansowych. Dziś pierwszy raz piszę i proszę Was o poradę i spojrzenie z dystansem i realizmem na taki oto problem. Mamy z mężem trochę gotówki i marzenie o podróży dookoła świata, nie mamy mieszkania, a te również chcielibyśmy mieć. Wiem, dużo chcemy 
Dylemat przed którym stoimy to jakie podjąć decyzje w związku z mieszkaniem, kredytem i planowaną długą nieobecnością w Polsce. Obecnie mieszkamy i pracujemy w Warszawie, docelowo myślimy o powrocie i założeniu rodziny w moim rodzinnym mieście. Kwota, którą na ten moment dysponujemy na wkład własny, to ok. 80-100tyś. Kredyt chcemy na 20lat. Na ten moment mamy możliwość zrobienia jeszcze trochę oszczędności, ale nie chcielibyśmy zostać bez żadnych zaskórniaków.
Warianty, które rozważamy to: zakup mieszkania w mieście rodzinnym w zielonej i moim zdaniem bardzo ładnej dzielnicy, blisko spacerem do centrum, uniwersytetu, parku itp. Plus jest taki, że moja rodzina na miejscu, może doglądać mieszkania (notarialne upoważnienie rodziców do załatwiania wszelkich spraw naszych). Rodzice wyrazili na to zgodę. Sporo znajomych i przyjaciół, którzy pomogliby znaleźć najemców, jakby ci, których my znajdziemy przed wyjazdem się wyprowadzali.
Opcja pierwsza 2 pokoje 180-200tyś – zysk z najmu ok 1000zł, rata na ten moment ok.650
Opcja druga 3 pokoje 200-260tyś – zysk z najmu ok. 1500zł, rata na ten moment ok. 1150
Opcja trzecia kawalerka w Warszawie – 250tyś – zysk z najmu ok. 1400zł rata ok. 1150 (tu, gdzie mieszkamy obecnie - okolica cicha, zielona, bezpieczna, niska, zabytkowa zabudowa, szkoły, przedszkola, sklepy, knajpki itp. kilka minut do centrum, rewelacyjne połączenia ze wszystkimi dzielnicami). Moglibyśmy w niej mieszkać do czasu wyjazdu i nie wydawać na najem 1700 co miesiąc. Tu wydaje mi się, że z najmem będzie najmniejszy problem, ale jakby co, to rodzice mają 200km. Przyjaciele tu na miejscu mogliby pomóc z pilnowaniem mieszkania, ale wszystkie sprawy formalne pod naszą nieobecność musieliby załatwić rodzice.
A po zakupie mieszkania dalej odkładać, sprzedać większość tego, co da się sprzedać i zostawić parę ulubionych książek i ciuchów, do których chce się wracać.
Opcja czwarta trzymać kasę na lokatach i po prostu jechać – spokój z kredytem. Minus jest taki, że po jakimś czasie nie mamy ani kasy, ani mieszkania choćby na spółkę z bankiem, ani pracy. Za to przez dłuższy czas możemy bezstresowo podróżować.
Planowany czas wyjazdu połowa przyszłego roku. Zdajemy sobie sprawę, że nasze pomysły są ryzykowne (przestój w najmie, kredyt przy jednoczesnym braku pracy, możliwość zachorowania na malarię czy dostania w łeb, bo się znaleźliśmy w złym miejscu i czasie) Prędzej zrezygnujemy z zakupu mieszkania niż z wyjazdu.
Proszę spójrzcie na to chłodnym okiem i podzielcie się refleksjami.
    • lilyrush Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 13:35
      nie widze najmniejszego sensu w kupowaniu mieszkania przed wyjazdem. Wynajem na co dzień nie jest tak prosty, jak wygląda. Co na przykład jak mieszkanie zostanie zalane i trzeba będzie mały remocik zrobić? Rodzice wszystko załatwią?

      Poza tym sama piszesz, ze do konca nie wiecie gdzie i jak będzecie mieszkać po powrocie.
      • katse Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 14:03
        jechać
        a mieszkaniem zająć się po powrocie
        • anielka5 Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 14:13
          No ale po powrocie będa bez pracy przez jakiś czas. Aby dostać kredyt to chyba trzeba minimum 6 miesięcy pracować u danego pracodawcy. Jak mają kupić mieszkanie na kredyt to lepiej teraz, jak mają pracę.
      • ambinek Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 15:16
        Wolelibyśmy mieszkać w rodzinnym mieście i tam mieć dzieci, nawet jeśli wiąże się to z gorszymi zarobkami. Natomiast nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak ułoży się z pracą po powrocie. Natomiast mieszkanie w Warszawie, w tej lokalizacji o której myślę, wydaje mi się dobrą lokatą kapitału no i póki tu jesteśmy, to taniej wyszłaby kawelerka na kredyt niż wynajem. Warszawa ma też ten plus, że powrocie na pewno łatwiej byłoby z pracą dla nas i byłaby jakaś baza do zaczepienia się.
    • anielka5 Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 14:09
      Z Twojego planu wynika, że cokolwiek nie wybierzesz zostaniesz przez pewien czas bez pracy i pieniędzy. Wg mnie bardzo ryzykowne, ale zakładam, że wiesz co robisz i macie jakieś bardzo dobre zawody, i ponowne znalezienie pracy z wynagrodzeniem pozwalającym spłacać kredyt nie będzie dla was problemem. No i przemyśl co z kredytem na mieszkanie, bo jednak chyba trzeba zgłosić bankowi zmiane waszej sytuacji finansowej i zmianę miejsca pobytu ( dla banku będziecie bezrobotni przebywającymi poza granicami kraju), a bank ma prawo w takiej sytuacji kredyt wypowiedzieć.
      Reasumując: cokolwiek nie zrobisz ryzyko jes jak dla mnie ogromne! No to już lepiej kup to mieszkani w miejscowości docelowej, 2 pokoje, bo chyba łatwiej wynająć.
      Powodzenia.
      • ambinek Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 15:07
        Anielka,
        Też się obawiam wypowiedzenia umowy kredytowej - dlatego myślimy o jak najniższej racie (tu opcja 2 pokoje byłaby sensowniejsza, aczkolwiek w mieście, w którym chciałabym kupować bardziej sensowne oferty widzę na 3pokoje).
        Pytaliśmy o to doradcę finansowego, on twierdzi, że wypowiedzenie umowy kredytowej to ostateczność i że nie jest to w interesie banku, pod warunkiem, że kredyt jest spłacany. Tylko, że nie wiem, na ile mogę mu wierzyć, może po prostu chce nam kredyt wcisnąć, bo ma z tego prowizję i reszta go niespecjalnie obchodzi. Poza tym z tego co się orientowałam, to banki zazwyczaj życzą sobie przy kredycie hipotecznym, żeby mieć u nich konto i często z zaznaczeniem, że tam ma wpływać wynagrodzenie. No i tu nie da się ukryć, że wynagrodzenia nie ma, nawet jak będą jakieś inne ruchy na koncie, tak samo jak nie da się ukryć, że karty używamy poza Polską od dłuższego czasu - ba, nawet lepiej jest to zgłosić przed wyjazdem (raz nadgorliwy bank zablokował nam kartę nie informując o tym, co postawiło nas w bardzo kłopotliwej sytuacji - po drugiej stronie globu, wieczór i nagle bez żadnej kasy).
        • login.do.komentowania Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 27.08.13, 12:48
          Tu już jest pole do popisu dla doradcy. Pracowałam w banku, gdzie etatowy dostawali warunek z wynagrodzeniem wpływającym na konto. Ale był też warunek z określoną kwotą, nieważne z jakiego źródła, najczęściej dostawali go zleceniowcy, samozatrudnieni itp. Tak więc jest pole manewru, wszystko zależy od siły przebicia doradcy i elastyczności procedur po stronie analityków finansowych.
    • ambinek Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 14:51
      Dziękuję za uwagi.
      Zalania itp. faktycznie nie brałam pod uwagę. Mieszkanie byłoby ubezpieczone, ale nie wiem jak w praktyce wygląda wypłata odszkodowania czy to starcza na remont, mamy też dobrego znajomego, który zajmuje się wykończeniówką, remontami, rodzice i przyjaciele w awaryjnej sytuacji (typu jesteśmy w Azji) myślę, że by się zajęli, ale osobiście źle byśmy się czuli zwalając im nasz remont na głowę. O tym nie pomyślałam, fakt.

      Co do pracy po powrocie. To co zostawiamy w obu miastach to dobre relacje i generalnie dobre wrażenie o nas jako pracownikach. Wiem, że po naszym powrocie będą osoby, które będą chciały z nami współpracować, ale może nie być na to możliwości, bo np. nie ma na to środków, pojawił się ktoś nowy itp. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć jaka będzie koniunktura, sytuacja na rynku pracy. Więc może być tak, że po powrocie będziemy musieli chwytać się czegokolwiek, to mnie nie przeraża, bo wiem, że potrafimy przez to przejść, nawet kosztem pracy dużo poniżej kwalifikacji i ambicji - cena marzeń.

      No a ten kredyt. Zysk z najmu jest porównywalny do trzymania tych pieniędzy na lokacie. Na ten moment mamy niezłe zarobki i przyzwoity wkład własny, oprocentowanie kredytów jest niskie.
      Po powrocie z pewnością będziemy potrzebować trochę czasu, żeby stanąc na nogi, zacząć zarabiać, coś odłożyć, nie mam pojęcia jak będzie wyglądała możliwość brania kredytów i może się okazać, że tyle czasu minęlo, że na dzieci zrobiło się za późno...
      Nie kupować, to boję się jednej rzeczy - pojedziemy i inaczej się podróżuje z myślą, musimy się zmieścić w kwocie x, bo nie ma więcej, a inaczej z myślą, że przecież jakby co to mamy "tyyyyleee kasy", więc po co czekać na autostop lub zapchane colectivo, jak można podróżować klimatyzowanym autobusem, po co rozbijać dziś namiot, przecież leje, może znajdźmy jakiś hotelik i podejrzewam, że za bardzo sobie pofolgujemy. I pieniądze rozejdą się szybciej niż planowaliśmy, a my zostaniemy z niczym. A tak można chociaż ze stratą sprzedać to mieszkanie w najczarniejszym scenariuszu (wiem, mieszkania sprzedają się dłużej niż wrotki na allegro.)

      Natomiast nie zarabiamy na tyle dużo, żeby być w stanie za pół roku kupić mieszkanie za gotówkę (nawet w hardcorowej wersji oszczędzania) i jeszcze coś odłożyć na wyjazd.
      • gat_t_a Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 15:11
        A bierzesz w swoich kalkulacjach pod uwagę fakt, że WIBOR jest obecnie niski? Co jeśli wzrośnie o 2 pkt proc? Nadal kwota z najmu wystarczy na pokrycie kosztów kredytu? Bierzesz pod uwagę fakt, że od dochodów z najmu płaci się podatek (czyli albo płacisz ryczałt i troszkę Cię to kosztuje ale rozliczasz koszty, kto się tym zajmie jak Wy będziecie w Azji)? Co zrobisz w razie problemów z najemcami?

        Też uważam, że lepiej najpierw wyjechać a potem zastanowić się co dalej. Jeśli obawiasz się, że za dużo wydacie, to może pieniądze "na mieszkanie" przenieś na inne konto, takie do którego nie będziesz miała dostępu w podróży, wbij sobie i partnerowi do głowy, że to nie są pieniądze na podróż i na wszelki wypadek podaj rodzicom hasło do konta, aby mogli zrobić Wam przelew w razie potrzeby (w sensie wydarzy się coś nieoczekiwanego a nie zbyt wygodnie podróżowaliście).

        Jak długą podróż planujecie? Rozumiem, że opcja pracujemy i bierzemy 3-4 tygodnie urlopu i wtedy gdzieś jedziemy nie wchodzi w grę? Czy musicie oboje rezygnować z pracy ze względu na wyjazd? Żadne z Was nie ma możliwości wziąć bezpłatnego urlopu na ten czas?
        • ambinek Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 15:39
          Masz rację, skoczy wibor i się robi nieciekawie. Też się tego boję.
          Pomysł z ulokowaniem części kasy wydaje się rozsądny.
          Na wakacje typu miesiąc gdzieś jeździliśmy do tej pory i zawsze wracaliśmy z niedosytem. Poza tym, to w sumie dość droga opcja podróżowania - każdorazowe przeloty czy przejazdy wychodzą sporo, nawet jeśli na miejscu żyje się niskobudżetowo i przynajmniej u nas pojawia się taki syndrom -ojej ile tu jeszcze chcemy zobaczyć i tu pojechać, i tam. Dlatego tym razem chcemy wolniej, spokojniej, mając więcej czasu znacząco można obniżyć koszty podróży. Mąż pracuje na etacie i myślę, że może wziąć urlop bezpłatny - chyba na maksimum rok (nie sprawdzałam). U mnie to nie wchodzi w grę, mam DG, zrezygnowałam z etatu. A czas podróży - tak długo jak się da, aż się nie zmęczymy lub skończą się środki.
          Rozważamy możliwość pracy w podróży (niestety nie jesteśmy programistami ani dziennikarzami, grafikami, żebyśmy mogli pracować zdalnie), nasze polskie kwalifikacje w Azji czy Ameryce Południowej na niewiele nam się zdadzą - raczej mamy szansę stać się tanią, niewykwalifikowaną siłą roboczą na plantacji bananów czy zmywając gary, ewentualnie może jakiś wolontariat wchodziłby w grę, nauka angielskiego, próba sprzedaży zdjęć przez internet.
          Na ten moment kredyt wydaje się zbyt ryzykowną opcją. Liczyliśmy, że uda nam się kupić za gotówkę, ale niestety nie zebraliśmy wystarczającej ilości środków póki co.
          • jamesonwhiskey Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 23:57
            > kacje w Azji czy Ameryce Południowej na niewiele nam się zdadzą - raczej mamy s
            > zansę stać się tanią, niewykwalifikowaną siłą roboczą na plantacji bananów czy
            > zmywając gary, ewentualnie może jakiś wolontariat wchodziłby w grę, nauka angie
            > lskiego, próba sprzedaży zdjęć przez internet.


            pracujesz w kraju gdzie da sie zarobic czyli kraj zachodni
            wydajesz w biednym kraju
            na plantacji bananow w biednym kraju zarobisz 5 zloty dziennie i mija sie to jakby troche z celem
            • ambinek Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 11.08.13, 11:01
              Jameson, planujemy pracować, jeśli będzie taka możliwość. Jak się uda w Australii czy Nowej Zelandii, tym lepiej (nawet jak to będą niskopłatne zajęcia z ich punktu widzenia), generalnie jak się trafi okazja do zarobku, to pewnie ją wykorzystamy (o ile zmieści się to w naszych standardach etycznych).
    • beverly1985 Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 16:08
      Gdzie w Warszawie daja ładne kawalerki kilka minut od centrum w zielonej spokojnej okolicy, z rewelacyjnym połączeniem do innych dzielnic i miłymi knajpkami wokolo? I nie w wielkiej płycie, bo jak mówisz niska zabudowa, i zakladasz, ze ktoś zapłaci ci za kawalerkę aż ok. 1800+ rachunki (skoro zakladasz 1400 zysku, a czynsze w wwie wysokie).

      Powiedz koniecznie- idę i kupuję!
      • beverly1985 Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 16:09
        Nie dodałam: te wszystkie wygody za jedyne 250 tys.
        • tiszantul Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 16:16
          > Nie dodałam: te wszystkie wygody za jedyne 250 tys.

          Przecież to są typowe haluny osób zapalonych do zarabiania na wynajmie. A im większy LTV, tym te haluny większe.
          • mali-nki Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 16:35
            przestrzegalabym Ciebie do myslenia w ten sposob "rodzina albo znajomi pomoga albo sie zajma". No niestety jak to nie ma byc chwila Moment tylko dluzszy czas to lepiej oddac to w rece sprawdzonej profesonalnej firmy, ktora sie zaopiekuje i mieszkaniem i tym zeby pieniadze wplywaly regularnie i tym ze jak cos sie zepsuje to szybko zareaguja.
            • tiszantul Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 16:47
              [przestrzegalabym Ciebie do myslenia w ten sposob "rodzina albo znajomi > pomoga albo sie zajma". No niestety jak to nie ma byc chwila Moment tylko dluzszy czas to lepiej oddac to w rece sprawdzonej profesonalnej firmy, ktora sie zaopiekuje i mieszkaniem i tym zeby pieniadze wplywaly regularnie i tym ze jak cos sie zepsuje to szybko zareaguja.]

              teraz wszystkie firmy są "profesjonalne", przynajmniej oficjalnie. Takie mieszkanie to jednak cudowna inwestycja, kura znosząca złote jajka: i na czynsz będzie, i kredyt się spłaci, i firma zarządzająca zarobi, i właściciel dostanie więcej niż na lokacie, i doglądać nie trzeba, tylko można wyjechać w długą podróż. Po prostu perpetuum mobile.
              • mali-nki Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 11.08.13, 21:33

                > teraz wszystkie firmy są "profesjonalne", przynajmniej oficjalnie. Takie mieszk
                > anie to jednak cudowna inwestycja, kura znosząca złote jajka: i na czynsz będzi
                > e, i kredyt się spłaci, i firma zarządzająca zarobi, i właściciel dostanie więc
                > ej niż na lokacie, i doglądać nie trzeba, tylko można wyjechać w długą podróż.
                > Po prostu perpetuum mobile.

                no ale o co ci chodzi? Czy ja pisalam, ze to jest kura znaszaca jajka. Przestrzegalam przed naiwnym podejsciem ze mama, taka, brat czy kolega zalatwia wszystko tak jak sie nalezy nie tylko bezinteresownie ale zawsze nawet jak im czasowo nie pasuje lub o zgrozo sa na wakacjach. A pisze to z wlasnego doswiadczegnia bo jak dlugo ma sie do czyniena z uczciwymi ludzmi to moze ten "tata" sobie rade ale jak sie dzieja powazniejsze rzeczy, lacznie z kradzieza czy ze zniszczeniem to wg mnie trudno by bylo takie sprawy zepchnac na kolege czy krewnego. ja tez wiem ze sa bardziej lub mniej profesjonalne firmy ale trzeba miec swiadomosc ze wynajem to nie podlewanie kwiatkow w ramach przyslugi kolezenskiej.
          • beverly1985 Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 17:40
            Dodajmy jeszcze, ze rata kredytu na 250k jest nawet przy obecnie rekordowo niskim wiborze wyższa niż 1150 zł. Bliżej 1500-1600 pln. Czyli w obliczeniach zakładasz, ze dajesz te 80-100k wkładu wlasnego- a skoro tak to powinnas też uwglednic koszt alternatywny utraconych odsetek od tych pieniędzy (niewielki zysk, ale zawsze- jakies 3-4k rocznie by było).

            Uwzglednij też, ze zakup mieszkania z rynku wtórnego wiąże sie z oplaceniem podatku, taksy notarialnej, i często (zwłaszcza w Wwie) zapłaceniu agencji- licz 5% wartości mieszkania. Zawsze potrzebny jest tez jakis remont- liczmy tanim kosztem kolejne 5%.
            • crises Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 20:02
              Dokładnie to 1364,77 PLN (Deutsche Bank).
          • ambinek Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 18:08
            Dlatego pytam na forum ,gdzie są osoby i z kredytami, i z mieszkaniami na wynajem czy taki pomysł jest realny, czy wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem. Jak pisałam, rozważamy różne warianty, czasu mamy jeszcze trochę. Zarówno perspektywa podróży jak i ewentualnego zakupu mieszkania budzi w nas spore emocje, a te jak wiadomo są kiepskim doradcą w kwestii finansów.
            Najwyżej wyjedziemy w podróż bez kupowania mieszkania i zamrozimy część pieniędzy "na potem".
      • ambinek Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 18:03
        Gdzie w Warszawie?
        Na Saskiej Kępie widziałam parę takich ogłoszeń w okolicy 250tyś - od dłuższego czasu przeglądam oferty z tej okolicy i tak, zdarzają się takie ogłoszenia. Nie wiem w jakim stanie, bo nic nie oglądałam póki co.
        Wynajem kawalerek jest tu drogi - ostatnio rozważaliśmy z mężem zmianę obecnego mieszkania na kawalerkę i ceny najmu były generalnie od 1500 w górę. Rzecz jasna nie wiem, czy się wynajęły za taką cenę, czy pozostało to w sferze marzeń wynajmujących i realnie schodzili z ceny.
        Dostaliśmy też niedawno zestawienie różnych opcji kredytu i przykładowo mieszkanie 290tyś, wkład 90tyś kredyt na 200000tyś na 20lat - 1211-1292zł oferty z 4 banków.
        • beverly1985 Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 20:54
          To policz sobie teraz:
          -> kupujesz za 250k
          -> wykladasz z miejsca 15k na opłaty (podatek, opłata agencji, może jeszcze opłata dla banku za udzielenie kredytu?)
          -> drugie 15k na pomalowanie ścian, dostawienie mebli i naprawienie tego co zepsute

          tym samym za 100k oszczędności zostaje ci 70k, które możesz pzrzeznaczyc na wklad wlasny.
          Bierzesz kredyt na 180 k, nie zostawiasz sobie żadnych oszczednosci-> rata 1100 pln

          I teraz załozmy że w ciagu roku wynajmiesz mieszkanie przez 11 miesiecy za 1700 pln i naprawisz drobne usterki za ok. 1000 pln. Zapłacisz też ok. 300 pln czynszu miesięcznie
          -> dostaniesz 11* 1700= 18 700
          -> twój koszt: 12*1100 (rata) +12*300 (czynsz)+ podatek od dochodu z najmu ok. 1 000 + 200 (ubezpieczenie) + 1000 (naprawy)= 19 000

          Uff, wyszliscie na zero, a mieszkanie popwoli, ale sie spłaca. Niech wibor pójdzie w góre o 2 punkty procentowe i brakuje ci kilku stów miesięcznie.

          Jesli włozysz swoje 100k na lokate to przynajmniej 3-4k. zysku powinno z tego zaś być, kupicie mieszkanie po powrocie...

          • tiszantul Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 21:10
            > Jesli włozysz swoje 100k na lokate to przynajmniej 3-4k. zysku powinno z tego z
            > aś być, kupicie mieszkanie po powrocie...

            brzmi rozsądnie, jednak po przejęciu OFE jakiekolwiek pieniądze w zasięgu rządu to będą już tylko prywatne depozyty. Pieniędzy z OFE starczy na jakiś rok.
            • falllen_angel Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 21:25
              tiszantul napisała:

              > > Jesli włozysz swoje 100k na lokate to przynajmniej 3-4k. zysku powinno z
              > tego z
              > > aś być, kupicie mieszkanie po powrocie...
              >
              > brzmi rozsądnie, jednak po przejęciu OFE jakiekolwiek pieniądze w zasięgu rządu
              > to będą już tylko prywatne depozyty. Pieniędzy z OFE starczy na jakiś rok.

              Nie strasz! Są jeszcze do sprzedania spore udziału w niezłych spółkach... KGHM, PKO BP, PGE, PGNiG itp

              W.
              • tiszantul Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 21:29
                > Nie strasz! Są jeszcze do sprzedania spore udziału w niezłych spółkach... KGHM,
                > PKO BP, PGE, PGNiG itp

                ty sobie falllen nie zdajesz sprawy, ile pinięsy wymaga "rozkręcanie gospodarki" wink ja już się pogodziłem, że na rozkręcenie gospodarnki nas po prostu nie stać i zbankrutujemy rozkręcając
                • falllen_angel Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 21:58
                  tiszantul napisała:

                  > > Nie strasz! Są jeszcze do sprzedania spore udziału w niezłych spółkach...
                  > KGHM,
                  > > PKO BP, PGE, PGNiG itp
                  >
                  > ty sobie falllen nie zdajesz sprawy, ile pinięsy wymaga "rozkręcanie gospodarki
                  > " wink ja już się pogodziłem, że na rozkręcenie gospodarnki nas po prostu nie sta
                  > ć i zbankrutujemy rozkręcając

                  No mówie przecie, nie strasz! Też się tego obawiam, że rozkręcając dotrzemy do modelu grecko-cypryjskiego, z każdego weźmiemy to co najlepsze wink Vincent się spakuje, wróci do Lądka, a reszta zostanie z ręką w nocniku.

                  Miałem nawet pomysła, żeby wytransferować trochę kapitału poza unię. Najbliższa "poza unia" znajduje się w Szwajcarii, ale tam trzeba mieć niezłe pieniądze, żeby otworzyli bezpieczne konto.

                  W.
                  • tiszantul Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 22:04
                    > Miałem nawet pomysła, żeby wytransferować trochę kapitału poza unię. Najbliższa
                    > "poza unia" znajduje się w Szwajcarii, ale tam trzeba mieć niezłe pieniądze, ż
                    > eby otworzyli bezpieczne konto.

                    Tak sobie mysle, ze Niemcom chyba nie beda zabierac z rachunkow, ani zabierac z rachunków w niemieckim banku tylko dlatego, że klient akurat nie jest Niemcem.
                  • ambinek Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 11.08.13, 10:48
                    Otóż to! Mam małą wiarę w mądrość rządzących. Chyba większy komfort psychiczny bym miała, jakbym miała te parę cegieł i sufit - bardziej namacalne niż wirtualne zera na koncie.
                    Nic to. Po przeczytaniu Waszych opinii, widzę, że kredyt w tej sytuacji byłby za dużym ryzykiem. O ile, jestem w stanie łyknąć wyjazd w nieznane i ewentualność zaczynania od zera po powrocie, to myśl o kredycie już teraz, gdy go nie mam, spędza mi sen z powiek.
                    Odpuszczamy sobie kredyt i oszczędzamy dalej, zobaczymy ile tego wyjdzie i albo podzielimy środki na pół i część przehulamy, a druga część będzie na nas czekać. Albo kupimy kawalerkę w mieście rodzinnym za gotówkę (jeśli uda się znaleźć coś sensownego, na co nas stać) i resztę przehulamy. Swoją drogą ciekawa jestem czy i jak program "Mieszkanie dla Młodych" odbije się na cenach na rynku wtórnym.
                    Dziękuję za opinie, pomogliście mi bardzo! smile
          • ambinek Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 11.08.13, 10:21
            Beverly, dziękuję za te wyliczenia. Sprowadzają na ziemię smile
        • gogologog Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 11.08.13, 07:45
          duza naiwnosc te rojenia ...
      • falllen_angel Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 21:23
        beverly1985 napisała:

        > Gdzie w Warszawie daja ładne kawalerki kilka minut od centrum w zielonej spokoj
        > nej okolicy, z rewelacyjnym połączeniem do innych dzielnic i miłymi knajpkami w
        > okolo? I nie w wielkiej płycie, bo jak mówisz niska zabudowa,

        Hmm, jakbym miał coś kupić w Wawie i miałbym tam sam mieszkać, to chyba Żoliborz/Bielany spełniają te warunki, które postawiłaś. I myślę, że w 8 - 10 kPLN za metr się nabędzie spokojnie.

        > i zakladasz, ze k
        > toś zapłaci ci za kawalerkę aż ok. 1800+ rachunki (skoro zakladasz 1400 zysku,
        > a czynsze w wwie wysokie).

        Po cuda to raczej do Pana Buka...

        W.
    • amused.to.death Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 10.08.13, 16:51
      ja znam parę osób, które tak planowało i z roku zrobiło im się kilka lat...wink
    • kin_ga83 Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 11.08.13, 10:36
      Na ile szacujecie koszty podróży? Jeżeli macie 80-100 tys. i przeznaczycie je na mieszkanie, to za co pojedziecie?

      Druga sprawa. Z własnego doświadczenia wiem, że wynajęcie mieszkania w chwili obecnej w Warszawie jest trudne. Udało się po kilku miesiącach. Więc może lepiej dobrze przygotować się do podróży, odłożyć część kasy na "trudno dostępnym" koncie i ze spokojną głową wyruszyć w podróż marzeń?
      • ambinek Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 11.08.13, 11:15
        Kinga,
        Odpuszczamy sobie zakup mieszkania na ten moment, bo niewiele zostanie nam na podróż i wątpliwy zysk przy kredycie.
        Podróż z założenia niskobudżetowa (namiot, tanie hostele, noclegi przez serwisy społecznościowe, autostop, tani lokalny zbiorkom, może rower, żywność robiona własnoręcznie, zakupiona na lokalnych targach, nie gnanie do wszystkich "must see" atrakcji i zabytków), pewnie w trakcie będziemy próbować pracować. Z tego co się orientowałam, średnio 3tyś na miesiąc na 2osoby można się wyrobić - jest to uśredniony koszt - wiadomo są kraje tańsze i droższe. Reszta wyjdzie w praniu. Przy tych oszczędnościach, które na ten moment mamy nie damy rady i kupić mieszkania i zostawić jakąś sensowną ilość pieniędzy na podróże.
        • milka_jogurtowa Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 11.08.13, 11:49
          ambinek napisała:

          > Kinga,
          > Odpuszczamy sobie zakup mieszkania na ten moment, bo niewiele zostanie nam na p
          > odróż i wątpliwy zysk przy kredycie.
          > Podróż z założenia niskobudżetowa (namiot, tanie hostele, noclegi przez serwisy
          > społecznościowe, autostop, tani lokalny zbiorkom, może rower, żywność robiona
          > własnoręcznie, zakupiona na lokalnych targach, nie gnanie do wszystkich "must s
          > ee" atrakcji i zabytków), pewnie w trakcie będziemy próbować pracować. Z tego c
          > o się orientowałam, średnio 3tyś na miesiąc na 2osoby można się wyrobić - jest
          > to uśredniony koszt - wiadomo są kraje tańsze i droższe. Reszta wyjdzie w pranii

          Oj chyba powinnaś założyć jeszcze jeden wątek odnośnie podróżowania, bo widzę że doświadczenia za bardzo nie macie. I czy to dobry pomysł tak się porywać od razu na podróż dookoła świata?

          Co do pracowania to gdzie wy chcecie tam pracować? na czarno? za jakieś grosze? to już bym wolała skrocić podróż niż liczyć na jakiś 'zarobek", a w Australli, Nowej Zelandii to chyba potrzebujecie zezwolenia na pracę/ odpowiedniej wizy a to też mnóstwo zachodu, czasu itp.

          Z tym namiotem to też dziwne, po co to dźwigać przez całą kulę ziemską? w Azji, Afryce noclegi bardzo tanio można znaleźć, poza tym na dziko strach spać a kempingów to raczej nie ma. W krajach rozwiniętych to te kempingi zwykle gdzieś na uboczu, a z tego co piszesz to samochodu nie będziecie mieć, więc ciężko.

          Generalnie jak się nie ma doświadczenia w podróżowaniu na własną rękę, to wychodzi to o wiele drożej, bo i naciągają i człowiek się załamuje i przestaje patrzeć na wydatki.
          • ambinek Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 11.08.13, 13:00
            Milka, dziękuję za tę uwagę. Wiem, że trzeba mieć pozwolenia w Australii i Nowej Zelandii i wiem, że nie jest to tak hop siup. Póki co szukam w necie informacji o różnych patentach na zarabianie w podróży i pomysłach na oszczędzanie. Nie mamy doświadczenia w szukaniu pracy poza Europą.
            Podróżujemy zawsze na własną rękę, poza Europę też, namiot zawsze bierzemy jest mały i wiele razy już się przydał - mamy na koncie noclegi na dziko, wiemy jak potrafią wyglądać "campingi" a raczej kawałek płaskiego niekiedy nawet bez latryny, stopa też już łapaliśmy i taksówki (gdzie w osobówce siedziało już 7osób zanim my dołączyliśmy), chodzimy dużo pieszo, gotujemy sami, kupując na bazarach, żywiliśmy się w garkuchniach na targach lub patrząc gdzie w porze obiadowej znikają zwykli mieszkańcy, czasem korzystaliśmy z zaproszeń lokalnych. Zdarzało nam się z całym tym sprzętem i zapasem jedzenia na tydzień łazić po górach itd. A na "helo-my-friendów" i innych naganiaczy wyrobiliśmy sobie całkiem sporą odporność. Przed wyjazdem staramy się jak najwięcej dowiedzieć o danym kraju i cenach, pytamy szukamy, rozmawiamy z innymi podróżnymi, z ludźmi na miejscu. Myślę, że z tym doświadczeniem, które mamy jesteśmy w stanie tanio podróżować. Ale na to potrzeba czasu przede wszystkim, żeby nie popadać we frustrację o której Ty piszesz, trudno coś załatwić w jeden dzień, za późno lądujemy gdzieś, musimy jeszcze to zobaczyć, a jesteśmy głodni, harmonogram zwiedzania zbyt napięty itp. - wtedy faktycznie łatwo się zniechęcić i propozycje różnych naganiaczy i droższych rozwiązań są kuszące. Ale my będziemy mieli czas.
            • kosjanka Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 11.08.13, 17:07
              Już wam zazdroszczę tej podróży i determinacji w dążeniu do spełniania marzeń. Nie mam doświadczenia ani w dalekich podróżach, ani w kredytach czy wynajmie mieszkań, ale jestem pewna, że wam się uda ta przygoda. Wszystkiego dobrego i powodzenia!
            • milka_jogurtowa Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 12.08.13, 13:04
              ambinek napisała:

              > Milka, dziękuję za tę uwagę. Wiem, że trzeba mieć pozwolenia w Australii i Nowe
              > j Zelandii i wiem, że nie jest to tak hop siup. Póki co szukam w necie informac
              > ji o różnych patentach na zarabianie w podróży i pomysłach na oszczędzanie. Nie
              > mamy doświadczenia w szukaniu pracy poza Europą.
              > Podróżujemy zawsze na własną rękę, poza Europę też, namiot zawsze bierzemy jest
              > mały i wiele razy już się przydał - mamy na koncie noclegi na dziko, wiemy jak
              > potrafią wyglądać "campingi" a raczej kawałek płaskiego niekiedy nawet bez lat
              > ryny, stopa też już łapaliśmy i taksówki (gdzie w osobówce siedziało już 7osób
              > zanim my dołączyliśmy), chodzimy dużo pieszo, gotujemy sami, kupując na bazarac
              > h, żywiliśmy się w garkuchniach na targach lub patrząc gdzie w porze obiadowej
              > znikają zwykli mieszkańcy, czasem korzystaliśmy z zaproszeń lokalnych. Zdarzało
              > nam się z całym tym sprzętem i zapasem jedzenia na tydzień łazić po górach itd
              > . A na "helo-my-friendów" i innych naganiaczy wyrobiliśmy sobie całkiem sporą o
              > dporność. Przed wyjazdem staramy się jak najwięcej dowiedzieć o danym kraju i c
              > enach, pytamy szukamy, rozmawiamy z innymi podróżnymi, z ludźmi na miejscu. Myś
              > lę, że z tym doświadczeniem, które mamy jesteśmy w stanie tanio podróżować. Ale
              > na to potrzeba czasu przede wszystkim, żeby nie popadać we frustrację o której
              > Ty piszesz, trudno coś załatwić w jeden dzień, za późno lądujemy gdzieś, musim
              > y jeszcze to zobaczyć, a jesteśmy głodni, harmonogram zwiedzania zbyt napięty i
              > tp. - wtedy faktycznie łatwo się zniechęcić i propozycje różnych naganiaczy i d
              > roższych rozwiązań są kuszące. Ale my będziemy mieli czas.

              Podjełam temat bo nie za bardzo rozumiem, o co wam tak naprawdę chodzi. Chcecie jechać w podróż dookoła świata czy pomieszkać za granicą?
              Co do tej pracy to czy warto? Jedyne co łatwo załatwić to wolontariat, ale to raczej na dłużej i to dobre dla samotnych studentek, które chcą coś przeżyć.
              Tak samo spanie w namiocie, wnioskuje że jesteście koło trzydziestki, naprawdę chce wam się tak ryzykować, godzić na niewygodę i gniezdzic z robakami gdzieś na dziko? To znowuz dobre dla młodych chłopców, którym nie straszne niewygody, a bardzo chcą podróżować, ale NAPRAWDĘ nie mają za co. Grupki chłopców w namiocie nikt nie zaczepi/napadnie, ale parę mieszaną już tak.

              I piszesz że będziecie sobie sami gotować, czy to takie fajne? W Azji jedzenie kosztuje grosze a jedzie się też tam dlatego żeby takie jedzenie wypróbować i sobie pojeść.

              I nie chcecie atrakcji oglądać? Pojedziecie więc do Indii, ale nie wejdziecie obejrzeć Taj Mahal no bo bilet za drogi ( 5 lat temu kosztowal chyba 70 pln), będziecie siedzieć w namiocie w krzakach i gotować chińską zupkę?

              No taki wyjazd może być rzeczywiście tani i potrwać nawet 10 lat ale czy o coś takiego wam chodzi? Może lepiej go skrócić i pojechać jak ludzie i mieć przygodę życia, a nie dziadować na "podróży dookoła kuli ziemskiej"?
              • tiszantul Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 12.08.13, 20:27
                > I nie chcecie atrakcji oglądać? Pojedziecie więc do Indii, ale nie wejdziecie o
                > bejrzeć Taj Mahal no bo bilet za drogi ( 5 lat temu kosztowal chyba 70 pln), bę
                > dziecie siedzieć w namiocie w krzakach i gotować chińską zupkę?

                No po takiej zachęcie na pewno spod ziemi wydobędą 70 złotych, żeby tylko nie mieć obciachu po powrocie do Polski, jak się wszyscy znawcy u cioci na imieninach będą pytali - a widzieliście Tajmahal? Pomyślcie tylko, jak to musi być smutno i gorzko, być w Indiach i nie widzieć Tajmahal, podczas gdy inni widzieli smile

                • jamesonwhiskey Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 12.08.13, 21:30
                  Nie bardzo wiem co chcesz tu przekazac bo za atrakcje trzeba zaplacic oczywiscie mozna miec ppdroz tematyczna rozbijanie sie na dziko w krzaczorach do okola swiata no i ok ale wtedy sppro atrakcji zostaje pominietych ppza tym fajnie i tanio jest w azji ale miejscami moze byc wybitnie drogo
                • milka_jogurtowa Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 13.08.13, 09:58

                  > > dziecie siedzieć w namiocie w krzakach i gotować chińską zupkę?
                  > o
                  > No po takiej zachęcie na pewno spod ziemi wydobędą 70 złotych, żeby tylko nie m
                  > ieć obciachu po powrocie do Polski, jak się wszyscy znawcy u cioci na imieninac
                  > h będą pytali - a widzieliście Tajmahal? Pomyślcie tylko, jak to musi być smutn
                  > o i gorzko, być w Indiach i nie widzieć Tajmahal, podczas gdy inni widzieli smile

                  No właśnie zrozumiałąm z tego co autorka pisała, że będą oszczędzać na zwiedzaniu atrkacji, więc ciocia się może niezle zdziwić
        • jamesonwhiskey Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 12.08.13, 11:55
          , średnio 3tyś na miesiąc na 2osoby można się wyrobić

          mam nadzieje ze piszesz w dolarach
          bo jak to 3 tysiace plnow to nawet w biedniejszych krajach moze byc slabo
          nie mowiac o autralii bo wtedy to taki oszczedny budzet na tydzien
    • volta2 Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 11.08.13, 17:50
      wszystko ci już tu chyba na temat napisali, i chyba już podjęłaś decyzję co do zakupu/wynajmu/podróży

      ja tylko zwrócę uwagę, że może wam się tak gdzieś w świecie spodobać, że w ogóle przestaniecie wiązać swe plany z krajem na dłuższy czas. wówczas mieszkanie jest jakimś tam obciążeniem - szczególnie wtedy, jeśli nie ma się szczęścia do ludzismile pozdro fallus

      natomiast - koleżanka ostatnio zakupiła w centrum tanie lokum, wynajęła firmie zarządzającej na zasadzie dla mnie kwota x miesięcznie, reszta dla zarządzającego wynajmem. trwa to krótko, gdzieś od maja, na razie kwota x wpływa, koleżanka zadowolona że nie ma na głowie bajzlu z lokatorami. nie wnika, ile zarządzający zyskuje dodatkowo(a może i nie zyskuje a może i traci?)
      ale - kupiła za zbędny kesz na koncie. czyli nie ma kredytu. stąd może jej się opłaciło?
    • mama_dorota Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 12.08.13, 12:53
      Kupić mieszkanie i udostępnić je od razu obcym ludziom, a potem wrócić do bardziej lub mniej zniszczonego?

      Wyjeżdżając w taką podróż postarałabym się w czasie wyjazdu zahaczyć na trochę w kilku miejscach i tam popracować. Może dzięki temu nazbieracie na dalszą podróż, a może po prostu dorobicie? Pomyślcie, zróbcie burzę mózgów, przeżyjcie ciekawszą przygodę, niż tylko poznawanie innych krajów przez szybę, poznajcie tamtejszych ludzi bliżej, przy pracy smile.
      • jacues Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 14.08.13, 20:04
        a ja poruszę temat z innej perspektywy lub może zadam pytanie. czy zastanawialiście się co się stanie jeśli jedno z Was ciężko zachoruje lub ulegnie wypadkowi w czasie wakacji? do czego wrócicie?
        • mama2b Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 14.08.13, 21:38
          Dla mnie kupowanie kawalerki w malym miescie jest bez sensu. Trudno sprzedac a rodzina dwa plus dwa troche wiekszy metraz potrzebuje.

          A moze powinniscie poszukac pracy w jakims kraju, pojechac jak cywilizowani ludzie, zarobic, pozwiedzac dany kraj i dalej od nowa to samo.
        • jamesonwhiskey Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 15.08.13, 13:03
          > ście się co się stanie jeśli jedno z Was ciężko zachoruje lub ulegnie wypadkow
          > i w czasie wakacji? do czego wrócicie?


          jesli twierdzisz ze powrot do mieszkania w kredycie jak sie nei ma pracy jest taki fajny
          to ja bym sie z tym jednak nie zgodzil
          • jacues Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 15.08.13, 22:48
            zgadzam się, ze kupno mieszkania jest ryzykowne. ale moim zdaniem jeszcze bardziej ryzykowna jest ta podróż. może to być przygoda, ale niekoniecznie. jak ktoś już zasugerował lepiej chyba wyjechać do jakiegoś unijnego kraju i tam pracować i sobie spokojnie zwiedzać. są jednak dorośli i mam nadzieję, że podejmą rozsądną decyzję.
            • mocno.zdziwiona Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 16.08.13, 17:19
              Bez przesady. Praca po drodze i zejście z utartych szlaków może być całkiem ciekawe. Niektórym w podróżowaniu nie chodzi o zaliczenie Tadż Mahalu, Sagrady Familii i wieży Eiffla, ale o życie wśród tubylców, przyglądanie się ich codziennym zajęciom, naukę czegoś nowego. Są miejsca gdzie bez namiotu i kuchenki ciężko przetrwać bo zwyczajnie nie ma infrastruktury (przypadek moich znajomych z tego roku z Kazbegu w Gruzji - 5 dni na zupkach chińskich na sucho bo nie mieli naboju do kuchenki).
              Nie znam całej Azji, ale znam część i tam za jakieś 750 euro miesięcznie (3 tysiące PLN) można przeżyć całkiem normalnie a nawet wygodnie.
              Autorka jeździła już na dłuższe nieskobudżetowe wyjazdy więc raczej to dla niej nie pierwszyzna. Dadzą sobie radę.
              Ciekawie przygotowania i wyprawę dookoła świata opisywała na Goldenline jedna z internautek. Na CS też można znaleźć ludzi, którzy jeździli wokół świata lub wokół jednego kontynentu. Na pewno warto poczytać ich wypowiedzi a nawet się skontaktować.
              • jamesonwhiskey Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 16.08.13, 17:43
                d tubylców, przyglądanie się ich codzienny
                > m zajęciom, naukę czegoś nowego. Są


                a czego ty sie chcesz nowego nauszczyc, jak naostrzyc wlucznie ?
                czy jak wydoic jaka

                > Nie znam całej Azji, ale znam część i tam za jakieś 750 euro miesięcznie (3 tys
                > iące PLN) można przeżyć całkiem normalnie a nawet wygodnie

                no to super fajnie
                ale popierwsze azja to nie tylko stepy mongolii
                takie niby oswojone indie sa poprostu zbyt niebezpieczne na siedzenie w krzakach
                tak samo jak wiekszosc tych krajow w miejscach nie turystycznych
                po drugie azja to nie caly swiat
                w sydney za 15$ czyli caly dzienny budzet to se mozesz sniadanie kupic

                sama idee rozumiem i jak bym mial czas to sam bym bardzo chetnie ruszyl w swiat
                tyle ze ja bym to widzial bardziej z 10k euro w kieszen plus praca w usa/australii



              • ankh_morkpork Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 16.08.13, 19:26
                > Bez przesady. Praca po drodze i zejście z utartych szlaków może być całkiem cie
                > kawe. Niektórym w podróżowaniu nie chodzi o zaliczenie Tadż Mahalu...

                Ostatnio jakaś para, bodajże ze Szwajcarii, zaprezentowała podobne podejście do turystyki i zwiedzała sobie Indie na rowerach. Jak się to skończyło dla kobiety - obszernie informowała prasa jakiś czas temu. Co czuł i myślał jej towarzysz - możesz spytać swojego partnera, jakby się czuł na jego miejscu...
                • tiszantul Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 17.08.13, 14:17
                  > Ostatnio jakaś para, bodajże ze Szwajcarii, zaprezentowała podobne podejście do
                  > turystyki i zwiedzała sobie Indie na rowerach. Jak się to skończyło dla kobiet
                  > y - obszernie informowała prasa jakiś czas temu. Co czuł i myślał jej towarzysz
                  > - możesz spytać swojego partnera, jakby się czuł na jego miejscu...

                  no to sie wyjasnilo, po co chodzic na ten tajmahal, otoz jest tam bezpiecznie. A że ludzie bardzo cenia bezpieczenstwo, wiec nic dziwnego, ze slynie na caly swiat.
              • milka_jogurtowa Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 16.08.13, 21:19
                mocno.zdziwiona napisała:

                > Bez przesady. Praca po drodze i zejście z utartych szlaków może być całkiem cie
                > kawe. Niektórym w podróżowaniu nie chodzi o zaliczenie Tadż Mahalu, Sagrady Fam
                > ilii i wieży Eiffla, ale o życie wśród tubylców, przyglądanie się ich codzienny
                > m zajęciom, naukę czegoś nowego.

                o co ci chodzi z tymi codziennymi zajęciami? czym takie zajęcia różnią się od zajęć w Polsce?
                Chyba by można się zanudzić na śmierć

                Są miejsca gdzie bez namiotu i kuchenki ciężko
                > przetrwać bo zwyczajnie nie ma infrastruktury (przypadek moich znajomych z teg
                > o roku z Kazbegu w Gruzji - 5 dni na zupkach chińskich na sucho bo nie mieli na
                > boju do kuchenki).

                Twoi znajomi zrobili z siebie pośmiewisko. O takie rzeczy trzeba chyba zadbać wcześniej. Autorka wątku nie pisała że jedzie w góry, jak się jedzie w wysokie góry to trzeba zabrać trochę specjalistycznego sprzętu jak goreteXowe ubanie, buty, kijki,ciepłe śpiwory itp,( chinska zupka moim zdaniem nie wystarczy), który potem trzeba tachać na darmo jak już się nie jest w górach. Tak więc wyprawa dookoła świata i profesjonalna wyprawa w góry trochę się wykluczają.
                • stef63 Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 18.08.13, 18:42
                  Kiedyś widziałam reportaż o małżeństwie niemieckich emerytów, którzy podróżowali sobie po Europie samochodem z przyczepą kempingową. Bardzo mi się podobało takie podróżowanie i zwiedzanie świata. Przyczepę mieli bardzo fajną, fajnie wyposażoną. Jechali gdzie chcieli i na jak długo chcieli, żadne terminy ich nie goniły, nic nie musieli dźwigac na plecach, żaden deszcz im nie straszny. Kasa na konto wpływała (emerytury), mieszkanie czy dom już mieli, więc wracac mieli gdzie. Warunki do podróżowania dobre i wygodne, umyc się też mieli gdzie, zdrowie też mieli nie najgorsze.
                  Tak to mogłabym zwiedzac świat, ale tak jak autorka wątku chce zwiedzac świat to nie odważyłabym się.
                • amused.to.death Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 20.08.13, 15:58
                  milka_jogurtowa napisała:

                  > mocno.zdziwiona napisała:
                  >
                  > > Bez przesady. Praca po drodze i zejście z utartych szlaków może być całk
                  > iem cie
                  > > kawe. Niektórym w podróżowaniu nie chodzi o zaliczenie Tadż Mahalu, Sagr
                  > ady Fam
                  > > ilii i wieży Eiffla, ale o życie wśród tubylców, przyglądanie się ich co
                  > dzienny
                  > > m zajęciom, naukę czegoś nowego.
                  >
                  > o co ci chodzi z tymi codziennymi zajęciami? czym takie zajęcia różnią się od z
                  > ajęć w Polsce?
                  > Chyba by można się zanudzić na śmierć

                  Każdy musi sobie wybrać co chce robić w podróży. Dla ciebie oglądanie codziennych czynności jest nudne, dla mnie najczęściej nudne bywa oglądanie kolejnych zabytków czy kościołów.
    • ambinek Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 21.08.13, 22:06
      Hej,
      Dziękuję za Wasze wypowiedzi. Tak w dużym skrócie, bo dylemat kredytu się rozwiązał. Odpuszczamy sobie na ten moment, za parę miesięcy raz jeszcze przyjrzymy się oszczędnościom i cenom nieruchomości. Póki co, pomysł z kredytem pożeglował w siną dal.

      Tak w skrócie odnośnie wyjazdu. To będzie nasza podróż, w taki sposób jak my widzimy fajną włóczęgę po świecie. Zdajemy sobie sprawę z różnych niebezpieczeństw i podejmujemy ryzyko. Rozumiem, że ciocie... Ba! Nawet wujkowie i sąsiadka Pelagia mogą to widzieć inaczej, że nie taką drogą, a po co, a czemu, a że dziadowanie, niebezpiecznie itd. No i fajnie, że mają swoje zdanie. Zrobimy to, co uznamy za najlepsze dla nas i szczerze mówiąc nie interesuje nas opinia innych osób w tej kwestii. To nasza droga. O rady, na temat warunków, kosztów, bezpieczeństwa pytam innych osób, które to robią, a nie wyobrażają sobie jak by to było.

      Włóczęga przez Amerykę Środkową, Południową i Azję, jak się trafi możliwość lub konieczność dorobienia to po to sięgniemy, ale generalnie nie planujemy osiadać na długo w jakimś miejscu.
      Wydaje mi się, że niektórzy wyciągnęli za daleko idące wnioski. Namiot uwielbiamy - daje niesamowite poczucie swobody i wolności, aczkolwiek są miejsca, w których na pewno nie rozbijalibyśmy namiotu właśnie ze względu na bezpieczeństwo lub szukanie miejscówki na rozbicie się zakrawałoby na absurd logistyczny. Bardziej ciągnie nas w góry, na bezdroża, stepy, miejsca, gdzie nie tak łatwo o coca-colę (pewnie jakieś się uchowały wink) I w takich warunkach namiot jest niezbędny (chyba, że chce się zamawiać "wyprawę" z mułami, tragarzami, kucharzem, którzy po godzinach dają występy taneczno-wokalne). Sprzęt mamy, testowany w różnych miejscach, na różnych wysokościach i przy różnych warunkach pogodowych.
      Nie wiem skąd się wzięły zupki (tfu!) chińskie - nie jadamy, jeśli zabieramy prowiant to bardziej przemyślany i jakoś średnio sobie wyobrażam wędrówkę z plecakiem jadąc na zupkach chińskich. Nie wykluczam też jedzenia lokalnego - zazwyczaj w kwestii wyżywienia robimy taki miks: jadamy tam, gdzie miejscowi, albo na bazarach albo sami sobie przyrządzamy to, co kupimy na miejscu. Samodzielne gotowanie nie wydaje mi się większą filozofią - w domu gotuję i jeszcze zostaje czas na pracę, hobby, bliskich i lenistwo.

      Nie wiem też skąd pomysł, że nie planujemy wybrać się w żadne oblegane turystycznie miejsce. Pewnie się wybierzemy, ale na pewno nie będziemy zaliczać po kolei każdej świątyni, muzeum, kościółka, pałacu, ruin itd. Kiedyś tak jeździłam, ale teraz znacznie bardziej pociąga nas przyroda, ludzie, lokalne życie. Zresztą... ile jest takich Taj Mahal na świecie? Te 70zł, a niech będzie i więcej, zapłacimy. Ale bez przesady. Z dotychczasowych wyjazdów znaczna ilość najlepszych wspomnień i chwil, które chwyciły za serce była za darmo, wystarczyło znaleźć się w odpowiednim miejscu w dobrym czasie czy spotkać dobrych ludzi.

      Nie jest moją intencją przekonywanie kogokolwiek, że to jest takie fajne i cool. Ot, taki sposób wybraliśmy dla nas. I tyle ode mnie.
      • bo76 Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 22.08.13, 00:41
        Uf, i tak z dyskusji o Waszym kredycie zrobił się zbiorowy osąd pomysłu podróży życia.
        Dostać w ryło za nic można nawet pod swoim domem bądź na plaży (ostatnio modna Gdyniawink
        Ja rozumiem ideę podróży, mając pewne oszczędności i świadomie wybierając destynacje z pewnością przeżyjecie podróż życia (naprawdę, są kraje, które tylko z perspektywy iluśtamgwiazdkowych hoteli i deptaków dla turystów wychodzą drogo, jeśli podróżujemy miejscowymi środkami lokomocji i śpimy np. w wynajmowanych mieszkaniach, gotujemy sami, to koszty utrzymania są porównywalne z Polską). Sprawdzone empirycznie i wielokrotnie.
        Nie przekonasz kogoś, kto tego nie spróbował i kto tego nie kocha.
        Ja też jednak uważam, że najpierw podróż a potem dopiero ewentualne obciążenia na wiele lat. W tej kolejności bym to zrobiła.
        Pozdrawiam i - być może - do zobaczenia gdzieś w trasie (choć my już w większym składzie jeździmy i - ze względu na pracę/szkołę/ inne zobowiązania - na krócejwink
      • milka_jogurtowa Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 22.08.13, 16:43
        :

        ambinek napisała:

        > Hej,
        > . To nasza droga. O rady, na temat warunków, kosztów, bezpiecze
        > ństwa pytam innych osób, które to robią, a nie wyobrażają sobie jak by to było.

        Sugerujesz że osoby, które piszą na forum Oszczędzamy podróżują palcem po mapie?

        >
        > Włóczęga przez Amerykę Środkową, Południową i Azję, jak się trafi możliwość lub
        > konieczność dorobienia to po to sięgniemy, ale generalnie nie planujemy osiada
        > ć na długo w jakimś miejscu.

        Czyli nie będziecie pracować, bo to nie do zrealizowania w praktyce, ale przez chwile wyobrażaliście sobie jak by to było.

        > Wydaje mi się, że niektórzy wyciągnęli za daleko idące wnioski. Namiot uwielbia
        > my - daje niesamowite poczucie swobody i wolności, aczkolwiek są miejsca, w któ
        > rych na pewno nie rozbijalibyśmy namiotu właśnie ze względu na bezpieczeństwo l
        > ub szukanie miejscówki na rozbicie się zakrawałoby na absurd logistyczny. Bardz
        > iej ciągnie nas w góry, na bezdroża, stepy, miejsca, gdzie nie tak łatwo o coca
        > -colę (pewnie jakieś się uchowały wink) I w takich warunkach namiot jest niezbędn
        > y (chyba, że chce się zamawiać "wyprawę" z mułami, tragarzami, kucharzem, którz
        > y po godzinach dają występy taneczno-wokalne).

        W wielu górach np. w Afryce nie ma opcji wejścia do parku na własną rękę, mimo że sobie to wyobrażacie. Trzeba wykupić "wyprawę"- co najmniej przewodnika , ale występy taneczne nie są zbyt popularne i chyba dostępne tylko za dodatkową opłatą.

        Sprzęt mamy, testowany w różnych
        > miejscach, na różnych wysokościach i przy różnych warunkach pogodowych.
        . Nie wykluczam też jedzenia lokalnego - zazwycz
        > aj w kwestii wyżywienia robimy taki miks: jadamy tam, gdzie miejscowi, albo na
        > bazarach albo sami sobie przyrządzamy to, co kupimy na miejscu. Samodzielne got
        > owanie nie wydaje mi się większą filozofią - w domu gotuję i jeszcze zostaje cz
        > as na pracę, hobby, bliskich i lenistwo.

        To dla mnie akurat niezrozumiałe, mieć pod ręką ciekawe jedzenie za grosze i siedzieć przy garach, no ale jak piszesz to wasz wybór.

        >
        > Nie wiem też skąd pomysł, że nie planujemy wybrać się w żadne oblegane turystyc
        > znie miejsce.

        Sama tak napisałaś, kilka postów powyżej.
        • ambinek Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 23.08.13, 08:52
          Milka, proszę odpuść.
          Czego nie napiszę, to znajdziesz zdanie, do którego możesz się przyczepić (a że namiot, a gotowanie, a że dziadowanie, a że na pewno nie będziemy tam i tam). Rozumiem, że masz swoje doświadczenia i aż kipisz, żeby mnie zalać dobrymi radami. Jednocześnie, mam wrażenie, że założyłaś, że to jak Ty podróżowałaś, będzie najlepsze dla nas, ani nas nie znając, ani nie wnikając w to, czego my chcemy i czytasz wybiórczo. Przykład: piszę, że będziemy m.in. gotować, ale też lokalne knajpki, targi itp., a Ty widzisz tylko gotowanie bez całej reszty i wnioskujesz jakie to bez sensu, bo byłaś w miejscu, gdzie jest tak tanio, że gotować nie trzeba. Piszę, że nie będę zaliczać wszystkich zabytków jak leci, a Ty zakładasz, że ominę wszystkie miejsca, gdzie należy kupić bilet wstępu. itd., itp. Nie wiem co chcesz w ten sposób osiągnąć, ale mnie taka wymiana zniechęca do dalszej rozmowy. Ty masz swoje doświadczenia, ja swoje i na tym poprzestańmy.
          Nie mam ani czasu, ani potrzeby rozpisywać się tu bardziej w tym temacie. Pytałam o kredyt, a rozmowa schodzi na namioty, bilety wstępu i co złego się komu przydarzyło i w gazetach o tym napisali.

          I tak, uważam, że są lepsze miejsca w sieci na toczenie podobnej dyskusji, skupione na podróżach jako takich i bez różnych wkrętów, które pojawiły się tutaj.

          Za rady i opinie odnośnie kredytu wszystkim serdecznie dziękuję.
          Z mojej strony EOT.
          • milka_jogurtowa Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 26.08.13, 14:57
            ambinek napisała:

            > Z mojej strony EOT.

            No właśnie tak najlepiej zakończyć rozmowę, która zrobiła się niewygodna.
            Wiele osób odniosło się do twoich planow podróżniczych i bardzo nieuprzejmie z twojej strony odpisywać im ze "wydaje im się jak to jest podróżować".

            Z tego co piszesz widzę że na razie sobie marzycie o podróżowaniu nie mając zbyt wielkiego doświadczenia. Wypadało by posłuchać co ludzie piszą no ale skoro uważasz że pozjadałaś wszystkie rozumy no to życzę powodzenia na podróży dookoła świata, podczas której będziecie nieustannie pracować a w wolnych chwilach gotować posiłki i bez specjalistycznego sprzętu i z kieszonkowym namiocikiem zdobywać pięciotysięczniki wink))))
            • aurinko5 Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 26.08.13, 16:44
              Ale ona nie prosiła o rady w sprawie podróży tylko w sprawie mieszkania. A Ty na siłe bawisz się w 'ciocie dobra rada' . Na pewno masz duże doświadczenie w długim podróżowaniu, w zwiedzaniu zabytków i wspinania się w himalajach, ale ambinek na pewno ma inne źródła z ktorych czerpie wiedze i ma własny pomysł na tą podróż. Więc nie spamuj.
              • riki_i Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 27.08.13, 12:31
                Do wątpliwego zarabiania na wynajmie z mieszkania kupionego na kredyt 100% LTV mam stosunek jednoznacznie negatywny. Ale... przez ostatnie pół roku z okładem byłem nieźle zaznajomiony z rynkiem nieruchomości w Warszawie (bo sprzedawałem i kupowałem mieszkanie). I niestety... ceny wyraźnie drgnęły w górę - przynajmniej jeśli idzie o rynek pierwotny. To może być zły prognostyk, w tym sensie, że za ten rok czy dwa może się okazać, że uskładana przez was większa już kwota , w przedmiocie kupna mieszkania jest tak samo mała jak dziś, lub wręcz jeszcze mniejsza.

                Po drugie, podane ceny za kawalerkę na Saskiej Kępie w Warszawie budzą moje wątpliwości. Tyle może kosztować lokum w peerelowskich blokach na obrzeżach tej dzielnicy. Zielono, niska zabudowa (kamienica w dobrym stanie) i wyremontowane mieszkanie - kosztuje raczej więcej. Osobiście zresztą nie kupowałbym niczego na Saskiej Kępie, bo imho jest to miejsce chwilowo przewartościowane (tak jak niegdyś był Konstancin). Paru celebrytów i trochę zapatrzonych w pseudotrendy przyjezdnych z kasą grzeje chwilową górkę na nieruchomościach. Dzielnica ta ma multum wad, o których nie miejsce tu pisać i nie jest warta obecnych wycen.

                Wykład o podróżowaniu miejscami grzeszy naiwnością sądów, ale nie mam ochoty tego rozkładać na czynniki pierwsze. W każdym razie podróż rozpocząłbym od poszukania biletu lotniczego open w opcji "cały świat" - za czasów mojej młodości można było coś takiego kupić np. w BA i kalkulowało się nieźle. Łączenie podróżowania z zarabianiem widzę średnio - albo rybki albo akwarium, przypomina mi to chętkę aby mieć ciasto i zjeść ciastko. W wielu krajach azjatyckich biały człowiek wciąż tytułowany jest "sir" i nie ma opcji żeby podjął proste niskopłatne prace. A żeby bezstresowo zarabiać jako native speaker trzeba być Anglikiem big_grin

                Generalnie, będąc na waszym miejscu zrobiłbym jakiś ruch na nieruchomościach, bo jest dobry ku temu moment , ale Broń Boże nie z takim podejściem, jakie zaprezentowałaś (czyli, że ktoś tam z rodziny odwali całą robotę za was). Skoro postawiliście jednak na podróż, no to pozostaje mi tylko życzyć good luck ! Powodzenia....
                • milka_jogurtowa Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 07.10.13, 15:21
                  riki_i napisał:

                  >
                  > Wykład o podróżowaniu miejscami grzeszy naiwnością sądów, ale nie mam ochoty te
                  > go rozkładać na czynniki pierwsze. W każdym razie podróż rozpocząłbym od poszuk
                  > ania biletu lotniczego open w opcji "cały świat" - za czasów mojej młodości moż
                  > na było coś takiego kupić np. w BA i kalkulowało się nieźle. Łączenie podróżowa
                  > nia z zarabianiem widzę średnio - albo rybki albo akwarium, przypomina mi to ch
                  > ętkę aby mieć ciasto i zjeść ciastko. W wielu krajach azjatyckich biały człowie
                  > k wciąż tytułowany jest "sir" i nie ma opcji żeby podjął proste niskopłatne pra
                  > ce. A żeby bezstresowo zarabiać jako native speaker trzeba być Anglikiem big_grin

                  No właśnie o tym pisałam, każda osoba która gdzieś już sensownie podróżowała chyba się z tym zgodzi
              • milka_jogurtowa Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 07.10.13, 15:17
                aurinko5 napisała:
                > Ale ona nie prosiła o rady w sprawie podróży tylko w sprawie mieszkania. A Ty n
                > a siłe bawisz się w 'ciocie dobra rada' . Na pewno masz duże doświadczenie w dł
                > ugim podróżowaniu, w zwiedzaniu zabytków i wspinania się w himalajach, ale ambi
                > nek na pewno ma inne źródła z ktorych czerpie wiedze i ma własny pomysł na tą p
                > odróż. Więc nie spamuj.

                Hmmm... w tytule jest "długa podróż", a autorka snuje plany podróżnicze na granicy fantastyki, chciałam więc się wypowiedzieć.
                Ciekawe czy W OGÓLE wyruszyła w tą podróż ......
            • volta2 Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 30.09.13, 14:03
              kieszonkowym namiocikiem zdoby
              > wać pięciotysięczniki wink))))

              co wy ludzie macie do kieszonkowych namiocików?
              piszesz o pięciotysięcznikach i co? wtargasz tam 3 sypialniany namiot?

              otóż, jak niesiesz ekwipunek na plackach, to liczy się każdy gram, w tym waga namiociku - im mniejszy i lżejszy- tym lepszy i droższy.

              krzyczysz jak łyskacz - kieszonkowy namiocik, kup se taki, to pogadamy, czy cię na niego staćsmile
              albo wybierz się na trzytysięcznik z namiotem rodzinnym i zobaczymy jak daleko dojdziecie?
              • milka_jogurtowa Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 07.10.13, 15:15
                volta2 napisała:

                > kieszonkowym namiocikiem zdoby
                > > wać pięciotysięczniki wink))))
                >
                > co wy ludzie macie do kieszonkowych namiocików?
                > piszesz o pięciotysięcznikach i co? wtargasz tam 3 sypialniany namiot?
                >
                > otóż, jak niesiesz ekwipunek na plackach, to liczy się każdy gram, w tym waga
                > namiociku - im mniejszy i lżejszy- tym lepszy i droższy.
                >
                > krzyczysz jak łyskacz - kieszonkowy namiocik, kup se taki, to pogadamy, czy cię
                > na niego staćsmile
                > albo wybierz się na trzytysięcznik z namiotem rodzinnym i zobaczymy jak daleko
                > dojdziecie?

                A zdobyłaś sama jakiś pięciotysięcznik ? Jeślli nie to poczytaj sobie o sprzęcie wysokogórskim, bo mimo wszystko będę się upierać że namiot w wysokie góry powinien różnić się od namiociku na plażę w Tajlandii wink
    • linn_linn Re: SPAM 27.08.13, 14:02
    • alonka7 Re: mieszkanie, kredyt i długa podróż 07.10.13, 14:27
      Super pomysl z podroza, i to wlasnie teraz, gdy jeszcze nie macie ani dzieci ani kredytu.
      Jesli nie teraz to kiedy? To jest podroz zycia i zawsze bedziecie do niej wracac.
      A kredyt poczeka... bo dlaczego nie?
      Ja mam teraz kredyt (i dziecko) i tez marze o podrozy. Moge nawet wziac bez problemu pol roku wolnego z pracy (i do niej wrocic). Tylko to nie takie proste bo oprocz oszczednosci na podroz, musze miec tez wlasnie oszczednosci na splate kredytu przez te pol roku (i na utrzymanie domu). Marze nadal. Moze kiedys uda mi sie uciec z kieratu , jesli nie pol roku, to chociaz na 3 miesiace. Na razie jade na probe (z dzieckiem i z mezem) na miesiac, zeby zobaczyc jak nam jest razem w dalekiej podrozy.
      Warto realizowac marzenia! Reszty o swiecie nauczycie sie po drodze!!! I o sobie tez. Po to jedziecie.
Pełna wersja