jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędzmi

27.08.13, 13:41
Dwie osoby + pies.
Kredyt mieszkaniowy 1980 zł
czynsz 670
prąd ok 100
gaz ok 30
prywatna opieka medyczna abonament 130
telefony komórkowe 120
internet + tv 135
studia 240
bilety miesięczne ok 300 zł (kupimy teraz kwartalne będzie taniej)
leki 150-200 zł - przyjmowane na stałe

Zarobki on 5600 (plus zlecenia, ale to nieregularnie) ja 2600 (plus premie średnio co 3 miesiące ok 2000)
Żyjemy z miesiąca na miesiąc wydając pieniądze do cna. W piątek wypłaty a na koncie zostało nam 30 zł. Przeczytałam mnóstwo wątków na tym forum. Staram się planować ,mam excela a oszczędności jak nie ma tak nie było. Mam strasznego dodała. Jemy w domu ,śniadania zabieramy do pracy. Samochodu nie mamy. Buty kupuje jak mi się zniszczą, ubrania rzadko , raz na kilka miesięcy, nie kupuje kosmetyków mam jeden tusz , jeden balsam itd . Chemie kupuje jak się skończy. Sama już nie wiem co ja mam robić.
    • linn_linn Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 13:55
      Oszczednosci nie biora sie z tylko planowania i excela, ale glownie z racjonalnego wydawania nawet najmniejszej kwoty pieniedzy. U Ciebie reszta pieniedzy wyglada na jedna wielka niewiadoma, a to przeciez konkretne wydatki. Na co ida pozostale i w jakiej wysokosci? Do tego, co podalas, niepotrzebny excel: wystarczy dobra pamiec.
    • jamesonwhiskey Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 13:56
      gdziesz chyba puszczasz te 6 tysiecy na miesiac
      200 zeta dziennie to chyba idzie zauwazyc cos ie z tym dzieje
      • anndzikk Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 14:09
        Palę papierosy to jakieś 400 zł miesięcznie, karma dla psa ok 250 zł , ale musi mieć specjalistyczną jest po operacji. Nie kupujemy słodyczy i napojów. Wychodzimy gdzieś bardzo rzadko (raz na kwartał). Cała reszta zostaje w marketach. Kupiliśmy mieszkanie i ciągle coś kupuje , a to pościel a to firanki, jakieś rzeczy do kuchni.
        • linn_linn Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 14:18
          Praktycznie rocznie przepalasz niezle wyjazd wakacyjny.
          • anndzikk Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 14:22
            Mam świadomość , w tym roku nigdzie nie byliśmy, W kwietniu wzięliśmy ślub i kupiliśmy mieszkanie do tej pory każde mieszkało z rodzicami (dokładaliśmy się do rachunków i życia). Mało tego , mieliśmy oszczędności i to niemałe. Problem się zaczął jak zaczęliśmy prowadzić wspólne gospodarstwo domowe, a że to ja robię zakupy, więc problem jest chyba ze mną.
            • linn_linn Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 14:39
              Przejscie z "dokladania sie" na prowadzenie wlasnego gospodarstwa domowego moze byc nielatwe. To sa jednak 2 rozne rzeczy i trzeba sie w tym znalezc. Czyja wina? Partner tez chyba wydaje pieniadze i byc moze po kawalersku. Nie obwiniaj tylko siebie. Najlepiej razem podejsc do tego problemu: co jest potrzebne juz, a co moze poczekac. Odloz tradycyjne 10% od razu i gospodaruj reszta, a palenie najlepiej jest rzucic. No i w marketach uwazaj.
              • anndzikk Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 14:48
                Chyba trochę mi zajmie nauczenie się tego. Moja mama zawsze ogarniała to wszystko ja byłam tylko taksówką i tragarzem zakupów. Mamy wspólne konto, ale on nawet karty nie aktywował, jak wypłacam gotówkę to daje mu pieniądze, ale potrafi przez tydzień nic nie wydać , bo śniadanie i obiad pakuje mu do pracy , raz w miesiącu siadamy i robi przelewy. Więc to niestety ja puszczam gdzieś pieniądze.
                • jamesonwhiskey Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 14:51
                  no to sie najpierw dowiedz gdzie puszczasz 5 tysiecy
        • wuika Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 28.08.13, 10:16
          Wasze zarobki minus to, co napisałaś - dobrze liczę, że zostaje ok. tysiąc na jedzenie, chemię, rozrywki, ubrania, buty, wyjścia, rozrywki? Nic dziwnego, że masz wrażenie, że macie strasznie mało kasy.
          • wuika Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 28.08.13, 10:17
            Sorry, źle spojrzałam, myślałam, że te 5600 to całość. No to zostaje 3,6 tysiąca na to, o czym pisałam (jedzenie, chemia, etc.) Strasznie dużo, czas zapisywać WSZYSTKO i sprawdzić, gdzie idą pieniądze.
    • kanna Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 14:50
      Musisz spisywać KAŻDY wydatek.
      • anndzikk Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 14:55
        Zbierałam paragony z sierpnia do pudełka i je teraz przeglądam. Chyba główną przyczyną tego co się dzieje jest to , że nie mieliśmy nic nawet jednej szklanki. A to deska do krojenia a to ścierki, pościel, patelnia, czajnik, dywanik do łazienki,żeby orła nie wywinąć wychodząc z pod prysznica i tak ciągle coś do domu. Może jak już będziemy mieli wszystko potrzebne do użytkowania to będzie wyglądało to inaczej.
        • taniec_pingwina Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 15:18
          Urządzanie mieszkania faktycznie może być kosztowne... Może już większość rzeczy masz i mogłabyś przyciąć te wydatki na jakiś czas? I na konto oszczędnościowe wpłacać zaraz po wpłynięciu pensji?
          Wg mnie na życie przy 2 os. 1500 zł powinno wystarczyć w miarę spokojnie. Może przemyśl też wydatki jedzeniowe i menu?
          • beatrix_75 Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 15:36
            No skoro jeszcze sie urządzacie , to planowanie budzetu bedzie trudne .
            Pociesze Cie , kazdy sie kiedys mebluje , doposaza , to się kiedys skończy.
            Zapisuj wydatki , jak radzą przedmówcy .Będziesz widzieć , gdzie poszły pieniądze .
            Osobno "wyposazenie ",osobno jedzenie i inne miesięczne wydatki .

        • linn_linn Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 15:43
          Moze bedzie, moze nie... Samo nie przyjdzie.
          Moja rada: nie zbieraj paragonow do pudelka, a wpisuj na biezaco. Po 10 dniach podlicz wydatki i wylicz saldo. To samo po nastepnych 10. No i oczywiscie na koniec miesiaca. Zbieranie paragonow do pudelka to metoda strusia. smile Moim zdaniem oczywiscie / tez to przerabialam, a skonczylo sie w ogole przerwa w zapisywaniu /.
        • qrka Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 21:14
          anndzikk napisała:

          > Zbierałam paragony z sierpnia do pudełka i je teraz przeglądam. Chyba główną
          > przyczyną tego co się dzieje jest to , że nie mieliśmy nic nawet jednej szklanki.
          > A to deska do krojenia a to ścierki, pościel, patelnia, czajnik, dywanik do
          > łazienki,żeby orła nie wywinąć wychodząc z pod prysznica i tak ciągle coś do domu
          > Może jak już będziemy mieli wszystko potrzebne do użytkowania to będzie wyglądało
          > to inaczej.

          Po pierwsze nawet jak nie ma na czym jeść, to nie trzeba od razu całej zastawy na 12 osób kupować. Po drugie - pierdoły do domu nie kosztują aż tyle, że się co miesiąc 5 koła rozjeżdża bezszelestnie.
          Radą dobrą na pewno jest skrupulatne zapisywanie wydatków i ocena, gdzie ucieka najwięcej. Oraz długie i dokładne oglądanie każdego potencjalnego zakupu do domu pod kątem: "czy to jest mi już teraz tak bardzo potrzebne".
          Swoją drogą dawno dawno temu dziewczyna wychodziła z domu z posagiem, talerz czy ścierki już na starcie miała. A w późniejszych czasach się to dostawało jako prezent weselny. A teraz młodzi tylko kasa kasa kasa....
          • stef63 Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 21:45
            qrka napisała:

            Swoją drogą dawno dawno temu dziewczyna wychodziła z domu z posagiem, talerz czy ścierki już na starcie miała. A w późniejszych czasach się to dostawało jako prezent weselny. A teraz młodzi tylko kasa kasa kasa....


            A dzisiaj wianem jest wykształcenie.
            • qrka Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 28.08.13, 08:28
              stef63 napisała:

              > qrka napisała:
              >
              > Swoją drogą dawno dawno temu dziewczyna wychodziła z domu z posagiem, talerz czy
              > ścierki już na starcie miała. A w późniejszych czasach się to dostawało jako
              > prezent weselny. A teraz młodzi tylko kasa kasa kasa....

              >
              > A dzisiaj wianem jest wykształcenie.

              A wiedza byłaby lepszym. A tak, to jest jak jest:
              <cyt>Moja mama zawsze ogarniała to wszystko ja byłam tylko taksówką i tragarzem zakupów.</cyt>
              • linn_linn Re: co w posagu? 28.08.13, 10:34
                Zwrocilas uwage na bardzo ciekawy problem, ktory zasluguje chyba na osobny watek. Zyjemy w czasach, w ktorych wyksztalcenie nie gwarantuje niczego / a juz na pewno dobrze platnej pracy przez cale zycie /, a umiejetnosc przezycia za niewielkie pieniadze / chocby przez pewien czas / przyda sie kazdemu. Racjonalnego zarzadzania nawet niezla pensja zreszta tez. We Wloszech zaczeto nawet myslec o wprowadzeniu do szkol tzw. economia domestica, co my znamy chyba tylko z ksiazek o pensjonarkach.
                • guderianka Re: co w posagu? 28.08.13, 12:14
                  Zyjemy w czasach, w ktorych wyksztalcenie nie gwarantuje niczego / a juz na
                  > pewno dobrze platnej pracy przez cale zycie

                  a to zależy , bo :
                  -prawnik
                  -lekarz
                  -policjant
                  -piekarz
                  może być pewien swojej pracy-jeśli wykonuje ją rzetelnie, te zawody są niezależne od zawirowań ekonomicznych i politycznych
                  • linn_linn Re: co w posagu? 28.08.13, 13:23
                    Praca lekarza, prawnika i policjanta to problem bardzo zlozony. Co do piekarza praca jest dobrze platna, ale rzadko kto chce spedzac noce na pieczeniu, a dni na spaniu. Tylko dlatego wciaz potrzeba piekarzy. Statystycznie rzecz biorac jemy o 1/3 mniej pieczywa niz kiedys: jesli dodamy wkraczanie wielkich suer zmechanizowanych piekarni i zjawisko coraz czestszego pieczenia chleba w domu, to tez roznie to byc moze. Nie zauwazylam jakiegos masowego pedu do uczenia sie tego zawodu.
                    • guderianka Re: co w posagu? 28.08.13, 13:53
                      A mimo to piekarnie nadal istnieją i-istnieć będą -podobnie jak inne wspomniane przeze mnie zawody wink
                      • verdana Re: co w posagu? 28.08.13, 14:51
                        Piekarze mają ogromne problemy z zatrudnieniem, bo spożycie chleba dramatycznie spada.
                        • linn_linn Re: co w posagu? 29.08.13, 07:16
                          Spada, ale jak pisalam, jest to rodzaj pracy, ktorej nikt nie chce. We Wloszech piekarze sa wciaz poszukiwani, ale mimo ogromnego bezrobocia / szczegolnie wsrod mlodych osob / oferta siega prawie 3000 miejsc.
                  • qrka Re: co w posagu? 29.08.13, 08:36
                    guderianka napisała:

                    > > Zyjemy w czasach, w ktorych wyksztalcenie nie gwarantuje niczego / a juz na
                    > > pewno dobrze platnej pracy przez cale zycie

                    > a to zależy , bo :
                    > -prawnik
                    > -lekarz
                    > -policjant
                    > -piekarz

                    Tak, PRACA prawnika, lekarza czy piekarza może być a nawet nierzadko bywa 'po rodzinie'.
                    • guderianka Re: co w posagu? 29.08.13, 08:54
                      Sugerujesz, że by być prawnikiem czy lekarzem wystarczą układy rodzinne ? wink
                  • crises Re: co w posagu? 29.08.13, 13:27
                    Powiedz to prawnikom, którzy płacą za możliwość odbycia aplikacji.
            • tiszantul Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 29.08.13, 03:36
              > A dzisiaj wianem jest wykształcenie.

              Chyba jako równowartość trzech talerzy z fajansu? Bo w Twoim tonie o wykształceniu wypowiadają się dzisiaj już tylko przedstawciele niższych warstw społecznych, którzy uwierzyli, że razem z otrzymaniem dyplomu dołączyli do oświeconej elity. Weź pod uwagę, że większość dzisiejszych magistrów nie zdałaby PRL-owskiej matury, nie mówiąc już o PRL-owskim egzaminie wstępnym na własny kierunek.
              • guderianka Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 29.08.13, 07:39
                Zgadzam się
                Kiepskie to wiano..
              • stef63 Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 29.08.13, 19:27
                tiszantul napisała:

                > > A dzisiaj wianem jest wykształcenie.
                >
                > Chyba jako równowartość trzech talerzy z fajansu? Bo w Twoim tonie o wykształceniu wypowiadają się dzisiaj już tylko przedstawciele niższych warstw społecznych, którzy uwierzyli, że razem z otrzymaniem dyplomu dołączyli do oświeconej elity. Weź pod uwagę, że większość dzisiejszych magistrów nie zdałaby PRL-owskiej matury, nie mówiąc już o PRL-owskim egzaminie wstępnym na własny kierunek.


                Wiem, że w Polsce pracę gwarantują odpowiednie koneksje rodzinne i znajomości, ale uważam, że lepiej miec to "wykształcenie" niż nie miec, czasami ten papierek z uczelni jest bardzo ważny w zawodowym życiu. Znam przypadki (wśród moich znajomych), którzy dostali dobrą pracę po znajomości, ale koniecznym warunkiem formalnym były wyższe studia - kierunek, uczelnia, umiejętności były i są bez znaczenia, bez tego papierka nawet układy by nic nie dały.
                Komplet pościeli, czy talerzy też nie gwarantuje sukcesów i niezależności w dorosłym życiu, chociaż w niektórych krajach (np. Indie) odpowiedni posag jest ważniejszy od życia kobiety.
                Pisząc o wykształceniu miałam na myśli nie tylko studia wyższe, wykształceniem dla mnie jest też zdobycie dobrego zawodu i bycie dobrym w tym zawodzie.
    • linn_linn Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 15:46
      Jeszcze jedno: wiele osob ma juz wszystko w domu, a wciaz kupuje rozne gadzety. Nie ma co pocieszac sie, ze szybko takie wydatki sie skoncza. Czasem trudno z tego wyjsc.
    • guderianka Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 16:47
      Na co idą pieniądze ? Wpisz wydatki z exela -ile wydajecie na jedzenie, na tzw. inne, ubrania (założę się ze te dwie kategorie pożerają najwięcej kasy)
    • coralin Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 18:47
      Dopiero w kolejnych wpisach przyznałaś, że urządzacie mieszkanie. To wiele tłumaczy.
    • beverly1985 Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 19:28
      ale czemu ty sie dziwisz?

      > Kredyt mieszkaniowy 1980 zł
      > czynsz 670
      > prąd ok 100
      > gaz ok 30
      > prywatna opieka medyczna abonament 130
      > telefony komórkowe 120
      > internet + tv 135
      > studia 240
      > bilety miesięczne ok 300 zł (kupimy teraz kwartalne będzie taniej)
      > leki 150-200 zł - przyjmowane na stałe
      papierosy 400 zł
      karma dla psa 250 zł

      to w sumie 4555 zł, zostaje ci raptem 1000 zł na jedzenie, ubrania, chemię, jakieś dodatkowe rzeczy (prezenty itp.). I ty jeszcze dodatkowo kupujesz wciąz coś do domu!-załóżmy, ze to z dodatkowych zleceń.

      Jak na wasze dochody macie bardzo duże opłaty mieszkaniowe (kredyt 1980, czynsz az 670 zł). I tak bardzo oszczędzasz, jeśli chcesz bardziej trzena podjąć bardziej drastyczne kroki
      -> przestać palic- spróbuj e-papierosa- oszczędność 200-400 zł
      -> zrezygnowac z prywatnego abonamentu medycznego i znaleźć prywatna przychodznię z kontraktem na nfz- oszczędność 130 zł
      -> zrezygnować z płatnej TV i zostawić internet- oszczędnośc 75 zł (ja za sam net płace 59 zł)
      -> patrzyłaś w necie, czy gdzieś leki mozna kupić taniej?
      • gosiaczek1212 Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 20:12
        Beverly facet zarabia 5600, ona 2600
        • linn_linn Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 20:20
          ...plus nieregularne zlecenia plus prawie 700 zl. miesiecznie z premii...
          • black_halo Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 21:57
            To znaczy, ze zostaje im 3600 + 700 premii czyli 4300.

            Strzelam, ze minimum 1200-1500 idzie na na jedzenie. Reszta na urzadzanie sie. Pocieszam, ze jak juz czlowiek mniej wiecej kupi co trzeba to jest z gorki, najtrudniej na poczatku bo to nie jest takie oczywiste, ze jedna posciel nie wystarczy, trzeba miec conajmniej dwie i tylez przescieradel. Jesli miewaja gosci - moze trzeba dokupic trzecia. Same zakupy spozywcze pochlaniaja majatek, u rodzicow zazwyczaj wszystko jest, u siebie trzeba kupic to pieprz to olej, to sol, to kminek, maka, cukier. Rozne przybory kuchenne tez potrafia kosztowac. Okazuje sie, ze brakuje misek, desek, nozy, widelcow. Nie mowie, ze trzeba zaraz zastawe na 12 osob kupowac ale jesli czlowieka stac to lepiej kupic raz a porzadne. Ja na poczatek kupilam podstawowy zestaw na 6 osob, potem sie okazalo ze brakuje na rozne imprezy i finalnie i tak musialam dokupic zestaw na 12 osob i zastanawiam sie czy nie powinnam dokupic drugiej walizki bo rodzina jest duza i sie powieksza.

            Do nowego domu trzeba kupic kazda jedna pierdole, zaczynajac od szczotki do kibla i srodkow czystosci, ktore tez swoje potrafia kosztowac po grubsze rzeczy typu narzuty, poduszki itd. Mi przez pierwsze miesiace nie zostawalo nic poza 10% pensji bo zawsze to uwazalam za zelazna zasade.
            • idalia-judit Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 27.08.13, 23:59
              To prawda, że gadżety do domu kosztują, ja teraz też trochę musiałam dokupić do domu takich rzeczy i poszło mi tyle kasy, że się nie spodziewałam.Do tego ubrania.. Jednak też radzę zapisywać wydatki, bo może faktycznie niektóre są zbędne. No i niezawodny i wymieniony tu już sposób na oszczędności to natychmiastowe odłożenie części pensji po wypłacie, na mnie to działa.
            • linn_linn Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 28.08.13, 07:02
              Wlasnie o minimum 10% chodzi: to powinna byc zelazna zasada, jak piszesz, dla kazdego. A na forum czytamy czesto, ze 10% z niskich dochodow sie nie da, z wyzszych tez sie nie da. Jasne, ze jak sie czlowiek wprowadza do pustego domu, to potrzeba wielu rzeczy. Wlasnie dlatego warto zrobic liste: co dzis, co do konca roku, a co mozna kupic pozniej. Na pewno nie kupilabym np. poscieli dla gosci zostawiajac sobie na koncie 30 zl.
              • butch_cassidy Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 28.08.13, 11:48
                linn_linn napisała:

                Na pewno nie kupilabym np. poscieli dla gosci z
                > ostawiajac sobie na koncie 30 zl.

                No ale dla siebie potrzebujesz min. 2 kompletów - np. na masze łóżko to już jest ok. 400 zł (jeśli nie lubimy kory wink ). I tak ze wszystkim... Wydatki na nowe mieszkanie niestety idą na każdym kroku w setki, nie w dziesiątki...
                Akurat jestem w miarę na bieżąco wink Wszystko co poziomem wykracza ponad supermarket jest dość drogie niestety.

                • butch_cassidy Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 28.08.13, 11:49
                  butch_cassidy napisała:
                  na masze

                  nasze, sorry.
                • linn_linn Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 29.08.13, 13:14
                  Ja tez nie lubie kory smile We Wloszech jej zreszta na szczescie nie ma. Poza tym z moich pobytow w kraju pamietam, ze posciel jest drozsza ni we Wloszech / drozsza i mniejsz /.
                  Ostatnio kupilam 2 komplety flanelowe / na zime i na lata /: 2 x 25 euro. Gdyby nie to, ze jednak zajmuja duzo miejsca, to za taka cene kupilabym jeszcze 2. Sa to komplety na lata. Oczywiscie jesli ktos lubi posciel jedwabna, koszty sa inne. Tylko znowu: co mi po jedwabnej poscieli, gdyz na koncie mam 30 zl.
                  • linn_linn Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 29.08.13, 13:15
                    Pomijam fakt, ze tradycyjnie posciel dostaje sie posagu.
    • bromba11 Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 28.08.13, 08:35
      Załóż osobne konto oszczędnościowe i co miesiąc, po otrzymaniu wypłaty przelewaj na nie 10% dochodów. NIE NA KONIEC miesiąca tylko w momencie pojawienia się pieniędzy. Zrób przelew i zapomnij o tych pieniądzach, jakby ich nie było i gospodaruj resztą tak, żeby ci starczyło. Rób tak co miesiąc i zdziwisz się jak szybko coś przyoszczędzisz.
      • kora711 Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 28.08.13, 11:51
        przynajmniej szczerze napisałaś w tytule-TAK jestes beznadziejna w gospodarowaniu (+ premia 2000 co 3 mies!!!!)
        jak ja czytam o takich zarobkach i jeszcze jojczysz ze nie masz kasy to mi się słabo robi.
        takie osoby miałyby i 5 razy wiecej i rozniosłoby wszystko.zawsze mało

        ps.moze przyjrzyj sie partnerowi..moze to on po kątach kasiorę roznosi ;D
        • butch_cassidy Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 28.08.13, 12:03
          kora711 napisała:

          > jak ja czytam o takich zarobkach i jeszcze jojczysz ze nie masz kasy to mi
          > się słabo robi.

          Kochana, jest różnica jak masz taką kasę do rozwałki - bo masz i już od zawsze - a sytuacją, kiedy ty dbasz o byt rodziny i - też od zawsze - brakuje.
          Pewnych rzeczy trzeba się po prostu nauczyć (w mniej lub bardziej sprzyjających okolicznościach) i tyle. Nie ma z czego się śmiać (choćby ze zgorzknienia) smile

          Sama jako singielka miałam wysokie dochody (ponad 5 tys.), potem po urodzeniu dziecka spadły do 0... Szczęśliwie na krótko, jednak to wystarczyło by inaczej przepatrzeć na kasę. I potrafię też ogarnąć, że można wynieść z domu uważanie na każdą złotówkę - szczęśliwie, bądź nie nie każdemu jest dany taki przywilej wink
          • linn_linn Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 29.08.13, 13:18
            Takim okresom suszy finansowej / byle krotkim / nalezy byc wdziecznym: im wczesniej sie przydarza, tym lepiej. Od razu zostejemy ustawieni do pionu, pewnych rzeczy musimy sie nauczyc, a potem mamy jak znalazl.
            • qrka Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 29.08.13, 18:48
              linn_linn napisała:

              > Takim okresom suszy finansowej / byle krotkim / nalezy byc wdziecznym: im wczesniej
              > sie przydarza, tym lepiej. Od razu zostejemy ustawieni do pionu, pewnych
              > rzeczy musimy sie nauczyc, a potem mamy jak znalazl.

              Bingo!
    • natassja Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 29.08.13, 12:43
      No sorry, ale wywalanie co miesiąc 400 zł na papierosy dyskwalifikuje na starcie Ciebie i Twoje zadziwione "ojej, ale gdzie te pieniążki przepadają, no nie rozumiem!".
      • linn_linn Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 29.08.13, 13:25
        Za chwile koniec miesiac, podliczenie i wtedy sie okaze "ile i gdzie" poszlo. Nie wykluczam niespodzienek. Mowie to z wlasnego doswiadczenia: my patrzymy w jedna strone, a potem okazuje sie, ze pieniadze poszly w innych kierunkach.
        • wiatro-dmorza Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 29.08.13, 15:41
          Nie załamuj się. Jesteś jeszcze młoda -wielu rzeczy musisz się nauczyć. Polecam zajrzeć do tego starego wątku.
          forum.gazeta.pl/forum/w,20012,92079814,,zarzadzanie_portfelem_dekalog.html?v=2
          powodzenia - dasz radę !
    • kosc_ksiezyca Re: jestem beznadziejna w gospodarowaniu pieniędz 29.08.13, 18:21
      Czytając ten wątek przypomniało mi się, jak sama się 3 lata temu zaczęłam urządzać. Zaczęłam, bo de facto jeszcze nie skończyłam, ale jakieś półtora roku temu osiągnęłam taki wygląd i takie wyposażenie mieszkania, które uważam za komfortowe.

      Z tym, że ja na początku byłam sama. Miałam ratę w okolicach 65% tego, co Wy i zarabiałam powiedzmy 60% tego, co Wy oboje. Niższe koszty stałe, ale trudno było mi się przestawić na tryb, w którym nie wydaję tylko na siebie i swoje potrzeby "doraźne" (jedzenie, ciuchy, podróże, pomoc rodzicom), ale również na remont, urządzanie i wyposażanie mieszkania. I z ręką na sercu, przez pierwszy ponad rok mało co kupowałam sobie (można powiedzieć, że dziadowałam big_grin). Mimo że od 20 r.ż. utrzymywałam się sama, naprawdę sporo musiało wody upłynąć (i kasy!) zanim się z tym wszystkim ogarnęłam.

      Dobrze Ci tu radzą - zastanów się, co naprawdę jest Ci potrzebne. Ja - a od półtora roku my - śpimy na materacu za 500 zł, bez ramy, bo nie jest nam potrzebne. Dużo, przyznam, dostaliśmy od rodziców/dziadków: sztućce "codzienne" (bo eleganckie jeszcze z 18-tki mojej prezent big_grin), stolik od dziadków pod tv stary od rodziców, jakiś taboret, garnki w dobrym stanie, których moja mama już nie używa, mikrofala prawie w moim wieku wink. Wbrew pozorom uzbierało się tego tyle, że sporo wystarczyło na początek, część zostało zamienione/wyrzucone, część służy nam do dzisiaj.

      Największe inwestycje to z pewnością pralka oraz umeblowanie salonu (błogosławiona niech będzie Ikea). Przyszły mąż wniósł pewne wiano smile głównie w postaci komody, słupka i wielkieeeego telewizora smile

      Reasumując: urządzanie może pożreć naprawdę sporą część budżetu, ale trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć stop. Mamy na razie jedynie 6-osobową zastawę, która już się nieco wytłukła, ale kosztowała 120 zł w realu, więc nie płaczemy smile

      No i zapisywanie, zapisywanie, zapisywanie... Strasznie upierdliwe, mnie się też nie chce big_grin Powodzenia!
Pełna wersja