mimidb
24.09.13, 15:36
Których nota bene miało nie być

Płacicie?
Moja mała poszła pierwszy raz do grupy maluszków. Szczęśliwa na maxa podpisałam umowę o stawkę 1 złoty za godzinę dodatkowych zajęć, ale okazało się, że nie tak prędko... Rozumiem składki rada rodziców, ubezpieczenie nnw, wyprawka, szczoteczka plus pasta, kalosze,... spokojnie dałam radę. A tu nagle buch obowiązkowa składka na "darowiznę" dla przedszkola w wysokości 120 złotych za rytmikę, z czym prawie udało się mnie przekonać, żeby to zapłacić dla świętego spokoju. Ale okazało się, że to nie wszystko - trwają zapisy i trochę agitacja, żeby dziecko chodziło na angielski, taniec oraz plastykę, bo trzylatek chłonie, po prostu chłonie wiedzę i jeśli tego nie opłacę, to ograniczę jemu rozwój, rozwój innych dzieci z grupy oraz zapewne spowoduję spadek PKB Polski a pośrednio upadek zachodniej cywilizacji białego człowieka. Większość dzieci wpisano na listę - pieniędzy jeszcze nie zbierano, straszy mnie codziennie tablica z pustym miejscem na wpisanie mojego dziecka i złowieszczy podpis, że jeśli się wszystkie dzieci nie wpiszą, to zajęcia się nie odbędą i będzie to moja wina.
Dziecko przychodzi do przedszkola na pięć godzin, odbieram je wcześniej, bo to trzyletni maluszek. Tydzień temu straciłam główne źródło utrzymania, mam ochotę się postawić, jak nie starczy mi pieniędzy w portfelu, to nawet nie będę miała problemu, że nie starczyło mi odwagi.
Głupia sytuacja, z drugiej strony jak słyszałam, że w poprzednich latach część dzieci się doszkalała a część siedziała w kącie je obserwując, to nóż w kieszeni mi się otwiera na obyczaje w publicznych placówkach.