Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze sobą

29.09.13, 13:32
Jak tu zacząć, może od początku.

W 2011 zaczęły sie moje problemy ze zdrowiem, przeszłam operację ratującą życie. Podjęłam decyzję o rozwodzie, po 3 miesiącach od 1 operacji wskazanie do drugiej jednak z uwagi na zbyt krótki odstęp czasu na stól trafiłam po 9 miesiącach od 1 operacji, a ze stołu prawie, na salę sądową. Dostałam rozwód. W tym samym czasie moja Mama zachorowała na nowotwór, 2 tyg temu zmarła, opiekowałam się nią do ostatniej chwili.

Jestem sama, wychowuję 8 letnią córkę, mam 36 lat. Nie mam już rodziców, mam siostrę ale mamy bardzo słabą więź, ona mieszka za granicą, nie mogę na nią liczyć.

Moje wynagrodzenie jest zadowalające mnie, dość wysokie ale nie mam żadnych oszczędności. I najwyższa pora to zmienić. Bo jestem tylko ja i mała. I nikt nie może mi pomóc.

dochód 6800 zł
alimenty 500zł

Lista wydatków:
Mieszkanie moje i byłego męża
- rata kredytu: 1250zł (były mąż płaci 400zł)
- czynsz + opłaty ok 600zł (mieszkanie stoi puste)

mieszkanie mojej Mamy (tu mieszkam z córką):
- czynsz 500zł
- opłaty 600-700zł

- internet 75zł
- telefon 80zł
- Niania ok 600zł, czasem i 1400zł płaciłam (odprowadzanie córki do szkoły i przyprowadzanie, opieka nad chorym dzieckiem, ponieważ jej godziny są bardzo rózne płacę jej 10zł/h, opiekuje się małą od 7 mca życia, wcześniej miała po prostu co miesiąc stałą pensję)

Po śmierci Mamy odeszła jej emerytura, która wystarczała na opłaty jej mieszkania oraz na część lekarstw i opatrunków, pampersy). Całą resztę dokładałam ja (tzn część leków, jedzenie, opiekunka na godziny dla Mamy)

Mój były mąż uważa, że skoro to ja chciałam rozwodu to wszystko to mój problem. I mieszkanie (kredyt w chf, aby je sprzedać i słacić bank trzeba by dołozyć ok 60-80tys zł), łaskawie płaci na mieszkanie 400zł. Tu muszę spotkać się z panią adwokat i ustalić co mogę zrobić w tej sytuacji.

Moja choroba jest nieuleczalna, na razie wyciszona, ale w każdej chwili może się odezwać, w styczniu mam operację piersi z uwagi na kręgosłup. Mam depresję, leczę się w tym kierunku. Potrzebuję dobrego słowa wsparcia, trochę mobilizacji do działań. Spędziłam 3 wieczory poczytując w telefonie to forum.

Zacznę od metody zeszytowej, teraz i tak zbieram większość paragonów bo będę wnioskowała o podwyższenie alimentów.
Mam też dużo rzeczy po sprzedania. I po trochu to ogarnę. Na razie od razu po wypłacie wrześniowej wrzuciłam 10% pensji na konto oszczędnościowe. Odeszłą moja Mama, moja największa przyjaciółka i teraz musze zadbać o siebie i córkę najlepiej jak potrafię.

    • wiatro-dmorza Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 29.09.13, 14:22
      Na pewno dasz radę - jesteś silną i zaradną kobietą, oby tylko zdrowie dopisywało. Trzymamy za Ciebie kciuki.
      Na początek polecam ten stary wątek:
      forum.gazeta.pl/forum/w,20012,92079814,,zarzadzanie_portfelem_dekalog.html?v=2
      Bardzo rozsądnie zaczynasz oszczędzanie w dobrych finansowo czasach, może wynająć to "małżeńskie" mieszkanie, chociaż część kredytu pokryje.
      Sama stosuję metodę zeszytową od kilku lat, u mnie najbardziej sprawdza się planowanie na początku miesiąca : robię konkretny budżet ile na co i się go trzymam.
      Odkładać też najlepiej wg. zasady "płać najpierw sobie" - u mnie to również się sprawdza.
      powodzenia smile
      • verdana Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 29.09.13, 15:59
        Ja bym zastanowiła sie nad tym mieszkaniem, w którym nie mieszkasz. Wynajem - to jedna metoda. Druga - to zastanowić sie, do kogo to mieszkanie po spłaceniu będzie należało. Jesli będzie do podziału, to nie ma sensu. Lepiej moze po prostu przestać płacić, zawiadomić meża i bank - bank zabierze mieszkanie, a Ty będziesz miala w portfelu 1200 zł miesiecznie wiecej.
        • gat_t_a Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 29.09.13, 16:13
          Verdana, tak głupiej rady po Tobie się nie spodziewałam.

          Dziewczyna piszę, że jak sprzeda mieszkanie to jej jeszcze zostanie 60-80 tys. kredytu. Jeśli bank miałby "zabrać" mieszkanie to kredyt nie zniknie. Takie mieszkanie w końcu będzie sprzedawał komornik - raz, że dojdą jego koszty dwa, że nie sprzeda mieszkania za taką cenę jak autorka, w efekcie podejrzewam, że w najlepszym wypadku zostanie im 100 tys. długu, który komornik będzie ściągał z pensji (podejrzewam, że solidarnie z jej i męża), a dziewczynie zostanie kilkaset złotych na życie z dzieckiem, mieszkanie i wszystko inne.

          Autorce radzę jak najszybciej skonsultować się z adwokatem w sprawie mieszkania. Koniecznie trzeba jak najszybciej ustalić czyje jest mieszkanie, kto ma za nie płacić, kto może nim rozporządzać i czyje będzie po spłacie kredytu. Wynajęcie go to może być w tej chwili kłopot. Co zrobisz jak Ty wynajmiesz a po miesiącu wprowadzi się były? Możesz je w ogóle wynająć sama? Kto w razie problemów z lokatorami zajmie się sprawą?

          Btw nie podzieliliście majątku przy rozwodzie? (pytam z czystej ciekawości).
          • samamama24 Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 29.09.13, 20:07
            Teraz sądy niechętnie dzielą majątek przy rozwodzie bo to wydłuża sprawę (oczywiście przy braku zgody stron), adwokat tez mi odradzała. Najpierw rozwód, potem podział.

            Mieszkanie jest moje i ex, po 50%. Ex powinien płacić 50% kosztów mieszkania a więc: raty (1600-1650zł w zalezności od kursu chf), czynszu ok 460zł i ubezpieczenia mieszkania (500zł/rok) a także podatku od gruntu.
            Niestety on daje na mieszkanie tylko 400zł (wg niego tak się umówiliśmy, on to oznajmił i cześć)

            Z tego co wiem zarabia ok 3000zł, może trochę ponad, do tego premie, trzynastka.

            Wynająć chce ex. Ale już wiem że wszystkim miałabym się zająć sama (doprowadzeniem mieszkania do porządku, znalezieniem chętnego, pokazywaniem mieszkania chętnym, pilnowania potem opłat i mieszkania). Poza tym chcę rozwiązać ekonomiczne z nim powiązania. Chcę sprzedać to mieszkanie i spłacic bank nawet biorąc pożyczkę, oczywiście na spółkę z nim, mogę pójść na ugodę, że ja spłacę np 60%, on 40% albo jakos tak.

            Mogę dochodzić od niego uzupełnienia wpłat do banku z całego roku ale ja nie chcę wojny, nie chcę go niszczyć. Chcę tylko spokojnie żyć z córką bez utrzymywania exa, bo jak na razie to tak niestety wyglada. Po śmierci Mamy mam już siłę, żeby się tym zająć, wcześniej choroba i cierpienie Mamy bardzo mnie przygniatało.
        • tiszantul Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 29.09.13, 17:12
          > Lepiej moze po prost
          > u przestać płacić, zawiadomić meża i bank - bank zabierze mieszkanie, a Ty będz
          > iesz miala w portfelu 1200 zł miesiecznie wiecej.

          Chyba żartujesz. Nie tak łatwo uwolnić się od własności. Pamiętam, jak nazywano ignorantami tych, co nie chcieli zrozumieć, że właścicielem jest kredytobiorca, a nie bank. Tutaj dobrze widać na przykładzie, czym jest "własność", którą sprzedawały banki: chodzi wyłącznie o to, żeby klient nie mógł uciec od długu.

          Życzę wszystkim udanego weekendu, dużo zdrowia i powodzenia! Dacie radę! jesteście wszyscy zdolni i silni!
          • verdana Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 29.09.13, 17:25
            Tak, tylko teraz , jak rozumiem, dziewczyna płaci 4/5 za mieszkanie, które w rezultacie nie będzie jej.
            W takim wypadku sprzedaż mieszkania moze być korzystniejsza, niż jego utrzymywanie. Bedzie miała do spłacenia połowę sumy (powiedzmy 40 tysięcy), co prawdopodobnie jest sumą o wiele mniejsza niz opłaty 1850 zł miesiecznie. Fakt, nie bedzie maiła mieszkania - ale jeśli sytuacja finansowa jest nardzo zła, to moze jednak to lepsze rozwiazanie. Pewnie, ze lepiej mieć mieszkanie niz nie mieć - ale jesli mozna sobie na to pozwolić.
            Pytanie też, ile jest jeszcze rat do spłacenia. Poza tym, wraz z rozwodem zniknęła wspólnota majątkowa - czy nie można prawnie od byłego męża wyegzekwować polowy raty i czynszu na mieszkanie? Bo zwracam uwagę,z ę obecnie autorka, spłacajać raty, faktycznie płaci byłemu mężowi w najlepszym wypadku 400 zł miesięcznie, a liczac inaczej 700 zł. Czyli jego alomenty wynosza 0 zł.
            • samamama24 Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 29.09.13, 20:11
              Do spłacenia zostało ok 25lat - aż takiego związku (ekonomicznego) z exem nie planuję wink

              Mogę zarządać od niego wpłat za ostatni rok. Nie chcę go niszczyć ani pogrązać. Chcę zmienić sytuację od dziś, żeby teraz zaczął płacić co musi. I żeby ktoś go w końcu uświadomił, że to nie jest mój kaprys tylko jego obowiązek jako współkredytobiorcy.
    • helvie Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 29.09.13, 19:51
      Myślę, że warto w pierwszej kolejności rozwiązać kwestię mieszkania. Przede wszystkim konsultacja z adwokatem.

      Jeśli mieszkanie jest wspólne, to były mąż powinien opłacić połowę kosztów i dobrze by było to prawnie wyegzekwować. Można tez mężowi zaproponować by zrzekł się praw do mieszkania (skoro nawet go na połowę raty nie stać to powinno mu to być na rękę) i zwrócić mu część kosztów, które poniósł. Z braku oszczędności niestety w ratach.

      Wtedy można przeprowadzić się do mieszkania obciążonego kredytem, a to po mamie sprzedać. Za otrzymane pieniądze spłacić męża i część kredytu. Część pieniędzy warto też zostawić sobie na lokacie w razie nagłych, nieprzewidzianych wypadków.

      Nie wiem czy to ma sens, bo nie mam pełnych danych, zakładam, że mieszkanie objęte kredytem jest większe/o lepszym standardzie.

      Życzę powodzenia! smile
      • zuzanna56 Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 29.09.13, 20:01
        Trzymaj się dziewczyno smile Przeżyłaś rozwód, śmierć mamy i ciężką chorobę. Mocno cię przytulam i życzę zdrowia przede wszystkim. Będzie dobrze smile
        • samamama24 Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 04.10.13, 13:05
          oj, płakać mi sie chce

          Miałam rozmowę z szefem. Mam czas na pozbieranie się i ma być tylko lepiej. Juz tracą cierpliwość do mojej małej wydajności. Jak bym straciła pracę to d... blada.
      • samamama24 Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 29.09.13, 20:18
        Wiem, że bez konsultacji z adwokatem się nie obędzie. Moja adwokat jednak jakaś małowaleczna jest. Szukam adwokata, nawet do konsultacji w Warszawie.

        Niestety z tym zrzeczeniem się praw nie jest słodko bo bank woli 2 kredytobiorców niż jednego. Może mi wypowiedzieć umowę albo zmienić warunki. Jako matka z dzieckiem jestem słabszym kandydatem na kredytobiorcę.

        Ja bym chciała sprzedać to mieszkanie i nawet pójść na ugodę z exem w sprawie dopłaty bankowi, np że ja zapłacę 60% a on 40% róznicy między kredytem a wartością mieszkania. Jego nic nie obchodzi bo "to ja chciałam rozwodu". Wic muszę chyba przez prawnika wszystko sad

        Sprzedaż mieszkanie po Mamie nie rozwiąze sprawy. 50% praw do tego mieszkania ma moja siostra z córką.
    • samamama24 Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 29.09.13, 20:27
      małe sprostowanie rata wynosi 1600-1650 (zalezy od kursu chf), ja płacę 1200-1250, ex 400zł

      dziś poszłam uzupełnić zapasy bo dziecko do szkoły idzie jutro
      i jestem z siebie zadowolona bo spoza listy kupiłam tylko 1 rzecz smile
      prócz tego zaczęlam akcję "tylna ścianka" zamrażarki i rozmrażam gołabki na jutrzejszy obiad w pracy. Muszę dojśc do dna zamrażarki co może być cięzkie bo często mrożę mięso (kupuję szponder na rosół, połowę zużyję a połowę myk do zamrażarki), ma też sporo gotowych dań (gołąbki i pierogi), które Mamie zrobiła niedawno kuzynka.

      Normalnie obiady w pracy kupuję 16zł/dzień, dziecko je w szkole więc gotuję tylko w weekendy.
      Teraz bedę jadła conajmniej 2 obiady domowe w tygodniu. Śniadania noszę z domu do pracy.

      Musze tylko jeszcze porzucić nawyki kupowania do pracy coli i słodyczy co wyjdzie mi tylko na zdrowie
      • zosiaonline Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 29.09.13, 20:40
        Droga samamama24,

        Przyjmij najgłębsze wyrazy współczucia z powodu śmierci Twojej Mamy.

        Jesteś dzielna i silna. Ciężar tych dni minie. To minie. Nie wiem kiedy, ale minie. Na pewno. Przeczekaj. Po prostu przeczekaj. I rób to, co jesteś w stanie.

        Ściskam bardzo serdecznie, dbaj o córeczkę
        Zośka
        • ada16 Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 29.09.13, 21:52
          Jakie macie plany względem tego wspólnego mieszkania ? będziesz tam mieszkać ?
          Po co mieszkanie stoi puste, a trzeba bacić i raty i koszty utrzymania.
          Z tym fantem coś trzeba zrobić.
          • zdunia1979 Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 01.10.13, 23:39
            Przede wszystkim wyrazy współczucia z powodu śmierci mamy. Dla niej (*)

            Mam znajomych, którzy rozwiedli się około roku temu mieli podobna sytuację z mieszkaniem jak u Ciebie. Rozwiązali to fajnie. Mieszkanie po rozwodzie przepisali na syna. Spłacają kredyt po około połowie (dodam okołosmile) ale w tym momencie jest to inwestycja i zabezpieczenie dla dziecka na przyszłość.
            Pomyśl czy z twoim mieszkaniem nie warto tak zrobić. Mogłabyś tam mieszkać z córką a mieszkanie mamy sprzedać, pieniędzmi podzielić się z siostrą. Wtedy mogłabyś część kredytu spłacić (chociaż obecnie nie warto) a resztę zainwestować albo po prostu wpłacić na procent.
            Taka opcja spłacanie kredytu na pewno nie daje poczucia straty pieniędzy bo jednak zapewnienie dziecku mieszkania to wielka rzecz.

            Wierzę w Ciebie i wie, że sobie poradziszsmile

            • samamama24 Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 02.10.13, 08:55
              dowiem się jeszcze raz ale wg mojej wiedzy nie można przepisać na dziecko mieszkania obciążonego hipoteką. Bo w razie NW dziecko zostałoby z kredytem, którego nie chciało.

              Dziękuję wszystkim za pomoc, komentarze. Zaczynam sobie wszystko układać w głowie
              • huexido Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 02.10.13, 19:01
                Ewentualnie jeśli sprawa mieszkania na kredyt jest nierozwiązywalna (np. ze wględu na niekorzystną sytuację z kursem chf) to proponuję w mieszkaniu zamieszkać, skoro stoi puste, a wynająć mieszkanie po mamie. Pieniądze z wynajmu będą tylko na Twoje i córki potrzeby, pokrycie czynszu i oszczędności, ex nie ma do nich prawa. A tak gdy wynajmiecie to wspólne mieszkanie, to zawsze będzie się upominał o połowę, mimo, że połowy nie płaci.
      • helvie Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 08.10.13, 23:00
        To w takim razie ja się odniosę do:
        'Normalnie obiady w pracy kupuję 16zł/dzień, dziecko je w szkole więc gotuję tylko w weekendy.
        Teraz bedę jadła conajmniej 2 obiady domowe w tygodniu. Śniadania noszę z domu do pracy.

        Musze tylko jeszcze porzucić nawyki kupowania do pracy coli i słodyczy co wyjdzie mi tylko na zdrowie"

        Skoro pisałaś o swoim zdrowiu to tym bardziej widzę sens zabrania się za zmianę diety. Cola i cukier to trucizna (w dodatku obciążająca dla portfela), przy Twoim stanie zdrowia bardzo ważne jest by zadbać o organizm jedząc dużo warzyw i owoców, jak najmniej przetworzonych (temperatura niszczy część witamin, enzymów itd, których osłabiony organizm tym bardziej potrzebuje). W ten sposób szybciej będziesz się regenerować. Do kanapek na śniadanie polecam kiełki roślin strączkowych, maja dużo zdrowego białka, ale z uwagi na to, że jest to biało roślinne nie obciążają organizmu cholesterolem tak jak to ma miejsce w przypadku produktów odzwierzęcych. Opakowanie kiełków w Biedronce to 2.99 (mix soczewicy, cieciorki itp), a wystarcza na kilkanaście kanapek (tylko bez margaryny, bo to straszny syf - utwardzane tłuszcze roślinne, bleee) i jeszcze zostaje troche jako dodatek do sałatek.

        Polecam tez zupy, jeśli potrafisz się nimi najeść tak jak ja (był podobny watek na tym forum i większość osób twierdziła, że nie potrafi). Wystarczą 2 cebule posiekane i zeszklone na oliwie z oliwek razem z czosnkiem, to zalewasz wodą i dodajesz trochę mrożonej włoszczyzny już pokrojonej w paski (auchan lub aldi, 450g za 1.75zł - wystarcza mi na ok 7 zup) i np trochę mrożonych brokułów (paczka 450g ok 2.20zł - wystarcza na 2-3 zupy). Do tego przyprawy, można ugotować ryż/makaron (polecam razowy) albo kaszę (najzdrowsza opcja!). Całkowity koszt dania poniżej 5zł i do tego masz zdrowy posiłek, bez żadnych chemicznych dodatków, które znajdziesz w kostkach rosołowych i tym podobnych wymysłach smile

        Życzę dużo zdrowia i trzymam kciuki smile
        • helvie Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 08.10.13, 23:06
          Aha, zapomniałam dodać, że po dodaniu włoszczyzny blenduję zupę, dzięki temu tworzy sie taki gęsty bulion i zupa ma lepszy smak. Jak robię brokułową to też kilka różyczek brokuła zblenduję razem z resztą, a pozostałe zostawiam płaywające. Podobnie z innymi zupami. na zblendowanej bazie cebula+czosnek+wloszczyzna można zrobić praktycznie wszystko.
    • kinga_owca Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 07.10.13, 13:42
      Wszelkie opłaty za to wspólne mieszkanie płac z konta, żebyś miała potwierdzenie że to Ty ponosisz koszty - będzie to miało znaczenie przy podziale majątku, bo od kwoty mieszkania będziesz mogła odjąć koszty które poniosłaś, a one nie rozkładają się przecież 50/50. Te 400 zł dostajesz od byłego męża na konto? i czy w tytule jest że to na mieszkanie? chodzi mi o to, jakie on ma dowody na to, że płaci 400 zł na mieszkanie
      • samamama24 Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 07.10.13, 17:28
        Wszystko place przelewami, wydrukowalam ostatnio potwierdzenia przelewów z ostatniego pol roku. Jak trzeba to wezme z banku wyciagi z okresu lipiec 2012- marzec 2013. Ex mowi mi ze placi przelewem 400zl. Zadnych potwierdzen mi nie przesyla. W tym miesiącu oswiadczylam mu ze ja place 50% raty.

        Boję sie utraty pracy. W styczniu mam operacje piersi dla ratowania zdrowia. Psychicznie jestem wrakiem człowieka. Nie daje juz rady sad jestem na lekach, wznawiam terapie. Nie wiem czy dam radę ogarnąć się na tyle by utrzymać pracę.
        • zuzanna56 Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 08.10.13, 08:19
          Trzymaj się dziewczyno, przytulam cię mocno smile
          Masz jakieś oparcie w rodzinie?
    • maciejka_73 Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 07.10.13, 20:57
      Oszczędzanie to w tej sytuacji poboczny temat.
      1. Napisz mi na priv więcej o Twojej chorobie, albo porozmawiaj poważnie w cztery oczy z lekarzem o rokowaniu. To co piszesz brzmi niepokojąco.
      2. Absolutnie nie dopuść aby Cię zwolnili za porozumieniem stron: jeżeli pójdziesz na L4 po ustaniu stosunku pracy, dostaniesz tylko średnią krajową, i to pod warunkiem,, że pójdziesz na nie od razu, jeżeli w trakcie jego trwania, czyli pozostając w stosunku pracy, tzn np na wypowiedzeniu - 80% Twojego wynagrodzenia, co w sytuacji wysokiej pensji opłaca się bardziej.
      3. Nie będę komentować rozstania z Twojej inicjatywy w sytuacji tak niepewnej sytuacji zdrowotnej: może jest pole do powrotu do męża? Albo przynajmniej zwiększenia jego kontrybucji w opiece nad dzieckiem? Możesz potrzebować jego pomocy.
      • samamama24 Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 07.10.13, 22:27
        1. Choroba to edometrioza. Druga operacja byla wynikiem bledu lekarskiego podczas pierwszej operacji. W drugiej operacji straciam prawy jajnik ijajowod. Moja edometrioza jest dosc spektakularna, od razu kończę na stole. Jestem pod stala kontrolą poradni leczenia endometriozy.
        2. Zwolnienie lekarskie to ostatecznosc. Koleżanka powiedziala mi ze nadaję się na kurs leczenia na oddziale otwartym. Pewnie ma racje.
        3 zycie z człowiekiem pozbawioym empatii, gdzie po 1 operacji gdzie miałam ciety brzuch i miesnie i nie doczekalam sie nawet herbaty byloby bez sensu i byloby meczarnia dla mnie. Nawet w tej sytuacji w której jestem on nie wykazuje chęci pomocy.
        • maciejka_73 Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 08.10.13, 19:48
          Uff... No to nie jest źle.
          W takim razie walcz o pracę, żeby w niej pozostać.
          Z mieszkaniem koniecznie trzeba rozwiązać sprawę. Płacisz więcej Ty, a właścicielami stajecie się w połowie - to nie fair. Myślę, że trzeba je wynająć i z tego spłacać - wtedy jest 50:50, i jak dojdzie do podziału, też 50:50.
          Jeżeli tylko zdrowie dopisze, to wszystko się ułoży, trzymaj się.
    • aganiok32 Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 21.10.13, 11:33
      - za wszelką cenę dogadać się z eksem i wynająć mieszkanie. Niepotrzebnie obciąża Twój budżet. Czynsz najmu powinien pokryć w dużej części koszty. Chyba i eksowi zależy na tym, żeby nie dokładać co miesiąc do interesu.
      - eks ma płacić połowę swoich zobowiązań, a nie "co łaska",
      - masz wg mnie spore opłaty za mieszkanie "po mamie" 600-700 zł za dwie osoby to sporo, co wchodzi w zakres tych opłat?
      - 75 zł za internet to też dużo, przy obecnych stawkach spokojnie można zejść z ceny.
      - Niania - czy dziecko nie mogłoby korzystać ze świetlicy szkolnej? Niania tylko jeśli mała będzie chora. Wiem, że świetlice szkołach są różne, ale może warto rozważyć tę opcję.


    • goplaneczka Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 24.07.14, 19:26
      wiadomo, na wszystkim nie ma sensu oszczędzać, ale ja mogę powiedzieć, że nam spadły znacznie wydatki, jak wymieniliśmy w domu instalacje, zwłaszcza grzejniki - teraz mamy takie: alukal.com.pl/produkty/grzejnik-modex-eko-line/ ale rachunki są o 2/5 niższe około tak.
      • alpepe Re: Zaczynam oszczędzać - muszę się dogadać ze so 25.07.14, 08:23
        goplaneczka, wstydziłabyś się hieno reklamowa.
Pełna wersja