Wracać czy nie wracać?:-)

01.10.13, 19:37
Witajcie
Czytam Wasze forum od dawna ale pisze pierwszy raz i mam nadzieje ze troszkę pomożecie mi w podjęciu dość istotnej decyzjismile
Mieszkamy z mężem od kilku ładnych lat za granica ale od zawsze chcemy wrócić tylko jakoś ciężko było się zebrać no a teraz właśnie nadarza się świetna okazja a my zamiast euforii mamy mętlik w głowiewink
Mąż dostał w pracy propozycje przeniesienia do Polski, zarabiał by w ojczyźnie w granicach 5-6 tyś załóżmy opcje najniższą czyli 5tyś na rękę no właśnie i teraz pytanie czy damy rade sie za to utrzymać?
Nasza rodzina to 2+3 (dzieci w wieku 6l, 4l i najmłodze 6 miesięcy) mąż jak wyżej podałam będzie miał 5000 ja z racji ze młoda jeszcze malutka przez conajmniej rok nie dam rady pracować, mamy pobudowany domek i pieniądze na jego generalne wykonczenie więc jakiekolwiek kredyty odpadają, będziemy mieli na utrzymaniu oprócz dzieci także kota i samochódwink, jakichkolwiek wydatków stałych nie jestem z wiadomych względów narazie podaćsmile
No własnie i co zrobić poradzcie drodzy forumowicze????? Damy rade się za to utrzymać nie przymierając głodem czy raczej będzie ciężko???? Tutaj gdzie teraz jeseśmy też pracuje tylko mąż dodatkowo wynajmujemy dom no i staramy się coś zaoszczędzić więc żyjemy raczej skromnie bez fajerwerków i o życie na podobnym poziomie pytam jeśli chodzi o Polskewink
    • hugo43 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 01.10.13, 20:39
      moim zdaniem to nie sa pieniadze pozwalajace na swobodne zycie w pl,z glodu nie pomrzecie,ale szalu nie masmile
      • mali-nki Re: Wracać czy nie wracać?:-) 01.10.13, 21:08
        nie zrozumialam czy macie dom w PL?
        W jakim rejonie PL byscie wtedy mieszkali?
        • mango_tree Re: Wracać czy nie wracać?:-) 01.10.13, 21:36
          mali-nki napisała:

          > nie zrozumialam czy macie dom w PL?
          > W jakim rejonie PL byscie wtedy mieszkali?

          Tak mamy dom w jednym z podwarszawskich miasteczek.

          Wiadomo te 5tyś to opcja na początek bo jak mała będzie troszkę starsza też zamierzam zacząć prace. Jejku naprawdę mnie zszokowałyście że teraz nawet 10tyś to opcja bez rewelacjiuncertain
    • spirit1982 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 01.10.13, 21:11
      Myślę, że 5000zł na utrzymanie 5-osobowej rodziny, domu, kota i samochodu to bardzo mało. Prawdopodobnie po odliczeniu kwoty na podstawowe rzeczy (jedzenie, chemia, utrzymanie domu, paliwo, ewentualne leczenie) nie zostanie wam nic.
      Gdyby mężowi zaproponowali 10000zł, to moglibyście myśleć o powrocie (choć wg mnie to opcja też bez szaleństw).
      Jeśli jesteście w miarę ustawieni tam gdzie aktualnie mieszkacie, to na razie odpuście sobie powrót.
      • emila.dudek Re: Wracać czy nie wracać?:-) 01.10.13, 21:16
        No właśnie, jak by było 10K to bym się zastanawiała. Nawet jak ty pójdziesz do pracy to na pewno nie dostaniesz takich pieniędzy jak twój mąż. Sama szkoła, przedszkole, ewentualna opiekunka sporo pochłonie. A gdzie reszta?
        • beverly1985 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 01.10.13, 22:35
          Nawet jak ty pójdziesz do
          > pracy to na pewno nie dostaniesz takich pieniędzy jak twój mąż. S

          niby dlaczego ma nie dostać??
          5 tys pln netto w Warszawie to tak dużo, pensja zarezerwowana tylko dla mężczyzn?

          jesli opcja utrzymywania całej rodziny z jednej pensji jest tymczasowa, a potem znajdziesz pracę- tak, przenosiłabym się.

          A narzekaczki wychowalajce zagranicę spytałabym w jakim to kraju za niecale 2 srednie krajowe można utrzymac 5-osobową rodzine, dom pod drogim miastem, samochód i psa?
    • asfo Re: Wracać czy nie wracać?:-) 01.10.13, 21:29
      Na życie wystarczy, z głodu nie pomrzecie i nie będziecie musieli decydować czy kupić leki czy książki do szkoły, ale będzie to życie umiarkowanie skromne, trzeba będzie kontrolować wydatki.

      Mamy ponad 6k na dwie osoby + 3 koty i to wystarcza na kredyt, względnie wygodne życie oraz remont (przy czym kredyt z remontem pochłaniają 2000 - 3000 m/c), ale jak mi przychodzi do głowy że trzeba wydać np. 2000 na coś potrzebnego w domu (urządzenie AGD, aparat foto, program komputerowy potrzebny mi do pracy, nowy mundurek służbowy dla męża - czyli żadne frymuśne luksusy) to już się głęboko zastanawiam - wprawdzie nie musimy brać w takich wypadkach kredytu, ale wiąże się to np. z cięciami w dziale rozrywki, żeby wyrównać stan poduszki finansowej.
    • volta2 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 01.10.13, 21:29
      jeśli operujesz kwotą w tysiącach dolarów/euro/funtów - to wracać, chociaż te 5 tysięcy to żaden szał(ale nieźle) na taką dużą rodzinę i jedną osobę zarabiającą.

      jeśli masz złotówki na myśli w tych opisach - to chyba żartujesz?
    • mlodyniedowziecia Re: Wracać czy nie wracać?:-) 01.10.13, 21:46
      Na życie (jedzenie, chemia, leki) musisz liczyć ok. 2 tys. (takie minimum). Przedszkole dla dwójki 800 zł - jeśli państwowe. Opłaty w nowym domu, dobrze zbudowany nie powinny być większe niż 500-600 zł miesięcznie (bez internetu, z ubezpieczeniem). No i na resztę zostaje Wam 1600-1700 zł. Uważam, że na ubranie, rozrywki, wakacje itp. to nie ma szału zwłaszcza gdy trzeba korzystać z auta i wydać kilka stów na paliwo, naprawy, przeglądy.
    • ciastko_z_kota Re: Wracać czy nie wracać?:-) 01.10.13, 23:20
      moim zdaniem to bardzo mało. ja bym miała poważne wątpliwości.
      • bergamotka77 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 00:34
        troche malo - samo ogrzewanie zima w naszym podwarszawskim domu to w sezonie grzewczym koszt 4-5 tysiecy za ok. 5 m-cy i wcale nie mamy upalow, nie licze innych oplat... Poza tym macie niemowle a to generuje duze koszty - w perspektywie niania czy zlobek, pieluchy, ubranka, kosmetyki, kaszki - nastolatki tez nie sa tanie - zajecia dodatkowe to co najmniej 100 pln za jedno miesiecznie, nie mowiac o jezykach...
        • naturella Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 07:21
          Czytacie, co dziewczyna pisze? Ze chcą wrócić, od dawna. Nie to, ze z powodów ekonomicznych wracają. I dziwią mnie teksty, ze 5 tys to taka zalosc ze nie maja po co wracać.

          Finansowo dacie radę, będzie skromnie ale u siebie. My mamy 8 tys na 4 osoby i kota, ale ja płace nianie (800-1000 zł) i kredyt (ostatnio ok 1300 zł). Ty byłabys na razie w domu, wiec i jedzenie tańsze, bo gotowanie, i zakupy rozsądniejsze, i bez wydatków typu: robię zakupy przez internet bo nie zdążymy po zakupy.

          Niania i żłobek bedą wydatkami dopiero wtedy, jak autorka postu wróci do pracy, czyli będzie zarabiać.
          • zuzanna56 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 08:27
            Nigdy nie wychwalałam życia za granicą, sama nie chciałabym mieszkać nigdzie poza Polską ale w tym przypadku jednak doradziłabym: nie wracać. Oczywiście nie wiem jak wam jest za granicą, czy macie tam przyjaciół, czy bardzo tęsknicie za rodziną, czy chcecie aby jednak dzieci wychowywały się w Polsce, gdzie jest rodzina, są dziadkowie. Nie musicie w Polsce spłacać kredytu, macie dom, a to bardzo ważne. Mąż na pewno za jakiś czas zarobi więcej. Dziecko podrośnie i ty pójdziesz do pracy. Może się wszystko fajnie ułożyć. Pewnie warto zaryzykować i wrócić skoro od dawna tego chcecie. Ale moim zdaniem 5 tysięcy na 5 osobową rodzinę to nie jest dużo w Polsce, powiedziałabym nawet że to bardzo mało. Oczywiście że mnóstwo ludzi żyje za taką kwotę, tylko że ty możesz zostać za granicą i żyć inaczej bo mieszkacie tam jakiś czas i radzicie sobie. Ciężka decyzja.
            • zuzanna56 10 K to mało? 02.10.13, 08:30
              Naprawdę uważacie, że pensja 10 tysięcy netto na 5 osób, bez kredytu, z własnym domem, to mało? Hm...
              • volta2 Re: 10 K to mało? 02.10.13, 09:09
                a kto tu pisze o 10 tysiącach, w wątku startowym jest mowa o 6-8 na 5 osób.

                do dychy to oni planują dobić dzięki drugiej pensji, ale wtedy też koszt osoby wychodzącej z domu swoje robi. sama wiesz.

                • b-b1 Re: 10 K to mało? 02.10.13, 09:39
                  Nie wróciłabym mając 5 tyś na 5 osób. Za chwilę po powrocie okaże się, że potrzebujecie dwóch samochodów-bo mąż-praca-jedno dziecię do szkoły trzeba odwieźć, drugie do przedszkola, potem żłobek- na zakupy z dziećmi u boku piechotą nie pójdziesz...
                  To kwota(dla mnie) na przeżycie-ale nie na życie.
                  Przykładowo:
                  1tyś opłaty domowe(ja mam tyle 2+2)
                  2,5-jedzenie, chemia, leki, ubrania
                  500-benzyna
                  Zostaje 1tyś na przedszkole, szkołę, żłobek itp...
                  Masz trójkę dzieci-dwoje na pewno będzie chciało korzystać z jakiś zajęć dodatkowych-następna wydawana co miesiąc kasa...

                  Rodziny żyją za mniej niż 5 tyś i mnie to nie dziwi-ale mając wybór-poczekałabym jeszcze aż będziesz mogła pójść od razu do pracy.

                  • zuzanna56 Re: 10 K to mało? 02.10.13, 10:18
                    Gdzieś wyżej chyba dwa razy padła odpowiedź że nawet 10 tysięcy to nie za wiele. Do tego się odniosłam.
                    • volta2 Re: 10 K to mało? 02.10.13, 10:59
                      bo każdy sobie wyobaża, że tam w tym uk to oni zarabiali jak specjaliści w wąskiej dziedzinie - a oni jak black halo pewnie, 2 tysiące funtów plus zasiłki na dzieci.

                      propozycja wyjazdu do pl i zapodanie na tacy 5 tysięcy złotych?'(autorka nie uściśla waluty ale z obaw tak wynika) - zakrawa na kpinę, naprawdę i sugeruje, iż to nie były zarobki specjalisty a co najwyżej robotnika kwalifikowanego.
                      • mango_tree Re: 10 K to mało? 02.10.13, 11:13
                        No w tym Uk jak piszesz mamy trochę wiecej niż 2 tys (ale nie wiele więcej) i brak zasiłków na dzieci prócz jakich 40 funtów na tydzienwink mąż jest inżynierem ,pracuje jako field service manager w Polsce by robił to samo czyli byłby kierownikiem mającym pod sobą kilku mechaników, także specjalista w wąskiej dziedzinie zarabiającym grubą kasę to on zdecydowanie nie jestwink Hmmmm nie mamy pojęcia jakie są zarobki w Pl wszyscy znajomi i rodzina (no moze większośćwink ) płaczą że jak 3 czy 4 tyś jak zarobisz to już max więc myślałam że ta oferta nie jest zła ale może faktycznie odpuścić, poczekać i jak ja już będę mogła iść do pracy wtedy wrócić i szukać. Ojojoj ale mam ból głowysmile
                        • zuzanna56 Re: 10 K to mało? 02.10.13, 11:45
                          Mam rodzinę w UK. Wyjechali z powodów innych niż finansowe prawie 20 lat temu jako młodzi ludzie, jedno więcej niż 20 lat temu i nie z Polski. Mają dwoje dzieci, są wykształceni. Mają kredyt na dom i dobrą pracę (ale nie super hiper i niewiadomoco), nie wiem dokładnie ile zarabiają, ale jest to bliżej 4 tysięcy funtów łącznie, tak kojarzę z jakiś tam rozmów (bardzo bliska rodzina). Wiem dokładnie jak wygląda tam szkoła (mają o wiele mniejsze wydatki, żadnego zakupu podręczników) a jak służba zdrowia (podobnie beznadziejnie jak u nas, może i gorzej). Czasem narzekają na podatki, na pogodę wink Porównując ich styl życia do naszego, mam wrażenie, że przy tych dochodach (w stolicy) żyją podobnie jak ja w Polsce, no niewiele może lepiej. Mam wrażenie że w UK ( w wielkim mieście) 4 osoby żyjące za 2 tys funtów żyją raczej skromnie, ale tak naprawdę to nie wiem, nigdy tam nie mieszkałam, tak sobie porównuję a byłam w UK dość dawno temu i nie pamiętam cen (wtedy było kosmicznie drogo)
    • babka.pracujaca Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 10:13
      Nie wracaj tu bo:
      - za granica twoje dzieci maja większe perspektywy
      - bo np u nas na NFZ nie masz co liczyć

      Znajomi kilkanaście lat temu wrócili z małymi dziećmi,bo tęsknota...i teraz mega żałują a dorosła juz córka zadała im pytanie ,, dlaczego nam to zrobiliście..?'
      ja bym nie wracała, ba nawet myślę żeby wyjechać mimo ze mam dom .
      • zuzanna56 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 10:27
        Pytanie jest takie: czy zamieszkacie w tym miasteczku pod Warszawą, czy tam będzie praca męża (pewnie nie), szkoła dla dzieci, przedszkole? Czy za jakiś czas chcesz iść do pracy w Warszawie czy w miasteczku. Bo jeśli Warszawa to będzie trudniej. Dojazdy, dwa samochody, 3 dzieci w różnych placówkach. Wiem coś o tym, przeprowadziłam się pod Trójmiasto, niby bliziutko, ale w mieście jest nasza praca, dzieci mają szkoły, teraz w centrum, kiedyś w dzielnicy takiej prawie ostatniej, było blisko. To jest jakiś kłopot. Paliwo kosztuje. Dom mamy nowy ale mimo to koszty są większe niż w bloku. Mamy niby drogi nowoczesny piec gazowy, a ciągle coś się z nim dzieje, raz w roku płacimy za przegląd, czasami za naprawy. Już nawet nie liczę raty kredytu za dom, ale całą resztę. W 5 tysiącach (a mamy 2 dzieci) byśmy się w życiu nie zmieścili. To znaczy byłoby naprawdę skromnie, żadnych wyjazdów na obozy, wczasy. Żadnych zajęć dodatkowych (choć w tym roku mamy malutko, ostatnie 3 lata wydaliśmy bardzo dużo), ubrania, jedzenie - byłoby skromnie. Na samo paliwo idzie tysiąc zł.

        Chyba że ty z dziećmi nie ruszasz się z miasteczka, a mąż pracuje w Warszawie.
      • mango_tree Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 10:38
        Dziękuje za wszystkie odpowiedzi właśnie mamy straszny ból głowy bo wiadomo najlepiej by było wrócić jak malutka bedzie mogła zacząć przedszkole ale no właśnie teraz jest szansa na automatyczne przejście męża do innej pracy bez szukania i nerwów z tym związanychuncertain Jeśli chodzi o powrót to pytam tylko o aspekt finansowy o inne aspekty nie pytam bo jak powszechnie wiadomo trawa jest zawsze bardziej zielona tak gdzie nas nie mawink pozatym ja to już sobie milion razy przewałkowałam i wiem że wrócić chcewink. Co do NFZ wiem że system lecznictwa w Pl jest chory ale tutaj gdzie jesteśmy (Uk )też nie jest kolorowo, ostatnio na badanie krwi dziecka które w przeciągu 2 miesięcy przeszło 3 razy szkarlatynę czekałam półtora miesiąca!!!!
        Czyli wygląda na to że lekko nie będzie ale z głodu nie umrzemywink no nic mąż musi jeszcze ostatecznie dogadać warunki pracy w Polsce i musimy podjąć decyzje chociaż przyznaje że mamy straszny mętliksad
        • mango_tree Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 10:49
          Juz precyzujesmile mąż pracowałby w Warszawie ale ma dostać samochód służbowy więc odpadną koszty dojazdów, szkole mamy 5 minut od domu więc tutaj również dojazdy odejdą, przedszkole z tym ze prywatne też jest bliskosmile Jeśli chodzi o moją prace to tak raczej napewno będzie to Warszawa, nasze miasteczko to taka sypialnia stolicy i tutaj z praca cieżko.
        • volta2 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 10:55
          staramy się coś zaoszczędzić więc żyjemy raczej skromnie bez fajerwerków i o życie na podobnym poziomie pytam jeśli chodzi o Polske

          w zasadzie, jeśli oczekujesz życia bez fajerwerków, to te 6 tysięcy wam starczy - raczej będzie tylko z tą różnicą, że już nic nie odłożycie.

          jeśli tęsknota was zżera i od zawsze planowaliście powrót, to nie ma powodów do odwlekania.

          • zuzanna56 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 11:37
            Zgadzam się z voltą.
            • gryzek11 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 11:50
              a mnie trochę dziwią Wasze opinie.
              Nie mieszkam co prawda w Warszawie, ale miejscu w kraju, gdzie zarobek 3000 zł to jest wypas. Mając do dyspozycji ok 5000 zł jesteśmy w stanie zaoszczędzić trochę kasy, stać nas na wakacje (moze nie wypasione, ale tydzien nad bałtykiem zaliczony), mamy samochód i 2 dzieci w przedszkolu. Teraz za przedszkole płacimy (za 9 godz zadeklarowane) ok 200 zł za dziecko, tak wiec za dwoje 400 a nie 800 jak ktoś napisał powyżej. Nie szalejemy ale i nie przymieramy głodem. Ot, takie normalne zycie.
              Gdybym ja tęskniła i gdyby mój mąż mógł tu zarobić te 6000 zł, bez perspektywy kredytów i innych obciażeń - ja bym pewnie wracała.
              • zuzanna56 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 12:03
                Ale o tym chyba tu pisano, że na skromne życie wystarczy. Na jeden wyjazd w roku na tydzień nad Bałtyk ale na nic droższego.

                Pamiętaj, że autorka wątku ma 3 dzieci a nie 2.

                Może też założyliśmy że tam, za granicą żyje im się lepiej. Pisała że skromnie i normalnie ale może wydawało się nam że tam skromnie to inaczej niż tu wink

                Jeszcze o zarobkach. Autorka wątku pisze że znajomi jęczą że zarabiają 3-4 tysiące. Pewnie to prawda, ileż osób w Polsce zarabia powyżej 10 tysięcy na rękę? Ale jeśli dwie osoby mają po 4 tysiące i 2 dzieci, to jest to zupełnie wygodne życie. Jeśli jedna osoba zarabia 5 tysięcy, druga nie pracuje i za te 5 tysięcy trzeba utrzymać 5 osób to już jest gorzej. Oczywiście rozumiem, że autorka wątku ma malutkie dziecko, przecież nie pójdzie teraz do pracy, to zrozumiałe. No i tego 3 dziecka jej trochę zazdroszczę. Może skoro jest teraz szansa na dobrą pracę dla męża inżyniera - wrócić, ale ze świadomością że różowo nie będzie. A za jakiś czas autorka wątku pójdzie do pracy i będzie lepiej smile Będą u siebie, we własnym domu i pewnie babcie będą szczęśliwe smile
              • mlodyniedowziecia Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 13:38
                Ja pisałem o tych 800 zł, więc zaraz wytłumaczę o co chodzi. Moje dzieci skończyły przedszkole kilka lat temu, ale rzeczywiście od 1 września opłaty się zmniejszyły do 1 zł ponad bezpłatną podstawę 5h dziennie. Za średnio 4 godziny dziennie x 22 dni zapłacimy 88 zł (do tej pory nawet 4 razy tyle -np. podwarszawski Józefów miał 3,30). Dodatkowo wyżywienie (tutaj decydują faktyczne koszty, ale to też około 4-5 zł dziennie - minimum - czyli kolejne 88 zł na dziecko. Do tego dochodzą różne zajęcia dodatkowe (teraz chyba nie mogą być w przedszkolu) - załóżmy 3 x 40 zł = 120 zł (tańce, angielski i coś jeszcze). Jest już ok. 300 zł na głowę. Jak dodamy kinderbale, prezenty, składki, ubezpieczenia itp. to spokojnie przy dwójce dzieci osiągniemy 800 zł (przy czym oszczędzając na wszystkim można poprzestać na 200 zł). Tylko, że presja rówieśnicza i innych rodziców pod Warszawą jest z pewnością większa niż w niewielkim przedszkolu w miejscu gdzie 3000 zł pensji to wypas. I to trzeba też brać pod uwagę.
                Sam mam trójkę dzieci (dwójka w szkole, jedno jeszcze małe) i wiem ile co kosztuje i jak szybko inflacja zjada wartość nabywczą pieniądza. Prowadzę rachunki od początku (droga od zeszytu do excela). W 2003 r. z dwójką małych dzieci żyliśmy za 2500 zł i spokojnie starczało, teraz przy trójce i 10 lat później, potrzeba 2 razy tyle przy dyscyplinie wydatkowej.
                Też jeździmy nad Bałtyk i tygodniowe wakacje dla 5 to minimum:
                - 300 zł paliwo,
                - 1100 zł kwatera,
                - 1100 zł skromne atrakcje, obiady przygotowane samodzielnie na kwaterze (jeśli w smażalniach, pizzeriach itp. to spokojnie 2 razy tyle),
                Żeby sfinansować takie wakacje trzeba odłożyć 200 zł miesięcznie tj. odjąć je od sumy zarobków.
                Co do pozamaterialnych argumentów:
                + rodzina, tęsknota
                - tryb życia w podwarszawskiej miejscowości osób pracujących w W-wie.
                Na stronie gazety był artykuł o mieszkańcach przedmieść dużych miast. Muszą mieć 2 samochody (u autorki wątku jeden jest służbowy) i utrzymać je, spędzają w aucie kilka godzin dziennie, pracują dosyć sporo (chyba że własna rozkręcona firma lub wolny zawód) i jak już wrócą do domu to jest wieczór. Efekt - dzieciaki narzekają, a rodzice są sfrustrowani. Poza tym, takie życie jest zwyczajnie kosztowne. Dlatego uważam, że pod Warszawą 5000 wystarczy na życie, ale na szaleństwa już nie.

    • joanna100-19 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 12:14
      5000 na rodzinę, bez kredytów, z własnym domkiem w zupełności starczy, aby prowadzić normalne życie. Nie wiem, jak można się w ogóle zastanawiać, czy to starczy. Powtarzam, na normalne, bez luksusów, ale też bez dziadowania. 5000 to na nasze realia przyzwoita pensja. jeśli wszyscy by tyle zarabiali, to prawdopodobnie było znacznie mniej emigrantów. Oczywiście, że dla niektórych to mało, ale i tak są to godne pieniądze.
      • zuzanna56 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 12:24
        joanna100-19 napisała:

        > 5000 to na nasze realia przyzwoita pensja


        Pewnie że bardzo fajna, bardzo przyzwoita pensja. Jeśli zarówno mąż, jak i żona tyle zarabiają i mają dwoje dzieci, to starcza im na coś więcej niż podstawowe rzeczy.

        Ale jedna pensja 5 tysięcy na 5 osób? Zależy gdzie się mieszka, wiem. Jakie są koszty dojazdu, w jakim wieku dzieci. Mimo wszystko, to raczej niewiele. Takie jest moje zdanie.
        • olewka100procent Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 12:37
          5000 tyś ? większość polaków marzy o takiej pensji . Jak czytam niektóre komentarze, że za takie marne pieniądze ledwo będziecie wiązać koniec z końcem to sie zastanawiam czy trafiłam na forum oszczędzanie i skąd ci ludzie piszą, chyba sami emigranci . Przecież autorka napisała, że nie mają kredytów, czynszu też nie płacą , ogrzanie domu może sporo kosztować ale są w stanie co miesiąc na to odłożyć. zajęcia dodatkowe, angielski ? to nie jest jakaś niezbędna do życia rzecz. A niemowlak jakie generuje koszta ? pampersy i mleko, ciuszki pewnie po starszym rodzeństwie
          • volta2 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 12:44
            ale rozumiesz że jak emigrant się przyzwyczaił do życia w luksusie i ma nagle spaść do 5 tysięcy miesięcznie to boli to jak cholera? i może nie chcieć żeby go bolało?

            oczywiście autorka wyjaśniła, że żadnego luksusu nie było a raczej oszczędne życie bez fajerwerków - i jest gotowa tak dalej życ - po takim wyjaśnieniu - ja powrotowi się nie dziwię i nie odradzam powrotu.
          • zuzanna56 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 12:52
            Marzy nie marzy, to jest 1 pensja na 5 osób. W tym rzecz. Oczywiście za jakiś czas na pewno autorka wątku pójdzie do pracy i będzie lepiej.

            Nie rozmawiajmy więc o nich ale o jakiejś tam rodzinie 5 osobowej, gdzie - załóżmy - nie ma szans na pracę mamy.

            Ja też czynszu nie płacę bo mieszkam od 6 lat we własnym domu. Płacę dużo za wywóz szamba, za prąd, wodę, wywóz śmieci, drewno do kominka gaz, ubezpieczenie, internet. Za to "nic" we własnym domu bez czynszu idzie mi tysiąc złotych, a nawet więcej.

            Pewnie, że można nie uczyć się angielskiego, innych języków, można nie grać na instrumencie, nie jeździć konno, nie chodzić na piłkę nożną, nie chodzić na basen, na kręgle itp. Ja nie mówię, że to wszystko jest dziecku potrzebne do życia. Jestem wielką przeciwniczką miliona zajęć dodatkowych. Ale jeśli dziecko będzie chciało RAZ w tygodniu gdzieś chodzić, czegoś się uczyć? Raz na miesiąc iść do kina? A dzieci jest troje (niemowlak raz dwa rośnie).

            Pytanie jest: wracać czy nie? Zakładamy po prostu że tam jest lepiej. Wiem, że tysiące ludzi żyje za 4-5 tysięcy. Autorka wątku nie musi, bo żyje w UK i tam jej lepiej. Pytanie jest czy ma wracać.
          • mlodyniedowziecia Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 14:09
            Chyba nie sami emigranci, część udzielała się "za Polską" w wątku Black_halo smile
            Tylko, że "pod Warszawą" to nie to samo co "pod Radomiem" chociaż województwo się zgadza.
            Sprawa pierwsza - korki. Opisała to obrazowo zuzanna56. U mnie, w Lublinie, wczoraj popołudniu żona wiozła dzieci na zajęcia dodatkowe przez 45 min. na odcinku 2 km, bo obok miasteczka akademickiego. O Warszawie wolę nie myśleć (5 lat temu bywałem tam często i pamiętam komunikacyjną tragedię). A korki oznaczają dwie rzeczy - mnóstwo zmarnowanego czasu i większe wydatki (na paliwo, niańki itp.). Pisze o tym naturella.
            Sprawa druga - zajęcia dodatkowe. Można żyć bez angielskiego, choćby jednego zajęcia sportowego, tylko niestety blokujemy dziecku wiele szans. Moi chłopcy mają to absolutne minimum - 2 razy w tygodniu popołudniami szkoła językowa, 2 razy w tygodniu basen lub piłka. Znajomi, którzy dołączyli tańce, tenis, konie itp. nie wysiadają z samochodu do 20.
            Sprawa trzecia - niemowlak. Sam jestem tatą takiego niespełna 2 latka. Pampersy miesięcznie ok. 100 (jak z biedronki to połowę), ciuszki dla dziecka to koszmar cenowy. Nie każdy ma w rodzinie lub wśród znajomych kogoś, kto może je oddać i zgadza się i płeć i wiek. Po dwójce trzecie nie we wszystkim pochodzi. Jak kupowałem wyprawkę - śpioszki 20 zł, wózek 800 zł (a spokojnie może być i 3 razy tyle), łóżeczko kilkaset, materacyk, fotelik do auta podobnie. A maluch błyskawicznie wyrasta. Kiedy kończy się mleko i zaczyna jeść inne potrawy to też nie od razu z dorosłymi. Albo trzeba je przygotować, albo kupić - 4-6 zł za słoiczek.
            Ostatnie- koszty utrzymania domu. Dom to nie mieszkanie, więc swoje kosztuje. Zuzanna56 wspomina coś o 1000 zł - zgoda (internet+TV 100 zł, 200 prąd/gaz, 500 ogrzewanie, 100-200 kanalizacja i woda). A gdzie drobne naprawy, poważne remonty i ogród (rośliny, sprzęt)? O tym nikt nie myśl dopóki mieszka w bloku.
          • giaros Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 15:13
            olewka100procent napisała:

            > 5000 tyś ? większość polaków marzy o takiej pensji .
            5000 tys. to 5 mln, myślę, że o takiej pensji to marzy większość ludzi na
            świeciewink
            >Jak czytam niektóre koment
            > arze, że za takie marne pieniądze ledwo będziecie wiązać koniec z końcem to sie

            nikt nie pisał, że to marne, większość pisała, że to dobra pensja w Polsce.
            Problem w tym, że to pensja na 5 osób, nie jedną, a wtedy już nie jest taka dobra.

            > zastanawiam czy trafiłam na forum oszczędzanie i skąd ci ludzie piszą, chyba s
            > ami emigranci .
            w Polsce też są ludzie, którzy dobrze zarabiają i co jakiś zakaz wstępu tu dla nich jest?
            To może określcie do jakiego dochodu na osobę moża tu pisać?wink

            >Przecież autorka napisała, że nie mają kredytów, czynszu też ni
            > e płacą , ogrzanie domu może sporo kosztować ale są w stanie co miesiąc na to o
            > dłożyć.
            ja nie mieszkam w domu, ale czynszu też nie płacę co nie znaczy, że mieszkam za darmowink
            Utrzymanie mieszkanie czy domu kosztuje, a koszty utrzymania domu to nie tylko jego ogrzanie.

            >zajęcia dodatkowe, angielski ? to nie jest jakaś niezbędna do życia r
            > zecz.
            Niezbędna nie, ale potrzebna.

            A niemowlak jakie generuje koszta ? pampersy i mleko, ciuszki pewnie po s
            > tarszym rodzeństwie
        • volta2 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 12:40
          ale tu dziewczyna wyraźnie pisze, że nie osiądą na wsi sielskiej i anielskiej gdzie zajmą się hodowlą kaczki pekińskiej, tylko że będzie to typowe życie ludzi z sypialni - czyli gonitwa między przedszkolem, żłobkiem niańką a pracą w zakorkowanej stolicy.

          dopóki na łowy będzie chodził tylko mąż, to oczywiście jej ogarnianie dzieci i domu będzie bardzo proste. ale już przy dwóch dojeżdżających do stolicy osobach a dzieciach w sypialni prawdopodobnie słodko nie będzie, finansowo - lżej też tylko trochę.
          i tu pewnie by się przydał wpis agni71(3 dzieci i ona na miejscu + dojeżdżający do pracy facet, ale nie jestem pewna czy akurat codziennie dojeżdża a to też ma znaczenie)
          • zuzanna56 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 12:57
            Korki w stolicy.

            Byłam w Warszawie przejazdem chyba 2 lata temu. Od tego czasu przestaję narzekać na korki w Trójmieście. To samo mówią znajomi z Warszawy, którzy czasem tu wpadają. Jak ja jadę do pracy 45 minut zamiast normalnie 35 to jęczę, że znowu remont drogi, zmienili ustawienia świateł, wkurzam się. A tam jest korek na 2 godziny, korek który się w ogóle nie rusza. Byłam, widziałam, zastanawiałam się czemu nikt się nie wkurza, a oni na to że normalnie, tak tu jest (a był to piątek).
            • momas Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 13:27
              no korki są. Ale piszesz o piątku. A piątek to specyficzny dzień. Zwłaszcza na wylotówkach. Jeżeli był to ostatni piątek miesiąca - Mozę trafiłaś na Masę Kr(et)yniczną jeszcze... Nic dziwnego, ze stałaś bezruchu 2 h.
              Są parszywe korki, ale chyba nie az takie by stac dwie godziny?
              smile
              • momas Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 13:29
                czmu sie niky nie wkurza? Bląd! Zebyś Ty tylko słyszała kierowców....Ewentualnia zobaczyła ich myśli suspicious
                Rownież niezbyt zadowoleni (eufemizm!) są korzystający z komunikacji miejskiej...
              • zuzanna56 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 13:34
                Akurat wtedy to był piątek i była to wylotówka. Coś strasznego. Nie mówię, że tak jest codziennie. Ale z tego co słyszę w Warszawie są korki większe niż w innych miastach.
                • momas Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 13:49
                  e no wiem.... aby dostac sie do domu musiałam jechac kawlkiem wylotówki. Cały zeszły rok tak sie tłukłam odbierając dziecko ze złobka. Dzieciaka mam cudownego bo dzielnie znosił 1-2 hcodzinną podróż (normalnie powinno zając nam to jakies 15 minut).

                  (ninnej trasy nie ma!). Na szczesie teraz mam przedszkole na piechotkę z domu, a do centrum jade SKM
            • ciastko_z_kota Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 16:12
              Podobno najbardziej zakorkowanym miastem w Polsce jest Gdańsk.
              Jadąc kiedyś Spacerową bodajże nie mogłam się nie zgodzić.
              Mieszkam w Warszawie. Moim zdaniem tylko piątki dają poważnie w kość.
              • zuzanna56 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 17:40
                Oj tak, Spacerowa to lekki koszmar. Są inne podobnie zakorkowane ulice. Na szczęście rzadko muszę jechać tą Spacerową i nie do pracy ale do kina czy na zakupy a wtedy nie ma korków (weekend). Ale znam osoby jeżdżące w ciągu tygodnia tą ulicą.
          • naturella Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 13:29
            Cóż, my tak mamy, z tą różnicą, że dwoje dzieci. Mieszkamy pod Warszawą, oboje z mężem dojeżdżamy do pracy do Warszawy. Mnie nie ma w domu od 7 do 18, męża od 8.15 (odwozi dzieci do szkoły) do 19, czasem 20. Dzieci są w szkole (6 lat i 8), każde od 1,5 do 3 godzin w świetlicy, potem z nianią. Niania odrabia z nimi lekcje, chodzi na spacery, bawi się, robi naleśniki itp - czyli to, co powinni robić rodzice. Ale jakie inne wyjście? Tak wygląda normalne życie, gdy dwójka rodziców pracuje w dużym mieście. Gdybym mieszkała w Warszawie, dojazd czasowo wyglądałby tak samo, może trochę taniej - ale wtedy dzieci nie miałyby małej szkoły, tak dobrej niani (bo tu zaangażowanie jest dużo większe, mam porównanie, bo mieszkaliśmy w Warszawie), zabaw w ogrodzie i 10 minut na piechotę do szkoły.
            • zuzanna56 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 13:43
              Naturella, może mi się zdaje no ale jednak przy 3 dzieci koszty są większe i może być potem większy problem bo za jakiś czas może 3 dzieci pójdzie do szkoły do Warszawy.

              Ja mam dzieci większe i powiem wam, że niby łatwiej bo same dojadą do liceum i gimnazjum w mieście, ale mają szkołę na jakieś dziwne godziny, i pomimo tego że moja praca jest naprawdę blisko ich szkoły, to rzadko jeździmy razem. To są koszty biletu miesięcznego, wyższe niż w obrębie miasta. Autobus nie jeździ za często choć w 30 minut jest się w centrum miasta. Szkoła w centrum, ale trzeba się jeszcze przesiąść w inny autobus na 2-3 przystanki. Mieszkanie pod miastem ma swoje plusy i minusy. Myślę, że z 3 dzieci byłoby mi bardzo trudno to ogarnąć.
            • falllen_angel Re: Wracać czy nie wracać?:-) 14.10.13, 11:23
              naturella napisała:

              > Cóż, my tak mamy, z tą różnicą, że dwoje dzieci. Mieszkamy pod Warszawą, oboje
              > z mężem dojeżdżamy do pracy do Warszawy. Mnie nie ma w domu od 7 do 18, męża od
              > 8.15 (odwozi dzieci do szkoły) do 19, czasem 20. Dzieci są w szkole (6 lat i 8
              > ), każde od 1,5 do 3 godzin w świetlicy, potem z nianią. Niania odrabia z nimi
              > lekcje, chodzi na spacery, bawi się, robi naleśniki itp - czyli to, co powinni
              > robić rodzice. Ale jakie inne wyjście? Tak wygląda normalne życie, gdy dwójka r
              > odziców pracuje w dużym mieście.

              Wybacz, ale dla mnie to nie ma nic wspólnego z normalnym życiem.

              W.
    • joanna_poz Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 15:05
      mając na utrzymaniu dom (rownież na przedmieściach ale Poznania), samochod (musimy miec dwa, na szczescie ten drugi służbowy; ale i utrzymanie tego jednego kosztuje) i tylko 1 dziecko (no i psa) , miałabym problem ze spięciem budżetu w kwocie 5000.
      z trojką dzieci to już w ogole....
      i prosze mi nie mówić, że dzieci to w ogole za darmo mozna utrzymaćsmile
      • mango_tree Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 15:40
        Haha no i po prześledzeniu wszystkich postów dalej wiem że nic nie wiemwink
        To może zapytam inaczej ile według Was potrzeba na normalne życie rodziny takiej jak nasza? Normalne życie mam na myśli ze brzuchy mamy pełne, nie chodzimy obdarci, raz na jakiś czas wypad z dzieciakami do kina, zoo czy też podobnego przybytkuwink , no i raz w roku jakieś wakacje? Zajęcia dodatkowe narazie odpuśćmy bo dzieciarnia mała i nie chce korzystać nawet jak ich namawiam a język angielski dwójka starszych (szczególnie najstarszy syn) ma dość dobrze opanowany, my z językiem problemów nie mamy więc po powrocie nauczanie zamierzamy kontynuować w domowych pieleszachsmile
        A i jeszcze co do korków to życie na przedmieściach Londynu nauczyło mnie pokory co do nichwink uwierzcie mi w tym mieście są wieczne korki a przejazd przez centrum to horrorsmile
        • zuzanna56 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 15:58
          Jak jesteś obeznana z korkami pod Londynem to już nie masz co się bać korków w Warszawie wink

          Z angielskim rozumiem. Moje dzieci mają w szkole wysoki poziom i dużo godzin, do tego drugi język, córka jako wiodący. Jestem anglistką, od czasu do czasu coś z nimi zrobię, ale na żadne lekcje dodatkowe nie chodzą. Zwykle dodatkowe zajęcia moje dzieci miały raz w tygodniu, zgodnie z ich zainteresowaniami.

          Jaki prowadzicie tryb życia? Czy wyjechaliście do UK jeszcze bez dzieci? Gdzie lubicie spędzać wakacje? Czy wyjeżdżacie na długo? Nie mam pojęcia jaki może być koszt utrzymania waszego domu w Polsce. Jaki typ ogrzewania? Macie szambo? Czy to wielki dom? Czy chcecie mieć piękny ogród i wydawać na to dużo pieniędzy czy wolicie kawałek trawy i huśtawki czy piaskownicę dla dzieci? Jaka jest płeć dzieci? Czy mogą nosić po sobie ubrania?

          W Polsce sporo się płaci za zwykłe leki, które w UK masz za darmo. Przy alergii czy egzemie w UK dostaniesz za darmo maści, które są w Polsce bardzo drogie. W Polsce czasem musisz iść do lekarza prywatnie, inaczej czekasz pół roku. Podręczniki to duży koszt dla 3 dzieci w Polsce. (nie mówię, że w UK jest tak super ale akurat leczenie i leki za darmo do 16 roku życia to sensowna rzecz)

          Ciężko rzucać jakąś sumą, to sprawa indywidualna.
        • ciastko_z_kota Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 16:14
          8000zł. myślę, że już by wystarczyło żeby nie było totalnej spinki.
          • hugo43 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 16:23
            dokladnie,jakies 8-10 tys bedzie wystarczajace.u nas sam koszt przedszkola z zajeciami dodatkowymi to ok 1000pln.a gdzie jedzenie,ogrzewanie domu zima,rachunki,wakacje?
        • asfo Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 20:56
          Wiesz, można mieć różne definicji tego czym jest "normalne życie".
          Jeden kupuje najtańsze rzeczy w dyskoncie, mięso ma na obiad tylko w niedziele, zakup książki czy pójście do kina uważa za luksus, pije harbatę marki "Saga" i uważa że to jest ok - tak jest przyzwyczajony i mu to z grubsza wystarcza.

          Ktoś inny może się przejmować składem jedzenia które kupuje, chce mieć wędlinę zrobioną z mięsa i deser bez utwardzonego tłuszczu roślinnego, chce chodzić czasem np. na koncert, który zazwyczaj jest 2-3 razy droższy od kina, chce mieć książkę od razu a nie kiedy biblioteka się zaopatrzy, a w wakacje pojechać za granicę - i jak tego nie ma, to czuje dyskomfort.

          Płaca 5000 na rękę w Polsce to więcej, niż się przeciętnie dostaje, ale ponieważ Was jest 5 osób, to w przeliczeniu na głowę wychodzi słabo - co jest zresztą jednym z powodów, dla którego w Polsce ludzie mają mało dzieci - ludzie zarabiający powyżej 3000 stanowią mniejszość i mało kogo stać na więcej niż 2 dzieci.

          Pochodź sobie po stronach polskich sklepów spożywczych on-line i zobacz ile kosztuje jedzenie. Zastanów się, ile będzie Cię kosztowało utrzymanie domu. Poszukaj w sieci ile kosztują książki i bilety do kina - będziesz miała twarde dane żeby sobie policzyć koszty życia na preferowanym poziomie.
        • jamesonwhiskey Re: Wracać czy nie wracać?:-) 03.10.13, 17:58
          pełne, nie chodzimy obdarci, raz na jakiś czas wypad z dzieciakami do kina, zoo czy też podobnego przybytk


          o takich rzeczach to sobie mozesz zapomniec

          > ybytkuwink , no i raz w roku jakieś wakacje?

          wakacje to raczej jak se zrobisz w swoim ogordzie to bedziesz miec


          wyobraz sobie za buty dla dzieciaka placisz 30£ to w polsce za to zaplacisz 200 pln
          • joanna_poz Re: Wracać czy nie wracać?:-) 03.10.13, 19:40
            wyobraz sobie za buty dla dzieciaka placisz 30£ to w polsce za to zaplacis
            > z 200 pln

            no nie przesadzajmy.
            200 zł to jest cena raczej takich droższych butow dla dzieci, a nie tych ze sredniej polki, że o takich najtańszych nie wspomnę.
            • asfo Re: Wracać czy nie wracać?:-) 04.10.13, 13:12
              Tyle że tanie buty dla dzieci często skutkują zniekształconymi stopami. Można ubierać dzieci w ciuchy po rodzeństwie, bo to im nie zaszkodzi na zdrowie, ale z butami trzeba uważać.
            • pruszynkaaa Re: Wracać czy nie wracać?:-) 08.10.13, 23:40
              200 droższe? Proszę Cię... teraz szukam zimowych dla syna, 3,5 lata... z ecco po 300zł i więcej, poszłam szukać coś z geoxów - to samo, od 300 w górę....

              Te tańsze w ogóle mi nie leżą.. sztywne, smierdzą chemią, sama w życiu bym tego na stopy sobie nie nałożyła - dziecku tym bardziej.
              • joanna_poz Re: Wracać czy nie wracać?:-) 09.10.13, 09:14
                no jak szukasz tylko wsrod ecco i geoxów to fakt - pewnie nie znajdziesz.

                ja osobiście nie widzę sensu kupowania dziecku butów za 300 zł na jeden sezon, bo na drugi są już za małe.
                • pruszynkaaa Re: Wracać czy nie wracać?:-) 09.10.13, 09:59
                  Nie, nie szukam jedynie wśród tych firm. Wczesniej szukałam także jakichś Bartków np., ale wyszło na to, że cena jest niewiele niższa (10-20zł dla mnie nie robi większej róznicy, jesli mam wydać kilka stów), a jakośc według mnie sporo gorsza...
                  Gdzie według Ciebie powinnam jeszcze poszukać?
                  • joanna_poz Re: Wracać czy nie wracać?:-) 09.10.13, 10:20
                    pomiędzy Geoxami, Ecco, Bartkami i Primigi za 300, a najtanszymi plastikami z Lidla jest jeszcze spory wybór jakościowy i cenowy.

                    nie pamiętam, kiedy ostatnio kupiłam buty synowi za 300 zł (chyba byłam na takim etapie chyba jak syn mial 3-4 lata i szlag mnie trafil jak ecco za 350 zł po 1 sezonie bylo za male na następny).

                    smierdzące plastiki, jak to obrazowo opisalaś tez omijam łukiem.

                    rok temu, pierwszy raz w życiu, bo nie miałam przekonania kupowałam zimowe buty dla syna na allegro, o dziwo nadają się też teraz na 2-gą zimę. bardzo przyzwoite, po 1 zimie w dobvrym stanie i na 100% nie kosztowały 200 zł.
                • falllen_angel Re: Wracać czy nie wracać?:-) 14.10.13, 11:30
                  joanna_poz napisała:

                  > no jak szukasz tylko wsrod ecco i geoxów to fakt - pewnie nie znajdziesz.
                  >
                  > ja osobiście nie widzę sensu kupowania dziecku butów za 300 zł na jeden sezon,
                  > bo na drugi są już za małe.

                  Rozwijając tę światłą myśl, to do 18, a nawet do 21 roku życia w ogóle można dziecku butów nie kupować, bo to zupełnie bez sensu...

                  W.
                  • joanna_poz Re: Wracać czy nie wracać?:-) 14.10.13, 11:42
                    to Twoja nadinterperatacja.
                    • falllen_angel Re: Wracać czy nie wracać?:-) 14.10.13, 11:53
                      joanna_poz napisała:

                      > to Twoja nadinterperatacja.

                      Ależ skądże, to mój głos w dyskusji "co to jest normalne życie".

                      Zupełnie się zgadzam, że kupowanie dziecku butów co sezon to jakieś rozpasanie i luksus. Trzeba kupić za duże i wypchać papierem lub watą to jeden sezon się obleci. Drugi sezon będą akuracik. A trzeci? Jak buciki są za małe to zawsze może paluszki podkurczyć!

                      W.
    • beverly1985 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 17:29
      Moim zdaniem 2 tys. funtów w UK to akurat to samo co 5 tys Pln. w Polsce.
      • jamesonwhiskey Re: Wracać czy nie wracać?:-) 03.10.13, 17:53
        > Moim zdaniem 2 tys. funtów w UK to akurat to samo co 5 tys Pln. w Polsce.


        mozesz to roziwnac zainteresowany jestem glownie przykladami
        moje przyklady na twoje to jest to samo
        w uk masz 1500 litow beznyny w polsce 890
        wakacje na kanarach ponizej 500 £ czyli te 5 osob pojedzie za 2 kola
        w polsce ponad 2kola od biedy dwie osoby sie zalapia
        o elektronice to moze nie bede sie rozpisywal bo to nie ma sensu

        • volta2 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 03.10.13, 21:14
          to podaj jeszcze ceny wynajmu albo kupna domu dla takiej 5
          może ceny dentysty i fryzjera?
          może jeszcze lekarza prywatnie(to u nas w sumie standard, że idzie się prywatnie zarabiając 5 koła)

          a buty za 3o funciaków widziałam osobiście w tych clarksach i kijem bym nie tknęła, sorry, fakt, początek szkoły i sezonu, więc pewnie nie po obniżonej cenie ale i u nas istnieją wyprzedaże.
    • ira_07 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 02.10.13, 18:21
      Nie przymierając głodem dacie radę, pytanie tylko czy nieprzymieranie głodem Wam wystarczy? 5 tys. na 5 osób to nie są kokosy, nawet jak na Polskę.

      Mieszkacie za granicą kilka lat, naprawdę nie pamiętasz jak jest w Polsce? Przypomnij sobie i dodaj, że wszystko w tym czasie podrożało.
    • volta2 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 03.10.13, 21:18
      czy możesz nam za jakiś czas napisać, jaka jest decyzja

      no i o ewentualnym powrocie jakieś małe story byśmy chętnie przeczytali.

      ps. my wróciliśmy - ja równy rok temu(i mam dość, ale ja wracać nie chciałam, więc się nie ma co dziwić) a mój mąż pół roku temu, pracuje od wiosny i chyba ma dość. nie wspominając że na koncie lądują jakieś śmieszne kwoty w porównaniu z emigracyjnymi zarobkami, czekam aż się wypali - bo to jednak następuje przy jednakowej wydajności i kilkukrotnej obniżce pensji, i se jeszcze gdzieś skoczymysmile
      oby nie do uk - bo tam się nam akurat nie spodobałosmile
      • black_halo Re: Wracać czy nie wracać?:-) 04.10.13, 09:18
        > ps. my wróciliśmy - ja równy rok temu(i mam dość, ale ja wracać nie chciałam, w
        > ięc się nie ma co dziwić) a mój mąż pół roku temu, pracuje od wiosny i chyba ma
        > dość. nie wspominając że na koncie lądują jakieś śmieszne kwoty w porównaniu z
        > emigracyjnymi zarobkami, czekam aż się wypali - bo to jednak następuje przy je
        > dnakowej wydajności i kilkukrotnej obniżce pensji, i se jeszcze gdzieś skoczymy
        > smile
        > oby nie do uk - bo tam się nam akurat nie spodobałosmile

        a myslalam, ze to kraina mlekiem i miodem ociekajaca wrecz... co to sie porobilo, ze nawet pierwsza patriotka nie chce tu mieszkac ...
        • volta2 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 04.10.13, 10:06
          ależ ja jestem ogromną fanką emigracji - i nigdy w żadnej dyskusji nie odwoływałam się do postaw patriotycznych - chyba mnie z kimś mylisz.

          nie rozumiem tylko po co emigrować dla 2 tysięcy - i jeszcze się z tego cieszyć. przy czym każdy, kto ma trochę oleju w głowie, wie, co jaką siłę nabywczą ma te 2 tysiące w tzw. Europie, kiedy się nie ma zaplecza w postaci mieszania po babci.
        • falllen_angel Re: Wracać czy nie wracać?:-) 14.10.13, 11:37
          black_halo napisała:

          > > ps. my wróciliśmy - ja równy rok temu(i mam dość, ale ja wracać nie chcia
          > łam, w
          > > ięc się nie ma co dziwić) a mój mąż pół roku temu, pracuje od wiosny i ch
          > yba ma
          > > dość. nie wspominając że na koncie lądują jakieś śmieszne kwoty w porówna
          > niu z
          > > emigracyjnymi zarobkami, czekam aż się wypali - bo to jednak następuje pr
          > zy je
          > > dnakowej wydajności i kilkukrotnej obniżce pensji, i se jeszcze gdzieś sk
          > oczymy
          > > smile
          > > oby nie do uk - bo tam się nam akurat nie spodobałosmile
          >
          > a myslalam, ze to kraina mlekiem i miodem ociekajaca wrecz... co to sie porobil
          > o, ze nawet pierwsza patriotka nie chce tu mieszkac ...

          Też musiałem przeczytać ze trzy razy... a i tak dalej nie wierzę co czytam...

          Miały być jakieś podwyżki po 8000 - 10000 (zapewne USD), a tu czytam, że nawet po podwyżkach śmieszne kwoty na konto...

          Aż idę sprawdzić jak robi lis wink

          W.
    • dd.07 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 04.10.13, 14:43
      A ja doradzam powrót. Najważniejsza rzecz to to, że nie macie zobowiązań wobec banków. Już jesteście dzięki temu na wygranej pozycji. Wyobraź sobie, że macie kredyt na 20, 30 lat, to dopiero byłby koszmar, ogromne obciążenie /ktoś kiedy powiedział, że to współczesne niewolnictwo, tylko panem jest tu bank/Cudownie, że macie 3 dzieci. Razem dacie sobie radę. Jesteś młoda, za chwilę dziecko podrośnie i będzie wam lepiej finansowo bo pójdziesz do pracy. A czas, który teraz spędzasz z dziećmi jest bezcenny. Czasem mniej znaczy więcej, pozdrawiam.
    • dd.07 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 04.10.13, 14:44
      A ja doradzam powrót. Najważniejsza rzecz to to, że nie macie zobowiązań wobec banków. Już jesteście dzięki temu na wygranej pozycji. Wyobraź sobie, że macie kredyt na 20, 30 lat, to dopiero byłby koszmar, ogromne obciążenie /ktoś kiedyś powiedział, że to współczesne niewolnictwo, tylko panem jest tu bank/Cudownie, że macie 3 dzieci. Razem dacie sobie radę. Jesteś młoda, za chwilę dziecko podrośnie i będzie wam lepiej finansowo bo pójdziesz do pracy. A czas, który teraz spędzasz z dziećmi jest bezcenny. Czasem mniej znaczy więcej, pozdrawiam.
      • martha_marcy_may_marlene Re: Wracać czy nie wracać?:-) 04.10.13, 18:37
        > A ja doradzam powrót. Najważniejsza rzecz to to, że nie macie zobowiązań wobec
        > banków. Już jesteście dzięki temu na wygranej pozycji. Wyobraź sobie, że macie
        > kredyt na 20, 30 lat, to dopiero byłby koszmar, ogromne obciążenie /ktoś kie
        > dyś powiedział, że to współczesne niewolnictwo, tylko panem jest tu bank

        Eeeee, serio to taki koszmar? Dobrze, że mnie uświadomiłaś, bo sama bym na to nie wpadła pomimo 5 lat spłacania kredytu. A ja myślałam, że jest całkiem przyzwoicie, skoro kilka razy w roku wyjeżdżam na wakacje zagraniczne, stać mnie na markowe ubrania, torebki, buty, rozrywkę, przyjemności, utrzymanie samochodu, kursy i studia doszkalające.
        Już dawno zauważyłam, że największy problem z kredytami mają ci, którzy ich nie mają. Ja nawet nie zauważam zejścia tych paru setek z konta.

        A w temacie, to uważam, że dla 5 osób pod Warszawą 8-10 tysięcy to takie minimum minimorum na przyzwoite życie bez biedowania.
        • black_halo Re: Wracać czy nie wracać?:-) 09.10.13, 10:33
          > Już dawno zauważyłam, że największy problem z kredytami mają ci, którzy ich nie
          > mają. Ja nawet nie zauważam zejścia tych paru setek z konta.

          No, ja nie mam problemu z kredytami bo nie biore tongue_out

          U Ciebie to jest pare setek i jesli masz dobre dochody to faktycznie, moze byc tak jak piszesz. Tu w ogole pisze ta bogatsza czes spoleczenstwa, bo biedniejsza, ktora wtopila na kredytach nie ma juz nawet internetu. Po co zreszta jak na miniratke trzeba zasuwac na etatcie i robic po godzinach.
          • joanna_poz Re: Wracać czy nie wracać?:-) 09.10.13, 10:45
            biedniejsz
            > a, ktora wtopila na kredytach nie ma juz nawet internetu.

            już tak nie przesadzaj, zawsze można sobie sprawić bezplatny internet albo taki dotowany za 5 zł
        • falllen_angel Re: Wracać czy nie wracać?:-) 14.10.13, 11:34
          martha_marcy_may_marlene napisała:

          .
          > Już dawno zauważyłam, że największy problem z kredytami mają ci, którzy ich nie
          > mają. Ja nawet nie zauważam zejścia tych paru setek z konta.

          Hehhehe, parę setek to chyba za garaż, albo za większą budę dla psa....

          W.

          PS. Kilka dni mnie nie było, a tu już bajkopisarstwo w rozkwicie....
          • martha_marcy_may_marlene Re: Wracać czy nie wracać?:-) 14.10.13, 14:32
            920 zł od 220.000 zł plus wkład własny. Niestety nic nie poradzę frustratom, że nie chce być inaczej. Mam jeszcze drugie mieszkanie kupione za gotówkę za co z gory przepraszamwink.
            • falllen_angel Re: Wracać czy nie wracać?:-) 14.10.13, 14:54
              martha_marcy_may_marlene napisała:

              > 920 zł od 220.000 zł plus wkład własny.

              Widzę, że tym kilku stówkom bliżej do jednego tysiaczka wink

              > Niestety nic nie poradzę frustratom, że
              > nie chce być inaczej. Mam jeszcze drugie mieszkanie kupione za gotówkę za co z
              > gory przepraszamwink.

              Oooo zanczy kolekcjonerka widzę... Nie ma za co przepraszać, jeden zbiera znaczki, drugi rybki a trzeci mieszkanka...

              W.
            • black_halo Re: Wracać czy nie wracać?:-) 17.10.13, 14:47
              martha_marcy_may_marlene napisała:

              > 920 zł od 220.000 zł plus wkład własny. Niestety nic nie poradzę frustratom, że
              > nie chce być inaczej. Mam jeszcze drugie mieszkanie kupione za gotówkę za co z
              > gory przepraszamwink.

              220000 tys to nie tak duzo, zalezy jeszcze jaki metraz i jaki wklad wlasny bo mozna bylo kupic 30 metrow po 12 tysi za metr a mozna bylo kupic 60 po 6 tysi a nawet 90 po 2-3 nie tak calkiem dawno temu. Moglas tez kupic 50 metrow Krakowie za 680 tys a wklad wlasny pto 440 tysiecy. Wszystko to zalezy w jakim momencie wszlas na rynek, w jakiej walucie kredyt itd.
    • truskawka2013 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 04.10.13, 16:57
      Nigdy tu nie wracajcie. Serio piszę. Po co ? My ( ja i mój narzeczony), gdybysmy dobrze nie trafili z biznesem to bysmy tu klepali biedę.....Nie mam pojęcia jak ludzie dają radę za 1500 zł utrzymać rodzinę
    • hela_mela Re: Wracać czy nie wracać?:-) 07.10.13, 15:11
      1. Opłaty za dom ok 1200/ mc. Zimą na pewną tyle wyjdzie. Ale latem też może coś się trafić niespodziewanego jakaś naprawa sprzętu czy cokolwiek. Lepiej policz tyle.
      2. Jedzenie 2tys.
      3. Benzyna 500zl.
      4. Leki dzieci 200zl.
      5. Przedszkole prywatne 700zl(mozesz sprawdzic sama ile wynosi czesne w tym prywatnym. Bo skoro jest blisko i Ty jesteś blisko to póki nie pracujesz można prowadzic na 4h i zapłacić 500.
      6. Jak sprawdziliście, że macie pieniądze na generalne wykończenie domu? Kosztorys przez was wykonany czy przez specjalistów. Nie mówię o tych specjalistach co mówią, że w PL maks to 3 lub 4 tys.
      7. Pisałaś, że będziesz pracować. Ile jesteś w stanie zarobić w stolicy?(nie musisz odpowiadać tutaj odpowiedz sobie sama) Czy Twoja znajomość języka angielskiego pozowli na znalezienie lepszej pracy. Czy też ta znajomość nie polepszyła się i jest słaba? Jeżeli chcesz do PL wrócić i pracować w Warszawie to wykorzystaj ten czas na naukę i polepszanie umiejętności językowych. Czy jak dziecko będzie starsze zarobisz więcej w UK czy w PL?

      W PL wasze świadczenia dla dzieci to na pewno zwrot vat. Ok 3.4 tys rocznie(czyli masz prawie 300zl na miesiąc dodatkowego dochodu o ile ktoś w waszej rodzinie pracuje). Poza tym przy tych dochodach nie dostaniecie raczej nic. Ale warto to sprawdzić. Może ktoś się wypowie.

      Jak Ty pójdziesz do pracy, to kto zajmie się dziećmi jak będą chorować? Ty? Czy możesz liczyć na pomoc teściów jak dzieci będą chore. Lub jak zaczniesz pracować? Opiekunka może kosztować 1500 lub mniej lub więcej.

      Czy ta sypialnia ma program dla rodzin 4+. W dużych miastach są programy dla dużych rodzin, darmowa komunikacja, darmowe zoo. Ale wy w dużym mieście nie mieszkacie.
      • joanna_poz Re: Wracać czy nie wracać?:-) 07.10.13, 15:21
        > W PL wasze świadczenia dla dzieci to na pewno zwrot vat. Ok 3.4 tys rocznie

        o jakim zwrocie vat w Polsce dla dzieci Ty piszesz?
        • hela_mela Re: Wracać czy nie wracać?:-) 07.10.13, 15:30
          Może nie vat. Ale chodzi o sam fakt, że kasa będzie:
          www.pit.pl/ulga-prorodzinna/
          • zuzanna56 Re: Wracać czy nie wracać?:-) 08.10.13, 08:14
            Jak decyzja?

            A poza tym: jak dawno wyjechaliście Polski?
Pełna wersja