66,50

09.10.13, 07:50
Tyle nam zostało do końca miesiąca. Bo żona postanowiła uzupełnić garderobę i resztę wydała.
    • azja001 Re: 66,50 09.10.13, 08:27
      smile Ale jaka masz strojną żone u swojego boku, nie powstydzisz sie na niedzielnym spacerze.
      • beatrix_75 Re: 66,50 09.10.13, 08:53
        musisz wiecej zarabiac , ot co smile

        • wiatro-dmorza Re: 66,50 09.10.13, 09:34
          A może to żona powinna więcej zarabiać ?
          A tak na serio - usiądźcie na początku miesiąca i zróbcie budżet. Na piśmie. Dochody - przewidywane wydatki, oszczędności - a dopiero reszta na fanaberie.
          Zresztą też zależy co żona kupiła, czy 15 bluzkę, czy kozaki bo poprzednie już dziurawe i naprawdę nie ma w czym chodzić.
    • qrka Re: 66,50 09.10.13, 09:29
      giowani napisał:

      > Tyle nam zostało do końca miesiąca. Bo żona postanowiła uzupełnić garderobę i
      > resztę wydała.

      No to masz znakomity pretekst, by oszczędzać.
    • joanna100-19 Re: 66,50 09.10.13, 12:35
      z Takim budżetem na pewno nie przetrwacie do końca miesiąca, ale to już raczej wieszsmile Może po prostu żona potrzebowała ubrań jesiennych - nie miała butów/płaszcza, torebki, ale naprawdę nie miała i w końcu postanowiła kupić coś dla siebie. pomyślała, że jak będzie czekać na większe pieniądze , to się nie doczeka, a tak jakoś to będziesmile
      Kiedyś też tak zrobiłam. Dziadowałam w zniszczonej kurtce, popsutych butach, mało środków na koncie, ale i tak je wydałam, bo zwyczajnie nie miałam w czym chodzićsmile. Wiem, że faceci inaczej podchodzą do kwestii kupowania ubrań, ja jestem za racjonalizmem w tej sprawie, ale czasem po prostu trzeba kupić buty.
      • giowani Re: 66,50 09.10.13, 13:27
        U nas sytuacja była trochę inna. Otóż pieniędzy na koncie było całkiem sporo (ja we wrześniu miałem trochę nadgodzin, żona również, a dodatkowo, ponieważ nie przedłużyli jej umowy o pracę to dostała ekwiwalent za niewykorzystany urlop). Tym samym łudziłem się, że wyjdziemy w końcu na prostą. Dotychczas na koniec miesiąca ciągle mieliśmy pustki na koncie i ratowaliśmy się kartą kredytową, którą potem spłacaliśmy całkowicie w okresie bezodsetkowym. Teraz sądziłem, że na koniec miesiąca nie trzeba będzie używać KK i wyjdziemy nawet na lekki plus. Tymczasem już na początku miesiąca nie mamy kasy, w przyszłym dochody będą mniejsze (tak jak pisałem wcześniej żona straciła pracę).
        Co do zakupów ubraniowych to ja też jestem za racjonalizmem, czego nie można powiedzieć o mojej żonie. Ona rok w roku kupuje to nowy płaszcz czy kurtkę na zimę (czasami nawet dwie w sezonie) i teraz postanowiła zaszaleć i kupiła kożuch (owszem ładny, ale cena liczona w tysiącach). Ponadto kupiła kolejne spodnie (w sierpniu czy lipcu były dwie nowe pary) oraz sweter (w poprzednich miesiąca też kupowała tego typu ubrania). Więc ma się w co ubrać. Tymczasem ja mam tą samą kurtkę od 5 czy więcej lat. Teraz miałem kupować nową bo ta się trochę porwała na szwach, ale w obecnej sytuacji będę musiał ją naprawić (żona powiedziała, że sama boi się zszywać bo może jeszcze pogorszyć sytuację). Na szczęście na koniec zeszłej zimy (tak gdzieś w marcu) kupiłem sobie nowe buty zimowe (stare również miałem z 5 lat) w całkiem dobrej cenie.
        Co do przetrwania to w tym miesiącu poza pieczywem nie zamierzam już nic kupować. Kiedyś kupiłem kilka konserw mięsnych na wypadek gdyby nie chciało się iść do sklepu po wędlinę, więc teraz będziemy je jeść (ja mogę jeść codziennie to samo, obiadów nie muszę mieć). Zapas kawy i herbaty mamy przynajmniej do końca roku, a nawet znajdzie się kilka czekolad i paczek ciastek na osłodę (w końcu moje kupowanie na promocjach towarów z dłuższym terminem przydatności się na coś przyda). O resztę nich martwi się żona.
        • mkaroli Re: 66,50 09.10.13, 13:54
          Myślę, ze powinniście po prostu porozmawiać. Z czasem nie będzie lepiej bo z tego co piszesz zona nie szanuje twoich potrzeb. Solidne przejrzenie wspólnych finansów i celów finansowych oraz pilnowanie ustaleń to jedyne co może uratować Cię od chodzenia 5 rok w tej samej podartej kurtce.
          • j_rutka Re: 66,50 09.10.13, 14:06
            Powiem szczerze, że przy takim podejściu żony proponuję zabrać całą pozostała resztę pieniędzy i oraz wszelkiego pożywienia dla siebie, a ona niech do końca miesiąca żyje powietrzem i "miłością " do nowych ciuchów ....

            nie pojmuję takiej beztroski
          • kklekss Re: 66,50 09.10.13, 14:06
            Taka żona to jakaś bezmyślna osoba.
            • zuzanna56 Re: 66,50 09.10.13, 14:29
              Tak mi na trolla wyglądasz wink
              Nie wiem czy w to wierzyć czy nie.
              • mama_dorota Re: 66,50 10.10.13, 08:59
                zuzanna56 napisała:

                > Tak mi na trolla wyglądasz wink
                > Nie wiem czy w to wierzyć czy nie.

                Zgadzam się.
          • linn_linn Re: 66,50 09.10.13, 14:29
            Podpisuje sie pod tym. Dodam tylko, ze "...Dotychczas na koniec miesiąca ciągle mieliśmy pustki na koncie i ratowaliśmy się kartą kredytową, którą potem spłacaliśmy całkowicie w okresie bezodsetkowym..." to nie jest metoda na dluzsza mete. Wczesniej czy pozniej domek z kart sie zawali i nie trzeba do tego az nowej garderoby.
        • kosc_ksiezyca Re: 66,50 09.10.13, 23:27
          Jak nie troll, to oddać kożuch do sklepu! JP, cudo.
        • mai-ra3 Re: 66,50 10.10.13, 11:12
          Powiedz żonie, ze kożuchy niemodne. Ktoś młody w ogóle chodzi w takim typowym kożuchu?
          Moze odda do sklepu jak tak powiesz smile
          Jeśli to prawda, to bardzo nieodpowiedzialnie zrobiła. Rozumiem, jeśli nie masz kurtki a jest zimno - wtedy lepiej kupić zeby się nie zaziębić, bo leki też kosztują. Ale kożuch w tysiącach to przesada.
          • zuzanna56 Re: 66,50 10.10.13, 13:17
            Ja znowu nie potrafiłabym wydać dużej sumy na ubrania, w tym sensie, że nie byłabym w stanie przepuścić 3/4 pensji tak że nie miałabym na jedzenie czy opłaty. Dlatego nie bardzo wierzę że taka osoba istnieje. Jeśli tak, to jest to dla mnie kompletnie niepojęte. Mam problem odwrotny, nie umiem sobie od kilku lat kupić droższego ciucha, żal mi kasy. Nie znaczy to, że niczego nie kupuję ale nic mi się nie podoba albo uważam że taka rzecz nie jest aż tyle warta. Mam jakiś "próg cenowy" i choć mam na to pieniądze to nie kupię. Czasem wiem, że ktoś zarabia sumę X i wydaje duża sumę na ubrania i myślę: Boże, jak dużo. Wiem, że to głupie wink
            • mama_dorota Re: 66,50 10.10.13, 13:40
              Zazwyczaj osoba tak bezinteresowna i jednoznacznie kryształowa, stale krzywdzona i godząca się z tym od dawna okazuje się trollem. Pewnie lada chwila pojawi się ktoś dowodzący, że żona nic złego nie zrobiła, a my, oburzeni forumowicze staniemy w obronie założyciela wątku.

              Lepiej tego nie komentować, bo chyba sprawa jest oczywista.
              • giowani Re: 66,50 10.10.13, 14:20
                Kryształowy to na pewno nie jestem i mam swoje wady. Podobnie jak Zuzanna56 nie potrafię wydać za dużo na swoje ubrania (mimo posiadania środków) jeśli uważam, że tyle nie są warte. Podobnie było z butami zimowymi, które kupiłem dopiero przed wiosną. Ponad 500 zł za buty było mi drogo, więc poczekałem na wyprzedaże i kupiłem je za pół tamtej ceny.
                • jadowita71 Re: 66,50 10.10.13, 15:10
                  jakoś tak dziwnie piszesz o tej żonie. Tak sobie wszystko kupuje nie patrząc że wspólne gospodarstwo, czy coś w ten deseń?


                  ale, ale, mam kożuch męski do sprzedania tanio smile
        • guderianka Re: 66,50 10.10.13, 15:31
          niech odda kożuch
          a ja Ci wyślę kożuch pocztą, w paczce, bo mam jeden na stanie-śliczny, w dobrym stanie ale kompletnie nie w moim guście
          co Ty na to ?(rozm 36/38)
    • spirit1982 Re: 66,50 10.10.13, 13:38
      Poszukać rachunków za ubrania i z powrotem do sklepu. Nie wiem w czym problem. Nie wiem o czym myślała żona wydając całe pieniądze i nie widzę powodu dla którego Ty miałbyś głodować i jechać na chlebie z mielonką przez kilka tygodni.
      • giowani Re: 66,50 10.10.13, 14:22
        > Poszukać rachunków za ubrania i z powrotem do sklepu. Nie wiem w czym problem.
        Problem taki, że ten sklep nie przyjmuje zwrotów (nie mają takiego obowiązku).

        > Nie wiem o czym myślała żona wydając całe pieniądze
        Nie myślała, że wydaje całe pieniądze. Wydawało jej się, że jeszcze sporo nam zostanie (przynajmniej tak twierdzi).

        > i nie widzę powodu dla którego Ty miałbyś głodować i jechać na chlebie z mielonką
        >przez kilka tygodni.
        Ja tam mogę trochę pogłodować. Zrzucę może parę kilo.
        • zuzanna56 Re: 66,50 10.10.13, 17:21
          Nadal twierdzę że jesteś trollem wink ale co mi tam, piszę dalej. Mówisz, że żona nie wiedziała, że wydaje wszystkie pieniądze. Myślała, że jeszcze sporo wam zostanie. Jest jakiś problem. Albo ma problemy z matematyką albo jest zakupoholiczką albo po prostu zmyślasz smile
        • papryczka.chili Re: 66,50 11.10.13, 17:33
          a dzieci macie?? big_grin
Pełna wersja