Dodaj do ulubionych

Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ???

21.06.14, 18:00
Być może wsadzę kij w mrowisko...
Czytam Forum, czytam i niemal każdy ma kredyt na dom/mieszkanie. Na 10, 20 lub 30 lat. Raty od 1000zł w górę. Dostaje pensję-znaczna jej część "idzie" na spłatę kredytu. A potem zaczyna się kombinowanie-jak przeżyć za resztę, na czym zaoszczędzić... Co to będzie, gdy nieplanowo zepsuje się samochód lub zachoruje dziecko. O widmie utraty pracy nie wspomnę. Może i bym się nad tym nie zastanawiała, ale mam w najbliższym otoczeniu dwie kredytowe historie i trzecią "w drodze"...
I tak oto na podstawie przemyśleń urodziło się pytanie-czy naprawdę każdy musi mieć własny (tzn. na kredyt) dom? Czy z wynajmowaniem lub mieszkalnictwem komunalnym jest coś nie tak? A może to tylko nasze negatywne skojarzenia z tym związane? Owszem, na stare lata fajnie jest mieć coś swojego. A jeszcze fajniej dostać mieszkanie po babci i mieć kłopot z głowy. A jednak nasz kraj jest jednym z niewielu, gdzie istnieje taki straszliwy pęd do zakupu mieszkania czy domu niekiedy naprawę za wszelką cenę...
HISTORIA 1
On-właściciel firmy, ona-pracownik biurowy. Dochody miesięczne na poziomie 18 tys netto. Biorą kredyt na dom (900tys), kupują nowe auto (100tys). Niestety urządzenie domu w stanie developerskim jest kosztowne, a bank nie chce zwiększyć kwoty kredytowania. Biorą więc 150tys kredytu obrotowego na jego firmę. Niebawem wprowadzają się do urządzonego domu i bach-przychodzi kryzys 2008 roku, obroty firmy spadają, dochód kurczy się do 7-8tys. Rata kredytu rośnie do 6tys (oczywiście kredyt we franku). Do tego kredyt obrotowy, rata za samochód... I w 2014 roku sytuacja patowa-zapożyczeni po uszy nie mogą sprzedać domu, bo gdyby nawet sprzedali go cudem za wygórowana kwotę to i tak nie są w stanie pokryć kwoty pozostałego kredytu, o innych zobowiązaniach nie wspominając. Żyją więc za pożyczane od znajomych pieniądze, które oddają 10 każdego miesiąca i 15 znów pożyczają...
HISTORIA 2
On i ona-status zawodowy podobny, tylko dochody mniejsze, około 5-6tys netto. Biorą kredyt na mieszkanie 200tys. Dwa lata spłaty kredytu bez kłopotów, ale nagle jego firma traci kluczowych kontrahentów i po roku szamotaniny trzeba ją zamknąć. Zostaje im do dyspozycji niecałe 3tys miesięcznie, z czego 1,2 tys na ratę kredytu. Ale dochodzą dawne zobowiązania-pożyczka na remont mieszkania. Efekt-rosnące długi, także w opłatach za mieszkanie i u dostawcy energii. Tutaj również wartość mieszkania jest niższa niż kwota pozostałego kredytu.

Teoretycznie odpowiedź jest prosta-nie przemyśleli, postąpili pochopnie itp. Ale każdy z nas biorąc kredyt nie myśli o tym, że za rok jego firma upadnie lub straci pracę? Nie wspomnę już o kwestii spłaty raty przez następnych 20 lub 30 lat. Tym bardziej, że w większości budżetów w PL jest to naprawę znaczna kwota i w zasadzie przez większość swej młodości płacimy, odmawiając sobie i rodzinie wielu rzeczy. Czy warto? Zapraszam do dyskusji smile
Obserwuj wątek
    • crises Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 21.06.14, 18:25
      Tak, bo w Polsce tak, bo rynek mieszkań na wynajem jest tragiczny. W Polsce mieszkania do wynajęcia mają po prostu ludzie akurat chwilowo mający jedno wolne mieszkanie, które w każdej chwili może im być potrzebne, jak żona wyrzuci ich z domu, albo córka zajdzie w ciążę. Albo po prostu dojdą do wniosku, że lepiej sprzedać.

      Budownictwo komunalne - nie wiem, co palisz albo wciągasz, ale zmień dealera, bo masz haluny.

      Zjawisko nadmiernego obciążenia kredytami oczywiście istnieje, ale istnieje w każdym kraju. Wszędzie są ludzie, którzy są nadmiernymi optymistami, albo po prostu mają pecha. Sytuacja w Polsce nie jest jakaś szczególnie tragiczna, wbrew pozorom, czyli paru międlonym w kółko w mediach przypadkach nadmiernego zakredytowania we frankach, liczba problematycznych kredytów frankowych nie jest niepokojąca.

      Histerii typu "a co będzie, jak zachorujesz albo stracisz pracę" nie kumam o tyleż, że w razie "W" najemca jest w znacznie gorszej sytuacji niż właściciel mieszkania na kredyt - wyleci z niego z pierwszą prędkością kosmiczną.
    • jamesonwhiskey Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 21.06.14, 19:19
      Te przyklady nie mowia o nie kupowaniu . Tylko raczej o nie kupowaniu jak ostatni debil na gorce . Ja kupilem w dolku I nie moge nazekac. Rata I inne koszty to okolo 8% mniej niz wynajem takigo samego . Nie oszukuje sie ze splacilem jakos szczegolnie duzo kapitalu ale napewno wiecej niz przy wynajmie poza tym spokojnie o jakies 10% cena wzrosla wiec gdybym musial sie przenosic moge wynajac moge sprzedac jak na teraz bardzo jestem zadowolony z mojego zakupu
    • mag1982 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 21.06.14, 19:19
      Wynajmowałam przez 5 lat bo mimo zdolności kredytowej nie dostałam kredytu. Żałuję, że mogłam kupić mieszkanie tak późno, bo mam dopiero niecałe dwa lata spłacone a miałabym 7. Za kawalerkę płaciłam tyle ile teraz mam ktedytu za 3 pokojowe razem z czynszem. Na komunalne jestem za bogata wink W Polsce kredyt na mieszkanie to nie widzimisię ale często konieczność.
      • black_halo Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 22:28
        1mamanatalki napisała:

        > wynajmując mieszkanie spłacasz komuś kredyt wiec no chyba logiczne jest, ze kto
        > ś woli spłacać swój kredyt niż komuś. Każdy myślacy powinien mieć na tyle odłoż
        > onej kasy, by w razie utraty pracy czy innych nieprzewidzianych sytuacji mógł s
        > płacać.

        kazdy myslacy tak ale ilu "myslacych inaczej" wzielo kredyty na 120% LTV? Zreszta przez kilka lat boomu na stronie wyborczej niejaki mawi radzil jak zwiekszyc zdolnosc kredytowa. rady typu "jesli nie pytaja o dzieci to nie pisz, jesli nie pytaja czy planujesz dzieci - tez nie pisz, miesiecznie koszty utrzymania - minimalnie bank wymaga 500 zl wiec tyle pisz". I teraz jest mnostwo ludzi, ktorzy tak sie zadluzyli na nory 36m2 szumnie zwane apartamentami i sprawdzaja na wlasnej rodzinie jak to jest miec 500 zlotych na jedzenie na 4 osoby. I ze przyszedl kryzys, wielu stracilo robote, niektorym spadly zarobki albo po prostu nie wzrosly a koszty zycia tak. Naleze do frakcji wynajmujacych i oszczedzajacych i nie, nie zal mi kasy.
    • leanne_paul_piper Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 21.06.14, 22:36
      Ja żyję z kredytem od 2008 r. i nie mam poczucia, że mnie jakoś szczególnie przygniata.
      Rata niespełna 1 tys. zł teraz stanowi mniej niż 20% procent mojego dochodu, ale w 2008 r. było to 70%. Zaryzykowałam i się opłaciło. Na szczęście wzięłam kredyt w PLN, więc przez te 6 lat rata spadła o jakieś 40% dzięki wielokrotnym obniżkom stóp procentowych.
      No i ja się nie przekredytowałam, wiedziałam, że 220 tys. to naprawdę i tak już dla mnie dużo, więcej wziąć nie chciałam, choćby dawaliwink.

      Co do życia z kredytem, to od tego 2008 r. dwukrotnie zmuszona byłam zmienić pracę i zrobiłam to, płynnie przechodząc z jednej firmy do drugiej. Kredyt naprawdę motywuje człowiekawink. A może to w moim przypadku nawet nie kredyt, tylko, że ja lubię swoją pracę i nie lubię siedzieć bezczynnie w domu.
      Moje życie nie ogranicza się też do pasztetowej, normalnie wyjeżdżamy na urlopy zagraniczne, ja ubieram się już w dobrych butikach, z tendencją wzrostową do wybierania ubrań z kolekcji nowych projektantów (pleaseMIlKme otwórz się proszęwink).
      Tak więc, nie chcę się tu chwalić, ale pokazać, że jak się rozsądnie wybierze kredyt, to żyje się z nim praktycznie niezauważalnie. A wcześniej wynajmowałam na Powiślu przez 6 lat mieszkanie i utopiłam w nim 80 tys. zł. I tych pieniędzy mi naprawdę szkoda.
    • bialazor Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 21.06.14, 22:52
      Przylaczam sie do dyskusji.mysle ze polska to dziwny kraj, jestesmy na samym koncu ue od wzgldem pkb, a bodajże 80 procent obywateli ma wlasne mieszkanie lub dom.i ped ku wlasnosci jest przeogromny. Przeciez nie kazdy musi miec wlasne mieskanie. Ja wynajmuje i jest to moj wybor. I prosze nie piszcie ze splacam czyjs kredyt bo to nie argument.przeciez wy tez wynajmujecie od banku i bedziecie to robic przez 20,30 lat. Moim zdaniem mieszkanie splacicie razy 2, kosztem roznych wyrzeczen, a po 30 latach bedziecie miec stare mieszkanie, jedne z wielu na rynku, na ktore w ramach poratowania emerytury bedzie mozna wziac odwrocona hipoteke.Te ceny sa jakies wziete z kosmosu, nieadekwatne do zarobkow. W przypadku straty pracy, choroby jest to prawdziwy dramat.mlody czlowiek na dorobku nie powinien wiazac sie dlugoletnim kredytem, o zmiennej stopie procentowej lub walutowym,ktory staje sie kula u nogi, ogranicza mozliwosci zawodowe, powodujac najczesciej zwiazanie sie z jednym pracodawca i miastem.Coz ja moze wlascicielem mieszkania nie bede nigdy, ale dobrze mi z tym,pozdrawiam.
      • leanne_paul_piper Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 21.06.14, 23:00
        Różnica między nami jednakże jest taka, że my po tych 20-30 latach będziemy mieć własne mieszkanie, a Ty będziesz całe życie wynajmować. Powodzenia zatem w wynajmowaniu za nędzną emeryturę. Tylko nie licz, ile wydasz na ten wynajem przez 30 lat, bo cię szlag trafi na miejscuwink. Ja obliczyłam moje 6 lat - 80 tys. zł wyrzucone w błoto.
        Druga kwestia -mieszkanie z kredytem nie jest żadną kulą u nogi. Ja przygotowuję sobie właśnie przeniesienie do DE w ciągu najbliższego roku i mieszkanie nie ma tu nic do rzeczy. Nawet zostawię je prawdopodobnie niewynajmowane, żeby mi nikt go nie zniszczył.
      • wuika Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 21.06.14, 23:42
        Różnic jest kilka:
        - bank nie zdziera aż tak suspicious
        - po spłaceniu kredytu (który nie musi być na 20-30 lat, obecnie mam kredyty na 2 mieszkania, jeden był na 15, drugi na 20 lat, ten drugi do wcześniejszej spłaty, bo ma wyższe koszty niż pierwsze) ja zostanę z dwoma mieszkaniami, które choćby nie wiem, jak były tanie, będą warte jednak jakąś konkretną kwotę, której osoba, która cały czas wynajmuje, będzie pozbawiona,
        - moje kredyty są każdorazowo tańsze niż koszt wynajmu. Pierwsze mieszkanie wynajmuję ludziom - spłacają mój kredyt, czynsz, podatek od najmu i jeszcze dla mnie coś zostaje.
    • wuika Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 21.06.14, 23:33
      Fajnie byłoby nie musieć MIEĆ, a jednocześnie mieć gdzie mieszkać w sposób małostresujący.
      Mieszkania komunalne, z miasta, czy jak to tam nazwać - niedościgniona utopia. Nie są one osiągalne dla większości młodych ludzi. Nie wiem, ile czeka się w kolejce na przydział mieszkania z miasta, wiem, że znane mi osoby w ciężkich sytuacjach (samotna matka z chorym dzieckiem, rodziny wielodzietne) czekają po X lat. I to X czasem się zbliża do 10-ciu. Ile lat miałby czekać młody, w miarę zdrowy człowiek? 30?
      A z wynajmem też by nie było tak źle, gdyby istniały normy prawne i jakieś ramy organizacyjne dla wynajmu długoterminowego. Takiego, gdzie i kolory ścian można sobie zmienić i coś wyremontować. I nie byłoby ryzyka, że właścielowi się odwidzi i masz miesiąc na zmianę lokum.
      Naprawdę nie miałabym nic przeciwko temu, żeby mieszkać w miarę moim (w sensie decyzyjnym, a nie prawnym) mieszkaniu, na które nie musiałabym wydawać kilkuset tysięcy. Nasi rodzice mieszkali w mieszkaniach spółdzielczych i jakoś żyli, prawda? Tylko, że teraz nie ma takich spółdzielni.
      • tol8 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 10:43
        Ile lat miałaś, jak wzięłaś kredyt?

        O mieszkanie komunalne wniosek składasz w dniu 18-tych urodzin. Po studiach wprowadzasz się i tyle... Akurat w momencie, w którym czas na ślub i dzieci, masz się gdzie wyprowadzić.

        Są też inne aspekty - mieszkania komunalne są w dużych miastach tylko, trzeba w nich najczęściej (w miastach) mieszkać od urodzenia, aby przydział dostać. Trzeba też spełnić parę wymagań. Za to masz mieszkanie na czas nieokreślony, z prawem dziedziczenia umowy przez dzieci, groszowe opłaty i możliwość wykupu na własność za 5-15% wartości lokalu. W ten oto sposób za 18000 stałam się właścicielką mieszkania w centrum. Sprzedać można oczywiście dopiero po 5 latach.
        • wuika Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 10:51
          To u nas tyle się czekało na TBS, gdzie na dzień dobry trzeba było wyskoczyć z kilkudziesięciu tysięcy (ok. 30 czy 40 w przypadku większego mieszkania). Na komunalne to moja koleżanka (samotna matka, mieszkająca u rodziców na mikrym metrażu) czeka do tej pory - złożyła papiery po urodzeniu dziecka. Dziecko w tym roku ma 8 czy 9 lat, a koleżanka jeszcze się nie doczekała, bo jej sytuacja nie jest jakoś wielce tragiczna. Nie wiem, ile musiałabym czekać, jako zdrowa osoba, bez obciążenia rodziną i jakimiś problemami. Podejrzewam, że u mnie w mieście bym się nie doczekała.
        • ainafets Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 16:43
          tol8 napisała:

          ... Trzeba też spełnić parę wymagań. Za to masz mieszkanie na czas nieokreślony, z prawem dziedziczenia umowy przez dzieci, groszowe opłaty i możliwość wykupu na własność za 5-15% wartości lokalu. W ten oto sposób za 18000 stałam się właścicielką mieszkania w centrum. Sprzedać można oczywiście dopiero po 5 latach.


          I to jest skandal. Żeby nie najbiedniejsi ludzie dostawali mieszkania komunalne, które niczym się nie różnią od własnościowych, tylko dlatego że mają odpowiednie koneksje rodzinne lub układy. Jeden musi sobie kupić za 100% wartości, a inny dostaje za darmo lub za śmieszne pieniądze, a ten najbardziej potrzebujący czeka wiele lat i dostanie norę, a nie mieszkanie o standardzie własnościowego. Mieszkania komunalne powinny być dla najbiedniejszych ludzi i bez możliwości wykupu na własność, a jak wykup to za 100% wartości, a nie za grosze.
    • monikazzzzzz Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 21.06.14, 23:42
      chill napisała:

      > I tak oto na podstawie przemyśleń urodziło się pytanie-czy naprawdę każdy musi
      > mieć własny (tzn. na kredyt) dom? Czy z wynajmowaniem lub mieszkalnictwem komun
      > alnym jest coś nie tak?

      Nie wiem, czy każdy musi mieć własny dom/mieszkanie, ale niekiedy taki wybór jest najlepszy. Nie każdy może liczyć na spadek w postaci domu/mieszkania po rodzicach, dziadkach czy ciotkach/wujkach. Wynajem jak dla mnie jest nieopłacalny - przez cztery lata wynajmowaliśmy mieszkanie od znajomej, nie brała od nas tzw. odstępnego, płaciliśmy tylko podstawowe opłaty. W tej chwili zostało nam niecałe 5 lat kredytu, i gdyby nie ten okres wynajmu właśnie kończylibyśmy spłacać kredyt. Dla komunalki jak na tamte czasy byliśmy za bogaci (teraz pewnie też).
      Poza tym jakoś nie wyobrażam sobie przez całe życie mieszkać w wynajętym mieszkaniu, w które szkoda by mi było ładować pieniądze w remonty (bo przecież nie moje).
      Nasza decyzja o kupnie mieszkania na kredyt wynikła też z myśli, że im szybciej zaczniemy spłacać kredyt, tym prędzej się tego kredytu pozbędziemy.
      Jak ktoś już tam wyżej napisał, kredyt trzeba brać z głową. My z naszym kredytem przetrwaliśmy prawie roczny okres bezrobocia mojego męża. Nie zalegamy ani złotówki.
          • tol8 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 11:55
            1. Nie byliśmy weryfikowani, mimo iż oboje pracowaliśmy, a w corocznej deklaracji składanej wcześniej pracował tylko mąż.

            2.Niektórzy kombinują jak mogą, podjeżdżają pod urząd wypasionymi SUVami, przedstawiając chwilę później deklaracje o najniższej krajowej. Wbrew pozorom wiele firm nadal wypłaca kasę pod stołem...

            • ainafets Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 17:08
              tol8 napisała:

              > 2.Niektórzy kombinują jak mogą, podjeżdżają pod urząd wypasionymi SUVami, przed
              > stawiając chwilę później deklaracje o najniższej krajowej. Wbrew pozorom wiele
              > firm nadal wypłaca kasę pod stołem...
              >



              Widzę tą jawną niesprawiedliwość i nieuczciwość codziennie, ponieważ koło mojego bloku jest blok komunalny, który niczym nie różni się od bloków własnościowych na moim osiedlu, a w moim mieście takich komunalnych bloków jest więcej tylko w innych dzielnicach. Oczywiście są też mieszkania komunalne - nory.
        • ainafets Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 17:04
          tol8 napisała:

          > ,,Dla komunalki jak na tamte czasy byliśmy za bogaci (teraz pewnie też).''
          >
          > Dlatego wniosek o takie mieszkanie składa się w wieku lat 18-stu, gdy nie ma si jeszcze dochodów zbyt wielkich smile.


          Kombinacje i nieuczciwość na pierwszym miejscu, a nie autentyczna potrzeba.
          To jest dopiero patologia.
    • guderianka Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 22.06.14, 07:15
      Prawo w Polsce jest takie, że nie warto nie mieć mieszkania ergo kredytu. Bo rodzina mająca dzieci wynajmująca mieszkanie/posiadające mieszkanie z zasobów komunalnych JEŚLI uda się jej je dostać- siedzi w zasadzie na bombie zegarowej. Mnie nie stać na takie ryzyko. Stać mnie na wiarę we własne siły i w to, że zawsze znajdę pracę. Nie mamy problemów z płynnością finansową-ale nie mamy też kredytu ponad nasze możliwości (rata kredytu w wysokości wynajmowane kiedyś mieszkania)
      • bialazor Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 22.06.14, 09:00
        Ok,mieszkanie wlasne tak, ale bez kredytu,czyli w chwili obecnej w wiekszych miastach takich jak np.warszawa jest to niemozliwe.szkkoda, ze wszyscy patrzycie na ta wlasnosc, a nie podnoscicie kwestii odsetek i innych kosztow. Niektorzy bodajze 60 procent szwajcarow nie ma swoich mieszkan bo sie to nie oplaca, wysoki podatek katastralny. Chociaz tam wynajem jest bezpieczny, nie tak jak u nas. Co do pozostawienia lokum dzieciom bo taki argument tez czesto pada-coz niech zarobi sobie na nie sam.
        • johana75 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 22.06.14, 09:21
          Jeśli chodzi o Polskę to jak dla mnie wynajem to jedna wielka katastrofa. Wynajmowałam mieszkania przez jakieś 8 lat. w tym czasie marzyłam o własnej kawalerce!
          W 2007 r. kupiłam 47 m2, na kredyt. Sprzedałam w 2013 r. bez straty ( ale też bez zarobku). Moim celem było większe mieszkanie. Kupiłam je w 2013 r. remont trwał do lutego 20014r. ( generalny). Remont był całkowicie pokryty z oszczędności i zakup mebli też. To wieksze mieszkanie ma 84 m2 i było kupione też częściowo na kredyt, po remoncie zostało mi sie 50% kwoty kredytu, więc spłaciłam 50% kredytu. Po umeblowaniu mieszkania zostało znowu 50% pozostałości kredytu, więc spłaciłam go. W tej chwili mam jeszcze 80 rat po 350 zł ( malejące). Mogłabym za pół roku spłacić ten kredyt całkowicie, ale w ciągu najbliższych lat planuje przeprowadzkę do De i zbieram oszczędności. Tego mieszkania i tak na razie nie sprzedam, raz ze wzgl. na podatek, dwa ze wzgl. na to ze zawsze mam gdzie wrócić ( mam syndrom gniazda chyba ;p) Jesli kupie mieszkanie gdzie indziej to to moge sprzedac czemu nie...
          Z mojego punktu widzenia opłacało sie wziąć te kredyty, bo brałam je na krótko ( tak planowałam i wyszło!) bo co miałabym robic z takim oszczędnościmi? Na giełdzie nie inwestuje a lokaty sa mało opłacalne, wole mieszkać na swoim, w nowo wyremontowanym mieszkaniu, gdzie WSZYSTKO jest tak jak sobie zaplanowałam i wymarzyłam, to jest to co cieszy mnie w zyciu, że wracam do mieszkania w którym czuje sie bdb. a nie do wynajętego gdzie kafelki mi sie nie podobają i muszę chodzić po panelach za 50 zł zamiast po pięknym parkiecie.
          Nie kupiłam nowego mieszkania, tylko w kamienicy bo takie własnie mi sie podobają i jak będe wynajmować w innym kraju to też wynajmę w kamienicy...
          Każdy ma swoje priorytety - mój jest taki. Za to mogę jeździć starym autem, ważne aby było sprawne.
          • tiszantul Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 11:31
            > Bo nie rozumiesz kwestii własności w naszej rzeczywistości, stabilnoci i bezpie
            > czeństwa

            Dlatego lubie to forum, zawsze mozna sie czegos dowiedziec o rzeczywistosci. Na przyklad zadluzenie gwarantuje stabilizacje, szczegolnie termin splaty raty wydaje sie nadzwyczaj stabilny. Natomiast dlug o nieznanym oprocentowaniu oznacza bezpieczenstwo. Co prawda 30 lat temu tzw. rzeczywistosc wygladala troche inaczej, jednak po wstapieniu Polski do unii europejskiej historia sie skonczyla, a zaczela stabilizacja.
            • bialazor Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 19:27
              tiszantul napisała:

              > > Bo nie rozumiesz kwestii własności w naszej rzeczywistości, stabilnoci i
              > bezpie
              > > czeństwa
              >
              > Dlatego lubie to forum, zawsze mozna sie czegos dowiedziec o rzeczywistosci. Na
              > przyklad zadluzenie gwarantuje stabilizacje, szczegolnie termin splaty raty wy
              > daje sie nadzwyczaj stabilny. Natomiast dlug o nieznanym oprocentowaniu oznacza
              > bezpieczenstwo. Co prawda 30 lat temu tzw. rzeczywistosc wygladala troche inac
              > zej, jednak po wstapieniu Polski do unii europejskiej historia sie skonczyla, a
              > zaczela stabilizacja.
              bingotongue_out
              hmm jak dla mnie wniosek z dyskusji jest jeden, własność i tylko własnośćsmile
              coż, chyba też się skuszęsmile ale jak kupię to co najmniej 2smile pozdrawiamsmile
            • guderianka Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 22:15
              Na
              > przyklad zadluzenie gwarantuje stabilizacje, szczegolnie termin splaty raty wy
              > daje sie nadzwyczaj stabilny.

              Nie widzisz różnicy miedzy spłacaniem kredytu a spłacaniem wynajmu ? Czyżby jakimś cudem na kredyt miało braknąć a wynajem gwarantuje że nie braknie nigdy ?
        • ainafets Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 22.06.14, 09:35
          bialazor napisała:

          > Ok,mieszkanie wlasne tak, ale bez kredytu,czyli w chwili obecnej w wiekszych miastach takich jak np.warszawa jest to niemozliwe.


          W mniejszych miastach też jest to niemożliwe - ceny mieszkań niższe, ale pensje też są dużo niższe.

          szkkoda, ze wszyscy patrzycie na ta wlasnosc, a nie podnoscicie kwestii odsetek i innych kosztow.

          Zgadza się, że odsetki stanowią dużą kwotę w kredycie, ale kwota odstępnego za wynajem też wcale mała nie jest. Przy kupnie mieszkania na kredyt jest szansa, że uda się spłacić kredyt i mieszkanie jest nasze, przy wynajmie nigdy nie będzie nasze, a kwota odsetek i kwota odstępnego za wynajem porównywalna.


          Niektorzy bodajze 60 procent szwajcarow nie ma swoich mieszkan bo sie to nie oplaca, wysoki i podatek katastralny. Chociaz tam wynajem jest bezpieczny, nie tak jak u nas.



          Gdyby w Polsce można było wynajmować mieszkanie tak jak w Szwajcarii czy innych krajach, to założę się, że Polacy postępowali by podobnie jak Szwajcarzy.


          > Co do pozostawienia lokum dzieciom bo taki argument tez czesto pada-coz niech zarobi sobie na nie sam.


          Ale większość ludzi, chce jednak coś dać swoim dzieciom, ułatwić im start w dorosłe życie, zwłaszcza jak sami nie dostali pomocy od swoich rodziców.
          • johana75 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 22.06.14, 09:54
            > > Co do pozostawienia lokum dzieciom bo taki argument tez czesto pada-coz n
            > iech zarobi sobie na nie sam.[/i]
            >
            > Ale większość ludzi, chce jednak coś dać swoim dzieciom, ułatwić im start w dor
            > osłe życie, zwłaszcza jak sami nie dostali pomocy od swoich rodziców.

            Jesli bedzie mnie stac na to abym zostawiła mieszkanie dziecku, to tak zrobię, ale jeśli będę przymierać głodem na emeryturze to mieszkanie bedzie dla mnie rodzajem polisy na starość. Duże mieszkanie moge sprzedać i kupić mniejsze na parterze, albo odwrócić hipoteke jesli bedzie to opłacalne. Zawsze sa jakies mozliwości, a jak sie nic nie ma to co zostaje? Oszczędności? No tak jesli się je ma...
            • tiszantul Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 11:44
              > Jesli bedzie mnie stac na to abym zostawiła mieszkanie dziecku, to tak zrobię,
              > ale jeśli będę przymierać głodem na emeryturze to mieszkanie bedzie dla mnie rodzajem polisy na starość.

              bardzo wzruszajace. Mieszkanie to mozna zostawic najwyzej wnukom, jednak jak bedziesz przechodzila na emeryture, to ludnosci bedzie malo (w odpowiednim czasie nie urodzilo sie tyle ludzi co trzeba), natomiast emerytow z mieszkaniami - cala masa.

              > albo odwrócić hipoteke jesli bedzie to opłacalne

              oczywiscie, tylko jak bedzie oplacalne, inaczej nie smile odwrocona hipoteka juz teraz daje jakies grosze, a wzrost podazy mieszkan po odchodzacych pokoleniach i spadek popytu ze strony mniej licznych pokolen dopiero zaczna dramatycznie przyspieszac (twarde dane demograficzne).
    • babka.pracujaca Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 22.06.14, 13:09
      Oczywiście ze musimy mieć i zdania nie zmienię ale:

      a)Przypadek 1. Oboje zarabiają łącznie około 10 tyś netto w firmach z ryzykiem zwolnienia, zmianą stanowiska niekoniecznie na wyższe ,mają działkę więc biorą kredyt na dom 450tyś, bo taka zdolność , wszystko na cacy, kupują dwa auta już nie takie drogie 2*30 tyś , opłaty plus kredyt łącznie to około 6 tysięcy, 4 tysiące zostaje na życie. Ale wczasy na Kubie jeszcze starczy..
      b)Przypadek 2. Oboje zarabiają ok 7 tysięcy netto , mają działkę więc biorą kredyt na 150 tysięcy , rata plus opłaty to 2 tysiące .Wszyscy pukają się w głowę jak można za tę kasę wybudować dom w systemie gospodarczym i to taki niewielki tylko 98 metrów i jak można kupować meble w IKEA te z ekspozycji, jak można samemu cekolować, kłaść kafle, przerabiać auto na gaz, spać na kempingu we Włoszech, Francji podczas urlopu Trwa ten stan do momentu aż jedna osoba z przypadku 1 traci pracę ............

      Trzeba więc mieć - trochę pokory i mierzyć siły na zamiary.
      • kobieta_z_saturnem Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 28.06.14, 21:32
        joanna_poz napisała:

        > Za swoja rate kredytu za 130 m dom w poznaniu nie wynajmę kawalerki, wiec o czy
        > m tu dyskutowac...

        Chyba mylisz koszt kredytu z kosztem najmu. W koszcie najmu znajduje się nie tylko czynsz dla właściciela, ale również zaliczka na wodę, ogrzewanie, prąd za części wspólne, wywóz śmieci, sprzątanie części wspólnych, odśnieżanie itd.

        Gdy do swojej raty kredytu w wysokości powiedzmy 1.000 zł doliczysz wszystkie inne opłaty ponoszone w 130 m mieszkaniu, to wyjdzie pewnie 2.000 zł.
    • ira_07 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 22.06.14, 18:27
      Dostaje pensję-znaczna jej część "idzie" na spła
      > tę kredytu. A potem zaczyna się kombinowanie-jak przeżyć za resztę, na czym zao
      > szczędzić... Co to będzie, gdy nieplanowo zepsuje się samochód lub zachoruje dz
      > iecko. O widmie utraty pracy nie wspomnę.

      Wynajmujemy mieszkanie. Dostaję pensję. Znaczna jej część "idzie" dla właściciela. Potem zaczyna się kombinowanie z czego zaoszczędzić. Co będzie gdy zepsuje się samochód? O widmie utraty pracy nie wspomnę. Koszty też mogą wzrosnąć, a tańszego możemy nie znaleźć.

      Właściciel nie będzie nas trzymał w swoim mieszkaniu za ładne oczy. Trzeba mu płacić. Tyle co kosztowałaby rata kredytu. Utrata pracy? Jest poduszka finansowa. Jest możliwość podnajęcia mieszkania komuś i przeprowadzenie się do czegoś tańszego. Oczywiście, że ryzyko jest. Dlatego nie można się kredytować po kokardę.

      A jednak nasz kraj jest jednym z
      > niewielu, gdzie istnieje taki straszliwy pęd do zakupu mieszkania czy domu niek
      > iedy naprawę za wszelką cenę...

      Bo w naszym kraju rata kredytu często równa się kosztowi najmu. Bo w naszym kraju spora część mieszkań do wynajmu to norki po babci, nieremontowane, z meblami z epoki Gierka, a nikt nie będzie inwestował w wystrój cudzego mieszkania. W Polsce nie ma rynku mieszkań na wynajem. Bo w naszym kraju istnieje obowiązek meldunkowy, a żaden właściciel Cię nie zamelduje. Pojawia się więc problem np. szkół i przedszkoli (rejonizacja). Ja się nikomu nie dziwię, że woli spłacać własne niż cudze, urządzić po swojemu bez ryzyka, że dostanie miesiąc na wyprowadzkę.


      Until the very end
      • bialazor Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 22.06.14, 21:28
        A bankowi to nie trzeba placic? Przeciez on jest wlascicielem mieszkania.dopiero jak splaci sie ostatnia rate to jest sie wlasciielem mieszkania. Tak sie czasem zastanawiam ile rzeczywiscie beda warte te mieszkania po tych 20,30 latach. Na pewno beda po prostu stare i bedzie ich mnostwo..moze ja wtedy kupie za okazyjna cenesmileniektorzyz nas zgodnie z obecnym trendem inwestuja w mieszkania na wynajem, ciekawe wraz z trendem demograficznym znajda one najemcow?
        • satia2004 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 22.06.14, 23:05
          bialazor napisała:
          > A bankowi to nie trzeba placic? Przeciez on jest wlascicielem mieszkania.dopier
          > o jak splaci sie ostatnia rate to jest sie wlasciielem mieszkania.

          Nieprawda - właścicielem mieszkania jest kredytobiorca. Mieszkanie jest jedynie zabezpieczeniem branego kredytu.

          > Na pewno beda po prostu stare i bedzie ich mnostwo..moze ja wtedy kupie za
          > okazyjna cenesmile

          Bo teraz nie ma starych i nie ma mnóstwo tongue_out A te 20-30letnie są tanie jak barszcz smile
        • wuika Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 09:32
          Bzdura. Właścicielem jest osoba wpisana do ksiąg wieczystych. W księgach jest człowiek, na mieszkanie / dom jest nałożona hipoteka. A nie, że bank jest właścicielem mieszkania - gdyby tak było, mógłby z nim zrobić wszystko, włączenie ze sprzedażą (dopuszczalna w określonych warunkach) czy wynajmem komukolwiek (niemożliwe w ogóle).
      • henia04 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 10:19
        Meldunek:
        z umową najmu możesz się zameldować sama, bo masz tytuł prawny do lokalu. Na czas określony (umowa i meldunek też). A jaki sobie w umowie wynegocjujesz czas wypowiedzienia, to już Twoja sprawa. Może być nawet i rok.
        Rejonizacja:
        Zgłaszasz w szkole, że mieszkasz w rejonie. Nie jest wymagany żaden meldunek. Jedynie w niektórych miastach proszą o PITa (nie meldunek), żeby dać dodatkowe punkty przy rekrutacji do przedszkoli. A gdzie płacisz PITa, to Ci nikt nie może dyktować, nawet urząd od meldunków.
        Wystrój:
        mnie dziwi, że ludzie nie chcą sobie do mieszkania nawet własnego łóżka kupić, tylko wszystko ma być. Rozumiem kuchnia i łazienka zrobiona, ale życzenia typu "Tapczan proszę zabrać i wolę wersalkę, ale wie pani, taką z ikei 'nazwa' i z jasnym pokorwcem. A krzesła takiego do biurka to nie ma?" są czasem denerwujące. Najemcy są w Polsce tak biedni, że nie stać ich czasem nawet na materac do spania, to jest niepokojące.
        • wuika Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 10:48
          U mnie w mieście, żeby zapisać dziecko do żłobka, to dziecko musi być zameldowane w mieście suspicious Nie wystarczy zgłoszenie, że się tu mieszka.
          A co do meldunku - meldowałam się niedawno (z aktem notarialnym w łapce), a obok chciała się zameldować pani, która wynajmuje mieszkanie. Przyniosła umowę i pani w okienku je powiedziała, że to za mało - wniosek o meldunek musi podpisać właściciel mieszkania (że się zgadza czy tam potwierdza miejsce zamieszkania). Nie wiem, jak się skończyło, bo przez kilkanaście minut nic nie załatwiła, a potem sobie poszłam. To chyba nie jest takie proste, że umowa i już.
        • kobieta_z_saturnem Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 29.06.14, 20:41
          Nie dziwię się, że najemcy nie chcą kupować mebli, bo co z nimi zrobią po wypowiedzeniu najmu? Umowy są najczęściej roczne, a nie 10-letnie. Do kolejnego mieszkania będą pasowały już inne meble, nie mówiąc już o tym, że coroczne przewożenie mebli, nierzadko do innego miasta, mija się z celem.
      • tiszantul Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 11:59
        > Bo w naszym kraju rata kredytu często równa się kosztowi najmu.

        kreatywna ksiegowosc rodem z open finance potrafi zdzialac cuda. Mimo to najem liczony z oplatami administracyjnymi i nawet czesciowo mediami (np. zaliczki na wode) wychodzi taniej niz ratka podawana przez pracownika banku, a ratka nie uwzglednia nie tylko oplat, ale i np. dodatkowych kosztow kredytu, czesto otwarcie fikcyjnych, sluzacych wylacznie nabiciu kosztow - typu ubezpieczenie, z ktorego nikt nigdy nie skorzystal, ktorego warunkow kredytobiorca czesto nie ma prawa poznac itp.

        > Bo w naszym kraju spora część mieszkań do wynajmu to norki po babci, nieremontowane, z meblami z epoki Gierka, a nikt nie będzie inwestował w wystrój cudzego mieszkania.

        natomiast budownictwo po roku 2004 to oczywiscie wysoki standard na miare naszych aspiracji. Uczciwe, solidne i nowoczesne. Ach ta atmosfera calych nowych osiedli aspirujacej klasy sredniej smile
        • wuika Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 12:06
          No ale to chyba zależy od konkretnego przypadku. Nie powiesz mi, że KAŻDY wynajem jest tańszy od KAŻDEGO kredytu. Gdyby tak było, nie istniałyby wynajmowane mieszkania, z których opłata za wynajem spłaca kredyt, czynsz, a i jeszcze coś dla właściciela zostaje. A istnieją przecież i nie są takim rzadkim zjawiskiem.
        • araceli Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 12:06
          tiszantul napisała:
          > kreatywna ksiegowosc rodem z open finance potrafi zdzialac cuda. Mimo to najem
          > liczony z oplatami administracyjnymi i nawet czesciowo mediami (np. zaliczki na
          > wode) wychodzi taniej niz ratka podawana przez pracownika banku,

          Tak oczywiście - kredytofob i jego marzenia smile Ale utwierdzaj najemców w tym przekonaniu to dalej będą spłacać mój kredyt smile
        • piotrszymanski-openfinance Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 25.06.14, 10:28
          Szanowny Panie,

          nasi doradcy często dokonują rzeczy niemożliwych, negocjując z bankiem i osiągając warunki kredytowe niemożliwe do osiągnięcia, ale nie dokonują cudów. Negocjacje zawsze polegają na sile oddziaływania naszej firmy, która jest poważnym partnerem dla wszystkich największych banków w Polsce. A zyskuje na tym oczywiście Klient.

          Pozdrawiam, Piotr Szymański
          Online Ekspert Open Finance
          • lilyrush Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 29.06.14, 20:57
            ta..oczywiście.....

            nieumiejący czytać warunków kredytu doradca open finance kogoś nieczytającego dokładnie papierów wkopałby w kredyt, którego bank by ostatecznie nie udzielił. Na szczęście ja czytam warunki i te wszystkie teksty małym druczkiem, choć w pana doradcy wzbudzało to irytacje, bo mu za dużo czasu zajmowałam
            • piotrszymanski-openfinance Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 11.09.14, 23:36
              Szanowny Panie,

              Open Finance jest największą w Polsce firmą doradztwa finansowego, w konsekwencji również zatrudniającą największą liczbę doradców finansowych. Przykładamy ogromną wagę do selekcji naszych pracowników. Zapewniam Pana, że każdy z zatrudnionych spełnia wymogi odpowiedniego wykształcenia oraz przeszedł dodatkowe merytoryczne przeszkolenie wewnętrzne.

              Jeśli ma Pan zastrzeżenia do jakości usług świadczonych przez doradcę, z którym Pan współpracował, będę wdzięczny za przekazanie ich telefonicznie (darmowy numer infolinii 801 600 200) lub poprzez wizytę w jednym z wielu naszych oddziałów.

              Pozdrawiam, Piotr Szymański
              Online Ekspert Open Finance
              • tiszantul Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 12.09.14, 17:21
                piotrszymanski-openfinance napisał(a):

                > Szanowny Panie,
                >
                > Open Finance jest największą w Polsce firmą doradztwa finansowego, w konsekwenc
                > ji również zatrudniającą największą liczbę doradców finansowych.

                nie doradców, a sprzedawców na prowizji. Pan może nie rozróżnia takich subtelności, ale coraz większa część klientów - tak. Czy Pana bliscy wiedzą, skąd się biorą zarabiane przez Pana pieniądze?
                • piotrszymanski-openfinance Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 17.09.14, 13:14
                  Szanowny Panie,

                  jestem pracownikiem Open Finance odpowiedzialnym za kontakt z Klientami za pośrednictwem sieci Internet. Nie jestem doradcą finansowym. Pragnę również, w odpowiedzi na Pana komentarz, zapewnić, że doradztwo finansowe w Open Finance w zakresie kredytów jest całkowicie bezpłatne. Nasi Klienci nie ponoszą ani bezpośrednio, ani pośrednio żadnych kosztów związanych ze współpracą z naszą firmą.

                  Pozdrawiam, Piotr Szymański
                  Online Ekspert Open Finance
                  • tiszantul Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 17.09.14, 14:52
                    > Szanowny Panie,
                    >
                    > jestem pracownikiem Open Finance odpowiedzialnym za kontakt z Klientami za pośr
                    > ednictwem sieci Internet. Nie jestem doradcą finansowym. Pragnę również, w odpo
                    > wiedzi na Pana komentarz, zapewnić, że doradztwo finansowe w Open Finance w zak
                    > resie kredytów jest całkowicie bezpłatne. Nasi Klienci nie ponoszą ani bezpośre
                    > dnio, ani pośrednio żadnych kosztów związanych ze współpracą z naszą firmą.
                    >
                    > Pozdrawiam, Piotr Szymański
                    > Online Ekspert Open Finance

                    Zarobki wszystkich pracowników Open Finance, również pańskie, biorą się z prowizji od sprzedaży, zatem SPRZEDAŻ jest główną działalnością firmy Open Finance. Po co opowiadać bajki o tym, że zajmujecie się doradztwem? Gdybyście tylko doradzali, nie zarobilibyście ani grosza.
                    Open Finance jest akwizytorem na prowizji banków, głównie Getinu. "Doradca" "doradza" to, od czego on sam dostanie najwyższą prowizję. Plus wykonuje plan sprzedaży, czyli sprzedaje to, co szefowie mu każą sprzedawać, bo inaczej straci pracę. Żałosna robota, za to w garniturze z tektury i po weekendowym szkoleniu z technik sprzedaży i wywierania wpływu.

                    Pan ekspert dobrze wie, na czym polega działalność jego firmy, ale płacą mu za ściemnianie, m.in. za ściemnianie w internecie.
                    • piotrszymanski-openfinance Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 22.09.14, 13:20
                      Szanowny Panie,

                      moim celem jest kontakt z Klientami za pośrednictwem Internetu i pomoc w zrozumieniu wszelkich kwestii związanych z działalnością Open Finance. Mam wrażenie, że nasza dyskusja odchodzi coraz dalej od tego celu. Nie chcąc pozostawiać jednak Pana ostatniego pytania bez odpowiedzi, pragnę jedynie zwrócić Pana uwagę, że celem działalności każdej firmy jest osiągnięcie zysku. Tylko dzięki niemu bowiem firma może kontynuować działalność.

                      Jednakże proszę zwrócić również uwagę na dwie kwestie. Pierwsza to fakt, że nasi doradcy finansowi najwięcej Klientów zdobywają z polecenia ich usług od Klientów, którym wcześniej służyli swoją wiedzą i doświadczeniem. Druga to kwestia braku zobowiązania do współpracy. Gdyby nasz doradca upierał się - lub jak to Pan ubrał w słowa: wciskał - ofertę Getin Banku, Klient mógłby po prostu pójść do innego doradcy lub bezpośrednio do banku. Bez żadnych konsekwencji. Te dwie kwestie sprawiają, że - naszym doradcom kolokwialnie pisząc - nie opłaca się polecanie Klientom nieatrakcyjnych dla nich ofert.

                      Chciałbym, aby nasza dalsza ewentualna dyskusja dotyczyła merytorycznie usług świadczonych przez Open Finance. Jeśli w tej kwestii miałby Pan jeszcze jakieś pytania, jestem do Pana dyspozycji.

                      Pozdrawiam, Piotr Szymański
                      Online Ekspert Open Finance
                  • tiszantul Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 17.09.14, 15:09
                    jak już mamy eksperta z Open Finance na forum, to prosimy o info, jak wam idą procesy sądowe z ludźmi, których oszukiwaliście na masową skalę - nie były to nadużycia, a wasza zasada działania. Czy znowu będzie odpowiedź "na reklamacje zwykle nie odpowiadamy, a wymiar sprawiedliwości nam nie podskoczy i jesteśmy z tego dumni"?
      • crises Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 25.06.14, 17:25
        Obowiązek meldunkowy akurat nie ma nic do rzeczy - właściciel nie może "nie zgodzić się" na zameldowanie, idziesz z umową i meldujesz się.

        O wiele gorsze są przepisy o ochronie lokatorów - one częściowo powodują, że nie opłaca się poważnie wchodzić w ten biznes, więc jest jak pisałaś - chwilowo komuś zbędne norki po babci z syfem, grzybem i kamieniem w kiblu.
    • michalinka75 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 22.06.14, 20:13
      Własne mieszkanie, w naszej ,polskiej rzeczywistosci to sprawa podstawowa, Jednak często obserwuję, ze ludzie zadłużają się niemiłosiernie tylko po to, by mieszkać lepiej, a nie mieszkać w ogóle. Mnie wystarczy skromne, mniejsze mieszkanie, mimo, że mam duża rodzinę.Wolę mieć spokój i bezpieczeństwo finansowe, wyjechać choćby na skromne wakacje raz, czasem 2 razy w roku. Inni wolą duże domy z ogrodem- wykańczane latami, w których mieszkają we trójkę, maksymalnie w czwórkę. Owszem mają dużą przestrzen, ale nigdzie nie pojada przez kilka lat i ogólnie na wszystkim muszą oszczędzać, a kredyt mają do emerytury...
      Wszystko jest kwestią priorytetów...
    • agni71 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 10:16
      Nie wspomnę już o kwestii spłaty raty przez następnych 20 lub 30 l
      > at. Tym bardziej, że w większości budżetów w PL jest to naprawę znaczna kwota i
      > w zasadzie przez większość swej młodości płacimy, odmawiając sobie i rodzinie
      > wielu rzeczy. Czy warto? Zapraszam do dyskusji smile

      Ale o czym tu dyskutować. Wynajem mieszkania od osoby prywatnej to wkładanie kwoty równej racie kredytu do cudzej kieszeni. Dla mnie nie ma to sensu. 15 lat w Warszawie za wynajem mieszkania dwupokojowego w wielkiej płycie na 11 piętrze płacilismy 1200 zł (plus część opłat, częśc była wliczona). Zdecydowanie wolałabym te 1200 zł płacić na kredyt własnego mieszkania, które kiedys tam, w końcu miałoby byc moje. Problemem może być branie duzych kredytów na duże mieszkania domy, podczas gdy finansowo rozsądniejsze byłoby może zadowolenie się czyms skromniejszym. Natomiast sama idea wynajmu zamiast własnego na kredyt kompletnie do mnie nie przemawia.
    • nezu-chan Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 11:09
      Oprócz tego, że koszt wynajmu bardzo często jest zbliżony do kosztu kredytu jest jeszcze problem polskiego rynku wynajmu.

      Wynajmowałam mieszkanie przez kilka dobrych lat. Pomijam sam mechanizm szukania mieszkania, choć czasem i on był upokarzający (wiem, że pani już jedzie podpisać umowę, ale właśnie podpisałem z kimś, kto zaooferował więcej). Niby każdy właściciel deklaruje, że chętnie wynajmie na dłużej, ale nie idzie za tym możliwość urządzenia mieszkania po swojemu. Możesz sobie coś dokupić, ale trzeba się prosić, żeby właściciel zabrał jakiś stary mebel (bo przecież następnym wynajmującym może być potrzebny), trzeba prosić o naprawę podstawowych sprzętów, czy wyremontowanie czegoś. Sprzęty kupowane do mieszkania to często najtańsza opcja albo spadek po babci właściciela. Na krótką metę to może nie przeszkadzać, ale czy wyborażasz sobie mieszkanie przez całe życie w mieszkaniu, w którym nie decydujesz nawet o kolorze ścian? Nie decydujesz o tym, czy starą zepsutą pralkę wymienisz na nową (za własne pieniądze nawet) czy właściciel będzie ją reperował do bólu (bo przecież on musi mieć pralkę swoją dla następnych wynajmujących)? W mieszkaniu do którego ktoś obcy ciągle ma klucze i może wejść jak mu się przywidzi? W mieszkaniu do którego właściciel może przyjść i omawiać zniszczenia jakie zrobiłeś, albo czy utrzymujesz porządek? Nie decydujesz też o niczym związanym z samym blokiem i otoczeniem, bo nie jesteś członkiem wspólnoty czy spółdzielni. Nie zagłosujesz nad żadną uchwałą, która dotyczy miejsca w którym mieszkasz.
      Mi tyle wystarczy. W moim mieszkaniu na kredyt to ja decyduję o całej masie rzeczy, które ułatwiają mi życie na co dzień. Nie muszę sie przed nikim tłumaczyć z pomalowanych kredką ścian przez moje dziecko. Nikt nie starszy mnie utratą kaucji, czy wypowiedzeniem umowy. Bank może i bierze moje pieniądze co miesiąc, ale w nic się nie wtrąca smile
    • asia_i_p Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 11:12
      Oczywiście, że nie każdy musi mieć.

      Na komunalne się nie łapiemy, zostaje wynajmowane i jest to dla pary w wieku produkcyjnym sensowna alternatywa. Koszt wynajmu i płaconych rat zazwyczaj porównywalny.

      Ale jednak dla nas mieszkanie na kredyt oznacza dwie rzeczy - że kiedy nasze dochody spadną, bo przejdziemy na emeryturę, to kredyt będzie już spłacony i będziemy płacić tylko czynsz i bieżące opłaty, czyli znacząco mniej niż w przypadku wynajmu. Oraz kiedy zejdziemy z tego świata, dzieci nasze mieszkanie sprzedadzą i albo one będą miały ułatwiony wiek średni albo wnuki ułatwiony start. Im już będzie łatwiej.
    • tonik777 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 14:12
      Kto powiedział, że musimy? Moim zdaniem to raczej chcemy.
      A jaka jest alternatywa? Mieszkania komunalne? Takie to raczej trudno dostać. Wynajem? Wiele osób myśli tak: po co mam płacić 1000 zł miesięcznie za wynajem skoro z ratą w takiej wysokości mogę kupić sobie własne. Niektórzy dalej już nie myślą i po prostu biorą kredyt. Inni z kolei kombinują, liczą tylko co z tego? Można próbować przewidzieć pewne rzeczy, ale tak naprawdę wszystkiego się nie da. Tak więc szacują czy im się uda czy nie. I jednym się udaje i spłacają kredyt i po iluś tam latach mają własne nieobciążone M, a innym nie do końca. Coś tam wypadnie i bach. Kłopot, tak jak w Twoich historiach. Najgorzej gdy wiele niekorzystnych sytuacji nałoży się na siebie (np. utrata pracy + wzrost razy + inne nieprzewidziane wydatki). Ale to nie znaczy, że zawsze tak jest. Gdyby przyjmować nawet najmniejsze prawdopodobieństwo niepowodzenia jako blokadę w działaniu to nic byśmy nie osiągnęli. I jeszcze pytanie co na starość? Nie mamy kredytu, cały czas wynajmujemy mieszkanie, przechodzimy na emeryturę, nasze dochody są mniejsze niż w czasie pracy. I co teraz? Gdzie mieszkać skoro nie stać nas nawet na wynajem?
      • wiatro-dmorza Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 23.06.14, 18:33
        Tak, musimy smile
        Bo Polak na zagrodzie równy wojewodzie, a o lokatorach i kamienicznikach to już Prus w Lalce pisał. wink
        spłacam kredyt za dom nad morzem, obrzeża Trójmiasta - rata to jakieś 10% moich dochodów (dochody wzrosły - rata spadła), dom nie za duży energooszczedny, na emeryturze będę opłacać tylko prąd, ogrzewanie, kanalizę i telefon z internetem, zostawię coś dzieciom - będą go mogły wykorzystywać jako letniskowy jakby żadne tu mieszkac nie chciało. Koło mnie ze względu na położenie ceny nieruchomości nie spadają. Mogłabym nadpłacac kredyt, ale wolę oszczędzać, w razie czego mam oszczędności na spłatę zobowiazań, a w ciągu 3 lat coś chyba wymyślę.

        • chill Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 24.06.14, 00:07
          Cieszę się, że dyskusja się rozwija smile
          Zapewne macie świadomość drodzy oszczędni, że jesteście w pewnym sensie wybraną grupą? Macie oszczędności-większość gospodarstw w PL nie ma ich wcale.
          Spłata kredytu stanowi 10-20% Waszych dochodów-ktoś wspomniał słusznie o kredytach na 110-120% wartości nieruchomości i dziwnych zasadach ich przyznawania kilka lat temu-niejeden się wtedy "przekredytował"...
          I kolejna sprawa-zdolność kredytowa. Śmiem twierdzić, że kwestia otrzymania kredytu nie jest w naszym społeczeństwie prostą sprawą. Zwłaszcza gdy ma się piękną umowę o pracę i zarabia netto 1400-1600zł, a tyle zarabiają w moim miejscu pracy sekretarki i statystycy. Powiem szczerze, że poważnie zastanawiam się, jak oni są w stanie przeżyć za to miesiąc, bo tyle wynoszą u mnie wszystkie koszty związane z mieszkaniem...
          Tak naprawdę kredyt może wziąć niewielki procent tych, którzy potrzebują własnego mieszkania. A co za tym idzie mamy ponoć największy w Europie odsetek pracujących dorosłych, którzy wciąż mieszkają z rodzicami!
          Zatem chyba nie jest do końca tak różowo, że "jak się ma potrzebę mieszkania, to idzie się do banku i bierze kredyt"...
          • johana75 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 24.06.14, 09:28
            > I kolejna sprawa-zdolność kredytowa. Śmiem twierdzić, że kwestia otrzymania kre
            > dytu nie jest w naszym społeczeństwie prostą sprawą. Zwłaszcza gdy ma się piękn
            > ą umowę o pracę i zarabia netto 1400-1600zł, a tyle zarabiają w moim miejscu pr
            > acy sekretarki i statystycy. Powiem szczerze, że poważnie zastanawiam się, jak
            > oni są w stanie przeżyć za to miesiąc, bo tyle wynoszą u mnie wszystkie koszty
            > związane z mieszkaniem...
            > Tak naprawdę kredyt może wziąć niewielki procent tych, którzy potrzebują własne
            > go mieszkania. A co za tym idzie mamy ponoć największy w Europie odsetek pracuj
            > ących dorosłych, którzy wciąż mieszkają z rodzicami!
            > Zatem chyba nie jest do końca tak różowo, że "jak się ma potrzebę mieszkania, t
            > o idzie się do banku i bierze kredyt"...

            Tak w pl. dorosłe dzieci mieszkają u rodziców, bo nie stac ich na wynajęcie mieszkania za pensje 1500zł, a kredytu nie dostaną. W De. dostanie taki mieszkanie socjalne i Harz IV, nie jest to dużo ale na b. skromne zycie wystarczy. U nas socjal nie jest tak rozwinięty, moze i dobrze bo często jest to wykorzystywane.

            Moje koszty mieszkaniowe to ok 1200zł. z wszystkimi opłatami.
            Jesli w Pl. małżeństwo zarabia razem 3000 tys. to jakoś dają radę, ale w pojedynke jest to niemożliwe...
          • black_halo Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 24.06.14, 22:19
            > Tak naprawdę kredyt może wziąć niewielki procent tych, którzy potrzebują własne
            > go mieszkania. A co za tym idzie mamy ponoć największy w Europie odsetek pracuj
            > ących dorosłych, którzy wciąż mieszkają z rodzicami!

            Naprawde nie. Syn sasadki moich rodzicow, pierwsza robota po studiach, wzieli z zona kredyt przy dochodzie 3200 na dwie osoby. Rata juz po doplacie - 1800 ... U rodzicow wprawdzie nie mieszkaja ale regularnie sie stoluja.
    • d.d.00 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 24.06.14, 08:17
      Wypowiem się bo jestem na świeżo po podjęciu decyzji. Bierzemy kredyt. Mieszkamy przy rodzicach 3 lata i postanowiliśmy pójść na swoje. Niby były jakies inne opcje, ale powiedzmy sobie szczerze, że czekanie na czyjąś śmierć nie jest fajne. W jednym przypadku osoba mieszkająca w mieszkaniu, które należy do nasZych rodziców jest pod 90, cieszy się dobrym zdrowiem i może żyć jesZcze długo.
      Mieszkanie z rodzicami zrobiło się dla nas męczące że względu na wieczne pytania gdzie idziecie, co będziecie robić, po co, na co itd. W kwestii wyjaśnienia - mieszkaliśmy w domku, mieliśmy 2 pokoje, wspólną kuchnię. W ciągu tych 3 lat urodził nam się potomek, mieliśmy ogromną pomoc ze strony rodziców przy dziecku. W tym czasie udało nam się odłożyć co nieco, rodzice się dorzucili, i mamy obecnie 40% wkładu na mieszkanie, a rata kredytu to 15% naszych dochodów, czyli nie jest to jakieś ogromne obciążenie dla nas, a jeszcze zostawiliśmy sobie rezerwę w postaci wysokości dwuletnich rat.
      Nasz wybór padł na małe 40m mieszkanie. Dla nas wybór był jasny, kredyt czy wynajem. Rata kredytu to połowa tego, ile życzą sobie wynajmujący za mieszkanie o podobnych parametrach w tej okolicy. Branie kredytu na większe mieszkanie byłoby dla nas dużym obciążeniem, a chcemy mieć luz. Myślę, że w tym mieszkaniu zabawimy 5-10 lat.

      Dla wszystkich oceniających brać kredyt czy wynajmować to jest sprawa indywidualna i nie da się tego jednoznacznie ocenić.
      Pozdrawiam
      d.d.00
      • wiatro-dmorza Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 24.06.14, 18:43
        No i teraz sobie wyobraźcie, że ta 90-letnia w dobrym zdrowiu osoba mieszka na wynajmowanym i to nie na komunalnym, czy spóldzielczym, ale na prywatnym, dla mnie to jest masakra.

        Poczytajcie sobie o czyścicielach kamienic i tym podobnych historiach. Młoda osoba pakuje się i zwiewa jak trafi na kamienicznika szuję, a starsza ?
        • falllen_angel Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 24.06.14, 21:17
          wiatro-dmorza napisała:

          > No i teraz sobie wyobraźcie, że ta 90-letnia w dobrym zdrowiu osoba mieszka na
          > wynajmowanym i to nie na komunalnym, czy spóldzielczym, ale na prywatnym, dla m
          > nie to jest masakra.

          Skończmy może raz na zawsze z tym mitem, że na emeryturze trzeba żyć w wynajmowanym.

          Osoba kupująca mieszkanie na kredyt za 300 000 PLN zapłaci za nie bankowi w okresie 30-35 lat pomiędzy 600 000 a 900 000 PLN ( zależnie od stopy i widzie misie rządu może nawet więcej). Czyli kupi jedno mieszkanie za cenę trzech.

          Osoba wynajmująca wyda ze 300 000 na wynajem, kupi sobie mieszkanie na starość za 300 000, a za trzecie 300 000 spędzi sobie emeryturę na Bali...

          W.
              • tiszantul Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 25.06.14, 10:27
                Uwazasz, ze mieszkanie za 15 lat bedzie warte 330 tysiecy tylko dlatego, ze faktycznie przeplacisz dwukrotnie w kredycie taka cene transakcyjna? Podawanie cen mieszkan za 15 lat robi wrazenie (juz raz niejaki Grzabka zwrocil na siebie uwage swoja prognoza w zakresie 5 lat, teraz wystarczy wpisac GRZABKA w google), ale czy uwzglednilas rosnaca zamoznosc spoleczenstwa, wysoki przyrost naturalny, systematyczne mlodnienie spoleczenstwa (bedzie coraz mniej emerytow, a coraz wiecej wchodzacych w doroslosc mlodych ludzi napalonych na mieszkania), jak i fakt, ze za 15 lat liczba mieszkancow polski wyniesie 42 miliony (tzn. wroca nasi uchodzcy ekonomiczni, a na dodatek do pracy w polsce przyjedzie 3 miliony mlodych niemcow i brytyjczykow, a wiadomo, sa to zamozni klienci, na dodatek swiadomie inwestujacy w obiecujace rynki real estate). Popyt bedzie spory, szczegolnie na stare mieszkania.
                • falllen_angel Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 25.06.14, 10:49
                  tiszantul napisała:

                  > Uwazasz, ze mieszkanie za 15 lat bedzie warte 330 tysiecy tylko dlatego, ze fak
                  > tycznie przeplacisz dwukrotnie w kredycie taka cene transakcyjna?

                  Próbujesz rozmawiać z osobą, która potrafi dokonać porównania dwóch wartości tu i teraz.
                  Umiejętność w okolicach 2 czy 3 klasy szkoły podstawowej.

                  I wymagasz od niej zrozumienie takiej abstrakcji o której piszesz? Ogarnij się!

                  W.
            • falllen_angel Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 25.06.14, 09:25
              wuika napisała:

              > Aha. Bo 300 tysięcy z 2010 roku to to samo 300 tysięcy w roku 2030 suspicious

              Istnieje uzasadnione ryzyko, że w cenach mieszkań 300 tysięcy z roku 2030 to będzie więcej niż 300 tysięcy z 2010. Być może nawet znacznie więcej.

              W kwestii wakacji na Bali trudno ocenić zmianę wartości pieniądza w tym okresie.

              W.
              • tiszantul Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 25.06.14, 16:57
                > Istnieje uzasadnione ryzyko, że w cenach mieszkań 300 tysięcy z roku 2030 to będzie więcej niż 300 tysięcy z 2010. Być może nawet znacznie więcej.

                To ciekawe, ze wciaz sa ludzie, ktorzy wierza, ze inwestycja w mieszkanie w warunkach gorki demograficznej oraz naglej i ogromnej akcji kredytowej zagranicznych bankow (banki zreszta kreuja pieniadz z powietrza, w przeciwienstwie do kredytobiorcow, ktorzy beda musieli zarobic wlasna praca) pozwoli w jakikolwiek sposob zachowac wartosc zainwestowanego pieniadza. I wierza w to, ze miedzynarodowy kapital wszedl do Polski wlasnie po to, zeby wspolnie budowac dobrobyt calych pokolen (charakterystyczne wypowiedzi o dzieciach, ktore beda dziedziczyc).

                Zreszta to sa rozwazania dla milosnikow szeroko pojetego budownictwa. Moze 5% kupujacych zdawalo sobie sprawe, co robi. Po kilku gorszych latach ludzie troche zaczeli sie zastanawiac, o co chodzi, ale wiekszosc do tej pory nie miala czasu ani ochoty o tym pomyslec. Jeszcze frank troche ludzi uswiadomil, jednak trudno przyznac, ze jedna z najwazniejszych decyzji finansowych w zyciu okazala sie delikatnie mowiac niefortunna, tu juz dzialaja potezne sily w psychice, stad caly ten kult miniratki.

                Co do trudnego jezyka, moze lepiej obrazowo - po tym tekscie o tlustym bankierze araceli sie pol roku nie odzywala smile Moze pojechala z bankierem w delegacje smile
          • araceli Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 27.06.14, 16:27
            falllen_angel napisał:
            > Osoba kupująca mieszkanie na kredyt za 300 000 PLN zapłaci za nie bankowi w okr
            > esie 30-35 lat pomiędzy 600 000 a 900 000 PLN ( zależnie od stopy i widzie misi
            > e rządu może nawet więcej). Czyli kupi jedno mieszkanie za cenę trzech.
            > Osoba wynajmująca wyda ze 300 000 na wynajem, kupi sobie mieszkanie na starość
            > za 300 000, a za trzecie 300 000 spędzi sobie emeryturę na Bali...

            Cena najmu na poziomie 1/3 do 1/2 raty kredytu? Błahahahahahaha big_grin big_grin big_grin
            • 1halus2 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 27.06.14, 17:52
              Otóż wynajęcie 2-pokojowe mieszkania w Warszawie za 1.500 zł w miarę nowego nie jest problemem. Oczywiście nie są to mieszkania w centrum i przy metrze.
              Natomiast kupienie mieszkania nowego w dobrej lokalizacji w Warszawie z wykończeniem nie wyniesie 350 tys., a 450 tys. Znam osoby, które kupiły mieszkania przy metrze za 550 tys.
              Więc nie bardzo wiem skąd takie oceny co do mojego maila. W chwili obecnej finansowo wynajem jest bardziej opłacalny. Zostawiam natomiast sprawę tego, że niektórzy mają komfort z posiadania mieszkania na kredyt.
              • leanne_paul_piper Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 27.06.14, 20:43
                > Otóż wynajęcie 2-pokojowe mieszkania w Warszawie za 1.500 zł w miarę nowego nie
                > jest problemem. Oczywiście nie są to mieszkania w centrum i przy metrze.
                W chwili obecnej finansowo wynajem jest bardziej opłacalny.

                Tak, tak a świstak siedzi i zawija.
                Koleżanka wynajmuje dwa pokoje w Ursusie za 1700 zł plus opłaty. Co w praktyce oznacza 2.000 zł miesięcznie.
                Próbuje znaleźć sensowne mieszkanie taniej i nie ma.
                Ja płacę za niewiele mniejszy metraż 950 zł raty kredytu. Każdy, kto umie liczyć, chyba wnioski wyciągnie sam.
          • memphis90 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 27.06.14, 20:39
            > Osoba kupująca mieszkanie na kredyt za 300 000 PLN zapłaci za nie bankowi w okr
            > esie 30-35 lat pomiędzy 600 000 a 900 000 PLN ( zależnie od stopy i widzie misi
            > e rządu może nawet więcej). Czyli kupi jedno mieszkanie za cenę trzech.
            >
            > Osoba wynajmująca wyda ze 300 000 na wynajem, kupi sobie mieszkanie na starość
            > za 300 000, a za trzecie 300 000 spędzi sobie emeryturę na Bali...

            Rozumiem, że osoba z kredytem płaci przez 30 lat, a wynajmująca- tylko 10, a pozostałe 20 siedzi w mieszkaniu za darmochę i odkłada...?
      • black_halo Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 24.06.14, 22:06
        W ciągu tych 3 lat u
        > rodził nam się potomek, mieliśmy ogromną pomoc ze strony rodziców przy dziecku.
        > W tym czasie udało nam się odłożyć co nieco, rodzice się dorzucili, i mamy obe
        > cnie 40% wkładu na mieszkanie, a rata kredytu to 15% naszych dochodów, czyli ni
        > e jest to jakieś ogromne obciążenie dla nas, a jeszcze zostawiliśmy sobie rezer
        > wę w postaci wysokości dwuletnich rat.

        Dobrze, ze tak napisales. W tej opcji kredyt mozna brac jak najbardziej i nie jest to wielkie obciazenie. Temat jest jednak o ludziach, ktorzy zadluzaja sie ponad miare. Gdyby ktos mial watpliwosci to o kredyt starala sie wlasnie moja najblizsza przyjaciolka, przy dochodzie 8 tys bank wyliczyl jej zdolnosc na prawie 800 tys i ponad 5 tysiecy mozliwej maksymalnej raty miesiecznej. Przy czterech osobach w rodzinie, na 30 lat. Szalencow bioracych takie kredyty nie brakuje wbrew pozorom. O dziwo - w baku powiedzieli, ze teraz jest dolek w nieruchomosciach, taniej juz nie bedzie wiec jesli by chcieli to da zalatwic nawet na 120% wartosci nieruchomosci.
        • d.d.00 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 24.06.14, 22:17
          Sytuacja dynamiczna. Koleżanki w pracy, kredyty we frankach. Kwota raty średnio 800 do 1000 franków. Gdy brały kredyty wydawało im się, że mają luz (średnio brały kredyt 8 do 10 lat wstecz) a teraz muszą prawie swoją wypłatę oddać by spłacić, a ceny nieruchomości spadły. I pamiętam doskonale nerwową atmosferę w pracy, gdy cena franka rosła co godzinę wink
    • jehanette Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 24.06.14, 13:00
      Nie uważam, że trzeba mieć na własność. Problem tylko taki, że na mieszkanie komunalne to trzeba mieć faktycznie śmiesznie niskie dochody i większość osób pracujących nie spadnie tak nisko. Poza tym są kolejki. Budownictwa czynszowego samorządowego nie ma, a czynsze na wolnym rynku są podobne do rat kredytu. Owszem, jak się wynajmuje i noga się powinie to łatwiej można się przenieść do tańszego mieszkania, zamieszkać kątem u rodziny, nie ma się tego pasożyta kredytowego który ssie kasę bez względu na Twoje możliwości. Ale fakt faktem że w PL nie wspiera się wynajmu.

      Sama mam mieszkanie wynajmowane, chętnie bym nie ładowała się w kredyt, tyle że właśnie na wolnym rynku koszty wynajmu są duże... a i tak mam niski dosyć ten czynsz, zwłaszcza biorąc pod uwagę standart mieszkania i to, że dojazd do centrum miasta mam b. dobry, oraz to, że mieszkam w "prawdziwym" mieście gdzie są sklepy, knajpy, parki i place zabaw a nie osiedle bloków w polu.
    • misku123 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 26.06.14, 13:14
      za wynajem płaciliśmy 1700 zł, rata kredytu to 1100. Czynsz to ok 400 zł. Więc 200 jesteśmy do przodu. W Polsce nie jest tak fajnie jak na wyspach, gdzie mieszkań na wynajem jest jak smrodu i za przyzwoite pieniądze. Nam nie udało się wynająć nic sensownego poniżej 1600(Warszawa). Z meblościanką z prl i zagrzybiałą wanną.
    • 1halus2 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 27.06.14, 13:24
      Poruszany temat jak dla mnie ciekawy.
      Oczywiścnie nie musimy mieć mieszkania. Tak naprawdę posiadanie mieszkania na własność to aktualnie spory koszt i z każdym rokiem jest drożej. Na przykładzie Warszawy mogę napisać, że czynsze cały czas rosną - 2 pokoje to czynsz w okolicy 500 - 600 zł plus koszty światła, podatku od nieruchomości czy użytkowania. Stary blok to dodatkowe koszty remontów i jeszcze wyzsze czynsze. Natomiast kredyt na 2-pokojowe mieszkanie w Warszawie (ok. 350 tys.) bez wkładu własnego to koszt miesięcznie ok. 2tys. Zatem łącznie koszty oscylują miesięcznie koło 2.700 zł. Cena najmu 2-pokojowe mieszkania waha się w okolicach średnio 1.500 zł. Więc jesteśmy do przodu miesięcznie ok. 1.200 zł.
      Czym innym jest natomiast komfort z mieszkania własnego choć jest obciązone hipoteką.
      Ci którzy planują jednak kredyt na mieszkanie proponuje się zastanowić, bo euforia związana z posiadaniem mieszkania na kredyt mija dość szybko, a później zostają raty, które trzeba wpłacać co miesiąc. Mimo kilkuletniego opłacania kredytu okazuje się, że spłacanym w poczatkowym okresie jedynie odsetki.
      Podsumowując trzeba się dość dobrze zastanowić, bo to decyzja na wiele lat i w przypadku braku pewności co do uzyskiwanych dochodów może Nas dużo kosztować nie tylko pieniędzy, ale i nerwów.
      • gat_t_a Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 27.06.14, 16:15
        gdzie w Warszawie można wynająć dwa pokoje za 1500 zł? (rozumiem, że mówimy o standardzie porównywalnym do nowego mieszkania za 350 k.)

        Ja za mieszkanie w dobrej lokalizacji ale za to standard "po babci" płacę 1600+woda+gaz+prąd.

        Od jutra mogę się przenieść do mieszkania nowego i za 1500.

      • araceli Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 27.06.14, 18:07
        1halus2 napisała:
        > kredyt na 2-pokojowe mieszkanie w Warszawie (ok. 350 tys.) bez wkładu własnego
        > to koszt miesięcznie ok. 2tys. Zatem łącznie koszty oscylują miesięcznie koło 2.700
        > zł. Cena najmu 2-pokojowe mieszkania waha się w okolicach średnio 1.500 zł. Wi
        > ęc jesteśmy do przodu miesięcznie ok. 1.200 zł.

        WOW smile
        Kredyt 2000 + czynsz 7000 = 2700
        Opcja wynajmu całość 1500 - czynsz 700zł = 800???

        Gdzie Ty widziałeś mieszkanie 2-pokojowe w Warszawie za 800zł odstępnego??
          • black_halo Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 28.06.14, 14:17
            falllen_angel napisał:

            > araceli napisała:
            >
            >
            > > Gdzie Ty widziałeś mieszkanie 2-pokojowe w Warszawie za 800zł odstępnego?
            > ?
            >
            > Ile wynajmowałaś mieszkań w Warszawie i w jakim okresie?
            >
            > W.

            Nie zadawaj takich pytan bo ona ma kredyt we franku i musi sobie to zaracjonalizowac. Takze nigdy nie uzyskasz odpowiedzi prawdziwej tzn. ze wynajem rzadko kiedy jest rowny miniratce, przewaznie jest nizszy. No chyba, ze ktos mial 40% wkladu wlasnego tylko "zapomnial" o tym napisac.
            • satia2004 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 28.06.14, 17:38
              black_halo napisała:
              > Takze nigdy nie uzyskasz odpowiedzi prawdziwej tzn. ze wynajem rzadko
              > kiedy jest rowny miniratce, przewaznie jest nizszy.

              Naprawdę? Wynajmuję swoje mieszkanie od 5 lat na poziomie równym racie kredytu (czynsz i opłaty płaci wynajmujący). I to jest standard w Poznaniu, nie sądzę, żeby w Warszawie ceny były dwukrotnie niższe. Wynajmowałam też sama mieszkania w innych miastach i nigdy cena nie była atrakcyjnie niższa niż ewentualna rata. Takie twierdzenia to kit.
              • black_halo Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 28.06.14, 19:20
                Naprawde? Nie mieszkam w Polsce, wynajmuje mieszkanie z jedna sypialnia i duzym salonem z aneksem, place 560 euro miesiecznie. Gdybym chciala je kupic to mysle, ze musialabym zaplacic ok. 100 tys a to oznacza rate na poziomie o 100 euro wyzszym plus podatek kadastralny, ok. 1000 euro miesiecznie. Oplaty tak samo. Czyli narazie jestem do przodu na wynajmie o ok. 250 euro miesiecznie. Jesli bym jednak kupowala mieszkanie to wiadomo, ze minim 2 sypipalnie, lepiej 3 albo dom (bardziej popularne od mieszkan). No i tak, 2 sypialnie to koszt ok. 140 tys ok. 930 euro raty czyli o drobne 370 + 1300 kadastru rocznie = 500 euro wiecej. 3 sypialnie albo dom - 200 tys czyli drobne 1100 raty i podobnie kadaster, wiecej jak dwa razy. W dwoch ostatnich przypadkach wiekszosc koszty ogrzewania, nie jest to tania rzecz, spokojnie mozna dodac stowke miesiecznie. Poniewaz docelowo planuje kupic dom z 4 sypialniami (gdybym kiedys musiala zapewnic opieke rodzicom czy tesciom) to narazie intenesywnie oszczedzam przez to, ze nie wydaje na rate.
                • satia2004 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 28.06.14, 19:41
                  black_halo napisała:
                  > zyli narazie jestem do przodu na wynajmie o ok. 250 euro miesiecznie. Jesli bym
                  > jednak kupowala mieszkanie to wiadomo, ze minim 2 sypipalnie, lepiej 3 albo do
                  > m (bardziej popularne od mieszkan). No i tak, 2 sypialnie to koszt ok. 140 tys

                  Porównywanie kosztów wynajmu 2-pokojowego mieszkania do kosztu kredytu na mieszkanie 3-pokojowe to czysta manipulacja.

                  Jesteś 250 euro do przodu x 12misięcy x 30 lat to 90tys. Mieszkanie warte 100tys. Gdzie ten złoty interes na wynajmie?
                • jamesonwhiskey Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 11.08.14, 18:24
                  560 euro miesiecznie. Gdybym chciala je kupic to mysle, ze musialabym zaplacic ok. 100 tys a to oznacza rate na poziomie o 100 euro wyzszym plus podatek kadastralny, ok. 1000 euro miesiecznie.

                  cos ci sie rozjechalo w twojej historii
                  bo jesli placisz 560 na miesiac a podatek jest 1000 miesiecznie w co wybacz ale nie wierze i jest to kompletna bzdura
                  to wtedy wlasciciel miszkania doplacal by 440 co miesiac


                  o i tak, 2 sypialnie to koszt ok. 140 tys
                  > ok. 930 euro raty czyli o drobne

                  na 30 lat to jakies 350 euro od 100 tysiecy
                  wiec to twoj wybor ze chcesz brac na 10 lat i placic wiecej


                  > dzicom czy tesciom) to narazie intenesywnie oszczedzam przez to, ze nie wydaje
                  > na rate.

                  na rate nie wydajesz wydajesz 560 na wynajem
                  • black_halo Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 12.08.14, 20:49
                    > cos ci sie rozjechalo w twojej historii
                    > bo jesli placisz 560 na miesiac a podatek jest 1000 miesiecznie w co wybacz ale
                    > nie wierze i jest to kompletna bzdura
                    > to wtedy wlasciciel miszkania doplacal by 440 co miesiac

                    Mala pomylka, 1000 rocznie.

                    > na 30 lat to jakies 350 euro od 100 tysiecy
                    > wiec to twoj wybor ze chcesz brac na 10 lat i placic wiecej
                    >

                    www.spaargids.be/sparen/vergelijk/hypothecaire-leningen.html?formule=vast&myamount=100000&year=30
                    Wedle tego linku - na 30 lat mozna wziasc tylko kredyt w woningfonds. Dla mniej zorientowanych to kredyt socjalny, nie lapie sie ze wzgledu na zbyt wysokie zarobki.

                    Cala reszta w okolicach 480 euro i wiecej.

                    www.spaargids.be/sparen/vergelijk/hypothecaire-leningen.html?formule=vast&myamount=100000&year=20
                    Nieco wiecej placisz jak bierzesz na 20 lat ale masz lepsze oprocentowanie.

                    Na 10 lat masz ponizej 2% :

                    www.spaargids.be/sparen/vergelijk/hypothecaire-leningen.html?formule=vast&myamount=100000&year=10
                    Moze by tak sie zorientowac zacznie sie zacznie podskakiwac na forum?

                    > na rate nie wydajesz wydajesz 560 na wynajem

                    Na rate za dom jaki bym chciala kupic musialabym wydac minimalnie 950-1000 euro miesiecznie. W mojej sytuacji nie ma sensu kupowac jednosypialniowego apartamentu w dziurze zabitej dechami wiec musze zaplacic odpowiednio wiecej i dlatego w MOJEJ sytuacji bardziej oplaca sie wynajem.
                    • black_halo errata 12.08.14, 20:51
                      > Wedle tego linku - na 30 lat mozna wziasc tylko kredyt w woningfonds. Dla mniej
                      > zorientowanych to kredyt socjalny, nie lapie sie ze wzgledu na zbyt wysokie za
                      > robki.

                      Mialo byc, ze na 30 lat tylko woningfonds daje oprocentowanie takie, ze placic ok. 350 euro za 100 tys kredytu.

                      Nie jestem fanka kredytowania sie do emerytury.
            • falllen_angel Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 30.06.14, 13:42
              araceli napisała:

              > falllen_angel napisał:
              > > Ile wynajmowałaś mieszkań w Warszawie i w jakim okresie?
              >
              > Wynajmowałam w Trójmieście. Sugerujesz, że ceny wynajmu są w Warszawie o 30-50%
              > niższe?

              Nic nie sugeruję, chciałem tylko sprawdzić na jak głębokich doświadczeniach oparte są te kategoryczne opinie....

              W.
    • memphis90 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 27.06.14, 20:20
      Czy z wynajmowaniem lub mieszkalnictwem komun
      > alnym jest coś nie tak?
      Tak. Wynajem od prywatnego właściciela to koszt porównywalny z ratą kredytu. Mieszkanie komunalne? A co to jest i jak toto dostać, bo ja się nie spotkałam z mieszkaniami za darmochę dla wszystkich chętnych?

      A jednak nasz kraj jest jednym z
      > niewielu, gdzie istnieje taki straszliwy pęd do zakupu mieszkania czy domu niek
      > iedy naprawę za wszelką cenę...
      Pewnie dlatego, że w naszym kraju praktycznie nie istnieje rynek najmu za rozsądną cenę. Płacisz 2tyś za wynajem mieszkania 60-70m2 lub 2tyś za ratę kredytu.

      A teraz HISTORIA 1 i HISTORIA2 : a co niby mieliby zrobić ci ludzie, gdyby mieszkanie wynajmowali, a nie kupili, a ich firma upadła? Właściciel mieszkanie wynajętego pozwoliłby im mieszkać 10 lat za darmochę czy raczej wyrzuciłby ich na pysk na ulicę?
    • koronka2012 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 27.06.14, 21:21
      Dla mnie oczywiste jest, ze warto.

      Pomiędzy przeinwestowaniem a wynajmem jest mnóstwo przestrzeni dla normalnych osób, które nie kupują apartamentów o powierzchni boiska, ani nie zarzynają się przesadnie ratą kredytu.

      Tak, zawsze coś może się wydarzyć. Ale jakie opcje w momencie krachu będą mieli ci, którzy wynajmują?

      Zresztą - teoretycznie - mogłabym wynajmować, choć koszt jest 2,5 raza większy niż rata kredytu. Ale wiem na pewno, że na emeryturze nie będzie mnie stać na wynajem. Na czynsz we własnym już tak, choc biorąc pod uwagę perspektywy będzie to pewnie odczuwalny wydatek. A do emerytury kredyt na pewno będzie spłacony.

          • joanna100-19 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 28.06.14, 17:57
            Gdyby faktycznie koszty wynajmu były znacząco niższe raty kredyty za mieszkania, to ludzie woleliby wynajmować, może i ja także. Ale każdy wciąż to powtarza, że u nas koszty wynajmu są porównywalne do rat kredytu, dlatego rozsądne jest, że każdy woli slaacac swoje mieszkanie niż ładować w sąsiada. Jak stracę pracę na wynajmie to przeprowadzę się do rodziców, wyjadę, zrobię cokolwiek. Ale pieniędzy za wynajem nikt już mi nie zwróci. Jak stracę płacę pracę w okresie spłacania kredytu to też przeprowadzę się do rodziców, wyjadę, a mieszkanie wynajmę. Nie będę na tym tak bardzo stratna. To dużo lepiej wygląda.
            • 1halus2 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 28.06.14, 18:19
              Mogę pisać na przykładzie Warszawy. Na obrzeżach Warszawy można wynająć mieszkanie 2-pokojowe za 1.500 zł już z czynszem, choć znam osoby, które wynajmują już za 1.400 zł. Dodatkowo płaci się jedynie za prąd. Są to mieszkania kilkuletnie, wyposażone, standard przeciętny. Jeżeli ktoś ma wątpliwości co do cen można sprawdzić np. na gratce, allegro.
              • araceli Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 29.06.14, 11:32
                1halus2 napisała:
                > Jeżeli ktoś ma wątpliwości co do cen można sprawdzić np. na gratce, allegro.

                No tak - głupi ludzie nie potrafią korzystać z gratki czy allegro big_grin

                Sprawdziłam - w Warszawie za 800zł to można wynająć pokój. Dyskusja z kredytofobami pt. 'bez problemu wynajmiesz za 50% raty kredytu' była na tym forum wielokrotnie ale jakoś żadna z tych osób nie podała nigdy konkretnej oferty. Takie to było 'bezproblemowe' big_grin
                • 1halus2 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 29.06.14, 11:55
                  Droga przedmówczyni pisałem o kwocie za wynajem 1.500 zł, a nie 800 zł. Opłata 1.500 zł obejmuje czynsz, natomiast dodatkowa opłata za prąd to miesięcznie może wyniesie 70-100 zł. Naprawdę trzeba nie mieć jakiejkolowiek wiedzy o cenach najmu, żeby pisać, że kupno nowego mieszkania na kredyt, pokrycie wszystkich kosztów związanych z mieszkaniem jest tańsze niż wynajem. Ceny w Warszawie za wynajem 2-pokojowe mieszkania są już od 1.200 zł obejmują czynsz wystarczy poczytać ogłoszenia czy zadzwonić do właściciela. Pozdrawiam.
                  • araceli Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 29.06.14, 12:54
                    1halus2 napisała:
                    > Droga przedmówczyni pisałem o kwocie za wynajem 1.500 zł, a nie 800 zł. Opłata
                    > 1.500 zł obejmuje czynsz,

                    Do kredytu dodałaś tego czynszu 700zł więc taką samą kwotę przyjęłam do obliczeń. No chyba, że teraz będziesz wmawiać, że czynsz w mieszkaniach na kredyt jest wyższy niż w wynajmowanych big_grin

                    I oczywiście znów 'wystarczy poczytać ogłoszenia' ale żadnych konkretnych ofert brak.

                    W Trójmieście za 800zł można wynająć takie 'luksusowe' 2 pokoje w 'ekskluzywnej' dzielnicy:
                    dom.gratka.pl/tresc/401-29426348-pomorskie-gdansk-przerobka.html
                    • tiszantul Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 29.06.14, 13:10
                      > Do kredytu dodałaś tego czynszu 700zł więc taką samą kwotę przyjęłam do oblicze
                      > ń. No chyba, że teraz będziesz wmawiać, że czynsz w mieszkaniach na kredyt jest
                      > wyższy niż w wynajmowanych big_grin

                      przecież to była klasyczna zagrywka sprzedawców kredytów, że porównując ratkę z kosztem najmu nie wspominali, że najem uwzględnia czynsz, a w nim nawet zaliczki na niektóre media. Owszem, kredyt musisz spłacać, ale mentalnie nie wiem czy się opłaca brnąć w to dalej, nawet jeśli dałaś się namówić na kredyt we franku przy niskim franku i bańce w nieruchomościach. Dla bez wątpienia myślacej dziewczyny to musiało być przeżycie, podziwiam Cię, że się przyznałaś.
                      • satia2004 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 29.06.14, 13:14
                        tiszantul napisała:
                        > najem uwzględnia czynsz,

                        Najem nie uwzględnia czynszu. Wynajmuję swoje mieszkanie od 5 lat i wynajmowałam dla siebie mieszkania - zawsze było odstępne + czynsz + opłaty. Jeżeli ktoś rozlicza się z US z najmu ryczałtem to doliczając do odstępnego czynsz strzela sobie w kolano bo trzeba od tego zapłacić podatek.
                  • leanne_paul_piper Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 29.06.14, 14:52
                    Kłamiesz. Jestem w Warszawie od 1997 r. i przez wiele lat wynajmowałam mieszkania. Za 1200 to wynajmowałam kawalerkę w latach 2002-2008 i to tylko dlatego, że po znajomości, bo już wtedy chodziły po 1500 zł. A teraz mam aktualny przykład koleżanki, która w Ursusie! (co niektórzy uważają za koniec Warszawy) wynajmuje 2pokoje za 1700 zł plus opłaty. Chce znaleźć coś tańszego, ale wtedy to będzie kawalerka.
                  • koronka2012 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 29.06.14, 16:01
                    1halus2 napisała:

                    > Ceny w Warszawie za wyna
                    > jem 2-pokojowe mieszkania są już od 1.200 zł obejmują czynsz wystarczy poczytać
                    > ogłoszenia czy zadzwonić do właściciela. Pozdrawiam.

                    Porównujesz gruszki do jabłek.
                    Tarchomin, Ursus czy inne miejsca skąd trzeba dojeżdżać godzinę do centrum to nie jest dla mnie "Warszawa" - a przedmieścia. Porównaj ceny najmu na Mokotowie z kredytem na mieszkanie na Mokotowie, wtedy będzie to miało jakiś sens.
                • tiszantul Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 29.06.14, 13:02
                  > Sprawdziłam - w Warszawie za 800zł to można wynająć pokój. Dyskusja z kredytofobami pt. 'bez problemu wynajmiesz za 50% raty kredytu' była na tym forum wielokrotnie ale jakoś żadna z tych osób nie podała nigdy konkretnej oferty. Takie to było 'bezproblemowe' big_grin

                  no właśnie, nie da się znaleźć oferty, a w banku podsuwali krzesło i dawali kawę gratis. Wypowiadasz się tak swobodnie, czyżby twoje zadłużenie nie przekraczało wartości mieszkania? jeśli tak, to gratuluję

                  w warszawie nikt nie da Ci za pokój 800 złotych, ale próbować można
                  • agni71 Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 29.06.14, 13:12
                    15 lat temu za malutki pokoik bez szafy (biurko i łóżko, jedna półka na ścianie) płaciłam 400 zł, na Jelonkach (raczej podchodzi pod peryferie). Czyżby ceny wynajmu w międzyczasie nie wzrosły a spadły? To super! Nie zmienia to faktu, że bardziej opłaca się płacić nawet dwa razy tyle raty za mieszkanie i mieć je w końcu spłacone i własne, niż całe życie wynajmować, i na koniec, na emeryturze zostać bez własnego mieszkania i z marnymi środkami na życie, które, sądzę, nie wystarczą na jedzenie, leki i wynajem, nie mówiąc juz o takich fanaberiach jak ubrania, ksiązki, czy wyjścia gdziekolwiek..
                  • leanne_paul_piper Re: Kwestie mieszkaniowe-czy musimy MIEĆ??? 29.06.14, 15:01
                    Manipulancie, od ilu lat mieszkasz w Warszawie, bo ja od 1997 r., więc doświadczenie z mieszkaniami mam większe, niżbym potrzebowała. Zgaduję, że ty za to żadne, tylko się mądrzysz. Wynajmowałam wielokrotnie pokoje w różnych dzielnicach, później samodzielne mieszkania. A teraz dzięki koleżance też znam na bieżąco ceny.
                    I nie, nie mam kredytu w CHF, tylko w PLN, moje mieszkanie jest warte 250 tys., a kredytu już tylko 190 tys. To miła perspektywa, widzieć, jak co miesiąc spada.