Dodaj do ulubionych

Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu?

19.02.19, 09:46
Czytam to forum od lat i rzadko się tu pojawiają wpisy na temat takiego prawdziwego wychodzenia ze strefy komfortu, żeby znacząco zmienić swoją sytuację finansową.

Też to zauważacie, że zaciskanie pasa, żmudne gotowanie, szukanie promocji to tak, ale odważne zmiany - to już niechętnie? Z czego to wynika?

Jesteśmy mistrzyniami taniego gotowania, ale już nie mistrzyniami szukania sposobów na lepsze zarabianie. Ja takich wątków tu prawie nie widzę. Jak sie pojawiają, to znikają niemal natychmiast. O konsumowaniu nam się łatwiej rozmawia?

Przykład pierwszy z brzegu - ten wątek o oszczędzeniu 100 zł. Ktoś zapytał jak dorobiłam 5000 zł pod wpływem tego wpisu w 2018 roku, ale nie zauważyłam, żeby ktoś też tak zrobił. A to wg mnie było dużo łatwiejsze niż oszczędzenie 5000 zł np. na zakupach na żywność. Lenistwo, wygoda, niewiara w siebie, przeciążęnie pracą, obowiązkami, a może wymówki, przyzwyczajenie, wzorce z domu, bo tak robiła mama? O co chodzi?

No i nie wydaje mi się, że to wynika z nazwy forum. Bo żeby oszczędzać trzeba też zarabiać. A my głównie chyba szukamy, gdzie obciąć wydatki. Gdzie zarobić - to już z taką nieśmiałością.

Od razu napiszę, że mnie też to dotyczy. Chętniej skupiam się na obcinaniu groszy z codziennych wydatków na konsumpcję niż na przyglądaniu się sobie "dlaczego JA zarabiam tak mało".
Obserwuj wątek
    • joanna_poz Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 10:13
      > Chętniej skupiam się na obcinaniu groszy z codziennych wydatków na konsumpcję niż na przyglądaniu się sobie "dlaczego JA zarabiam tak mało"

      wynika to, że to codzienne obcinanie groszy czy zaciskanie pasa to jest coś co, można wdrożyć tu i teraz.
      od najblizszych zakupów, od najbliższego miesiąca - zmienić jakies tam nawyki zakupowe, zywieniowe.

      lepsze zarabianie to nie jest "tu i teraz", najczesciej wymaga jakiejs tam dłuższej perspektywy czasowej, niekoniecznie się w ogóle uda, wymaga nakładu, czy to czasowego, czy to finansowego.
      możesz dziś postanowić, że znajdziesz lepiej płatna pracę - ale niekoniecznie ją znajdziesz jutro, albo i nawet nie za pół roku.
      może bedziesz potrzebowac się dokształcić, czy przekwalifikowac (czas).
      może trzeba będzie zainwestować (własna firma) - i lepsze zarobki przyjdą w dalekiej perspektywie czasowej, a i to nie ma gwarancji.

      > Lenistwo, wygoda, niewiara w siebie, przeciążęnie pracą, obowiązkami, a może wymówki, przyzwyczajenie, wzorce z domu, bo tak robiła mama? O co chodzi?

      też. matka dwójki małych dzieci nie rzuci się na dorabianie na drugi etat, bo woli/ musi ten czas poświęcic dzieciom.
      są ludzie, którzy wolą zarobic mniej, a jednak nie być obciązonym pracą w weekendy, i miec wtedy tak zwany swięty spokój. czy to źle? czy to lenistwo? jedni ocenią, że tak, inni, że wcale nie.
        • joanna_poz Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 10:29
          widzę.

          od października - oprocz pracy na etatcie - otworzyliśmy własną firmę.

          zeby ją otworzyć musieliśmy:
          - zdobyć pewną wiedze
          - zainwestowac w to oszczędności (bez tego w ogole nie byłoby o czym gadac)

          na lepsze zarabianie musimy poczekaćsmile
          to są fakty, nie ma tu żadnej wymówkismile
          • kamarow69 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 10:36
            Fajne podejście. To trochę jak u nas. Też walczymy o to, żeby mieć różne źródła dochodów. Idzie bardzo powoli. Na szczęście nie musilismy dodatkowo inwestować. Narzędzia mamy. Doświadczenie zdobywamy z każdym kolejnym zleceniem. Czym się zajmujecie? Napiszesz coś więcej?
          • mama_dorota Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 10:56
            joanna_poz napisała:

            > widzę.
            >
            > od października - oprocz pracy na etatcie - otworzyliśmy własną firmę.
            >
            > zeby ją otworzyć musieliśmy:
            > - zdobyć pewną wiedze
            > - zainwestowac w to oszczędności (bez tego w ogole nie byłoby o czym gadac)
            >
            > na lepsze zarabianie musimy poczekaćsmile
            > to są fakty, nie ma tu żadnej wymówkismile

            Mój mąż na początku naszego małżeństwa zarabiał niewiele i też wtedy postanowiliśmy, ze rozpocznie własną działalność, czy raczej wróci do niej po kilku latach przerwy. Też zainwestowaliśmy w narzędzia i szkolenia oszczędności, ale na zyski na poziomie średniej krajowej musieliśmy długo czekać, chyba 10 lat. Mimo wszystko było warto.

            Nam odpowiada układ typu jedno pracuje na etacie, drugie na własny rachunek.

            Prowadzenie działalności oprócz zarobków umożliwia także bardziej elastyczne dysponowanie własnym czasem, co było nieocenione przy naszych budowach.



            --
            Spotkanie w Małżeństwie

            kazdystudent.pl
            • kamarow69 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 11:18
              Zgadzam się z tym. Takie bezpieczeństwo jest potrzebne. U nas akurat mąż jest na etacie (ale home offfice), ja prowadzę DG. Mąż po godzinach pracuje u mnie, a czasem robi coś ze swojej branży. Nauczyłam się przez ten czas prowadzenia DG, że zarabiać można na różne sposoby: nie tylko robiąc to, co mam w zakresie działalności. Po wybudowaniu domu planujemy np. wynajmować górne piętro. Długa droga jeszcze przed nami, bo najpierw chemy zrobić parter, wprowadzić się, wynająć mieszkanie, wykończyć górę i też wynajmować część domu. Marzy mi się za jakiś czas możliwość wyjeżdżania np. na miesiąć i pracy zdalnej.
    • mama_dorota Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 10:14
      Ja uważam, że nie zarabiam mało, choć w moim zawodzie można zarobić znacznie więcej.

      A teraz o mnie i moich wyborach.
      Ze 2 razy robiłam przymiarki do zmiany pracy, ale za pierwszym razem przeanalizowałam sytuację i doszłam do wniosku, że utraciłabym sporo z komfortu życia, praca stałaby się znacznie bardziej stresująca i obarczona koniecznością "siedzenia po godzinach".
      Za drugim razem wyglądało na to, że stres zbytnio się wzmaga w obecnej pracy, więc zaczęłam szukać nowej. Ostatecznie doszłam do wniosku, że tu gdzie jestem bardziej mnie cenią i w nowymi miejscu musiałabym znów wyrobić sobie markę, a z przyczyną stresu (kolega zrobił się zbyt ambitny i próbował wybijać moim kosztem) trzeba się rozprawić. Wygląda na to, że się udało, a do tego dostałam podwyżkę.

      Jakoś ciągle mi się nie opłaci przenosić w inne miejsce, a oszczędzać, czy raczej optymalizować wydatki zawsze warto, bo to ja mam panować nad pieniędzmi, nie one nade mną.

      --
      Spotkanie w Małżeństwie

      kazdystudent.pl
          • mama_dorota Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 10:47
            > A ile zarabiasz?

            Nie ma problemu. Byłabym bardziej otwarta, ale już dawno gdy mowa o zarobkach, to między ludzi wkradają się uczucia, których normalnie między nimi nie ma, więc nie rozmawiamy o tym, bo nie chcemy się na nie narażać np. zazdrość albo litość.
            Są osoby, z którymi mogę o tym szczerze porozmawiać, ale z reguły to są właśnie ci, którzy zarabiają podobnie lub więcej. Nie mówię też nigdy o zarobkach mojej mamie, bo najchętniej "ułożyłaby mi sprawy po swojemu", więc i siostry nie wiedzą. Z dziećmi rozmawiamy otwarcie odkąd nabrały do tego dość dojrzałości, aby nie rozpowiadać innym.

            Zarabiam ponad półtorej średniej krajowej (w tym jest pensja, wypłaty z socjalu i "grusza"). Poza tym abonament medyczny i multisport. Mąż w ramach swojej działalności zarabia średnio 1,85 średniej krajowej i jeszcze mamy na czysto ponad 1000 zł z wynajmu mieszkania. Nam wystarczy, a żyjemy spokojnie, tylko te kredyty trochę "uwierają", ale tak raczej w głowie, nie tak, że nam dokuczają. Wygląda jednak na to, że przy obecnej sytuacji możemy się ich pozbyć w 8 lat.

            --
            Spotkanie w Małżeństwie

            kazdystudent.pl
            • kamarow69 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 11:11
              Nie mam pojęcia ile wynosi średnia krajowa smile Wrzuciłam w google i się dowiedziałam, że są różne metodologie liczenia smile Cudowny jest też ten podział na średnią kobiet i średnią mężczyzn smile

              Ja z rodziną o zarobkach nie rozmawiam. Rodzinę interesują tylko marki aut, jakimi się jeździ i ewentualnie czy ktoś już się wybudował. Żadnych rzeczowych rozmów o finansach zarówno po mojej stronie, jak i męża.
              • mama_dorota Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 11:19
                kamarow69 napisał:

                > Nie mam pojęcia ile wynosi średnia krajowa smile Wrzuciłam w google i się dowiedzi
                > ałam, że są różne metodologie liczenia smile Cudowny jest też ten podział na średn
                > ią kobiet i średnią mężczyzn smile

                Nie wydaje mi się, żeby były bardzo istotne różnice pomiędzy tymi wyliczeniami. Pamiętam tylko, jak się zdziwiłam 3 lata temu, że między minimalną, a średnią krajową jest teraz spora różnica. Kilkanaście lat temu ta różnica była znacznie mniejsza.

                A ile ty zarabiasz? I w jaki sposób starasz się zwiększać dochody? Do jakich dążysz?
                --
                Spotkanie w Małżeństwie

                kazdystudent.pl
                • kamarow69 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 11:39
                  Górnej granicy nie ma. Przede wszystkim zarabiam na DG. Dochody mam różne, porównując lata czy miesiące (czasem nawet na ZUS jest za mało, a czasem ponad 10 tys.). Sama na pewno wiesz, jak to wygląda. Z DG na ten moment chciałabym zarabiać 6,5 tys. średnio. Z wynajmem, pensją męża byłoby rewelacyjnie. Do tego etapu teraz dążymy. To co zarobię, oszczędzamy. Plus część pensji męża. Pieniadze są na lokatach, obligacjach, czasem były w akcjach. Ale teraz wychodzimy z wszystkiego, zeby mieć na budowę. Wynajmuję 1 garaż. Regularnie korzystam z promocji bankowych. Podsumowując, zarabiam o wiele za mało w porównaniu do tego, do czego dążę,i w wielu sferach nie działam, a wiem, że powinnam. Za bardzo pilnuję kosztów, czasem za długo się waham, jestem bardzo ostrożna. W DG nikogo nie zatrudniam, a czasem widzę, że byłoby warto. Za bardzo się asekuruję.
                  • sylwiam_m Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 13:09
                    Tylko, że może to wynika z różnych etapów życiowych. Ja mam już dom, nie mam kredytu, wkrótce dzieci się usamodzielnią. Dorabiam cały czas, ale to daje mi więcej radości niz kasy smile) Mnie chodzi o granicę, ile trzeba zarabiać, albo co trzeba już mieć żeby odpuścić. Ja oszczędność widzę też szerzej czyli nie kupuje w nadmiarze i nie wyrzucam w nadmiarze bo jednak planety żal.
                    • mama_dorota Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 13:39
                      Sylwia, też sobie właśnie o tym myślę, że usamodzielnienie się dzieci ma dla mnie coraz bardziej wymiar materialny. Naprawdę się cieszę, że cały czas są z nami. Ale w planach wcześniejszej spłaty kredytów hipotecznych uwzględniam to, że swoje utrzymanie za kilka lat powinni wziąć we własne ręce, a my spłacimy kredyty i zaczniemy konkretnie oszczędzać na emeryturę.

                      Po drodze wydatki na nie pewnie jednak wzrosną, bo jedno planuje studia w innym mieście.

                      Myślę, że nie ma łatwej i prostej odpowiedzi na twoje pytanie ile potrzeba. Każdy ma inną sytuację, inną rodzinę i inne przyzwyczajenia oraz marzenia. Być może wiele osób żyjąc jak my głównie w domu i jako rozrywkę traktując spotkania z przyjaciółmi, raz na jakiś czas kino czy kawiarnię oraz 2-tygodniowy urlop raz w roku uznałby to za płaską egzystencje, w której się dusi. Był kilka miesięcy chyba wątek na ten temat i większość uczestników zgłaszało, że aby żyć spokojnie i w miarę komfortowo potrzebuje ok. 10.000 zł na 4-osobową rodzinę, ale większość z tych osób pisało, ze spłaca kredyt hipoteczny.

                      --
                      Spotkanie w Małżeństwie

                      kazdystudent.pl
                      • joanna_poz Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 13:48
                        nie ma łatwej odpowiedzi, bo zazwyczaj/ prawie zawsze - jesli chcesz zarabiac więcej jest to duzo bardziej obciązające czasowo.

                        idealne rozwiazanie - zarabiam duzo, pracuję mało (albo umiarkowanie|) i mam mnostwo czasu dla rodziny, na hobby nie istnieje, albo zdarza się niczym szostka w totka, czyli rzadko.

                        wolisz zarabiac umiarkowanie (nie mówię o jakimś skrajnym biedowaniu, bo to inna sytuacja) - ale pracować 8 godzin tygodniowo? zero nadgodzin, wolne weekendy, nikt nie dzwoni po godzinach, ani nie odpisujesz na żadne maile zawodowe w domu.
                        wolisz zarabiać więcej - ale poświęcasz na to 10 godzin dziennie, czasem zdarza się zarwany weekend?
                        wolisz zarabiać mniej i spokojnie?
                        wolisz zarabiać więcej i stres i pośpiech Cię zżera?

                        itd itp
                        • kamarow69 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 13:55
                          A opcja, że wybieraz raz tak, raz tak nie wchodzi w rachubę? Bo ja np. mam wybór i w tym roku wybrałam bardzo ciężką pracę (tak wiem, piszę tu teraz - zarządziłam sobie dzień oddechu przed kolejnym dużym zleceniem).
                          Nie mozna mieć sytemu mieszanego? Pracuję teraz, żeby nie musieć za chwilę zacząć spałacać odsetek. Popracuję intensywnie i mądrze przez jakiś czas, a potem planuję odcinać kupony.

                          Ja wolę system: okresy intensywnej pracy, nagroda, odpoczynek, i znowu intensywna praca na różnych polach.
                          • mama_dorota Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 14:10
                            kamarow69 napisał:

                            > A opcja, że wybieraz raz tak, raz tak nie wchodzi w rachubę? Bo ja np. mam wybó
                            > r i w tym roku wybrałam bardzo ciężką pracę (tak wiem, piszę tu teraz - zarządz
                            > iłam sobie dzień oddechu przed kolejnym dużym zleceniem).
                            > Nie mozna mieć sytemu mieszanego? Pracuję teraz, żeby nie musieć za chwilę zacz
                            > ąć spałacać odsetek. Popracuję intensywnie i mądrze przez jakiś czas, a potem p
                            > lanuję odcinać kupony.
                            >
                            > Ja wolę system: okresy intensywnej pracy, nagroda, odpoczynek, i znowu intensyw
                            > na praca na różnych polach.

                            Dobrze, jak można tak wybierać, ale czasem nie ma na wszystko energii. Mam dobry przykład z własnym ogródkiem. Początkowo bardzo mnie on cieszył i chciało mi się przychodzić specjalnie jeszcze w czasie budowy domu, żeby go uprawiać. Ale były okresy, gdy nie miałam na niego dość energii, upał albo choroba odbierały mi siły. Samo sianie to drobiazg, ale to regularne pielenie przez kilka tygodni, zanim warzywa wyrosną ponad chwasty potrafiło mnie przerosnąć.

                            Tak więc te ciocie i babcie mogą mieć też swoje powody, dla których rezygnują z większego komfortu.


                            --
                            Spotkanie w Małżeństwie

                            kazdystudent.pl
                            • kamarow69 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 14:17
                              Dlatego planuję raczej mieć krzewy i drzewa owocowe. Nieco się na tym znam (dom rodzinny i cięęęężka praca) i nie porywam się z motyką na słońce. Moja mama w warzywniaku posiała trawkę właśnie. Przestało jej się chcieć. I spoko. Tylko że jak porównam ją i jej siostrę to jedna żyje pełnią, a druga odpuszcza wszystko. To nie chodzi o te warzywa tylko postawę, chęć życia, energię, radość, plany. Wydaje mi się, że u nas jest przyjęte, że w pewnym wieku można odpuścić. Chyba Stuhr o tym kiedyś mówił, że my za szybko odpuszczamy, osiadamy na laurach.
                              • bezkres Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 18:17
                                Widzisz, czasem samo życie mówi: odpuść, pieniądze to nie wszystko smile Zaczęłam pisać tu na forum w strasznym dołku finansowym, dawno temu. Oszczędzałam, dorabiałam (DG i korepetycje), było sporo pieniędzy i mało czasu na ich wydawanie. Rosła sobie taka rezerwa na emeryturę a tu diagnoza rak, w wieku 54 lat. I ta choroba zupełnie zmieniła moją postawę. energię, plany. Teraz pracuję wyłącznie na etacie, realizuję te marzenia, na które stać mnie nie było dawniej, oszczędzam mniej i dobrze mi z tym. Odliczam do tych magicznych pięciu lat, kiedy (mam nadzieję) powiem: byłam chora. Odpuściłam i bardzo dobrze się z tym czuję.
                    • kamarow69 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 13:49
                      Napiszesz, jak dorabiasz? Zawsze to ciekaw informacja.
                      A trzeba w ogóle odpuszczać? Pamiętasz scenę z ojca chrzestnego, gdzie Corleone dogląda pomidorów tuż przed śmiercią? Ja do tego etapu to mam jeszcze raz tyle lat ile liczę sobie w tym momencie smile Bo tak zdecydowałam. Po części patrząc ma moją mamę, teściową i szereg innych osób, które chcą świętego spokoju i odpuszczają.

                      Co do kupowania to myślę, że każdy rozsądnie myślący człowiek na tyle szanuje swoje zarobione przez siebie pieniądzę, że robi dokładnie tak samo jak Ty.

                      Jakie masz marzenia na tym etapie życia?
            • chocolate-cakes Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 20.02.19, 09:08
              mama_dorota napisała:

              > Zarabiam ponad półtorej średniej krajowej (w tym jest pensja, wypłaty z socjalu
              > i "grusza"). Poza tym abonament medyczny i multisport. Mąż w ramach swojej dzi
              > ałalności zarabia średnio 1,85 średniej krajowej i jeszcze mamy na czysto ponad
              > 1000 zł z wynajmu mieszkania.


              Tak mniej więcej mieliśmy przez całe lata przed stratą pracy męża, oprócz wynajmu, bywało ciut więcej i ciut mniej ale to prawda, że w ten sposób żyje się w miarę spokojnie i udaje się bez problemu oszczędzać. Teraz jest zdecydowanie gorzej, choć tragedii nie ma. Ale już o oszczędzaniu większych sum nie ma mowy. Niestety.
              Moja goła podstawowa pensja z bardzo małą ilością nadgodzin (tak mam w tym roku ale nie muszę mieć za rok) to średnia krajowa. Do tego dodatki, które średnio wynoszą około 500 zł. Akurat u mnie tyle wychodzi, gdy policzę średnio rocznie. No i dorabiam. Są miesiące, że sporo i wtedy mam dodatkowo pół średniej krajowej a są miesiące, że zero. No to pewnie też mi wyjdzie półtorej średniej średnio w roku. Teoretycznie dałoby się więcej, ale są dla mnie jakieś granice.
      • kamarow69 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 11:24
        Ja się boję, że w pewnym momencie zrobi się "smutno i staszno". Miałam już raz taki moment w życiu. Komforcik dla nas okazał się zgubny. Robienie czegoś poza - jak się okazało - wcale nie oznacza zażynania się. Jest zupełnie inaczej, niż myślałam. Ciągle żyjemy spokojnie i mamy czas.
        • mama_dorota Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 20.02.19, 08:13
          kamarow69 napisał:

          > Ja się boję, że w pewnym momencie zrobi się "smutno i staszno". Miałam już raz
          > taki moment w życiu. Komforcik dla nas okazał się zgubny. Robienie czegoś poza
          > - jak się okazało - wcale nie oznacza zażynania się. Jest zupełnie inaczej, niż
          > myślałam. Ciągle żyjemy spokojnie i mamy czas.

          Możesz więcej o tym napisać? Myślę, że wiele z nas nie do końca rozumie, o co ci chodzi z tą strefą komfortu. Przecież nie ma nic złego w tym, że czujemy się dobrze w swojej pracy. Dla mnie komfort w pracy polega na tym, że lubię swoje zajęcie, czuję się w niej względnie bezpiecznie, a jednocześnie jestem zadowolona z pensji i ogólnych warunków np. lokalowych, poziomu wymagań itd.

          Na czym u ciebie polegała zmiana? Dlaczego w ogóle uznałaś, że powinnaś coś zmienić? Co to było to "smutno i straszno"?


          --
          Spotkanie w Małżeństwie

          kazdystudent.pl
          • chocolate-cakes Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 20.02.19, 08:51
            O, też jestem ciekawa.
            Ja odżyłam po zmianie pracy półtora roku temu. Jeszcze kolejny rok miałam w starej pracy pół etatu i to było trudne, bo ciągle widziałam co się tam dzieje. Od września tylko nowa. Dobra atmosfera, różne dodatki, wszystko jest lepsze. To jest budżetówka, dla mnie nowość. Czuję się tam naprawdę dobrze, a już chciałam zrezygnować z zawodu. Komfort psychiczny w końcu mam. Widzę sens pracy.
          • ola5488 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 20.02.19, 09:12
            mama_dorota napisała:

            > Przecież nie ma nic złego w tym, że czujemy się
            > dobrze w swojej pracy. Dla mnie komfort w pracy polega na tym, że lubię swoje z
            > ajęcie, czuję się w niej względnie bezpiecznie, a jednocześnie jestem zadowolon
            > a z pensji i ogólnych warunków np. lokalowych, poziomu wymagań itd.

            Podobnie patrzę na komfort pracy - lubię swoją pracę, jest przyjazna atmosfera, warunki. Podpinam się do pytania smile
          • kamarow69 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 20.02.19, 09:22
            Mama_Dorota > Masz rację, że to wymaga doprecyzowania, bo pojawia się nam tu bardzo dużo różnych tematów i za chwilę rozmowa się rozpierzechnie w 1000 kierunków. Szkoda, ze już nie mam tyle czasu co wczoraj. Zlecenie przyszło, więc będę mniej pisała.

            U mnie "smutno i staszno" zrobiło się, kiedy mąż został zwolniony bez ostrzeżenia. Bo tak. Praca na etat w prestiżowej firmie była dla niego wszystkim i nie chciał słuchać żadnych moich argumentów, że to chora postawa. Niewiele wsześniej dostał bardzo dużą premię, której nie miał nigdzie w umowie. To zwolnienie to był szok. Przetrwaliśmy, bo nie wiedzieliśmy, co z tą premią zrobić i odłożyliśmy ją sobie na podróż do USA.

            "smutno i staszno" u mnie, kiedy 3 miesiące po podwyżce dostałam wypowiedzenie. Jak się później okazało, dziewczyna z pracy oznajmiła szefostwu, że jest w ciąży. Firma mała, postanowili się mnie pozbyć, bo też zajdę w ciążę i nie bęzie komu pracować.

            Po tym "smutno i staszno" zmienilismy podejście. Najważniejszą firmą jest rodzina. Etat jest, a za chwilę może go nie być. Jak b. dobrze zarabiasz, to tym większe ryzyko. Pilnujemy, żeby mieć różne źródła dochodów. I pilnujemy, żeby nie osiadać na laurach. Zdobywać nowe umiejętności, rozszerzać swoje możliwości, uczyć się. Mąż - mimo dobrego pracodawcy - chodzi stale na rozmowy, szkoli się. Nie dopuszczamy do stagnacji. Bezruch jest niebezpieczny.

            A już najbardziej "smutno i staszno" robi się, kiedy mąż (najczęściej) postanawia się rozwieść z kobietą, która właśnie żyje w takim samozadowoleniu. Tu na pewno znamy takie sytuacje. Dziewczyna ma 40 lat, kiepsko zarabia albo wcale, niewiele umie, potrafi świetnie zarządzać domem, ale nie finansami - no i zostaje sama. Wtedy jest tragicznie.
          • kamarow69 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 20.02.19, 09:26
            Wyjście ze strefy komfortu to nie jest zaraz zmiana pracy. Tak się myśli odruchowo. Raczej np. to ruszenie czterech liter, żeby np. ogłosić się wśród znajomych, że chętnie za pieniądze zrobię makijaż na wesele, bo mam czym, pasjonuję się tym od lat i chcę to robić po godzinach. Taki przykład podpatrzony w tym tygodniu u znajomej akurat. Albo np. zmiana konta bankowego. Poszukanie wśród znajomych kogoś, kto dobrze zarabia: "a może mi powiesz, jak Ty to zrobiłaś/eś?".
            • kamarow69 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 20.02.19, 09:30
              Wyjście ze strefy komfortu to np. zainteresowanie się stanem fianansów domowych, nie tylko kuchnią, zakupami, chemią, bo tak mama robiła. Poszukanie np. tańszego ubezpieczyciela, zdecydowanie, że chcę się czegoś nauczyć, co niekoniecznie jest "kobiece". U mnie przykład z ostatnich dni: kocioł gazowy czy rekuperacja, systemy tzw. inteligentnych domów. Mogłabym uznać, że to działka męża, a ja powinnam się tylko zająć układem ścian działowych. Taka więdza przynosi więcej korzyści niż ciągłe ścinanie wydatków.
              • joanna_poz Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 20.02.19, 09:46
                teraz to juz chyba przefilozofowałassmile

                to co napisałas, to zadne wychodzenie ze strefy komfortu, tylko niepodejmowanie bezrefleksyjnych decyzji, w szczegolności finansowych.

                najłatwiej bezrefleksyjnie przedłużyć ubezpieczenie u tego samego ubezpieczyciela, co rok temu, który mailem przesłał Ci juz propozycję na rok następny niz poswiecić pol dnia na poszukanie kilku innych ofert i ich porównania.

                itp itd

                korzyścią z tego zastanowienia się jest ściecie wydatków.
                • kamarow69 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 20.02.19, 09:59
                  Wcale tak nie uważam. Może trochę nieuważnie piszę, bo się spieszę.

                  To są przykłady z grona moich znajomych. Taka rozmowa: "ubezpieczenie? e, nie wiem, mąż się tym zajmuje", a tu już widać, że między nimi jest źle. "karta kredytowa? ale wiesz, ja do tego nie mam głowy, ostatnio 10 lat zapomniałam coś tam i teraz to już używam zawsze jednej karty".
                  Jeśli tacy ludzie się rozwiodą - kobieta musi nauczyć się wszystkiego od nowa. Bo osiadła w tej swojej wygodnej sytuacji, na etacie, zajęła się zajęciami dzieci, ich osiągnięciami, straciła czujność, było jej wygodnie, bo mąż duuużo więcej zarabia.

                  jeśłi znasz same niezależne kobiety, to tylko zazdroszę. Ja w swoim otoczeniu nagminnie słyszę"CO? Eeee, nie wiem... Mąż się tym zajmuje".
                  • joanna_poz Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 20.02.19, 10:04
                    wiesz co, gdybyś zadała mojemu męzowi pytanie o ubezpieczenie samochodu/ domu i jakiekolwiek inne, któe mamy to by odpowiedział "nie wiem, Aska tym się zajmuje", więc to jest chyba inny temat aniżeli jakiekolwiek wychodzenie ze strefy komfortu.
                    raczej podziału zadań w związku.
                    • mama_dorota Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 20.02.19, 10:20
                      To nie jest temat podziału ról, przynajmniej nie dla mnie. Byłoby tak, gdybym tylko pilnowała terminów, ale polegała na dotychczasowych wyborach lub agentach. Zresztą agenta właśnie zmieniłam, bo za długo muszę czekać na obsługę.

                      --
                      Spotkanie w Małżeństwie

                      kazdystudent.pl
                        • joanna_poz Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 20.02.19, 10:36
                          chyba trafiłas w sedno, ja bym też to o czym pisze kamarow nazwała strefa lenistwasmile

                          przy czym, zeby nie było - te strefy wcale tak jednoznacznie nie sa złesmile czasem wrecz przeciwnie.
                          takie zyciowe adhd, żeby tylko gonić, do przodu, byle gdzie, byle nie być ciagle w tym samym miejscu, wiecej, dalej itp wcale mnie nie zachwyca.
                        • sylwiam_m Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 20.02.19, 10:37
                          W tym wątku widać różnicę w wieku i doświadczeniu. Piszesz komarow69 o rzeczach oczywistych, które większość z nas przerabiała i stosuje. Zainteresowanie światem wokół nas jest raczej normą, a nie wychodzeniem ze strefy komfortu. Nie mam wśród znajomych ani jednej dziuni, która nie wie skąd biorą się pieniądze, oszczędności i , że auto się ubezpiecza oraz wymienia olej.
                            • sylwiam_m Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 20.02.19, 10:55
                              O ok.10 lat, ale może doświadczenie inne? Mam dzieci już dorosłe i prawie samodzielne, przechodziłam przez zamianę małego mieszkania na dom, mam już pospłacane kredyty i jednak moje dzieciństwo zahaczyło o komunę. To też może mieć wpływ. Niemniej uważam, że piszesz o rzeczach oczywistych i nie jest to żadne wychodzenie ze strefy komfortu tylko normalne życie. Dla kobiet z tego forum to już zupełna norma, że uważa się na umowy z ubezpieczycielami, pilnuje finansów i dokształca, żeby mieć lepszą pracę. Do tego kilka źródeł dochodu, czasami może niewielkiego, lecz stałego, ma większość piszących w tym wątku. Oszczędza się na rachunkach i żarciu, bo raz to szkoda naszego potencjału, żeby marnotrawić go poprzez bezsensowne zakupy, przepłacanie, wyrzucanie, a dwa czasami jednak przychodzi ta czarna godzina i trzeba mocno zacisnąć pasa, bo jednak oszczędności żal i lepiej wydać mniej niż więcej. No ale to też jest oczywiste.
                              • ola5488 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 20.02.19, 15:28
                                sylwiam_m napisała:

                                > Dla kobiet z tego forum to już zu
                                > pełna norma, że uważa się na umowy z ubezpieczycielami, pilnuje finansów i doks
                                > ztałca, żeby mieć lepszą pracę. Do tego kilka źródeł dochodu, czasami może niew
                                > ielkiego, lecz stałego, ma większość piszących w tym wątku. Oszczędza się na ra
                                > chunkach i żarciu, bo raz to szkoda naszego potencjału, żeby marnotrawić go pop
                                > rzez bezsensowne zakupy, przepłacanie, wyrzucanie, a dwa czasami jednak przycho
                                > dzi ta czarna godzina i trzeba mocno zacisnąć pasa, bo jednak oszczędności żal
                                > i lepiej wydać mniej niż więcej. No ale to też jest oczywiste.

                                Też mam taką refleksję i obserwacje. Nie wiązałabym słowa "strefa komfortu" z kompletnym brakiem zainteresowania sprawami dnia codziennego, także tymi wychodzącymi poza kompetencje zawodowe.
                                • mama_dorota Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 20.02.19, 16:35
                                  Wydaje mi się, że niektórych szczególnie mobilizuje kryzys finansowy. Kamarow opisała 2 sytuacje z nagłą utratą pracy, a to mi przypomniało sytuację rodziców. Zawsze oszczędzali, a zarabiali przeciętnie. Gdy tata po latach na stanowisku dyrektora stracił pracę postanowili jeden z budynków gospodarczych zaadaptować na sklep, a oszczędności wykorzystać na zakup towaru. Mieli ten sklep przez kilkanaście lat, potem już przeszli na emeryturę i budynek wynajeli komuś innemu. Myślę, że zrobili bardzo dobrze, ale tata lepiej się czuł w tej etatowej pracy i chyba jednak lepiej w niej zarabiał.

                                  Z drugiej strony moja przyjaciółka jako nauczyciel przedszkola ma świadomość, że na etacie nie zarobi nawet średniej krajowej. Zmiana pracy nic tu nie da, a ma ewidentny dar do tej pracy i po latach prób w innych zawodach chce zostać przy tym. Planuje otworzyć własną placówkę, organizować półkolonie. Mam nadzieję, że jej się to uda.

                                  Faktycznie warto szukać dodatkowego źródła dochodu, szczególnie takiego nie wymagającego wysiłku. Sama DG to z reguły spory wysiłek i czasem warto się go podjąć, czasem nie warto, a czasem trzeba.

                                  --
                                  Spotkanie w Małżeństwie

                                  kazdystudent.pl
                        • kamarow69 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 20.02.19, 10:39
                          Ja np. musiałam wywalczyć u ubezpieczyciela w styczniu wyższe odszkodowanie. I zrobiłam to skutecznie (bez prawnika). Nie odpuszczam w takich sytuacjach. Szukam przepisów, czytam, sprawdzam, domagam się swoich praw. I taki mechanizm jest też przy prowadzeniu DG. Ten, komu się "nie chce" w końcu przestaje istnieć.
                          • mama_dorota Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 20.02.19, 10:47
                            kamarow69 napisał:

                            > Ja np. musiałam wywalczyć u ubezpieczyciela w styczniu wyższe odszkodowanie. I
                            > zrobiłam to skutecznie (bez prawnika). Nie odpuszczam w takich sytuacjach. Szuk
                            > am przepisów, czytam, sprawdzam, domagam się swoich praw. I taki mechanizm jest
                            > też przy prowadzeniu DG. Ten, komu się "nie chce" w końcu przestaje istnieć.

                            Podobnie jest z reklamacjami. Czasem człowiek nie chce się męczyć. Moj mąż w wielu sytuacjach odpuszcza, a ja bardzo rzadko. A z drugiej strony chce mu się innych rzeczy np. właśnie opracowuje rozwiązanie monitoringu domu. Dawno to było planowane, ale jakoś zapomniane, a wczoraj było wlamanie po sąsiedzku.


                            --
                            Spotkanie w Małżeństwie

                            kazdystudent.pl
              • mama_dorota Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 20.02.19, 10:00
                kamarow69 napisał:

                > Wyjście ze strefy komfortu to np. zainteresowanie się stanem fianansów domowych
                > , nie tylko kuchnią, zakupami, chemią, bo tak mama robiła. Poszukanie np. tańsz
                > ego ubezpieczyciela, zdecydowanie, że chcę się czegoś nauczyć, co niekoniecznie
                > jest "kobiece". U mnie przykład z ostatnich dni: kocioł gazowy czy rekuperacja
                > , systemy tzw. inteligentnych domów. Mogłabym uznać, że to działka męża, a ja p
                > owinnam się tylko zająć układem ścian działowych. Taka więdza przynosi więcej k
                > orzyści niż ciągłe ścinanie wydatków.

                Teraz rozumiem znacznie więcej. Dla nas wyjściem ze strefy komfortu, czy może raczej dyskomfortu była decyzja o budowie i zaciągnięciu kredytu. Dawno temu zdałam sobie sprawę, że gdybyśmy mieli o 1 pokój więcej, to pewnie nie zdecydowalibyśmy się na budowę.

                W czasie gdy moja sytuacja mojej poprzedniej firmy zrobiła się nieciekawa, okazało się, że DG męża stanowi ważne zabezpieczenie dla rodziny. On ma może nieregularne dochody, ale jednak swoją w miarę stałą sieć klientów, jest bardziej niezależny od mnie. Mamy jednak ubezpieczenie na wypadek poważnego zachorowania, bo bez tego na wypadek choroby mógłby zostać z malutkim zasiłkiem.
                Moja firma wtedy była zależna od klienta strategicznego. Ostatecznie tak się stało, że zmienił się zarząd tego klienta i przejął wszystkich pracowników poza pracującymi już na emeryturze. Obecna praca jest stabilna (poza wysokimi stanowiskami), choć początkowo stała się trochę mniej płatna, ale to też się ułożyło.

                Ubezpieczenia co roku analizuję na nowo i dzięki temu wyłapałam np. znaczne zmiany w definicji domu w jednej polisie, w której to definicji nasz dom się nie mieści (jest szkieletowy, nie ma murów).

                Sama sobie wybrałam samochód, dużo wcześniej czytałam.

                I lubuję się w wyłapywaniu nieprawdziwych obiegowych opinii, staram się myśleć niezależnie. Biorąc kredyt sama analizowałam warunki i wypełniałam dokumenty, robiłam obliczenia i uznałam, że polecona doradczyni zaleciła nam mniej korzystne rozwiązanie. I dostałam lepsze warunki, niż doradcy twierdzili, że jest to możliwe. Niektórzy czują się komfortowo polegając na "specjalistach". Ja czuję się komfortowo, gdy sama rozumiem o co chodzi i wtedy podejmuję decyzję. Lekarz też musi zdobyć moje zaufanie, od lat uważam, że nie każdemu ono przysługuje z tytułu zawodu.
                --
                Spotkanie w Małżeństwie

                kazdystudent.pl
              • babcia.stefa Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 30.03.19, 16:47
                Nominuję ten wątek do najgłupszego wątku roku, z najbardziej bezsensownymi radami.

                (U nas w domu każdy zajmuje się tą działką, na której się najlepiej zna, a nasz czas jest zbyt cenny, żebyśmy dublowali jakąś robotę tylko po to, żeby znaleźć 10 zł oszczędności).

                --
                "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
                asmarabis
            • czekolada72 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 20.02.19, 11:18
              kamarow69 napisał:

              Poszukanie wśród znajom
              > ych kogoś, kto dobrze zarabia: "a może mi powiesz, jak Ty to zrobiłaś/eś?".

              Kamarow, ja naprawde bardzo cię lubie, ale gdybym miała się dostosować do tej rady to musiałabym np. - zostac muzykiem jazzowym; zostać inzynierem w niezwykle wąskiej specjalizacji ; odziedziczyć po przodkach kilka mieszkań; cofnąć się w lata 80-te i zacząć budowanie gigantycznego imperium handlowo-sportowego, zaczynając od handlu na Kleparzu na turystycznym stoliczku ; "wymienić rodziców" na takich, którzy ze swojego majatku zdobytego w latach 80-90 tych sa w stanie sponsorować mnie (mieszkanie, dom, auta, wyposażenie, hobby, wnuka i przy okazji DG).
              No niestety, tacy sa ci moi znajomi, którzy DOBRZE zarabiaja. No, jeszcze gdybym miała baaardzo bogatego męża celebryte, mogłabym po podjeciu wspolnej decyzji - przeniesc sie na totalne zadooopie, założyć dzialalnosc wydawniczą i nie panikować, że jak splajtuje to znajdziemy sie na bruku.
              No takie realia.

              Ja już kiedyś wyrwałam się ze "strafy konfortu" i jak już tu chyba dwie Forumki pisały - to jednak nie dla mnie. Zostanę na etacie i dorabianiu, wystarczy, ze M jest zdecydowanie "poza konfortem", a ja się skupie na nieroztrwanianiu kasy smile

              A co do pytania o zarobki. Wsrod znajomych wiele osob mowi o zarobkach, ale to jest zupelnie cos innego, niz na publicznym Forum, z opcja narazenia sie na hejt.


              --
              Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
              Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
              "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
              Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
                • czekolada72 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 21.02.19, 09:54
                  Kamarow, to do mnie??
                  No, pomysl jest swietny, najpierw musielibysmy ten garaz nabyc... A na chwile obecna, to mamy inne plany finansowe, moze za pare lat?
                  Co zaś do promocji bankowych - powiem krotko - Rany Bossskie - musialabym chyba wziac urlop, zeby w ogole sie w tym polapac, bo woolnego po pracy na etacie, to jednak by za malo bylo wink

                  --
                  Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
                  Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
                  "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
                  Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
                      • sylwiam_m Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 21.02.19, 11:09
                        Ej ale chyba jesteś trochę w strefie cwaniactwa Te promocje są dla nowych klientów,którzy w perspektywie zostaną. Takie latanie od banku do banku dla mnie to trochę oszustwo bo zakładasz konto od razu planując je zamknąć. To nie jest dorabianie tylko trochę cwaniactwo w granicach prawa. Jedni się do tego nadają, a inni nie. To jest to samo jak stoi kosz z jabłkami i karteczka częstej się. Jeden weźmie jeden owoc, a drugi torbę. Każdy z nich się poczęstował. Absolutnie nie krytykuję,ale żadne to dorabianie i żadne wychodzenie ze strefy komfortu.
                        • czekolada72 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 21.02.19, 11:40
                          Sylwio, moze nie az tak ostro?
                          Dla mnie to... no trzeba miec do tego smykałkę smile
                          I tu mi od razu nasuwa sie fragment piosenki Rosiewicza:
                          Nie ma handel, będzie bieda
                          dobrze kupić, lepiej sprzedać
                          Na co trzymać, na co chować
                          przecie trzeba się targować
                          smile)
                          A ja nawet targowac sie nie umiem! Nawet przysłowiowej złotówki nie wytargowałam w życiu!

                          To jest tak troche jak "oszczedzanie na zamianie jazdy do pracy autem poprzez jazde MPK". Owszem, moge kupic sobie karte mpk i jezdzic. ALE!
                          Musze wstac 30 min wczesniej; musze jechac rano zamias 17-20 minut - prawie godzine; zamiast wracac 40 min - wracm przeszlo godzine.
                          Nie zrobie przed praca zakupow. Nie zalatwie niczego po pracy, teoretycznie bym mogla, ale kolejne nie minuty a godziny odplywaja szeroko w dal. a po powrocie - padam na pysk i juz absolutnie nic w domu efektywnego nie zrobie. Do tego w trasie nadednerwuje sie az milo!
                          Wiec oszczednosci oszczednosciami, zarabianie zarabianiem, ale jednak ten spokoj, ten konfort waznym (dla mnie) jest.
                          wiem, ze sa ludzie ktorzy lubia adrenaline, wiem ze sa hazardzisci, gracze na giełdach etc etc no ale.. nie wszysctkich to kreci.
                          Ja juz jestem wystarczajaco zadowolona, gdy znajde w necie jeden lek dla kudlatego tanszy o 50 zl, a kupujemy go co jakies 40 dni. a lekow z takich przebiciem to w ogole kupujenmy sporo.

                          --
                          Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
                          Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
                          "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
                          Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
                        • mama_dorota Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 21.02.19, 11:42
                          Czuję podobnie, ale rozumiem, ze niektórzy czują się z tym inaczej. Mój syn się połakomił na konto w PeKaO SA i też mu się wydawało, ze warto, dostał jakiś darmowy gazet za polecenie kolegom. A potem musiał pójść się wypisać, bo coś dziwnego się działo na koncie. Niby w historii nic nie było, ale saldo -0,20.
                          A mnie osobiście kont wystarczy, bo:
                          - Inteligo używam na co dzień i cenię sobie w nim historię rachunku z kilkunastu lat
                          - mBank mają dzieci i mnie też się czasem przydaje do natychmiastowych rozliczeń z nimi
                          - PKO BP mam w związku z kredytem i pasuje mi, ze między nim a Inteligo przelewam pieniądze w czasie rzeczywistym (do tego konta 1 karta płatnicza, 2 kredytowe)
                          - jeszcze 1 konto w innym banku lokalnym i w nim oszczędności.

                          A i tak się nieraz wkurzę, ze płaciłam kartą za mało i mi bank opłatę naliczył itp.

                          Pomysł z garażem mi się podoba, ale czytałam u Marcina Wucia, że czas na inwestycje jest wtedy, gdy się już zgromadzi fundusz awaryjny w wysokości 6-miesięcznych kosztów. Inaczej większy wydatek może nas zmusić do likwidacji inwestycji.
                          Nie wiem, czy potrzebujemy aż 6 miesięcy, może wystarczą 3, ale i tak tego nie mamy, to znaczy trochę jest, ale za perę miesięcy wydamy na auto.

                          U nas w mieście garaży na sprzedaż teraz nie ma wcale, przynajmniej nie znalazłam ogłoszenia, a z doświadczenia swojego i znajomych wiem, że nieruchomość do wynajęcia warto mieć blisko i go pilnować.

                          Przyznam, że kiedyś myślałam, że z garażu są grosze i pewnie nie warto, ale w przyłożeniu na roczne dochody wygląda to już bardziej przekonująco. Garaż może spłacać częściowo kredyt hipoteczny. Jakbym miała 2 garaże to wraz z mieszkaniem spłacałyby mi raty kredytów, więc jest to osiągalne. Ustawię sobie powiadomienia na portalach, żeby mnie zawiadamiały o ofertach.

                          Odnośnie dorabiania, to moja koleżanka, a przedszkolanka, jest dobra w różnego rodzaju rękodziele. Robiła już płatne kursy we współudziale z domami kultury itp.

                          Ja gdybym miała dorabiać, udzielałabym korepetycji, tak zresztą robiłam podczas studiów i po kilku latach podczas urlopu wychowawczego. Teraz szkoda mi na to wolnego czasu Ale kto wie? Może kiedyś może do tego wrócę, bo nawet lubię. Póki co namówiłam córkę do zamieszczenia ogłoszenia, tylko od kilku miesięcy nie ma chętnych w odpowiednim przedziale wiekowym (podała do 12 lat). Jako 17-latka nie czułaby się komfortowo ucząc 15-, czy 16-latka, a tylko takie propozycje były do tej pory, do tego dotyczyły chłopców. Ale to dopiero początki i ja się cieszę, że zdecydowała się na ogłoszenie.

                          --
                          Spotkanie w Małżeństwie

                          kazdystudent.pl
                          • mama_dorota Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 21.02.19, 11:51
                            Inna znajoma robiła fajne urodzinki dla dzieci, też z rękodziełem. Moja córka wracała z takich urodzin np. z komódką wykonaną techniką decoupage itp. Dziecko wracało z urodzin szczęśliwsze niż zwykle, bo szło na nie z jednym prezentem, a wracało z czymś, co samo zrobiło. A później umiało samo zrobić prezenty dla bliskich. Sprawdzało się to szczególnie z dziewczynkami w podstawówce.

                            --
                            Spotkanie w Małżeństwie

                            kazdystudent.pl
                          • czekolada72 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 21.02.19, 12:26
                            Wiesz, to roznie bywa. Moje Dziecko w ostatniej klasie LO udzielało korepetycji dzieciakom z podstawówki i gimnazjum; rok pózniej, bedac na 1 roku studiow - przygotowywała do matury (chlopcy), nadal uczyla gimnazjalistow, zas dzieci z podstawowki ... okazalo sie, ze zamozna mama nie ma czasu na poprostu rozwiazywanie zadan, z dziecmi z 1 klasy! Stac ja bylo nie tylko na to, zeby sobie zatrudnic... guwernantke/ ale jeszcze, zeby moje Dziecko było odwozone we wskazane miejsce.
                            wiec... moze niech zobaczy i nie zraza sie na dzien dobry? Ja tam zadnego talentu w tym kierunku nie mam, a to moje Dziecko ma jakis wrodzony talent do tlumaczenia i uzyskiwania wynikow.
                            Moja Mama ma talent plastyczny, i przez jakis czas, gdy dopiero to wchodzilo w mode, malowała kwiaty na butlach i szklaneczkach, miseczkach etc etc - byly na prezenty i do sprzedazy.
                            No jakis talent trza miec, ja akurat nie mam zadnego smile

                            --
                            Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
                            Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
                            "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
                            Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
                          • kamarow69 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 21.02.19, 17:22
                            Przepraszam ze dopiero teraz. Ja mam konto do kredytu w Pko bp. Zmienilismy je na konto techniczne. Z historia rachunku mam mBankowe, ale maz swoje zamknal. Na codzien uzywam wylacznie kont, ktory mi daja zwroty za zakupy. Jak taki okres sie konczy zamykam konto i otwieram inne. Nigdy nie place za zadne konta. To bank mi placi za to ze wplywa do niego pensja, ze place jego kartami debetowymi czy kredytowymi. To mialam na mysli, ze bym sie przyjrzala. W roznych momentach ten sam bank moze miec rozne warunki, dlatego sama pusisz wszystko posprawdzac. Na pewno nie warto byc lojalnym klientem. Trzymam konto w mbanku od wielu lat, sle to maz ktory je zamyka i otwiera po okresie karencji dostaje rozne bonusy. Ja zadnego bo jestem tzw. Lojalny klient.
                            • kamarow69 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 21.02.19, 17:26
                              Ale duzo ciekawych pomyslow na zarabiane zaczelo sie tu pojawiac smile sama tez ide szukac dofinansowania do planowanego domu. Ktoras z Was ma baterie folowoltaiczne albo pompe ciepla z dofinansowaniem? Bez tego pompa a piec gazowy to 20 tys. Roznicy. Akurat na garaz pod wynajem :p
                            • mama_dorota Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 22.02.19, 11:08
                              kamarow69 napisał:

                              > Przepraszam ze dopiero teraz. Ja mam konto do kredytu w Pko bp. Zmienilismy je
                              > na konto techniczne. Z historia rachunku mam mBankowe, ale maz swoje zamknal. N
                              > a codzien uzywam wylacznie kont, ktory mi daja zwroty za zakupy. Jak taki okres
                              > sie konczy zamykam konto i otwieram inne. Nigdy nie place za zadne konta. To b
                              > ank mi placi za to ze wplywa do niego pensja, ze place jego kartami debetowymi
                              > czy kredytowymi. To mialam na mysli, ze bym sie przyjrzala. W roznych momentach
                              > ten sam bank moze miec rozne warunki, dlatego sama pusisz wszystko posprawdzac
                              > . Na pewno nie warto byc lojalnym klientem. Trzymam konto w mbanku od wielu lat
                              > , sle to maz ktory je zamyka i otwiera po okresie karencji dostaje rozne bonusy
                              > . Ja zadnego bo jestem tzw. Lojalny klient.

                              Już samo myślenie o tym otwieraniu i zamykaniu mnie męczy. Wolę jednak tę zniżkę w oprocentowaniu kredytu.

                              To ile macie tych kart razem z mężem?
                              --
                              Spotkanie w Małżeństwie

                              kazdystudent.pl
                    • czekolada72 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 21.02.19, 11:16
                      Kamarow smile
                      Ale te 20 tysiecy luzne miec trzeba, albo... wziac kredyt nan. ani jedno ani drugie w tej chwili nie jest realne.
                      Mam wdepnac w petle zadluzenia? To dopiero bylaby masakrrra!
                      Zostane poki co przy dodatkowych grantach, nie wydawaniu glupio, nie marnowaniu zakupionych produktow, niedlugo zacznie sie ogrodek i szklarnia; no i caly czas mamy remont, wiec nawet nie chce mi sie myslec o prowadzeniu kobinacji z zakladaniem kolejnych kont i przezrzucaniem po nich pieniedzmi.
                      Co oczywiscie nie zmienia faktu, ze jestem pelna podziwu dla Twoich zdolnosci smile

                      --
                      Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
                      Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
                      "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
                      Hxx z mykozą, jak nie rozróżniasz woła od świni - by Ma.
    • chocolate-cakes Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 12:48
      Nie wiem z czego to wynika, ale faktycznie tak na forum jest.
      Podoba mi się to, co napisałaś.

      Ja mam swoją główną pracę oraz dwie dodatkowe. Z jednej od lat chcę zrezygnować, ale nie umiem podjąć decyzji, bo przez 3 miesiące w roku moja praca dodatkowa w zasadzie nie istnieje albo nagle z różnych powodów mogę zarabiać 30% mniej, bo ktoś może zrezygnować z lekcji, więc trzymam to wszystko, bo łącznie daje to dochód ok. Mąż zawsze miał jedną pracę, za to zarobki ok. Teraz tragedii nie ma, ale zarabia sporo mniej.
      Tak, wolę sobie trochę dorobić i mieć bez problemu na fryzjera, kosmetyczkę, jakiś ciuch. Gdzieś wyjechać, trochę odłożyć a nie tylko oszczędzać, żyć od pierwszego do pierwszego. Nigdy co prawda tak nie żyliśmy na szczęście i mam nadzieję, że nie będziemy musieli.
      O działalności nigdy nie myśleliśmy.
      Chyba nie mamy do tego daru. Nawet bym nie pomyślała o sklepie zoologicznym, bo mam wrażenie, że jest tego mnóstwo. A jednak nie smile

      Wątek podoba mi się smile
      • mama_dorota Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 13:27
        Tak mi się jeszcze nasunęło, że cały czas powtarza się na forum i blogach, prostą zasadę, że najważniejsze jest, ile ci zostaje, a nie ile zarabiasz. Nabrało to dla mnie szczególnego znaczenia w ostatnich latach, bo nasi bliscy znajomi łącznie zarabiali podobnie jak my, ale gospodarowali inaczej i teraz nasza sytuacja mimo kredytów po obu stronach jest diametralnie inna.

        Mamy 3 kredyty, ale nasz majątek netto to teraz około 600 tys zł. Ich netto to około 0. Duże znaczenie ma to, że oni kupili mieszkanie za kredyt w CHF i zdaję sobie sprawę, że będąc na ich miejscu w tamtym czasie być może też wzięlibyśmy kredyt w CHF, a braliśmy kilka lat później, ale myślę, ze i tak można było inaczej pokierować sprawami.

        Kilka lat po zakupie mieszkania nasi znajomi musieli przeprowadzić się gdzie indziej za pracą i wynająć dla siebie mieszkanie. To mieszkanie kupione za CHF też jest teraz wynajęte, ale prawie nic nie zarabia. Mimo wszystko żyli łatwo wydając pieniądze na gadżety, restauracje, ciuchy, rozpieszczając dziecko zachciankami i nawet jak jedno próbowało to uporządkować, to drugie pytało "a kiedy będziemy żyć?".
        No i się w końcu posypało, bo ten dobrobyt zależał od "dobrej pracy" jednego z nich, która na papierze opiewała na inną kwotę, niż faktyczne zarobki. Firma zaczęła podupadać, zarobki stopniowo spadły, a w końcu już osiągnęły taki poziom, że przestało wystarczać nawet po ograniczeniu wydatków. Jednak osoba przyzwyczajona do dobrych zarobków nie chciała podjąć pracy za średnią krajową. Oszczędności nie było, narobiło się długów, jedno musiało wyjechać za granicę i ogólnie jest niewesoło, bo tam gdzie jest życie jest drogie i dobra praca, która rzekomo miała być dostępna od ręki jakoś nie znalazła się jeszcze, trzeba było podjąć taką, z której jest mniej kasy, niż można było zarobić biorąc takie łatwo dostępne w Polsce.



        --
        Spotkanie w Małżeństwie

        kazdystudent.pl
        • kamarow69 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 14:04
          Trochę jakbyś pisała o mojej młodszej siostrze. Nie potrafi z niczego rezygnować, łatwo i przyjemnie żyje na innym kontynencie, a majątku żadnego się nie dorabia i nawet tego nie widzi. Tłumaczę jej, ale jakby mnie nie słyszała. Zaczęłyśmy obie ze 2 lata temu rozmawiać o pomyśle domu. Ona ciągle nie uzbierała na wkład początkowy dla banku i jeszcze dużo jej brakuje. My zaczęliśmy załatwiać formalności. Ona koniecznie musi mieć lepsze auto niż koleżanki i nie rozumie jak ją to oddaliło od własnego domu. Standard życia jest najważniejszy i nie ma dyskusji. Ciągle słyszę "bo ja lubię łądne rzeczy, bo dla estetyka jest najważniejsza" smile smile smile No ale w razie problemów z pracą tam jej będzie łatwiej niż w Polsce, więc staram sie nie roztaczać przed nią czarnych wizji.
        • sylwiam_m Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 14:04
          Mamy znajomych, którzy w latach 90-tych mieli fajnie prosperującą firmę. Dorobili się ładnego domu w świetnej lokalizacji i innych ekstrasów, firma prosperowała przyzwoicie. Potem żona zaczęła rozwijać swój biznes, który szedł nieźle, ale rozwijał się powoli. Po jakimś czasie była do nabycia nieruchomość w pobliżu ich domu. Żona chciała ją koniecznie na biznes, chociaż mieli z czego żyć i gdzie mieszkać i to na bardzo spokojnie. Mogli powoli rozwijać swoje biznesy, wychowywać dzieci, podróżować. Kupili tą nieruchomość w kredycie frankowym w czasie, kiedy ceny nieruchomości były w górce. Teraz nie mają nic, a nie sorry milion długu mają, dom sprzedali, rozwiedli się, ale z nowymi partnerami mieszkają w tej biznesowej nieruchomości, bardzo, bardzo niekomfortowo. Czasami zdrowiej jest jeść małymi łyżkami i warto wiedzieć, kiedy jest już nieźle.
          • kamarow69 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 14:12
            A to nie jest tak, że szukamy przykładów, które uzasadnią naszę asekuranckie podejście? Widzisz w swojej rzeczywistości to, co chcesz widzieć, bo pasuje do Twojego światopoglądu i robisz sobie krzywdę. Bo się nie rozwiasz, nie zarabiasz więcej, nie korzystasz z okazji, żyjesz w marazmie? Potrafię Ci podać przeciwne przykłady. Też lata 90-te. Powrót do Polski, rozwinięcie firmy, sprzedaż JApończykom i cała duża rodzina jest ustawiona.
            Koleżanka z ławki - też z niczym wysżła z domu. Niedawno kupiła dom na Florydzie, bo ciepło i przyjemnie. Pracuje, bo lubi. Osiągnęła to sama. Jeden powie, że szczęściara, ja widzę, że to samo osiągnęłaby w Polsce, bo jest bardzo przedsiębiorcza.
            • sylwiam_m Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 14:23
              Co prawda to forum Oszczędzanie czyli dużo piszemy o kasie, ale serio spokojne życie bez pogoni za kasą, to brak rozwoju? Mam w planach finansowych jeszcze remont domu, podróże i odkładanie na emeryturę, ale nie planuje przeprowadzki, nawet na Florydę smile) , bo już znalazłam swoje miejsce na ziemi. Chcę rozwinąć bardziej działalność dodatkową, ale nie planuję ani zatrudniania ludzi, ani specjalnego miejsca na siedzibę. Nie chcę zbyt dużo dodatkowej pracy, tylko tyle żeby żyć tak jak teraz tylko spokojniej finansowo. Nie cierpię życia w stresie, pośpiechu, braku czasu na wszystko, a mam już tyle lat, że mogę smile)
              • kamarow69 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 15:25
                Zależy co masz zna myśli mówiąc "gonienie za kasą".
                Ja mam przyjemną pracę - nawet wtedy, gdy koncentruję się bardziej na zarabianiu jak najwięcej. Nigdy nie pracuję 8 godzin, bo bym się szybko wypaliła. Żeby pracować muszę być skoncentrowana. Też nienawidzę stresu i jak ktoś stoi mi nad głową. Własnie dlatego lubię pracę na własną rękę. Sama decyduję co, na kiedy, za ile. Jestem bardzo spokojną, ostrożna, zrównoważoną osobą. Żadnej sponatniczności, słomianego zapału, nieprzemyślanych decyzji smile
                To czym zajmuję się poza pracą w ramach DG też nie jest przypadkowe. Wybieram to, w czym najlepiej się czuję i co sprawia mi przyjemność. Lubię na przykład planować budżet i zajmować się domowymi finansami, lokatami, szukaniem pomysłów na dorobienie. I nie ma w tym gonienia za kasą. Po prostu zdrowy rozsądek po to, żeby właśnie nie musieć oglądać każdej złotówki, bo brakuje.
                Pracując na etat jeszcze ok 2h marnowałam na dojazd i musiałam codziennie odsiedzieć 8 h. Teraz mam dodatkowo przynajmniej 4 godziny.
              • ola5488 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 20.02.19, 09:16
                sylwiam_m napisała:

                > Nie chcę zbyt dużo dodatkowej pracy, tylko tyle żeby
                > żyć tak jak teraz tylko spokojniej finansowo. Nie cierpię życia w stresie, poś
                > piechu, braku czasu na wszystko, a mam już tyle lat, że mogę smile)

                Ja jeszcze nie mogę, ale liczę na to w perspektywie 5-10 lat smile Bezpieczeństwo i stabilizacja, bez pośpiechu. Nie traktuję tego jako stagnacji, bo ja mam tak, że dopiero przy braku stresu i presji sięgam wyżyn swojego zawodu wink A poważnie, to rzeczywiście efekty są lepsze, gdy człowiek pracuje i sprawia mu to przyjemność, pracuje bo ma siły i chce, a nie w pogoni za kredytem, wykształceniem dzieci czy innymi zobowiązaniami finansowymi.
            • mama_dorota Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 14:29
              kamarow69 napisał:

              > A to nie jest tak, że szukamy przykładów, które uzasadnią naszę asekuranckie po
              > dejście? Widzisz w swojej rzeczywistości to, co chcesz widzieć, bo pasuje do Tw
              > ojego światopoglądu i robisz sobie krzywdę. Bo się nie rozwiasz, nie zarabiasz
              > więcej, nie korzystasz z okazji, żyjesz w marazmie? Potrafię Ci podać przeciwne
              > przykłady. Też lata 90-te. Powrót do Polski, rozwinięcie firmy, sprzedaż JApoń
              > czykom i cała duża rodzina jest ustawiona.
              > Koleżanka z ławki - też z niczym wysżła z domu. Niedawno kupiła dom na Florydzi
              > e, bo ciepło i przyjemnie. Pracuje, bo lubi. Osiągnęła to sama. Jeden powie, że
              > szczęściara, ja widzę, że to samo osiągnęłaby w Polsce, bo jest bardzo przedsi
              > ębiorcza.

              Warto umieć gromadzić majątek powoli, nie szaleć za mocno. Firma, w której pracował mój znajomy, ten który musiał za granicę wyjechać właśnie na tym się przyjechała. Weszli w niszowy rynek i świetnie trafili, robili zamówienia na cały świat i było ich coraz więcej. Szaf zatrudnił za dużo ludzi, wziął w leasing za dużo maszyn, wynajął za dużo lokali. I po trochu koszty zaczęły go przerastać.

              Aby był sukces pewne rzeczy powinny zajść równocześnie: pracowitość, rozsądne wydawanie na swoje potrzeby i marzenia, przedsiębiorczość i rozsądne inwestowanie. Za mało czegokolwiek z tych rzeczy lub za dużo i z sukcesu szybko może wyjść klapa.


              --
              Spotkanie w Małżeństwie

              kazdystudent.pl
              • kamarow69 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 15:12
                Własny biznes to nie jakieś czary mary i szczęście. Chyba takie przekonanie pokutuje w wielu środowiskach.

                Moja siostra kiedyś użyla określenia "pójść do normalnej pracy", mając na myśli etat. Dużo to mówi o jej przekonaniach odnośnie prowadzenia firmy. Biznes dla niektórych to nie jest coś normalnego. Rozsądny człowiek pracuje po bożemu 8-16.00 na etacie smile smile smile

                Strasznie dużo mitów wokół tematu własnej działalności funkcjonuje.
                • mama_dorota Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 15:33
                  kamarow69 napisał:

                  > Strasznie dużo mitów wokół tematu własnej działalności funkcjonuje.

                  To prawda, ale spotkałam się też ze skrajnie innym podejściem, prezentowanym przez niektóre osoby, które odniosły sukces w DG. Przedstawiają to tak, jakby ten, kto pracuje na etacie sprzedawał za bezcen swoje talenty, aby ktoś inny na nich zyskiwał, jakby ten na etacie był leniwy lub mało ambitny.

                  Pewnie w wielu sytuacjach mają rację, my zaryzykowaliśmy i nam wyszło. Piszę "my", bo miałam swój udział w tym, że mężowi się udało. Gdyby nie nasza wspólna dyscyplina i determinacja, żeby przetrwać, dawno uznalibyśmy, że to nie ma sensu. Jednak nie wiem, czy porwałabym się na to jeszcze raz. Wielu ludziom wokół się wydawało, ze coś źle robimy, ale tak nie było. Żyliśmy skromnie, inwestowaliśmy w szkolenia, narzędzia, reklamę, mąż rzetelnie wykonywał swoją pracę, jest uczciwy i właściwie traktował klientów, ale ciężko się było przebić i dopiero gdy sporo konkurencji wyjechało za granicę za chlebem mąż zaczął mieć dość zleceń przez cały rok.

                  Z drugiej strony widzę te trudne początki jako dużą wartość, które całą naszą rodzinę ustawiły na całe życie i cenię to. Ale to nie jest dla każdego. Nasze małżeństwo przetrwało, ale czasem było strasznie ciężko i gdyby nie moja praca na etacie, która stanowiła tu bufor nie wyszłoby nam z DG. Przez lata zarabiałam więcej od męża, a kilka lat temu on mnie w tym przeskoczył i bardzo mnie to cieszy. Ale to naprawdę się stało dopiero po kilkunastu latach.


                  --
                  Spotkanie w Małżeństwie

                  kazdystudent.pl
                  • kamarow69 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 16:00
                    U najpierw mężowi nie wyszło ze spółką. Ja wyciągnęłam wnioski z błędów, jakie popełnili oni ze wspólnikiem. Dlatego sama teraz np. pilnuje kosztów i zaczęłam, mając już pierwszych stałych klientów. Już po fakcie doszliśmy do wniosku, że ja po prostu mam bardziej biznesowe podejście i większą samodyscyplinę, a mąż lepiej czuje się na etacie.
                    Nauczyło nas to też rozumieć obie strony, widzieć dwie strony medalu. Teraz jak ktoś u niego narzeka na właściciwli, to mąż z szelmowskim uśmiechem mówi tekiemu maruderowi "a może byś założył własny biznes skoro jesteś mądrzejszy?" Potem dodaje "ja próbowałem - to nie jest takie łatwe" smile

                    Dobrze jest słuchac takich historii, bo można wyciągać wnioski dla siebie.
    • austenka Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 13:42
      Ja pamiętam Twój wątek o zarobieniu 5 tys. Poczytałam livesmarter i jakoś bałam się, że się w tym nie odnajde. Może trochę się też usprawiedliwiam- małe dziecko, dużo chce i muszę (terapie) poświęcać mu czasu a jednocześnie mało wsparcia partnera. Ale może to są wymówki i pora spróbować z tym livesmartersmile
        • martini-7 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 14:32
          Z przyczyn życiowych i emigracyjnych pracuje nie w pełnym wymiarze i poniżej wykształcenia, myślę, że jest to wyjście z pewnej strefy komfortu bo, pracę zaczynałam kiedy ledwo co mówiłam po niemiecku, teraz też szału nie ma, ale dogaduje się i uczę języka.
          Biorę 9/10 proponowanych zajęć, te jedno wynika z tego, że nie zawsze gra z czasem jesteśmy tu sami, a dzieci małe i nie mogę ich samych w domu zostawić.

          --
          Gdybym była zgrabniejsza, piękniejsza i młodsza mogłabym być nimfą, a tak jestem po prostu sobą
        • austenka Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 15:06
          Dziękuję. Na razie będę obserwować. Niestety na inna formę dorabiania nie mam pomyslu. Chyba to jest mój główny problem jeśli chodzi o dorabianie- brak sensownego pomysłu. Moje wyksztalcenie i praca zawodowa nie bardzo dają takie możliwości. A na coś calkowicie innego też brak pomysłu.
      • chocolate-cakes Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 18:49
        Zawsze można więcej i więcej dorobić. Tylko z wiekiem siły zaczyna brakować. Myślę, że koło 30 i koło 40 człowiek ma jeszcze dużo sił i zdrowia. Mnie już nie tak wiele brakuje do 50 i pomimo tego, że nie jestem chora i wyglądam dobrze i całkiem ok, czuję niestety ten wiek. Szybciej się męczę, kręci mi się w głowie, nie mam już tyle sił. Od września pracuję trochę mniej, świadomie, i jest mi tak dobrze. Dodatkowe kilkaset złotych pewnie by się przydało, żeby je odłożyć na konto, ale nie robię tego, bo chcę też żyć. Zwolniłam trochę, choć nadal mam sporo więcej niż etat. Teraz ferie a byłam w stolicy na szkoleniu i piszę duży projekt dla uczniów. W niedzielę mam uczelnię. Ale wyjeżdżam też na 4 dni jutro z mężem odpocząć smile

        Myślę, że każdy ma swoje granice i musi umieć wypośrodkować.
    • laguna23 Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 18:27
      Przeczytałam wpisać o 5000 zł. Również z tego korzystam, ale w mniejszym zakresie. Czytam bankobranie, gdzie autor również dochodzi do dużych sum. Jednak analizując oferty banków, to największy zwrot jest przy wyrobieniu i obracaniu kk a tego staram się unikać. No i wiadomo na poleceniach- a niestety wśród znajomych, rodziny mam osoby jeszcze bardziej przywiązane do "swojego jednego, jedynego" banku, że za nic ich nie zmusisz.
      Poza tym mam jakiś "wewnętrzny opór" przed otwieraniem konta tylko dla zwrotu, wiem że to głupie bo bank w stosunku do mnie nie ma żadnych sentymentów i zedrze każdą złotówkę. Poza tym o ile otwarcie konta jest na ogół przez internet, to z umową przyjeżdża kurier i trzeba być w tym domu- a zwykle mnie nie ma, bo jestem w pracy. I kolejny powód: zamykanie konta, część banków umożliwia zamknięcie przez internet i to jest ok, jednak do niektórych trzeba udać się osobiście lub wysłać list i to już nie jest oksmile. Obecnie skorzystałam z promocji Millenium i Getin, jednak mam banki do których jestem "przywiązana", wiem kolejny idiotyczny sentyment. Takie są moje powody
    • kuzkov Re: Dlaczego nie rozmawiamy o zarabianiu? 19.02.19, 21:07
      Dla mnie zarabanie na bankach stało się już dawno temu dodatkowym źródłem zarobku. Od kilku lat mam z tego co roku ok. 2-3 miesięcznych takich wynagrodzeń, jakie mam na etacie. Excel pomaga mi zapanować nad wszystkimi warunkami w różnych bankach i naprawdę bardzo rzadko zdarzają mi się wpadki, że coś przeoczę i kasa umknie. Teraz to już nawet nie zaglądam na livesmartera, bo po tylu latach w "interesie" dorobiłam się znajomych bawiących się w bankowe promocje, którym bardziej ufam niż blogerom.