Dodaj do ulubionych

a propos zamowien przez net ( tak vs nie)

02.04.20, 22:48
nowyobywatel.pl/2020/04/02/kto-moze-spedzic-apokalipse-w-domu/?fbclid=IwAR1Nb8qpM6kpNRgn44fE51v_cWAnNJ4flSP98V2g1ADPUpov_5kp802ZngI
Obserwuj wątek
    • d.d.00 Re: a propos zamowien przez net ( tak vs nie) 03.04.20, 09:51
      Zostałam w domu, ja z dziecmi. Mąż w pracy taka branża - farmacja- narażony na kontakt z innymi, a jeszcze tydzien temu obsługującego nawet kilkadziesiąt osób dziennie. W tym wypadku trudno sobie wyobrazić home office.
      Co do zakupów online - staram sie ograniczać do minimum ze względu na sytuacje finansowa, która jest niepewna. Rozumiem, ze początek siedzenia w domu był dla ludzi zastrzykiem adrenaliny i ruszyli na zakupy online, ale mysle, ze widmo gorszej sytuacji gosp w kraju po prostu ludzi wyhamuje. Nie kupuje bonów do fryzjerów kosmetyczek, restauracji bo mnie na to nie stać. Nie wiem czy oni bedą istnieć a wtedy taki bon Brdzie dla mnie bezwartościowym papierkiem. Rozumiem, ze oni sa w trudnej sytuacji, ale ja tez jestem i bardziej teraz patrzę na siebie i swoj portfel.
    • 098qwerty Re: a propos zamowien przez net ( tak vs nie) 05.04.20, 13:36
      Zamawiam ale tylko to czego potrzebuję, ostatnio: sitka do maszynki do mięsa (mąż niechcący upuścił i połamał) wiedziałam że na święta będę robiła białą kiełbasę i sitka będą mi potrzebne więc zamówiłam, buty jedyne wiosenno-jesienne jakie miałam -pękła w nich podeszwa nie nadają się do chodzenia - musiałam zamówić bo nie mam w czym chodzić do pracy a przy okazji wzięłam 2 pary innych min. na lato, maszyna do szycia (może nie jest to przedmiot pierwszej potrzeby) ale jak wybieram teraz stary urlop to mam okazję nauczyć się szyć i chcę zrobić maseczki dla swojej rodziny bo lada moment będzie obowiązek ich noszenia. Z zakupem żywności przerzuciłam się na lokalne sklepy, jak widzę te kolejki pod Kauflandem, Lidlem czy Biedronka to szkoda mi czasu na stanie w nich. Chemię jeszcze mam w zapasie ale widzę że do rossmanna mniejsze kolejki więc pewnie tam pójdę jak czegoś zabraknie. Chleb kupuję z lokalnej piekarni, mięso zamawiam u faceta który rozwozi po domach (zamówienia powyżej 100 zł) - wiem że ma on hurtownię i stracił klientów typu restauracje, stołówki szkolne itp.
      Zakupy ograniczam do 2-3 wyjść z domu.
      • ma_dorota Re: a propos zamowien przez net ( tak vs nie) 06.04.20, 17:09
        Kilka dni temu szukałam możliwości zakupu spożywki przez net, ale moje miasto nie jest duże, pewnie dlatego nie znalazłam. Pod lidlem kolejki na 25 osób w ciągu dnia, wieczorem na kilkanaście, więc pewnego razu na zakupy wyprawiłam się do Żabki, ale wtedy wielu rzeczy nie kupiłam np. warzyw, bo na półce leżały tylko 2 kiepskie pomidory. Następnym razem mąż stał pod lidlem o 21:00 pół godziny zanim wszedł.

        Do sklepu staramy się chodzić tylko wtedy, gdy naprawdę uzbiera się więcej potrzeb, których nie sposób zrealizować wykorzystując to, co jest w domu, ale wtedy jak już trzeba, to naprawdę trzeba. Pewnie my z mężem dalibyśmy radę i ze 2 tygodnie, ale z młodzieżą wychodzi gdzieś co 5 dni. Pieczywo moje i męża może być lub nie, rozmrażane albo pełnoziarniste, które długo poleży w lodówce, ale młodzież chce świeże, a rozmrażanego nie lubi. Trochę ich przy okazji trenuję, ale w końcu to nie czas głodu, więc jak bułki się kończą, to piekę własne maślane albo kajzerki, co na szczęście zajadają ze smakiem, a nawet angażują się chętnie w pieczenie. Zapas drożdży szybko się niemal skończył, więc zapuściłam zakwas, jest w zasadzie gotowy i potem przygodnie trafiłam na drożdże. Znalazłam też przepisy na buły bez drożdży i zakwasu, podstawą spieniania ciasta jest soda i kwaśny nabiał.

        Poza spożywką przez net kupuję niemal wszystko inne, jak od lat. Pracuję z domu już od 2 tygodni i najbardziej z pracy brakuje mi fotela biurowego, więc kupiłam, najwyżej córka go potem dostanie, choć twierdzi, że nie potrzebuje.
    • ma_dorota Re: a propos zamowien przez net ( tak vs nie) 06.04.20, 17:26
      Najpierw napisałam w odniesieniu do tematu, teraz czytam artykuł. Pracuję zdalnie, ale przyznaję, że jest w nim duża racja, choć wcale to nie jest takie jednoznaczne. Po 10 dniach pracy zdalnej pojechałam do firmy, aby wydrukować przygotowywane wcześniej jeszcze z domu dokumenty, zebrać podpisy i pchnąć je dalej. Spośród osób, które musiały mi je podpisać jedna była nieobecna, siedzi w domu i dokumenty dowożą jej inni. Potem okazało się, że jest mi potrzebna jeszcze druga, a ona ma być dopiero następnego dnia, uzgodniłam więc z nią telefonicznie, że gdy przyjdzie, to swoje dokumenty doniesie, a naszą sekretarkę zapytałam, czy może to wszystko razem zeskanować i dostarczyć maila gdzie trzeba, a także papiery (w tym samym korytarzu). Zgodziła się, ale poskarżyła się też, że wiele osób, także z innych działów podsyła jej różne dokumenty i prosi, aby tylko wydrukowała i gdzieś tam zaniosła, a tam zwykle nie wystarczy zanieść, bo pojawiają się dodatkowe problemy, trzeba coś poprawiać i zanosić ponownie.

      A oni tam siedzą na miejscu i się stresują. Ale mój dyrektor i prezes codziennie przychodzą, pozycja ich nie wstrzymuje.
    • czekolada72 Re: a propos zamowien przez net ( tak vs nie) 06.04.20, 19:39
      Ostatnim okresleniem, jakiego bym uzyla w stosunku do siebie jako pracownika to uprzxywilejowany. Pracuje z domu od 10 dni, bylismy ostatnia jednostaka, ktorej na to w koncu pozwolono, i to chyba wylacznie z tego powodu, zeby np ktos nie zglosil tego faktu "wyzej". Duzo wyzej uncertain
      W rodzinie bliskiej- 8 osob z domu pracuje ja i nauczyciel . Uczen i babcia 65+ sporo plus - tez siedza w domu. Wszyscy pozostali pracuja w swoim miejscu pracy, majac kontakt z "tlumami" (2 osoby) oraz jezdzac i wykonujac zlecenia doslownie po calej Polsce.
      Jezeli chodzi o uprzywilejowanie, to zawsze traktowalam tamta 4 jako osoby "uprzywilejowane", ja zas tak gdzies tam na szarym ogonku.
      ale mniejsza.
      Nie lubie zamawiac przez net, bo musze "obmaca". Wyjatki sa dwa - ksiazki (ale zawsze wybieralam odbior osobisty) oraz karma dla psow - ciezki tobol, z dostawa do domu lub pracy, tak by od razu tobol ladowal w domu albo bagazniku.
      Zmienilo sie teraz tyle, ze z ksiazaek zrezygnowalam, a przez net kupuje rowniez leki dla kudlatych.
      Na te 8 osob, trzy rodziny, sa trzy osoby, ktore robia zakupy, w miare hurtowo, kazda wg jakiegos swojego pomyslu (godziny, konkretna siec, dni).
    • paulinalewandowski Re: a propos zamowien przez net ( tak vs nie) 06.08.20, 13:00
      Ja nawet przed pandemią zakupy robiłam tylko online smile Bardzo nielubie chodzić po sklepach. Wolę zamówić, przymierzyć i odesłać. Argument, że za wysyłkę muszę zapłacić do mnie nie trafia, bo za paliwo do galerii też musze zapłacić smile więc te kilka zł. mi nie robi różnicy. a teraz jeszcze odkryłam portale gdzie udostępniają kody rabaowe jak np. rabatem.pl czy rabatowo itp. i jestem prze szczęśliwa smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka