Dodaj do ulubionych

Deeej... Wsparcie moralne ;-)

22.01.21, 11:33
Mój miesiac trwa od 10 do 10. Pod koniec poprzedniego zapożyczyłam się u samej siebie (czytaj: wzięłam z nienaruszalnych oszczedności) - nie żałuję, musiałam, oddałam po wypłacie tak jak sobie postanowiłam.

I zostało mi do 10 lutego 200zł wink

Piszę z przymrużeniem oka bo po pierwsze oszczędności w razie W sa, a po drugie ja jestem chomik i w zasadzie mam w szafkach/zamrażalniku jedzenie i chemię do tego 10. Czyli bezstresowo niby.

A jednak czuje troche presje psychiczna bo kwota jest obiektywnie mała, dni do 10 dużo, niby nie muszę już nic kupować i niby w razie jakiejgoś kryzysu mogę się zapożyczyć u siebie znowu - ale jednak kurcze ta świadomość 200zł na 20 dni, jak o tym pomyślę to mi się w brzuchu przekręca.

Obserwuj wątek
    • kanna Re: Deeej... Wsparcie moralne ;-) 22.01.21, 19:53
      10 zł dziennie... dużo to nie jest, ale mało tez nie, jeśli coś super nieprzewidzianego nie wyskoczy.
      Skoro masz zapasy, to dotrwasz bez trudu.

      Niektórzy lubią sobie ronić nagrodę na koniec, pytanie, co Ty wolisz - czy poczucie że zaoszczędziłaś 200 zł, czy mała nagrodę + poczucie że zaoszczędziłaś 185 zł.
    • austenka Re: Deeej... Wsparcie moralne ;-) 23.01.21, 18:48
      U mnie tez od 10 do 10. Zostało 270 zł, na jedzenie i chemię, dla dwojga, ale zapas makaronów, kasz jest, jakieś mięso w zamrażarce, jakieś jajka, trochę wędliny i sery. Damy rade. Chemię mam na najbliższe tygodnie. W sumie nie powinno być źle, byle nie pojechać do jakiegoś większego sklepu i nie popłynąć przy weekendowych zakupach.
    • 3zos3 Re: Deeej... Wsparcie moralne ;-) 25.01.21, 16:48
      Niestety ja pod taką presją nie działam dobrze. I w zasadzie nie powinnam wchodzić do sklepu bez listy - w innym przypadku coś mi odbija i zaczynam robić zakupy na zapas, „pożyczając” od siebie oczywiście. Co jest o tyle łatwe do zrobienia, że zawsze mam na koncie więcej niż planuję wydać w danym miesiącu - na tak zwany wszelki wypadek.
      Chyba sensownym rozwiązaniem jest wyznaczenie sobie okna czasowego, kiedy planujemy o tym w ogóle myśleć (np. codziennie o 15 albo pon-śr-sob o określonych godzinach) - kiedykolwiek Ci pasuje myślenie o wydatkach i planowanie żywienia i zakupów. Wtedy robisz przegląd zapasów, planujesz ci trzeba kupić na następne dni i robisz listę, której potem się trzymasz. A jeśli zdarzy Ci się pomyśleć o skromnych zasobach finansowych na resztę miesiąca w innym czasie - odpowiadasz sobie w myślach, że na teraz masz wszystko co Ci potrzebne a zakupami (robieniem listy na zakupy) na kolejne dni zajmiesz się właśnie w środę o 15. Pomaga - bo Twoja głowa dostaje odpowiedź, że masz to pod kontrolą. Powodzenia!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka