Skarpetkowy system oszczędnościowy...

19.03.05, 00:06
Czesc wszystkim,

Wpadłam na to forum właściwie przez przypadek. Ciekawych i bardzo
pożytecznych rzeczy o oszczędzaniu się dowiedziałam smileBedę tu częściej
zaglądać.

Więc dorzucę coś od siebie.
Może nie jestem maniakiem oszczędzania - ale mam swój mały oszczędnościowy
system 'skarpetkowy'. Mąż z początku się ze mnie nabijał, ale mu przeszło jak
zobaczył, że się sprawdza... i zaczął doceniać moją kochaną 'skarpetkę".
Mam specjalną puszkę na 'drobne' - wieczorem wyczesuję z obu portfeli
wszystkie drobne poniżej nominału 1,00 zł. Kwoty śmieszne: czasem dwa złote
czasem jakieś grosze. Równocześnie nie zostawiam w monetach więcej niż 7 zł:
nadwyżka do puszki... Przez miesiąc jestem w stanie w ten sposób zebrać od
200 do ok. 310 zł. Może i niewiele, ale pieniądz w tak twardej walucie
trudniej wydać. Potem wymieniam na poczcie lub w aptece (tam się z takiech
drobniaków cieszą najbardziej).

Natomiast w poniedziałek wprowadziłam inny równoległy plan oszczędnościowy...
kryptonim 'Marzenie Numer Jeden' - mam nadzieję, że wypali - zakładam go na
jeden rok...

Trzymajcie kciuki.

Anna
    • ninka25 Re: Skarpetkowy system oszczędnościowy... 19.03.05, 10:08
      O czym marzysz, Aniu?
      Ja marzę o mieszkanu, więc ciężko mi będzie uzbierać na nie przez roczek smile W
      każdym razie trzymam kciuki.
      Teraz marzę jeszcze o mikserze brauna, ale na razie go nigdzie nie ma smile Jak
      będzie to sobie kupię, wiele mi ułatwi w przygotowywaniu tanich posiłków ;0
      • annafairless Re: Skarpetkowy system oszczędnościowy... 19.03.05, 12:02
        O czym marzę? Przede wszystkim o domu z ogródkiem... mój mąż zresztą też.
        Zawsze marzyłam o wielkiej plantacji marchewki pod oknem własnego domu...
        Tylko jak to zrealizować? Wszędzie same schody...
        Mamy o tyle nieciekawą sytuację, że żadne z nas nie ma zdolności kredytowej...
        dorywcze zajęcia, korepetycje, inne niestandardowe i niestabilne przychody (to
        duży minus dla banków). Płacimy za wynajem ;-( (duże trzypokojowe mieszkanie w
        spokojnej dzielnicy Krakowa). Ale nie musimy walczyć z rachunkami, naprawami i
        ogrzewaniem (są w cenie), sam internet mamy za 20 zł a 350 spokojnie wyciąga.
        Więc koszty stabilne: poniżej 900 zl: jeśli mniej: reszta do
        kochanej 'puszki' smile
        Dwa miesiące temu rodzice zaoferowali pomoc - mimo, że sami niebogaci, ale mają
        normalną pracę. Wzieliby kredyt na siebie - a my byśmy spłacali - tyle, że
        trzeba na początek mieć, by wziąć kredyt - lekko 15 tys. A więc światełko w
        tunelu... i jeden krok w stronę słońca...
        Na razie mamy 4 tysiące - i jeśli plan bezbolesny z założenia wypali to pod
        koniec roku powinniśmy mieć owe minimum...
        Jeśli nie wypali - fundusz przeznaczymy na 'tańsze' marzenie: samochód.



    • ja_an Re: Skarpetkowy system oszczędnościowy... 19.03.05, 10:10
      u mnie by to nie zadziałało. ja potrafię zabrać ostatnie grosiwo mężowi albo
      synkowi ze skarbonki... tylko u nas z oszczędzaniem to jest trochę od drugiej
      strony. ja uważam,że łatwiej mi jest coś spłacać, niż odłożyć. i w ten sposób,
      skąpiąc później i czasem nawet "dziadując" smile) mamy m.in. mieszkanie i garaż.
      już nasze. najpierw coś sobie umyślimy jako priorytety, poźniej ja liczę,
      zakładając różne wersje bardziej i mniej optymistyczne... no i się zaczyna:
      oszczędzanie czyli w naszym wypadku jak zrobić,żeby nam starczyło na wszystko
      co niezbędne, a nie musi nic zostać na koniec miesiąca. w kalendzarzu mam na
      końcu rubryczki, w które wpisuję wszystko, co MUSZĘ zapłacić w danym miesiącu i
      na co muszę mieć, a czasem nawet za parę miesięcy (np. ubezpieczenie za
      samochód, bo mąż zawsze sobie przypomniał w ostatniej chwili i wszelkie moje
      założenia finasowe diabli wzięli): opłaty za mieszkanie, przedszkole, paliwo,
      pampersy... i ani grosza więcej nie dam niż wpisane -)). widzę, ile mi zostaje
      na jedzenie i inne i muszęsięw tym zmieścić. zakupy robię raz na 7-10 dni
      przemieszczając się od sklepu do sklepu: zaczynam od dobrego supermarketu w
      którtym kupuję mięso i wędliny, a poźniej zazwyczaj biedronka. pisałam już
      gdzieś o tych zakupach. i jeszcze rossman, ale tylko rzeczy z promocji w 2-3
      sztukach i system przelewania: płyn do mycia i kąpieli 1 litr, przelewam do
      butelki 250 ml, to samo z mydłem do rąk i czasem szamponem. a, w netto kupuję
      płyn do mycia naczyń 5 litrów za ok. 4 zł i też przelewam. ubrania dla maluchów
      staram się kupować na koniec sezonu o rozmiar większe. pieniędzy nie noszę.
      płacę kartą, albo wypłacam dokładnie tyle, ile mi potrzebne. w sklepie wszystko
      co wrzucam do kosza, wklepuję do kalkulatorka na komórce. chodzę na zakupy
      zawsze z listą. nie daję się naciągać na nie wiadomo ile słodyczy.jestem twarda
      i nieugięta. każdą wypłatę wpisujęw kalendarzu przy dniu i ogólnie na co,
      poszło. cały czas mam też zapisane "wolne środki". kombinuję, by straczyło na
      drobne przyjemności, czyli raz na jakiś czas mc donald dla młodego (też
      zazwyczaj w promocji smile), basen (praca trochę zwraca za karnety). wieczorami
      nie wychodzimy na żadne tańce ani do knajp bo dzieci i brak kasy, nie palimy
      papierosów, piwa też nie pijemy częściej niż 3-4 razy w roku... całe założenia
      budżetowe potrafi zniszczyć wizyta u lekarza, a poźniej w aptece, albo dentysta
      (a mam bardzo dobrą pania)smile). starczy tego dobrego. jak będę miała wolną
      chwilę, napiszę o gotowaniu.
    • iza2306 Re: Skarpetkowy system oszczędnościowy... 24.03.05, 14:46
      ja też tak oszczędzam, ale na tzw. czarną godzinę. ale system jest dobry i
      polecamsmile
      • akacjax Tylko nie na czarna godzinę 26.03.05, 17:25
        Nie oszczędzam na czarna godzinę bo ją przyciągnę i przyjdzie.smile
        Oszczędzam na dany cel, ale wiadomo, że są priorytety i ajk oszczędzam na
        wczasy a ktos zachoruje, to przecież nie będą wczasy ważniejsze.
    • olkit Re: Skarpetkowy system oszczędnościowy... 24.03.05, 20:17
      Ja w ten sposób zbierałam dwójki - po prostu wszystkie dwuzłotówki, jakie mi
      się trafiły gdy mi ktoś coś wydawał wrzucałam do skarbonki. Zbierało mi się tak
      około stówy na miesiąc. Dopiero w momencie "biedy" wydawałam pieniądze ze
      skarbonki smile Teraz niestety nie zarabiam, więc dwójki poszły na bieżące zakupy,
      ale gdy będę miała pracę, to pewnie wrócę do tego systemu smile Natchnęło mnie do
      tego otrzymanie w rozliczeniu dwójki okolicznościowej, od tej pory zbieram też
      takie (stare na allegro a bieżące kupuję w nbp) i mam kolekcję od początku do
      mniej więcej listopada 2004 (muszę uzupełnić na allegro!) Ale te to już czekają
      na prawdziwą "biedę" byle brak kasy na colę nie wystarczy aby je ruszyć smile
      Kolega męża po każdej imprezie odkładał do skarbonki pięciozłotówkę - nie wiem
      czy nadal to robi, ale sądząc po jego "przerobie" to pewnie nazbierał ich
      sporo big_grin
      Pozdrawiam
      Olka
      • margonik Re: Skarpetkowy system oszczędnościowy... 24.03.05, 21:41
        > otrzymanie w rozliczeniu dwójki okolicznościowej, od tej pory zbieram też
        > takie (stare na allegro a bieżące kupuję w nbp) i mam kolekcję od początku do
        > mniej więcej listopada 2004 (muszę uzupełnić na allegro!) Ale te to już
        > czekają na prawdziwą "biedę" byle brak kasy na colę nie wystarczy
        > aby je ruszyć smile

        Tym bardziej, że automat na colę ich raczej nie przełknie wink
    • przeciwcialo Re: Skarpetkowy system oszczędnościowy... 31.03.05, 09:40
      My 1/3 dochodów przekazujemy na inne konto. Z tego mamy oszczedności. Żyjemy za
      reszte.
      • annafairless Re: Skarpetkowy system oszczędnościowy... 01.04.05, 16:44
        hm,

        To trochę jak my. Też 1/3 wrzucamy do innego banku i obwarowujemy. Tyle, że ja
        mam system dzienny. Codziennie - z codziennych zleceń jest co odłożyć - dlatego
        pozwalamy sobie pomarzyć i jednocześnie marząc odkładać... Pozdrawiam
        wszystkich "skarpetkowców"
    • kredka-szpila Re: Skarpetkowy system oszczędnościowy... 03.04.05, 15:14
      Witam smile
      Też tak robiłam i zamierzam nadal.
      Czasami zajmuję się avonem, czasami sprzedaje jakiś prefumy, i każde zarobione
      pieniądze odkładam do puszki a nie do portfela.
      Po miesiącu naliczyłam 300 zł.Niestety jak brakło na mleczko i pieluszki suma
      ta znikneła. sad
      Teraz znów zaczynam od zera z nadzieją że wkońcu uzbieram kaskę i kupię sobie
      coś dla siebie.
      Pozdrawiam smile
Pełna wersja