aleksandrynka
09.04.05, 23:11
ponieważ w watku o niepotrzebnych zakupach wiele się dzieje, postanowiłam
wydzielić pewną kwestię - wielkie zakupy w supermarkecie.
Kilka mam pisało, ze w osiedlowym sklepiku też jest pełne zaopatrzenie, a nie
wydaje się tyle na "promocje" i inne kuszące oferty. Ja jestem zagorzałą
wielbicielką supermarketów, a szczególnie carrefoura, do którego mam
najblizej. I tak, porównuję sobie pewne ceny i pozwolę sobie nie zgodzić się
z zarzutami, co do pozornego oszczędzania: śmietana piątnica w cf kosztowała
do niedawna (bo już jej w cf nie ma

) 1,09pln, natomiast koło mnie od 1,40
do 1,60 (!!!). Niemała to różnica, a że w tygodniu idą ze trzy, to już mam 4
w cenie trzech. No, nie mam, bo piatnicy już w cf nie prowadzą, jak pisałam,
ale przykład dobry. I tak z wieloma rzeczami. Nie ze wszystkim, bo do
szewskiej pasji doprowadzają mnie "promoce" typu: weź 2, drugi za 50%. Jak
się lepiej przyjżeć, to gołym okiem widać, że oszczędzasz najwyżej 10%. I
takiego chamstwa nie lubię. Ale już żarcie dla kota 4 saszetki za 3,89 (czy
jakoś tak) to o wiele mniej, niż te same opakowania na moim bazarku za 5,40!
Ostatnio staram się być cwana i robię liste. W ciągu tygodnia pisze na
lodówce, co sie kończy, co potrzebne, i jade potem na wielkie zakupy. Wydaję
2-3 stówy, ale jestem przekonana, ze oszczędzam ze 30 pln. Ponieważ w domu
bieda i debet rośnie staram się na prawdę trzymac planu i ostatecznie jestem
zadowolona, że kilka złotych nadal trzymam w garści.
Proszę o opinie, zapraszam do dyskusji