jak zakręcić bezboleśnie ten cholerny kurek?

29.08.05, 10:36
Cześć,
czasami, tak jak teraz,jestem na siebie wściekła,że zbyt malo konsekwentnie
odmawiam/odmawiałam/ dziecku pewnych naprawdę zbędnych rzeczy, no i teraz są
efekty... może nie robi strasznych scen z rzucaniem się na ziemię, ale
potrafi stanąć i chlipać, bo np. przechodzimy koło mcdonalda (celowo małymi
literami, z wsciekłości!), a tam megaplakaty o nowych zabawkach w zestawach
dla dzieci, no i on oczywiście juz chce to mieć...

Z każdej wystawy atakują nowe Lego,koszulki piłkarskie, hulajnogi, resorówki
blablabla i tak można wymieniać w nieskończoność.
Ma 5 lat -i dużo, i mało, ale czy to tak cięzko mu zrozumiec, że mój portfel
to nie bankomat i nie moge kupowac wszystkiego co zobaczy??
Najgorsze są te drobne zakupy typu lody, cola, tik-taki, batoniki etc., z
grupy "zakupów impulsywnych", jak to się fachowo nazywa -nie wezcie mnie za
sknerusa, ja mu naprawdę sporo rzeczy kupuję, ale jeśli zsumujecie takie
dzienne "drobne" wydatki, można się złapać za głowę!
To na sobie człowiek oszczędza, gazet nie kupuję juz prawie wcale, kosmetyki
te najpotrzebniejsze, zadnych szaleństw z "malowidłami", ale widzę że to
droga donikąd...

Jak sobie radzicie ze swoimi pociechami? Czy macie jakieś sprawdzone środki
perswazji, jakiś "grafik" ustalony z dzieckiem, co i kiedy mozna kupić?
Jestem sama z dzieckiem, a mój ex w edukacji ekonomicznej niestety raczej
przeszkadza niz pomaga -taa, tylko jemu jest łatwiej, zachciankę małego za
50zl raz na miesiąc łatwiej zrozumiec niż taką codzienną...

Dzięki za wszystkie rady!

    • gabon32 Re: jak zakręcić bezboleśnie ten cholerny kurek? 29.08.05, 11:51
      nie wiem, czy sposoby jakie ja stosuję są wychowawcze i czy twoje dziecko
      zaakceptuje, ale u mnie się sprawdzają. Mam dwóch synów: 9 i 4 lata. Zawsze
      muszą mieć to samo, więc Mcdonaldy x 2, jeżeli drobne zabawki to też x 2, więc
      siłą rzeczy kasy idzie więcej. Na zabawki, donalda lub kino muszą zasłużyć:
      wprodziliśmy system czerwonych i zielonych kropek za zachowanie. Karta wisi na
      lodówce. 10 zielonych kropek - to np. kino. Dziesięć czerwonych - to kara: brak
      przyjemności np. przez miesiąc. Nigdy na szczęście nie doszło do 10 czerwonych.
      Poza tym czerwone kropki "zjadają" zielone, czyli jeżeli ma 5 zielonych i 5
      czerwonych, to tak, jakby nie miał żadnych. Siłą rzeczy przyjemności są trochę
      rzadziej, ale przynajmniej chłopcy się starają. Z zabawkami tak samo. Codzienne
      przyjemności - ustalamy limit np. 2 zł dla każdego i może sobie kupić chipsy
      lub batonika i koniec, wiecej nie dam się naciągnąć. Może spróbuj u siebie
      wprowadzić zasady. Moi się nie buntują - zasady są jasne i niezmienne. Czasem
      robiąc zakupy w hipermarkecie kupuję większą ilość słodyczy i wtedy na jakiś
      czas rezygnujemy z limitu. Wprowadziłam takie zasady, bo obliczyłam, że
      codzienne wyjście na spacer: lody, chrupki, coś do picia to 10-20 zł.
      Szaleństwo. A sok lub wodę biorę z domu. I oszczędniej i zdrowiej. Pozdrawiam
    • zosia711 Re: jak zakręcić bezboleśnie ten cholerny kurek? 29.08.05, 18:47
      U mnie też wszystko x2.
      Wychodząc z domu zawsze biorę wode ze soba lub sok. Mam tu głównie na mysli
      5-latkę. Ze starszym 12 letnim synem jest trochę inaczej, wygodniej, wiadomo,
      że wszystko rozumie inaczej niż młodsza.
      A ona w każdym skleopie chciałaby "coś"
      No cóz ani to zdrowe ani oszczędne. Postanowiłam trzymać się zasady że jeden
      smakołyk, drobiazg dziennie. jak lody, to juz zadne potem tik-taki ani mamby nie
      wchodza w rachubę. ma sobie wybrać i zdecydować co chce. Natomiast jak w domu
      jest upieczone ciasto to wówczas nic tego dnia nie kupuję w sklepie. 20 zł
      dziennie na dwójkę to nie problem wydac nawet na same duperele...
      Ale ma tu też znaczenie aspekt wychowawczy. I właściwie to nawet nie powinno byc
      tak, że codziennie coś dostaje. Wydaje mi się że powinno być jeszcze rzadziej,
      ale w dzisiejszych konsumpcyjnych czasach to uważam że i tak osiągnełam juz
      sukces smile
      • vernalis1 Re: jak zakręcić bezboleśnie ten cholerny kurek? 29.08.05, 21:44
        U nas na lody idziemy raz w tygodniu, tzn nasz syn, ja najwyżej mała kawa, maż
        towarzyszy smileodnośnie zakupów w sklepie- mały sam musi dokonac wyboru- jak kupi
        baton- nie kupi gumy, jak wybierze komiks- to przez dwa dni posucha(w
        komiksie "czyta"tylko dołaczone zabawki-reszta to makulatura)Ma już 7 lat i
        zaczyna sam z siebie oszczedzać- jak dostanie jakąś kase- to częściej wrzuca ja
        do skarbonki niż wyda na lizaka.w jednym tygodniu na wakacjach troche sobie
        poszalał i potem był mocno zdziwiony , że kasa pusta. smile) Nie mam problemu z
        odmowa jakis zakupów w sklepie- wystarczy,że powiem nie mam pieniędzy- i temat
        zakończony. Tak był uczony od bobasa. Chipsów nie je- tak jakos wyszło- nie
        kupowalismy mu, tłumacząć że to nie zdrowe, ze lepiej jogurt itd, więc ten
        problem ma z głowy. Pepsi/Cocacola to w sumie kupujemy tylko z okazji Świąt-
        też tak jakoś wyszło, wolimy soki,kompoty... mnie osobiście podoba się ten
        system z czerwonymi i zielonymi kropkam- musze to zapamietać. Oskar idzie teraz
        do pierwszej klasy- nigdy nic nie wiadomo, jakie sensacje w związku z tym
        nastapią smile)
    • anjja1 Re: jak zakręcić bezboleśnie ten cholerny kurek? 30.08.05, 01:01
      Dzięki serdeczne za opisy i rady, mnie tez podoba się system kropkowy, postaram
      się go zastosowac; sądzę, że generalnie nie byloby problemu na linii ja-mały,
      gdyby nie niekonsekwencja dziadków i rozlicznych znajomych -nie wiem jak u was,
      ale wśród moich krewnych i znajomych jest zwyczaj obdarowywania dzieci jakims
      drobnym slodyczem z okazji np. wizyty u kogoś -przy czym hasło "drobny" różnie
      niektórzy rozumieją -czasem przynoszą zestw typu czekoladki kinder+jajko
      niespodzianka+mamby+cos tam, mały oczywiscie sie cieszy, a ja dyskretnie
      zgrzytam zębami,bo juz wiem,że będe u to musiala jakoś "zachomikować".
      Jeden plus, że rzeczywiście nie rzuca sie na słodycze, raczej cieszy go sam
      fakt "gromadzenia", więc ani nie jest gruby, ani nie ma też wrzasków przy
      odbieraniu chociaż częsci łupów "na pózniej".

      Swoją drogą, ludzie, noście dzieciom koszyczek kiwi czy nektarynek, zamiast
      tych upiornych czipsów i jajek niespodzianek no co to za moda sie zrobiła;
      tak,wiem, to miłe, zawsze dziękujemy razem za pamięc i słodkie upominki, ale
      nie ułatwiają one wychowania we wstrzemięzliwościwink
      • anjja1 Re: jak zakręcić bezboleśnie ten cholerny kurek? 30.08.05, 01:08
        aha: musze jeszcze wyznać ze skruchą -dzisiejszych przewinień: 2
        1)cola i przekąski w mc`u -no ale tak nam sie pic chcialo, a mały tak
        cierpliwie siedzial u mnie w pracy, awaryjnie musialam go zabrac ze sobą, do
        domu z pracy kawałek, a lodówka pusta... wiem,wiem, szukam usprawiedliwienia...
        2)zestaw 4 plastikowych wojowników (motyw przewodni mojego walecznego do bólu
        dziecka) za 14 zeta -te tandetne figurki wywołały jednak tak żywiolowe okrzyki
        uściski i całusy,że nie mogłam mu (sobie?)tego odmówic i uległam...
        Stoja teraz rządkiem przy łóżku, monitorując sytuację smile

        Esh...

        Pozdrawiam wytrwałe Skneruskismile
        • akacjax Re: jak zakręcić bezboleśnie ten cholerny kurek? 30.08.05, 05:50
          Cola nie służy do zaspokojenia pragnienia (tak na marginesie, tylko woda...)My
          nie kupowaliśmy coli z zasady (czasem, od wielkiego dzwonu..)dzieci nie maja
          nawylu, kupują sobie wodę. Znam rodziny, gdzie cola na porządku dziennym, a ona
          przecież uzależnia.
          Gdy moi mieli ok. 10 lat stwierdziałm, że zwiększam kieszonkowe, a nie kupuje
          słodyczy(to w prostym przeliczeniu była spora oszczędność, bo każdego dnia
          wydawałam 5-6zł, a gdy zwiekszyłam o 5zł/tydz kieszonkowe, to nawet razy dwa
          oszczędzało ok. 20-25zł na tydzień. Skutek był fajny: dzieci kupowały kisiele!
          by było taniej, a coś słodkiego...
          Skutek odległy-odzwyczaili sie, że jak wracam z zakupów to musi być cos
          słodkiego dla nich.(a jak kupię nawet po batoniku za 1zł to są zadowoleni).
          Co do kupowania lego, żołnierzyków itd. był system oszczędzania, zbierania
          pieniędzy..i złoty środek nie zabieranie dzieci do sklepów...tylko jak to
          zrobić...
          Wydaje mi się, że teraz jest znacznie mniej reklam dla dzieci...gdy
          wygrzebywalismy się z szarej przeszłości, każda zabawka najpierw pojawiała się
          na wizji. Oj trudno było....synowie wcześniej niż ja wiedzieli, że istnieje
          nowa seria lego, czy nowa zabawka...to było straszne.

    • gabon32 Re: jak zakręcić bezboleśnie ten cholerny kurek? 30.08.05, 11:21
      nie wiem, jak Was, dziewczyny, ale mnie cholernie wkurza system moich rodziców
      i teściów: jak dzieci przyjeżdżają z wizytą to najczęściej dostają jakąś drobną
      kasę, tak samo na święta (oprócz prezentów). A później dziwią się, że starszy
      dziewięciolatek ma materialistyczne podejście do świata. Rozmowy z dziadkami
      niespecjalnie skutkują. Nie mam pomysłu, jak wychować dziecko, żeby rozumiało
      że pieniądze są w życiu niestety konieczne, ale świat się na nich nie kończy i
      naprawdę nie są najważniejsze! Jest wiele ważniejszych.
      • apsik1 Re: jak zakręcić bezboleśnie ten cholerny kurek? 30.08.05, 14:44
        ja wolę jak dziadkowie dadzą kasę dzieciakom, wtedy razem idziemy kupić (jak
        teraz) adidasy do szkoły, okładki na książki itd.
        Córka się ostatnio zdziwiła że kompletr książek do szkoły kosztował 153 zł
        PowiedziałaZ:oooooo dużo trzeba zbierać pieniędzy
Pełna wersja