200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co Wy jec

26.12.05, 21:19
dla mnie to szokkkk jeszcze jak są same dorosłe osoby to rozumiem ale jak
czytam że któraś tam ma małe dziecko i wydaje ma życie 300zł miesięcznie w tym
już są kaszki mleka itp to sory ale nie chce mi sie w to wierzyć albo sie
głodzicie albo głupoty piszecie jeszcze do tego pieluchy
ja nie wydaję majątku bo ok 150-200zł tyg razem z pieluchami kaszkami itp nie
kupuję deserków zupki sama gotuję(nie gotuję zupy na 3 dnismile) ale dla mnie to
paranoja jeść salceson a palic papierosy pić piwko i to na być oszczędzanie
nie twierdzęże wszyscy tak robią ale przyznacie rację że bardoz dużo jest
takich ludzi
    • ameba1 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 26.12.05, 21:41
      Da radę przeżyć za taką kwotę przez cały miesiąc i to na dodatek z małym
      dzieckiem. I nikt nie powiedział, że przy tym sie kopci papierochy i pije
      piwko. Jest to życie naprawdę skromne, ale naprawdę da się - proszę uwierz mi.
      Może nie zawsze kupuje sie na święta 12 dań + pomarańcze obowiązkowo, ale przy
      niewielkiej pomocy innych naprawdę się da
      Pozdrawiam i życzę dużo słoneczka
    • vaniliaa1 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 27.12.05, 08:47
      NAPRAWDE SIE DA smilesory za capsasmile
    • magduniar3 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 27.12.05, 12:01
      Bardzo proszę podajcie przykłady takiego menu. Ja mam rodzinę 5 osobową i
      wydaję tyle na tydzień skromnego jedzenia.
      • yamadam2 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 27.12.05, 13:53
        Ja też uważam,że się da to tylko kwestia zaradności.
        • gabrysia_s Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 27.12.05, 14:31
          yamadam2 napisała:

          > Ja też uważam,że się da to tylko kwestia zaradności.

          A ja niestety się nie zgodzę. Kwestią zaradności jest dla mnie więcej zarobić, a
          nie żyć za 200 czy 300 zł miesięcznie. To konieczność jeśli się nie ma większych
          dochodów, a nie zaradność.
          Poza tym jeśli nawet da się wyżyć za te pieniądze to co w sytuacji
          nieprzewidzianej np. choroby, drobnej naprawy itp? Jedna wizyta w aptece to
          ok.50 zł w przypadku choroby dziecka i nigdy nie masz pewności, że to koniec. A
          liczyć na pomoc rodziny to też nie w porządku.
          • yamadam2 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 29.12.05, 01:14
            gabrysia_s napisała:

            > A ja niestety się nie zgodzę. Kwestią zaradności jest dla mnie więcej
            zarobić,
            > a
            > nie żyć za 200 czy 300 zł miesięcznie. To konieczność jeśli się nie ma
            większyc
            > h
            > dochodów, a nie zaradność.
            > Poza tym jeśli nawet da się wyżyć za te pieniądze to co w sytuacji
            > nieprzewidzianej np. choroby, drobnej naprawy itp? Jedna wizyta w aptece to
            > ok.50 zł w przypadku choroby dziecka i nigdy nie masz pewności, że to koniec.
            A
            > liczyć na pomoc rodziny to też nie w porządku.

            jeśli ktoś zarabia jakieś 1000 zł i nie ma innych dochodów to po opłaceniu
            czynszu,gazu,pradu musi jeszcze zostać na inne rzeczy, bo nie samymi opłatami i
            jedzeniem człowiek żyje.Jeśli ktoś jest na tyle zaradny, żeby gotować dobrze za
            małą kwotę (300 zł mies.)to przecież super.Dziecku do szkoły też trzeba coś
            kupić i lekarstwa i masę różnych rzeczy do domu a nie każdy jest w stanie
            dorobić coś więcej, więc na czymś trzeba oszczędzać.
    • jasmina251 Re: Kurcze 27.12.05, 16:53
      skąd tyle złośliwości.
      To forum powtało już dawno i sama byłam jedną z pierwszycvh na nim,sporo więc
      czytam i biore sobie niektóre rady do serca
      Sama sprawdziłam że da sie przeżyc za te kwotę.
      Wydatki na lekarza to odrębna "PÓLKA

      Przykre jest to że jakby staracie się "tłamsić" i "wyśmiewać " czyjeć metody
      oszcvzędzania

      Cóż pomoc rodzinki w tym zakresie wcale nie jest "nie w porządku" ponieważ nie
      chodzi tu o proszenie o pomoc-dajcie coś bo nie mam do wypłaty a jesc trzeba
      Ja mam pomoc rodziny ponieważ w okresie urlopu pomogłam im w żniwach,wykopkach
      itp...
      Z tego tytułu mam ziemniaki ,mąkę i warzywka,łącznie ze wczesnymi nowalijkami
      przez cały sezon. smile

      Trochę zrozumienia a nie tylko sama krytyka bo najłatwiej jest krytykować.
      Justyna
    • agab51 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 29.12.05, 19:41
      to nie jest az takie trudne wyżywić rodzine za 200-300zł miesięcznie.
      - pierwsza podstawowa wg mnie zasada: znać ceny, porównywać je w różnych
      miejscach a potem kupować tam, gdzie jest taniej.
      -zakupy w hurtowni.
      -w maketach kupować te rzeczy, które są w promocji (np dzis taki serek w
      promocji, za następnym razem serek innej firmy jest w promocji), czasem są takie
      lodówki z towarem o krótkim terminie ważności- w "moim" markecie te artukuły są
      pakowane po 2 sztuki, a płaci się za 1.
      -nie kupować jedzeń gotowych, bo wychodzą drogo, a samemu ugotować, np placki
      ziemniaczane popakowane tylko do odsmażenia są znacznie droższe niż jak samemu
      się zrobi ciasto i usmaży. to samo frytki, pizza, itd itd.
      -na pewno w takiej kuchni nie ma zbyt wiele mięsa, bo mięso jest jednak drogie,
      ale nie twierdzę, że mięsa nie ma wcale. można np kupowac tańsze gatunki. na
      zupę osobiście polecam szyje indycze- mięsa sporo i jest bardzo smaczne. u nas
      hitem są zupy na kościach wędzonych (kapuśniaczek na takiej kości- palce
      lizaćwink)jak ktoś lubi to podroby drobiowe.
      - gotujemy proste i tanie potrawy- królują makarony, różne kluski, ziemniaki w
      przeróżnej postaci, naleśniki, zapiekanki, możliwości jest bardzo wiele.
      -no i krzystanie z zapasów- np. kupuję paprykę w sezonie i mrożę, wówczas
      kosztuje 2-3zł/kg, a nie kupuje zimą, gdy kosztuje powyżej 10zł/kg. tak samo
      brokuły, kalafiory i jeszcze inne. poza tym dżemy, soki własnej roboty. różne
      warzywa w zaprawach.
      • gabrysia_s Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 29.12.05, 20:17
        Moge się z Toba zgodzić, ale pod kilkoma warunkami:
        - po pierwsze to tylko samo jedzenie - a nie jak zanaczyła autorka wątku też
        kaszki, mleko, pieluchy itd.
        - po drugie o ile nie pracujesz - masz czas na lepienie pierożków, tarcie
        ziemniaków itd. Ja wracam do domu z dziećmi zazwyczaj ok. 18 i nie mam ani czasu
        ani ochoty na takie rzeczy, a w weekendy szkoda mi czasu, wolę spedzac go z
        dziećmi o ile w tygodniu nie mamy go za wiele.
        - po trzecie - latem też musisz skąś mieć pieniądze na kupno zapasów. Nie mam
        działki, nie mam nikogo na wsi, nie mogę u nikogo "odpracować". O ile dla kogoś
        kto ma 200-300 zł na tydzień wygospodarowanie latem kwoty na zrobienie zapasów
        nie jest trudne, to dla kogoś kto ma taką kwotę na cały miesiąc jest to niemożliwe.


        • jasmina251 Re: gabrysiu_s 30.12.05, 09:47
          jeśli nie masz gdzie odpracować to zapraszam do połd-wsch częsci polski i masz
          jak w banku całe zapasy
          Troszkę dobrych chęci i gra smile
          Justyna
    • 19maj Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 30.12.05, 10:13
      moim zdaniem można wydać tyle na jedzenie. ja np kupuję niektóre rzeczy
      biedronce i wcale nie są gorsze od "markowych" wiecie że np
      musztarda w biedr. za 0,99gr to jest ta sama co kamis która kosztuje prawie 2zł
      śledzie w śmietanie 800g za 7zł to firma lisner
      i można tu podawać wile takich przykładów
      • nchyb Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 14.11.06, 05:57
        >> musztarda w biedr. za 0,99gr to jest ta sama co kamis która kosztuje prawie
        2zł
        To nie jest ta sama musztarda. Jest podobna, robiona przez tego samgo
        producenta, ale z ciut gorszych składników, częściej z odpadów niż
        pełnowartościowych produktów. Smaku to pewnie nie odbierze, ale tym samym to
        nie jest...

        Co do samego pytania głównego -wyżyć można, ale jak nie trzeba, jak nie jest
        się do tego zmuszonym - to pewnie, że łatwiej żyć. Łatwiej i przyjemniej
        chyba...
    • mgrania Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 30.12.05, 13:05
      Wychodzi na to że potraficie robić cuda, nie wiem jak może Wam starczyć 50-
      75 ,00 zł tygodniowo, ja wydaje tyle w sobotę .
      Gdzie sobotnio- niedzielny obiad, skromne chociaż ciasto i owoce.
      Mówicie o mleku dla dziecka (tak drogim), dlaczego nie karmicie piersią, bedzie
      jeszcze taniej a napewno zdrowiej.
      Po to pracuję, aby moje dzieci mogły zjeść i mandarynkę , pomarańcza i banana,
      gdy będą na to miały ochotę, nie wydzielę im jogurtu , który uwielbiają, albo
      nie powiem ,że mają zjeść pół kotleta z piersi, bo druga połowa jest na jutro.
      I jeszcze piszecie o wyprawach do hurtowni z oszałamiająca kwotą 200.00
      Przecież nie konsumujecie tylko mąki, cukru, makaronu, a gdzie kasa na bilety
      lub bezynę. Do hipermaketu po jeden serek,bo w promocji, nie szkoda Wam na to
      czasu, tego akurat Wam nie zazdroszczę .
    • agab51 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 30.12.05, 19:08
      dziewczyny, ja napisałam tak, jak jest w moim przypadku, i pisałam li i jedynie
      o jedzeniu.
      a na ten cel przeznaczam własnie 200-300zł miesięcznie.
      napisałam jak to robię, i jak same widzicie nie głodujemy, a nasza dieta jest
      atrakcyjna i urozmaicona.
      fakt, bez kaszek, mleka i pampersów. bo na mleko, odżywki i leki dla dwuletniej
      córki wydaję miesięcznie ok 3000 zł (słownie: trzy tysiące złotych), ale to już
      na inny wątek jest. z pampersów na szczęście wychodzimy i mała zużywa
      1-2szt/dobę- do spania.

      ale wracając do naszego jedzenia, to:

      -Gabrysiu, wszystko można zorganizować. a im więcej jest pracy, tym bardziej
      człowiek moblizuje się. mam ugotowane smacznie i niedrogo, i na czas podane, a
      dzieci na tym nie cierpią. takze pracuję, a mam dwójkę maluchów, z czego jedno
      jest chore i wymaga kilku zabiegów rehabilitacyjnych w ciągu dnia, oraz
      specjalistycznej diety. gotuję, lub chociaż podszykowuję posiłek wtedy, gdy małe
      śpią, albo organizujemy to tak, by cała rodzina włączyła się w przygotowanie
      posiłku. mąż takze pomaga w kuchni- nie ubędzie mu, jeśli np pokroi ziemniaki na
      frytki. a poza tym mąż też jest rodzicem i ma taki sam obowiązek dbania o zabawę
      z dziećmi, jak również o to, by miały kolację na czas. w życiu naszej rodziny
      oszczędza się nie tylko pieniądze, ale takze czas. więc jak już coś gotuję, to
      staram się zrobić tego więcej, mrożę, bo gdy brakuje mi sił, czasu czy ochoty,
      lub chcę zwyczajnie pobawić się z małymi, to nie lecę do sklepu po gotowe
      pierożki, tylko wyciągam je z zamrażarki. a zapasy- to proste liczenie- we
      wrześniu zapłacę 10-13zł za 5kg papryki gdy teraz kosztuje tyleż 1kg, i to nie
      najlepszej jakości. i teraz tego warzywa nie kupuję, tylko wówczas, gdy to się
      opłaca.

      mgrania- a kto napisał, że ja nie pracuję? ani nie wydzielam kotleta z kurczaka,
      a tym bardziej jogurtu, przeciwnie, zachęcam do spożywania, zwłaszcza młodszą
      córeczkę, ponieważ bardzo jej służy- jej dieta jest wysokobiałkowa i
      wysokokaloryczna, a leczenie opiera się na antybiotykoterapii (jeden antybiotyk
      ma na stałe, a przy zaostrzeniach choroby ma nawet trzy (!) jednocześnie).
      jogurt jest w jej przypadku traktowany jak lek. oczywiście, że dzieci znają smak
      owoców, zwłaszcza bananów- powód ten sam- dieta. a zakupy, czy to w markecie,
      czy w hurtowni, robię właśnie raz w tygodniu, za to większe, bo oszczędzam
      paliwo na jazdy, oraz swój czas. do głowy nie przyszłoby mi, zeby jechać do
      marketu po 1 serek z promocji.

      dziewczyny, poważnie, poczytajcie to forum, zobaczycie, jak wiele można nauczyć
      się od siebie. napiszcie też jak wy sobie radzicie, podzielcie się swoimi
      doświadczeniami.

      pozdrawiam
      aga
      • agab51 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 30.12.05, 19:24
        mgrania, jeszcze jedno, karmiłam piersią obie córeczki, jedną rok, drugą półtora
        roku, mimo iż pracowałam. zgadzam się, że to zdrowiej, i taniej. taniej,
        zwłaszcza że mleko specjalistyczne dla młodszej córki kosztuje 150zł za puszkę.
        • gabrysia_s Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 30.12.05, 19:43
          Jestem pełna podziwu, bo nie wyobrażam sobie za 300 zł wyżywić 4 osobowej
          rodziny. A wcale nie jemy rarytasów. Nie palimy, nie pijemy za często alkoholu
          (od czasu do czasu wino, ewentualnie piwo). Sporo kupujemy kawy, ale jak jestem
          w pracy to tam wypijam też dużo "firmowej".
          Co do warzyw to obiecałam sobie w tym roku robic takie zapasy o których Ty
          piszesz i mrozić, ale niestety miała sporo spraw rodzinnych (rozpoznanie choroby
          nowotworowej u taty, operacja mózgu) i wszystki plany diabli wzięli - po prostu
          nie miałam na to nawet ochoty. W poprzednich latach miałam maluteńki
          zamrażalnik. Więc może za rok. Pomijając oszczędność, zapewne wartośc takich
          warzyw też jest wyższa niż tych zimowych.
          Co do reszty to wynika, że chyba jestem kiepsko zorganizowana, ale naprawdę nie
          mam czasu na lepeinie pierożków itp dania. Mój mąż wraca późno, jak wracam z
          pracy i zajmuję się dziećmi, z synem muszę odrobić lekcje, zwykle jakieś pranie,
          kąpiel, kolacja i robi się wieczór. Muszę się zmobilizować.

          Pozdrawiam i dzięki za rady. Nie jestem na forum jako intruz - też szukam porad
          gdzie by tu zaoszczędzić.

          Gabi


          • agunek1 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 06.01.06, 14:05
            Co do karmienia piersią, popieram w 200% zdrowo i tanio, ja zaoszczędziłam z
            tego tytułu sporo kasy, ale niezawsze jest taka możliwość, nie wszystkie mamy
            mogą i niezależy to od ich woli.
            • madzia1708 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 06.01.06, 16:05
              no wlasnie, ja po pół roku ściągania pokarmu w pracy, miałam poprostu dość i
              przestałam z dnia na dzien surprised(
              • agunek1 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 08.01.06, 14:54
                Mnie nie chodziło o te mamy które mają już dość karmienia piersią, ale o te
                które chcą a nie mogą.
                • madzia1708 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 11.01.06, 11:21
                  pewnie siedziałas z dzieckiem w domu....
                  • agunek1 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 17.01.06, 17:22
                    madzia1708 napisała:

                    > pewnie siedziałas z dzieckiem w domu....

                    Zainwestowałam w elektryczny odciągacz
    • anula2000 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 07.01.06, 12:29
      Ja też chciałabym wiedzieć jak to zrobić, to jest niesamowite. Ale pomyślcie
      sami, ktoś pisał, o jogurtach, ale ja wyliczyłam, że jakby kupować nawet te
      tańsze za 70 gr i jakby codziennie rodzina 4 osobowa chciałaby zjeść jogurt to
      wychodzi 86,80 zł na miesiąc, więc gdzie reszta. Nie piszę tego złośliwie, ale
      napiszcie mi proszę co mam kupować jak idę na zakupy, żeby tyle wydać i zeby na
      cały miesiąć było. To tak jak z tym remontem za 10 tysięcy, przeczytałam o
      takim na innym forum, a tam okna wymienione, łazienka w kafelkach, drzwi
      wymienione, nowy brodzić, kuchnia zrobiona itd. Ja nie robię remontu bo nie mam
      tyle, ale nie sądzę, żeby to wystarczyło.
      • ania800 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 07.01.06, 14:18
        ja sobie tego nie wyobrazam! 200-300zł na miesiąc nie kupuje nie wiem czego nie
        palimy nie pijemy a kasa idzie jak woda same pampersy kaszki
        ja teżjestem za karmieniem piesia tylko co z tego jak nie miałamtylke pokarmu co
        trzeba herbatki na laktacjęściąganie przystawianie nic nie dało
        ale nie o tym mowa może i te produkty z biedronki są dobe nie wiem
        tylko ja na samą sobotę i niedzielę wydaję 50zł coś na obiad jakieś owoce
        nie wiem jak Wy to robicie ale podziwiam
    • sloggi Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 07.01.06, 14:21
      Nie piję alkoholu i nie pale i spokojnie mieszczę się w 300 złotych.
      • gabrysia_s Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 07.01.06, 15:53
        sloggi napisał:

        > Nie piję alkoholu i nie pale i spokojnie mieszczę się w 300 złotych.

        Na osobę czy na całą rodzinę?
        • ania800 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 09.01.06, 12:17
          i czy masz małe dziecko bo jeśli jesteś sama z mężem to jakoś mozna przeżyć
      • maretina Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 16.11.06, 19:39
        na jednorzowe zakupy wydaje ok 50-70 zl. nie mam zadnych rewelacji w koszyku.
        dzis mialam 70 dag szynki ( mieso), 40 dag roznej wedliny ( wcale nie
        najdrozsze), maslo, jajka, herbatniki dla syna, 2 jogurty, sok,2 pomidory, 4
        banany, kilka bulek. 50 zl poszlo.
        mleko dl dziecka miesiecznie to 80 zl. 2 bebilony i 2 smakowe nestle.pampersy ok
        100 zl. co drugi dzien jakis sok, codziennie jakies owoce i jogurt. na dziecko
        miesiecznie wydje minimum 500 zl. do tego koszt niani..... glowa boli.
        nie wiem jak mozna zyc za 300 zl. z dieta, ktora ktos wyzej napisal ( kluski,
        placki, nalesniki, pizza) chodzilabym kwadratowa. przeciez to tuczy! zupa na
        kosciach? wywar z kosci jest piekielnie niezdrowy....
        podziwiam osoby potrafiace wyzyc za 300 zl. ja umarlabym z glodu po tygodniu.
    • katarzyna1975 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 15.01.06, 13:48
      Bardzo zaciekawił mnie ten wątek .
      Zresztą na tym forum piszę po raz pierwszy smile

      Czy możecie podac przykładowy jadłospis , co jada się wydając średnio 50,-zł.
      na tydzień ?
      Ja wydaję 600-800 miesiącznie na jedzenie ( dla dwóch dorosłych osób), i wcale
      się czuję, abym była rozrzutna , bardzo chcialabym nauczyć się TAKIEJ
      oszczędności . Co np. zrobić na obiad , kiedy wracam z pracy z "zołądkiem
      przyrośniętym do kręgoslupa" smile z głodu ? (bo szkoda mi pieniędzy na lunche w
      pracy(
      • agab51 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 15.01.06, 23:14
        Katarzyno1975, przykładowo:
        stan rodzinny- starzy, czyli my, oraz dwie córki- prawie 4lata i 2lata.

        dziś:
        -przed śniadaniem- córki- mleko bebiko3R
        -śniadanie- kawa rozpuszczalna z mlekiem (starzy), kakao (dzieci), starzy i
        jedna córka- kanapki z żółtym serem, jako smarowidło "Smaczny Duet",
        starsza córka- tost z plasterkiem sera i polany odrobiną keczupu ( śniadanie
        dokładnie według wytycznych małej wybredy przygotowane). do wyboru były tez
        kanapki z konfitura brzoskwiniową, tej opcji akurat dziś nie wybrał nikt.
        -przegryzka- po pączku, wczorajszy, domowy wypiek. córki wtrąbiły też po
        jabłuszku, jedna z nich zażyczyła sobie pół mandarynki.
        -jedna z córek- bebiko.
        -obiad- zupa ogórkowa, pyszna z zasmażką, starzy z łakomstwa zjedli po 2talerze tongue_out
        -po obiedzie- starzy kawa, córki- sok pysio zielony.
        -przegryzka- kruche ciasteczka, wypek własny, córki wołały, potem ledwo zjadły
        po jednym.
        -kolacja- pierś z kurczaka w panierce + chleb (miało to być na drugie danie, z
        ziemniakami purre, ale byłam leniwa i drugiego wcale nie zrobiłam, mięso
        zjedliśmy więc na kolację)
        -bebiko na sen (córki), my już tylko herbata

        jutro plany są takie:
        śniadanie- my kanapki z serkiem fromage, dzieci z pewnością wybiorą konfiturę.
        obiad będzie dwudaniowy- zupa ogórkowa z dziś, oraz ziemniaki, pewnie purre,
        kotlety mielone (już się rozmrażają), sałatka z ogórka kiszonego (ogórek,
        cebula, oliwka)
        kolacja- pizza (gotowe podkłady okazyjnie kupione+ papryka z zamrażarki+
        resztki wędlin, także z zamrażarki, cebulka, jakieś zioła, tarty ser żółty).
        nad przegryzkami pomyślę, moze serki homogenizowane?hmm

        nic specjalnego, tak zwyczajnie jemy, żarełko jest urozmaicone, i nic się nie
        marnuje. obiad w większości przygotowuję dzień wcześniej, zwykle wieczorem, gdy
        małe śpią, albo wyciągam z zamrażarki, albo gotuję na dwa dni, żeby jak przyjdę
        do domu po pracy, to szybciutko odgrzać, odsmażyć i podać.
        • ania800 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 17.01.06, 14:00
          przepraszam że pytam ale to jest jadłospis za te 50zł tygodniowo??
          • agab51 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 17.01.06, 14:30
            a dlaczego masz wątpliwości?
            • masara25 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 17.01.06, 19:17
              Ja też mówiąc szczerze mam wątpliwości, podałaś urozmaicony jadłospis ( nie
              mówię że jakis super rozrzutny), ale w jaki sposób wydajesz 50 zł na tydzień
              podając dwudaniowe obiady?
              • agab51 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 17.01.06, 21:10
                zwróćcie uwagę, że Katarzyna zadała pytanie w niedzielę, i ja opisałam dokładnie
                nasz jadłospis w tym dniu, oraz plany na poniedziałek.
                w wielu domach jada się w niedzielę obiad z dwóch dań i nikt się temu nie dziwi,
                a takze nikt nie dziwi się, jesli w poniedziałek zjada się to, co zostało z
                niedzieli wink
                nie mam wszystkich cen w głowie, ale w sumie pierś z kurczaka była w tym menu
                najdroższa, (ok 12zł/kg), no i ser żółty (11,50/kg), na resztę, wybaczcie, ale
                nawet przy skromnych dochodach można sobie pozwolić od czasu do czasu.
                (nadal nie liczę mleka i odżywek córki, bo wcześniej gdzieś pisałam, że te
                wydatki podciągam pod inną kategorię).
                nie zawsze mamy obiad z dwóch dań. bardzo często mamy obiad jednogarnkowy, a
                takze często mamy tzw. obiadokolacje, bo tak nam czasowo wychodzi. ale nie
                zmienia to faktu, ze nasza kuchnia jest urozmaicona, głodni nie chodzimy, dzieci
                nabiał i mięso znają , owoce, słodycze także, zwykle jadamy słodkości w postaci
                wypieków własnych. nudy w kuchni nie znoszę, do tego lubię piec i doprawiać,
                czasem eksperymentuję.

                uwierzcie mi, że znając ceny sklepowe, i kupując niedrogo (w marketach w
                promocjach, na wyprzedaży np. 2 za 1, oraz kupując w hurtowni spożywczej), do
                tego podpierając się zapasami z zamrażarki i słoików, można za taką kwotę
                wyżywić się.
                • nana81 do agab51 17.01.06, 21:44
                  czy możesz mi podać jakieś pomysły na niedrogie jedzenie. Z gotowaniem jakoś
                  sobie radzę ale brakuje mi inwencji a przede wszystkim pomysłów na tanie
                  jedzenie. Żeby ne zaśmiecać wątku to możesz napisać na maila podanego na dole
                  albo na gazetowy. Będę ci ogromnie wdzięczna. Mogę jeszcze podać mój nr gg
                  7044459.
                  • katarzyna1975 Re: do agab51 18.01.06, 22:18
                    A czy nie lepiej byłoby otworzyć nowy wątek , aby zachować właśnie
                    przejrzystość forum , myślę, ze wiele osób byłoby zainteresowanych takimi
                    właśnie sposobami na tanie jedzonko , pomysły na śniadania, obiady ,
                    obiadokolacje . Ja bardzo chciałabym nauczyć się rozsądnego wydawania
                    pieniędzy na jedzienie .
                • czesiag Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 04.02.06, 19:26
                  CZY MOGŁABYM CIĘ PROSIC O JADŁOSPISY JEŚLI TAKIE MASZ Z TWOICH WYPOWIEDZI SIE
                  WIELE DOWIEDZIAŁAM .jęśli masz to spisane -to proszę .mo syn zdaje mature-więc
                  dodatkowy angielski.zostanie na życie 22-250zł/czesiag małpa wp.pl
              • nana81 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 17.01.06, 21:25
                np robiąc zupę na kościach które u mnie w sklepie są za darmosmile
                Dzisiaj na obiad kartoflanka z chlebem na drugie omlet z resztkami kiełbaski a
                do tego ryż i paprykasmile. Cena całości zupa ok 3zł (cała nie porcja a jest na 3
                dni) jajka 6x30gr kiełbasa ok 2zł(resztki z kiedyś tam) ryż ok 1zł a papryka
                robiona w lecie nie pamiętam ile kosztowała. Więc dzisiejsza porcja wychodzi
                6zł z papryką na 2 osoby. Dodatkowo dla syna ( 2 lata) mięsko ugotowane w zupie
                cena tego kawałka ok 1,5zł i ziemniaczki z zupki.

                Nie umiem się mieścić w kwocie 200-300zł miesięcznie na jedzenie ale z
                konieczności staję na głowie żeby tak było. Już dużo obniżyliśmy wydatki dzięki
                pomysłom z forum. Powiem tyle nie ma rzeczy niemożliwych. Ważne jest chcieć a
                jeżeli czegoś się chce to można to osiągnąć zwłaszcza w tak prozaicznej
                sprawie. Po pierwsze wystarczy szuakć tańszych rzeczy w sklepach. Nie chodzi mi
                tu też o superpromocje "kurczak za 2zł". Na temat gotowania niewiele mogę
                powiedzieć bo akurat dopiero od niedawna gotuję sama.
                • mala_mi27 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 18.01.06, 13:27
                  Ja mam na samo jedzenia 500 zł miesięcznie. Na ubrania około 300.Utrzymuję
                  siebie i 2 dzieci.7 letnią córeczkei 2,5 chłopca.Na pamersy nie wydaje już od
                  jakiś 4 miesięcy.Wcześniej kupowała w biedronce.Nie drogie i byłam z nich bardzo
                  zadowolona.Nie umiem oszczedzać.Nie wiem jak to robic.Te 500 zł zadko kiedy mi
                  wystarcza.Ubrania kupuje po przecenach lub w lumpeksach.Umiem gtować.Gotuje
                  często mączne i ziemiaczane potrawy.Kasze i sosy też są.Dla dzieci soczki,
                  owoce,serki.Dzieciom nie odmawiam praktycznie niczego.Ogólnie na wszystko i
                  ubrania i leki i jedzenie mam 1200 zł.Nie mam wydatków związanych z utrzymaniem
                  mieszkania.Za to musi płacić mój były mąż.
        • katarzyna1975 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 18.01.06, 22:23
          Agab51 - bardzo Ci dziękuję .
          Muszę Ci powiedzieć, ze podziwiam Cię, bo ten jadłospis jest bardzo
          żróżnicowany . Twoje wskazówki dot. rozsądnego wydawania pieniędzy ( jeżeli
          zechciałabyś się z nami podzielić) byłyby napewno niesłychanie cenne dla tego
          forum . Pozdrawiam
          • odojoachim ja mam np. takie tanie obiadki: 05.02.06, 14:05
            czasami robię kluski łyżką kładzione ze skwarkami, koszt przyrządzenia to: mąka
            około 1zł zależy ile chcemy klusek, woda, no i kiełbaski troszeczkę, ale tak że
            wyjdzie z 2 zł na kiełbaskę, można się najeść jest dobrewink
            kopytka to: kg ugotowanych ziemniaków-2zł, jajo-0,30gr, ok. 50 dag mąki
            pszennej-1zł, 2 łyżki mąki ziemniaczanej-o,50, łyżeczka majeranku0,30, szczypta
            pieprzu i kolendry0,30, łyżka soli0,30-całość -niecałe 5 zł
            wszelkiego rodzaju zupy są taniutkie
            często robimy placki zmieniaczane, naleśniki, co mój mąż uwielbia
            często mamy kasze, etc.
            słodkości są na porządku dziennym, co niedziela piękę ciasto, taniej wynosi
            kupienie takiego ciasta z torebki niż kupowanie w cukierni, pewno jeszcze
            taniej robienie samemu ale ja robić nie mam czasusad
        • meg303 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 12.11.06, 19:18
          Kiedyś też tak zyłam, wcale nie miałam wiecej kasy niż teraz kiedy zyjęmy i jemy
          normalnie.Bieda to stan ducha nie konta.Jestem pielęgniarką,mam 13 letnią córkę.
    • egoya Re: ja mam np. takie tanie obiadki: 09.04.06, 19:45
      karmiłam małego 11 miesięcy ale go odstawiłąm bo po prostu był zawsze głodny, a przy tym ma alergie na nabiał, więc nie wiem czy takie moje mleko było rewelacyjnie jak nie piłam mleka, nie jadłam serów, masła i nawet jaj nie mogłam używać, bo odcierpiał swoje. JAkoś przecierpiałam, ale teraz ma 1,5roku, miesiecznie wydaję 150 zł na mleko, do tego kaszki, i przynajmniej jedna paka pampersów miesięcznie,(w dzień chodzi w tetrowych albo w samych majteczkach i sika na nocnik), do tego ma duzy apetyt, może zjeśc 2 jogurty dziennie, a mam jeszcze 5 latka, który manny nie wypije bo po niej wymiotuje więc muszę też kaszki kukurydziane kupować. 300 zł to spokojnie na nich dwóch wydaje, a gdzie reszta?
      Na szczęście mieszkam na wsi i warzywa mam swoje (przynajmniej tyle ile się da), ale naprawdę nie wiem jak wyżyć za 300 miesięcznie. Chociaż jak się tak zastanowię, po odliczeniu wydatków na dzieci to raczej się zmieszcze, ale z nimi wychodzi mi drugie tyle.
    • anmala Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 13.04.06, 09:26
      a ja mam pytanie do wszystkich, którym wystarcza 200-300 zł na wyzywienie. Jak
      doszłyście do takiej wprawy? Ja mimo szczerych checi nie moge dobic do 500 na
      jedzenie dla 3 normalnie jedzących osób....młodego na diecie nie wliczam.
      Od czego zacząć? Od zapisywania wydatków? A może mieszkam w zadrogim miejscu
      • agab51 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 13.04.06, 17:59
        anmala, zacząć należy zdecydowanie od zapisywania. należy poznać rozkład swoich
        wydatków- tyle nabiał, tyle mięso, soki etc. trzeba znać ceny, żeby wybrać te
        miejsca, gdzie jest taniej, żeby potem nie przepłacać. trzeba robić samemu
        przetwory, wekować, mrozić, i samemu gotować, oraz nie kupować gotowców. tyle na
        początek, potem dochodzi wprawa.
    • aniek30 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 18.04.06, 19:49
      Mi sie to wszystko bardzo podoba.........tylko mam jedna watpliwosc..... w
      wiekszosci to tanie gotowanie, tanie jedzenie to ....maka, kluski, pierogi,
      pizze z resztek, makarony zapiekane...... no a na samej zupie to nawet moja
      corka nie wytrzyma bo domaga sie konkretow. Obie mamy problem z waga..... i w
      zwiazku z tym te dania zupelnie odpadaja. Mam pomrozone warzywa, ale ze wzgl na
      miejsce.... mala zamrazarke, wiec i tak musze kupowac gotowe mrozonki lub
      swieze warzywa. Zdrowa dieta jest droga (na dodatek jestem cukrzykiem)
      wiec..... moze nie kazdy moze oszczedzac na jedzeniu.......
    • cytrynka3 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 05.05.06, 00:51
      Witajcie
      Kilka razy różne osobt wspominały o tym, że kupują kaszki (a te tanie nie są).
      Może warto wypróbować inną metodę, bardziej pracochłonną ale i zdrowszą?
      Zmielić w młynku do kawy ryż czy platki owsiane np. I potem ugotować z tego
      kleik, dodać starte jabłko, czy inne owoce, pokrojone rodzynki, zmielone orzechy
      (jeśli dziecko może), czy daktyle (wystarczy 1 daktyl) i wychodzi pyszna,
      znacznie zdrowsza kaszka (oczywiście najlepiej zmielić w mlynku brązowy ryż, ale
      wiem, że drogi jest, no i mielić więcej, jak zmielone platki owsiane trzymam w
      lodówce).
      Cytrynka
      • cytrynka3 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 05.05.06, 00:53
        Przepraszam za literówki.
    • dorwoj1 Był taki reportaż... 16.05.06, 17:18
      w GW, z rok temu: rodzina, dwoje dzieci (dziewczynki,obie w podstawówce),
      rachunki i za stołówkę dzieci płacił MOPS,bo byli rodzice bezrobotni, bez prawa
      do zasiłku. Matka dorabiała na czarno w budzie na bazarze "u Ruskiego", ojciec
      od czasu do czasu gdzieś złapał dorywczą pracę. Im właśnie wychodziło jakieś
      200-300 zł na miesiąc, na całą rodzinę.Od czasu do czasu dostawali podstawowe
      rzeczy od zaprzyjaźnionego księdza (proszki do prania, mydło, mąkę, czasami
      cukier, ryż) i...dawali radę. Dzieci b. dobrze się uczyły, starsza córka miała
      tylko obniżoną ocenę z inforamtyki (4.0, bodajże) i bardzo chciała mieć komputer
      w domu,żeby ją poprawić...I byl podany przykładowy miesięczny jadłospis tej
      rodziny. NAprawdę serce się krajało... tam były pozycje takie jak: kolacja-
      odsmażany chleb (tylko dla dzieci), herbata gorzka(z cukrem tylko dla
      dzieci)...innych pozycji nie pamiętam, ale wiem,że były bardzo skromne
      -kalorycznie i pod względem jakościowym. NIE wiem, jak te dzieci to wytrzymywały
      (czy nie miały anemi,problemów z zębami itp), bo dorosły, wiadomo -jak musi, to
      wytrzyma...Tu widzę pomysłowość jest dużo większa i jakby więcej możliwości za
      tą samą sumę zostało ukazanych. Mam więc pytanie: czy ten artykuł był
      tendencyjny i czy może jednak ci ludzie nie byli aż tak zaradni, jak ich w
      reportażu przedstawiono?
    • zoja79 Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 25.05.06, 21:17
      Ja jednej rzecz nie rozumię, skoro ktoś ma tak mało pieniędzy, że na miesiąc
      musi mu wystarczyć 300zł na jedzenie to jakim cudem starcza mu na internet? W
      Polsce internet nie jest za darmo i minimum te 40-50zł miesięcznie trzeba
      wydać.
      • iwonesik Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 26.05.06, 06:17
        A nie pomyslałaś, że część osób ma dostęp do internetu w pracy???????
        • dorwoj1 Internet i bieda 26.05.06, 10:05
          A nie pomyślałaś, że część osób mieszka "u rodziny" i po prostu korzysta z ich
          uprzejmości,dzieląc w miarę możliwości opłaty.Znam parę takich rodzin
          mieszkających kątem u kogoś.Majądostęp do netu, nie mają pieniędzy,ale żyją tak,
          bu nie dac się upokorzyć tą biedą.Takie "wnikanie w sedno problremu", w grunci
          erzeczy bardzo powierzchowne świadczy jedynie o braku znajomożsi realiów.Gdyby
          ktoś tu prosił np. o wsparcie finansowe,czy inne - to takie pytani ebyłoby moze
          uzasadnione.Ale, zobacz...niekt tu o nic nie prosi, ludzie starają się jakoś
          wypłynąć co miesiąc na powierzchnie, i jeszcze potrafią wesprzeć innych,
          pocieszyć...Jak to mówią -"syty głodnego nie zrozumie".Ale powinien, bo czlowiek
          pozbawiony współczucia i zrozumienia staje się bezdusznym monstrum. czego Ci nie
          życzę
          • zoja79 Re: Internet i bieda 26.05.06, 14:43
            Przyznaje, że nie pomyślałam, że można korzystać z "uprzejmości rodziny"-
            rzeczywiście brak znajomości realiów. Ale co ma znaczyć swierdzenie "nie dać
            upokorzyć się biedzie" w odniesieniu do mojego postu? Czy brak dostępu do
            internetu jest upokarzający?????????
            A co do korzystania z internetu w pracy to chyba wsadzę kij w mrowisko, ale
            gdybym ja zamiast w pracy PRACOWAĆ "siedziała" w internecie to pewnie też
            musiałoby mi wystarczyć 300zł na miesiąc.
            • madzia1708 Re: Internet i bieda 26.05.06, 14:47
              ja jestem w pracy surprised)
              ale cały dzień się nie pracuje, w koncu pracuję w biurze, a nie w obozie
              pracy ;O)
              • agab51 Re: Internet i bieda 26.05.06, 15:12
                nie wyobrażam sobie prowadzenia firmy bez dostępu do internetu, nawet małej,
                takiej skarbonki, gdzie tylko się w nią inwestuje. zwłaszca jak jest to firma
                rodzinna, albo z siedzibą w domu/przy domu. internet musi być.
                dla mnie to podstawa.
                mogę nie włączać całymi dniami telewizora, obecnie nie muszę mieć w domu
                telefonu, nie muszę kupować prasy, a i tak mam dostęp do informacji, kontakt ze
                światem, znajomymi, z rodziną mieszkającą za granicą.
                a opłaty za internet są bardzo różne. słyszałaś o czyms takim promocje albo
                internet przez kablówkę?
                oj, ludzie ludzie. w tych czasach internet to nie jest luksus, ani żaden zbytek.
                • madzia1708 Re: Internet i bieda 26.05.06, 15:37
                  zgadzam się surprised) słusznie prawisz Aga51 surprised)
                  • nela12 Re: Internet i bieda 12.11.06, 23:01
                    hej:0)a ja tu tak od niedawna zagladam,bo chce troche zaoszczedzic!ale nie
                    wyobrazam sobie 300zl na miesiac?net mam za 28zl-do tej pory na
                    jedzenie,ubrania itd mielismy okolo 1,600zl i bylo oki-ale od 3miesiecy
                    sie ,,urwalo''i jest jakis 1000zl-a doszlo przedszkole syna(i oczywiscie odrazu
                    lekisadmlodszy ma rok i na cycu-wiec tak sobie tanich dan szukamsmileale naprawde
                    podziwiam ,chociarz wiem ze mozna wyzyc za naprawde male pieniadze moja mama
                    np. za 1000zl utrzymywala 6 osob-dzieci do szkoly i wiem ze nieraz bylo
                    naprawde ciezkosad-pozdrawiam i dziekuje za niedrogie przepisy napewno cos
                    wyprubuje:0)
                    • goblin.girl oszczędzanie...długie 16.11.06, 17:02
                      Witam,
                      Trafiłam tu, bo od jakiegoś czasu zastanawia mnie, gdzie i w jaki sposób

                      znikaja mi pieniądze smile własciwie nie narzekam na swoje finanse, starcza

                      mi na wszystko, czego potrzebuje i co miesiąc daję rade pewna sumkę

                      odłożyc, ale... mogłoby być tego więcej.
                      Po pierwsze - oszczędzajacy już to od dawna wiedza, ale dla mnie to było

                      nowe odkrycie - trzeba usiąść z kartką i oszacowac sobie wszystkie

                      miesieczne wydatki. dla mnie to nie bylo latwe, bo mamy z mężem oddzielne

                      konta i tylko częśc wydatków pokrywamy wspolnie, gdyż przez 4 dni w

                      tygodniu mieszkamy oddzielnie i żywimy się sami; no ale jakos się udało.
                      POlecam tę metodę, bo naprawde sporo mozna się dowiedzieć na temat

                      własnych wydatków, jeżeli sie ich wczesniej nie kontrolowalo. Oprócz

                      wydatków codziennych (jedzenie, podstawowe środki czystosci) warto również

                      wziąc pod uwage wszystkie duże jednorazowe wydatki w skali roku, które sa

                      przewidywalne. Łatwo przewidzieć np. ile wyda sie na wizyty u lekarza (nie

                      mówię tu o nieprzewidzianych wypadkach czy chorobach, nikt przeciez nie

                      chce przewidywac katastrof smile), ile na przeglady i naprawy samochodu -

                      wszystkie te wydatki należy dodac i podzielić na 12 m/cy, tak żeby miec

                      jakies wyobrażenie, ile w miesiacu należałoby odłożyc na duze jednorazowe

                      wydatki i nie być potem zaskoczonym, że nagle trzeba skąds wydobyć

                      kilkaset złotych.
                      Tak więc przetestowałam tę metode na swoim budżecie i odkryłam, ze wydaję

                      na jedzenie i podstawowe codzienne zakupy 300-400 zł (wliczając wspólne

                      zakupy z mężem i jedzenie, ktore kupuje dla siebie); zakładam, że u niego

                      wyszłoby podobnie, więc na codzienne zakupy wydajemy okolo 600-800 zł. I

                      tu opadła mi szczęka - niby nie ma się co dziwić, bo stan konta pod koniec

                      miesiac złudzen nie pozostawia, ale jednak... To jest największa dziura

                      bez dna w naszym budżecie smile biorąc pod uwagę, ze jest nas dwoje + 4

                      szczury (okolo 60 zł/mies, nie liczac tego, co pogryzą - ale ostatnio sa

                      grzeczne). Tym trudniej mi uwierzyc, że sa osoby, które za połowe i mniej

                      żywią całą rodzinę. Jestem pełna podziwu, ale mam tez trochę obiekcji co

                      do oszczędzania na jedzeniu. Jeżeli mam do wyboru: kupić więcej, ale tanio

                      i niekoniecznie dobrej jakości albo mniej, ale dobrego jedzenia, zawsze

                      wybiore drugą. Pytanie, czy kupując tanio w dyskonach spożywczych, można

                      trafić na dobrej jakości jedzenie - ja mam wątpliwości. Pare razy kupiłam

                      ser w Leader Price i wbrew temu, co twierdza niektóre osoby, dla mnie jest

                      niedobry; zużyłam go do zapiekanek, zeby nie wyrzucacać. bo na kanapki był

                      niezjadliwy. Podobnie wędliny - nie kupię takiej za 10 ani nawet za 15 zł,

                      wolę kupic 2x mniej, ale za 30, bo wyglada i smakuje lepiej, więc

                      przypuszczam, ze jest w niej mniej syfu.
                      Zapewne można kupowac taniej i można przezyć; w sytuacji, kiedy finanse

                      nas do tego zmuszają, oczywiście nie ma o czym mówić, ale kiedy nie mamy

                      sytuacji podbramkowej, nie wiem, czy warto sugerowac się tylko niską ceną.

                      Przeciez to, co jemy, wpływa na nasze zdrowie. Nie jestem jakąs fanatyczka

                      zdrowego odżywiania, ale czasem warto się zastanowić nad tym, co i za jaką

                      cenę w siebie wrzucamy.
                      Natomiast z całego serca popieram zakupy na bazarku, od lokalnych

                      dostawców, oczywiscie dobrych i sprawdzonych. Niestety Warszawka ma to do

                      siebie, że bazarkowe zakupy sa często droższe od marketowych, dlatego

                      kiedy wyjezdzam z miasta, zawsze korzystam z okazji i robie duze zakupy.

                      Hitem są owoce i warzywa ze wsi albo jajka i kiełbasa od zaprzyjaznionego

                      rolnika z Biebrzy, ale to już wyjątkowe okazje smile
                      W sumie to, ze sobie uświadomilam stan swoich finansów, być moze troche mi
                      pomoże w rozsądniejszym wydawaniu pieniędzy. Nie oczekuję wielkich oszczędnosci,
                      bo oszczedzanie nie jest póki co priorytetem w moim życiu i z pewnych rzeczy nie
                      zrezygnuję, ale mam nadzieje, ze jakies 100 zł na miesiac przybędzie. Jeśli
                      chodzi o odkładanie pieniedzy, mam na to wypróbowany sposób - zaraz po wypłacie
                      stała sumę przelewam na subkonto, do którego nie ma karty platniczej i zapominam
                      o jego istnieniu.
                      Pozdrawiam wszystkich oszczedzajacych i może moje doświadczenia sie komuś
                      przydadzą smile
    • niedzwiedzica_sousie Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 17.11.06, 09:03
      a propos zapasów to mnie interesuje jakie wy macie lodówki, bo ja mam taką 1,8
      metra, 3 duże szuflady w zamrażarce i wchodzi do niej z 5 paczek mrożonek
      (warzywa), jakieś frytki i 2-3 obiady i koniec. nie wyobrażam sobie mrozić
      owoców sezonowych, bo gdzie. a jak już o oszczędności mowa, to taka zawalona
      zamrażarka nieźle prądu pożera he he
      • ewaktw Re: 200-300zł na jedzenie na cały miesiąc to co W 17.11.06, 15:15
        Sama kiedyś pytałam o to na forum, bo samą mnie to ciekawiło. Mam 3-szufladową
        zamrażarkę w dużej lodówce. I jak wrzucę tam kilka paczek mrożonek, jakieś
        mięso, które kupuje raz na tydzien i dzielę na porcje, ryby mrożone, czasem
        jakieś resztki jedzenia - garnek zupy, czy ciasto, frytki, to się zapełnia. To
        są takie bieżące produkty zamrożone, które zużywamy w ciągu kilku lub
        kilkunastu następnych dni. I nie ma mowy, żebym miała miejsce na mrożenie
        owoców i warzyw sezonowych w ilościach, które starczyłyby mi na zimę.
        Starczyłoby to na bardzo krótki okres czasu. Tak się też zastanawiam, czy
        kupienie w sezonie kilku rodzajów warzyw, podzielenie ich na porcje, zrobienie
        z tego np. mieszanek warzywnych i trzymanie tego potem w zamrażarce przez kilka
        miesięcy od lata aż do zimy (energia) nie wychodzi drożej niż kupowanie takiej
        mieszanki warzywnej na bieżąco za jakieś 1,5 zł w Lidlu czy Plusie. Ja kupuję
        właśnie takie mrożonki zimą i jestem z nich bardzo zadowolona. Niestety, nie
        mam warunków na robienie mrożonek już w lecie celem zużycia w zimie. Jedyna
        rzecz, którą mrożę na zimę w sezonie to szczypiorek, koperek, pietruszka i
        liście selera. Poszatkowane i zamrożone wkładam do pojemniczków po lodach albo
        jakiejś margarynie i na całą zimę mam do różnych potraw. No i to akurat nie
        zajmuje mi dużo miejsca, a koperek zimą jest koszmarnie drogi. Ale może jak
        ktoś dostaje od rodziny takie warzywa albo ma z własnego ogrodu czy sadu, to
        faktycznie wtedy jest taniej. Nie wiem???
Inne wątki na temat:
Pełna wersja