szczyt glupoty??????

25.02.06, 13:45
mam małe pytanko do tych najbardziej oszczędnych(na jedzeniu)ile
ważycie???????????jak czytam,że dzielicie kurczaka na100 częsci to jestem w
szoku-wydawalo mi sie,że dowiem się na tym forum jak moge zaoszczedzic np,na
codziennych zakupach,oplatach ale oszczedzanie na zdrowiu to ....glupota i
duże ryzyko o czym świadczy przyklad psiary i....(pozdrawiam Cie cieplutko i
zycze szybkiego powrotu do zdrowia).jak beda wygladaly wasze organizmy za
kilka lat???????PS.jak można oszczędzać na dzieciach i zamiast kaszki podawać
budyń ?dreszcze mnie przechodza jak to czytam.pozdrawiam
    • korniz Re: szczyt glupoty?????? 25.02.06, 15:50
      Widać że jestem pierwsza.Ważę 58 kg przy 164 cm zwrostu.Owszem oszczędzam
      robiąc zakupy, ale to nie znaczy że jem nie zdrowo -wrecz przeciwnie kupuję
      dużo warzyw -bo są tanie,nie jem hamburgerów czy coś podobnego.Mięso też mam
      może nie te z górnej półki ale mam,inne produkty też mam.Jedzenie urozmaicam.W
      każdym boć razie nikt z nas nie ma anemi i rzadko chorujemy.
      • iwonesik Re: szczyt glupoty?????? 25.02.06, 17:09
        Ja byłam zdziwiona wypowiedzią osoby, która jedna pierś z kurczaka ma na dwa
        obiady dla siebie i męża.
        • ameba1 Re: szczyt glupoty?????? 26.02.06, 22:48
          No właśnie też się zastanawiałam jak to jest z tymi piersiami. Jedną połówkę na
          dwa obiady??? Ja jedną połówkę robię dla siebie i męża. Inaczej chyba bym nie
          dała rady jej rozciągnąć...
          • szybki_lopes Re: szczyt glupoty?????? 26.03.06, 08:55
            ale to trzeba jeść, a nie za przproszeniem żreć
            jedna podwójna pierś, to 4 kotlety
            po 2 kotlety na obiad to dla Ciebie i męża za mało ?????????
    • pati3 Re: szczyt glupoty?????? 25.02.06, 17:50
      hm..więc nie tylko mnie dziwią niektóre posty które powinny być na forum
      absurdy


    • ankasza Re: szczyt glupoty?????? 25.02.06, 19:05
      Mnie akurat nie dziwi dzielenie kurczaka na ileś tam porcji,bo czasem zdarzają
      się takie prawie indory,że jest czym dzielić i nie są to głodowe porcje.Akurat
      takiego dzisiaj miałam smile
      Natomiast co do tego budyniu,to podejrzewam ,że u niektórych jest to smutna
      konieczność ,a nie chęć oszczędzenia za wszelką cenę.Taką mamy wspaniałą
      rzeczywistość w Naszej Najjaśniejszej,że ludzie uczciwie pracujący nie są w
      stanie zaspokoić w znaczącej części podstawowych potrzeb.
      • azuk00 Re: szczyt glupoty?????? 25.02.06, 19:44
        właśnie dla niektórych ta "oszczędność" to konieczność, zeby jakoś pociągnąć...
    • sadelko_pimpka Re: szczyt glupoty?????? 25.02.06, 21:09
      Ja jeden jedyny raz(od kiedy zyje na wlasny rachunek) slabo sie odzywialam-
      celowo nie pisze,ze oszczedzalam na jedzeniu,gdyz nie bylo to oszczedzanie,ale
      koniecznosc(akurat wtedy mialam marna pensje-pierwsza praca itp.)Jadalam gorace
      kubki(1zl),hot dogi(2zl) itp.Pamietam jak latem byly truskawki,a ja nie moglam
      ich sobie kupic,bo mialam tylko 3zl i w lodowce chyba tylko margaryne
      (koszmarne czasy) Gdy odbilam sie od finansowego dna poszlam zrobic badania krwi
      (prywatnie)-mialam bardzo silna anemie.Postanowilam zadbac o siebie(wtedy juz
      lepiej powodzilo mi sie finansowo),przeszlam na diete wegetarianska,kupowalam
      brokuly,kotlety sojowe,soczki marchewkowe,jogurty(2 ostatnie codzien) i bez
      lekarza z tego wyszla-teraz niezmiennie od 2 lat badania mam ok,ale na jedzeniu
      tez oszczedzam:zamiast slodyczy wole kupic cos zdrowego,zamiast litra coli-
      tanszy sok marchewkowy lub jeszcze tansza wode mineralna.Jezeli nie zyje sie na
      krawedzi(tak jak ja wczesniej) mozna bez szkody dla organizmu kupowac taniej i
      niekoniecznie mniej zdrowo.
    • woland76 Re: szczyt glupoty?????? 27.02.06, 00:45
      Witam, wtrące i ja swoje trzy grosze -
      Padło tu wielokrotnie stwierdzenie, że mimo faktu, iż umiejętność oszczędnego
      zycia jest dość pożądana, na zdrowiu oszczędzać nie należy.
      Ja od kilku lat zyję na własny rachunek i bywały w moim zyciu okresy dość
      duzych zapaści finansowych.
      Pomysły na posiłki z tamtych czasów, które zakodowałam sobie na zawsze:
      to duze porcje TANICH surówek do obiadów i kolacji.
      Służę przykładami:
      - por pokrojony na cieniutkie talarki + marchew tarta na grubej tarce + ogórek
      (kiszony, konserwowy) utarty tak samo
      - marchew i ogórek utarte jak wyzej + drobno posiekana kapusta pekińska (lub
      biała)
      - jw. ale z kukurydzą z puszki
      - tarta marchew + seler + ogórek
      - w wersjach bardziej sycących z dodatkiem ryżu, gotowanego kurczaka, makaronu,
      tuńczyka itp.
      - w okresie szczytu owocowo-warzywnego można dodawać praktycznie KAŻDE dostępne
      na rynku warzywo, wówczas bazami mogą byc rózne odmiany sałat.
      - w okresie "przednówka" do sałatek czasami dorzucam marynaty - cukinię,
      paprykę, grzybki
      - nie oszczędzam na dodatkach: oliwa z oliwek (nie jest to drogi interes, bo do
      sałatki dodaje sie jej najwyżej 2-3 łyżki)- (ale i porządne oleje nie są juz
      takie drogie), orzechy, musztarda francuska, zioła (polecam świeże, z doniczki,
      ale warto mieć w szufladzie równiez suszona bazylię, oregano, pietruszkę czy
      cząber), czasami śmietana(w ilościach minimalnych)- to bazy do doskonałych
      sosów sałatkowych.
      Proszę mi wierzyć, że przygotowanie takiej surówki dla dwóch osób nie zajmie
      więcej niz kwadrans, nie nadwyręży nadmiernie kieszeni, a za to zapewni
      naprawdę solidną dawke witamin (czyli zdrówka)
      z dużą rezerwą podchodzę natomiast do nadmiaru mączno-kartoflanych posiłków
      (choc oczywiście uwielbiam różniste placki, placuszki, pierogi, knedle i bliny).
      Zamiast tradycyjnych placków ziemniaczanych - zdrowiej zjeść placki
      ziemniaczano-cukiniowe (lub kabaczkowe) - w sezonie warzywnym
      dla zwolenników placków, naleśników i omletów: TORTILLA WARZYWNA:
      cebula w krążki, cukinia, papryka, w kostkę,ziemniaki w cieniutkie krążki
      (nieobowiązkowe), fasolka szparagowa w słupki. udusic na patelni na oleju,
      przyprawic (sól, pieprz, zioła), zalac rozbełtanymi jajami (jak na jajecznicę)
      podsmażyc bez mieszania, po kilku minutach na druga stronę (ja to robię w ten
      sposób, że podważam dno, zawartość zsuwam na talerz i wierzchnią strone kładę z
      powrotem na patelnię.
      w wersji dla głodniejszych + podsmażona kiełbaska lub gotowane mięsko
      (jakiekolwiek)
      to samo (oprócz kartofli i jajek) jest doskonałą bazą do leczo.
      Aha - dla urozmaicenia można dodać pomidory, kalarepkę. Warzywa wrzucać wg.
      zasady: co jest w domu. Można dodać zielony groszek z puszki, pieczarki.... to
      co w danym momencie jest w lodówce i co akurat w sklepach tanie jest.
      Potrawa jest przebojem wśród znajomych - robi się szybko, zawartością jednej
      patelni nakarmi sie nawet sześć osób (w zależności od ilości jajek i warzyw).
      Bazując na tanich (ALE WARTOŚCIOWYCH) składnikach można poszaleć z zupami
      (ogórkowa, cebulowa, krupnik na wędzonym żeberku, żurek itp)
      Dzięki temu częściej stać nas na szaleństwa typu filety z okonia czy soli,
      piersi z indyka, wołowinkę czy schab.
      Zamiast słodyczy - spora łyżka miodu, garść orzechów, rozynek, pestek.
      Czasami jemy jogurty, ale częściej sery, twarogi, kefiry (zamiast gotowego
      jogurtu kefirek z owocami z kompotu lub mrozonymi - polecam smile )

      Mój zyciowy partner przestał tęsknić za niedzielnymi rosołkami i górą mięsa na
      obiad (jak to miał u swojej mamy)- docenia moją kuchnię, schudł na niej około
      15 kilogramów (ale to chyba w większości efekt rezygnacji z weekendowych
      piwnych eskapad z kolegami i przestawienia pory obiadu z godziny 20 na 18
      (najpóźniej) )
      Uważam, że żywimy się zdrowo, wartościowo i smacznie.

      Nie chcę moim postem nikogo urazić. Wiem, że wiele osób w Polsce żyje na
      granicy minimum socjalnego. Wiele - poniżej tego minimum. Podziwiam mamy, które
      potrafią za grosze wyżywić i ubrać swoją rodzinę. Ale jestem również
      pragmatykiem - nasz organizm na 100% upomni się kiedyś o to, czego mu w zyciu
      zabrakło. czyli - o witaminy, sole mineralne, róznorakie pierwiastki...

      a co do oszczędzania na innych aspektach życia: od kilku lat płacimy rachunki
      przez internet, wiele rzeczy kupujemy równiez w necie (różnica np. na marzach
      ksiażek sięga nawet 30 %)
      itp. itd.
      Pozdrawiam serdecznie na koniec tego przydługiego postu
      Alexandra smile


      • miang Re: szczyt glupoty?????? 27.02.06, 10:12
        > dla zwolenników placków, naleśników i omletów: TORTILLA WARZYWNA:
        > cebula w krążki, cukinia, papryka, w kostkę,ziemniaki w cieniutkie krążki
        > (nieobowiązkowe), fasolka szparagowa w słupki. udusic na patelni na oleju,
        > przyprawic (sól, pieprz, zioła), zalac rozbełtanymi jajami (jak na jajecznicę)
        > podsmażyc bez mieszania, po kilku minutach na druga stronę (ja to robię w ten
        > sposób, że podważam dno, zawartość zsuwam na talerz i wierzchnią strone kładę z

        ja cos podobnego po zalaniu jajkami ze smietana wkladam do piekarnika, wtedy nie
        trzeba odwracac
      • agab51 woland 27.02.06, 17:36
        dziękuję za twoją odpowiedź, super, że napisałaś to wszystko, bo ja ciągle
        podkreślam na tym forum, że tanio nie znaczy niezdrowo. można jeść atrakcyjne,
        urozamaicone posiłki za nieduże pieniądze. wystarczy chcieć. a potem to i na
        dwudaniowy obiad starczy pieniędzy i na słodkości też, choćby ciasto własnej
        roboty. pozdrawiam.
    • miang Re: szczyt glupoty?????? 27.02.06, 10:21
      > kilka lat???????PS.jak można oszczędzać na dzieciach i zamiast kaszki podawać
      > budyń ?dreszcze mnie przechodza jak to czytam.pozdrawiam

      o co chodzi z tym budyniem? naprawde budyn wychodzi taniej niz kasza manna???
      • egoya Re: szczyt glupoty?????? 18.03.06, 18:27
        tak, oszczeędzanie. gorący kubek za 1 zł, bez mała zupa warzywna na 2-3 dni. A jedna osoba to nie 4. 4 gorace kubki, to naprawde super zupa dla całej rodziny a nie jakieś byle co. To chyba nie bardzo było oszczędzanie.
    • shady27 Re: szczyt glupoty?????? 18.03.06, 21:13
      tak......w rzeczy samej....glupota...a to z budyniem to prawdziwy horror...powniej sie dziwic ze dziec chore
      • magduniar3 Re: szczyt glupoty?????? 20.03.06, 18:34
        A normalne to ludzie nie jedzą budyniu?
        Zamiast kaszki - może dziecko nie lubi kaszki, a toleruje budyń. a może jest
        niejadkiem? Co więcej ma kasza manna w sobie niż budyń?
        Albo jak duże wartości odżywcze ma kaszka błyskawiczna?
        Niektóre dzieci żyją tygodniami na jakimś produkcie nie zawsze z oszczędności
        rodziców, tylko po prostu mają takie upodobania.
    • agab51 Re: szczyt glupoty?????? 19.03.06, 12:01
      próbowałam znaleźć ten fragment o budyniu, proszę oświećcie mnie, o co chodzi
      (link) , bo jakoś nie mogę odszukać tego
      dziękuję
    • agab51 budyń 19.03.06, 12:21
      chyba znalazłam,
      o rany,
      wam chodzi moją odpowiedź na temat picie dziecka.

      Ewcia ma mukowiscydozę, oznacza to, ze jej układ pokarmowy jest upośledzony,
      dostaje enzymy trzustkowe, witaminy, ma dietę. całe życie walczy z niedoborem
      masy ciała, ponieważ to wynika z jej metabolizmu, i zaburzonego trawienia i
      wchłaniania tłuszczy i białek.
      dlatego dla Ewci dieta jest leczeniem, a kazdy posiłek jest z zawartością białka
      i tłuszczy, ponieważ musi dostawać ich 1,5 raza więcej (!) niż zdrowe dziecko.
      wszystko ma mieć kalorie, nie wolno mi podać jej jedzenia bezwartościowego, bez
      kalorii. stąd m.in nie powinnam dawać jej wody mineralnej do picia czy soku
      klarownego, herbaty, jeśli daję te picia, to mocno dosłodzone miodem.
      i do picia daję jej: kakao, budyń, kisiel, galaretkę owocową.
      napoje mleczne na mleku 3,8% (HEJ z Nowego Targu, mozna kupić w markecie, płacę
      za 1l 2,19pln .
      a budyń, tyle razy tu wymieniany gotuję tak, że daję więcej mleka niż zalecono
      na przepisie, żeby swobodnie mogła sobie wypić to, bo to ma być po posiłku
      popicie, jako posiłek budyń jest niewskazany, zbyt mało kalorii.

      taka jest moja Ewcia.
      takie ma życie. niech się komuś wydaje to absurdem, ja przy kazdej wizycie w
      poradni i rozmowie z dietetykiem tez uważam, ze żyję w jakimś absurdzie.

      a my wyjscia nie mamy! tak musimy.

      zdrowia wszystkim zyczę
      • solejrolia Re: budyń 19.03.06, 15:07
        Aga, nie tłumacz się. Posłuchaj, głupimi komentarzami nie ma co się przejmować,
        głodnego najedzony nie zrozumie, bogaty- biednego, a zdrowy- chorego. Ja
        widziałam oddział w Rabce dla chorych na mukowiscydozę, wiem już, jaka to
        podstępna choroba. Poczytałam troche to forum, widziałam Twoją stronkę i
        postaram się pomóc Ci z 1%. Siły życzę.
        S.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja