mój dzień za niecałe 10 zeta ... a nawet kilka dni

20.09.06, 15:01
nie jestem królową oszczędzania, bo jeszcze nie mam takiej potrzeby, ale
zapowiada się na poważne zmiany w najblizszym czasie, wiec zrobiłam miesiąc
testowy w celu okreslenia wydatków.
mieszkam sama, wiec wszystkiego kupuje z załozenia mało, a paczka makaronu
starcza mi na 2 tygodnie. kwota 10 zł jest o tyle miła, ze nawet po pomnozeniu
nie daje zawrotnej sumy, ale wróćmy do tematu głównego.

śniadanie - bułka kajzerka - 20 gr lub bułka z ziarnami i rodzynkami - 80 gr
na bułke jajko - 35 gr, albo kilka łyzek serka sniadaniowego 1,70 zł, 2
plasterki sera żółtego 1 zł , 3 plasterkli salami 1,20 zł,tuńczyk w puszcze
3,5 zł, warzywo sezonowe, pomidor, ogórek, sałata, papryka, ogórek kiszony,
można poszalec

także śniadanie nie kosztuje więcej niz 2 zł

2 śniadanie
jabłko
jogurt
banan
pomarancza
serek wiejski

cieżko zapłacić za to wiecej niz 2 zł


obiad

czesto kupuje gotową surówke za 2,80 zł 400g , do tego jem np. parówkę
ale wtedy zjadam tylko połowe opakowania

czasami tylko surówke

albo gotuje rybe, pange, filet kosztuje około 4 zł

kawałek piersi indyka, 150 gr to ok 2 zł

jak jem węglowodany to łącze je tylko z warzywami, czyli np makaron z tartą
marchewką, cukinią, pomidorami,cebula, porem, albo mieszanką chińską, w
zasadzie ponownie warzywa sezonowe

czasem gotuje zupę na kostce rosołowej i masle, kupuje wtedy mieszankę
warzywną i jem przez 2 -3 dni

podwieczorek
to samo co na 2 sniadanie, tylko oczywiście bez dubla
czasem sałatka z pomidorów
jogurt naturalny z ziołami
albo jakies ciastko, pączek itd

kolacja

jezeli jeszcze jestem głodna to staram się jeśc tylko warzywa z sosem
jogurtowym, albo kanapke z macy


poniewaz produkty które wymieniłam sa ,,wielokrotnego uzytku" np, serek
sniadaniowy starcza mi na 3 posiłki, czy makaron, indyk, warzywo typu cukinia,
musiałabym to wszystko dzielic przez ich wage i wyliczac % a tego mi się nie
chce smile ale mozecie mi zaufac, ze jedząc w ten sposób po pierwsze jest zdrowo,
po drugie tanio, zaden dzien nie przekroczył 10 zł, zostaje jeszcze na wode smile

    • olamka1 No tak, ale... to BARDZO dużo :) 20.09.06, 16:06
      ... 10 razy 30 dni to 300 zł miesięcznie na jedzenie. Razy np. trzy osoby to
      900zł ...
      • kapsel26 Re: No tak, ale... to BARDZO dużo :) 20.09.06, 16:15
        no ale jak sa 3 osoby, to zakładam, ze 2 pracują, wiec to juz inna rozmowa
        • ankasza Re: No tak, ale... to BARDZO dużo :) 20.09.06, 18:09
          U mnie są 4 osoby i tylko jedna pracuje smile)
          Dziennie mam do wydania ( w tym tygodniu) 5 zł smile
          Wygląda szokująco, ale to tylko na chleb i ew. na to, czego zabraknie.Resztę
          kupuję raz na tydzień.
          • ankasza i jeszcze jedno... 20.09.06, 19:09
            przy większej rodzinie tylko surówka na obiad raczej nie przejdzie
            • iwonesik Re: i jeszcze jedno... 20.09.06, 19:45
              Jak ktos mieszka sam, wiadomo, że nie chce mu się gotować i parówka+surówka
              wystarczą. Przy dziecku i mężu to juz nie przejdzie he, he.
            • ppo 5 pln na dzień i ty siedzisz w internecie? 10.10.06, 17:56
              Powinnaś raczej siedziec w jakiejś lepiance. Albo opowiadasz bajki, albo masz
              tak mało na żarcie, bo wydajesz na inne rzeczy, np. na internet. Tak czy siak,
              to raczej nie świadczy o tobie najlepiej.
    • kapsel26 Re: mój dzień za niecałe 10 zeta ... a nawet kilk 20.09.06, 20:05
      kochane, nie możemy zakładac, że oszczędzanie dotyczy tylko małżeństw czy par
      jest mnóstwi singli dla któreych 300 zeta to jest oszczędność
      nie patrzy na wszystko w kategoriach ujtrzymania rodziny

      dodam tylko, że do tej pory wydawałam na jedzenie ok 800 zł na siebie jedną
      • olamka1 :) !!! 21.09.06, 09:52
        Masz 100% racji, że jest mnóstwo singlii i ich tez oczywiście dotyczy
        oszczędzanie. Po prostu chyba towarzystwo tutaj ma średnio o wiele mniej kasy
        niż Ty i dlatego 300zł dla jednej osoby na jedzenie to ŻADNA oszczędność i stąd
        Twoje pomysły nie spotkały sie ze zrozumieniem. Bo owe 300zł czasami musi
        starczyć na czwórkę czy trójkę... . A to, że wydawałaś na siebie jedną 800zł a
        zredukowałaś na 300zł to oczywiście jest SUKCES smile Ale wybacz... sukces TYLKO
        Twój, bo tu raczej mało kto zagląda kto skorzysta z takich rad smile Nie obraź się
        oczywiście, po prostu my tutaj raczej borykamy się z większą ilością głodomorów
        przy stole... POZDROWIENIA!
      • kinga.77 Re: mój dzień za niecałe 10 zeta ... a nawet kilk 21.09.06, 09:55
        Masz całkowitą rację. Oszczędność 500zł to dużo, zwłaszcza teraz, kiedy idzie sezon zimowy i są wydatki typu buty czy ciepła kurtka.
        • raggiodelsole Re: mój dzień za niecałe 10 zeta ... a nawet kilk 22.09.06, 20:46
          ja bym sie sama surowka na obiad nie najadla...
    • asia23bb Re: mój dzień za niecałe 10 zeta ... a nawet kilk 23.09.06, 21:39
      hej, ale ile mozna jechac na parowce na obiad? Ryby tez sa zdrowe, ale czasem
      kawalek mieska trzeba zjesc, nie tylko indyka.
      A z paczka makaronu chyba przesadzilas, na 2 tygodnie?? to ile paczka ma, 2 kg?wink
    • i_inka Re: mój dzień za niecałe 10 zeta ... a nawet kilk 24.09.06, 03:32
      Jeden serek na 3 śniadania??? 2 plasterki sera/3 salami na jedną bułkę? Parówka
      na obiad? Chyba bym z głodu padła po tygodniu.

      Ja też oszczędzam i często wydaję nawet mniej niż owe 10 zł dziennie, ale na
      śniadanie zjadam ok. 10 deko twarożku+dużo warzyw+jogurt (ale za to maksimum
      pół bułki). Jeśli to jest kanapka z wędliną to na pół bułki conajmniej 2 duuuże
      plastry wędliny z kuraka + ser i + dużo warzyw. POrcją na dwa posiłki bywa
      tylko puszka tuńczyka. Za to jedna pierś z kuraka to porcja na jeden obiad (z
      warzywami i odrobiną makaronu czy ryżu).
      Parówek nie uznaję za rzecz jadalną.
      Ale zamiast kupować gotowe surówki, robię je - przecież to chwilka.

      A opakowanie makaronu faktycznie wystarcza na 2 tygodnie (a może dłużej?), choć
      ja nie jestem dobrym punktem odniesienia: mnie bochenek chleba potrafi
      wystarczyć na ponad tydzień.

      Ogólnie dieta, jaką opisałaś, to dieta dla mało aktywnej singielki.


      • asia23bb Re: mój dzień za niecałe 10 zeta ... a nawet kilk 24.09.06, 11:40
        Wlasnie. Oszczedzanie oszczedzaniem, ale zdrowie najwazniejsze. Trzeba sie
        racjonalnie odzywiac i dostarczac witamin, mineralow i wszystkich innych
        potrzebnych skladnikowsmile Zeby za jakis czas nie zbankrutowac na lekarzach,
        badaniach i leczeniu..
    • dmgr Re: mój dzień za niecałe 10 zeta ... a nawet kilk 24.09.06, 21:28
      Ja mam 10 zł na 3 osoby na dzień plus raz w miesiącu zakupy w markecie
      (makarony, przeciery, serki - z datą ważności, jogurty, mąka, ryż, itp) a w tym
      dziecko, które musi jesc zdrowo (np. mięso a nie tam parówkę na obiad). Jakbym
      miała 900 zł na samo jedzenie to bym nie miała problemu.
      • kapsel26 Re: mój dzień za niecałe 10 zeta ... a nawet kilk 25.09.06, 10:14
        jeżeli 2 plasterki sera to juz nie salami na kanapce, ale to ze wzgledów
        kalorycznych.
        nie jem wcale mało, nie chodze głodna, prowadze aktywny tryb zycia, pływam, wiec
        co 3 miesiące mam robione badania, zero anemii czy awitaminozy. ogólnie sobie
        radze i bilansuje składniki.
        nie trzeba jesc miesa, wystarczy soja.

        natomiast to, co mnie lekko przeraża, to Wasze podejscie.
        oszczędzanie traktujecie jak sport ekstremalny 500 zeta na 4 osoby miesięcznie i
        1001 zastosowan dla ziemniaków i suchego chleba.
        moje drogie, czytam to forum od jakiegos czasu, odzywam sie dopiero teraz i wiem
        ! że są ludzie, chcący zaoszczędzić 1000 zł w danym miesiącu, ale na życie
        zostaje im 1500, oni tez chcą oszczędzać,wiec takie zaanektowanie forum na
        uzytek nedzy i ropaczy, to jest troche niekoleżeńskie.

        pozdrawiam Was ciepło
        • anias29 Re: mój dzień za niecałe 10 zeta ... a nawet kilk 25.09.06, 11:33
          kapsel26 napisała:

          > co 3 miesiące mam robione badania, zero anemii czy awitaminozy.

          Tak, ale do tej pory wydawałaś 800zł na jedzenie, a za 10zł/dzień żywisz się
          dopiero od miesiącawink
          • vernalis1 Re: mój dzień za niecałe 10 zeta ... a nawet kilk 27.09.06, 14:11
            Napiszę Wam tak-że jak sama byłam singlem, też tak jadłam/oszczędzałam- bo
            jakoś nie miałam zapotrzebowania na więcej smilelecz jak doszła rodzina:mąż ,
            dziecko - to wszysto się przewartoćiowuje niestety smile
            • kapsel26 Re: mój dzień za niecałe 10 zeta ... a nawet kilk 27.09.06, 15:14
              mi się te argumenty o braku witamin wydają smieszne, na tym forum głownie
              lobbuje się węglowodany i tłuszcze.
              jecie placki ziemniaczane, kasze, kluski, jakies ,,cienkie" zupki ... ok, ja nie
              określam waszych zapotrzebowan.
              natomiast tak na zdrowy rozum, poza tym, ze jem mało i łososia zastapiłam
              makrelą, zrezygnowalam z serów plesniowych i jedzenia na miescie ( i tak głównie
              sałatek), jejm sporo warzyw które są tanie, pije kefir i maslanke, jem jogurty,
              soje, białe mieso, trochę weglowodanów i łykam witaminy.
              kazdy dietetyk wam powie, ze lepiej tak, niz smazonym kotletem czy własnie
              plackiem ziemniaczanym ( który notabene uwielbiam, ale jem rzadko ). nie znacie
              proporcji, nie wiecie ile waze, ile mam wzrostu, ile czego potrzebuje.
              dla mnie te argumenty są delikatnie mówiąc prosto z dupy.

              no ale nic, grunt to wymiana poglądów
              • asia23bb Gratuluje poziomu kultury, 29.09.06, 10:02
                ktory nam tu pokazalas.
                masz racje, ze placki nie sa najzdrowsze, ale gdybys wiedziala, co jest w
                parowkach, ktore zjadasz, nigdy w zyciu bys sie ich nie tknela.
                • kapsel26 Re: Gratuluje poziomu kultury, 29.09.06, 10:57
                  tak, bo ja jem tylko parówki

                  poziom kultury ? pokaz mi miejsce w którym cie obraziłam
    • agab51 Re: mój dzień za niecałe 10 zeta ... a nawet kilk 29.09.06, 13:36
      czytałaś, ale chyba pobieżnie rady forum, bo tu nie lansuje się wyłącznie kasz,
      czy placków, smażeniny i cienkich zupek.
      przeciez teraz są własnie na topie warzywa i robione zapasy z nich.
      u mnie ostatnio króluje LECZO, w wieeelu wariantach, przyznasz, że takim daniem,
      choć niedrogim, można nakarmić rodzinę, jak również dostarczyc witamin.
      a zimą, gdy warzywa skończą się, będą inne potrawy. to chyba dość oczywiste, że
      pojawią się np. zupy rozgrzewające.
      • kapsel26 Re: mój dzień za niecałe 10 zeta ... a nawet kilk 29.09.06, 14:59
        bardzo uwaznie, znam ten post, twój smile
        o leczo bez cebuli big_grin
        • kura17 Re: mój dzień za niecałe 10 zeta ... a nawet kilk 01.10.06, 15:16
          jej, a co jest nie tak z leczo bez cebuli?...

          ``````````````````
          kurczak: 03.03.05
          • mysia125 Re: mój dzień za niecałe 10 zeta ... a nawet kilk 06.10.06, 11:04
            kura17 napisała:

            > jej, a co jest nie tak z leczo bez cebuli?...

            wyglada na to, ze brak cebuli wink

            --------------
            Kasia & Felix 23/01/2005
            Felix for beginners
    • grey-pippin Brawo Kapsel !!! 01.10.06, 17:53
      Malo kto moze sie pochwalic takimi osiagnieciami w oszczedzaniu ponad 250
      procent !!!
      Pare lat temu, bez rodziny tez wydawalam dosc duzo na jedzenie, bo kupowalam
      gotowce w sklepach, stolowalam sie w restauracjach i knajpkach, i pamietam ze
      tez sobie w pewnym momencie wyznaczylam limit 300 zl na na jedzenie na miesiac,
      co bylo nielada wyzwaniem bo nie chcialam rezygnowac z obiadow w stolowce
      pracowej ktore kosztowaly od 7 do 10 zl, bo po prostu bylo mi szkoda czasu na
      gotowanie, zakupy, mycie naczyn itd. Dlatego dla tzw. singli, pracujacych i
      normalnie zarabiajacych, mysle ze to nielada wyzwanie, tak ograniczyc wydatki !
      Mam wrazenie ze wiele osob zapomnialo, ze tematem forum jest oszczedzanie a
      nie "brak pieniadzy i jak sobie z tym radzic".
      Osoby z mala kasa oczywiscie moga najwiecej doradzic, nauczyc sie tu,
      podpatrzec itd. ale sa tu tez osoby (pamietam z niektorych watkow) ktore maja
      pieniadze tyle ze chca je rozsadnie wydawac, wiec jest tu miejsce i dla Kapsla.
      Amen wink
      • black_magic_women Re: Brawo Kapsel !!! 09.10.06, 21:03
        Brawo,brawo.Forum jest otwarte i nie nazywa
        sie"Bidowanie",tylko"oszczedzanie".Oszczedzac mozna zarabiajac 1000zl na 5os,ale
        i 5tys na 1osobe...
        • yagiennka Re: Brawo Kapsel !!! 10.10.06, 01:38
          Ja tam na jedzenie wydaje mniej więcej tyle co Kapsel. Przeciętnie robię zakupy
          co 2 dzień wydając ok 20 - 25 zł. Mieszkam sama z psem, rodziny nie muszę żywić,
          sama jem niewiele bo po prostu więcej nie muszę. Kupuję często w sklepach typu
          Leader Price bo można tam kupić markowe produkty taniej: np karma dla psa czy
          oryginalne soki Tymbarku, tańsze owoce. A i ich produkty niektóre też są niezłe.
          Nawet na zwykłym papierze toaletowym (całkiem miękkim i we wzorki) można
          oszczędzic kilka zł smile Bardzo tanio kosztuje mnie mieszkanie, mam niski czynsz,
          za prąd płacę ok 100 zł na 2 miesiące. Nie muszę oszczędzać, lubię. Zamiast
          wydawać niepotrzebną kasę na markowe żarcie w marketach wolę wydać na fajne
          ciuchy smile I to się opłaca.
      • etcetera Re: Brawo Kapsel !!! 10.10.06, 19:28
        Beznadziejna dyskusja.
        Ach te wszystkie Matki-Polki gotujace obiady z ziemniakow na 100 sposobow i
        kapusty. A Kapsel be poniewaz na jedzenie 300 zl wydaje? smile
        Boki mozna zrywac!
        Podziwiam Cie Kapsel za mocne postanowienie oszczedzania smile Ja rowniez ucielam
        wydatki na jedzenie bo zaczely sie wymykac spod kontroli, obiadki na miescie
        juz nie od swieta a codziennie. Wczesniej wiecej gotowalam ale i mnie
        pracowalam, niestety.
        A propos - jestem wegetarianka prawie 10 lat i bardzo sobie to chwale, zdrowie
        i uroda wysmienite, a moj jadlospis to nie ziemniaki na okraglo smile Kapsel
        polecam zerknac na www.pesto.art.pl jest tam cale bogactwo niezwykle
        inspirujacych potraw(rowniez NIE wegetarianskich). Wiele z nich ukazywalo sie
        w "City Magazine" ale kto go jeszcze pamieta...
        Pozdrawiam.
    • intuicja77 Re: mój dzień za niecałe 10 zeta ... a nawet kilk 15.10.06, 11:37
      Gratuluje!
      Uważam ,że to twój sukces ,że potrafiłas tak ograniczyc wydatki.
      A co do osób które Cie krytykują - rozumiem ,że zdarzaja się w życiu różne
      sytuacje , ale to forum "oszczędzamy " a nie " bijemy rekordy kto wyżywi
      rodzinę 5 osobowa za 2 złote dziennie"
      Dla mnie ten twój miesiąc testowy to i tak nieosiągalny sukces.
      Pozdrawiam! smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja