jak nad tym zapanowac?

04.11.06, 15:58
razem z mezem zarabiamy 3600netto.Maz ma odliczana stolowke pracownicza wiec
po odliczeniu mamy jakie 3300 netto.
Wydatki stale:
kredyt mieszkanie 750
kredyt samochod 180
gaz/prad 120
net 60
komorka 50
czynsz 200
zlobek 250

razem 1610zl

W tym m-cu zbieralam wszystkie rachunki i wyszlo mi:
850zl na jedzenie, chemie i akcesoria dla dziecka (pieluchy, kaszki etc 150zl)
320 zl paliwo (200 moje, 120 meza)
400 zl tzw inne/niespodziewane - np naprawa samochodu, leki, ubranie dla
mlodego, ksiazka etc, doladowanie mojego tel.

Razem wydatki 3220 zl czyli na zero.Nie ma miejsca na nowe buty na zimie, czy
kurtke czy cos do domu.
Jak przyoszczedzic i na czym?
na wydatkach stalych nie moge, na paliwie tez nie, bo mieszkamy pod miastem i
nie da rady inaczej do pracy i 'swiata' dojechac.'Inne' czyli niespodziewane
zawsze beda i tego nie jestem w stanie przewidziec, co najwyzej czesc
zaplanowac np kupno butow.
Przerazila mnie troche kwota 850 zl na jedzenie (w tym chemia) bo dziecko je w
zlobku, maz w pracy, ja cos tam skubne, wiec wychodzi na to ze to tylko na
kolacje :chleb, wedliny, nabial, slodycze...No i weekend.
Moim zdaniem to duzo a Waszym? Odliczajac pilechy wychodzi 700zl. co daje
175zl/tyg.To duzo, jak sie nie gotuje obiadow.

Aha, od dawna juz kupuje w dyskontach typu Biedronka badz Lidl, wiec nie
szalaje bo nie mam gdziewinkPoliczylam ze 130zl wydalismy na pierdoly w malym
sklepiku pod domem, gdzie nie robimy duzych zakupow tylko jak nam czegos
zabraknie albo sie nagle zachce (np piwo, slodycze, lody).Sporo.Tego na pewno
przypilnuje.
Co jeszcze moge zrobic? napiszcie z wlasnego doswiadczenia, bo czytam to forum
od dawna i widze,ze niektorzy maja naprawde fajne pomysly.
Aha, od nastepnej wyplaty odkladamy po 50zl na osobne konto, w sumie 100zl.Od
czegos trzeba zaczacwink
Bede wdzieczna za wszelkie sugestie.
    • ewajer Re: jak nad tym zapanowac? 04.11.06, 18:11
      wiesz ja nigdy się nie żywiłam na stołówkach, ale wydaje mi się że zrobienie
      dobrego obiadu w domu jest dużo tańsze niż "skubanie czegokolwiek"
      W domu zrobisz to co lubisz i w ilości wystarczającej,a tak pewnie mąż też coś
      "skubnie" , dziecko też. Wiesz, niby nic a jednak.
    • kulka.bk Re: jak nad tym zapanowac? 04.11.06, 18:40
      jak dla mnie, to na buty na zime, kurtke i inne dodatkowe wydatki masz wlasnie
      te 400 pln miesiecznie o ktorych wspominasz.

      850 na jedzenie, chemie i jedzenie dla dziecka mi sie wydaje nieduzo, ale fakt
      faktem, ze sama wydaje na to duuuzo wiecej - ciezko mi wiec obiektywnie ocenic.

      Na oszczedzanie rzeczywiscie niewiele jest miejsca - ciezko to ocenic, w moich
      finansach ja jako zrodlo oszczednosci traktuje:

      - cala kasa ktora mam ze sprzedazy na allegro (ksiazki, plyty, starszy sprzet
      AGD/RTV etc) - nie wydaje z tego ani grosza, a uzbieralo sie przez pare lat
      ladne pare tysiecy, chociaz przyznaje, ze conieco spekuluje jesli chodzi o
      rzeczy, ktore wystawiam na aukcje - na razie z niezlym efektemwink

      - mam zasade, ze kupujac cos, co nie jest "pierwsza potrzeba" - np. ksiazki nie
      bedace podrecznikami czy ksiazkami zawodowymi, perfumy, kolejny krem mimo ze
      poprzedni sie nie skonczyl, ubrania bez ktorych spokojnie bym sie obeszla,
      slodycze ktorych normalnie nie jadam i tego typu rzeczy - dokladnie tyle ile na
      to wydaje oszczedzam - czyli chcac kupic ksiazke za 50 pln w rzeczywistosci
      planuje "wydatek" na 100 pln.
      To samo dotyczy sytuacji, gdy zrobie jakis kompletnie nieprzemyslany wydatek
      (ostatnio ksiazka na studia ktora spokojnie moglam wypozyczyc w bibliotece bo
      byla potrzebna tylko przez miesiac)- to niejako "kara" za bezmyslnosc -
      nastepnym razem kilka razy sie zastanowie zanim cos kupie na szybko.

      Dodatkowo staly przelew miesieczny na fundusze inwestycyjne - tych pieniedzy
      praktycznie "nie widze" bo odliczam je od razu jak przyjdzie pensja .

      Nie da sie tego pewnie wszystkiego zastosowac u Ciebie, raczej wydaje mi sie ze
      dosc malo wydajesz na rzeczy "nie pierwszej potrzeby", ale to juz pozostawiam
      Twojej oceniewink
      pozdrawiam, k.
      • myszencja6 Re: jak nad tym zapanowac? 05.11.06, 11:17
        Ewajer, z tym zwywieniem na stolowkach to nie jest dokonca prawda.Moj maz
        pracuje od 6tej o obiad musi zjesc ok 13-14.W domu jestesmy ok 17 stej, do tej
        pory bez obiadu on bedzie po prostu glodny.Poza tym, wlasnie sprawdzilam na jego
        pasku, w tym m-cu za stolowke potracili mu 220zl, w tym sa sniadanie, kawki,
        papierosy, pelne obiady, kolacje (jezeli ma druga zmiane).Firma jeszcze doklada
        do ich obiadow (w tym m-cu 170zl), wiec na moje oko wcale nie jest tak duzo.
        Maly je w zlobku, ja juz obiadow w domu nie gotuje.
        Wg mnie jest to oszczednosc mojego czasu na gotowanie, wody na zmywaniu (jak
        bylam z dzieckiem w domu zmywarka chodzila codziennie, jak poszlam do pracy to
        dwa razy w tygodniu plus weekendy), pradu na gotowanie (mamy kuchenke
        elektryczna).No i bez sensu dublowac posilki.

        Kulka, racja te 400zl na kurtke czy buty, tylko za buty/kurtka to sa wydatki
        przewidziane a najczesciej ta kasa idzie na wydatki nieprzewidziane.Albo mam do
        wyboru- wymiana oleju i plynow w samochodzie badz nowe butywink)dylemat iscie
        hamletowskiwinkAlbo nagle maly zachoruje i idzie prawie 100zl ne leki, choc i tak
        juz sie nauczyalam prosic o tansze odpowiedniki.

        Jezeli chodzi o jedzenie dla dziecka, to wlasciwie tylko kaszki, bo reszte to je
        to samo co my.

        Nie kupuje dodatkowych kremow, ciuchow, perfum-zreszta sama widzisz w moim
        podsumowaniu, nie ma za co.

        O funduszu narazie mozemy pomyslec, bo nie mamy nawet z czego tam kase wplacac.
        • bjata Re: jak nad tym zapanowac? 05.11.06, 15:04
          wyglada na to, ze sama sobie odpowiedzialas na pytanie negujac wszystkie
          sugestie powyzszesmile). Jedyne wyjscie to zmienic prace na lepiej platna...

          Ps. te 100 pln mozesz spokojnie wplacac na fundusz - wplaty minimalne sa od 50
          pln. Tez polecam.
          • f.l.y Re: jak nad tym zapanowac? 06.11.06, 14:41
            zastąp kredyty kredytem konsolidacyjnym albo spróbuj wynegocjowac w banku
            (mieszkanie) niższy procent - zapytac nie zaszkodzi - wzrosły ceny mieszkań,
            więc Twoje mieszkanie pewnie jest już więcej warte niż wtedy jak brałas kredyt,
            a więc bank jest zabezpieczony na większą kwotę Twojego kredytu...

            raty za samochód - dużo Ci zostało? może warto spłacic to innym kredytem -
            mniejszymi ratami - wtedy więcej gotówki zostanie Ci w ręku...

            może warto też przesiąśc się na jakiś czas do komunikacji miejskiej choćby z
            jednego samochodu - jeśli to możliwe?

            no i przyglądać się swoim zakupom...
            • myszencja6 Re: jak nad tym zapanowac? 06.11.06, 15:33
              nie wiedzialam ze mozna juz pytac o nizszy procent w banku, dziekismile)wysle tam
              meza.
              kredyt na samochod chyba i tak ma najnizsze raty jakie mogly byc, dlugo
              szukalismy zanim go wzielismy.
              Nistety dwa auta musza byc,nie bede teraz tlumaczyc dlaczego, gdzie mieszkamy i
              jak wyglada komunikacja.Generalnie mieszkamy pod miastem, maz pracuje jeszcze
              bardziej za miastem, ja w miescie.Maz dojazdu nie ma zadnego, ja mam busa 2
              razy dziennie.Biorac pod uwage koszty (100zl miesieczny na busa i 90 na
              komunikacje miejska) oraz to ze musze zawiezc/odebrac dziecko do zlobka, to
              samochod okazuje sie byc niezbedny.
              Dzieki za rady dotyczace kredytu!!
          • myszencja6 Re: jak nad tym zapanowac? 06.11.06, 15:29
            nie zanegowalam, tylko wyjasnilam o co chodzi ze stolowka.Chyba nikt nie
            oczekuje,ze sie kazdy bedzie zgadzac na kazda sugestie.Nie wyobrazam sobie aby
            maz na glodniaka byl 12h (od 5tej do 17stej) w ramach oszczednosci.

            O funduszach musimy poczytac i faktycznie podjac decyzje.Jak widzisz jednak nie
            zanegowalam WSZYSTKICH sugestiiwink
            • bjata Re: jak nad tym zapanowac? 06.11.06, 20:22
              Jesli chodzi o negowanie: nie bylo to stwierdzenie o zabarwieniu negatywnymwink,
              po prostu ciezko jest doradzac komus, kto zna wlasciwie odpowiedz na swoje
              pytanie - dziweczyny sie staraly dac Ci jakies pomysly czy rady na tyle, na ile
              uwazaly, ze moga Ci sie przydac, mimo to, ze Twoj opis wskazuje na to, ze nie
              do konca jest tutaj pole do popisu (niestety, tak jak napisala kulka.bk ja tez
              nie uwazam, ze 175 zl tygodniowo to duzo).

              Ze stolowka sie akurat zgadzam, tez bym nie rezygnowala (no, moze z tych
              papierosow, ale z drugiej strony jakas przyjemnosc tez sie czlowiekowi nalezy).

              Przejrzyj szafy, czy masz cokolwiek zbednego (moze za male ubranka dla dziecka,
              zabawki ktorymi sie nie bawi, ksiazki przeczytane i niepotrzebne, podreczniki
              do jezykow z nizszych poziomow, plyty, ktorych nie sluchasz - cokolwiek, kazdy
              cos takiego w domu ma) i sprobuj wrzucic to na allegro - zdziwisz sie jakie
              rzeczy ludzie potrafia kupowacsmile ja tez dosc sporo "odzyskalam" poprzez
              allegro.

              Jesli chodzi o fundusze - polecam mbank (szczegoly na forum pieniadze), nie
              placisz prowizji za zakup i sprzedaz jednostek, nie placisz za prowadzenie
              konta, w kazdej chwili mozesz sprawdzac wartosc jednostek.

              Troche z mojego pola zawodowego:

              Kredytu samochodowego innym bym nie zastepowala - niewielkie szanse ze to sie
              oplaci, a mozesz przeoczyc oplaty, ktore spodowuja, ze bedzie drogo.

              Kredyt konsolidacyjny w celu zmniejszenia wysokosci raty: osobiscie nie znosze
              kredytow, wiec staram sie je jak najszybciej splacic.
              Oczywiscie, wiekszosc osob podniesie argument, ze oprocentowanie kredytow
              mieszkaniowych jest nizsze niz zyski z funduszy na ktore mozna wplacac co
              miesiac roznice miedzy stara a nowa rata, ale moim zdaniem na tego typu
              operacje moga sobie pozwolic osoby o wiekszej plynnosci finansowej, nie
              obciazane wysokimi kosztami stalymi, akceptujacych ryzyko (zmiany stop
              procentowych, zmiennosc zyskow z funduszy etc), a przede wszystkim osoby dobrze
              orientujace sie w tych sprawach.

              Dla mnie jedyny powod kredytow konsolidacyjnych to realne zmniejszenie odsetek
              i innych kosztow zwiazanych z obsluga kredytu (typu wbudowane ubezpieczenia
              etc), ale nigdy nie zmniejszalabym wysokosci samej raty - te utrzymalabym na
              dotychczasowym poziomie korzystajac jedynie z tego, ze rata kapitalowa jest
              wyzsza, tym samym okres splaty krotszy.

              Jesli uwazasz, ze jest mozliwosc obnizenia odsetek przez zmiane kredytu a nie
              jestes specjalista w tej dziedzinie, mimo wszystko zwrocilabym sie do
              instytucji typu expander czy open finance (mimo, ze uwazam, ze zbyt chetnie
              namawiaja ludzi na branie kredytu nawet, jesli maja wlasne srodki argumentujac
              to wlasnie mozliwoscia inwestowania gotowki).

              Ostatnie: renegocjacja samemu oprocentowania w banku: z wlasnego doswiadczenia:
              pytanie o nizsze oprocentowanie nic nie da - bank na 70% Ci odmowi - banki
              reaguja powaznie dopiero wtedy jak jest realne zagrozenie ze straca klienta.

              Podejdz do tego inaczej: najpierw popros o zaswiadczenie o terminowosci splat i
              zaswiadczenie o stanie kredytu (o ile jest bezplatne) - na pytanie o cel
              powiedz, ze bank z ktorym omawiasz mozliwosc zamiany tegoz kredytu (ktory jest
              nierealnie drogi) na tanszy - oferuja Ci nizsze oprocentowanie. W moim
              przypadku sami sie domyslili ze planuje zmienic kredyt i skontaktowali sie w 3
              godziny po telefonie. Tutaj potrzebna jest odrobina szantazuwink
              pozdrawiam
              • myszencja6 Re: jak nad tym zapanowac? 06.11.06, 21:42
                Dzieki za informacje dot. kredytow.Co prawda wiekszosci nie zrozumialam ale
                mysle,ze moj maz da radewink
                Allegro juz przerabialam-pol domu sprzedalamwink)Maly jak 'na zlosc' jest na
                etapie bardzo powolnego wzrostu (2 latka) i nie chce wyrosnac z ciuszkow!wink

                Faktycznie, jak sie realnie popatrzy to 175zl/tydzien to nie duzo.Ale jezeli
                wezmiesz pod uwage,ze to jest TYLKO na jedzenie i to bez obiadow, wlasciwie
                sniadania i kolacje to jakos dla mnie to duzo....ale wlasnie na te drobiazgi
                najwiecej kasy idzie.

                Jezeli radzisz aby zapytac o rade expandera,to tak zrobimy.Moj maz zabieral sie
                juz do pisania pisma do banku ale dam mu do przeczytania to co napisalas.
                Jak dlugo splacalas kredyt mieszkaniowy zanim ich 'zaszantazowalas'?
                My splacamy (regularnie jak w szwajcarskim, nomen omen, zegraku) od stycznia
                2005, czyli prawie dwa lata.Czy po takim czasie mozna juz renegocjowac warunki?
                (bank BPH)
                Ide na mbank poczytac o funduszach.
                • f.l.y Re: jak nad tym zapanowac? 06.11.06, 23:42
                  bjata, masz głowę smile
                  spodobał mi się ostatni akapit, ja też zamierzam negocjować oprocentowanie, ale
                  najpierw za Twoją radą wezmę od nich te zaświadczenia ;P

                  patrzcie..tak słowo do słowa i każdy po trosze skorzysta smile
                  • bjata Re: jak nad tym zapanowac? 07.11.06, 18:15
                    To zycze powodzeniasmile i trzymam kciuki.

                    Swoj splacalam 3 lata, zmienili mi warunki rok temu. Dla banku strata klientow
                    to duzy problem - wiec zwracaja na to uwage - wiekszosc bankow w Polsce
                    nauczyla sie w koncu zlotej zasady, ze klient jest kilkakrotnie tanszy w
                    utrzymaniu niz pozyskanie nowego, wiec beda sie starac, zeby za szybko nie
                    stracic klienta.
                    (szczegolnie BPH powinien sie teraz o to martwic bo jest w dosc kluczowym dla
                    siebie momencie - ostatnio zamykalam u nich konto - malo sie nie poplakali,
                    mimo, ze z niego praktycznie nie korzystalam)

                    Nie zaszkodzi byc b. wymagajacym i przekonac ich o tym, ze sie rzeczywiscie ten
                    kredyt chce wypowiedziec - czym wyrazniej to zaznaczycie, tym lepiej.
                    Wczesniej warto porownac, czy warunki kredytu ktory macie sa na poziomie
                    obecnej ich oferty dla nowych klientow czy wyzej, i czy na rynku nie ma
                    lepszych ofert (na wszelki wypadek zapoznac sie z oferta innego banku, zeby
                    miec argumenty - powiedzcie, ze specjalnie dla Was oferte przygotowal taki a
                    taki bank - oferta lepsza niz rynkowa dla masowego klienta).

                    Dwa lata regularnych splat bez wiekszych opoznien spokojnie wystarcza jako
                    argument.

                    Idz do ekspandera czy open (niektorzy mowia, ze open jest lepszy, nie znam sie,
                    bo z doradcow nie korzystam, ale na pewno maja lepsza strone www) - powiedzcie
                    konsultantowi dokladnie, ze chodzi tylko i wylacznie o mozliwosc zminiejszenia
                    kosztow kredytu, zeby nie namawial na wiekszy kredyt etc, sprawdzcie czy nie da
                    sie go polaczyc z samochodowym. Nie biora za to prowizji, chociaz slyszalam, ze
                    niektore oddzialy expandera kiedys braly jakies 100 pln (potem do zwrotu).

                    pozdrowienia, b
    • martina.15 150 na wydatki na dziecko??? 07.11.06, 11:11
      powiedz mi jak to zrobic to ja od razu zaczne to stosowac!!!
      • myszencja6 Re: 150 na wydatki na dziecko??? 10.11.06, 09:16
        prosze bardzosmile:
        -pieluchy ok 90zl (Rossman/Dada/Lidl czerwone)
        -chusteczki, 2paczki jakies 15zl
        -kaszki ok 35-40zl
        To jest to co musimy kupowac kazdego m-ca.

        Reszte je to co my, wiec mu tego 'nie wyliczam'wink
        Ubrania, zabawki, lekarstwa sa w kategorii 'inne' i nie sa to zakupy pierwszej
        potrzeby (poza lekarstwami ale ich nie ma w kazdym m-cu).
        Moj syn ma 2 latka.
        • robalrobal Re: 150 na wydatki na dziecko??? 12.11.06, 19:14
          150 zł to rzeczywiście bardzo malutko. Ja wydawałam na dwulatka ok. 600 zł i to bez ubrań, butów i wiekszych zabawek bo to wszystko dostawał w nadmiarze od babci.
          • robalrobal Re: 150 na wydatki na dziecko??? 12.11.06, 19:18
            Zapomniałam napisać że mój synek był alergikiem i jego jedzonko było baaardzo drogie (specjalna kaszka-sinlac 18 zł za pudełko, mleczko sojowe 9,20 za litr, cukierki sojowe 100g-ok 6 zł itd.) Pieluszki też używalismy te tańsze z biedronki, lidla, happy.
            • myszencja6 Re: 150 na wydatki na dziecko??? 13.11.06, 08:35
              ja wiem, ze to nieduzo ale nie wynika to z oszczednosci tylko co ja mam mu
              wiecej kupowac?winknie ma nic alergii, wszystko je, juz od dawna nie kupuje mu
              mleka modyfikowanego, sloiczkow czy deserkow.Je normalne owoce w calosci, pije
              zwykle mleko (raz dziennie), je Bakusie, Danio, jogurty wszelkiej
              masci.Pieluchy tez kupuje akuart te bo uwazam, ze sa najlepsze (choc Dada
              rzadko kupuje, bo sie zepsuly), chusteczek juz nie potrzebuje tak duzo jak
              kiedys.Wiec po prostu tyle wydaje.Jak pisalam nie wliczam w to zabawek, ubran
              czy np soczkow przecierowych, ktore pije ok 3/tydzien.Aha w tym tez jest plyn
              do kapieli za ok 10zl (Nivea, Ziajka, Bobini...), szampon ma jeden na pol roku,
              podobnie krem do buzi.
              Wez pod uwage,ze moj syn chodzi do zlobka, gdzie je sniadanie, II sniadanie,
              obiad i deser.A zlobek do osobny wydatek.
Pełna wersja