Misiu mogę sobie tę torebkę kupić?

20.01.07, 18:28
Wielokrotnie spotykam się w sklepach z sytuacją gdy pani pyta pana czy może
sobie "to" kupić i się zastanawiam kim ta pani dla tego pana jest, że się go
o to pyta. Przykre jest to, że bardzo często takie pytanie zadaje żona
mężowi, tym bardziej przykre jest to wtedy gdy żona płaci własnoręcznie
zarobionymi pieniędzmi za towar, na zakup którego mąż łaskawie wyrazi zgodę.
I zawsze gdy widzę taką scenkę to mam dylemat komu należałoby strzelić tak
dla otrzeźwienia w ten głupi łeb; jej za to, że się go pyta, czy jemu za to,
że traktuje ją w taki sposób aby musiała go pytać o takie rzeczy?
    • zonaniezona1 Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 20.01.07, 20:52
      eeesmile to pytanie retorycznesmile)) przeważnie ...

      A spróbowałby facet powiedzieć Nie smile.....
      • laweta4x4 Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 20.01.07, 21:52
        Chyba nie zawsze jest to pytanie retoryczne.
        • monami_1979 Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 21.01.07, 09:14
          byłam kilka razy świadkiem takich scen w sklepie i NIGDY nie było to pytanie
          retoryczne, kończyło się odłożeniem przez kobietę towaru na półkę i wyjściem ze
          sklepu...
          • mrowka_r Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 21.01.07, 09:28
            Cóż czasem mi się to zdarza, ale jest to raczej pytanie o opinię na temat danego
            towaru (jak wg. rzeczonego Misia to jest brzydkie to nie kupujemy -> ma to swoje
            plusy bo czasem coś mi się bardzo bardzo podoba, a potem tego nie nosze/używam
            bo stwierdzam, że jest obciachowe tongue_out) To działa też w drugą stronę jak mąż coś
            tam dla siebie ogląda zwłaszcza jeśli chodzi o odzież obuwie to też mnie pyta
            czy ma to sobie kupić. Oki napisałam jak jest u mnie, ale to nie znaczy, że
            uważam, iż kobieta powinna pytać mężczyznę o zgodę albo odwrotnie - wszystko
            zależy od tego jaki mają ustalony podział kasy itd.
    • iberia.pl Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 21.01.07, 11:34
      laweta4x4 napisała:

      > Wielokrotnie spotykam się w sklepach z sytuacją gdy pani pyta pana czy może
      > sobie "to" kupić i się zastanawiam kim ta pani dla tego pana jest, że się go
      > o to pyta. Przykre jest to, że bardzo często takie pytanie zadaje żona
      > mężowi, tym bardziej przykre jest to wtedy gdy żona płaci własnoręcznie
      > zarobionymi pieniędzmi za towar, na zakup którego mąż łaskawie wyrazi zgodę.

      no coz skoro pozwala facetowi na takie zachowanie to moze sama sobie
      podziekowac.

      >to mam dylemat komu należałoby strzelić tak
      > dla otrzeźwienia w ten głupi łeb; jej za to, że się go pyta, czy jemu za to,
      > że traktuje ją w taki sposób aby musiała go pytać o takie rzeczy?

      obojgu smile
      • romanska.3463 Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 21.01.07, 13:21
        parokrotnie słyszałam w sklepie takie pytania zadawane przez Panią i
        parokrotnie też słyszałam odpowiedż Pana i Władcy ....jak MUSISZ, to sobie
        kup...częśc z owych Pań rezygnowała z zakupu, a część serwowała natychmiast
        monolog pt. oczywiście muszę bo....... i tu było wymieniane 1001 powodów dla
        których musi do0konać zakupu.
    • kamila.stefanowicz Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 21.01.07, 20:38
      nie rozumiem co w tym dziwnego jeśli maja wspólną kasę, bo ja np. z meżem mam i
      zawsze się siebie wzajemnie pytamy; czasem mąż studzi moje zapały do kupienia
      kolejnej podobnej rzeczy i odwrotnie, nie widzę powodu aby tu komuś strezlać
      jak sie ktoś uwaza inaczej to chyba podział kasy jest na moje i twoje co moim
      zdaniem w małżeństwie jest bez sensu albo po prostu ma w dupsku co sadzi ta
      druga osoba
      • anneau Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 21.01.07, 21:08
        ja myślę że to nie jest kwestia wspólnej czy osobnej kasy. To jest tylko i
        wyłącznie kwestia mentalności. Ja się meża pytam czy mu się dana rzecz podoba /
        czy jest ładna jego zdaniem a sama już oceniam czy kupowanie tego to konieczność
        czy fanaberia... w życiu by mi nie przyszło żeby pytać "czy mogę"... Musiałabym
        czuć się trochę ubezwłasnowolniona żeby takie pytania zadawać uncertain

        ściskam
      • iberia.pl Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 22.01.07, 09:36
        a ja nie rozumiem co z tego, ze jest wspolna kasa.Czy wspolna kasa oznacza
        pytanie partnera o kazdy drobiazg jaki chce sie kupic?Poza tym oprocz wspolnej
        kasy chyba kazdy moze miec rowniez jakies wlasne drobne, z ktorych sie nie musi
        tluamczyc.
        • nisar Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 22.01.07, 10:03
          Wspólna kasa oznacza, że wspólnie decyduje się o różnych sprawach. Zwłaszcza,
          jeśli w tej kasie nie ma za dużo...
          Zastanowiłam się jak jest u mnie. Nie pytam o rzeczy typu stanik czy rajstopy,
          pytam o bluzki, buty, spodnie. W sumie nie o prawo do nabycia, ale o opinię na
          temat danej rzeczy, pytanie brzmi "i co Ty na to?". Chyba że coś wpadnie mi w
          oko bardzo, wtedy nie pytam, tylko biorę.
          Ale generalnie nie uważam, że spytanie męża o zakup jest czymś złym - zależy od
          okoliczności i motywów pytania.
          • iberia.pl Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 22.01.07, 10:28
            nisar napisała:

            > Wspólna kasa oznacza, że wspólnie decyduje się o różnych sprawach.


            wlasnie o roznych a nie o KAZDEJ.

            Chwala Bogu mam swoja kase i nikomu sie z niej tlumaczyc nie muszesmile.
            • meduza7 Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 22.01.07, 11:55
              Chybabym się wściekła, gdybym musiała tak się dopytywać. Przywykłam do
              decydowania o MOJEJ, samodzielnie zarobionej kasie i nikt nie będzie mi jej
              wydzielał. Owszem, kiedy nie miałam pracy i żyliśmy w całości z zarobków męża,
              takie pytanie byłoby nawet usprawiedliwione, ale pewnie i tak by mi przez
              gardło nie przeszło. Natomiast znam jedno takie małżeństwo, gdzie mąż trzyma
              całą kasę, zarobki własne i żony, u siebie i łaskawie raczy - lub nie raczy -
              zezwalać na zakup. Jego pracująca i zarabiająca żona nie ma żadnej kontroli nad
              własnymi pieniędzmi. Brrr...
              • pavvka Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 22.01.07, 17:32
                meduza7 napisała:

                > Chybabym się wściekła, gdybym musiała tak się dopytywać. Przywykłam do
                > decydowania o MOJEJ, samodzielnie zarobionej kasie i nikt nie będzie mi jej
                > wydzielał.

                Ale jeśli Ty uważasz, że masz prawo wydać całą zarobioną przez siebie kasę na
                rzeczy dla siebie, to powinnaś mężowi przyznawać takie samo prawo. A w takim
                razie kto zapłaci czynsz, kupi jedzenie itp.? Mam nadzieję, że nie masz
                podejścia typu "co mąż zarobi, to wspólne, a co ja zarobię, to moje", bo z
                Twojego postu trochę na to by wyglądało.
                • meduza7 Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 22.01.07, 19:54
                  Miałam na myśli raczej to, że po przeznaczeniu odpowiedniej sumy na rachunki,
                  jedzenie, oszczędzanie na jakiś konkretny cel itp. - tym się dzielimy -
                  pozostaje jakaś kwota na "drobne wydatki" z której się nawzajem sobie nie
                  tłumaczymy i nie pytamy o pozwolenie.
                  • pavvka Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 23.01.07, 10:28
                    A, no jeśli tak, to pełna zgoda.
                    • ciociacesia a jak nie zostaje? 30.04.08, 16:58
                      kwestia jest tego rodzaju, ze zakup tej torebki moze byc dla was
                      drobiazgiem i pierdola a dla kogo innego moze byc to z letka
                      obciazajace dla budzetu. zwlaszcza jak sie takich torebek uzbiera w
                      ciagu miesiaca
                • iberia.pl Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 22.01.07, 22:44
                  pavvka napisał:
                  >
                  > Ale jeśli Ty uważasz, że masz prawo wydać całą zarobioną przez siebie kasę na
                  > rzeczy dla siebie, to powinnaś mężowi przyznawać takie samo prawo. A w takim
                  > razie kto zapłaci czynsz, kupi jedzenie itp.? Mam nadzieję, że nie masz
                  > podejścia typu "co mąż zarobi, to wspólne, a co ja zarobię, to moje", bo z
                  > Twojego postu trochę na to by wyglądało.

                  chyba troche albo nie zrozumialas albo czytalas miedzy wierszami nie tam gdzie
                  trzeba...
    • kamila.stefanowicz Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 22.01.07, 20:34
      ja troche nie rozumiem takiego oburzenia
      jeśli ktoś się pyta to chyba ma do tego prawo czy komuś innemu się to podoba czy nie
      a laweta4X4 jest chyba nadto agresywna skoro za to chciałby komuś "strzelac w
      głupi łeb"
      • molowiak Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 15.02.07, 14:15
        wreszcie głos rozsądku, niech każdy sobie pyta własnego męża o co mu się podoba
    • natalicja Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 24.01.07, 23:42
      Ja pytanie formułuję "I co Ty na to?/Jak Ci się podoba?", bo mój mąż ma dobre oko - ile razy kupię coś, co mu się nie podobało, to dość szybko mi też się przestaje podobać albo zwyczajnie okazuje się, że nie pasuje do niczego, co już mam. Ale pytam przy większych zakupach. Kiedy wiem, że coś jest zupełna rozpustą, zdarza mi się spytać go, czy jego zdaniem warto tak szaleć, a kiedy mamy mało - czy sądzi, że nas stać. To tyle, jesli chodzi o pytania i podejmowanie decyzji. Faktycznie ostatnie pytanie chyba zdarza mi się sformułować jako "czy sądzisz, że mogę...?"
      Mąż też zadaje takie pytania, jesli rozważa jakiś większy wydatek hobbystyczny.
    • carmela_soprano Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 27.01.07, 18:57
      Ależ to jest bardzo proste. Babeczka, pytając "misiu, mogę?" chce zrzucić
      odpowiedzialność za często nierozsądny zakup na owego misia. Bo zazwyczaj:

      1) mąż/konkubent powie "chyba ci rozum odebrało, głupia kobieto", wskutek czego
      będzie można potem z czystym sercem żałować zakupu i mściwie myśleć "wszystko
      przez to stare skąpiradło"

      2) mąż/konkubent rzeknie "ależ oczywiście, kochanie" - i jak przez zakup torebki
      nie starczy do pierwszego, to będzie, że "wredny dziadyga pozwolił".

      Ja zawsze mojego tak pytam, pomimo że zarabiam 2x tyle co on, a on, wredus,
      zawsze odpowiada "zrobisz jak zechcesz, kochanie" ;->

      C.
    • dorfi123 Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 09.02.07, 10:10
      Ja swojego nie pytam, bo usłyszę "kup sobie". A czy dobrze w czymś wyglądam czy
      nie, to muszę sama ocenić, bo na męża w tym względzie nie mam co liczyć. Tak
      więc na zakupy wolę iść sama. Natomiast mąż nie kupi sobie nic beze mnie.
      Zawsze muszę zaaprobować jego wybór i powiedzieć mu, czy dobrze w czymś
      wygląda. I to wcale nie jest "wytresowanie" męża. On po prostu ma problem z
      odpowiednim doborem ciuchów i zdaje sobie z tego sprawę. A pani w sklepie
      zawsze wciśnie kit, że się w czymś dobrze wygląda, żeby tylko sprzedać towar.
      • delicja11 Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 18.05.07, 17:53

        u mnie dokładnie jaku dorfi 123, kiedy zapytam czy sobie daną rzecz kupic,
        zawsze ta sama odpowiedz -abym kupila , az mnie to czasem wkurzalo heheh, bo
        oszczedzac mamy a on mi mowi kup !- kobiecie to nigdy nie dogodzisz- jak
        pozwala zle i jak nie pozwala tez zle hehehe.
        A tak na serio to kupuje sobie jak mi sie cos podoba bez pytania , natomiast na
        zakupy np. ubraniowe męża chodzimy razem , bo pomagam mu w wyborze.
        Nie zabranaiamy sobie smile
        • hindi2 Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 28.05.07, 22:03
          Ja była świadkiem gorszej sceny. Żona zapytała się męża czy może kupić śmietanę
          i sól w spożywczaku. MIała te produkty już w ręce. a mąż- buc na to- po co ci
          sól? Pozwolił jej tylko wziąść śmietanę i łaskawie za to zapłacił. Może to i
          dobrze, bo jeszcze by kobiecina oberwała, bo zupa była za słona...
          • nela12 Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 30.05.07, 13:13
            witam:0)no wlasnie wszystko zalezy od sytuacji:bo jezeli zona pyta by maz
            doradzil to oki:0)ale jezeli to on zadzi cala kasa(czesto tez zony)a ona musi o
            wszystko prosic i pytac czy dziecku moze chrupki kupic!znam to z codziennych
            scen w niedalekiej rodzinie,az mnie trzesie bo maz kiedys w sklepie kazal
            wedline cieniej pokroic(pani mowi ze maja maszyne ustawiona i jedakowo kroja)on
            ze za grubo itd,on na piwko sobie nie zaluje kupuje kiedy i co chce,zona musi o
            wszystko prosic i pytac,ale jak ktoras pisala sama jest sobie winna,narazie na
            zakupy typu bluzki,kosmetyki daje mama-ale wszystko sie kiedys konczy,a maz
            przyzwyczajony ze na dziecka przyjemnosci i zony dawac nie musi:0co innego gdy
            nie starcza do pierwszego ale na koncie nieraz sa spore sumkismileja poprostu
            sobie tego nie wyobrazam,fakt ze gdy meza pytam to zawsze mowi a kup sobie, a
            gdy nie kupie a potem marudze to mowi:przecierz ci zawsze mowie ze masz se
            kupicsmilehihi-pozdrawiam ps. tez nieraz widze w sklepie jak maz operuje protfelem
            a zona jako towarzysz zakupow i bagazowy sluzy:0)brrrr
            • mrowka_r Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 30.05.07, 14:13
              Ooops, właśnie uświadomiłam sobie, że to my właśnie tak czasem w sklepie
              wyglądamy - tzn.wybieramy wspólnie, ja pakuje zakupy, on płaci. Ale to tylko
              kwestia wygody. Na jego koncie jest większa suma i nie trzeba się martwić, że
              braknie tongue_out
    • grey-pippin Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 31.05.07, 10:07
      to bardzo ciekawe bo sobie uswiadomilam ze ja nigdy mojego M. nie pytam, a on
      tak i zawsze go pytam czemu mnie pyta, a on odpowiada a czemu ty mnie nie
      pytasz, bo wiem czego chce odpowiadam, to taki nasz rytual wstepny przed
      zakupamiwink, potem dzielimy sie dziecmi on jedno ja jedno i kazde idzie w swoja
      strone i umawiamy sie na konkretna godzine, a potem wypijamy wspolnie kawe w
      kawiarni i obgadujemy nasze lupy, bo nie lubimy razem chodzic po sklepach bo
      trwa to wtedy 2 razy dluzej
      • nela12 Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 31.05.07, 12:38
        o supersmileto dopiero fajne zakupysmilechyba skorzystam z podzialem dzieci i kawkiwink
        bo zazwyczaj M idzie na narzedzia ja kosmetyki tyle ze ja dwujke zabieramsmile-
        pozdr../
    • echna Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 04.06.07, 18:03
      U mnie jest trochę na odwrót. To mój facet sie pyta czy możemy to kupić.
      Pracujemy razem, ale to ja zajmuję się w domu opłatami, rachunkami, mój mąż
      żyje w błogiej nieświadomości ile na co wydajemy ile mamy rachunków do
      zapłacenia. Dlatego też się pyta czy możemy sobie w danym m-cu na taką rzecz
      pozwolić. Po prostu nie wie jaki jest stan kasy.
      • aggus79 Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 15.06.07, 00:16
        Ja pytam czasem, ale to dlatego, że cienko u nas z kasą, a ja nie potrafię za
        bardzo przewidywać wydatków. Wydaję całkowicie nieracjonalnie - a potem trzeba
        jeść chleb z dżemem smile przez tydzień np. Więc wolę spytać, czy aby nam starczy
        do końca miesiąca czy już jest krucho i przełożyć zakup na "po wypłacie" smile
        Tak samo mam w markecie z jedzeniem, że zbieram i zbieram, a potem zdziwienie
        przy kasie, że aż tyle do zapłaty - w ogóle nie liczę i zawsze optymistycznie
        wydaje mi się, że wyjdzie tanio.
        Więc nie widzę problemu z tym, aby spytać kogoś, kto ma kalkulator w głowie -
        czy już przekroczyliśmy zakupowy limit czy nie.
        • kaaarolinkaa Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 15.06.07, 14:35
          a czemu nie potrafisz? przeciez to nierozsadne, wybacz..
          • moleslaw Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 22.04.08, 08:35
            Może to i nie rozsądne ale ja pytam męża bo on potrafi liczyć ja nie.Mąż płaci
            wszystkie rachunki,liczy ile zostało i ile możemy wydać.Na zakupach robi za
            kalkulator,mi nigdy podliczanie nie wychodzi.Zawsze się pomylę,a z telefonem w
            ręce nie chcę biegać.Pytając czy mogę to kupić,mam na myśli raczej czy mamy tyle
            kasy a nie to czy mój mąż łaskawie się zgodzi na dany zakup.
            • advancia Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 22.04.08, 21:19
              Czyż to nie jest idealny temat dla naszej specjalistki od rozwiązłych samotnych
              matek, które malują swe grzeszne usta szminkami od Diora...? smile))
    • ula27121 Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 23.04.08, 13:52
      Widzę, że trzba uważać co się mówi w miejscach publicznych do swoje
      go męża bo można zostać obgadanym, skrytykowanym i obśmianym za coś
      co akurat jednemu i drugiemu może odpowiadać.
    • cotti Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 24.04.08, 13:14
      Jeśli to ma kontekst humorystyczny - niech się pyta kobiecina mężczyzny.

      Ale jeśli poważnie to robi... to mi jej żal.

      Nie konsultujemy ze sobą zakupów - jeśli On sobie coś kupuje, to widocznie tego
      potrzebuje. Sama - kupuję to, na co mam ochotę, oczywiście w ramach rozsądku smile

      Większe zakupy do konsultacji? smile Przecież wiemy, ile mamy kasy w danej chwili,
      więc weryfikacja polega na stwierdzeniu - mamy na to kasę/nie mamy. Koniec
      filozofii smile. A życie ma być choć trochę przyjemne smile
    • hala24_2 Re: Misiu mogę sobie tę torebkę kupić? 25.04.08, 09:09
      przyznam ze pytałam się chyba dwa razy męża o "zgode"(a raczej zeby
      mieć na kogo zrzucić wine jak nie starczy do pierwszego) w czasach
      gdy z kasą było cienko i pytałam o rzecz która sporo kosztowała.
      Teraz to czasem dzwonie do męża ze sklepu i mówie co własnie mam w
      rekach i czy chce by mu to kupić bo on niestety spacery do sklepu
      traktuje jak sprint a nie maraton wink. Swoje czasem konsultuje jeśli
      kupuje w sklepie gdzie nie można oddac lub wymienić sad i to też by
      się usprawiedliwić wink.
    • ciociacesia u mnie to działa w obie strony 30.04.08, 16:52
      on mnie pyta, ja go pytam, bo chociaz oboje zarabiamy to forsa jest
      nasza wspólna
      • ciociacesia zakupy pod wpływem impulsu 30.04.08, 16:54
        działa jako swoiste zabezpieczenie przed głupimi zakupami pod
        wpływem emocji...
        • szafirowaona a co w tym zlego? 02.05.08, 08:25
          Ja wole nawet chodzic z mezem na zakupy niz sama. Zarabiam sama (zawsze zarabialam, a byly czasy, ze nawet wiecej niz maz), to ja pilnuje oplacania wszystkich rachunkow i prowadze domowa ksiegowosc naszych wspolnych dochodow. To ja jestem skapa, a nie maz i szkoda mi wydawac pieniedzy na siebie. To on mnie czesto probuje mnie przekonac, zebym sobie cos kupila, bo lubi jak ladnie wygladam. Tylko jemu nie wszystko sie podoba, co mi, dlatego zawsze pytam, a on mi doradza. Oczywiscie przyklad z sola i smietana to przegiecie, a nawet patologia, ale moze faktycznie w tej rodzinie zona kupowala za duzo soli i czesto przesalala zupesmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja