oszczedzanie na wakacjach? :)

22.07.07, 18:10
biezemy jedzenie ze soba,zupki w proszku itp, wykupujemy bilet duuuzo
wczesniej... co mozemy jeszcze zrobic by nasze wakacje byly fajne no i tanie??
macie jakies pomysly?

ostatnio cos czytalam o wakacyjnej zamianie mieszkan..jak znajde to podam
    • grzanka23 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 23.07.07, 22:19
      Taniej by wyszlo kupic wloszczyznę,kawal miesa i samemu ugotowac zdrową dobrą
      zupe.Ciekawa jestem ile wydałas na te zupki w proszku i czy taką sie naje
      Twoja rodzina.
      • maja8549 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 23.07.07, 22:24
        czasem kuchni brak,..bilety przez net, namiot, rower, kajak ? hej napewno macie
        jakies pomysly, podpowiedzcie cos
    • zaga25 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 24.07.07, 07:43
      Ja wczoraj wróciłam z wakacji. Byliśmy trzy tygodnie. Dwa tygodnie to wczasy zorganizowane więc o jedzenie się nie martwiłam ale z racji brzydkiej pogody przez te dwa tygodnie zostaliśmy jeszcze tydzień na kwaterze prywatnej. Lodówkę i kuchenkę mieliśmy. Moja mama, która dojechała do nas na ostatni tydzień zrobiła jeszcze w swoim domu zupy do słoików, bigos, gulasz. Przywiozła konserwy, pasztety, warzywa typu ziemniaki, ogórki, marchew i w twn sposób kupowaliśmy w tamtejszych sklepach tylko pieczywo. Ale to trzeba mieć dużo miejsca w samochodzie. I chęci.
      • anula36 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 26.07.07, 22:35
        na czas urlopu znalezc jakas fuche i jeszcze sie na tym zarobi.
      • yoma Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 30.07.07, 18:25
        >Ale to trzeba mieć dużo miejsca w samochodzie.
        > I chęci.

        I karmiącą matkę
    • asia23bb Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 27.07.07, 07:54
      Mnie tez sie wydaje, ze zupy w proszku to mala oszczednosc. Dlaczego jedzenie
      tam gdzie jedzenie ma byc drozsze?? Na wsi zwykle nie jest drogo, a w duzych
      miastach sa zwykle super- i hipermarkety, gdzie jest tanio.
      Zalezy tez dokad jedziecie i jakie bedziecie miec warunki. Chyba, ze jedziecie
      za jakas granicewink, gdzie zdzieraja na turystach. Coz, ja wychodze z zalozenia,
      ze jesli mnie nie stac na wyjazd nie jade, na wakacjach odmawianie sobie np
      miejcowego specjalu czy nie pojscie do muzeum jest dla mnie bez sensu.
      • sengas Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 27.07.07, 12:33
        > Coz, ja wychodze z zalozenia,
        > ze jesli mnie nie stac na wyjazd nie jade, na wakacjach odmawianie sobie np
        > miejcowego specjalu czy nie pojscie do muzeum jest dla mnie bez sensu.

        Muzeum w Polsce to nie jest zwykle aż tak straszliwy wydatek, a nie wyjechać
        nad morze bo się nie zje ryby z frytkami za min.20? Nie pochodzić po Tatrach bo
        się nie pójdzie do karczmy na ich "pseudo-miejscowe" specjały za bajońskie
        sumy? Dla mnie to jest bez sensu dopiero.
        Ja jadę w Tatry, w schroniskach jem kanapki i zupki typu Gorący kubek, do tego
        herbatka gorąca i na zakończenie kawka nescafe 3 w 1. I nic mnie to nie
        kosztuje bo wrzątek mi dają za darmo (albo jakieś grosze), tylko trzeba sobie
        kubek i łyżeczkę nosić, no ale to dla większości "turystów" już nie do
        pomyślenia... No bo jak tu jechać do Zakopca i nie zjeść 10 oscypków, nie wypić
        browara po wielce męczącym dojściu do schroniska. Już lepiej zostać w domu...
        Nie mogę po prostu z mentalności ludzi. Ręce opadają.
        • asia23bb Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 30.07.07, 11:37
          Nie chodzi o to, aby sie obzerac. Chodzi mi o to,ze na wakacjach lubie czuc sie
          swobodnie i jesli zachce mi sie np Coca coli, to sobie ja kupie, nawet i na
          deptaku.
          Muzeum to byl tylko przyklad, wiele miejsc ciekawych mozna zwiedzac, ale wiele z
          nich jest platna (a gdy jedziesz z rodzina to sa spore koszty).
          Oczywiscie, ze mozna na wakacjach tez zaciskac pasa. Ja tego nie lubie i juz.

          A na zakonczenie,
          >i zupki typu Gorący kubek, do tego herbatka gorąca i na zakończenie kawka
          nescafe 3 w 1. I nic mnie to nie kosztuje< Kosztuje Cie, bo kupilas to wczesniej tongue_out
          >bo wrzątek mi dają za darmo (albo jakieś grosze)< - juz rzadko gdzie daja
          wrzatek za darmo, bo wiekszosc schronisk jest prywatna.
          • sengas Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 30.07.07, 18:12
            - Nie porównuj 50 groszy za kawę do 3 zł za taką samą w schroniskowym barze
            - Nie wiem jak gdzie indziej ale w Tatrach w schronisku na Chochołowskiej i
            Murowańcu dostałam 2 tygodnie temu za darmo, na Ornaku pół litra za 50 groszy.
            Więc to nie są ekstremalne wydatki, prawie zerowe.
            Natomiast nadal nie wyobrażam sobie że jak mnie nie stać na colę to mam nie
            pójść na Świnicę -BZDURA
            • asia23bb Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 30.07.07, 19:58
              Po pierwsze, ja nie krytykuje Twojego sposobu spedzania wakacji, wiec z laski
              swojej nie krytykuj mojego. Kazdy sobie spedza urlop jak mu sie podoba.
              A po drugie, ja podaje przyklady, a Ty sie ich uczepilas jak rzep psiego ogona.
              Ja po prostu uwazam, ze skoro stac mnie na wyjazg gdziekolwiek (np w Tatry,
              niech Ci bedzie, chyba placisz za nocleg, czy spisz pod gwiazdami? tongue_out), to nie
              bede sobie jeszcze odmawiac kazdego drobiazgu. Koniec kropka.
              • sengas Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 31.07.07, 13:01
                Po pierwsze to z łaski swojej gdzie krytykuje twój sposób spędzania wakacji?
                Co najwyżej stwierdzenie, że jak nie można zjeść specjału lokalnego to lepiej
                nie jechać - jedziesz po to żeby jeść specjały czy zobaczyć morze, góry czy co
                tam wolisz ? To że cie nie stać na rybę z frytkami to jeszcze nie powód żeby w
                domu siedzieć.
                I żebyś wiedziała, że jak jest taki czas że mnie nie stać na kwaterę to biorę
                namiot - tak jest często nawet lepiej - nie muszę nic rezerwować i jadę wtedy
                kiedy jest pogoda a nie kiedy mam rezerwację smile
                Poza tym to teraz napisałaś co innego:
                "Ja po prostu uwazam, ze skoro stac mnie na wyjazg gdziekolwiek to nie
                > bede sobie jeszcze odmawiac kazdego drobiazgu"- nikt ci nie każe, ale nie
                pisz ludziom, którzy z trudem zaoszczędzili kasę na pociąg i kwaterę, ze jak
                nie mają na oscypka, rybkę czy cokolwiek to lepiej niech siedzą w domu!!
                a wcześniej stwierdziłaś że jak kogoś nie stać na muzeum czy lokalne specjały
                (colę) to lepiej niech w ogóle nie jedzie - i to jest dla mnie (wybacz)
                stwierdzenie kompletnie bez sensu.
                • jop Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 10.08.07, 09:47
                  Nie żeby mi się to zdarzyło, ale osobiście wolałabym siedzieć w domu
                  niż oszczędzać na wakacjach. Wakacje po to są, żeby mieszkać w
                  fajnym miejscu, jeść fajne rzeczy i ogólnie nie odmawiać sobie
                  niczego - mam ochotę na takie żarcie, w tej knajpie, wchodzę i jem.
                  Oszczędzanie na zwiedzaniu to już jakiś absurd, po to się jedzie,
                  żeby zwiedzać.

                  Tylko że ja ze spania pod namiotem, niemycia się i sępienia wrzątku
                  po schroniskach wyrosłam jakieś 10 lat temu.
                  • sengas Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 10.08.07, 13:02
                    > Tylko że ja ze spania pod namiotem, niemycia się i sępienia
                    wrzątku
                    > po schroniskach wyrosłam jakieś 10 lat temu.


                    Wypraszam sobie to "sępienie" schroniska mają obowiązek udostępnić
                    turystom wracającym ze szlaku wrzątek za darmo lub za niewielką
                    opłatą - bo po to są. Sprzedawanie piwa i kiełbasek tzw.
                    potocznie "stonce" to działalność poboczna na której sobie dorabiają
                    i to całkiem nieźle.
                    • jop Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 10.08.07, 14:38
                      O, pokaż podstawę prawną zmuszającą schroniska do udostępniania
                      wrzątku za free.

                      Wiesz, ja w sumie rozumiem taką postawę, to taki sport pt. "jak
                      wydać jak najmniej na wakacjach i być z tego dumnym". Tylko że coś
                      takiego to wypada robić biednemu licealiście albo studentowi. Jakbym
                      po paru latach pracy musiała tak dziadować, to byłby to dla mnie
                      szczyt obciachu i porażka życiowa.
                      • mandy2002 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 10.08.07, 15:42
                        No to teraz Cię zaskoczę smile))
                        www.pttk.pl/pttk/przepisy/index.php?co=schronisko
                        Paragraf 3

                        Schronisko zapewnia, co najmniej:
                        noclegi w warunkach turystycznych,
                        proste posiłki i ciepłe napoje,
                        wrzątek do naczyń własnych turysty bezpłatnie lub w cenie nie
                        przekraczającej kosztów,
                        ciepłą wodę do mycia,
                        nieodpłatne korzystanie z kuchni turystycznej - pomieszczenia
                        umożliwiającego przygotowanie posiłku we własnym zakresie także przy
                        użyciu kuchenki turystycznej,
                        spożycie w jadalni posiłków przygotowanych we własnym zakresie,

                        Zdziwiona? I po co się wypowiadasz jak nie wiesz?

                        I moja droga jeszcze raz powtarzam, że jak ty nazywasz zrobienie
                        sobie herbaty w schronisku z bezpłatnego wrzątku dziadowaniem to
                        sorry ale nie powinnaś się tu wypowiadać, a jak nie byłaś nigdy w
                        górach i nie wiesz jakie tam panują zasady to przynajmniej miej
                        trochę kultury i nie obrażaj innych
                        • jop Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 10.08.07, 16:06
                          Po polskich górach chadzałam intensywnie w latach licealno-
                          studenckich. Teraz też czasem chodzę, ale w tzw. międzyczasie
                          preferowałam raczej Alpy Austriackie i Dolomity. I owszem, za młodu
                          również korzystałam z bezpłatnego wrzątku, taniej gleby i innych
                          takich wynalazków. Natomiast nie przyszłoby do głowy czegoś takiego
                          się domagać i tupać nogą, że mi się należy.

                          Natomiast co do zasad - hm, romantyczne lata, Hawiarska Koliba,
                          młodzieńcy we flanelowych koszulach, brzdąkający na gitarach, to też
                          już przeszłość.

                          No, zrobienie sobie herbaty z darmowego wrzątku, jeśli dostępny, to
                          nie takie znów dziadowanie, ale cała formuła wakacji głównie
                          udzielającej się w wątku już tak.
                        • asia23bb Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 10.08.07, 16:46
                          Tylko ze juz coraz mniej schronisk to PTTK. Wiekszosc to schroniska prywatne -
                          nastawione raczej na zysk, i nie majace zadnego obowiazku wydawania darmowego
                          wrzatku.
                          • sengas Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 10.08.07, 23:40
                            To może tak na zakończenie coś wyjaśnię... Pisząc o górach miałam na
                            myśli głównie Tatry - tam wszystkie schroniska to PTTK.

                            Do Jop - nie mówię o spędzeniu wakacji bazując jedynie na wrzątku ze
                            schroniska, a już tym bardziej na spaniu na podłodze, które BTW np.
                            w Morskim Oku jest droższe niż skromna kwatera (coś koło 30 zł).
                            Autorka wątku pytała o pomysł na oszczędzenie na wakacjach - i to
                            jest mój pomysł - po prostu uważam że jeśli w schronisku można
                            bezpłatnie dostać wrzątek to po co kupować herbatę czy kawę za 4-5
                            złotych skoro wystarczy wziąść własną? Jak ktos codziennie chodzi po
                            górach dajmy na to przez 10 dni i chce się napić czegoś ciepłego "na
                            rozbudzenie" po męczącej wycieczce to wyda całkiem sporo na
                            schroniskowe kawki, herbatki i zupki - własny kubek i herbaty
                            ekspresowe nie zaważą a pozwolą sporo zaoszczędzić i nie uważam że
                            ujmie to komfortowi wakacji jak sobie zaparzysz własną herbatę
                            zamiast kupować 10 razy drożej smile
                            Nie preferuję spania na podłogach w schroniskach bo są drogie i
                            niewygode, zresztą już od dawna zarządcy unikają dawania podłogi np.
                            Murowaniec tam podłogi nie ma. W schronisku nocuję jedynie kiedy mam
                            poważniejsze górskie plany np.Rysy albo Orla Perć w jeden dzień po
                            to żeby zaoszczędzić siły i czas na podejścia. A i wtedy rezerwuję
                            dużo wcześniej dwuosobowy pokój - wolę sam na sam z mężem wink
                            Ale kaw, zup i herbat nie kupuję skoro można je tam sobie zrobić
                            samemu. Rozumiesz?
                            A czy wy jak na kwaterze macie w pokoju czajnik to też idziecie do
                            restauracji żeby się napić kawy?
                            Druga sprawa: Nie napisałabym biednemu, że jak go nie stać na
                            atrakcje to niech siedzi w domu, dla niektórych możliwość wyjazdu z
                            miasta, pobyt na powietrzu, kąpiel w morzu, spacer w górach jest
                            ważniejsza niż wydawanie pieniędzy na lokalne atrakcje i ucieszy go
                            widok morza lub gór nawet jeśli nie zje ryby z frytkami czy oscypka
                            Zatem jeśli mamy kasę na wyjazdy to cieszmy się i korzystajmy póki
                            możemy, ale szanujmy też biedniejszych i nie piszmy - nie stać cię
                            na atrakcje to siedź w domu.
                            Pozdrawiam
                          • nalesnikld Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 23.08.07, 11:00
                            tak dla przykładu byliśmy ostatnio z kolegami na Rysiance. Wrzątek dla nie nocujących - 50gr za szklankę. a gdy zapytaliśmy się o cenę za rozbicie namiotu na polu namiotowym, przed schroniskiem 8zł od osoby. wyśmialiśmy ich i rozbilismy się kilkaset metrów niżej. smile na wakacjach nie nalezy oszczędzać,a le jeśli nie widać różnicy to po co przepłacać? ;P
                  • mandy2002 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 10.08.07, 13:11
                    > Nie żeby mi się to zdarzyło, ale osobiście wolałabym siedzieć w
                    domu
                    > niż oszczędzać na wakacjach.
                    No nie dziwię się, bo jakby ci się z braku kasy zdarzyło posiedzieć
                    5 lat z rzędu w domu w czasie urlopu to pewnie zmniejszyłabyś poziom
                    wymagań i wolałabyś wyjechać choćby pod namiot i jedząc zupki
                    chińskie, byle tylko poopalać się na plaży i wykąpać w morzu. Nie
                    zrozumie głodnego syty bo ich różnią apetyty smile))) I taka jest
                    konkluzja powyżej wymiany zdań
                    • zooba Z innej strony patrząc 10.08.07, 13:42
                      Mozna przecież umiejętność życia oszczędnego na wakacjach
                      potraktować jak sport, albo element przygody, kiedy szukasz sklepu
                      dla tubylców, mieszasz się z miejscowymi.
                      Może mnie zjedziecie, albo zgłosicie do Towarzystwa Opieki nad
                      katowanymi dziecmi, ale zaoszczędziliśmy w te wakacje na dwóch
                      noclegach - jadąc do Chorwacji i z powrotem do domu. Nie
                      planowalismy tego z premedytacją ale dwie "noce" po 5 godzin
                      przespaliśmy w wyładowanym po brzegi samochodzie - 2+2. Jeśli ktoś
                      narzekał na niewygody, to byłam ja.

                      Poza tym, na kempingu z braku krzeseł i stołu, zrobilismy sobie
                      jadalnię z kartona i skrzynek, na kartonie był obrus, pełna kultura,
                      na skrzynkach poduszeczki - Wersal.
                      Nie trzeba wszystkiego tak poważnie traktować, przecież to są
                      wakacje.
                    • jop Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 10.08.07, 14:41
                      Jak ktoś 5 kolejnych lat nie ma kasy na wakacje i nic z tym nie
                      zrobił, to pachnie mi to nieudacznictwem życiowym, sorry.
                      • mandy2002 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 10.08.07, 15:46
                        Różne są sytuacje w życiu.
                        Pokazałaś że jesteś bardzo naiwna i nie masz szacunku do innych i
                        nie życzę ci żebyś z powodu np. ciężkiej choroby w rodzinie albo
                        innego nieszczęścia tak miała - szanuj trochę ludzi bo to że ktoś
                        nie ma pieniędzy to jeszcze nie znaczy że jest nieudacznikiem - być
                        może pracuje ciężej od Ciebie pani bogata!
                        • jop Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 10.08.07, 16:09
                          Ach, jasne, szczególnie ci, którzy spędzają wakacje w formie
                          popylania po górach od schroniska do schroniska i spania na glebie
                          są ciężko chorzy albo dotknięci innym nieszczęściem.
                          • mandy2002 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 10.08.07, 23:23
                            Podejrzewam że teraz to już piszesz z zazdrości bo nie sądzę że
                            jesteś w stanie zdobyć jakiś szczyt i mieć z tego przyjemność... a
                            tak na marginesie to twoja kultura jest żenująca - jasne jedynie
                            twoje wylegiwanie się na plaży to jedyny słuszny sposób spędzenia
                            urlopu. A słyszałaś kiedyś o taternictwie,o wspinaczce
                            wysokogórskiej - nie? to przykre
                            • jop Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 11.08.07, 07:56
                              Na trzytysięczniki zdarzyło mi się wychodzić. Wspinaczka jako taka mnie nie
                              pociąga i jakoś nie widzę powodu, żeby miało mi być przykro z tego powodu,
                              podobnie jak nie pociąga mnie kajakarstwo, saneczkarstwo, łyżwiarstwo i gry
                              zespołowe oraz pewnie setki innych rzeczy. Jakbyś nie wiedziała, to wakacje
                              można spędzać na różne sposoby: chodząc po górach, leżąc na plaży, jeżdżąc na
                              nartach, zwiedzając. Ze wszystkich tych form spędzania wolnego czasu zdarza mi
                              się korzystać, zależnie od nastroju, budżetu albo pory roku.

                              No cóż, przejrzałaś mnie, wręcz sikam po nogach zazdrości dlatego, że kogoś nie
                              stać na kawę w schronisku za 3 zł. Pieniądze szczęścia nie dają, a możliwość
                              kupienia sobie oscypka strasznie utrudnia życie. Chyba zaraz oddam ostatnią
                              pensję Towarzystwu Ochrony Niskobudżetowych Flanelsów Górskich.
                              • mandy2002 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 11.08.07, 16:35
                                A tak z ciekawości to jakie trzytysięczniki, poważnie pytam, bo też
                                chciałam pozobywać jakieś góry poza Polską - tylko odrazu mówię że
                                podjeżdżanie kolejkami odpada? Są jakieś fajne szlaki na
                                trzytysięczniki gdzie można sobie wejść w jeden dzień?
                                • jop Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 13.08.07, 11:18
                                  W jeden dzień bez podjeżdżania kolejkami raczej trudno.

                                  Nie wiem, co to znaczy fajny, ale osobiście lubię Dolomity:
                                  Marmolada, Tre Cime, Tofany. Na stosunkowo duże wysokości w jeden
                                  dzień można dojść startując z Grossglockner Hochalpenstrasse.
                          • sengas Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 10.08.07, 23:45
                            > Ach, jasne, szczególnie ci, którzy spędzają wakacje w formie
                            > popylania po górach od schroniska do schroniska i spania na glebie
                            > są ciężko chorzy albo dotknięci innym nieszczęściem
                            To już chyba najbardziej dotknięci są uczestnicy kursów
                            taternickich w Betlejemce - oni muszą chodzić się kąpać w pobliskim
                            schronisku.
                            Mam propozycję - udaj się do Betlejemki na Hali Gąsiennicowej
                            (oczywiście jeśli jesteś w stanie tam dojść) i zakomunikuj chłopakom
                            i dyżurującym ratownikom TOPR jak bardzo są dotknięci
                            nieszczęściem smile) Gwarantuję że będą mieli ubaw - już co poniektórzy
                            sie smieją jak czytają twoje hasła smile)
                            • jop Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 13.08.07, 11:05
                              To małe, zielone, które właśnie ugryzło Cię w tyłek, to była ironia.

                              Wersja dla sprawnych inaczej w temacie czytania ze zrozumiemiem:
                              jeśli ktoś spędza wakacje łażąc po górach, to - zakładam - nie jest
                              chory i kaleki, więc zapewne ma dwie ręce i potrafi zarobić na
                              oscypka.
                              • mandy2002 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 13.08.07, 13:46
                                > Wersja dla sprawnych inaczej w temacie czytania ze zrozumiemiem:
                                > jeśli ktoś spędza wakacje łażąc po górach, to - zakładam - nie
                                jest
                                > chory i kaleki, więc zapewne ma dwie ręce i potrafi zarobić na
                                > oscypka.


                                Dla powyższych również:
                                Co nie znaczy że jak po opłaceniu noclegów, wyżywienia i biletów
                                wstępu na owe oscypki mu zabraknie, to ma rezygnować z wyjazdu...
                                W końcu jedzie tam zdobywać szczyty a nie żreć w kółko oscypki smile
                                PS. Pomijając już fakt, ze ja przy mojej częstotliwości wizyt w
                                Zakopcu akurat na oscypki już patrzeć nie mogę wink
                                • jop Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 13.08.07, 15:15
                                  Tylko że sądząc z tego, wypisuje główna udzielająca się w wątku, jej
                                  brakuje na wszystko, skoro sypia po krzakach i wlecze ze sobą całe
                                  żarcie w plecaku. Taka sytuacja, owszem, byłaby już dla mnie
                                  powodem, żeby z wyjazdu zrezygnować.
                                  • mandy2002 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 13.08.07, 15:21
                                    Gdzie ty widziałaś że ta dziewczyna sypia po krzakach i wlecze
                                    żarcie w plecaku???? Pokaż mi cytaty bo może ja ślepa jestem?

                                    Bo ja widziałam jedynie wpisy z informacją że w schronisku można
                                    dostać wrzątek i przyrządzić sobie samemu coś ciepłego do picia
                                    zamiast kupować?

                                    Nie cierpię jak ktoś nadinterpretuje czyjeś stwierdzenia i
                                    koloryzuje treść. I ty twierdzisz że umiesz czytać ze zrozumieniem?
                                    Beznadzieja
                                    • mandy2002 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 13.08.07, 15:26
                                      PS. Coś mi się wydaje jop że masz chyba jakiś uraz do autorki o
                                      nicku sengas bo naprawdę trochę nadinterpretujesz fakty i wykazujesz
                                      sie niezdrowym brakiem kultury.
                                      Na forum można dyskutować, ale powołując się na czyjeś wypowiedzi
                                      trzymajy się faktów a nie dodawajmy własną fantazją
                                  • sengas Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 13.08.07, 15:46
                                    Teraz jop to już po prostu przeginasz...
                                    Jakbyś nie umiała czytać ze zrozumieniem i miała problem w pojęciu
                                    warunków tatrzańskich to ci wytłumaczę po raz kolejny:
                                    Po pierwsze: sypiam w schronisku (i to jedynie przy wycieczkach na
                                    Orlą Perć lub Rysy, poza tym w kwaterze) a nie po krzakach - poza
                                    tym tak przemądrzała osoba jak ty z pewnością wie że na terenie TPN
                                    nie można nocować na dziko (podać ci paragraf??)
                                    Po drugie: żarcie masz rację noszę, ale tylko kanapki żeby nie
                                    czekać aż rano otworzą schroniskową kuchnię, bo o 8 rano to ja już
                                    dawno na szlaku jestem a wspinać mi się z pustym żołądkiem za bardzo
                                    nie chce bo to trochę niebezpieczne jest. I kawę też sobie sama
                                    parzę bo nie chce mi się za taką samą płacić i do tego czekać aż
                                    obsługa otworzy bufet.
                                    Rozjaśniło Ci się trochę w głowie?
              • nalesnikld Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 10.08.07, 07:03
                asia23bb napisała:

                > Po pierwsze, ja nie krytykuje Twojego sposobu spedzania wakacji, wiec z laski swojej nie krytykuj mojego.


                z łaski swojej tongue_out

                pozatym zgadzam sie z Asią23, na wakacje jedzie się nie po to by oszczędzać, albo mam pieniądze i jadę albo sobie odpuszczam.
                • zooba Albo albo 10.08.07, 10:10
                  Każdy ma swoje p[riorytety, jesli nie można sie wyluzować mając
                  ograniczona kasę, to warto zostac w domu.

                  Ja wolę jednak wyjechać, choćbym miała ściubić - to czego zobaczę i
                  zwiedzę, w domu nie mam.
                  Bylismy w Chorwacji pod namiotem w tym roku, mozna było pojechac na
                  tańszy kemping, prawda, byliśmy na wypaśnym kempingu, bardzo
                  bezpiecznym, z programem rozrywkowym i basenem oprócz plaży.
                  oszczędzaliśmy za to na jedzeniu - dużo zarcia z Polski i gotowałam
                  raz po raz.
                  Pewnie, że wolałabym mieć na wszystko - obiady w knajpach, wstepy
                  wszędzie i na rejsy - ale wypoczęłam na maksa.
                  • asia23bb Re: Albo albo 10.08.07, 11:22
                    Podziwiam, ze gotujac tak czesto czulas sie wypoczeta. Dla kogos, kto gotuje na
                    codzien mysle, ze wakacje sa po to, aby od tego odpoczacsmile
                    • zooba Re: Albo albo 10.08.07, 11:35
                      Ale mając do wyboru gotowanie w domu codziennie a 4 razy w
                      Chorwacji, róznica jest odczuwalna.

                      Najfajniejsze było móc sie wyspać, nigdzie nie spieszyć i nacieszyć
                      sie innym miejscem, ciepłą wodą, słońcem...
                      I dzieci były tak grzeczne, że odpoczęłam przy nich jak nigdy...
    • masiczka Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 30.07.07, 10:55
      Fajnym pomysłem może być wzięcie zamiast zupek w proszku zupy z suszonych
      warzyw. Są to "Zupy babci Zosi", które są zrobione z suszonych warzyw, bez
      konserwantów, barwników i wzmacniaczy smaku. W ich składzie nie ma tłuszczu
      oraz nie zawierają produktów pochodzenia zwierzęcego. Do wyboru mamy zupę
      pomidorową, pieczarkową, botwinkę, krupnik i z soczewicy.
      Zupy te produkuje Suszarnia Warzyw i Owoców SYS. Niestety jest to chyba produkt
      dość nowy i nie widziałam jeszcze tego w zwykłych sklepach. Widziałam jak były
      sprzedawane na jakimś pikniku. W Internecie sprzedają je na allegro oraz w
      sklepach internetowych. Koszt to ok.2,99.
      Firma ta produkuje też ryże i kasze z warzywami oraz suszone warzywa.
      Podaję stronę abyście mogli sobie obejrzeć jak wyglądają produkty i trochę o
      nich poczytać: www.sysiak.pl/zupy.html
      • masiczka Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 30.07.07, 11:42
        Dzwoniłam do tej firmy i dowiedziałam się gdzie można kupić w Warszawie/Centrum
        ich zupy.
        Podaję sklepy:
        "Porto" Świętokrzyska 30
        "Piotr i Paweł" Blue City
        W Top Marketach oraz Delikatesach Senator
        i w sklepie na ulicy Smolna 14
        Pełen asortyment można też kupić w sklepie E.Leclerc na Ursynowie

        Jak ktoś chce się dowiedzieć o swoje miasto to niech zadzwoni do firmy (na
        stronie Internetowej niestety nie podają gdzie można kupić - a szkoda).
        Dzwoniłam na numer faksu, bo jak się dzwoni na zwykły to informują, że abonent
        jest czasowo wyłączony.
    • serendepity Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 30.07.07, 17:58
      Prosta metoda moze byc rezerwacja wakacji odpowiednio wczesniej, w moim
      przypadku zawsze sie sprawdza. Druga opcja to poza szczytem sezonu.
      Oczywiscie kupuje wszystko przez internet i mam swoje sprawdzone strony, gdzie
      sa atrakcyjne ceny. Czesto rezerwuje apartamenty z kuchnia, self-catering, i
      sama robie sniadanie i kolacje, w dzien jem podczas zwiedzania w "miescie".

      Nie wyobrazam sobie odmawiania wejscia do atrakcji turystycznych czy sknerzenia
      na jedzeniu, w koncu wypoczywam i mam milo spedzic czas na wakacjach.

      Zupki to faktycznie mozna wziac, jak sie jedzie na Islandie, bo ceny moga tam
      przyprawic o bol glowy nawet Londynczykow wink
      • asia23bb Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 30.07.07, 19:59
        > Nie wyobrazam sobie odmawiania wejscia do atrakcji turystycznych czy sknerzenia
        > na jedzeniu, w koncu wypoczywam i mam milo spedzic czas na wakacjach.

        O wlasnie, to popieramsmile)
        • sengas Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 31.07.07, 13:05
          widać dla niektórych jedzenie to jedna z głównych atrakcji.
          Co tam powietrze, widoki, słońce, przygoda - ważne żeby się najeść.
          • serendepity Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 31.07.07, 16:08
            W niektorych miejscach jedzenie to bardzo wazny element zwiedzania, np Hong Kong
            czy Praga. Czasami jedzenie moze tez byc przygoda, gdy dokladnie nie wie sie co
            pojawi sie na talerzu i czy samo nie ucieknie wink

            A tak na serio jak sie jedzie do innego kraju to warto sprobowac jakis lokalnych
            specjalow, np: zupa w chlebie itp. Nie mowie o rozbijaniu sie po restauracjach
            codziennie, ale zwyklym sprobowaniu roznych dan. Poza tym nie kazdy ma ochote
            nosic ze soba kanapki przez caly dzien i czekac na powrot do miejsca
            zamieszkania by zjesc do porzadnego.

            Nie lepiej pooszczedzac przed urlopem, zeby na urlopie moc spokojnie wypoczywac
            i nie stresowac sie, czy starczy nam na wszystko, czy moge cos zjesc w miescie,
            czy poczekac na powrot do hotelu/kwatery itp?

            Widoki to jedno, ale nie samymi widokami czlowiek zyje. Moj najblizszy urlop
            bedzie sie skladal glownie z podziwiania przyrody, ale jakis budzet na inne
            rzeczy musze miec.
          • gryzelda71 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 02.08.07, 09:06
            Przykro,ze twoja wersja wakacyjna z kawa cukrem i kubkiem nie zyskała wielkiej aprobaty.Opisane przez cebie wakacje z plecakiem,nocegiem w schronisku,zupką w kubku miały dla mnie urok wieeele lat temu,jak ze znajomymi łaziliśmy po górach.
            Dla wielu osób wakacje to przede wszystkim odmiana od codzienności.Ponieważ na co dzień gotuję,dlatego na wakacjach nie chcę już tego robić,a żywić się przez dwa tygodnie gorącym kubkiem moze i mozna,ale dzieciom już tego nie zaserwuje.Jak również nie powiem im:co tam obiad patrzcie jakie piękne widokismile
            No i naważniejsze każdy spędza wakacje tak jak chce i na ile go stać.
            I jeszcze jedno,opisane przez ciebie wakacje mozna spędzić tylko w górach.Nad morzem nie ma schronisk więc nawet wrzątku nie będziesmile
            • sengas Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 03.08.07, 12:50
              Wiesz uwierz mi że ja sie nie żywię tylko zupkami w proszku,chodziło mi raczej
              o stwierdzenie niejakiej asi, że jak kogoś nie stac na lokalne specjały to
              niech lepiej zostanie w domu - ja mogę jeść choćby zupki i kanapki przez
              tydzień - coś lepszego zjem jak wrócę do domu, ale nie wyobrażam sobie żeby nie
              wyjechać nad morze bo mnie nie stać na rybę z frytkami
              • gryzelda71 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 06.08.07, 11:31
                Róznica taka,że jeżdzisz sama.Czy moze żle zrozumiałam i np dzieciom też serwujesz przez cały pobyt kanapki?
                • sengas Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 06.08.07, 13:37
                  Dzieci jeszcze nie mam smile a temat chyba nie dotyczył tylko i wyłącznie rodzin z
                  dziećmi?
                  • gryzelda71 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 06.08.07, 14:20
                    Jasne,ze nie.
                    Tylko to co dla samotnie podróżjacej jest niejako atrakcją z dziećmi nie przejdzie.Stąd trzeba więcej kasy na wyjazd.
    • pacynka27 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 31.07.07, 09:50
      Ja w tym roku miałam super tanie wakacje zupełnie przez przypadek. W niedziele
      zdecydowaliśmy, że w poniedziałek wyjeżdżamy (bo probnozy pogody były super
      optymistyczne). Obdzwoniliśmy mnóstwo kwater żeby coś zarezerwować i nic... No
      prawie nic. Znaleźliśmy kwaterę na 3 noce (pokój bez TV i łazienki).
      Spakowaliśmy jeszcze namiot, śpiwory itp. Kiedy musieliśmy opuścić kwaterę
      właściciel pozwolił rozbić namiot. W sumie za 6 nocy zapłaciliśmy 180 zł
      (2+dziecko). No tak tanio to jeszcze nigdy nie zapłaciłam a wspomnienia z
      wakacji super.
    • maja8549 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 03.08.07, 13:20
      hehe i na jedzeniu stanelo smilea co myslicie o zamianie mieszkan, np mieszkacie
      nad morzem i zamieniacie sie z kims z krakowa?
    • wieczna-gosia Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 06.08.07, 14:51
      na czym sknerze:
      na jedzeniu sniadan i kolacji
      na kwaterze- spokojnie dzieci zabieram do schronisk, kapie w miskach, spie w
      wieloosobowej sali
      na sezonie smile bo staram sie jezdzic poza smile
      na deptakach jednak sknerze- omijam mianowicie smile

      na czym nie sknerze:
      na lokalnych przysmakach- nad morzem kupuje swieza rybe chociaz droga a w gorach
      oscypek
      na ciekawych miejscach
      nie sknerze na nogach, rowerze i PKSie- duzo jezdze
      • mandy2002 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 07.08.07, 13:50
        - rozumiemy ironię ale nie udała Ci się przynajmniej w jednym
        punktcie:
        - w schronisku nawet podłoga przysłowiowa jest często droższa niż
        kwatera z łazienką smile poszeperaj w necie to zobaczysz smile))
        Schroniska to nie tanie noclegownie a raczej możliwość
        zaoszczędzenia czasu dla wychodzących w góry, no i z uwagi popytu
        mają bardzo zawyżone ceny - także pudło smile))
        • wieczna-gosia Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 08.08.07, 23:04
          serio byla ironia?
          smile))
          ja jako autorka nic o tym nie wiem smile

          Schroniska sa rozne oczywiscie i rozny maja standard. Ja jezdze do takich gdzie
          podloga kosztuje 8 zlotych o takiej kwaterze z lazienka nie slyszalam, ale
          chetnie- jak masz namiary smile

          bynajmniej nie chcialam byc ironiczna serio- podloga w schronisku takze byla
          przyslowiowa- mowiac wprost i duzymi literami- tne na kwaterze ile sie da,
          jestem gotowa spac w stosunkowo niskim standardzie, daleko od morza- byle bylo
          tanio i by nie ciac wydatkow tam gdzie nie chce.
          • mandy2002 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 09.08.07, 12:53
            Tak z ciekawości, gdzie jest schronisko z podłogą za 8 zł smile Poza
            tym mówiłaś o sali wieloosobowej, a nie o podłodze. Ale serio pytam,
            które to konkretnie schronisko?
            • wieczna-gosia Voila :) 11.08.07, 14:26
              www.cyrla.pl/- podloga 8,20, sala 10 osobowa 11,20
              pttk.komancza.prox.pl/a/index.htm podloga 10 od osoby.
              sale wieloosobowe zazwyczaj kosztuja 15 zlotych, za dziecko sie nie placi.
              • wieczna-gosia cos mi padlo 11.08.07, 14:53
                i nie cala wiadomosc sie wgrala
                otryt.of.pl/ gleba 10
                Tyle stron znalazlam w ciazyu 15 minut- czesto spie na jaworzcu za 12 zlotych za
                pokoj 8 osobowy, gleba u nich kosztuje 8 wlasnie, schronisko PTSM w Wetlinie to
                wydatek rzedu 10 zlotych za lozko, na podlodze spalam raz za darmo smile Goprowcy w
                Ustrzykach Gornych biora 9 zlotych za glebe, ale nie moze byc wolnych miejsc w
                lozkach, ktore juz sa komercyjnie 25 zlotych, z lazienka.
                Glownie w tych stronach laze, to tylko o tych miejscach wiem.
                Mandy mam 5 dzieci i naturalnie musze oszczedzac zeby kazde z nich na wakacje
                pojechalo musze niezle pokombinowac. Pewnie jako ironie odebralabys rowniez
                informacje ze by oszczedzic na PKSach w gorach jezdze stopem. No wiec-
                faktycznie tak jest smile
                Za jakies dwa lata kiedy najmlodszy bedzie mial 5 zamierzam przesiasc sie ze
                schronisk na namiotowe bazy studenckie (na ogol 5 zlotych za namiot, za osobe
                albo nie licza albo 1-2 zlote)
                Z pomyslow na tamie wakacje polecam rowniez lodke 5 osobowa plus namiot, plus
                sporo znajomych- lodka 80 zlotych, po 8- 10 od osoby wychodzi a towarzystwo
                bezcenne, za jedzenie na takim wyjezdzie wydalam 60 zlotychza tydzien a i piwo
                bylo do pelna i knajpki ze 2razy zaliczone. Plus szanty i ogniska za darmo smile
                • wieczna-gosia Re: cos mi padlo 11.08.07, 15:16
                  konczac temat- obejrzalam sobie ceny schronisk tatrzanskich i juz rozumiem
                  dlaczego moglas uwazac ze jestem ironiczna smile
                  poza tym ja mam 50% znizki PTTk i jestem Honorowym Dawca Krwi od 10 lat- i obie
                  te rzeczy daja mi duze bonusy w zasadzie w kazdym schronisku jestem w stanie
                  zbic cene do 10- 12 zlotych za nocleg. Co tez oczywiscie moze byc pomyslem na
                  wakacyjne oszczedzanie.
                  Zapisalam sie tez na kurs przewodnikow beskidzkich- czeka mnie masa wyjazdow
                  weekendowych za male pieniadze i w bardzo prymitywne warunki smile
    • k1k2 najwieksze oszczednosci 07.08.07, 17:31
      1) wybieram kraje stsunkowo tanie, a wiec np. Meksyk a nie Japonia

      Jest wiele ciekawych miejsc na swiecie gdzie zwiedza sie taniej niz
      w Polsce.

      2) bezkonkurencyjnie najwieksze oszczednosci zawdzieczam znajomosci
      jezyka kraju do ktorego kjade (slabo bo slabo, ale jednak jakos sie
      dogadam) i przewodnikowi Lonely Planet ktory ZAWSZE mam ze soba.

      dzieki temu omijam wiekszosc turystycznych pulapek (drogie a
      przecietne restauracje, wycieczki organizowane do miejsc gdzie latwo
      moge dojechac sama, itp.)

      natomiast zupek ze soba nie woze bo jestem zdania ze loklana kuchnia
      to czesc 'zwiedzania'.

      dzieki temu cena wyjazdow sporowadza sie glownie do kupna biletu
      lotniczego
      • sengas Re: najwieksze oszczednosci 10.08.07, 13:06
        Taka mała dygresja mnie naszła - większość jak widzę cały rok
        odmawia sobie wszystkiego, oszczędza na jedzeniu w stylu, kotlety z
        ziemniaków, kaszy itd. Ale na wakacjach to jaśnie państwo się robią
        co to ich stać na wszystko smile))) I wydają na maksa a to na
        lody,rybkę, oscypki, zdjęcie z misiem, itd. Dziwne..
        Wątek powstał dla osób które szukają pomysłu jak spędzić wakacje
        kiedy się nie ma kasy więc państwu "burżuazji", którzy w wakacje
        wydają całe oszczędności za wypowiedzi dziękujemy
        • maja8549 Re: najwieksze oszczednosci 10.08.07, 15:07
          absolutnie sie z Toba zgadzam. Ale oszczedzam (przynajmniej ja) nie bo nie mam
          kasy, ale dlatego ze chce madrze wydac moje pieniadze.
        • jop Re: najwieksze oszczednosci 10.08.07, 15:16
          Pomysł, jakoby ktoś nie musiał sobie cały rok niczego sobie
          odmawiać, a i tak było go stać na wakacje, a co gorsza (o mój Boże,
          co za burżujstwo) nie musiał w tym celu naruszać oszczędności, i na
          tych wakacjach było go stać na kawę (!!!) w schronisku (!!!) albo
          oscypka (!!!) jak mniemam, nie mieści Ci się w głowie?
          • sengas Re: najwieksze oszczednosci 10.08.07, 15:32
            A ty w ogóle wiesz na jakim jesteś forum? Skoro nie musisz
            oszczędzać i masz kasę zawsze i na wszystko to gratuluję. Tylko po
            co się wypowiadasz w wątku na temat oszczędnych wakacji skoro Ciebie
            to nie dotyczy?
            Nie rozumiem takich ludzi, masz kasę nie musisz oszczędzać ok, ale
            po co wypisujesz ludziom, którzy jej nie mają że jesteś taka bogata
            że cię na wszystko stać? Lepiej sie z tym czujesz? Samopoczucie
            podbudowane - no to ciesz się.
            Mi się mieści wiele rzeczy w głowie (również to że wakacje można
            spędzić w drogim hotelu i kupując wszystko co się chce) za wyjątkiem
            tego jak można naigrywać się z ludzi, którzy mimo że nie mają zbyt
            dużo pieniędzy to też chcą wyjechać i przyjemnie spędzić czas. Nie
            mieści ci się to w głowie?
            • mandy2002 Re: najwieksze oszczednosci 10.08.07, 15:38
              Od siebie dodam tylko, że ja również oszczędzam bo chcę a nie muszę,
              poza tym jestem w Tatrach średnio 5-6 razy w roku i mniej więcej
              poznałam Zakopane "od środka" - i sorry ale jak patrzę jaki tam się
              wciska kit turystom za dużą kasę to aż mnie skręca - owszem mają tam
              dobre oscypki, których warto spróbować, ale nie na Krupówkach i w
              okolicy tylko w górach w bacówkach, gdzie niektórzy nie docierają.
              Większość knajp na Krupówkach (poza wyjątkami) podaje takie jedzenie
              że aż żal, miejscowi jeśli już to jedzą zupełnie gdzie indziej. A
              piwo najlepiej smakuje u Ratowników słuchając opowieści z akcji
              minionego dnia, i uwierzcie mi że jest dużo tańsze niż na słynnym
              deptaku. No i nie widzę sensu kupowania w schronisku herbaty za 3
              złote skoro można wziąść torebkę i zrobić własną za darmo smile
            • jop Re: najwieksze oszczednosci 10.08.07, 15:53
              Oszczędzać tak całkiem to chyba tylko nie musi Bill Gates, sułtan
              Brunei i jeszcze paru podobnych do nich facetów. A oszczędzanie,
              wyobraź sobie, to nie tylko ściganie się, czy zapłaciło się za kawę
              3 zł czy 2,99 zł. Oszczędzanie, jak ja je rozumiem, to wydawanie
              pieniędzy w taki sposób, żeby zmaksymalizować wartość, jaką się
              uzyskuje za ich wydanie i za wydatkowaną kwotę x dostać jak
              najwięcej w formie subiektywnie postrzeganej korzyści. Tak więc na
              wakacjach nie będę spać po krzakach na dziko w namiocie, albo
              odmawiać sobie dobrej kawy, bo to byłaby dla mnie gehenna, nie
              wakacje, niezależnie od tego, jak mało bym za nie zapłaciła, czyli
              moja korzyść postrzegana jest zerowa, lub wręcz ujemna.

              Oczywiście, każdy chciałby płacić 300 złotych za tydzień w
              Sheratonie. Ja też. Tylko że "tak to tylko w Erze." Natomiast na
              podstawie własnych doświadczeń mogę powiedzieć, że na skromne
              wakacje bez dziadowania stać każdego, kto zarabia średnią krajową,
              więc chwalenie się jakąś namiotową martyrologią u każdego, kto ma
              więcej niż 23 lat, hm, jakoś nie uchodzi - puk, puk, mamy rok 2007 i
              słodkie lata 70., kiedy to jeździło się na tanie kempingi z
              bagażnikiem wypełnionym zawekowanym gulaszem, dawno odeszły w
              przeszłość i na szczęście nie wrócą.
              • mandy2002 Re: najwieksze oszczednosci 10.08.07, 15:58
                Puk puk. A wiesz jaki mam ubaw z tych co porezerwowali hotele nad
                polskim morzem i siedzieli tam w lipcu w deszczu i zimnie płacąc
                zdecydowanie za duże kwoty za wątpliwe przyjemności? A jak wyszło
                słoneczko i zrobiło się ciepło to ja pyk namiocik do bagażnika i na
                parę dni do Juraty - pogoda się skończyła zwijam namiocik i jestem w
                domciu. I nie wynika to z oszczędności. Po prostu w Juracie nie
                znajdziesz w ciemno dobrego lokum, a co jak co ale dla mnie to
                najlepsze miejsce na całym półwyspie (na Bryzę póki co mnie nie
                stać wink )A we wrześniu tradycyjnie do pensjonatu w górach.
                • jop Re: najwieksze oszczednosci 10.08.07, 16:18
                  Bez urazy, ale trzeba mieć źle w głowie, żeby spędzać wakacje w
                  Polsce, gdzie pogoda jest kapryśna i zmienia się z dnia na dzień,
                  pół lipca i trzy czwarte sierpnia przeważnie leje, standard tanich
                  kwater przeważnie tragiczny, a sensowne hotele drogie, skoro już w
                  Chorwacji jest znacznie lepiej i taniej, a za 800 zł można polecieć
                  na Kretę.

                  Nienienie, jak już jadę spędzić najfajniejsze 2 tygodnie roku, to
                  muszę mieć 100% gwarancji pogody, inaczej to będą wyrzucone
                  pieniądze. I chyba udaje mi się to za mniejsze pieniądze niż fanom
                  polskiego morza, które jest zimne, a na plażach są tłumy i dziki syf.
                  • iwonady Re: najwieksze oszczednosci 10.08.07, 17:41
                    za 800 zl Kreta??? owszem ofery sa, ale za te kwote to jednak wole
                    polskie morze pomimo brudu i zimna. Na Krete lece za min 1500 zl w
                    ofercie last, w tanszym warincie naprwde mozna zobaczyc tragiczny
                    standard taniego urlopu zagranica.
                    • jop Re: najwieksze oszczednosci 11.08.07, 07:43
                      Tak, zdarzało mi się latać za tyle na Kretę i było OK - oczywiście nie był to
                      ***** hotel, ale był sympatyczny i czysty i nawet miał basen.
                  • mandy2002 Re: najwieksze oszczednosci 10.08.07, 23:21
                    No przecież dlatego powyżej Ci napisano że namiot nie zawsze jest
                    wynikiem oszczędzania a raczej niezależności od rezerwacji pokojusmile

                    Masz tylko dwa tygodnie urlopu w roku? To współczuję... może wtedy
                    rzeczywiście warto pomyśleć o zagranicy... Ja w sezonie wyjeżdżam co
                    najmniej na tydzień we wszystkich ciepłych miesiącach, jest pogoda
                    to namiot nie ma to góry i wszędzie się dobrze bawię

                    BTW Nie wiem gdzie ty jeździsz, ale np. w Juracie nie ma dzikich
                    tłumów i na plaży również nie ma syfu - ogólnie jest mało ludzi
                    polecam
                    • jop Re: najwieksze oszczednosci 11.08.07, 07:41
                      > Masz tylko dwa tygodnie urlopu w roku?

                      Mam standardowe 26 dni urlopu. Wydaje mi się w tym wątku rozmawiamy głównie o
                      wakacjach letnich - zimowe wypady narciarskie i jesienne wypady winiarskie też
                      Cię interesują? Jak coś chcesz wiedzieć to pytaj.

                      > BTW Nie wiem gdzie ty jeździsz, ale np. w Juracie nie ma dzikich
                      > tłumów i na plaży również nie ma syfu - ogólnie jest mało ludzi
                      > polecam

                      Jeszcze raz, bo najwyraźniej czytanie ze zrozumieniem nie jest Twoją mocną
                      stroną: WAKACJE W POLSCE ODPADAJĄ Z DEFINICJI ZE WZGLĘDU NA NIEPRZEWIDYWALNOŚĆ I
                      NIESTABILNOŚĆ POGODY I NIE SĄ ROZPATRYWANĄ PRZEZE MNIE OPCJĄ CHOĆBY DAWALI JE ZA
                      DARMO.
                      • mandy2002 Re: najwieksze oszczednosci 11.08.07, 10:37
                        Napisałaś że w Polsce są tłumy i syf????
                        Napisałaś.
                        Więc musiałaś to widzieć. A ja Ci mówię że w Juracie ich nie ma i
                        syfu też nie! A nie dyskutuję na temat pogody. To ty masz
                        najwyraźniej problem z zapamiętaniem co napisałaś i ze zrozumieniem
                        odpowiedzi smile)))
                        • jop Re: najwieksze oszczednosci 13.08.07, 11:32
                          Byłam raz na polskim wybrzeżu, widziałam tłumy i syf. Więcej
                          eksperymentować nie zamierzam.
                          • iwonady Re: najwieksze oszczednosci 13.08.07, 15:00
                            ja za to bylam za 800 zl w Tunezji (oferta last) i wiecej ryzykowac
                            nie zamierzam, jak piszesz, tlum, syf i za oknem jazgoczaca ulica..sad
                            Nie wierze w rozsadny wyjazd zagranice za 800 zl.
                            Wole jednak polskie Debki, Bialogore czy Trzesacz, tam sie nigdy nie
                            zwiodlam, no i wczasy za 1500 zl(oferta last) ze sniadaniami i
                            obiadokolacjami, w te cene jestem sklonna uwierzyc, ze bedzie
                            czysto, bo co do tloku to roznie bywa.
                            W Polsce tez kwatera za 20 zl nie bedzie luksusowa. Za dobra kwatere
                            i dobra okolice trzeba zaplacic.
                            Z jednym musze sie zgodzic z Toba, tez w wieku 30 lat wyroslam z
                            kwater bez lazienki i plaza 3km od miejsca pobytu. Cos sie tego
                            morza uczepilam, ale to nie znaczy, ze tylko tam jezdze...smile))
                            NIe umialabym juz , chociazby przez wglad na dziecko lazic do
                            wspolnej lazienki i korzystac z lazienek wspolnych na kampingu ; no
                            chyba, ze dziecko stanie sie samodzielne, a standard kempingow w
                            Polsce zmieni sie.
                            Choc oczywiscie jak kogos nie stac na dobra kwatere to rozumiem, ze
                            stara sie wypoczac tak, jak go na to stac i fajnie, ze przy okazji
                            tak lubi.
                            • wieczna-gosia Re: najwieksze oszczednosci 13.08.07, 15:27
                              > Z jednym musze sie zgodzic z Toba, tez w wieku 30 lat wyroslam z
                              > kwater bez lazienki i plaza 3km od miejsca pobytu.
                              Moim zdaniem to kompletnie nie zalezy od wieku- moj maz nigdy prymitywu nie
                              lubil. Dla mnie prymityw jest kwestia wakacyjnego funu, potrafie jezdzic na
                              bacpackerskie wyprawy z ludzmi, ktorzy spokojnie wpadaja w 3 prog podatkowy.
                              Pewnie niejest ich duzo, ale nie ma co dorabiac ideologii ze sa to bieda-wakacje smile
                              • iwonady Re: najwieksze oszczednosci 13.08.07, 15:46
                                no pewnie, ze nie zalezy od wieku, inni "wyrastaja" zaraz po
                                studiach, inni po 30-ce, inni po 50-ce, a jeszcze inni wcale.
                                Życie jest takie, ze kazdy inny jest i ma inny stan posiadania.
                                Jedni na wakacje oszczedzaja caly rok, drudzy pol roku, jeszcze inni
                                wcale i jada na takie wypasione funowe wakacje jak piszesz.
                                Grunt to nie krytykowac zadnego sposobu/formy wypoczywania. Kazdy
                                wypoczywa tak, jak go na to stac.
                      • wieczna-gosia Re: najwieksze oszczednosci 11.08.07, 15:03
                        > Jeszcze raz, bo najwyraźniej czytanie ze zrozumieniem nie jest Twoją mocną
                        > stroną: WAKACJE W POLSCE ODPADAJĄ Z DEFINICJI ZE WZGLĘDU NA NIEPRZEWIDYWALNOŚĆ
                        > I
                        > NIESTABILNOŚĆ POGODY I NIE SĄ ROZPATRYWANĄ PRZEZE MNIE OPCJĄ CHOĆBY DAWALI JE Z
                        > A
                        > DARMO.

                        a ja bardzo lubie wakacje w Polsce. po chwilowym zachwycie kilkoma podrozami
                        zagranicznymi twardo siedze w Polsce. I ciagle mi malo i ciagle wracam pelna
                        zachwytow ze tak tu pieknie i w ielu miejscach tak dziko. I kaprysna pogoda jest
                        czescia tych wakacji- nie ma nic milszego jak caly dzien deszczu po 3 dniach
                        upalow smile
                        Ze wzgledu na dzieci planujemy odbyc kilka wycieczek zagranicznych jak
                        najbardziej z namiotem i spaniem na campingach zeby bylo jak najtaniej, glownie
                        po to by je do reszty zarazic bakcylem packpackerstwa i wloczegi.
                        poki mi sil w nogach starczy bede wloczyla sie z miejscowymi lokalna
                        komunikacja, ladla na straganach, myla sie w zimnej wodzie. Dla mnie to sa
                        wakacje. samochod, wygodne lozko itd mam na codzien smile
                      • bablara Re: najwieksze oszczednosci 13.08.07, 14:42
                        Czytam ten watek i wtrace dwa swoje grosze. Z ta pogoda to nigdzie nie mozesz
                        byc pewnym. Obojetnie gdzie jedziesz i zadne zapwnienia juz mnie nie przekonaja.
                        Mieszkam nad polskim morzem, wszyscy wiedza jaka teraz tutaj pogoda , dlatego
                        chcialam chociaz troche sie wygrzac i co trafilismy w miejsce nie zaprzeczam
                        fantastyczne, ale od 3 miesiecy nie spadala tam kropla deszczu, a po naszym
                        przylocie, przez 3 dni lalo, a w nocy byly burze. Szczescie, ze czlowiek chociaz
                        samochod mogl wynajac i wyspe zwiedzic.
              • tigerlily30 Re: najwieksze oszczednosci 10.08.07, 18:40
                >>chwalenie się jakąś namiotową martyrologią u każdego, kto ma
                > więcej niż 23 lat, hm, jakoś nie uchodzi <<

                Wyobraź sobie, że nie dla wszystkich obozowanie to namiotowa
                martyrologia. Jeśli dla ciebie podróżowanie, czy spędzanie wakacji
                to jeżdżenie na 2 tygodnie nad morze, i siedzenie w tym samym
                miejscu, to może i jest sens w mieszkaniu na kwaterze. Ja, mimo że
                mam znacznie więcej niż twoje 23 lata, postawiłam na kempingi. Mając
                dobry sprzęt, mogę pojechać na wakacje gdzie chcę, i warunki
                wszędzie mam podobne i przewidywalne. Nie muszę się denerwować że
                kwatery są brudne, daleko od morza czy ciasne. No i wszędzie koszt
                pobytu jest niski.
                Gdybym myślała jak ty, na pewno nie byłoby mnie stać na wyjazdy 2
                razy w roku za granicę. Obozując na kempingach zwiedziłam Polskę,
                Węgry, Słowację, Chorwację, Wenecję, Neapol, Lizbonę, Porto, Wiedeń,
                Rumunię, Norwegię, Londyn, Kopenhagę (podróżując autokarem lub
                samolotem). Najdroższy z tych wyjazdów, Lizbona kosztowała mnie 2
                tysiące zł za 12 dni pobytu, w 2005. Nocowanie w hotelach lub
                schroniskach podniosłoby koszt tych wyjazdów o jakieś 70%. Więc
                jeśli wolisz jechać gdzieś raz do roku, przebywać tam wypoczywając 2
                tygodnie (dla mnie skrajna nuda) to proszę bardzo, ale nie sugeruj,
                ze ktoś kto nocuje na kempingu jest niepoważny. Może po prostu
                ludzie wolą podróżować zamiast wczasować się, mimo że nie mają zbyt
                dużo pieniędzy??
                • jop Re: najwieksze oszczednosci 11.08.07, 07:26
                  Ależ ja nie mam wcale zwyczaju siedzieć 2 tygodnie w jednym miejscu. Zazwyczaj
                  lecę w jakieś miejsce, byczę się 2-3 dni na miejscu, po czym wynajmuję samochód
                  i włóczę się tu i tam. Tylko nie korzystam z kempingów, wleczenie namiotu przy
                  podróżowaniu samolotem to dla mnie jakiś chory pomysł. I owszem, wyjeżdżam za
                  granicę co najmniej 2 x w roku. Zwykle w lecie jakieś ciepłe kraje i narty w zimie.

                  A dobrym sposobem na sprawdzenie, czy kwatera nie jest brudna, jest obejrzenie
                  jej przed wynajęciem - mam nadzieję, że pomogłam. smile
                  • mandy2002 Re: najwieksze oszczednosci 11.08.07, 10:43
                    A tak w ogóle to po co osoba taka jak ty którą stać na loty poza
                    Polskę kilka razy w roku wypowiada sie w wątku o oszczędzaniu w
                    wakacje?? Nie masz nic ciekawego do napisania to się nie wypowiadaj,
                    a nabijanie z tych co chcą oszczędzać możesz sobie darować. Masz
                    jakiś pomysł na zaoszczędzenie na wakacjach? Podziel się chętnie
                    posłuchamy, nie masz to zapraszamy na inne wątki
                    • jop Re: najwieksze oszczednosci 13.08.07, 11:30
                      Już wyjaśniałam szczegółowo w innym poście. Też oszczędzam, tylko że
                      dla mnie oszczędzanie=/=dziadowanie. Jak dalej nie rozumiesz,
                      przeczytaj wolno i dokładnie pozostałe moje posty w wątku. Możesz
                      poruszać ustami przy czytaniu, jeśli Ci to ułatwi.

                      Jeżeli chodzi o moje sposoby na oszczędzanie na wakacjach, to proszę
                      bardzo:

                      1. Kupujemy w last minute jakiś naprawdę tani czarter, tylko po to,
                      żeby dostać się tanio na miejsce, a potem, żeby nie musieć siedzieć
                      w badziewnym hotelu, pożyczamy samochód i szukamy fajnego hoteliku
                      albo miłej kwatery, bądź włóczymy się z miejsca na miejsce.
                      2. Na najdłuższy wyjazd w roku wybieram raczej tanie kraje, jak
                      Egipt, Grecja, Turcja.
                      3. Zawsze dokładnie przyglądam się ofercie i przeliczam, co się
                      bardziej opłaci: wyżywienie w hotelu czy jadanie na mieście. Uwaga:
                      all inclusive nie opłaca się praktycznie nigdy i należy uważnie
                      sprawdzać, co obejmuje.

                      Mam nadzieję, że pomogłam.
                    • k1k2 Re: najwieksze oszczednosci 14.08.07, 18:41
                      > A tak w ogóle to po co osoba taka jak ty którą stać na loty poza
                      > Polskę kilka razy w roku wypowiada sie w wątku o oszczędzaniu w
                      > wakacje??

                      to co prawda nie bylo bezposrednio do mnie, ale pozwole sobie
                      zauwazyc ze 'latanie' pare razy w roku nie mija sie wcale z
                      oszczedzaniem. do kazdej wyprawy mozna podejsc z glowa i wydac
                      pieniadze - male albo duze- w rozsadny sposob tak aby miec z nich
                      maksymalna frajde
    • lena691 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 10.08.07, 19:40
      a my zabraliśmy ze sobą piwko z hurtownismile więc jakaś oszczędność
      była big_grin bo na wyjazdach dosyć drogie
      • woman-in-love Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 11.08.07, 20:09
        nie byłam w stanie przeczytać wątku, więc tylko wrzucam swoje credo: pieniądze
        nie-przeputane w porę są bezpowrotnie stracone!
    • agab51 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 11.08.07, 21:33
      przeczytałam cały wątek, i jestem zaskoczona, że nikt nie wspomniał np o ofercie
      agroturystyki, albo o spędzenie czasu na wsi, u znajomych, czy u rodziny, choćby
      dalszej, którzy mogą udostępnić kawałek kąta do spania...

      wróciłam z Borów Tucholskich, nie byłam w głuszy, a bardziej we wsi, i było
      SUPER. do gospodarza szliśmy po mleko, jaja, śmietanę. reszte produktów
      jedzeniowych przywieźliśmy z sobą i dokupowaliśmy codziennie chleb, i
      ewentualnie coś do doprawienia obiadu/kolacji. paliwo na dojazd tam i jakieś
      kilka dziesiątek za dokupowane jedzonko- oto cały koszt pobytu, oczywiście
      dzięki uprzejmości znajomych, u których miałam możliwość przebywać. atrakcje-
      cisza, spokój, czyste powietrze, ognisko, spacery po okolicy, wyprawy po mleko.
      z małymi dziećmi?- czegóż chcieć więcejsmile
      osobiście wolę jednak wyprawy w Polskę, nawet z kapryśną pogodą. po kilkunastu
      latach zwiedzania kraju nadal uważam że w Polsce mam jeszcze tyle miejsc do
      zobaczenia, że wcale mnie nie ciągnie za granicę. nawet jeśli tam gwarantują mi
      pogodę i atrakcje, o których tu nie mogę pomarzyć.
      jak byłam młoda, bez dzieci w sensie wink robiliśmy wyprawy samochodowe po
      Polsce, dwa dni tu, dwa dni tam, zatrzymywaliśmy czasem na parking, u
      gospodarza, albo na jakimś tanim kampingu, rozbijaliśmy namiot, albo i nie,
      czasem jakiś pokoik surprised ale wazne było, że codziennie jakaś przygoda, coś
      nowego.. bardzo miło to wspominam
      z małymi dziećmi to raczej trudne, chyba lepiej gdzieś osiąść na te
      kilka/kilkanaście dni.
      • woman-in-love Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 13.08.07, 18:11
        i znów liczykrupstwo??? To po co ja sobie język strzępię???
        • agab51 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 13.08.07, 19:46
          woman-in-love napisała:

          > i znów liczykrupstwo??? To po co ja sobie język strzępię???

          że niby dlaczego?
          że niby trzeba koniecznie na riwierze francuskiej?


          pobyt na wsi, wciąż bardzo pięknej, w gospodarstwie agroturystycznym, lub u
          rodziny/znajomych, albo na działce, w jakiś lasach, nad jeziorami, i wcale nie
          koniecznie nad morzem,
          lub jak kto woli podróże po Polsce,
          to również jest sposób na spędzenie urlopu.
          a do tego niedrogi sposób.



    • nunia01 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 14.08.07, 18:17
      Pomimo calej tej awantury powyzej postanowilam dopisac kilka pomyslow:
      1. Namiot jak najbardziej - ja przekonalam na nowo do pomyslu rodzicow - efektem
      (dlugofalowym i nieprzewidzianym) jest posiadanie obecnie dzialki w Puszczy
      Piskiej z dala od jakiejkoliwk miejscowosci - cisza i spokoj. Na dzialke rodzice
      jezdza reguralnie, ja i reszta rodziny dalszej i blizszej co jakis czas. Zawsze
      zabieramy troche konserw, warzyw i miesa do grilowana - na miejscu kupujemy z
      przysmakow ryby. Wyzywienie generalnie nie wychodzi drozej niz w domu. Z
      atrakcji poza lasem, bobrami, zurawiami i jeziorem mamy: poziomki, maliny,
      grzyby, jagody - wszystko gratis. Wyobrazcie sobie - gofry z bita smietana i
      poziomkami prosto z krzaczka - chyba za taki rarytasik na deptaku trzeba by bylo
      troche zaplacicsmile
      2. Znajomi rodzicow tez posiadajacy dzialke i wielka wole spedzania trzech
      miesiecy z dala od zgielku miasta w sezonie zbieraja grzyby i jagody i oddaja je
      do skupu - i maja kase na jedzenie.
      3. Namiot w gorach to piekna rzecz - nie kazdy lubi zalec w jednej miescowosci i
      latac dookola. Ja wole przemieszczac sie z miejsca na miejsce. A namiot daje mi
      duzo swobody.
      4. Obserwacja z Wiednia:
      - wybierajac sie na zwiedzanie warto zabrac ze soba wode do picia w malej lub
      slredniej butelce - woda w sklepie to 21-49 eurocentow - taka sama woda w
      knajpie, budce czy na 'deptaku' kosztuje 2,5 - 3 euro. I juz zaoszczedzilismy na
      lodysmile. Mysle, ze ta zasade warto stosowac w odniesieniu do maloletniego
      potomstwa, ktore ciagle domaga sie soczkow czy smakolykow - mozna soczki czy
      wode zabrac ze soba i herbatniki w ramach przegryzki i za zaoszczedzone w ten
      sposob pieniazki zafundowac sobie rodzinnie przysmak na podwieczorek.
      - nie warto kupowac gotowych kanapek, lepiej poprosic w sklepie o przekrojenie
      bulki i wsadzenie do niej zakupionego sera, wedliny czy pasty - placimy z bulke
      + wedline (czy co tam) na wage - zamiast za kanapke.
      - w Wiedniu warto parkowc na parkingach park & ride - za caly dzien zaplacimy
      2,7 euro - w centrum tyle mozemy zaplacic za godzine.
      - mozemy pic wode z kranu zamiast mineralnej w calym Wiedniu - woda jest prosto
      z gor i skutecznie obniza dochody dystrybutorow mineralnej.
      - dzieci w dni wolne od szkoly jezdza komunikacja miejska za darmo.
      5. Nam akurat posluzylo last minute - zamiast tygodnia za ta sama cene mielismy dwa.
      6. Nie warto korzystac z restauracji dla turystow - bedzie drogo, lepiej
      poszukac miejsca gdzie stoluja sie tubylcy.
      7. Warto zabrac ze soba cos na pierwszy dzien, dni pobytu - nie latamy z obledem
      w oczach szukajac i przeplacajac. Ja akurat lubie bedac gdzies probowac nowych
      smakow, ale nie widze przeszkod aby jadac samochodem z rodzinka zabrac potrawy
      na dluzej (weki czy puszki) - ulatwi nam to gotowanie, a za zaoszczedzone
      pieniazki mozna sie bedzie szarpnac na cos ekstra.
      Ja akurat oszczedzam bo uwazam, ze nie jest sluszne wyrzucanie pieniedzy na
      glupoty. Jasne, ze jak bede miala ochote czy potrzebe wypicia czegos na deptaku
      to zaplace te 3 euro, ale w wiekszosci przypadkow po prostu schowam mala wode na
      wycieczke do plecaka. Naprawde nie widze powodu zeby np. kupowac trzy soczki,
      dwa batoniki i 'pamiatki' dla dzieciakow - lepiej byc na te potrzeby
      przygotowanym a pozniej zafundowac cos ekstra.
      Nie uwazam, ze jezdzenie pod namiot to obciach - jezdze bo lubie nie dlatego, ze
      tanio - jak ktos nie lubi niech nie jezdzi. Ale np. dla dzieci namiot to
      straszna frajda - zreszta tak samo jak poziomki czy jagody prosto z krzaczka.
      Wole oszczedzac na wakacje niz na wakacjach, ale jesli ktos ma takie a nie inne
      uwarunkowania niech znajdzie spob zeby odpoczac mimo braku funduszy - to bardzo
      wazne dla zdrowia i ogolnego samopoczucia.
      Zreszta mam wrazenie, ze niektorzy lepiej odpoczna raczac rodzine bigosem ze
      sloika i kielbasa z ogniska niz inni w hotelu 5* gdzie po trzech dniach im sie
      bedzie nudzicsmile
      • woman-in-love Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 17.08.07, 20:34
        a na sikaniu tez da się zaoszczędzić?
        • asiara74 Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 17.08.07, 22:40
          zastanów sie troche nad tonem swoich wypocin bo naprawdę zaniżasz poziom.
          wg mnie każda forma wakacjowania jest o.k jesli sprawia frajde. My
          przerabialismy z meżem i dzieckiem te formy ze sredniej pólki. Troche już
          wyrosłam z za ciasnego namiotu z którego wystaja nam nogi i mycia sie pod zimna
          woda. Jeśli pod namiot to na lepsiejszym kampingu (polecam świętouść w
          zachodniopomorskiem), jesli kwatera to nie za droga (w tym roku w słowackich
          Tatrach płaciliśmy 220 koron)
          Póki co podobaja mi się nasze wakacjw, nie biedujemy na nich, jemy w knajpach od
          czasu do czasu . nie szastamy kasą ale na wakacjach nie oszczędzamy specjalnie.
          • woman-in-love Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 18.08.07, 14:19
            czy to było do mnie? ja zaniżam? No to powiedzcie mi, gdzie jest granica
            oddzielajaca zdrowe kalkulowanie od obsesyjnego sknerstwa?
            • zooba Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 19.08.07, 18:25
              Może taka, że jeśli to sama ty decydujesz jest to "zdrowe kalkulowanie" a inni
              uprawiają "obsesyjne sknerstwo"? wink
              • woman-in-love Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 20.08.07, 10:27
                polecam książkę "bogaty ojciec, biedny ojciec" - może dotrze do was, że
                wychowywanie dzieci w duchu oszczędzania typu: zabieramy soczki i bułeczki z
                domu żeby nie wydawać kochanych pieniążków" to ogromny błąd. Pieniądze są tylko
                wyrazem stanu umysłu. Chorobliwi dusigrosze wychowują swoje dzieci w systemie"
                jestem biedny, na nic mnie nie stać. Oczywiście każdy interpretuje oszczędnośc
                na swój sposób, ale jako dziecko wychowanie w taki sposób jak tu widzę
                otrząsałbyn się na sam dżwięk słowa "oszczędność". Dodam jeszcze, że ci, co
                liczą złot.ówki -m tracą tysiące.
                • zooba Re: oszczedzanie na wakacjach? :) 20.08.07, 11:34
                  Zgodzę sie z tobą, że taka mentalność jest zła, zawsze trzeba szukać
                  równowagi.
                  Ja jestem z domu, w którym sie pieniądze przetracało na jedzenie
                  głównie, na pokaz przed rodziną - teraz rodzice są w długach i przez
                  całe zycie naprawde ciężkiej pracy dorobili się mieszkania. Nie
                  pojeździli, nie mają dobrego samochodu, o domu nie wspominając.

                  Mój MAZ jest z oszczędnej rodziny, czasami przeginaja, ale na
                  wakacje jeżdżą, ubierają sie porzadnie i inwestują.

                  Tak więc różne są koleje losu i różne spojrzenie, i tak sami sobie
                  drogą prób i błędów wybieramy swoją drogę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja