grzeczne pytanie do mądrych osób na tym forum

25.08.07, 14:55
Ma ono oczywiście związek z moim wątkiem założonym wcześniej. Otóż skoro waszym zdaniem samochód mieć warto, na kursy językowe chodzić trzeba, z pensji należałoby odkładać na zakup własnego domu, bo to rzecz podstawowa, a dom to przecież żaden luksus, jeszcze najlepiej urodzić dziecko i zapewnić mu godziwy byt, to mam pytanie NA CZYM MOŻE OSZCZĘDZAĆ OSOBA, KTÓRA ZARABIA 1 TYS. ZŁ MIESIĘCZNIE? Bo na tych rzeczach wymienionych wyżej nie może, bo wyjdzie na osobę kontrowersyjną i śmieszną.

Naraziłam się na zarzut "braku doświadczenia życiowego", więc się pytam was, mądrzejszych, na czym mogłabym oszczędzać. Rozumiem, że jakbym napisała, że z 1 tys. zł starcza mi na spłacanie rat samochodu, na benzynę, na kursy językowe, na nowe ubrania, i jeszcze na wychowanie dziecka, a w dodatku bank udzielił mi kredytu na budowę domu, to wyszłabym na osobę "mądrą życiowo".

Zasugerujcie mi jakieś inteligentne rozwiązanie. Już się nie mogę doczekać.
    • jop Re: grzeczne pytanie do mądrych osób na tym forum 25.08.07, 17:09
      Powiesić się? Zasiłek pogrzebowy ZUS wypłaci, więc pochówek nic nie będzie
      kosztował.

      A serio - o co właściwie pytasz? Przy dochodach typu 1k trzeba oszczędzać na
      wszystkim, żeby w ogóle przeżyć. Taka odpowiedź Cię zadowala?
      • koma.edziecko Re: grzeczne pytanie do mądrych osób na tym forum 25.08.07, 17:14
        Poszukać lepiej płatnej pracy?
        • alba.alba Re: grzeczne pytanie do mądrych osób na tym forum 25.08.07, 18:01
          koma.edziecko napisała:

          > Poszukać lepiej płatnej pracy?

          Wiesz, że jak wiedziałam, że odpowiedzi na moje pytanie będą "zbywające", czyli kierujące na nieco inną tematykę. Bo przecież nikt kto wcześniej się śmiał z tego, że oszczędzam m. in. na samochodzie nie napisze wprost - lepiej oszczędzaj na mydle, na lekach, na wodzie - myj się raz na dwa tygodnie itd.
        • jop Re: grzeczne pytanie do mądrych osób na tym forum 25.08.07, 18:05
          Dokładnie, to jedyna sensowna rada dla wątkotwórczyni: myślę, że poprawa byłaby
          gdyby choć przeznaczyła na pracę czas dotąd marnowany na wypisywanie pier.ołów
          na forum.
      • alba.alba Re: grzeczne pytanie do mądrych osób na tym forum 25.08.07, 17:58
        jop napisała:
        > A serio - o co właściwie pytasz? Przy dochodach typu 1k trzeba oszczędzać na
        > wszystkim, żeby w ogóle przeżyć. Taka odpowiedź Cię zadowala?

        Ano pytam dlatego, że moje oszczędzanie m.in. na samochodzie nazywacie "obsesyjnym skąpstwem". Jak widać - niesłusznie.

        > Powiesić się? Zasiłek pogrzebowy ZUS wypłaci, więc pochówek nic nie będzie
        > kosztował.
        Po pierwsze radzenie komuś, żeby popełnił samobójstwo, uważam co najmniej za niesmaczne. Poza tym znaczna część naszego społeczeństwa tyle zarabia i jakoś się trzyma, więc ja też mam "prawo do życia" - wbrew twoim życzeniom co do mojej śmierci. Ja w przeciwieństwie do ciebie życzę ci "sto lat!".
        • jop Re: grzeczne pytanie do mądrych osób na tym forum 25.08.07, 18:02
          Nie zauważyłam, żeby ktoś określił nieposiadanie samochodu jako "obsesyjne
          skąpstwo". Raczej zwrócono Ci uwagę na to, że to przedmiot użytkowy jak każdy
          inny, i wbrew Twoim przekonaniom nie służy wcale do "pokazywania się", tylko do
          ułatwiania życia oraz oszczędzania czasu (=pieniędzy).

          A to, co ugryzło Cię w tyłek w drugiej części postu, to była
          sjp.pwn.pl/lista.php?co=ironia .
          • saga1985 Re: grzeczne pytanie do mądrych osób na tym forum 27.08.07, 13:26
            "Powiesić się?" to Twoim zdaniem ironia?! Raczej chamstwo.
            • jop Re: grzeczne pytanie do mądrych osób na tym forum 27.08.07, 14:47
              Jakie pytanie, taka odpowiedź.
    • ula27121 Re: grzeczne pytanie do mądrych osób na tym forum 27.08.07, 14:21
      przepraszam....wiem, ze jestem trudna ale naprawdę nie rozumiem o co chodzi...
      Czy ten watek jest nawiązaniem do jakiegoś innego? Jeśli tak to do jakiego? Bo
      nie umiem się ustosunkować....
    • ula27121 Re: grzeczne pytanie do mądrych osób na tym forum 27.08.07, 14:24
      O przepraszam! Znalazłam....i przyznam się, że poza dzieckiem to zgadzam się z
      autorką wątku, o którym mowa. Ja nie wydaję aż 500zł na dziecko. Przy naszych
      zarobkach jeszcze długo nie moglibyśmy mieć ani jednego gdyby miało tyle kosztować
    • ktw2007 Droga Albo 27.08.07, 15:53
      Przede wszystkim nie traktuj mojej wypowiedzi jako kolejnego ataku
      na Twoja osobę .NIe obrażaj sie , tylko postaraj wyciągnąc jakies
      wnioski z tego , co tu usłyszałaś od wielu osób .Wiele z nich , ma
      podobne warunki ja Ty , ale nie kąsa innych tylko dlatego ze nie
      stac ich na to czy na tamto .Rozumiem ,ze z twoimi dochodami stac
      cie na bardzo skromne zycie i po prostu czujesz sie rozczarowana i
      zagubiona , nie tedy jednak droga ...Agresją i butnymi
      wypowiedziami nic nie zyskasz i tu -na forum , i w ogóle w
      zyciu .Ale jedno ci przyznam - nieco ozywiłaś to forum .Pozdrawim
    • wrzosowe_wzgorze Re: grzeczne pytanie do mądrych osób na tym forum 28.08.07, 09:12
      albo.albo, Tak jak pisała kwk, tutaj jest sporo osób, które również
      muszą się szczypać z okazji każdej wydanej złotówki. A skoro są
      osoby to są i rady smile. Poszperaj po forum, a znajdziesz wiele
      przykładów skutecznego oszczędzania, np. wybieranie produktów nie
      markowych, a równie skutecznych co one. To już są oszczędności. Są
      też pomysły na tanie obiady itd.
    • asia.asz Re: grzeczne pytanie do mądrych osób na tym forum 28.08.07, 11:32
      gdybym zarabiala 1 tys zl a nie mialabym dziecka, zainwestowalabym w siebie (na tym bym nie oszczedzala), jakies studia zaoczne, kurs jezykowy, i potem poszukalabym lepszej pracy
      nie wiem gdzie pracujesz stad nie moge ci powiedzic jak sie doksztalcic... z lepiej platna praca mozesz spokojnie oszczedzac na dom, w przyszlosci samochod i dziecko...
      pozdrawiam
      • asia.asz nie wiem czy to odp na twoje pytanie 28.08.07, 11:34
        bo srednio zrozumialam pierwsza wypowiedz ale mam nadzieje ze jakos pomozesmile))
        • anetuchap Re: nie wiem czy to odp na twoje pytanie 30.08.07, 23:51
          Ale Ty nie oszczędzasz na samochodzie,kursach językowych ani na domu.
          Jeśli zarabiasz 1000zł,to Cie po prostu nie stać,więc to nie jest oszczędzanie.
          Według Twojej logiki,to ja oszczędzam na prywatnym samolocie,bo go nie
          posiadam,gdyż mnie nie stać. Oszczędzam też na kreacjach np.Diora,Chanel czy
          innego Armaniego,bo przecież ich nie kupuję,prawda? A nie kupuję,bo mnie nie
          stać. Jest wiele rzeczy,na które nie mam pieniędzy i to nie znaczy,że ja na tych
          rzeczach oszczędzam. Wydaje mi się,że nie do końca wiesz na czym oszczędzanie
          polega. Oszczędzanie,to nie kupowanie rzeczy,na które można by sobie pozwolić od
          czasu do czasu. Rezygnacja z pewnych rzeczy jako wybór,
          a nie konieczność. Po prostu ktoś nie kupuje kawioru,bo woli te pieniądze
          odłożyć,zainwestować czy przeznaczyć na coś innego.

          Niestety,w dzisiejszych czasach,wiele jest osób,które muszą żyć
          oszczędnie.Rezygnacja z pewnych rzeczy jest dla nich koniecznością,
          a nie wyborem.Muszą tak gospodarować,aby starczyło do następnej wypłaty. Dla
          mnie,to nie jest oszczędzanie,ale przykra konieczność
          liczenia każdej złotówki,aby starczyło na podstawowe potrzeby.
          I żadna z tych osób nie powie,że oszczędza na wakacjach w Grecji,
          bo pojedzie do pobliskiego lasu.
          Z całego serca podziwiam takie osoby i życzę im,aby mogły oszczędzać z wybory,a
          nie z konieczności żyć bardzo oszczędnie.
    • toja737 Re: grzeczne pytanie do mądrych osób na tym forum 01.09.07, 09:26
      "Oszczędzałabyś" na dzieciach, samochodzie, kursach itd., gdybyś te
      pieniądze mogła odłożyć, wydać na inny cel. Przy kwocie 1000 zł.
      miesięcznie to rzeczywiście trudna sprawa. Ale wszystko zależy od
      Twojej sytuacji życiowej. Czy utrzymujesz się zupełnie sama, czy z
      rodziną albo partnerem; Masz własne mieszkanie czy wynajmujesz;
      Jakie są Twoje marzenia i priorytety, np. wykształcenie czy podróże,
      a może jakieś wyjątkowe hobby: malarstwo, teatr, konie itp. Sama się
      w pewnym momencie musiałam przekonać na ilu rzeczach można
      zaoszczędzić i tylko na dobre mi to wyszło. Rower to świetna sprawa
      i w naszym klimacie przez większą część roku można z niego
      korzystać. W bibliotekach publicznych można znaleźć prawdziwe cuda.
      Tanie kosmetyki wcale nie są gorsze od drogich, ale tu wszystko
      zależy od indywidualnych predyspozycji. Dyskonty są OK - ja
      uwielbiam moją Biedronkę. Jedzenie na mieście i na wynos - bardzo,
      bardzo rzadko. Pizzy już nie zamawiam. Wolę kupić mrożoną i odgrzać
      w piekarniku. Też uwielbiam spacery po parkach i lasach, ale mam
      kilka swoich ulubionych knajpek, gdzie lubię wpaść ze znajomymi na
      piwo albo po prostu herbatę i to kosztuje 5zł. Kino - w
      niekomercyjnch są często tzw.tanie dni, kiedy bilet kosztuje parę
      złotych a nie paręnaście. Teatry najczęściej oferują wejściówki za
      ok.10zł. Wystawy, muzea i galerie - wejście za free w określony
      dzień tygodnia. Ja niestety przy nauce języka potrzebuję pomocy
      nauczyciela, ale rzeczywiście np.internetowe lekcje BBC są świetne i
      jeżeli masz skype+znajomych cudzoziemców to może się sprawdzać.
      Ale się rozpisałam... Pozdrawiam i napisz o Twoich sposobach na
      tanie życie. A za dodatkową pracą warto się rozejrzeć smile
      • mirelka Re: grzeczne pytanie do mądrych osób na tym forum 01.09.07, 19:44
        hmmm teatr za 10 zł????? w moim mieście bez 50 zł na łebka nie mam co mysleć o
        dobrym teatrze, kino za kilkanaście zł to jest okazja ( normalnie bilet ponad
        20), biblioteki publiczne nowości mają dla wąskiej grupy "wybrańców", jednym
        słowem kultura po prostu kosztuje całkiem sporo - niestety
        poza trudno porównać pizzę z mrożonki z tą serwowana prosto z pieca w dobrej
        pizzerni
        • ktw2007 odnośnie pizzy 02.09.07, 08:36
          Pewnie ,że trudno porównac , jednak ci ktorych nie stac na dany
          produkt - szukają zamienników .Tez czasem kupuje mrozoną , ale
          szczerzee mówiąc wole zrobic domowe zapiekanki ( z tego co mam w
          domu )
        • toja737 Re: grzeczne pytanie do mądrych osób na tym forum 02.09.07, 09:33
          Owszem, pławienie się w luksusie jest bardzo, bardzo przyjemne. I
          mówię to bez żadnej ironii. Jasne, że przyjemniej jest siedzieć w
          teatrze w pierwszym rzędzie niż stać pod ścianą albo siedzieć na
          podłodze czy schodku. I rzeczywiście nie wszystkie teatry oferują
          wejściówki. Dużo jednak tak. Większość kin oferuje na przykład karty
          uprawniające do zniżek - od wielu lat nie zdażyło mi się zapłacić
          więcej niż 13zł.(i to tylko w kinach komercyjnych) nawet na
          największe hity albo w weekendy. Coli i popcornu nie kupuję -
          przynoszę ze sobą wodę mineralną. A w bibliotekach wystarczy być po
          prostu częstym gościem - ja zawsze znajdę coś dla siebie.
    • reni_78 spróbuję grzecznie odpowiedzieć 04.09.07, 15:12
      poczytałam oba wątki...
      jeśli ktoś ma 1000zł/mc to chyba nie ma z czego oszczędzać...
      ja nie umiałabym przeżyć do kolejnej wypłaty nie odmawiając wciąż
      sobie różnych rzeczy...
      czynsz - 250zł /wiem, że są wyższe/
      dojazdy do pracy i z pracy - conajmniej 80zł/mc
      obiady z cateringu - conajmniej 170zł/mc
      komórka - 75zł/mc
      to już ponad połowa z tego tysiąca... a gdzie cała reszta ???
      przyjęłam moje wydatki na 20dni roboczych, na osobę pracującą
      mieszkającą samodzielnie... zrozumiałam, że o taką osobę chodzi...

      być może ktoś się przyczepi do cateringu
      uważam, że zupa plus drugie danie za 8,50 to mniej pieniędzy i
      więcej wartości odżywczych niż drożdżówki, pączki, wafle ryżowe,
      zupki chińskie i inne badziewia, którymi się wcześniej żywiłam w
      trakcie godzin pracy... ponadto nie przychodzę już głodna do domu...
      dzień kończę lekką kolacją... /mam bardzo porządny catering/...


      wracając do tematu, to z 1000zł, to raczej można sobie odmawiać...
      chyba, że:

      -> samochód - osobiście nie posiadam, uważam, że w życiu codziennym
      nie jest mi potrzebny: do pracy mam 10min na piechotę, dziecko
      przechodzi po prostu na drugą stronę ulicy, mąż jeździ ze
      znajomym /2osoby w jednym samochodzie a nie dwa samochody po jednej
      osobie/ - a jednak... czasem jest POTRZEBA... czwarty rok podliczamy
      co bardziej się nam opłaca: PKS trzy-cztery razy w roku z
      przesiadką, pomoc znajomych czyli pożyczanie, czy utrzymywanie
      własnego samochodu - niezmiennie własny samochód wychodzi najdrożej,
      poza tym nie wierzę, że jak już będzie, to faktycznie byłby używany
      co kilka miesięcy... dla wyjaśnienia: stać nas na samochód!

      -> kursy językowe/zawodowe/rozwijające - patrząc wstecz po własnym
      życiu, doszłam dawno temu do wniosku, że szkoda mi wywalać kasę na
      tego typu bzdety, szkoda czasu i pieniędzy - mam CV na dwie
      strony /mimo usilnych prób kilku doradzców personalnych, by skurczyć
      go do jednej/ - szkoły, kursy, szkolenia, uczelnie, olimpiady,
      uprawnienia - operowałam całkiem nieźle trzema językami, ale to była
      umiejętność między sobą a muzą, nigdy do niczego nie przydatna i
      niećwiczona zamarła - to samo u moich znajomych robiących
      certyfikaty językowe: w życiu nie byli za granicą, nie
      przeprowadzili żadnej rozmowy telefonicznej w obcym języku, są w
      większości na stanowiskach nie wymagających znajomości języków, nie
      są wstanie "z biegu" zaliczyć połowy własnego testu
      certyfikacyjnego... wiem, że nie będę chodzić na żadne tego
      typu "przyjemności", jeśli z góry nie będę wiedziała, że KONKRETNIE
      mi BĘDĄ do czegoś POTRZEBNE; mam zawód wymagający ciągłej nauki i
      podążania za zmianami /co mi gwarantuje firma/ - kursy robione kilka
      lat temu dawno się zdezaktualizowały... i co z tego, że zapewniły mi
      zdobycie uprawnień... to tylko papier... nic nie przydatny papier,
      bo nigdy z niego nie korzystałam... a stanowisko na którym jestem,
      nie wymaga tych konkretnych uprawnień... generalnie powiem tak: co z
      tego, że kiedyś to umiałam... dla wyjaśnienia: stać nas na kursy!

      -> dziecko - nie wyobrażam sobie bez niego życia !!!
      -> dziecko - to moje największe szczęście !!!
      -> dziecko - ziemniaki i makaron na sto sposobów smakują lepiej niż
      kawior i szampan na salonach !!!


      dla wyjaśnienia: to, że mnie stać na samochód, nie oznacza samochodu
      z górnej półki cenowej !!!


      Pozdrawiam
      • advancia Re: spróbuję grzecznie odpowiedzieć 06.09.07, 11:27
        Przykro mi, że osoba, która założyła ten wątek tak mało zarabia. Wyobrażam
        sobie, jak trudno jest gospodarować co miesiąc tak, aby przetrwać. Chyba trudno
        jest tu w ogóle myśleć o jakichkolwiek oszczędnościach. Ja też kiedyś zarabiałam
        bardzo słabo i pamiętam, jak trudno było związać koniec z końcem. Próbowałam
        łatać dziury budżetowe, bo co chwilę na coś nie starczało, rosły długi.
        Na szczęście zmieniłam pracę, teraz jest dużo lepiej.
        I chyba jedyne, co mogę Tobie poradzić, to poszukać lepiej płatnego zajęcia. W
        tej chwili łatwiej jest znaleźć pracę za przyzwoite pieniądze, bo wszyscy wiemy,
        ilu specjalistów wyjechało za granicę.
        Powodzenia!
        • ktw2007 Re: spróbuję grzecznie odpowiedzieć 06.09.07, 14:21
          Tez uważam , że koleżanka Alba powinna zmienic pracę .Dodam , że
          czytając jej wypowiedzi ,nie odniosłam wrażenia ze jest osobą
          dzicinną - jak sugerowali inni -wręcz przeciwnie moim zdaniem jest
          inteligentna , ( dodatkowo - bardzo dociekliwa wink, więc nie powinna
          miec problemu ze znalezieniem innej pracy - czego jej ZYCZĘ .
      • alba.alba odnośnie wypowiedzi reni_78 06.09.07, 22:39
        reni_78 napisała:

        > co bardziej się nam opłaca: PKS trzy-cztery razy w roku z
        > przesiadką, pomoc znajomych czyli pożyczanie, czy utrzymywanie
        > własnego samochodu - niezmiennie własny samochód wychodzi najdrożej,
        > poza tym nie wierzę, że jak już będzie, to faktycznie byłby używany
        > co kilka miesięcy... dla wyjaśnienia: stać nas na samochód!

        No proszę, kolejna rozsądna wypowiedź. A wcześniej wszyscy jednym chórem podnosili, że samochód jest niezbędny... i że ja mając odmienne zdanie jestem w tym odosobniona.
Pełna wersja