organizacja czasu dla dziecka 3,5roku

12.10.07, 14:05

Mam pytanie do Mam Pracujących i nie tylko

Posiadam w domu Pociechę w ilości sztuk jeden
Ze względu na jesień, zimę i wiosnę prosto po pracy/zajęciach
idziemy do domu.
Ja nie narzekam. Jak każda Pani Domu, szanująca się mateczka i
żoneczka, mam grom roboty, tak, że nie wiadomo od czego zacząć orać
to pole wink
I tak: dziecko jest znudzone, mamuśka zmęczona…
Jak tylko mogę wciągam dziecko do pomocy. Kiedyś chętnie mi pomagał.
Teraz go to nudzi. No, bo ile razy w ciągu tygodnia można myć
naczynia, gotować obiad…
Ok., spróbujmy spojrzeć na to z punktu widzenia 3,5latka:
w kółko to samo czyli NUDA!

Nie mam pomysłów, jak zorganizować czas Synowi.
Kluby Osiedlowe niby mają przeróżne zajęcia dla dzieci w tym wieku,
ale… rano.
Popołudniu dostępna jest rytmika, ale… cztery rytmiki w tygodniu to
raczej przesada.
A szkoda, bo ceny przystępne i raczej symboliczne np. 30zł
miesięcznie za 2x w tygodniu po 45-60minut.
Plac zabaw pod dachem, 10zł za godzinę zegarową – ok., ale to
dopiero jeden dzień tygodniu, albo nawet lepiej raz na dwa tygodnie,
bo atrakcja już przestaje być atrakcją i już tak nie cieszy.
Basen niedostępny, bo… rano – choć już znalazłam 140zł za dorosłego
z dzieckiem za karnet 10godzin zajęć nauka pływania.
Ostatnio w moim otoczeniu dużo słychać o jaskiniach solnych, chętnie
bym zareflektowała raz w tygodniu na godzinę, a akurat ta, co pod
nosem, nie przewidziała uczestnictwa dzieci, a te, co mają place
zabaw, są dość daleko.
Niby znalazłam super zajęcia, ale nie stać mnie na stałe, cykliczne
opłaty powyżej 1zł za 1minutę…

Po prostu nie mam już pomysłów…
Mieszkamy na ‘obcej’ dzielnicy, gdzie nie mamy zbyt wielu znajomych,
w tym znajomych z dziećmi, i w tym pracujących w podobnych godzinach
jak my… Więc kółko wzajemnej pomocy na zasadzie jedna mama czworo
dzieci nie wypali.

W domu NUDA…
Poza domem mamuśka nic sensownego znaleźć nie może… NUDA…

Odbieram Małego ok. 16:25 i chcę być w domu na dobranockę… bo potem
kąpiel i pa-lu-lu…

Pomóżcie mi coś wymyśleć, zorganizować, podrzućcie jakieś pomysły…


Dlaczego tu, a nie na emamie? – nie mam tyle kasy co emamy…

Pozdrawiam
    • ktw2007 Re: organizacja czasu dla dziecka 3,5roku 12.10.07, 15:10
      Dołączam sie do pytania .Moj trzylatek na razie az tak sie nie
      nudzi , bo staramy mu sie zapewnic jakies tam zabawy ,wspolne
      lepienie z ciastoliny , malowanie , wycinanie , puszczam mu
      piosenki dla dzieci - troche tańczymy, troche sie wygłupiamy , gramy
      w piłkę - mamy dłuuuugi porzedpokój wink Ale nie wiem jak to będzie ,
      jak nieco podrośnie , czy to mu wystarczy ..NA razie ,widze po
      nim ,że po powrocie z przedszkola jest troche zmęczony ( przebywa
      tam długo 0d 7.30 do prawie 16.00 ) .JA wracam przed 17.00 - szybki
      obiad i w sumie dopiero o 18.00 moglibysmy gdzies wyjsc ...
    • olesia301 Re: organizacja czasu dla dziecka 3,5roku 12.10.07, 16:22
      Jak macie net, to polecam różne internetowe kolorowanki, programiki
      dla dzieci.
      do niektórych trzeba się zaopatrzyć w specjalny przycisk, one nie
      są tanie, ale jakiś znajomy informatyk może przerobić lampkę na
      przycisk - tak zrobił mój mąż.
      Poza tym my chodzimy na koniki. My mamy akurat za darmo, bo synek
      jest opóźniony, ale uwielbia to.
      Basen jest super - i dla zdrowia i zabawy. Chodźcie może w soboty?

      Mamy dużo bajek na komputer, piosenek. Są takie hity, co nigdy
      synkowi się nie nudzą.
      Terz jesień - można bierać kasztany, żołędzie i robić ludziki.

      tu są różne porady(akurat o ciekawych rysunkach):
      forum.darzycia.pl/vt7948.htm
      w ogóle polecam to forum - owszem dla dzieci niepełnosprawnych ale
      jest sporo ciekawych pomysłów
    • zooba Re: organizacja czasu dla dziecka 3,5roku 12.10.07, 18:58
      Polecam drugie dziecko wink
      Ja mam dwójkę i bawią się razem, zawsze coś fajnego wymyślą.

      Sorry, nie mogłam się powstrzymać, wiem, że porada mało realistyczna...
      • ktw2007 Re: organizacja czasu dla dziecka 3,5roku 12.10.07, 19:22
        Ale mnie ubawiłąś....ale masz racje smile
        • ula27121 Re: organizacja czasu dla dziecka 3,5roku 06.11.07, 13:18
          Ale to chyba nie do końca. Mój trzy latek i moja roczna nie bawią się ze sobą.
          Nim się doczekam,że będą muszę starszemu coś organizować.....
    • lena691 Re: organizacja czasu dla dziecka 3,5roku 12.10.07, 19:22
      ja głównie wracam koło 19 więc na zabawe raczej brakuje nam czasu.
      ja to sie zastanawiam co fajnego można w wekend robić zeby sprawić
      dziecku przyjemność
      • b-b1 Re: organizacja czasu dla dziecka 3,5roku 12.10.07, 22:40
        Macie blisko jakaś stadnine koni? przyjemnie spędza się czas karmiąc konie(jesli
        dziecko lubi zwierzeta)-można zabrac to co akurat sezonowo najtańsze-jabłka,
        marchew, suchy chleb..
        Fikolandia(figloraj)-to półtorej godziny zabawy-jeśli można wykupić karnet-jest
        taniej. Basen-nie musi wchodzić od razu dwóch rodziców i dziecko-można sie
        zamieniac.Wypad do lasu(oczywiście jak nie pada )-po kolorowe liście, szyszki, w
        poszukiwaniu grzybów..
        A dla mnie podstawa jest zwierzak w domu-do przytulania, opiekowania się nim
        głaskania, przebierania, karmienia-maluchy to uwielbiaja..
        W domu tak jak już ktoś napisał-gry edukacyjne, fajne kolorowanki na komputerze,
        a po za tym to nic nie przychodzi mi do głowy-bo moje sa we dwie-łatwiej w domu
        mi było zorganizowac im czas-bo jak jakikolwiek pomysł podchwyciła jedna-druga
        robiła to samo-zawsze im się coś spodobało-tańce, wygłupy, przebieranki,
        samochodami bawiły się do upadłego(lalkami nie)puzzle, klocki różne,
        kolorowanki, wycinanki, lepienie z plasteliny(takiej co schodzi z dywanówsmile),
        orkiestra z garnków , pokrywek(w stereo, nawet umarłego z grobu wskrzesi)i
        szczególnie opieka nad zwierzakami-potrafiły godzinami czesac, głaskac,
        przytulać się przebierac, miski z woda zmieniac-oj działo się...
    • reni_78 może ktoś coś dla siebie wyłowi nowego -> elaborat 15.10.07, 10:42

      Dzięki Dziewczyny za odpowiedzi!
      My praktycznie większość tych rzeczy robimy.
      /piszę elaborat, może ktoś coś dla siebie wyłowi nowego/

      W domu mamy już pełną i przetworzoną kolekcję skarbów jesieni –
      naklejanki z rozkruszonych liści, malowane liście, ślady po
      odklejanych liściach, kasztanowe ludziki, kijki, jesienne obrazki
      drzew ‘golasów’ i ‘płonących’ drzew…

      Kolorowanki są już nudne od jakiegoś czasu – zero zainteresowania.

      Mamy plastelinowe ludki, kotki, bałwanki i stworki wg pomysłu Syna.

      Ostatnio przeżywamy czas wycinanek i wszystko podchodzi pod nożyczki.

      Dużo tańczymy, biegamy, wygłupiamy się, gilgoczemy, bawimy się w
      pociągi, autobusy i samoloty – wycieczki do innych miast, dzielnic,
      krajów – przy okazji tych zabaw dziecko poznaje atlas i mapy,
      pokazuje palcem dokąd jedziemy i poznaje nowe nazwy.

      Z całym szacunkiem, jestem przeciwna temu, by małe dziecko (3,5roku)
      interaktywnie spędzało czas – oczywiście, mamy pewną kolekcję bajek,
      strzelamy sportowo w tarcze, piszemy w wordzie mama, tata, Jasio i
      inne słowa, bawimy się w angielski słownik obrazkowy, ale staram się
      by nie było tego za dużo. Po to są ludzie wokół, by można było pisać
      na kartce, samodzielnie wymawiać słówka, uczyć się literek na
      znikopisowej tabliczce, kolorowanki robić kredkami – jakoś nie
      przemawia do mnie zamykanie się w swoim pokoju przed ekranem. Jest
      wiele gier planszowych dla całej rodziny, więc uważam, że nie ma
      potrzeby indywidualnych gier komputerowych. Wolę klocki i puzzle.

      Niestety, stadnina koni jest u nas na drugim końcu miasta, a zajęcia
      dla dzieci… rano. Natomiast idąc z dzieckiem do cyrku zawsze staram
      się wziąć więcej pieniędzy, by mógł pojeździć na kucyku. Zajęcia
      indywidualne w stadninie kosztują więcej niż te przejażdżki w cyrku…
      A basen jak pisałam w pierwszym poście – rano.
      I wszystko, do cholery rano, gdy jestem w pracy, a dziecko na
      zajęciach !!!

      Po południu, mamy na razie obsadzone tylko środy na „kulki” – plac
      zabaw pod dachem, fikumiku, fikolandia, radość czy jak tam z każdym
      mieście inaczej.

      Zwierzątko żyjące nie wchodzi u nas w rachubę. Dziecko prosi, ale ja
      mu zawsze tłumaczę, że zwierzątko będzie się bardzo nudziło same w
      domu przez cały dzień, będzie samotne i głodne i narobi na podłogę,
      bo nie będzie miało jak samo wyjść na dwór – dla mnie zwierzę to
      odpowiedzialność, a wychodząc z domu o 7ej i wracając do niego
      najwcześniej po 17ej, zwykle przed 19ta, nie mogę takowej wziąć na
      siebie. Dziecko zaproponowało żółwia. Teraz jestem w trakcie
      zbierania informacji o hodowlanych gatunkach żółwi.

      Najbardziej podoba mi się propozycja drugiego dziecka!
      Uważam ją za bardzo rozsądną.
      Niestety, czasem życie decyduje za nas inaczej niż byśmy chcieli...


      Podpowiedzi:

      1/ butelka – szklana z zakręcanym korkiem, trochę bibuły lub
      kolorowego papieru, ozdobny sznurek lub kokardkę, usuwamy z butelki
      etykiety, przynosimy z kuchni makaronik gwiazdeczki, kukurydzę do
      uprażenia, chrupki kulki, ryż, kaszę gryczaną, kaszę jęczmienną i co
      tam nam przyjdzie do głowy, i dziecko wsypuje do butelki po garści
      lub dwu – trzech każdego z tych składników, staramy się by nie było
      więcej jak jedna warstwa danego rodzaju, zakręcamy, owijamy za
      kolorowo i umacniamy sznurkiem -> opcje z butelką: dekoracja,
      prezent, wsyp zawartość do zupy smile

      2/ skorupki po jajach – jaja na miękko jemy na śniadanie, skorupek
      nie wyrzucamy, obmywamy je, ustawiamy na wyszczerbionych końcach, i
      malujemy buźki – z kokardką na głowie to pewnie mama, z muszką na
      szyi to tato

      3/ ściana obiecanek – to mój wymysł dla mojego dziecka – często jest
      tak, że w środku lata dziecku zamarzy się bałwan, na wiosnę chce
      zbierać żołędzie, w deszczowy dzień iść do parku – potem przychodzi
      inna pora roku lub inny dzień i… mija – my w domu mamy kolorowe
      samoprzylepne karteczki, piszemy na nich na bieżąco nasze obiecanki
      i przyklejamy na wyznaczonej powierzchni ściany: wycieczka do lasu,
      wycieczka do zoo, kopanie łopatą, jazda na traktorze, rzucanie
      śnieżkami do celu – w ten sposób czasem łatwiej zaplanować sobie
      pewne czynności, wiemy co dziecku sprawi radość, a i dziecko uczy
      się, że należy dotrzymywać danego słowa


      Pozdrawiam serdecznie!
      i dzięki za zacięcie do czytania smile
      • mat.an Re: może ktoś coś dla siebie wyłowi nowego -> 18.10.07, 00:30
        Reni, jesteś b.pomysłową mamą, naprawdę. wydaje mi się, że to z powodu tak
        dużego Twojego zaangażowania mały nudzi się,jeśli tylko nie wymyślisz mu
        zajęcia. W przedszkolu wymyślają panie, w domu ty, a kiedy on ma się wykazać
        inicjatywą? Mam córkę 2,5 roku. Również dużo się z nią bawię i wymyślam jej
        atrakcje, uczę ją, staram się aby nie miała zaległości w porównaniu do dzieci
        chodzących do przedszkola. Nie pracuję , jestem z nią w domu. Spędzam z nią całe
        dnie, i gdybym przez ten cały czas miała dbać o to aby dziecko się nie nudziło
        to bym chyba zaświrowała. Efekt jest taki, że moja Karolinka umie sobie sama
        wymyślać zabawy. Dziecko w tym wieku powinno zacząć korzystać ze swojej
        wyobrażni bez dodatkowych bodżców w postaci pomysłów mamy. Ja dużo Karolci
        czytam. Często treści bajek mała wykorzystuje potem w zabawach. A jeśli już nuda
        ją dopadnie, co u nas równa się maksymalną ,,upierdliwością" i jęczeniem,
        organizuję jej zajęcie w łazience. wlewam do dużej miski wodę, wstawiam do
        brodzika, Karola siada w brodziku na plastikowym stołeczku i przy użyciu różnych
        naczyń, lejka i sitka ,,zalewa" tą swoją nudę (i siebie też smilePo takiej zabawie
        jest ,,jak nowa". Moja rada: wyluzuj. Pozdrawiam
        Anka
        • mat.an jeszcze jedno 18.10.07, 00:41
          A kiedy mały miałby niby korzystać z tych super atrakcji? Przecież i tak póżno
          wracacie do domu. Jesli zagospodarujesz mu ten czas, to kiedy on się nauczy, że
          życie to nie wieczny Dysneyland? No i kiedy będziecie mieli czas dla siebie-
          mamy i syna?
          • reni_78 może i faktycznie... ale mam powody. 18.10.07, 11:41
            Może i faktycznie wygląda to na upierdliwą i nadgorliwą mamuśkę…
            Ale jak myślisz, ile czasu zajmuje np. taka butelka – razem
            szykujemy, razem robimy, razem sprzątamy, razem podziwiamy, razem
            chwalimy się tacie, gdy wróci do domu… to zajęcie na około godzinę…
            i zauważ, że ciągle razem! W pociąg też razem – on maszynista, ja
            pasażer. To samo z autobusem. Większość rzeczy robimy razem. Tak
            więc mamy czas dla siebie! Mnóstwo czasu spędzonego razem, a do tego
            aktywnie.

            Mój syn potrzebuje, by ciągle coś się działo, by było jakieś
            zajęcie, jakiś ruch, jakiś cel, nie umie pójść na spacer dla samego
            spaceru… Jak złapie fazę, to sam się sobą zajmuje np. wycina jak
            szalony czy kopie łopatą wodę do wiadra, sam wymyśla nowe zabawy i
            prosi bym mu towarzyszyła, chociażby wyżej wymieniony pociąg czy
            autobus. Ale jak ma dzień bez fazy, to muszę go czymś zainteresować,
            by ciągle nie gapił się w bajki… wiem, że ciągłe jego przesiadywanie
            przed ekranem powinno być dla mnie wygodnym wyjściem (i przyznaję,
            że czasami chętnie z tego korzystam), ale wystarczy, że wyciągnę go
            z domu (zwykle na pocztę lub zakupy), a wstępuje w niego nowy duch –
            tropiciel, odkrywca, wszystko jest ‘ale przygoda’…

            Byłam z nim u pani psycholog pracującej w placówce do której syn
            uczęszcza na zajęcia i na konsultacjach z integracji sensorycznej –
            wszystko w porządku, nie ma czego się przyczepić, żadnych dysfuncji,
            żadnych adehadehów, po prostu wielka potrzeba poznawania siebie,
            innych ludzi, świata i chłonięcia o tym wszystkim różnorodnej wiedzy…

            Piszesz o Disneylandzie, a ja zgadzam się z Tobą, jednakże dlaczego
            miałabym tłamsić w nim ciekawość świata… Piszesz, że sama byś
            zwariowała, otóż ja czasem też mam takie wrażenie, szczególnie jak
            jestem zmęczona i nie mam siły na kreatywność, a moja pomysłowość na
            wyciszenie dziecka jest bliska zeru… Tak więc, staram się wybierać
            zajęcia pod kątem ich użyteczności – mały lata, a ja odpoczywam… A
            to, że wracamy późno, bo zazwyczaj dopiero na dobranockę, to fakt
            niezbity…

            Pozdrawiam
            • ktw2007 Re: może i faktycznie... ale mam powody. 18.10.07, 13:16
              Szczerze - to po przeczytaniu Twoich propozycjispędzania czasu
              popadłam w kompleksy ....NA pewno coś sobie od ciebie "
              pozycze" .Ale do rzeczy -masz po prostu zdolne dziecko , ktorego
              rozwoj psych-fiz. znacznie przekracza wiek kalendzrzowy .Tylko
              zazdrościć i dziaąłać ( choć wierze ci ,ze jestes zmęczona , bo to
              jakby nie było 2-gi etat wink .POdrzucaj czasem jeszcze nowe pomysły
              dla dzieciaczkoów - chętnie poczytam .POzdr.
    • pty-sia Re: organizacja czasu dla dziecka 3,5roku 15.10.07, 13:36
      jeżeli chodzi o basen to 3,5 dziecko niekoniecznie musi chodzić na
      kurs. W tym wieku wystarczy jak oswoi się z wodą, zjezdżalniami itd
      chodząc z rodzicami. Nie wiem dlaczego kursy tylko rano, ja miałam
      wybór - popołudnia w tygodniu lub soboty i niedziele (kursy
      teoretycznie od 4 lat, ale mniejsze też przyjmowali). Może dostepny
      jest inny basen? I ponieważ pływanie było 2 razy w tygodniu, to w
      zasadzie w inne dni dziecko chciało posiedzieć w domu.
      Dla dzieci atrakcją były też wizyty u innych osób, lub innych u nas.
      I to niekonicznie osób z dziećmi. Same ciocie i wujkowie też byli
      ciekawi. Ze sportów zimowych to dochodziły jeszcze łyżwy (kiedyś był
      problem z lodowiskami, ale ostatniej zimy było ich dużo więcej, i w
      dodatku darmowe, jak się dużo jeździ opłaca się kupić łyżwy, jak
      mniej lub na początek to wypożyczalnia, tyle że nie każde dziecko w
      tym wieku chce jeździć, ale z takimi brzdącami też się spotykałam).
      Obie lubiły jak im się czytało (i to mogło trwać w nieskończoność).
      Starsza bardzo lubiła układać puzle i pochłaniało jej to dużo czasu,
      młodsza to już rzeczywiście bawiła się ze starszą.
      Znajoma brała syna we wszystkie miejsca, gdzie występowały
      jakiekolwiek samochody i inne pojazdy (np. Muzeum Wojska Polskiego).
      I atrakcją jest nawet przejazd autobusem czy tramwajem, o ile dzieci
      nie mają okazji jeździć nim na codzień.
      Mój szwagier jeździ ze swoimi synami (2 i 8 lat) do sklepu
      zoologicznego, gdzie dzieci mają ulubionego króliczka i potrafią
      dłuuugo go oglądać (i inne zwierzątka też), a rozrywka darmowa (no
      chyba, że tata przy okazji zawadzi o jakiegoś MCDonalda) - zresztą
      moje córki też lubiły sklepy zoologiczne i jakoś nie spotkałam się z
      przypadkiem, że obsłudze nie to się nie podobało.
    • reni_78 znalezione w sieci -> propozycje 02.11.07, 15:06

      www.usmiechrodzicow.pl/
      my jutro robimy
      www.inspirander.pl/ngmc/inspiracje/inspiracje_b_22.php
      pozdrawiam
    • tabaluga0 Re: organizacja czasu dla dziecka 3,5roku 04.11.07, 13:51
      www.abcgospodyni.pl/z_dzieckiem.html
    • beatapiw Re: organizacja czasu dla dziecka 3,5roku 05.11.07, 08:48
      Przeczytałam twoje posty i pierwsze co mnie uderzyło, to to że twój
      syn nie potrafi bawić się sam. Mam w domu 2,5 latkę, chodzi do
      żłobka, odbieram ją po 15 i idziemy na spacer, na plac zabaw (tak,
      tak, nawet w listopaddzie jest fajnie), po drodze zakupy, wracamy do
      domu koło 16,30. Jemy obiad przygotowany dzień wcześniej, albo
      podwieczorek, mała ogląda bajkę na minimini i mniej więcej od 17,30
      bawimy się, ale nie oznacza to że ja staję na głowie żeby wymyśleć
      jakieś atrakcje. Mała jest tak stęskniona za swoimi zabawkami, że
      głównie zajmuje się sama sobą, bawi się zwierzątkami, ma taką małą
      farmę, lalkami, domkiem teletubisiów, jak widzę że się nudzi to
      czytamy, rysujemy, wyklejamy, malujemy.. Wychodzę z jej pokoju kiedy
      widzę że jest skupiona na swojej zabawie, bo nie chcę żeby myślała
      że cały czas ktoś ma jej towarzyszyć. Towarzystwo innych dzieci ma
      przez cały dzień. I żeby była jasność, nie unikam zabaw z moim
      dzieckiem, tylko staram się nauczyć samodzielności po prostu.
      I w ten sposób mija czas do 19, potem kąpiel, kolacja, bajka i spać.
      Dodatkowe atrakcje typu wyjścia do babć, znajomych z dziećmi,
      rodzinne spacerki czy figlolandię lub basen ma w weekend i myślę że
      to wystarczy.
      Nie chcę żebyś myślała że cię krytykuję, bo tak nie jest, ale dziwi
      mnie twoje podejście, ten ciągły disneyland jak ktoś to ujął wyżej.
      • tabaluga0 Re: organizacja czasu dla dziecka 3,5roku 05.11.07, 09:56
        moje dziecko 3 latek tez nie umie sie bawic samo, trzeba z nim
        usiasc poczytak ksiazeczke czy poukladac auta, bajki zaczal ogladac
        dopiero niedawno.
      • reni_78 Re: organizacja czasu dla dziecka 3,5roku 06.11.07, 13:05
        "Dodatkowe atrakcje (...) ma w weekend i myślę, że to wystarczy."

        my natomiast w weekend siedzimy w domu
        w sobotę mamuśka 'cuduje', a dziecko zajmuje się samo sobą
        niedziela, to praktycznie jedyny dzień tygodnia z Tatą
        dlatego staram się zagospodarować czas na tygodniu
        poza tym, te dodatkowe atrakcje, są wtedy prawie dwa razy tańsze

        pozdrawiam
        • ula27121 ufff 06.11.07, 13:28
          No to ja wymiękam....sad odbieram z przedszkola, włączam bajkę i w pospiechu
          robie obiad przewijając i karmiąc młodszą w międzyczasie. Wsadzam starszego do
          wanny bo tam potrafi się dłuugoo bawić, dokładam małą do niego przy okazji i też
          już mam ją wykąpaną. Wraca tato, je ze starszym ( trzy latek), poczytają i do
          spania. Ja usypiam młodszą......
          NIE CHCE mi się wymyślać, marzę o dobrej pogodzie w sobotę i niedzielę, żeby
          można wyjść na spacer.....Chyba mnie trochę zdołowały te posty.....
          • zooba Re: ufff 06.11.07, 13:40
            Nie martw się - ja też nie poświęcam zbyt dużo czasu dzieciom
            (czytaj: poswięcam bardzo mało) - owszem, robie im obiady, sprawdzam
            zadanie domowe, pomagam w sprzataniu ale to wszystko zaliczam do
            kategorii "obróbka" a nie do kategorii "wspólnie spędzony czas".
            Jestem wredna i wyrodna sad
            • ula27121 Re: ufff 06.11.07, 14:24
              Dziękismile byłam kiedyś na takim forum "wyrodna matka" i przyznam, że czułam się
              tam całkiem dobrze
            • ktw2007 ;-) 06.11.07, 14:57
              (..) ale to wszystko zaliczam do kategorii "obróbka" (...)

              Bardzo trafne okreslenie wink....

              ALe jak zwał tak zwał - czas z dziecmi spędzasz - nie jestes
              wyrodana ani Ty , ani koleżankna poniżej Ula . Ja też na początku
              tego postu poczułam sie dziwnie " ubogo " , zaczęłam w myslach robic
              sobie wymówki - ale później stwierdziłam ,ze najgorzej porównywac
              sie z innymi i z wątku reni _ 78 wybieram dla swego smyka co
              lepsze pomysły. POzdr.
    • popirna Re: organizacja czasu dla dziecka 3,5roku 06.11.07, 15:15
      Reni, hmmm, mam wrażenie, że przesadzasz.
      Też mam trzylatka. Bardzo się cieszył, że idzie do przedszkola,bo nudził się w domu. Inne dzieci płakały, że zostają, mój nie chciał początkowo wracać do domu. Teraz lubi być i tu i tu, bo przedszkole straciło urok nowości.
      Ale do rzeczy. Przecież wychowujemy dzieci tak, by potem mogły być mądrymi, dobrymi dorosłymi. Zasypywanie malucha ciągle nowymi atrakcjami chyba temu nie służy. Wyobraź sobie dorosłego faceta, który cały czas musi mieć "atrakcję" - mnie taki obrazek wcale nie pociąga. Owszem, trzeba podzielić formy aktywności na spacer, plac zabaw, gry i zabawy z rodzicami, malowanki, ale przecież potrzebna jest także umiejętność skupienia się, koncentracji, wyciszenia, samodzielnej zabawy. Mój czasem blisko godzinę spędza nad małymi samochodzikami, robiąc im parkingi, bawiąc się w lotnisko, myjnię samochodową i wszystko to zupełnie sam.
      Zresztą po przedszkolu jest już trochę zmęczony, najczęściej ląduje na dywanie ze swoimi zabawkami, my dbamy o to, żeby go rozwijały, a więc są to klocki, składane elementy, małe samochodziki (ich kupowanie to hobby taty).
      Dobre są też zabawki z czegoś co my uważamy za śmieci. Kartonowe pudło może stac się garażem, dywanik z łazienki - sklepem, chodnik z kuchni - autostradą. Potem Mały ma to wszystko sam posprzątać.
      Takie pomysły, o których piszesz to musimy mieć na weekend. Ale nawet wtedy jest w sumie dośc stały program. Przed południem spacer, żeby się wylatał. Spacer jest tematyczny, w ostatnim tygodniu w czwartek - kościół bo na cmentarzach zbyt tłoczno, w piątek - Powązki, w sobotę - cmentarz rodzinny pod miastem w niedzielę - Palmiry. Staramy sie pokazywać mu to, co się dzieje wokół, po prostu brać go tam, gdzie my mamy ochotę sie znaleźć (choć pewnie gdyby nie mały to by nam sie nie chciało). Potem jest obiad o tej samej porze co w przedszkolu i spanie. Mały wciąga nas do zabawy praktycznie tylko w weekendy po południu, wtedy chce aby bawić się z nim: rysować, układać, naklejać, gotować, sprzątać itp.
      Na basen nie chodzę, bo łapię tam różne grzybki, a jak mąż złapał gronkowca, to też przestał chodzić. Zabawownie po dachem z tłumem dzieci, zaduchem i hałasem też nas jakoś nie bawią. Wcześniej starałam się by mały spędzał dużo czasu z innymi dziećmi na placu zabaw bo był jedynakiem, ale teraz potrzeby społeczne zaspokaja mu przedszkole.
      Sory, ale na prawdę nie tylko nie widzę potrzeby szukania atrakcji na te dwie godziny po przedszkolu przed spaniem, ale wydaje mi się ze dobrze by dziecku zrobiło, gdyby nauczyło się skupiać, zając sobą, wyciszyć. Fajnym zajęciem jest też samodzielene rozbieranie, ubieranie, zmiana kapci itp.
    • reni_78 Drogie Forumowe Koleżanki! 07.11.07, 09:15

      Drogie Forumowe Koleżanki!
      Nie piszcie o sobie ‘wyrodne’ czy ‘ubogie’!!!
      Dla swoich Dzieci jesteście najwspanialszymi Mamami na całym świecie!
      I Wasze Dzieci kochają Was z całych swoich serduszek!

      Natomiast nauczyłam się jednego: że każda Mama chyba najlepiej wie,
      co dla jej Dziecka jest najlepsze. Żyję ze świadomością
      tego ‘chyba’, dlatego serdecznie Wam dziękuję za każdy głos w tym
      wątku!

      Mój dzień wyglądał kiedyś tak: po pracy po dziecko, biegiem do domu
      zaspokoić głód, zanim coś zrobiłam i zjadłam było już późno, byle
      jaki spacer bez celu /jak dziecko się uparło, że wogle musi jakiś
      być/, trochę krzątania się nad domowymi obowiązkami, wieczorynka
      połączona z kolacją, kąpiel i palulu. Weekend organizowany jakoś
      ciekawiej.

      Teraz przeorganizowałam swój dzień: obiad jem w pracy ok.
      15ej /catering/, idę po dziecko, nigdzie nam się nie śpieszy,
      idziemy na spacer, kulki, do jaskini, umawiamy się z kimś. W sobotę
      ja krzątam się w nadrobieniu domowych obowiązków /których nie ma
      zbyt dużo zważywszy na nie przebywanie w domu na tygodniu/, dziecko
      zajmuje się wtedy samo sobą, potem spacer połączony z zakupami i
      wspólne zabawy wg pomysłu dziecka. Niedziela to jedyny dzień, gdy
      jesteśmy pełną rodziną, i wtedy ‘rządzą’ chłopcy.

      Tak więc zauważcie, że moje 5x a najczęściej 3x po jednej godzinie
      na tygodniu to mniej atrakcji niż Wasze dwa dni weekendu po kilka
      godzin spędzonych razem.
      Pyzatym nie rajcuje nas spędzanie czasu w, jak ktoś
      zauważył, „zabawowniach pod dachem z tłumem dzieci, zaduchem i
      hałasem” za 17zł/godz. w weekend, dlatego wybieramy zabawownie pod
      dachem bez tłumu dzieci /max 5-6osób/, bez zaduchu i bez hałasu za
      10zł/godz. w dzień powszedni.
      To jest nasz sposób – nie lepszy, nie gorszy, po prostu inny.

      Pozdrawiam wszystkie Mamy szczęśliwych Dzieci,
      niezależnie od organizacji dla nich czasu.
    • polaola W niedziele bylismy w lesie i ... 08.11.07, 12:13
      nazbieralismy cala siatke szyszek a wczoraj wieczorem ja z corka (4
      lata) malowalysmy te szyszki roznymi blyszczacymi farbkami.
      Szyszki wygladaja slicznie i beda piekna ozdoba swiateczna.
      Polecam !
      • ktw2007 odnosnie farbek - do PoLioli 08.11.07, 12:31
        " blyszczacymi farbkami " domyslam sie ze nie chodzi o takie
        zwykle ..JAkie kupiłas - jesli mozna wiedzieć ?? Chętnie skorzystam
        z tego pomysłu .....
        • polaola Re: odnosnie farbek - do PoLioli 08.11.07, 20:55
          My uzywalismy podobnych farbek do tych tu:
          www.paluszkami.pl/szczegoly/35/farby_z_efektem_trojwymiarowosci_w_sztyfcie_1_kolor

          Ale mozna poexperymentowac z innymi farbkami, takimi jakie sie ma
          pod reka. Biala farbka napewno bedzie ladnie udawala snieg. Jesli
          masz jakis lakier do paznokci ktorego juz nie uzywasz to tez mozesz
          wyprobowac jak bedzie wygladal na szyszce smile)
          • ktw2007 Dzieki sliczne 09.11.07, 13:26
Pełna wersja