advancia
14.11.07, 23:03
Nie będę dopisywać się do wiadomego wątku, bo i tak poszedł on w złą stronę.
Dziś do niego zajrzałam z ciekawości i zobaczyłam, że ktoś z Was zachęca do
kupowania próbek kosmetyków na Allegro.
Zajrzałam też na Allegro i, możecie mi zarzucić naiwność, oniemiałam.
Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że tam kwitnie handel próbkami na taką skalę!
Idę do apteki czy perfumerii i proszę o próbkę kosmetyku, który chcę
wypróbować. Mam taką cerę, że nie mogę pozwolić sobie na eksperymenty. Poza
tym, jako diorzystka, muszę sama zarobić na swoje kosmetyki i żali mi wywalić
kilkadziesiąt zł na krem, którego nie będę mogła używać. I co? Okazuje się, że
próbek w aptekach nie ma. Podobnie w perfumeriach. Mam odpowiedź dlaczego -
otóż jak widać po Allegro zaradne ekspedientki dorabiają do pensji kradnąc
próbki i sprzedając je na aukcji. Na próbkach jest jak wół napisane "not for
sale". Moim zdaniem, ci którzy kupują próbki popierają złodziejstwo.
Trzeba mieć niezły tupet, aby oferować w tytule aukcji krem np. Lancome za 70%
ceny sklepowej, a tak naprawdę sprzedawać zestaw testerów o pojemności kilku
ml, które w sumie dadzą przepisowe 30 czy 50 ml.