Problem z wyrzucaniem jedzenia

03.09.08, 23:05
Może wy coś poradzicie, ostatnio zauwazyłam ze troche za duzo kasy
idzie na jedzenie, moze go kupuje zbyt duzo na 2 osoby +2 letnie
dziecko, ale sama juz nie wiem co robic...bo ja nie pracuje zajmuje
sie dzieckiem moj M prowadzi działalnosc na zycie od niego dostaje
ok 4tys z tego robie wsztskie opłaty rachunki jedzenie ubrania itp,
Ale do czego zmierzam, zauwazyłam ze codzienie wyrzucam duze ilosc
jedzenia...skad to sie bierze? bo np. kupie ćwiartke arbuza ide
wieczorem do lodowki nie ma juz nic zjedzona...a miałabym na nia
ochote, noto na drugi dzien kupie połowke i ona sobie lezy ...ani ja
ani nagle M nie ma na nia ochoty...lezy 2 dzien 3 dzien i w koncu
laduje w kibelku, kupie jogurty, no to M sie pyta czemu nie ma
brzoskiwniowych ide kupic i stoja w lodowce i patrza, mija termin
waznosci, kupie szyke na ktora mamy apetyt po czym juz nikt nie ma i
szynka w koszu lezy i tak kurde ze wsyztskim, i ile razy ide do
sklepu chce cos kupic mowie nei nie kupie bo znowu nie zjemy,
przychodzi czas szykowania jedzenia...okazuje sie ze w sumie nie ma
nic co bysmy zjedli...i tak w kólko? co radzicie? naprawde kasa
ktora idzie na jedzenie i soki mnie przeraza...fakt wsyztsko drozeje
ale głupio mi tak cagle tyle jedzenia wyrzucac
    • ula27121 Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 04.09.08, 08:15
      To może kupować mniej i jeść to co jest a nie to na co się ma ochotę? I zawsze
      ćwiartkę, trochę szynki, trochę sera i dżem....i tyle.
    • krzysztofsf Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 04.09.08, 08:24
      Kupowac male ilosci codziennie.
      czesto robic bigos wink
    • nunia01 Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 04.09.08, 08:28
      Może spróbuj zaplanować jadłospis na posiłki główne i później trzymać się planusmile
      A na zaspokajacze zachcianek wybierzcie produkty o długim terminie przydatności.
      Nie wiem co lubicie, ale u mnie sprawdzają się suche herbatniki, orzeszki i
      orzechy, czasami czekolada. Ostatnio kupuję ananasa w puszce i ciasto francuskie
      z długim terminem jak męża najdzie na ciacho to mu robię ananasa w cieście. A
      jogurty, serki czy owoce lepiej kupować częściej.
    • krzysztofsf Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 04.09.08, 09:18
      Sadze rowniez, ze jako osoba zarzadzajaca budzetem domowym, powinnas okazac wiecej zdecysdowania w planowaniu posilkow - nie robic wywiad, co kto DZIS zje, a po prostu dac co ci odpowiada na stol, a ewentualne pomysly przyjac do realizacji w terminie pozniejszym - "OK, to bedzie pojutrze, bo jutro rowniez musimy jeszcze zjesc..."

      znajoma zony, gdy maz zaczal przesadzac z koncertem zyczen, podala mu na obiad zakryty talerz. Gdy podniosl przykrywke, okazalo sie, ze na talezu lezy ksiazka kucharska.
    • iberia.pl widocznie nigdy nie byłaś głodna... 04.09.08, 10:12
      skoro tak latwo przychodzi ci wyrzucanie jedzenia....
      Nawet jesli czegos nie dojem to wieszam to w woreczku przy
      smietniku, znika w try miga...
      • beatrix_75 Re: widocznie nigdy nie byłaś głodna... 04.09.08, 10:15
        moze i nie była ...
        ale nie przesadzajmy - jogurty mozna powiesic - ale stara wędlinę
        czy kawał arbuza ??
        • roxa79 Re: widocznie nigdy nie byłaś głodna... 04.09.08, 10:19
          Starą wędlinę zawsze można dać jakiemuś psu do zjedzenia smile
          • beatrix_75 do Roxy 04.09.08, 10:26
            nie "jakiemus " - ale własnemu

            nie toleruje karmienia zwierzat ani ptactwa w miescie
            • roxa79 Re: do Roxy 04.09.08, 10:31
              Pod warunkiem że ma się własnego, ale zawsze może to być pies sąsiadów. Nieważne
              jaki i czyj.
              • beatrix_75 Re: do Roxy 04.09.08, 10:52
                ja mowiłam o bezpanskich - czyli wynoszenie jedzenia w dobrej
                intencji do pojemniczkow i stawianie tego pod smietnikiem ..albo
                rozkładanie chleba na parapetach
                • roxa79 do beatrix_75 05.09.08, 10:30
                  Wiesz, ja problemu z wyrzucaniem jedzenia bezpańskim zwierzętom nie mam bo
                  mieszkam w domu jednorodzinnym i mam psa. Przez kilkanaście lat mieszkałam w
                  bloku i wiem co to znaczy jak ci sąsiedzi z 2,3,4 bądź wyższego piętra wyrzucają
                  przez okno jedzenie dla bezpańskich zwierząt tylko sprzątnąć już nie było komu
                  tych resztek. Dlatego łapanie za słówka w twoim wydaniu uważam za wielce
                  niestosowne, bo nie wiesz dokładnie co miałam na uwadze.
                  • czekolada72 Re: do beatrix_75 11.09.08, 16:26
                    bez przesady - zepsute jedzenie psom, zeby potem byly wydatki na
                    weta??
                    • krzysztofsf Re: do beatrix_75 11.09.08, 20:46
                      czekolada72 napisała:

                      > bez przesady - zepsute jedzenie psom, zeby potem byly wydatki na
                      > weta??

                      Psy sa drapieznikami, ktore nie gardzily rowniez padlina.
                      Jak zoladek czegos nie przyswoi, to najwyzej zwroci.
                      Akurat zatrucia pokarmowe nie sa dla nich specjalnym problemem, chyba, ze wynikaja z zawartosci nienaturalnych substancji chemicznych, a nie z naturalnych procesow.
        • iberia.pl Re: widocznie nigdy nie byłaś głodna... 04.09.08, 12:18
          beatrix_75 napisała:

          > moze i nie była ...
          > ale nie przesadzajmy - jogurty mozna powiesic - ale stara wędlinę
          > czy kawał arbuza ??

          to niech robi tak, zeby wedlina nie byla stara.Co za problem kupic
          wedline w kawalku i w domu poporcjowac na mniejsze kawalki i
          zamrozic?Potem na biezaco sobie wyjmie i zje.

          Glodu nigdy nie cierpialam, ale zawsze mi w domu rodzice mowili, ze
          jedzenia sie nie wyrzuca i tak mi zostalo.
          Co do karmienia zwierzat to nie mam w zwyczaju wyrzucac czegokolwiek
          na parapet czy klasc pod smietnik.Zawsze wieszam w reklamowce czy
          woreczku i tak znika blyskawicznie.
          • beatrix_75 Re: widocznie nigdy nie byłaś głodna... 04.09.08, 12:53
            o tych pojemniczkach pod śmietnikiem ..to nie było do
            Ciebie ..napisałas ze wkładasz do reklamówek i wieszasz ...i ok

            Ja nie toleruje karmienia ptakow i bezpanskich psow ( kotów )- bo
            tego w miescie byc nie powinno .
            • iberia.pl Re: widocznie nigdy nie byłaś głodna... 04.09.08, 14:41
              beatrix_75 napisała:

              > o tych pojemniczkach pod śmietnikiem ..to nie było do
              > Ciebie ..napisałas ze wkładasz do reklamówek i wieszasz ...i ok


              wiem smile, odnioslam sie przy okazji.

              > Ja nie toleruje karmienia ptakow i bezpanskich psow ( kotów )- bo
              > tego w miescie byc nie powinno .

              tez tak uwazam i do szalu doprowadza mnie to, ze na trawnikach
              czesto laduja niedojedzone resztki zarcia, ktore z uporem maniaka
              zjadal moj pies.Zjadal bo teraz ma kaganiec.
            • ben333 Re: widocznie nigdy nie byłaś głodna... 10.09.08, 10:44
              Ja zawsze dokarmiam ptaki. Pieczywo i nawet mięso zimą wtedy się nie marnuje. Dziwi mnie, że ktoś nie toleruje dokarmiania ptaków i woli wyrzucić jedzenie niż dać jakiemuś zwierzątku ale dobrze wiedzieć, że są takie opinie.
              • beatrix_75 do Ben 11.09.08, 17:21

                Nie toleruje - tak zgadza sie ..nietoleruje głupoty w postaci
                karmienia biednych gołąbków .......
                Najedzone gołąbki srają( przeprawszam za dosadmnśc ) innym na
                parapety , na balkony ,samochody...
                ,wiem co mowie -bo walcze z tym jak moge ...
                Byłoby ci przyjemnie , gdybys nie mogła wyjsc na własny
                balkon ,gdybyś codzinnie musiłą sprzątach ich obrzydliwe odchody ??
                To ze obrzydliwe to jeszcze nic - ale przeciez w tych odchodach są
                zarazki ....

                wiec nie wyciągaj zbyt pochopnych wnioskow.
                POzdr.
    • serendepity Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 04.09.08, 11:26
      Zmiana nawykow zywieniowych Cie czeka. Jesz to co kupilas, a nie to czego nie ma
      i mialabys ochote. Jak kupie cos i konczy sie data przydatnosci, to po prostu to
      zjadam czy mam akurat szczegolna ochote na to czy nie.
      Poza tym mozna kupowac wiecej rzeczy o dluzszej przydatnosci do spozycia lub
      mrozic.

      Nie wyrzucam praktycznie zadnego jedzenia do smieci, a nie mam psow do
      karmienia. Bardzo rzadko zdarza sie, ze cos sie popsuje mimo dluzszej daty (np
      bylo zle zapakowane i splesnialo), ale wtedy nie mam wyboru i musze to wyrzucic.
    • justysialek Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 04.09.08, 11:31
      Ja mam wrażnie, że albo sami nie wiecie, czego chcecie albo
      kaprysicie, jak małe dzieci. Są jogurty, to trzeba je zjeść a nie
      kupować nowe!
      Ja święta nie jestem i zdarza mi się coś wyrzucić ale staram się
      sprawdzać daty ważności i świeżość tego, co mam w lodówce. Jadłospis
      na dany dzień ustalam wg tego, co mam w lodówce - jak widzę, że np
      warzywa już dogorywają, to robię leczo (dokupuję tylko trochę
      kiełbaski).
      Niestety nie zawsze można jeść tylko to, co się akurat zamarzy, bo
      jak robimy rano zakupy, to nie wiemy, na co będziemy mieć ochotę
      wieczorem! Dlatego trzeba jeść to co jest a nie wybrzydzać, jak
      3latek.
      Nie wiem, co ci jeszcze napisać, bo my nie mamy takiego problemu.
      Kupuję dość dużo a i tak w 95% schodzi i najczęściej jem to, co
      lubię i na co mam smak! Jakoś nie mogę zlokalizować źródła twojego
      problemu!
    • aserath Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 04.09.08, 13:12
      mnie się czasem zdarzy coś wyrzucić, ale nie w takich ilościach jak mówisz.
      Najczęściej są to dżemy robione przez teściową, które je tylko mój mąż i otwiera
      10 słoików zeby kazdy spróbować, albo zapomina ze juz jest otwarty smile

      polecam to co radzą koleżanki - planować obiady z wyprzedzeniem i kupować rzeczy
      tylko na 2-3 dni do przodu.

      A z jogurtów (poza naturalnymi) i soków całkiem zrezygnuj, bo ani to zdrowe, ani
      tanie.
      • cilantre Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 04.09.08, 14:42
        Może pokuś sie o zapisywanie orientacyjnych cen produktów, które
        lądują w koszu na śmieci.Po miesiącu (lub po tygodniu)
        podsumuj.Jeśli za miesiąc dojdziesz do jakiejś konkretnej sumy ( np.
        200-300 zł), to pomyśl sobie, że oto przez miesiąc wywaliłaś super-
        ciuch lub super-kosmetyk
        • sarunia21 no ja wlasnie wiem ze za duzo czasem kupuje 04.09.08, 18:29
          wiem ze nie powinnam wyrzucic, nie mam psa...
          chodzi o to ze moj M mnie jednym słowem wkurwia! bo skoro to on
          przynosi kase to mysli ze ma byc wsyztsko co on zechce tylko jemu
          sie myli ze nie zarabia 10tys...a duzo mniej ale nie umiem mu
          wytlumaczyc tego...
          jesli chodzi o te jogurty no to ewsytsko kupuje jak najdłuzszy
          termin waznosci robie zakupy co drugi dzien, wiadomo jak jade do
          marketu to duzooo sie kupuje ...
          no i np M mowi gdzie są "czarusie" wiesz ze lubie, no to kupie 2
          czarusie.... któe od tygodnia stoja i nikt ich nie je, jak dla niego
          nie ma wuchte wedlin w lodowce to znaczy z enie ma nic do jedzienia,
          bo tak było u niegho w domu,no i idew kupic a poetm tego nie je..
          co do obiadów to raczej nie gotuje w domu obiadów tylko w wekend,
          wteedy mam je zaplanowane....ale jesli chodzi o codzienne zakupy no
          to mam dosyc...ograniczyłam juz chleb kupuje połowke zwykłego i poł
          kawiorka, pare razy juz sie zdarzyło ze nie było wieczorem ani
          skibki a było tak ze zostawał caly...ogolne niezdeycdowanie...
          • krzysztofsf Re: no ja wlasnie wiem ze za duzo czasem kupuje 05.09.08, 08:09
            Gren Zofia nakierowala rozwiazanie na wlasciwa droge

            Jak maz bedzie wybrzydzal, zacznij robic zakupy razem z nim - twardo i systematycznie.
            Umawiaj sie z nim po pracy w markecie, zeby razem z toba wybaral i pomogl odwiezc do domu.

            Faceci (z malymi wyjatkami wink )nie cierpia zakupow bytowych....
          • serendepity Re: no ja wlasnie wiem ze za duzo czasem kupuje 05.09.08, 10:40
            To moze zapisuj co wyrzucilas, ile to kosztowalo i pokaz mu pod koniec miesiaca,
            moze taki przekaz dotrze.
          • zuzazuzazuza Od zakupów do podejscia do zycia.. 05.09.08, 11:11
            Cyt:
            no i np M mowi gdzie są "czarusie" wiesz ze lubie,
            I jaka jest Twoja reakcja: idziesz do sklepu,
            mowisz:wiem, wiec kupuj wracajac z pracy,
            wiem, wpisz na liste zakupow, kupimy razem w piatek,
            czy: wiem, idz i sobie kup..?
          • iberia.pl mrożenie chleba 05.09.08, 11:19
            byloby dobrym rozwiazaniem w waszym przypadku, to samo wedlina.

            Podziwiam, ze zakupy robisz co 2 dzien, chyba masz nadmiar wolnego
            czasu.Zakupy raz w tygodniu :warzywa, owoce w zupelnosci powinny
            wystarczyc.
    • green_sofia Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 04.09.08, 22:26
      Ja tam uważam za niehumanitarne wręcz zmuszanie się do zjedzenia czegoś na co
      nie ma się ochoty. Lepiej nie jeść już wcale danego posiłku niż jeść coś z musu.
      Tak samo jedzenie np. jogurtów na siłe- bo mija termin ważności- jest
      idiotyzmem. Jak ktoś jest szczuplutki to ok, ale jak ktoś patrzy na wagę i liczy
      kalorie to takie jedzenie jest głupotą.
      Jedyną radą jest niekupowanie wszytskich "zachcianek". Mężulek chce jogurcik
      wieczorem? Wreczyć mu czapeczke, szaliczek, buciki i kluczyki do samochodu i
      pokazać którędy do Tesco albo żabki.
      • serendepity Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 05.09.08, 10:42
        A kto pisal o dojadaniu na sile. Wystarczy zjadac w pierwszej kolejnosci to co
        sie konczy, a nie zjadac jeden posilek i dopychac sie jeszcze na sile czyms
        czemu konczy sie waznosc.
        • krzysztofsf Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 05.09.08, 11:02
          serendepity napisała:

          > A kto pisal o dojadaniu na sile. Wystarczy zjadac w pierwszej kolejnosci to co
          > sie konczy, a nie zjadac jeden posilek i dopychac sie jeszcze na sile czyms
          > czemu konczy sie waznosc.

          Trzba zarzadzac lodowka w tym celu.
          Ciezko wyegzekwowac cos takiego, jesli kazdy podchodzi i bieze to, na co ma ochote.
          W powyzszym przypadku, jesli nie ma zrozumienia i posluchu wsrod reszty rodziny, to jedynie male zakupy na biezaco (w markecie tez mozna kupic malo - nie ma obowiazku przepelniac kosza). Wtedy na polkach lezy tylko to, co ma byc zjedzone - skonczy sie to uzupelniamy.
          • serendepity Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 05.09.08, 11:52
            Z pierwszej wypowiedzi w watku wynika, ze w gre wchodza tylko dwie osoby i to
            dorosle. Jesli autorka nie ma z tym problemu, to pozostaje jej wytresowac meza,
            albo uswiadomic mu ile pieniedzy wyrzuca do kosza lub nauczyc go, ze zachcianki
            spelnia sobie sam.
            • krzysztofsf Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 05.09.08, 11:53
              serendepity napisała:

              > Z pierwszej wypowiedzi w watku wynika, ze w gre wchodza tylko dwie osoby i to
              > dorosle. Jesli autorka nie ma z tym problemu, to pozostaje jej wytresowac meza,
              > albo uswiadomic mu ile pieniedzy wyrzuca do kosza lub nauczyc go, ze zachcianki
              > spelnia sobie sam.


              Ty tak od razu kawe na lawe wink
    • doti-beauty Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 05.09.08, 13:06
      Mam podobny problem z podobnych przyczyn. Ale staram się coś zmienić
      i może nie jest idealnie tzn tak, że nic nie wyrzucam ale
      ograniczyłam. Nie wiem dlaczego czujesz się odpowiedzialna za
      spełnianie zachcianek żywieniowych męża- Ty nie jesteś dostawcą ani
      wrózką przewidującą na co mąż będzie miał ochote wieczorem. U mnie
      problem się poprawił, kiedy M. sam zaczął robić zakupy. Jeżeli u
      Ciebie jest niemozliwe, zebyście zakupy robili razem, to pytaj męza
      codziennie na co będzie miał ochotę na kolację-wtedy nie będzie
      podstaw do reklamacji. Nie ma innej rady niż wspoludzial męża w
      planowaniu zakupów. Jeżeli i tak robisz często zakupy to kupuj małe
      ilości szczególnie produktów o krótkiej trwałości + np. porcja
      wędliny i 2 bułki w zamrażalniku na czarną godzinę. wtedy nie
      będziesz kupować więcej(bo moze nie wystarczyć na śniadanie). Ja
      dodatkowo mam małą porcję wedliny paczkowanej o długim okresie
      waznosci więc kupuję mniej świeżej bez stresu że będziemy głodować.
      Poza tym pogódź sie z tym, że czasami wieczorem może nie byc
      ulubionego jogurtu- trudno- kupi sie jutro.
      • angelaxyz84 Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 06.09.08, 21:14
        Masakra.Tak jak ktoś wcześniej napisał ja byłam uczona w domu od małego że
        jedzenia się nie wyrzuca(no chyba żę się popsuje).Jak robimy zakupy kupujemy
        tylko to co uwielbiamy,gotuję z tego co mam w lodówce, i jemy też to co w
        lodówce(jogurty kupujemy tylko te smaki co lubimy).Zawsze mamy ok 2 kg żółtego
        sera(kupionych po cenach hurtowych)bo tego to u nas idzie najwięcej,wędlinę
        kupujemy kilka plasterków.
        • sarunia21 dzieki za odpowiedzi i rady...no wiec zmieniłam 09.09.08, 22:44
          pare rzeczy..ograniczyłam troche ilośc i robie liste zakupów,
          co do czestego kupowania..to genralnie robie co drugi dzien zakupy z
          tego wzgledu ze lubie świeze owoce czy wedliny i córci tez takie
          daje...
          no i w koncu zaczełam mowic w sklepie ze ma byc tyle ile prosze a
          nie 5 czy 8dag szynki czy sera wiecej...
          nie robie juz kolacji na zapas bo pzrewaznie ja wyrzucałam a dzis
          moj M widocznie w pracy za duzo nie zjadł i lezy z fochem ze nie ma
          zrobionego jedzenia...
          nie wiem czemu on sobie tak ubzdurał ze ja musze wszytsko...
          wiadomo nie pracuje ale zajmuje sie dzieckiem sprzatam piore
          gotuje...i w sumie mam juz dość ;--)
          no i dzis kupiłam tylko po 1 jogurcie z tych co lubimy a nie po 4-5 .
          mam nadzieje ze syzbko zauwaze jakąs poprawe w portmonetce wink
          • anula36 Re: dzieki za odpowiedzi i rady...no wiec zmienił 09.09.08, 23:08
            ale jaki sens robic jedzenie na zapas i potem wyrzucac?
            Poiwedz mezowi ze szanujesz jego prace i nie chesz marnowac pieniedzy ktore on zarabia w pocie czola . Fochy do niczego nie prowadza.
          • krzysztofsf Re: dzieki za odpowiedzi i rady...no wiec zmienił 09.09.08, 23:14
            sarunia21 napisała:


            > nie robie juz kolacji na zapas bo pzrewaznie ja wyrzucałam a dzis
            > moj M widocznie w pracy za duzo nie zjadł i lezy z fochem ze nie ma
            > zrobionego jedzenia...

            Niech uzgadnia dzien wczesniej co jutro do jedzenia, wzglednie dzwoni z pracy (mozesz tez go ustawic telefonami dotyczacymi dzisiejszego jadlospisu, "bo jestem w sklepie i co mam kupic?")

            Polecam rowniez naklonienie meza do udzialu w zakupach - po pracy spotykacie sie w sklepie.
            • roxa79 do krzysztofsf 11.09.08, 21:40
              Masz rację w sprawie robienia wspólnie zakupów. U mnie się to sprawdza i nie mam
              niepokojących nadwyżek w żywności, która by się marnowała. Mąż wie, że do
              koszyka może wrzucić tylko to co zostanie zjedzone w ciągu najbliższych 4 dni.
              • sarunia21 wspolne zakupy odpadaja... 12.09.08, 23:35
                ani go do sklepu nie zaciagne ani nie ma czasu wraca o 22...
                • krzysztofsf Re: wspolne zakupy odpadaja... 13.09.08, 09:14
                  sarunia21 napisała:

                  > ani go do sklepu nie zaciagne ani nie ma czasu wraca o 22...

                  Mowiac krotko - To niech zre, co postawia.


                  Jesli nie doprowadzisz do zadnych form wspoludzialu w decydowaniu o zakupach, zawsze bedziesz traktowana jako zaopatrzeniowiec, ktory musi trafic w gusta klienya.
                  Planujcie menu na kartce uzgadniajac wczesniej, robcie to mailowo - rano co byloby wskazane do kupienia, telefonicznie - ale nie w ten sposob, ze telepatycznie masz trafiac w to, co dzis ma byc w lodowce.
                  No i zasada podstawowa - to co jest w lodowce, musi byc zjedzone i uwzgledniacie to przy planowaniu - nie smakowaly czarusie jagodowo-waniliowe - rano laduja w reklamowce do zabrania do pracy na sniadanie czy drugie sniadaniae - tam beda smakowac.

                  I tak ogolnie..radze sie nie uzaleznic i po odchowaniu odrobine dziecka, powrocic do pracy zawodowej, zeby zachowac relacje partnerskie udowadniajac, ze masz wlasne srodki i nie jestes w 100% uzalezniona od swojego decydenta.
    • niedzwiedzica_sousie Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 12.09.08, 09:51
      też mnie gnębi problem wyrzucanej żywności. u nas to nawet nie
      wynika z niczyich kaprysów, jakoś tak się dzieje, po prostu nie
      umiem sobie z tym poradzić. przede wszystkim gotowanie obiadu -
      ciężko mi utrafić w dokładnie 2,5 porcji (dwójka dorosłych i
      trzylatek, więc powiedzmy że tak wypada). najczęściej zostaje mi
      ilość typu mała porcja lub nawet nie. i teraz co? ktoś ma jeść na
      drugi dzień tę resztkę a reszta rodziny nowy obiad? A już najgorzej
      jest z pieczywem, kupuję codziennie chleb, z którego ok. 1/5 zawsze
      ląduje w koszu.
      • beatrix_75 Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 12.09.08, 10:03
        kupuj i mroz .
        ja kupuje 2 duze chcelby kroje - pkuje po 6 kromek )
        wyciagam codzinnie wieczorem 2 paczki smile
        6kromek na kolacje ( 2 os dorosłe i 4-latek )
        6 -sniadanie
        • niedzwiedzica_sousie Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 12.09.08, 14:39
          wow!! z tym chlebem to super pomysł, nie wpadłabym smile))
      • krzysztofsf Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 12.09.08, 10:04
        niedzwiedzica_sousie napisała:

        > też mnie gnębi problem wyrzucanej żywności. u nas to nawet nie
        > wynika z niczyich kaprysów, jakoś tak się dzieje, po prostu nie
        > umiem sobie z tym poradzić. przede wszystkim gotowanie obiadu -
        > ciężko mi utrafić w dokładnie 2,5 porcji (dwójka dorosłych i
        > trzylatek, więc powiedzmy że tak wypada). najczęściej zostaje mi
        > ilość typu mała porcja lub nawet nie. i teraz co? ktoś ma jeść na
        > drugi dzień tę resztkę a reszta rodziny nowy obiad?

        To celuj raczej w obiad na dwa dni - nawet, jesli ma byc zjedzony nie nastepnego a za dwa dni - zeby to samo nie bylo dzien po dniu.
        I wprowadz nie podawanie gotowych porcji a pustych talerzy na ktore dobiera sie z polmiskow tyle, ile ktos ma ochote - nadwyzki ziemniakow, surowki - sa wtedy latwe do zagospodarownia przy nastepnym posilku.


        A już najgorzej
        > jest z pieczywem, kupuję codziennie chleb, z którego ok. 1/5 zawsze
        > ląduje w koszu.


        Moze przejdzcie na tosty?
        Mozna mrozic i w miare potrzeby dobierac z zamrozonego i takie opiekac w tosterze.
        • anula36 Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 12.09.08, 11:13
          chleb mroze i podpiekam w tosterze (nie tylko tostowy)
          ja akurat resztki z obiadu chetnie dojadam na kolacje bo lubie jedzenie na cieplo.
          Skoro notorycznie zostaje moze jednak gotowac 2 porcje?
          • niedzwiedzica_sousie Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 12.09.08, 14:40
            tylko że ja się staram gotować dwie porcje, ale to nie zawsze
            wychodzi! poza tym raz jesteśmy bardziej głodni i zjemy do zera a
            raz jakoś tak mniej i jednak zostanie. nie da się tego przewidzieć
            tak dokładnie.
    • lubie_gazete Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 12.09.08, 16:15
      Zrób tak jak zrobiłem z psem-dopóki nie zjadł zamówionej karmy nie dostał nic
      innego.
      Powinno zadziałać.
      • angelaxyz84 Re: Problem z wyrzucaniem jedzenia 12.09.08, 22:47
        U mnie podstawa to mrożenie chleba,jak kiedyś braknie to wkładam na minutę do
        mikrofali na odmrażanie. Z obiadami to nic się też nie marnuje jak zrobię
        mielone i zostanie to mrożę nawet jednego kotleta potem można go wykorzystać do
        spaghetti,bądź na pizzę jak robię, to samo z innymi rodzajami mięs.Jak ugotuję
        zupę i na drugi dzień nie chce nam się jej jeść to słoik i zagotowuję to samo z
        leczem i bigosemsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja