czy szkola prywatna moze byc forma oszczedzania?

22.10.08, 08:56
w panstwowej podstawowce dziecko jest do ok polowy dnia zatem pracujacy
rodzice bez pomocy dziadkow musza zatrudnic opiekunke do odbioru i opieki(
oczywiscie przez poczatkowe np.2 lata, potem juz nie bo strasze dziecko umie
sie soba zajac jak sadze). dziecko w prywatnej jest dlugo bo tam i odrabia
lekcje i jest obiad i zajecia dodatkowe.

zajecia pozalekcyjne- za wszystko trzeba placic. a oplacona prywatna
podstawowka juz zapelnia bardzo wiele zajec.

mysle, ze to jest forma osczednosci( bo wygody na pewno). po prostu- wnosi sie
spora oplate raz a nie dzieli na wiele roznych zajec pozalekcyjnych(nie tylko
tych edukacyjnych, rowniez sportowych)czy opieke osoby nad mlodszym dzieckiem.

sadze, ze podstawowka prywatna w warszawie to koszt co najmniej 1 -1,5 tys.
mam racje?
    • zooba Re: czy szkola prywatna moze byc forma oszczedzan 22.10.08, 09:36
      W życiu nie uzbiera mi się w państwowej podstawówce w Poznaniu opłat na 1000 zł!
      Do tego szkoła ma świetlicę, czynną do 16.45, więc z trudem ale wyrabiam się po
      odbiór dziecka. SKS, korekcyjna i karate są bezpłatne. Basen - 30 zł na miesiąc,
      angielski 20 zł, klasowe - 10 zł, wyjścia około 20 zł, plus szkolna opłata 20
      zł. Obiady 150 zł.

      Czyli jest dużo taniej.
      Inną sprawą jest, że dziecko wychowuje się w gronie dzieci o mniej więcej
      podobnym statusie materialnym - jednym rodzicom powodzi sie lepiej, innym
      gorzej. Dzieciaki to widzą, nie mają przesadnie wygórowanych wymagań
      odzieżowych, sprzętowych itp. Dla mnie to jest też ważne.
      • lilka69 Re: czy szkola prywatna...zooba 22.10.08, 10:06
        pisalam o warszawie.
        • zooba Re: czy szkola prywatna...zooba 22.10.08, 10:24
          Rozumiem - nawet gdyby w Warszawie te opłaty, o których piszę, były dwukrotnie
          wyższe niż u mnie, i tak szkoła państwowa wychodzi taniej.
        • araceli Re: czy szkola prywatna...zooba 22.10.08, 10:51
          lilka69 napisała:
          > pisalam o warszawie.

          Ach ci Warszawocentrycy smile Ceny w stolicy nie są aż tak niesamowicie
          wyższe niż w innych dużych miastach Polski. Poza tym porównujesz dwa
          alternatywne rozwiązania więc przełożenie na inne miasto nie zmienia
          sprawy.
        • bea116 Re: czy szkola prywatna...zooba 23.10.08, 23:41
          Wątpię czy to jest oszczędnośćwink Przy jednym dziecku może i można tak kalkulować, ale ja mam troje i chcąc posłać je do pobliskiej dobrej prywatnej szkoły musiałabym zapłacić za nie około 6 tys/miesięcznie. Dodatkowym argumentem jest fakt, że pobliska państwowa podstawówka ma corocznie w teście VI klasistów wyniki bardzo zbliżone do tej prywatnej, świetlicę czynną do godz. 18, basen, mnóstwo różnych kółek zainteresowań i obiady po bodajże 4 zł (myślę, że państwowe placówki są dofinansowywane z gminy). A więc po co to robić?
        • e_r_i_n Re: czy szkola prywatna...zooba 31.10.08, 08:52
          No więc 'w warszawie' tez nie uzbiera się opłat za 1-1,5 tys. A
          dziecko ozajęciowane.
    • 2lila Re: czy szkola prywatna moze byc forma oszczedzan 22.10.08, 09:52
      U mnie (Warszawa) świetlica jest czynna do 18, w świetlicy działa
      kilkanaście kół zainteresowań, chór, zespół fletowy, bardzo dużo
      jest zajęć sportowych; siatkowka, piłka nożna, koszykówka. Płatny
      jest angielski, koło tańca, wszyscy opiekunowie przychodzą po dzieci
      na świetlicę i odporowadzają je. W czasie świetlicy moje dziecko
      uczęszcza na reedukację, zajęcia wyrównawcze, do logopedy.
      Dzuieci mają obiad, zerówki dodatkowo podwieczorek. Dzieci mogą
      odrobić lekcje, wychodzą na spacery.
      Oczywiście wszytsko zależy od szkoły, ale u nas jest to wszytsko
      bardzo dobrze zorganiozowane. Minus to ogromna liczba dzieci.
    • aurinko Re: czy szkola prywatna moze byc forma oszczedzan 22.10.08, 11:34
      U mnie zarówno w podstawówce, jak i w gimnazjum świetlica szkolna czynna jest do
      18:00 - bezpłatnie (jest podzielona na 2 części tak, aby jedne dzieci mogły się
      bawić, a inne odrabiać lekcje - na obu salach jest nauczyciel dyżurujący +
      personel pomocniczy; w gimnazjum dodatkowo sala komputerowa i czytelnia czynne
      do 18:00).
      Obiady są dla każdego dziecka na stołówce szkolnej, w cenie 3zł za dzień. W
      podstawówce za dodatkową złotówkę dziennie każde dziecko może dostać drugie
      śniadanie w postaci drożdżówki lub bułki (z serem lub wędliną) oraz kakao/mleko
      w kartoniku. Po obiedzie dzieci dostają owoc - najczęściej jest to jabłko,
      gruszka lub pomarańcza.
      Zajęcia pozalekcyjne są różnorodne, jest w czym wybierać - między innymi
      językowe, sportowe, teatralne, muzyczne, matematyczne, chemiczne,
      dziennikarskie, fotograficzne. Wszystkie są bezpłatne.
      Dzieciaki w podstawówce uczą się jednego języka obcego jako obowiązkowego plus
      drugi bezpłatny dla chętnych. Rozszerzona nauka obowiązkowego również bezpłatna.
      W gimnazjum dwa języki obce obowiązkowe, trzeci język dodatkowy dla chętnych
      oraz rozszerzenie obowiązkowych są bezpłatne.
      Za co muszę zapłacić - podręczniki, zeszyty, wyposażenie plecaka. Ubezpieczenie,
      składka na monitoring (częściowa jednorazowa opłata rodziców w wysokości 10zł)
      oraz za papier do ksero (2zł od dziecka na rok szkolny). Decyzją rady klasowej
      robimy składkę klasową 2zł od dziecka miesięcznie na potrzeby klasowe w stylu
      drobne przyjemności na np. dzień chłopaka, andrzejki itp.
      "Mundurek" - bluza ciepła 60zł, koszulka z krótkim rękawem 15zł, koszulka z
      długim rękawem 25zł. Granatowe, ładne, dobrej jakości, z wyszytym logo szkoły.
      Każdy kupuje ile chce i co chce.
      Składka na Radę Rodziców (dawny Komitet Rodzicielski) wynosi 15zł rocznie i nie
      jest obowiązkowa.

      W moim przypadku prywatna szkoła nie miałaby nic wspólnego z oszczędnością.
      • lilka69 Re: aurinko 22.10.08, 14:32
        jaki to jest obiad zlozony z dwoch dan za 3 zl?!!!

        drozdzowka na 2 sniadanie to bylby kiepski pomysl wg zywieniowca.

        ile dzieci uczy sie jednoczesnie tego jezyka obcego? 30? to ladna nauka...
        • vernalis1 w moim przypadku TAK 22.10.08, 14:43
          Ostrołęka -szkoła prywatna (podstawówka i gimnazjum) 430zł/miesiąc;
          dziecie zawsze na 8-a rano ( rejonówka w planie dla "jego "klasy
          11:30 - 12:45 bez mozliwosci przeniesienia); brak mundurków
          szkolnych, obowiązkowe 2 języki obce od pierwszej klasy SP; do
          wyboru wsród kilkunastu kół zaintersowan i zajęc pozalekcyjnych,
          basen "w cenie", logopeda, pedagog ...obiad dwudaniowy-znacznie
          powyzej 3zł coprawda; na przerwach dostępna herbata bez oplaty,
          szkola czynna do 18-ej, więc dziecko w spokoju i bezpiecznie może
          poczekac na rodzica, gdy ten nie moze odebrac zaraz po szkole.Klasy
          +/- 10 osób - więc do nauki języka obcego wystarczające.
          Planu zajęc rozpisywac nie będe- bo nie o to pytano.
          Ewentualne "Panie do opieki"aby dziecko zaprowadzic, przyprowadzic,
          dac obiad itp - zaczynały rozmowę od 500/600zł -więc u mnie rachunek
          był prosty.
          • agatka_s Re: w moim przypadku TAK 22.10.08, 15:22
            Moim zdaniem DOBRA szkola to jest wspaniala inwestycja. I nie
            chodzi tu o to ile mozna wydac wiecej w porownaniu z inna szkola (bo
            z pewnoscia ktos kto decyduje sie placic za szkole nie zrobi tego z
            oszczednosci, takiej rozumianej najprosciej). Tylko chodzi o to czy
            inwestowane pieniadze dadza kiedys odpowiedni zwrot w postaci dobrze
            wyedukowanego , wszechstronnie przygotowanego do zycia mlodego
            czlowieka. Zwrot w sensie finansowym bedzie widac za kilka lat, i
            objawi sie to tym czy dziecko bedzie sobie dawac rade bez
            dodatkowych korepetycji, czy dostanie sie do dobrego liceum, czy
            dostanie sie na dzienne a nie prywatne studia i czy kiedys bedzie
            pracowac w fajnym i dobrze platnym zawodzie.

        • aurinko Re: aurinko 22.10.08, 18:09
          lilka69 napisała:

          > jaki to jest obiad zlozony z dwoch dan za 3 zl?!!!

          Normalny, np. zupa: kapuśniak, pomidorowa, krupnik, pieczarkowa + drugie -
          ziemniaki, kotlet, warzywa; kasza gryczana z gulaszem i ogórkiem kiszonym,
          placki itp. itd.

          > drozdzowka na 2 sniadanie to bylby kiepski pomysl wg zywieniowca.

          Wiesz, mnie średnio interesuje co żywieniowiec na to, bo nie jestem typem
          człowieka przesadnie zwracający uwagę na to, co je. Owszem, staramy się jeść
          zdrowo ale bez przesady - jedna drożdżówka raz na jakiś czas to nie tragedia.

          > ile dzieci uczy sie jednoczesnie tego jezyka obcego? 30? to ladna nauka...

          30? Pierwsze słyszę, nigdzie czegoś takiego nie napisałam.
          Grupy są dzielone na 10-osobowe.
          • lilka69 Re: aurinko-1o0 osob?? 22.10.08, 23:50
            to tez zbyt duzo
            • jamesonwhiskey Re: aurinko-1o0 osob?? 23.10.08, 00:50
              > to tez zbyt duzo

              jak bedzie tempy to i 5 nauczycieli na jednego ucznia nie pomoze

            • aurinko Re: aurinko-1o0 osob?? 23.10.08, 10:33
              lilka69 napisała:

              > to tez zbyt duzo

              Być może dla Ciebie 10 osobowa grupa to za dużo. Ale tak, jak już ktoś tu
              napisał - są dzieci, które nie nauczą się języka nawet będąc sam na sam z
              nauczycielem. Może Twoje dzieci właśnie wymagają indywidualnego toku nauczania,
              nie wiem, ale zam wiele prywatnych szkół, w których grupy językowe są 10-15
              osobowe i rodzice bulą za to ciężkie pieniądze. Ja mam to samo za darmo.
              • przeciwcialo Re: aurinko-1o0 osob?? 23.10.08, 13:06
                U mnie w liceum były grupy 15 osobowe. Na germanistyke ludzie sie
                dostawali z palcem w nosie.
                jak ktos chce to i przy pietnastu osobach się nauczy a innemu lekcje
                sam na sam nie wystarcza do opanowania podstaw.
          • ela82 Re: aurinko 22.10.08, 23:53
            Panstwowa szkola tansza jednak. I to duzo.

            Za szkole place ze wszystkim ok 200 zl.
            • vernalis1 ela82 23.10.08, 09:05
              jeśli nie musisz wynając opiekunki -to tak -jest tansza -ale jak
              masz jeszce wydatki "okołoszkolne" to juz inaczej to sie plasuje;
              zresztą to co dla mnie jest oczywiste-dla innej osoby nie musi; ja
              nie musze kupować kolejnego samochodu na kredyt, bo ten którym
              jezdze ma juz 3 lata np - tak wyskakuje z tym samochodem, ponieważ
              swego czasu znajoma mama z zerówki, która na wieść o tym, że nasze
              dziecie idzie do prywatnej za te 430zł na miesiąc
              powiedziala :"..jak drogo !! mnie by nie było stac.." -ale za
              niespełna 2 miechy pochwaliła się, że właśnie kupiła wypasioną brykę
              na raty i płaci t_y_l_k_o 856zł miesięcznie rat - więc dla każdego
              co innego jest priorytetem- ja wolę inwestować w dziecko - ktoś w
              siebie i swoje zachcianki.
              Pozdrawiam
              Dorota
              • divadee poznań 23.10.08, 09:26
                ten sam poznań co wyżej ale:
                świetlica do 16:30, żadne zajęcia nie są darmowe, karate - 75 zł za miesiąc,
                basen godzina 8 zł, obiad 7 zł dwa dania, wszystko inne oczywiście płatne, mam
                dwoje dzieci, miesięcznie same obiady w szkole to koszt ok.. 300 zł. karate 150
                itd. Mieszkałam w innym mieście i tam dzieciaki chodziły do szkoły społecznej -
                500 zł od jednego, w tym pełna opieka, logopedzi, kółka zainteresowań, kafejka
                int, łyżwy, basen, tenis - co tylko chcesz, obiad za 7 również - dziecko może
                zostać w szkole do 18 suspicious
              • ela82 Re: ela82 23.10.08, 10:02
                No ale napisalam ile mnie te wydatki okolszkolne razem wynosza,
                prawda? I nie bardzo roumiem, dlaczego szkola prywatna ma byc lepsza
                inwestycja w dziecko niz publiczna? Inna rzecz, ze szkola jest mala,
                klasy po 15 osob, wiec i nauka inaczej idzie.
                • vernalis1 Re: ela82 23.10.08, 11:19
                  no, a przeczytalas mój znacznie wczesniejszy wpis , ile mnie mialyby
                  wynosic wydatki poza szkolnymi ? chyba nie.. bo jakbys dokladnie
                  przeczytala, to wiedzialbys o czym pisze . smile
                  Pozdrawiam
                • vernalis1 Re: ela82 23.10.08, 11:24
                  ela82 napisała:

                  > Inna rzecz, ze szkola jest mala,
                  > klasy po 15 osob, wiec i nauka inaczej idzie.
                  >

                  rozumiem, ze to na temat Twojej szkoly - nie kazdy ma szczęś cie
                  poslać dziecko do tak nielicznej klasy w szkole publicznej - a jak
                  sama zauwazylas : "klasy po 15 osob, wiec i nauka inaczej idzie.." a
                  jak do tego dodac rozpoczynanie lekcji najwczesniej o 11:30-łatwo
                  policzyc kiedy konczą, klasy od 25 osób w zwyż -to czekało mnie
                  w "mojej" szkole publicznej -i do tego jeszce jakies koło
                  zinteresowan (gdzie je wcisnąc? ) to wg mnie taka szkoła publiczna
                  nie jest lepsza inwestycją niz społeczna.
                  Widocznie inaczej patrzymy na pewne sprawy -każda z nas ma swoje
                  racje-i tego nalezy się trzymac wink
                  • ela82 Re: ela82 23.10.08, 11:45
                    Przeczytalam.
                    I napisalam, ile mnie wynosza wydatki miesieczne zwiazane ze szkola.
                    Tak, mialam szczescie. Ale Ty tez mialas szczescie, ze trafilas na
                    dobra szkole platna, bo wbrew pozorom drozsze nie zawsze rowna sie
                    lepsze.
                    Ty masz zle zdanie o Twojej szkole publicznej, dobre o spolecznej.
                    Ja z kolei na odwrot - mam fatalne doswiadczenia z prywatna i dobre
                    z panstwowa. I porownujac ( w moim przypadku) obie, to ze szkoly
                    panstwowej (tej konkretnej) moje dziecko wiecej wyniesie. A ze place
                    1/6, to dla mnie to oszczednosc smile
        • pinkdot Re: aurinko 27.10.08, 13:47
          Hmm...z tego co się orientuję koszt obiadu w żywieniu zbiorowym wygląda zupełnie
          inaczej niż w restauracji, czy nawet gotując w domu dla rodziny, więc jeżeli
          stołówka szkolna nie jest nastawiona na duży dochód to chyba jest to realna cena.
    • koma.edziecko Re: czy szkola prywatna moze byc forma oszczedzan 23.10.08, 16:30
      Moja córka chodzi do państwowej szkoły w Warszawie, na Mokotowie.
      Szkoła integracyjna, klasa liczy 16 osób najwyżej może być 20, lekcje zaczyna
      zawsze o ósmej, są dwie nauczycielki.
      Świetlica - trzy sale czynna do 17,30, są kółka zainteresowań, chodzą na obiady
      (4,50 za obiad, porządne dwa dania plus owoc od czasu do czasy batonik)
      odrabiają lekcje, chodzą na plac zabaw, są trzy sale więc zagęszczenia wielkiego
      na świetlicy nie ma.
      Dostają mleko, często Pani w świetlicy robi im z mleka kakao, mają czajnik w
      klasie i w świetlicy.
      W moim przypadku płacenie za szkołę prywatną nie byłoby oszczędnością.
    • koma.edziecko Re: czy szkola prywatna moze byc forma oszczedzan 23.10.08, 16:33
      W szkole po południu działa szkoła języków obcych, można dziecko zapisać na
      angielski 350zł za semestr.
      Za darmo jest w szkole logopeda, psycholog, pielęgniarka.
      Nie ma barier architektonicznych.
    • martina.15 Re: czy szkola prywatna moze byc forma oszczedzan 23.10.08, 22:38
      z tego co wiem moja podstawowka wciaz tak dziala wiec:
      1. lekcje sa na zmiany i jakos problemu nie bylo- dziala taki wynalazek jak
      swietlica. i nic sie nie stanie. radze poszukac takiej szkoly ktora wynalazek o
      nazwie swietlica posiada, moze nawet stolowka sie znajdzie, to juz w ogole
      bedzie git...

      2. moj najbardziej wyczerpujacy rok szkolny (finansowo)- tenis niecale 80 zl,
      basen (przyszkolny) 40 zl, angielski juz nie pamietam, nie wiecej niz 100. wiec
      ogolny koszt (to byla VI klasa)- 220 zl. biorac pod uwage ze jest to obecnie
      miasto- powiat grodzki zakladam ze zeby dosc do poziomu o ktorym pisze autorka
      watku musialabym dobic tym wyliczeniem 500 zl. i sorry, ale no way, tym bardziej
      ze siedmiolatka nie zarabiesz (chyba ze nie masz sumienia a za to wybujala
      ambicje) na kilka- kilkanascie zajec dodatkowych.

      dla mnie zero mozliwosci zeby oszczedzac. i- wybaczcie- krzywda dla dziecka.
      • dominikjandomin Re: czy szkola prywatna moze byc forma oszczedzan 24.10.08, 18:05
        martina.15 napisała:

        >- wybaczcie- krzywda dla dziecka.

        Czemu krzywda?

        Nie każda szkoła (choć zapewne większość) polega na tym, ze rodzic płaci, a
        dziecko bimba i ma 6. Niektóre rzeczywiście dbają o poziom - nauki i wychowania.
        I to raczej będą te "mundurkowe" prywatne (czy społeczne czy wyznaniowe).
    • dominikjandomin Re: czy szkola prywatna moze byc forma oszczedzan 24.10.08, 18:03
      lilka69 napisała:

      > w panstwowej podstawowce dziecko jest do ok polowy dnia zatem pracujacy
      > rodzice bez pomocy dziadkow musza zatrudnic opiekunke do odbioru i opieki

      MUSZĄ? Jakaś nowa ustawa weszła czy jak?

      > mysle, ze to jest forma osczednosci( bo wygody na pewno).

      Forma dobrej inwestycji w dziecko (o ile się wybierze szkołę, która uczy, a nie
      przyznaje 6 za czesne), to tak. Oszczędność - nie.
      • lilka69 Re: dominikjadnomin 27.10.08, 09:04
        rzecz jasna pisalam o szkolach gdzie panuje DYSCYPLINA a nie ocena za czesne. a
        dla mnie nawet nadmierna dyscyplina jest istotniejsza niz luz.
        • dominikjandomin Re: dominikjadnomin 27.10.08, 12:10
          lilka69 napisała:

          > rzecz jasna pisalam o szkolach gdzie panuje DYSCYPLINA a nie ocena za czesne.

          To zupełnie wiele rzeczy wyjaśnia. I ja nie chciałbym puszczać dziecka do innej
          szkoły.
        • martina.15 Re: dominikjadnomin 27.10.08, 19:24
          wygoda to na pewno- dzieciak pol doby w "szkole" wiec rodzic moze sobie wszystko
          spokojnie, nawet wychowywac nie musi bo szkola wszystko zapewni, nawet i ta
          dyscypline. do tego zarzuci dzieciaka zbyt duza iloscia zajec dodatkowych coby
          nie mialo czasu myslec ze teskni za rodzicami.

          niestety w bliskim otoczeniu mialam dzieciaka ktorego rodzice dali do takiej
          szkoly. i od poczatku do konca mu wspolczulam.

          lilka, mysle ze pomylilas fora. jesli chcesz dziecko puszczac do takiej szkoly
          ale nie mysl ze znajdziesz dodatkowe usprawiedliwienie na forum oszczedzamy.
          • dominikjandomin Re: dominikjadnomin 28.10.08, 10:14
            martina.15 napisała:

            > wygoda to na pewno- dzieciak pol doby w "szkole" wiec rodzic moze sobie wszystk
            > o
            > spokojnie, nawet wychowywac nie musi bo szkola wszystko zapewni, nawet i ta
            > dyscypline. do tego zarzuci dzieciaka zbyt duza iloscia zajec dodatkowych coby
            > nie mialo czasu myslec ze teskni za rodzicami.
            >
            > niestety w bliskim otoczeniu mialam dzieciaka ktorego rodzice dali do takiej
            > szkoly. i od poczatku do konca mu wspolczulam.

            Wszystko zalezy, jaka to szkoła. Ja sam chętnie puściłbym syna do takiej, w
            której ma zajęty czas od rana do wieczora.

            A oto wyjaśnienie, o jaką szkołę mi chodzi:
            www.wsk.at/jart/prj3/wsk_website/main.jart?rel=de&content-id=1188805798130&reserve-mode=active
            • ula27121 Re: dominikjadnomin 28.10.08, 13:35
              dominikjandomin napisał:

              >
              > Wszystko zalezy, jaka to szkoła. Ja sam chętnie puściłbym syna do takiej, w
              > której ma zajęty czas od rana do wieczora.
              >
              A ja nie rozumiem tego właśnie.... nie rozumiem tego, że ludzie pracują po to,
              żeby zapłacić innym za wychowywanie swojego dziecka. Nie rozumiem znajomych,
              którzy pracują do nocy i nie mają czasu pójść z dzieckiem na basen a twierdzą,
              że dlatego z nim nie chodzą bo jakiś pan X nauczy ich dziecko lepiej pływać bo
              medal olimpijski zdobył....Nie rozumiem tego, że czas, który można by spędzić z
              dzieckiem przeznacza się na zarabianie pieniędzy po to, żeby ktoś z nim ten czas
              spędził lepiej. Pewnie mam błędne przekonanie ale jakoś tak czuję że coś tu nie
              gra....
              • dominikjandomin Re: dominikjadnomin 28.10.08, 13:39
                ula27121 napisała:

                > dominikjandomin napisał:
                >
                > >
                > > Wszystko zalezy, jaka to szkoła. Ja sam chętnie puściłbym syna do takiej,
                > w
                > > której ma zajęty czas od rana do wieczora.
                > >
                > A ja nie rozumiem tego właśnie.... nie rozumiem tego, że ludzie pracują po to,
                > żeby zapłacić innym za wychowywanie swojego dziecka. Nie rozumiem znajomych,
                > którzy pracują do nocy i nie mają czasu pójść z dzieckiem na basen a twierdzą,
                > że dlatego z nim nie chodzą bo jakiś pan X nauczy ich dziecko lepiej pływać bo
                > medal olimpijski zdobył....Nie rozumiem tego, że czas, który można by spędzić z
                > dzieckiem przeznacza się na zarabianie pieniędzy po to, żeby ktoś z nim ten cza
                > s
                > spędził lepiej. Pewnie mam błędne przekonanie ale jakoś tak czuję że coś tu nie
                > gra....

                Przeczytałaś, o jakiej ja szkole pisałem? A na dodatek nauka w niej jest
                bezpłatna smile
                • ula27121 Re: dominikjadnomin 28.10.08, 14:27
                  dominikjandomin napisał:


                  > Przeczytałaś, o jakiej ja szkole pisałem? A na dodatek nauka w niej jest
                  > bezpłatna smile

                  Szczerze? To nic nie rozumiem hehe. Ale czepiłam się tego zdania o całym dniu w
                  szkolewink
                  • dominikjandomin Re: dominikjadnomin 28.10.08, 16:05
                    Krótko: szkoła z internatem, najlepszego chóru na świecie. Jest nawet podana
                    rozkładówka dnia. Nauka ogólna, muzyczna, sport (w wielu formach), do tego
                    podróże po całym świecie.

                    Tylko trzeba być chłopcem i... wyjątkowo dobrze śpiewać.
              • vernalis1 Re: dominikjadnomin 28.10.08, 14:07
                :...A ja nie rozumiem tego właśnie.... nie rozumiem tego, że ludzie
                pracują po to,
                żeby zapłacić innym za wychowywanie swojego dziecka. Nie rozumiem
                znajomych,
                którzy pracują do nocy i nie mają czasu pójść z dzieckiem na basen a
                twierdzą,
                że dlatego z nim nie chodzą bo jakiś pan X nauczy ich dziecko lepiej
                pływać bo
                medal olimpijski zdobył....Nie rozumiem tego, że czas, który można
                by spędzić z
                dzieckiem przeznacza się na zarabianie pieniędzy po to, żeby ktoś z
                nim ten czas
                spędził lepiej. Pewnie mam błędne przekonanie ale jakoś tak czuję że
                coś tu nie
                gra.... "

                a może poprostu zazdrościsz, że ktoś dzięki pracy moze zapewnic
                dziecku to i tamto..
                My z mezem pracujemy ciezko - od 8:00 do 17/18-ej, po to żeby móc
                pojechac (ok 130km) z młodym do Warszawy na 9-ą rano na weekendowy
                kurs Robocamp (płatny)i wczasie , gdy dziecie poznaje tajniki
                robotyki -ja siedze te 4 godziny pod drzwiami na korytarzu i czekam
                ( bo ile mozna wypic kawy w bufecie ? wink ), Na basen prowadzamy -ale
                uczy instruktor -ja plywac nie umiem, mąż z tych "niecierpliwych",
                więc żeby nie wprowazdac aury stresu-uczy obca osoba-my czekamy
                (często znów na korytarzu tongue_out),w sobotę jak mamy ochotę-wsiadamy i
                jedziemy, czy to do Fromborka "odwiedzic" Kopernika, czy do Malborka-
                bo akurat w szkole na historii przerabiają temat o Krzyzakach, a w
                wakacje do Grunwaldu na inscenizacje... Mogę wiele przykładów
                wymieniać -i uwiez mi - gdyby nie kasa- wysoko bym
                nie "podskoczyła" -samochód na wode nie pojedzie, kierowca do pks'a
                nie wpuści na piękne oczy, obiadu w restauracji tez za friko nie
                dadzą ( kanapki to mozna zjesc na sniadanie czy kolacje).Tak więc
                mozna sporo pracowac i spędzac czas z dziećmi -spędzac go efektywnie
                RAZEM a nie koło siebie.
                acha - czas na wspólne odrabianie lekcji tez mamy smile
                • ula27121 Re: dominikjadnomin 28.10.08, 14:24
                  vernalis1 napisała:


                  > acha - czas na wspólne odrabianie lekcji tez mamy smile
                  >
                  No właśnie! I to jest super. Chyba nie chodzi tu o zazdrość bo akurat na brak
                  pieniędzy nie narzekam. I na brak czasu też nie (ostatniosmile).
                  Spotykam ludzi, którzy gotowi są się zabić żeby zdobyć pieniądze na najlepszą
                  szkołę pływania w mieście. Odbywa się to kosztem ich kontaktu z rodziną i
                  kosztem dzieci, które więcej czasu spędzają z instruktorem niż z ojcem. Wydaje
                  mi się, że ja bym postępowała inaczej. Że jeśli nie było by mnie stać na
                  instruktora to bym męża wysłała z dzieckiem na ten basen a nie męża do pracy w
                  niedziele.
                  Ale może mi się tylko wydaje...?
                  • beatrix_75 Re: dominikjadnomin 28.10.08, 14:28
                    no coż - każdy orze jak moze ..najwazniejsze jednak nie
                    generalizowac i nie wrzucac ludzi do jednego worka
                    • ula27121 Re: dominikjadnomin 28.10.08, 14:29

                      Tak. To prawda.
                      • vernalis1 Re: dominikjadnomin 28.10.08, 14:38
                        jęsli tak postrzegasz - to spoko - inaczej zdeka odczytalam Twój
                        post - ale tak często bywa, gdy rozmawia sie wirtualnie, nie widząc
                        gestów, mimiki czy tonu głosu rozmówcy smile
                        Pozdrawiam
                        • ula27121 Re: dominikjadnomin 28.10.08, 14:47
                          Chyba też nie mam daru przekazywania na piśmie tego o co mi chodzi. Bo często
                          trochę inaczej jestem odczytana i pewnie innych też często inaczej odczytuje.
                          Forum to jednak specyficzne miejsce.smile
              • przeciwcialo Re: dominikjadnomin 28.10.08, 17:01
                Ja czuje tak samo.
          • vernalis1 Re: dominikjadnomin 28.10.08, 11:23
            martina.15 napisała:

            > wygoda to na pewno- dzieciak pol doby w "szkole" wiec rodzic moze
            sobie wszystk
            > o
            > spokojnie, nawet wychowywac nie musi bo szkola wszystko zapewni,
            nawet i ta
            > dyscypline.

            no cóz, nie kazdego stac na luksus niepracowania- czyli siedzenia w
            domu -ja takiego luksusu ani mój maz nie mamy. A co sie
            tyczy :

            "..nawet wychowywac nie musi bo szkola wszystko zapewni, nawet i ta
            > dyscypline. .."

            to wiesz.. jest mi Ciebie żal - tak najbardziej po ludzku - więc nie
            będe się starała nawewt wytłumaczyc Tobie rolę rodzica w
            wychowywaniu dziecka.
            • beatrix_75 Re: dominikjadnomin 28.10.08, 11:35
              no własnie.....
            • martina.15 Re: dominikjadnomin 29.10.08, 00:25
              co do tej dyscypliny- nawiazalam do ktoregos tam poprzedniego watku. mam swoje
              dziecie, jeszcze za male na szkole, zyje za baaardzo malo pieniedzy, czesto
              biegam wprost z wywalonym jezorem zeby ze wszystkim dac rade- i wyobraz sobie,
              nie trzeba mi tlumaczyc roli rodzica w wychowaniu. tym bardziej ze jestem mama
              samodzielna.

              ale nawet jakbym zygala kasa nie poslalabym dziecka do prywatnej szkoly... i
              nawet jesli mialabym zmieniac miasto zamieszkania jesli oznaczaloby to krotsza
              prace= wiecej czasu dla dziecka a kasy tyle zeby normalnie zyc- poszlabym na to.
              moje zdanie... wydaje mi sie ze jednak znajdzie sie tu wiecej takich ktore popra
              moje podejscie do szkoly prywatnej
              • beatrix_75 Re: dominikjadnomin 29.10.08, 08:43

                a czemu zakładasz ,ze KAZDY rodzic .który posyla dziecko do pryw.
                szkoły jest nastawiony tylko na zdobycie pieniędzy i ze jego dziecko
                go nie interesuje ...wypowiadajac takie zdanie krzywdzisz wiele
                osób ...
                Druga sprawa - nigdy nie mów nigdy ...

                w tej dyskusji nie powino chodzic o to ,by okreslone stanowisko - za
                lub przeciw prywatnej szkole " zwycięzyło..
                chodzi o rozwazenie pryw szkoły w aspekcie oszczedzania ...
                w niektorych syt. - tak jak opisane w\yżej - takie rozwiazanie jest
                dobre i dla rodzica i dla dziecka ...Ale trzeba czytac uwaznie - bez
                niepotrzebnych emocji....

                Pozdr
              • vernalis1 Re: dominikjadnomin 29.10.08, 09:36
                Jesli się myle/z kimś Cie pomyliłam - przepraszam -z tego co
                kojaże,Twoje dziecko ma cos ok 2-3 lat,byłas w ciąży/rodziłas cos
                koło matury (?) jesli tak-wybacz-jestes bardzo młodziutka jeśli
                chodzi o wychowywanie dzieci tzn o praktykę -bo w teorii to nie
                jeden z nas jest bardzo mądry i wie lepiej...w takiej sytuacji tak
                naprawde nie masz jeszcze zbyt wiele "do powiedzenia" . Jak Twoje
                dziecko będzie starsze, pójdzie do szkoły, wejdzie w wiek
                nastoletni - wówczas chętnie wróce do tej rozowy z Tobą- bo kto wie-
                może dowiem sie od Ciebie czegos ciekawego? W tej chwili gratuluję
                Tobie ,że jestes "samodzielna mamą" - dla mnie ta samodzielność
                oznacza np. nie podrzucanie dziecka do rodziców, bo mam ochotę na
                zabawę czy mam egzamin -a po co płacic nani skoro babcia zrobi to za
                friko -, utrzymywanie się tylko za swoje zarobione pieniadze, a nie
                ciągnięcie od rodziny. Jesli w ten sposób jestes samodzielna -to
                chylę czoła i trzymam kciuki.
                Pozdrawiam
                Dorota

                acha -i jeszce jedno :" nigdy nie mów nigdy.." wink)
                • martina.15 Re: dominikjadnomin 31.10.08, 21:07
                  a co do tego ma wiek moj jak i mojego dziecka? napisalam, za male toto na szkole
                  ale to chyba nie znaczy ze nie mam pojecia o tym jak wielkie znaczenie ma
                  aktywnie bycie rodzica przy dziecku.

                  autorka watku za wszelka cene chce pokazac ze szkola prywatna= oszczedzanie. i
                  jakos wciaz nie widze mozliwosci zeby taka rownosc zaszla. jesli chodzi o
                  wglebianie sie w moje podejscie- jesli dziecko idzie do prywatnej wszystko ma na
                  talerzyku- malenkie klasy, super wyposazenie, same dobrze sutuowane kolezanki i
                  kolegow, moc wspanialych zajec dodatkowych... takie wychowanie bezstresowe. zero
                  tzw szkoly zycia, i tu nie mysle o tym ze dzieciakowi inny dzieciak przylozy,
                  ale o tolerancje, empatie, umiejetnosc dyskutowania, zobaczenie innego podejscia
                  do zycia, nauki czy zabawy. nie wydaje mi sie, naprawde, ze dziecko w klasie
                  zlozonej z 25 osob bylo pokrzywdzone z samego tego faktu. no ale jak widac...

                  moze wlasnie moj wiek ma znaczenie? bo jestem jeszcze wciaz w systemie edukacji,
                  w tym momencie juz wyzszej, wiec wiem jak to wyglada z autopsji.

                  ps. obawiam sie w tej kwestii jednak utrzymam swoje zdanie.
              • dominikjandomin Re: dominikjadnomin 29.10.08, 10:43
                martina.15 napisała:


                > ale nawet jakbym zygala kasa nie poslalabym dziecka do prywatnej szkoly... i
                > nawet jesli mialabym zmieniac miasto zamieszkania jesli oznaczaloby to krotsza
                > prace= wiecej czasu dla dziecka a kasy tyle zeby normalnie zyc- poszlabym na to
                > .
                > moje zdanie... wydaje mi sie ze jednak znajdzie sie tu wiecej takich ktore popr
                > a
                > moje podejscie do szkoly prywatnej

                Ale jakie podejście - bo poza "nigdy w życiu" to nic nie napisałaś. Co w tym
                widzisz złego - w KAŻDEJ szkole prywatnej?
                • ela82 Re: dominikjadnomin 29.10.08, 22:43
                  Hm...taki ma wrazenie watek sie zrobil o wyzszosci szkol prywatnych
                  nad podstawowymi i na odwrot. Sa Szkoly przez duze S (tak prywatne
                  jak i publiczne), jak i podrzedne szkolki, z ktorych dziecko wiele
                  nie wyniesie.
                  Ja jak juz pisalam, wtopilam duzo w prywatna edukacje dziecka, bo
                  oprocz czesnego okazalo sie, ze musze placic za logopede, angielski,
                  jakies tam dodatkowe zajecia jeszcze muzyczne i mnie to zmierzilo w
                  koncu. A, plus jeszcze komitet, na ksiazki i jakies przybory.
                  Placowka czynna do 17,30, ale po miesiacu okazalo sie, ze wszystkie
                  dzieci odbierane sa najpozniej o 15 (bo jakies tam inne zajecia
                  dodatkowe maja) i moja mama zaczela go wczesniej odbierac, zeby nie
                  siedzial sam zaryczany.
                  A gdyby nie mama, to jeszcze musialabym komus zaplacic za
                  odbieranie. Wiec jezeli trafi sie na takie cos, to sie mozna niezle
                  finansowo przejechac.
                  • dominikjandomin USTAWA JAKAŚ CZY CO?? 01.11.08, 00:35
                    ela82 napisała:

                    > Placowka czynna do 17,30, ale po miesiacu okazalo sie, ze wszystkie
                    > dzieci odbierane sa najpozniej o 15 (bo jakies tam inne zajecia
                    > dodatkowe maja) i moja mama zaczela go wczesniej odbierac, zeby nie
                    > siedzial sam zaryczany.
                    > A gdyby nie mama, to jeszcze musialabym komus zaplacic za
                    > odbieranie. Wiec jezeli trafi sie na takie cos, to sie mozna niezle
                    > finansowo przejechac.

                    Tego nie rozumiem. Co wątek, to mowa o ODBIERANIU dzieci ze szkoły i opiekunkach
                    do dzieci w wieku szkolnym. Ustawa jakaś weszła? Kiedyś dzieci same wracały i
                    było dobrze. Teraz trzeba je raptem odbierać i zapewnić opiekunkę... Ustawa
                    jakaś weszła, czy się wszyscy zapatrzyli na głupie filmy amerykańskie?
                    • e_r_i_n Re: USTAWA JAKAŚ CZY CO?? 01.11.08, 09:01
                      dominikjandomin napisał:

                      > Kiedyś dzieci same wracały i było dobrze.

                      Nawet 'kiedyś' wiele dzieci w klasach I-III było odbieranych. I
                      dobrze.
                      Nikt nie mowi o odbieraniu ze szkoly szostoklasisty (chociaz i
                      takich trzeba czasami odbierac).
                    • ula27121 Re: USTAWA JAKAŚ CZY CO?? 01.11.08, 09:48
                      dominikjandomin napisał:

                      Ustawa jakaś weszła?
                      Nie ustawa ale jest zapis w rozporządzeniu. O ile nic nie zmienili jest tam mowa
                      o opiece nad dziećmi do 13 roku życia. Że nie mogą zostać same. Ale muszę to
                      wygrzebać bo już dawno czytałam. Przytoczę konkretny przepis.
                      A poza tym chyba trudno porównywać to co było kiedyś do tego co jest teraz.
                      Chociażby większy ruch na drogach to większe dla dzieci zagrożenie. Nie będę
                      wspominać o przemocy, przestępstwach.... A w sytuacji gdzie chce się wysłać
                      sześciolatki do szkół.....w dużych miastach odbieranie dzieci ze szkoły wydaje
                      mi się jak najbardziej uzasadnione. Przyznam, że ja bym się o swoje dziecko
                      najnormalniej w świecie bała.
    • e_r_i_n Re: czy szkola prywatna moze byc forma oszczedzan 31.10.08, 08:50
      Błąd w założeniach: dziecko po szkole może być na świetlicy (podczas
      której może mieć mnóstwo bezpłatnych zajęć).
      Wszystko rozbija się o wybranie DOBREJ szkoły - niezależnie
      prywatnej czy państwowej.
Pełna wersja