tygodniowe zakupy-nie zawsze mają sens

19.11.08, 21:19
a dlaczego podam przykład teściowej nikogo nie mając zamiaru
obrazić.A mianowicie zakupy robi z nami -osobno dla siebie.Wydaje
dużo więcej niż ja.Kupuje wszystko podwójnie potrójnie (dodam że
mieszka sama).Co potem się okazuje mąż musi wyrzucac cięzkie worki z
jedzeniem które się zepsuło.I dzięki niej zauważyłam że nie warto
kupować na dmiarze zwlaszcza produktow które długo nie wytrzymają.A
poza tym nie ma też sensu kupować na zapas np 5 puszek śledzi bo w
końcu nie bedziesz jadła codziennie tego samego a ważność tak się
skończy.Toteż robię tak jadę do supermarketu tylko po te produkty
które nie zepsują się i w małych ilościach.Bo i tak muszę iść po
pieczywo po świeże owoce mięso.Im mniej wydam supermarkecie tym
mniej wydaję na tydzień -tak ostatnio zauważyłam.Kiedyś było na
odwrót -wydawało mi się że jak wydam więcej w supermarkecie-bo
przecież tanio to lepiej,jednak sie mylilam.I tak sobie myslę po co
powstały supermarkety po to że niby tanimi towarami przyciągną ludzi
tylko po to żeby wychodzili z pęłnymi wózkami.
    • miska_malcova Re: tygodniowe zakupy-nie zawsze mają sens 19.11.08, 21:25
      tygodniowe zakupy maja zawsze sens, ale robiąc je trzeba mysleć!
    • tinga1 Re: tygodniowe zakupy-nie zawsze mają sens 19.11.08, 23:08
      Wiesz, wydaje mi się, że to nie kwestia samych tygodniowych zakupów, ale
      kupowania produktów, które są naprawdę potrzebne a nie np. w mega - promocji 5 w
      cenie 1 (a przydatność do spożycia kończy się za parę dni)i rozsądnego podejścia
      do zakupów.
      Pozdrawiam
    • serendepity Re: tygodniowe zakupy-nie zawsze mają sens 20.11.08, 11:56
      Mysle, ze to tesciowa ma problem z robieniem zakupow, a nie ze zakupy
      tygodniowe/dwutygodniowe sa zle. Ja nic nie wyrzucam, bo kupuje to co potrzebuje
      i mam zamiar zuzyc.


      • korniz Re: tygodniowe zakupy-nie zawsze mają sens 20.11.08, 15:00
        masz rację ,że teściowa ma z tym problem .A poza tym nie może tyle
        wydawać.Nie chce jej doradzac ale widze że zastanawia się dlaczego
        tak malo wydaję.Bo ja nie mam problemów z zakupami.Głupio tak
        dyktować pouczać teściowa zwlaszcza ze to przeważnie teściowe
        pouczaja synowe.Mogę jedynie tak ogólnie zasugerować -nie bez
        pośrednio do niej.Myśle że w końcu sama dojdzie do wprawy.Dopiero
        zaczeła robić zakupy wcześniej nie musiała.
    • araceli Re: tygodniowe zakupy-nie zawsze mają sens 20.11.08, 12:05
      5 puszek śledzi to 'tygodniowe' zakupy?
    • sagittarius_84 Re: tygodniowe zakupy-nie zawsze mają sens 21.11.08, 09:05
      Każde zakupy mają sens, jeśli są przemyślane - jak któraś z Was
      napisała.
      Każdy ma swój mechanizm robienia zakupów, dla niektórych to
      koniecznosć, bo nie mają czasu w tygodniu. A nie łódzmy się - na
      zakupy potrzeba z 1-1,5 godz. (zależy od wielkości zakupów)
    • beatrix_75 nie ma nic za darmo 21.11.08, 09:20
      potwierdzam .
      Markety wyciągaja pieniądze od naiwnych ( i niektórych
      chciwych) ....własnie tak jak piszecie - kusza tanimi pozycjami -
      liczac na to ( i nie myląc sie smile ze klient -juz zwabiony- da sie
      wciągnąc w misterną siec promocji ( ? ).

      niestety w dzisiejszych czasach wpływ reklam i charakter zycia -
      mam na myśli - szybko i duzo- bardzo marketom zadanie ułatwia ...

      My wczesniej jezdzilismy 3 razy /m-c.Aktualnie staram sie raz w
      miesiącu - głownie po rzeczy ktore są w tzw osiedlowych duzo droższe
      lub po prostu ich nie ma ...
      efekt: wydajemy mniej , a jemy nawet lepiej big_grin
    • iberia.pl Re: tygodniowe zakupy-nie zawsze mają sens 21.11.08, 14:08
      mieso czy wedliny w zupelnosci mozesz kupowac raz w miesiacu i
      mrozic.
      Kazde zakupy nalezy robic z glowa.Mozna sporo rzeczy kupic na zapas,
      a na biezaco: owoce, chleb,jarzyny i szybkopsujace sie serki czy
      jogurty.
      • alina.walkowiak Re: tygodniowe zakupy-nie zawsze mają sens 27.11.08, 19:10
        "mieso czy wedliny w zupelnosci mozesz kupowac raz w miesiacu i
        mrozic. "

        Dla mnie ten punkt jest kompletnie bez sensu. Mrożę ewentualnie (bardzo
        EWENTUALNIE) tylko to, czego nie wykorzystam. Nie po to kupuję świeże, żeby
        mrozić. Dla mnie mrożenie jest koniecznością, uchronieniem czegoś od wyrzucenia
        z niewykorzystania czy niezjedzenia. Ale nie traktuję zamrażarki jako "zapasu".
        No, pomijam różne sytuacje, że ktoś mieszka na odludziu i nie ma możliwości
        częstych zakupów albo w ogóle jest uziemiony, np. z powodu choroby.
        • iberia.pl Re: tygodniowe zakupy-nie zawsze mają sens 27.11.08, 20:21
          jesli lubisz chodzic do sklepu codziennie albo co trzy dni to owszem
          pomysl mrozenia czegokolwiek jest bez sensu.

          Dla mnie forma mrozenia wedlin, chleba czy masla jest idealna,i
          zapewniam Cie, ze nie ma problemu ze swiezoscia.
          • alina.walkowiak Re: tygodniowe zakupy-nie zawsze mają sens 28.11.08, 15:20
            Czy lubię to inna kwestia, ale mam pod nosem sklep mięsny, więc wolę świeże smile W
            sumie wydaje mi się, że jak się mieszka w mieście to zawsze jest blisko do
            takiego sklepu. No, chyba, że ktoś koniecznie chce kupować mięso w marketach,
            ale w sumie i te są co krok. Znam ludzi, którzy mrożą, bo dostają całą albo pół
            świni, to też uzasadnione smile

            Mrożony chleb? Ble!!!! A masło? Nie kruszy się potem?

            W sumie, jeśli by się tak zastanowić, jaka jest "oszczędność" z mrożenia?
            Przecież wtedy więcej wydaje się na prąd. A jaki zysk? Bo chyba nie czas? Mnie
            do szału doprowadza jak mam coś zamrożone i muszę mieć na "już" smile)
            • iberia.pl Re: tygodniowe zakupy-nie zawsze mają sens 28.11.08, 20:43
              alina.walkowiak napisała:

              > Czy lubię to inna kwestia, ale mam pod nosem sklep mięsny, więc
              wolę świeże smile
              > W sumie wydaje mi się, że jak się mieszka w mieście to zawsze jest
              blisko do takiego sklepu. No, chyba, że ktoś koniecznie chce kupować
              mięso w marketach, ale w sumie i te są co krok. Znam ludzi, którzy
              mrożą, bo dostają całą albo pół świni, to też uzasadnione smile
              >

              Szkoda mi czasu na chodzenie codziennie po to zeby kupic 10 dag
              szynki, jak moge ja sobie poporcjowana wyjac z zamrazalnikatongue_out.

              > Mrożony chleb? Ble!!!! A masło? Nie kruszy się potem?

              Chleb jest swiezy jak z pieca, a maslo jak sie rozmrozi jest
              normalne, nic sie nie kruszysmile.

              >
              > W sumie, jeśli by się tak zastanowić, jaka jest "oszczędność" z
              mrożenia?

              Taka, że nie chodzę codziennie do sklepu, bo wiadomo, ze idac po
              maslo kupi sie inne wcale nie niezbedne artykuly.

              > Przecież wtedy więcej wydaje się na prąd. A jaki zysk? Bo chyba
              nie czas?

              No wlasnie czas, a poza tym moja lodowka i tak ma zamrazalnik,
              gdybym chciala osczedzac kupilabym lodoweczke bez tego wynalazku.


              >Mnie
              > do szału doprowadza jak mam coś zamrożone i muszę mieć na "już" smile)

              Kwestia przyzwyczajenia i z automatu sie pamietasmile.
            • milenamamazuzi Re: tygodniowe zakupy-nie zawsze mają sens 29.11.08, 16:57
              alina.walkowiak napisała:

              > Czy lubię to inna kwestia, ale mam pod nosem sklep mięsny, więc wolę świeże smile
              > W
              > sumie wydaje mi się, że jak się mieszka w mieście to zawsze jest blisko do
              > takiego sklepu. No, chyba, że ktoś koniecznie chce kupować mięso w marketach,
              > ale w sumie i te są co krok. Znam ludzi, którzy mrożą, bo dostają całą albo pół
              > świni, to też uzasadnione smile
              >
              > Mrożony chleb? Ble!!!! A masło? Nie kruszy się potem?
              >
              > W sumie, jeśli by się tak zastanowić, jaka jest "oszczędność" z mrożenia?
              > Przecież wtedy więcej wydaje się na prąd. A jaki zysk? Bo chyba nie czas? Mnie
              > do szału doprowadza jak mam coś zamrożone i muszę mieć na "już" smile)


              Alina, bierz pod uwagę, że każdy prowadzi inny tryb życia, i to co dla jednego
              wydaje się byc najlpesze dla drugiego wcale już takie byc nie musi. A pomysłami
              wymieniac się warto, przecież nie trzeba (i nie da się) ich wszystkich
              zastosowac u siebie.

              Ja tam lubię miec zapas zamrożonego mięsa - kupuję wtedy kiedy mam czas i kiedy
              mi się coś podoba. Z zamrażalnika wyjmuję dzień wcześniej wieczorem.
              DO niedawna dużo pracowałam, plus co drugi weekend szkoła - dla mnie w takiej
              sytuacji jedynym możliwym dniem na zakupy mięsne była tylko co druga sobota
              miesiąca! Owszem, miałam niedaleko supermarket, ale z wyboru mięso kupuję
              wyłącznie w mięsnych a nie marketach.

              Ale i teraz, mimo że mam więcej czasu, jakoś nie chce mi się codziennie do
              mięsnego łazic - wolę się przejsc do kuchni i wyjąc z zamrażalnika wink
              No i kupowanie mięsa na zapas może byc nie tylko oszczędnosią czasu, ale też
              pieniędzy, bo można zapolowac na promocje i kupic większą ilosc mięsa w
              atrakcyjnych cenach, a że mięso kosztuje sporo to takie działanie może pomóc
              sporo kasy zaoszczędzic.
    • bene_gesserit Re: tygodniowe zakupy-nie zawsze mają sens 21.11.08, 15:19

      Hurtowe zakupy maja sens.

      Tyle, ze nalezy pamietac, ze jesli cos kupilismy okazyjnie w sensie
      niby taniej, mamy tendencje do szczodrzejszego tym szafowania.
      Czyli gotujemy wiecej (niz zazwyczaj) makaronu (3 paczki w cenie
      2), sypiemy do szufladki wiecej proszku (20% gratis). Dzieje sie to
      _kompletnie_ bez udzialu naszej swiadomosci. Supermarkety to juz
      dawno odkryly.

      Odpowiedzia na wiekszosc problemow konsumenckich jest swiadome
      konsumenctwo. Umiec odroznic 'okazje' od OKAZJI, nie dac sie zwiesc
      uroczej hostessie, czytac naklejki, schylic sie do nizszej i
      tanszej polki, porownywac ceny/jakosc, zadac sobie piec razy
      pytanie 'czy na pewno tego potrzebuje w tym tygodniu?'. Jednym
      slowem - omijac pulapki automatyzmow i byc zawsze o co najmniej
      jeden krok przed supermarketowymi marketingowcami.
      • kasiorekk Re: tygodniowe zakupy-nie zawsze mają sens 21.11.08, 16:05
        >> sypiemy do szufladki wiecej proszku (20% gratis)

        a miarki nie używasz?
        • konopielka80 Re: tygodniowe zakupy-nie zawsze mają sens 25.11.08, 01:24
          Ja dosc czesto korzystam z promocji, ale tylko wtedy, gdy dany produkt naprawde uzywam. Czyli jesli np. jadam kilka razy w tygodniu makaron i widze go w promocji typu "Kup 2, trzeci gratis", to moge kupic. Bo i tak go zjem, nie zmarnuje sie.
          Co innego , gdy jest to produkt ktory uzywam sporadycznie. Po co mi na przyklad 3 sloiki sledzi, jak jem je raz na miesiac...
    • mywork Re: tygodniowe zakupy-nie zawsze mają sens 27.11.08, 21:51
      "Im mniej wydam supermarkecie tym mniej wydaję na tydzień -tak ostatnio zauważyłam."

      Miałam kiedyś tak samo, bo w supermarketach zawsze jeszcze coś kupowałam ponad
      planowaną listę. Zobaczyłam np. słoik pesto na półce i myślałam ....może makaron
      z pesto? No a potem albo nie robiłam wcale, albo robiłam raz i reszta pesto
      pleśniała w lodówce. Dlatego do marketów jeżdżę max. 2 razy w miesiącu, kurczowo
      trzymam się listy zakupów (choc i tak czasem daję się skusic na jakąś duperelę)
      i nie robię jakiś mega zapasów na pół roku choć zawsze staram się mieć jakieś
      puszki czy mrożonki na wypadek "awarii".
      A w osiedlowym sklepie wybór towarów mniejszy więc kupuję po prostu to co mam
      zaplanowane i wychodzę.
      • sagittarius_84 Re: tygodniowe zakupy-nie zawsze mają sens 29.11.08, 16:56
        Robiąc takie zapasy zakupowe jak Ty, musiałabym mieć chyba 5 lodówek, zamrażarek
        i wielką spiżarnię.

        150 kajzerek - to mnie zdecydowanie powaliło na kolana
        • mafeester Re: tygodniowe zakupy-nie zawsze mają sens 29.11.08, 19:37
          > 150 kajzerek - to mnie zdecydowanie powaliło na kolana

          Wierz mi, to zajmuje 2 szuflady w zamrażarce - trzeba tylko trochę je "ułożyć" w
          reklamówkach (pakuję w markecie po 20 szt). Mam (jak pisałem wcześniej) 2
          zamrażarki o łącznej pojemności 330 l - najpierw miałem tylko 90 l. Policzyliśmy
          z Żoną, czy warto kupić drugą - wyszło na to, że tak. Naprawdę to jest całkiem
          realne smilePo prostu spróbuj - nie musisz zaczynać od 150 kajzerek smile Chodzi o
          samą zasadę smile

          Pozdrawiam ciepło
    • mafeester Re: tygodniowe zakupy-nie zawsze mają sens 29.11.08, 13:05
      tygodniowe zakupy-nie zawsze mają sens
      @ korniz:
      > nie ma też sensu kupować na zapas np 5 puszek śledzi bo w
      > końcu nie będziesz jadła codziennie tego samego a ważność tak się
      > skończy

      Kupiłem w zeszłym tygodniu w sumie 20 puszek ryb w oleju. Termin ważności do 2011 roku. W czym więc problem??

      > Bo i tak muszę iść po pieczywo po świeże owoce mięso.

      W sklepie lokalnym bułki mam po 45 gr. W Auchan - po 28 gr. Kupuję od razu 150 szt. Zamrażam. Potem mikrofala 160W, 2 min 15 sek na 2 bułki. Na każda następną dodaję 30 sekund. Świeżutkie, chrupiące i za połowę ceny sklepu lokalnego. To samo z pieczywem. Tutaj żona lepiej wie jak rozmrażać (miłośniczka pieczywa ziarnistego).

      > Im mniej wydam supermarkecie tym mniej wydaję na tydzień

      Kuriozalne, ale nie będę dyskutował...

      @miska_malcova:

      > tygodniowe zakupy maja zawsze sens, ale robiąc je trzeba myśleć!

      Dokładnie!

      @beatrix_75:
      > Markety wyciągają pieniądze od naiwnych- kusza tanimi pozycjami

      Tak, jestem naiwny i daję się wciągać co i rusz w sieć promocji: jeśli np.proszek którego używam kosztuje o 30% mniej, albo jest go o 33% więcej (4, a nie 3 kg) przy tej samej cenie, to daję się nabrać cwanemu marketowi i go natychmiast kupuję...
      Mam w dodatku zabójczą dla mojej kasy zasadę: mam w zapasie zawsze 1 opakowanie każdej rzeczy która używam (płyn do naczyń,proszek do zmywarki, mydło, szampon itd). W momencie jak jestem zmuszony użyć takie zapasowe opakowanie, wędruje ono natychmiast na listę planowanych w markecie zakupów. Nie muszę więc wydawać w lokalnym sklepie np. 10 zł, bo kupie to samo za 2 tyg. w markecie po 7.50 za sztukę, nabijając tym samym kiesę podłemu marketowi...

      > niestety w dzisiejszych czasach wpływ reklam i charakter życia - mam na myśli - szybko i dużo - bardzo marketom zadanie ułatwia ...

      No właaaśnieeee...

      @iberia.pl:
      >na bieżaco: chleb, szybkopsujące się serki czy jogurty.

      Nie do końca wg mnie - jogurty mają ok. 1-2 tyg ważności - część można więc zakupić z zapasem, na - powiedzmy - tydzień w markecie.
      Doskonale się mrożą żółte sery, masło, margaryna. Dodatkowo można "odzyskać" część energii zużywanej przez lodówkę: używam dwóch maselniczek. W jednej jest masło które jest używane, w drugiej - jeśli jest pusta - umieszczam masło z zamrażarki i wstawiam do lodówki. tam si rozmraża i czeka na swoją kolej. I cykl się w ten sposób zamyka. Każda rzecz tak rozmrażam.

      @alina.walkowiak:
      > "mieso czy wedliny w zupelnosci mozesz kupowac raz w miesiacu i mrozic."

      > Dla mnie ten punkt jest kompletnie bez sensu.
      > Mrożę ewentualnie (bardzo EWENTUALNIE) tylko to, > czego nie wykorzystam.

      Kwestia upodobań...

      > Nie po to kupuję świeże, żeby mrozić. Dla mnie mrożenie jest koniecznością

      Dla sklepów mięsnych też - nie łudź się, że na noc nie sprzedane mięso zostaje w lodówkach sklepowych...

      > Ale nie traktuję zamrażarki jako "zapasu".

      A ja tak. Mrożone owoce w zimie kosztują średnio o 60% więcej niż te same owoce w lecie. Mam zamrażarkę 90l i drugą 240 l - ta druga tym co napisałem wyżej zarobiła na siebie w ciągu 2 lat...

      > Mrożony chleb? Ble!!!! A masło? Nie kruszy się potem?

      A próbowałaś...?

      > W sumie, jeśli by się tak zastanowić, jaka jest "oszczędność" z mrożenia?
      > Przecież wtedy więcej wydaje się na prąd. A jaki zysk? Bo chyba nie czas?

      Raczej policz - samo zastanawianie może doprowadzić do błędnych wniosków...

      > Mniedo szału doprowadza jak mam coś zamrożone i muszę mieć na "już" smile)

      Kwiestia planowania... *s*

      iberia.pl 28.11.08, 20:43 Odpowiedz

      @bene_gesserit:

      > Hurtowe zakupy maja sens.

      > Tyle, ze nalezy pamietac, ze jesli cos kupilismy okazyjnie w sensie
      > niby taniej, mamy tendencje do szczodrzejszego tym szafowania.
      > Czyli gotujemy wiecej (niz zazwyczaj) makaronu (3 paczki w cenie
      2), sypiemy do szufladki wiecej proszku (20% gratis).

      ... i mamy potop piany w trakcie prania, albo wyłącznoną pralkę jeśli ma odpowiedni czujnik...
      Makaron? Cóż, żołądek nie rozumie, ze to promocja, więc u nas zużywa się tyle samo bez względu na to, czy paczka była gratis, czy nie...

      > Dzieje sie to _kompletnie_ bez udzialu naszej swiadomosci.

      Każdy mówi za siebie, ok...? *s*

      > Odpowiedzia na wiekszosc problemow konsumenckich jest swiadome
      > konsumenctwo.

      Dokładnie!

      > nie dac sie zwiesc uroczej hostessie

      Czasami warto - w ten sposób zaopatrzyłem się w całkiem pokaźny zapasik kostek do zmywarki Calgonit - była dość długa promocja, a ja wtedy często bywałem w supermarkecie...


      > czytac naklejki, schylic sie do nizszej i
      > tanszej polki, porownywac ceny/jakosc, zadac sobie piec razy
      > pytanie 'czy na pewno tego potrzebuje w tym tygodniu?'.
      > Jednym slowem - omijac pulapki automatyzmow i byc zawsze o co najmniej
      > jeden krok przed supermarketowymi marketingowcami.

      Absolutnie tak!

      @mywork:
      > "Im mniej wydam supermarkecie tym mniej wydaję na tydzień -tak ostatnio zauważyłam."

      > Miałam kiedyś tak samo, bo w supermarketach zawsze jeszcze coś kupowałam ponad
      > planowaną listę.

      Kwestia samodyscypliny. Wystarczy zrobić przed zakupami listę i ściśle się jej trzymać. Wyjątek stanowią pozycje o których się zapomniało przy jej przygotowywaniu...

      Pozdrawiam wszystkich zakupowiczów smile
Pełna wersja