mirabeela
15.12.08, 19:23
Mogę oszczędzić na jedzeniu, na ciuchach, na telefonie. Nie potrafię na
kosmetykach. I to nie sa kosmetyki do makijazu np. cień do powiek czy tusz.
Sa to głownie rzeczy przeciwzmarszczkowe, niewidoczny podkład, bo cerę ma
trupią, (róż bądź puder) + ochronne szminki, szampony, odzywki do włosów i
maseczki. Koncentruje się głownie na tym, by nawilżyć, odżywić czy
zregenerować skore. Nie używam w ogolę np. tuszu do rzes.
Przyznam się, że wiele z tych rzeczy po pierwszym użyciu ląduje na dnie szafek
i szybko 'terminuje się'. Jestem wyczulona na punkcie skory twarzy i jeśli coś
jest nie tak-a mało mam kosmetyków ''na tak'', to niestety podświadomie tego
nie używam i kupuje nowe.
Sa to dla mnie podstawowe zakupy. Dające mi gwarancje tego, ze np.
przedwcześnie się ''nie zmarszczę'', i odpowiednio chronię skore. Wydaje na
nie ok 200zł na miesiąc.
Ma ich cale szafy. Urban mam kilka sztuk, ale na kremach
przeciwzmarszczkowych-wszelakich nie potrafię oszczędzać..
Kiedy widzę, ze np. jakiś krem jest zużyty do polowy, mam awersje i nie
potrafię z niego korzystać. Mam wrażenie, że niszczę sobie skore.