zalegające mazidła:(

15.12.08, 19:23
Mogę oszczędzić na jedzeniu, na ciuchach, na telefonie. Nie potrafię na
kosmetykach. I to nie sa kosmetyki do makijazu np. cień do powiek czy tusz.

Sa to głownie rzeczy przeciwzmarszczkowe, niewidoczny podkład, bo cerę ma
trupią, (róż bądź puder) + ochronne szminki, szampony, odzywki do włosów i
maseczki. Koncentruje się głownie na tym, by nawilżyć, odżywić czy
zregenerować skore. Nie używam w ogolę np. tuszu do rzes.

Przyznam się, że wiele z tych rzeczy po pierwszym użyciu ląduje na dnie szafek
i szybko 'terminuje się'. Jestem wyczulona na punkcie skory twarzy i jeśli coś
jest nie tak-a mało mam kosmetyków ''na tak'', to niestety podświadomie tego
nie używam i kupuje nowe.

Sa to dla mnie podstawowe zakupy. Dające mi gwarancje tego, ze np.
przedwcześnie się ''nie zmarszczę'', i odpowiednio chronię skore. Wydaje na
nie ok 200zł na miesiąc.

Ma ich cale szafy. Urban mam kilka sztuk, ale na kremach
przeciwzmarszczkowych-wszelakich nie potrafię oszczędzać..

Kiedy widzę, ze np. jakiś krem jest zużyty do polowy, mam awersje i nie
potrafię z niego korzystać. Mam wrażenie, że niszczę sobie skore.
    • hellious Re: zalegające mazidła:( 15.12.08, 19:33
      Niszczysz to ty sobie nie skore, tylko portfel tongue_out Ale chyba kazda kobieta tak ma, ze jak jej kosmetyk nie odpowiada, nie uzywa go wiecej. Ja tez tak mam, wiec staram sie kupowac te sprawdzone, a te co nie przeszly zuzywam do stop np tongue_out Nie podchodzace szampony uzywam do prania delikatnych ubran, bo taki szampon to i delikatny i pachnie ladniesmile
      • mirabeela Re: zalegające mazidła:( 15.12.08, 19:36
        hellious napisała:

        > Niszczysz to ty sobie nie skore, tylko portfel tongue_out Ale chyba kazda kobieta tak m
        > a, ze jak jej kosmetyk nie odpowiada, nie uzywa go wiecej. Ja tez tak mam, wiec
        > staram sie kupowac te sprawdzone, a te co nie przeszly zuzywam do stop np tongue_out N
        > ie podchodzace szampony uzywam do prania delikatnych ubran, bo taki szampon to
        > i delikatny i pachnie ladniesmile


        u mnie jest nawet gorzej... nie wiem które mi pasują, a które nie. Nie sugeruje
        się reklama, ale cenami. Mam wyrzuty sumienia, ze zawsze kupuje najtańsze...
        Przerzuciłam sie na droższe i jest ten sam efekt.
        • hellious Re: zalegające mazidła:( 15.12.08, 19:40
          Z doswiadczenia wiem, ze nie zawsze cena idzie w parze z jakoscia. Wchodzisz czasem na forum Uroda? Tam jest sporo madrych dziewczyn, i one powiedza ci, ze faktyczna cena kremu Loreala jest piec razy zawyzona dla renomy marki smile A to samo mozesz miec w tanim polskim kremie. Najlepiej jest nauczyc sie czytac skladniki i porownywac.
    • marzeka1 Re: zalegające mazidła:( 15.12.08, 19:59
      Kiedyś też kupowałam w tak dziwaczny sposób,w sumie jest to bezsensowne i rujnujące dla portfela. Teraz kupuję kosmetyki na zasadzie- maksymalnie jedna rzecz w zapasie- 1 krem,żel, tonik itp.A też dbam o skórę, używam dobrych toników, kremów, ale następny kupuję, gdy widzę,że kończy mi się damy kosmetyk.200zł. miesięcznie na kosmetyki pielęgnajcyjne to sporo, tym bardziej,że nie zużywasz ich.
    • bene_gesserit Re: zalegające mazidła:( 15.12.08, 22:02
      Jesli masz taka fobie, kupuj kremy w tubkach albo dozownikach - to
      o wiele bardziej higieniczne opakowania. Ew. nabieraj kremu ze
      sloiczkow specjalnymi szpatulkami, nie paluchem.

      Mazidla wolniej sie starzeja, jesli trzyma sie je w lodowce.
      Kosztownych kremowych pomylek unikniesz, jesli przed zakupem
      poprosisz o probke produktu - pozwoli ci to zadecydowac, czy sie
      dla ciebie nadaje. Jesli wydajesz miesiecznie na to 200 zeta i
      zuzywasz tylko polowe, mozna zalozyc, ze rocznie wywalasz w bloto
      co najmniej 1200 zeta - cena fajnego plaszcza albo kilku par butow.
    • yoko0202 Re: zalegające mazidła:( 15.12.08, 23:44
      miałam problem z kremami do twarzy, i zaczęłam prosić o próbki z
      apteki przy okazji innych zakupów, w ten sposób dopasowałam krem
      idealny smile [ok. 30 zł słoiczek więc wcale nie taki strasznie drogi]

      a jeżeli chodzi o szampony i odżywki to poradziłam się fryzjerki,
      pierwszą partię kupiłam w sklepie fryzjerskim, teraz czasami na
      allegro od sprawdzonych sprzedawców (dodam, że za 1 litr szamponu
      fryzjerskiego płacę ok. 10 zł, a za 800mg fenomenalnej odżywki 20
      zł - więc wychodzi kilka razy taniej niż wiodące marki w drogeriach,
      a efekt jest niebo a ziemia, z drogerii nic mi nie pomagało a włosy
      miałam praktycznie do ścięcia w całości, i jednak udało się je
      uratować i teraz pierwszy raz od lat zbieram komplementysmile
      • mamapioo do yoko0202 16.12.08, 07:53
        yoko0202 - napisz proszę nazwy tych kosmetyków do wlosów.
        Zafundowałam sobie własnie piękny blond na święta i efekt jest taki
        że mam spalone siano na łbie....
        • yoko0202 Re: do yoko0202 16.12.08, 09:13
          mamapioo napisała:

          > yoko0202 - napisz proszę nazwy tych kosmetyków do wlosów.
          > Zafundowałam sobie własnie piękny blond na święta i efekt jest
          taki
          > że mam spalone siano na łbie....

          hehe, jak przez pewien czas wyglądałam jak łysiejąca lekko siwiejąca
          wiedźminka, i dosłownie odpadła mi dolna warstwa włosów smile
          obecnie używam kosmetyków fryzjerskich Kallos - szampon jajeczny
          (żółty w przezroczystej butelce 1 l.) oraz bajeczna odżywka mleczna
          kallos Latte (biały słoik z niebieskimi napisami), pachnie jak
          ciasteczka waniliowesmile do kupienia u wielu sprzedawców na allegro.
          Polecam też jedwab w płynie Farouk - ok. 3 zł. buteleczka, starcza
          nawet na kilka aplikacji na długie włosy.

          Jeżeli masz siano totalne, to może na początek warto zainwestować w
          jeden komplet kosmetyków Renee Blanche (szare opakowania z różowymi
          kwadracikami) - dość drogo bo szampon ok. 30 i maska ok. 40 zł w
          sklepie fryzjerskim, ale naprawiają włosy dosłownie po pierwszym
          zastosowaniu, a potem tańszy kallos spokojnie wystarcza na codzień.

    • martabg Re: zalegające mazidła:( 16.12.08, 09:25
      A ja myślę, że problem jest natury psychicznej i pomogłby psycholog.
      Ta fobia przed starzeniem się może się powiększać, następne kroki to
      liftingi, bo uznasz, ze drogie kremy to i tak już są niedobre, jak
      dla Ciebie.
      Oczywiście dobry lifting nie jest zły, jak kogoś na niego staćsmile

      Rozwiązanie na tą chwilę to mniejsze słoiczki.
      I nie ślepa wiara, że kremy uchronią przed marszczeniem.
      Może tak, może nie.
    • yoko0202 Re: zalegające mazidła:( 16.12.08, 09:41
      mirabeela napisała:

      > Sa to głownie rzeczy przeciwzmarszczkowe, niewidoczny podkład, bo
      cerę ma trupią, (róż bądź puder) + ochronne szminki, szampony,
      odzywki do włosów i maseczki. Koncentruje się głownie na tym, by
      nawilżyć, odżywić czy zregenerować skore.

      powiem Ci, że moja cera poprawiła się ogromnie, odkąd mam psasmile
      Codziennie jestem na dworze minimum godzinę, takie spacery czynią
      cuda, przedtem nie lubiłam zimna, więc od października do marca jak
      nie musiałam to nie wychodziłam z domu.
      Kupuję w aptece Capivit Hydro, i piję mnóstwo wody - tak naprawdę,
      jeżeli nie zadbasz o naturalne nawilżenie i dotlenienie skóry, to
      kosmetyki niewiele pomogą, nawet te z najwyższej półki
      • mirabeela Re: zalegające mazidła:( 16.12.08, 20:50
        Teraz mam zajęcie pt: 10 godzin w ciągu dnia na powietrzu.

        Dzieki bogu kończy sie za 2 tygodnie, inaczej bym sobie żyły otworzyła.

        Zobaczymy jaki to będzie miało skutek dla cery. Juz czuje zmiany- strasznie naciąga.
    • mucta Re: zalegające mazidła:( 17.12.08, 09:55
      Może powinnaś zajrzeć na stronę mazidla.com ?

      Można tam zrobić kosmetyki samodzielnie. Bez wypełniaczy, barwników, zapychaczy
      itd. Nie próbowałam jeszcze, ale ponoć wciąga i jest fajne dla ludzi z bardzo
      wrażliwą, wymagającą cerą.
      • mirabeela Re: zalegające mazidła:( 17.12.08, 16:36
        mucta napisała:

        > Może powinnaś zajrzeć na stronę mazidla.com ?
        >

        mam mniejsze zaufanie do kosmetyków robionych przeze mnie (co do ich
        skuteczności), niz do tych w tubkach..
        • mucta Re: zalegające mazidła:( 17.12.08, 18:21
          Twój problem nie dotyczy w takim razie rzeczywistości realnej tylko wyobrażeń i
          urojeń.
          Raczej forum "Psychologia" pomoże niż forum "Oszczędzanie".
    • ula27121 Re: zalegające mazidła:( 18.12.08, 11:30

      To może raz na kwartał wydać 600 zł lub raz na pół roku 1200 na kosmetyki z tej
      najwyższej półki?
    • jop Re: zalegające mazidła:( 18.12.08, 13:30
      Po pierwsze, starannie wybieraj - zanim coś kupisz, poczytaj jak
      najwięcej o danym produkcie, poszukaj opinii użytkowniczek. To
      oczywiście nie gwarantuje sukcesu, ale zmniejsza prawdopodobieństwo
      totalnej wtopy.

      Po drugie, zanim coś kupisz, postaraj się o próbkę - paniom w
      Sephorze mówi się brutalnie, że nie kupisz kremu za parę stówek bez
      ponoszenia go co najmniej przez dzień, bo musisz zobaczyć, jak się
      zachowuje na skórze.

      Po trzecie, dąż do przejścia ilości w jakość. Nie jesteś shar-pejem
      ani nie masz dziesiątków metrów kwadratowych skóry twarzy, nie
      potrzebujesz litrów kremów miesięcznie, więc kupuj tylko tyle, ile
      potrzebujesz i zużyjesz, ale za to z wyższej półki. O ile np. żel do
      twarzy można mieć tani, bo on nic nie robi, więc skoro myje, nie
      podrażnia i przyjemnie się go używa, to może to być choćby Ziaja za
      parę złotych, w kremy warto zainwestować nieco lepsze. W przypadku
      kremów całkowicie wystarczy: przeciwzmarszczkowy na noc, ochronny z
      filtrem na dzień, pod oczy, plus ewentualnie jakieś serum pod krem.
      Ale po jednym z każdego!

      Po czwarte, zanim coś odstawisz, zmuś się do brutalnej autoanalizy,
      czy rzeczywiście z kremem coś nie gra. Nie wchłania się? Wyłazi
      tłusta warstewka? Podrażnia? Jeśli tak, to rzeczywiście należy dać
      sobie spokój, ale jeśli nie ma konkretnej przyczyny, to nie ma
      mientkiej gry - zużywasz do końca. Normalnie zużywany krem nie
      zepsuje się do końca słoiczka - i dlatego nie należy mieć pięciu na
      raz, bo będziesz je zużywać tak długo, że coś się zepsuje.

      Po szóste, skoro już mówimy o fobii na temat psucia, jak Ci
      doradzono, kupuj w tubie albo z dozownikiem, używaj szpatułki, ale
      zużywaj wszystko do końca. Jeśli krem nie zmienił konstystencji i
      zapachu i nie minęła data przydatności do zużycia, jest dobry i
      należy go zużyć.

      Po siódme, pozbywaj się rzeczy, które rzeczywiście Ci nie podeszły.
      Daj komuś z rodziny, albo komuś, z kim jesteś na tyle skumplowana,
      że się nie obrazi na propozycję wzięcia napoczętego kremu, albo
      wystaw na allegro za złotówkę. Lepsza choćby złotówka niż psujący
      się krem zajmujący miejsce w szafie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja