cześć

09.02.09, 11:20
Jestem bardzo rozrzutna, dlatego postanowiłam się poprawić.

W moim gospodarstwie domowym mieszkają 3 osoby: mama, tata i 3
letnia córeczka. Mieszkamy w dużym mieście, na karku kredyt
hipoteczny (mieszkanie), dwa samochody (paliwo...), za chwilę Mała
pójdzie do przedszkola, a ja chcę otworzyć firmę. To najważniejsze
powody, dla których musimy się dokładnie przyjrzeć naszym wydatkom i
zacisnąć pasa. Pomożecie?
Pozdrawiam
Iza
    • sorbek Re: cześć 09.02.09, 11:39
      to teraz prosimy o listę dochodów i wydatków bo inaczej nie wiadomo od czego
      zacząć smile
      właściwie to wydatki są głownie potrzebne tylko szczegółowo wink
    • ikame Re: cześć 09.02.09, 11:50
      dzięki za błyskawiczną odpowiedź

      Założyłam sobie arkusz budżetowy całkiem niedawno, ale i tak wiem,
      gdzie leżą moje najslabsze punkty:
      1) marnowanie jedzenia (wstyd mi jak nie wiem co)
      2) kupowanie w osiedlowych sklepikach (jakość marna, a ceny
      kosmiczne)
      3) papierosy męża (rzuca,rzuca....)
      4) bezsensowne opłaty za gotówkę z "cudzego" bankomatu
      5) kupowanie obiadów w pracy (zwłaszcza mężowe obiady są niezdrowe i
      drogie), ale nie mam pomysłu co dawać mu do pracy do zjedzenia, tak,
      by sobie łatwo mógł podgrzać w mikrofalówce.
      a co do budżetu to sprawdzę i podam za czas jakiśsmile]





      • kreatywni Re: cześć 09.02.09, 14:10
        Pomożemy smile
        • sorbek Re: cześć 09.02.09, 19:27
          widzisz sama już znalazłaś słabe punkty to teraz tylko je wyeliminować smile
          a mąż nie moze wziąć po prostu kanapek a obiad zjeść po powrocie do domu - mój
          tak właśnie robi i żyje wink
          A do mikrofali można wziąć wiele gotowców tzn takich zrobionych w domu jakieś
          fasolki, kiełbaski właściwie w mikrofali można przygrzać prawie wszystko choć
          czy to smaczne to już inna kwestia uncertain
          • mirka_sm Re: cześć 09.02.09, 20:39
            do mikrofali mozesz dac wszystko, ja biore do pracy pelne drugie
            danie ugotowane w domu i podgrzewam. trzeba sie tylko zaopatrzyc w
            szczelne pojemniki.
            co do marnowania jedzenia: zapisz sobie wartosc wszystkiego co
            wyrzucasz przez 1 mc- a potem zlap sie za glowe, jak zoabczysz sume,
            moze pomoze...
            z bankomatow - coz trzeba zapomniec ze istnieja inne bankomaty niz
            bezprowizyjne. ja je traktuje jakby ich nie bylo.
          • ikame kanapki odpadają 09.02.09, 21:31
            nie chcę, żeby zżerał kanapki - maz pracuje od 13,00 do 21,00 na obiad w domu ok
            12.00 jest po prostu za wcześnie, a po powrocie ok 22.00 zbyt późno.
      • mywork Re: cześć 09.02.09, 21:03
        mnie pomogło zapisywanie w specjalnym arkuszu absolutnie wszystkiego co wydajemy
        przez ok. 2-3 miesiące. Wtedy przejrzałam na oczy gdzie uciekają pieniądze.
        Teraz założyliśmy sobie określony budżet na każdy miesiąc który ma nam
        wystarczyć na wszystko co trzeba. Po prostu założyliśmy pewien poziom życia i
        dopasowaliśmy do niego budżet. Te pieniądze mamy na osobnym wspólnym koncie,
        każde z nas ma do niego kartę i podgląd przez internet. Aczkolwiek podzieliliśmy
        się w kwestiach zarządzania - tzn. ja głównie steruję forsą na jedzenie, chemię
        i sprawy dzieci a mąż zarządza sprawami samochodów, opłatami za basen.
        Konto firmy męża jest osobno i on tam sobie sam rządzi, płaci zusy, podatki,
        zakupy firmowe, itp.

        Jeśli chcesz oszczędzać co nieco to sprawdzoną metodą jest comiesięczne zlecenie
        stałe na koncie określonej kwoty i zaraz po wypłacie. Najlepiej zacząć od małej
        kwoty, typu 50-200 zł miesięcznie bo trochę potrwa zanim opanujecie sztukę
        budżetowania i zarządzania pieniędzmi.

        A co do obiadów, to ja gotuję dwudaniowe (zupa i drugie) i mąż jedno danie
        bierze do pracy w pojemnikach i odgrzewa w mikrofali (przy odrobinie wprawy na
        prawdę można odgrzać wszystko!) a drugie je po przyjściu ok. 18-tej. No i rano
        je porządne śniadanie. U nas chodziło też o to by uniknąć odwiecznych kanapek do
        pracy bo małż mocno się po nich "pogrubasił"

        Żeby nie marnować jedzenia musisz po prostu planować menu na cały tydzień,
        szczególnie obiady i wtedy kupujesz to co potrzeba i w ilościach odpowiednich.
        No i poszukaj tu na forum sposobów na przerabianie resztek z dnia poprzedniego -
        z ugotowanych ziemniaków które zostały możesz przecież zrobić jakąś zapiekankę,
        itp. Albo też zamrażaj niektóre potrawy, przyda się jak będziecie zmęczeni po
        pracy i głodni do tego.

        uffffffffff, ale się rozpędziłam...............
        powodzenia
Pełna wersja