marajka
28.05.09, 17:26
Tak sobie podczytuję to forum i myślę...Jeśli uwielbiam dobrą herbatę i kupuję
tylko Dilmah, a nie Minutkę to jestem rozrzutna? Czy po prostu dbam o jakość
tego co lubię, i o ile mogę jeść tani ser, to herbatę piję drogą? Czy będę
rozrzutna dopiero wtedy, kiedy nie czuję różnicy, ale kupuję, żeby np. inni
widzieli, ze mnie STAĆ.
Czy jeśli jem makaron za 0.99 zł. bo nie stać mnie na inny to oszczędzam czy
muszę zaciskać pasa po prostu?
Czy jeśli staram się nie kupować niepotrzebnych rzeczy i wybierać najtańsze w
swojej klasie i jakości to jestem oszczędna czy nie?
Moja mama twierdzi, że jestem oszczędna. Ja- że po prostu nie wydaję za dużo,
ale mogłabym mniej.
Więc gdzie jest granica: skąpstwo- oszczędność- rozrzutność? Czy jest zależna
od zamożności? Jeśli ktoś jest bogaty, a po prostu nie kupuje niepotrzebnych
rzeczy, leci na Malediwy ale wybiera tańszą ofertę- to jest oszczędny czy nie?