Dodaj do ulubionych

Animal symbolicum?

29.08.13, 22:57
Poczytałem sobie z uwagą wymianę zdań na forum, któremu nadano - szczytną zapewne w założeniu - nazwę Kawiarenki(kropka)Filozoficznej...

Kawa przybyła do nas podobno z Czarnego Lądu. Pita, miała rozjaśniać umysł i pobudzać nie tylko witalizm, ale i umysł. Pojawiały się i nieśmiałe sugestie, iż "cud Renesansu" zawdzięczamy właśnie kawie. Cud - co widać, śledząc historię cywilizacji - nie tylko dla niedowiarków bywa zjawiskiem równie rzewrotnym, co i ulotnym. Europa musiała czekać kolejne 300 lat, by inny "motywator" gruźlica, dał światu kolejny wysyp geniuszu.

"Gahveh khaneh" czyli po naszemu szkoły mądrości, nazwę swą zawdzięczały temu, iż gromadzili się w nich wybitni uczeni i pisarze. Turkom zawdzięczamy wszak nie tylko pohański but na żywotnym gardle Europy, ale i sławę odsieczy, po której to Jan III Sobieski kawiarnie otwierać nakazał. Ziarna w taborach zgarnął wystarczająco.

Co ciekawe- obok eksluzywnych i full wypas lokali kawiarnie umieszczano też nierzadko na terenach pustynnych.

Memento? Wizjonerski i ostrzegawczy krok? Próba konfrontacji przepychu z czymś beznadziejnym? Ożywienie umysłu graniczące z posuchą?

Kiedy czytam dziś teksty na kilku wątkach Waszej Kawiarenki, zadaję sobie na nowo pytanie o dewaluację pojęć.

cdn
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: Animal symbolicum? 29.08.13, 23:10
      Animal symbolicum. Określenie wprowadzone przez Ernsta Cassiera.
      Pojęcie klasycznie funkcjonalne, dalekie od definicji człowieka jako istoty. Pojęcie to czyni bowiem - przynajmniej w zamyśle autora, a pewnie - co się okaże- nie tylko jego - człowieka twórcą kultury.

      Człowiek jest tedy elementem, który jako byt samodzielny nie ma znaczenia. To ostatnie zostaje mu dopiero nadane poprzez wprzegnięcie go w określoną i wtedy już wieloelementarną całość. Poznanie jest natomiast wyłącznie symbolicznym przyswajaniem określonych zjawisk przez ludzki umysł. Zatem filozof wprowadzając "wirtualne" niejako pojęcie symbolu, podkreśla ostateczną i wiodącą rolę rozumu w procesie poznawczym. Kultura, mimo, iż jest elementem świata form symbolicznych, ma rozmaite formy tak modalne, jak i jakościowe. Przestrzeń zatem inaczej będzie postrzegana w micie treści dowolnej, a inaczej w nauce.
      Śledząc forumowe wypowiedzi z dnia dzisiejszego, stawiam sobie pytania: czy faktycznie - jak chce filozof - "wszystkie formy symboliczne posiadają tą samą funkcję poznawczą, czyli określanie nieokreślonego, tylko nie wszystkie na tym samym poziomie."?
      Czy rzeczywiście - w świecie wirtualnego internetu - mit zdominował naukę, a emocje przyćmiły rozsądek?

      I wreszcie - czy (a jeśli tak, to jaka) zbiorowość ma decydować o tym, w jaki sposób jednostka winna współgrać z pozostałą zbiorowością?

      cdn.
      • wscieklyuklad Re: Animal symbolicum? 29.08.13, 23:14
        Wspomniany mędrzec spierał się (bez ostatecznego rozstrzygnięcia, jak twierdzi teoria filozofii) z Martinem Heideggerem, który twierdził, iż bycie jest równoznaczne z egzystencją, co ma nas wyróżniać pośród innych "bytów". "Swoim życiem człowiek daje już jakąś odpowiedź, ale nie zdaje sobie z tego sprawy. Stąd kierowanie uwagi na to, co jest wokół (ludzie, rzeczy). Bycie bytu jest wolą. Każdy byt jest bytem woli. Podstawą bytu z kolei jest bycie. Bycie wyzwala byt w ryzyko (bycie to ryzykowanie), które opiera się na woli. Od nas samych zależy, jak postąpimy w danej sytuacji (ryzyku). Trzeba też pamiętać, iż byt jako zaryzykowany, położony jest na "wadze". Całość wiąże się z problematyką bycia lub nie bycia w "otwartym". "Otwarte", jako pojęcie, w którym człowiek nie funkcjonuje. Termin ten jest dla zwierząt i roślin, bo nie zdają sobie z tego sprawy. Zatem "otwarte" jest tym, co nie zastanawia (bo nie grozi)" -tyle z teorii Heideggera.

        cdn.
        • wscieklyuklad Re: Animal symbolicum? 29.08.13, 23:20
          Oba wątki - "Kawiarenki" i "Filozofii" - przedzielone kropką - tworzą ciekawą intelektualną propozycję.
          Bowiem zawsze możemy ograniczyć się do członu pierwszego i -przynajmniej w dzisiejszym zrozumieniu funkcjonalnego (choć przecież przez to wcale nie ludzkiego), charakteru "pomieszczenia rozrywkowego i także śledząc potoczne, poranne wpisy na forach wielu, możemy oznajmić czytelnikom, iż oto pochylamy się właśnie nad filiżanką kawy (w naszym domowo-kawiarnianym zaciszu), co - gdyby przywołać XVI wieczną intelektualną przydatność lokalu, winno stanowić zachętę do dysput intelektualistów, lecz przecie nie jarmarcznych przekupek.

          cdn
          • wscieklyuklad Re: Animal symbolicum? 29.08.13, 23:32
            Twórca tutejszego forum pamiętał o tezach uniwersalnych. Znając "historię kawiarnianej wymiany intelektualnych poglądów", liczył prawdopodobnie, iż przyciągnie gupę osób, która - niechby w formie polemiki (byle kulturalnej), która jeśli nawet poprowadzi tok rozmowy w kierunku saharyjskich wydm, to i tak gdzieniegdzie trafi się zielona oaza - może nie z barakiem oferującym kawę, ale choćby z mętnym bajorkiem, w którym ktoś tam od czasu do czasu złowi przynajmniej skorpiona wyzbytego jadowych kolców.

            Filzozof musi jednak otwarcie nie tylko przedstawiać swoje racje, ale i ich bronić. Jeśli zatem napotka na swej drodze skorpiona "żądlącego" wcale nie musi wcale - wzorem armii z "Faraona" nadkładać drogi, zasypując przy okazji mozolnie budowany kanał nawadniający i przyczyniając się do targnięcia na życie tenże kopiącego, ale - skoro mówimy o roli symbolu, mitu i nauki, równie łatwo może ponad tym marnym stworzeniem na wysokości pięt jego postawić krok omijający.
            A jeśli jadowity stworek próbuje mimo to kąsać, to filozof (w dodatku kawą posilony) może umieścić go w wiwarium (rodzaj pustynnego bana, poprzedzonego np. ostrzeżeniem).

            Wedle Heideggera to "Człowiek (dassein) uobecnia dopiero byt – to samo spotkanie z bytem nie jest z góry w żaden sposób określone, może odbyć się tak lub inaczej. Ten aspekt egzystencji nosi nazwę Możliwości. Dasein może być w taki lub inny sposób. Sam projektuje bycie tego co jest (a tym samym i swoje własne). Nie oznacza to jednak, że Dasein jest "wolny", że może stać się kim chce w świecie stworzonym według własnej woli. Tradycyjnie rozumiane pojęcia wolności, woli, tworzenia są tutaj zupełnie niewłaściwe. Dasein egzystując zawsze równocześnie projektuje, egzystuje jako projektujący i w każdym momencie jest-już-w-jakimś-świecie. Sytuacja ta nie jest w żaden sposób pochodną jego woli lecz stanowi narzucony mu sposób bycia. Innymi słowy egzystencja nie jest przedmiotem jego wyboru – zawsze już odnajduje się "rzucony" w nią." Heidegger nazywa to "Faktycznością".

            cdn.
            • wscieklyuklad Re: Animal symbolicum? 29.08.13, 23:52
              Zatem podsumowanie:

              Samanta5 pisze oto:

              (...) jeżeli chcesz udzielić poparcia osobie którą znasz to dlaczego tego nie uczynisz? To są dorosłe osoby, tak sądzę i mają prawo do załatwienia swoich spraw w taki sposób jaki uważają za słuszny. Czy wyprosiłbyś przyjaciół ze swojego domu gdyby zaczęli prezentować inne zdanie? To, co się dzieje to nawet nie jest kłótnia.

              Hmm, Samanto.

              Ciekawy to wniosek, ale (jak na filozofa przystało) dopuszczając Twe prawo do niego, pozwolę się z nim nie zgodzić.

              Uzasadnienie:
              1.nie zauważyłem, by na forum w dniu dzisiejszym zawitali "przyjaciele domu". Nawet filozof winien pozostawić sobie pewien margines "nieufności", ale nawet jeśli uznamy tolerncję i otwartość za zmierzającą ku nieskończoności, to logika matematyczna oraz dokłądne czytanie nie pozostawią wątpliwości, iż dzisiejsi goście raczej przyjaciół na GW nie mają.
              2. Jeśli założymy, iż gości poczęstujemy w naszym domowo-kawiarnianym zaciszu, napojem rodem z Afryki, to - jeśli pamiętamy o spójności historii - dopuścimy (jako filozofowie =miłujący wiedzę) sprzeczne z naszymi poglądy na temat dowolny, nie tylko bez za drzwi kogokolwiek wyrzucania, ale też bez wylewania na nich filiżankowej zawartości tak przecież kuszącej i cennej (i to nie z obawy o plamy na parkiecie/dywanie).
              3. Nie podzielam tezy, iż osoby dorosłe mają prawo "załatwiać swoje sprawy w sposób im pasujący".
              Kawiarenka.Filozoficzna - jak pojmuję, jest miejscem, w którym dyskutujący prezentują swoje poglądy bez personalnych wycieczek pod czyimkolwiek adresem. Człowiek dorosły bowiem - a zwłaszcza potencjalny filozof konsumujący kawę, - jeśli zgodzimy się z teoriami choćby tylko dwóch przywołanych przeze mnie faktycznych mędrców - ma możliwość wyboru i - jeśli ma w głowie minimum szarych komórek - winien - przynajmniej od czasu do czasu ich użyć - tu w aspekcie tłumienia inwektyw rzucanych publicznie pod adresem konkretnego nicku.
              Forum czytają także nie tylko prymitywy (spotykane w gronie niektórych autorów wypowiedzi)
              ale i osoby o wyższym stopniu intelektualnego zapotrzebowania niż obnażane do znudzenia " "cierpienia ego".
              Zgodzę się, iż wymiana zdań nie miała charakteru kłótni, gdyż inwektywa zawsze oznacza jednostronną agresję, którą można zbyć milczeniem, lub stanowczą reakcją (niekoniecznie równie brutalną).

              W tym sensie pozwolę sobie podzielić jedyną (w moim naturalnie mniemaniu) uwagę, jaką poczyniłaś:
              Moderator/admin wątku winien zajać stanowisko prawdziwego filozofa.
              Szanujac wrażliwość innych rozmówców (zwłaszcza nie mających pojęcia o genezie konfliktu, jaki przyciągnął tu przypadkowe "byty", winien przywołać je stanowczo do porządku, a jeśli tego by nie pojęły, szerokim krokiem przejść nad nimi do porządku dziennego.
              Biadolenie nad rozlaną filiżanką kawy filozofa prowadzi bowiem do trwogi i upadku.

              To także aspekty filozofii Heideggera.

              Dziękuję za uwagę.
              • samanta5 Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 00:13
                Dziękuję i ja, że moją wypowiedź tyloma słowami zaszczycić raczyłeś.
                Pozostań przy swoim, jako rzekłeś. Tego zabronić Ci nie potrafię i nie chcę bo może to właśnie mądrość przez Ciebie przemawia? Do tytułu filozofa prawa sobie nie uzurpuję ale jeżeli już o temat w kontekście mojej skromnej osoby zahaczyłeś, to coś mi rzec związanego z ową dziedziną wypada.
              • scand Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 07:59
                >Twórca tutejszego forum pamiętał o tezach uniwersalnych. Znając "historię kawiarnianej wymiany intelektualnych poglądów", liczył prawdopodobnie, iż przyciągnie grupę osób, która ..

                Twórcą niniejszego forum była Kamfora, która w pewnym momencie je porzuciła, czując zapewne niejakie wypalenie. W jednym ze starszych wątków przedstawiała genezę swojego pomysłu, przy którym spory udział miała także inna dyskutantka Malvina (ciekawe czy jeszcze żyje gdzieś w sieci, lubiłem jej specyficzny język). Tak więc geneza forum jest, rzec by można, czysto kobieca.
                Kamfora zostawiła forum całemu stadu adminów, z których obecnie ostało się jedynie 3 ... mężczyzn. Wygląda na to, że mężczyźni są bardziej stali w przedsięwzięciach, nawet nie własnych, można by rzecz bardziej uparci, co zresztą widać nie tylko na tym forum, ale generalnie w historii.. ( z dobrymi i złymi tego konsekwencjami).
                Ciekawe jak teraz tę genezę zinterpretujesz w duchu Heiddegerowskim szanowny WścieklyUkladzie ? wink

                P.S. Nawiasem mówiąc warto dołączyć by do grona moderatorów jakąś kobietę .. są jakieś ochotniczki ? smile
                • al-szamanka Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 09:35
                  scand napisał:

                  > P.S. Nawiasem mówiąc warto dołączyć by do grona moderatorów jakąś kobietę .. są
                  > jakieś ochotniczki ? smile


                  Dołącz k.karen z Podwórka, a gwarantowane, że już niebawem żadna kobieta, oprócz przybocznych, nie będzie miała prawa powiedzieć w Kawiarence ani słowabig_grinbig_grinbig_grin
                  M.maska wyszukała na gazecie miejsce na Podwórko, opracowała i założyła je - teraz obie jesteśmy tam zbanowane.
                  • k.karen Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 09:59
                    Świetny pomysł, zgłaszam więc swój akces na moderatorkę Kawiarenki smile
                    Ale jako uzasadnienie zacytuję słowa pomysłodawczyni z wątku obok:

                    Zgadzam się z tym tylko częściowo. Zgody nie można zawrzeć z osobnikiem, który pokazał swoją prawdziwą duszę nasączoną złem - po prostu, z takim kimś nie chce się mieć już do czynienia, ale obowiązkiem jest przestrzegać przed nim innych. Zaniechanie tego byłoby objawem znieczulicy, tak powszechnej w dzisiejszym zobojętniałym społeczeństwie.

                    Ponieważ nie należę do społeczeństwa z objawami znieczulicy, a więc mam obowiązek i przestrzegam Was, drodzy uczestnicy Kawiarenki, przed al-szamanką i m.maską, które są gorsze niż trolle. Trolle bowiem - i podam tylko jeden dowód na ich ohydne zachowanie - nie nachodzą ludzi z forum w ich domach, wylewając na nich wcześniej na forum hektolitrów pomyj.

                    Poza tym, i jest to kolejne kłamstwo, założycielem Podwórka jest Ulisses-achaj a nie żadna m.maska. Tak było od początku istnienia Podwórka, najpierw na forach tvn, a później i do dzisiaj na forach GW.

                    Łączę wyrazy szacunku z nadzieją na pozytywne rozpatrzenie mojego akcesu smile
                    • al-szamanka Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 10:13
                      k.karen napisała:

                      >
                      > Poza tym, i jest to kolejne kłamstwo, założycielem Podwórka jest Ulisses-achaj
                      > a nie żadna m.maska.


                      O nie, wszystko przygotowała m.maska i czekała ponad tydzień (namawiając, przekonując i pokazując jak to się robi - bo ulisses nie miał o tym najmniejszego pojęcia ) aż nadejdzie achaj i opatrzy podwórko swoim nickiem.
                      I ty k.karen dobrze o tym wiesz, także to, że to, że w późniejszym czasie sama byłaś za tym, aby go wyrzucić, bo jak to on, wpisywał się zbyt rzadko, aby uchodzić za prawdziwego założyciela - którym jak widać, nigdy nie był.
                      • tan.nawe Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 12:06
                        al-szamanka napisała:

                        > O nie, wszystko przygotowała m.maska i czekała ponad tydzień (namawiając, przek
                        > onując i pokazując jak to się robi - bo ulisses nie miał o tym najmniejszego po
                        > jęcia ) aż nadejdzie achaj i opatrzy podwórko swoim nickiem.
                        > I ty k.karen dobrze o tym wiesz, także to, że to, że w późniejszym czasie sama
                        > byłaś za tym, aby go wyrzucić, bo jak to on, wpisywał się zbyt rzadko, aby ucho
                        > dzić za prawdziwego założyciela - którym jak widać, nigdy nie był.

                        Stare, niezaleczone, piekące rany ego i alter ego. Psychologu, ulecz się sam! wink
                        • al-szamanka Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 16:52
                          tan.nawe napisała:

                          > al-szamanka napisała:
                          >
                          > > O nie, wszystko przygotowała m.maska i czekała ponad tydzień (namawiając
                          > , przek
                          > > onując i pokazując jak to się robi - bo ulisses nie miał o tym najmniejsz
                          > ego po
                          > > jęcia ) aż nadejdzie achaj i opatrzy podwórko swoim nickiem.
                          > > I ty k.karen dobrze o tym wiesz, także to, że to, że w późniejszym czasie
                          > sama
                          > > byłaś za tym, aby go wyrzucić, bo jak to on, wpisywał się zbyt rzadko, ab
                          > y ucho
                          > > dzić za prawdziwego założyciela - którym jak widać, nigdy nie był.
                          >
                          > Stare, niezaleczone, piekące rany ego i alter ego. Psychologu, ulecz się sam!
                          > wink


                          Jak zwykle tylko coś ci się wydaje, przyboczna.
                    • m.maska Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 12:03
                      k.karen napisała:

                      > Świetny pomysł, zgłaszam więc swój akces na moderatorkę Kawiarenki smile
                      > Ale jako uzasadnienie zacytuję słowa pomysłodawczyni z wątku obok:
                      >
                      > Zgadzam się z tym tylko częściowo. Zgody nie można zawrzeć z osobnikiem, któ
                      > ry pokazał swoją prawdziwą duszę nasączoną złem - po prostu, z takim kimś nie c
                      > hce się mieć już do czynienia, ale obowiązkiem jest przestrzegać przed nim i
                      > nnych
                      . Zaniechanie tego byłoby objawem znieczulicy, tak powszechnej w dzisi
                      > ejszym zobojętniałym społeczeństwie.

                      >
                      > Ponieważ nie należę do społeczeństwa z objawami znieczulicy, a więc mam obowiąz
                      > ek i przestrzegam Was, drodzy uczestnicy Kawiarenki, przed al-szamanką i m.mask
                      > ą, które są gorsze niż trolle. Trolle bowiem - i podam tylko jeden dowód na ich
                      > ohydne zachowanie - nie nachodzą ludzi z forum w ich domach, wylewając na nich
                      > wcześniej na forum hektolitrów pomyj.
                      >
                      > Poza tym, i jest to kolejne kłamstwo, założycielem Podwórka jest Ulisses-achaj
                      > a nie żadna m.maska. Tak było od początku istnienia Podwórka, najpierw na forac
                      > h tvn, a później i do dzisiaj na forach GW.
                      >
                      > Łączę wyrazy szacunku z nadzieją na pozytywne rozpatrzenie mojego akcesu smile
                      >
                      >

                      Nie zamierzalam brac udzialu w tej pyskowce.-... droga K.Karen - szybko odszczekaj to co napisalas powyzej.
                      Prosze mi przedstawic osobe, ktora ja nachodze czy naszlam? ktora nachodzi czy naszla AL?
                      Czy zapukanie do czyichs drzwi(co mnie akurat nie dotyczy) to jest nachodzenie? no to do mojej mamy puka dziennie wiele osob - to w Polsce ja nachodza. A jak nazwac jesli ktos udajac przyjazn naciaga cie na pozyczke... oczywiscie bezprocentowa bo to mu sie nalezy, zeby inni wspolplacili jego dlugi? potem obiecuje zwrot minimalnych procentow i juz sie nie odzywa? a to tylko jedna z przyslug jakie temu osobnikowi wyrzadzilam - nie mialabym prawa stanac na jego wycieraczce? no chyba za te cene ktora zarobil na tej pozyczce, moglabym stanac przed tymi drzwiami - tyle, ze sie brzydze... pilnuj raczej swojego nieistniejacego plotu niz interesow nie swoich, bo gdybym chciala wystawic prawdziwy rachunek, realny, to nie byloby zabawne.
                      A jak nazwac twoje zachowanie? kradziez cudzego zdjecia i do tego rozsylanie go po obcych ludziach w celu upowszechnienia?
                      Nie powinnas raczej probowac kreowac sie na dobrotliwa osobe, bo kazdy kto mysli, zrozumie Twoje posty w ktorych pokazalas prawdziwa nature... te pogarde wobec innych nautek, vide Candied, ktora pisala madrzej od ciebie a ty wyzwalas ja od nieukow - jakim prawem? na to sa dowody na forum... albo ten twoj slawetny plot, ktory jest wiecej wart niz 10-letnia praca kobiety, o ktorej piszesz, ze polega na zmienianiu pampersow.... czlowiek myslacvy potrafi wyciagnac wnioski z takich dwoch tylko tekstow.
                      Ja troll? hahaha.... bo co? bo nie korzystam z wazeliny, nie zmieniam zdania zeby przypodobac sie dyskutantom?
                      Za jednym cieciem poszly z Podworka: Maja, Zuza, AL i ja... potem bylo jeszcze kilka nautek, ktore sobie poszly, zeby nie byc w twoim poblizu.
                      I nie powoluj sie na to, ze Majki czy Zuzy teraz nie ma - bo nie ma ich w sieci, sa w realu...ich wybor.
                  • blondynka.2801 Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 10:42
                    al-szamanka napisała:
                    > Dołącz k.karen z Podwórka, a gwarantowane, że już niebawem żadna kobieta, oprócz przybocznych, nie będzie miała prawa powiedzieć w Kawiarence ani słowa


                    Często nie zgadzałam się z AL, czemu niejednokrotnie dałam wyraz na forum Kalejdoskop. Kto zainteresowany szczegółami, może je znaleźć w mojej wizytówce.
                    Tu jednak się z Nią zgadzam. Tak właśnie będzie.
                    Dowód? Proszę bardzo - wystarczy sięgnąć kilka wątków wstecz i przeczytać wściekły atak Karen na mnie, z sugestiami mojej choroby psychicznej włącznie, po JEDNYM zdaniu, które tu napisałam, a którym jego adresat, czyli Scand nie poczuł się obrażony. O kłamstwie, jakobym obraziła (w oryginale Karen - czepiała się) Witka wspominać nie będę, bo sam Witek wczoraj temu zaprzeczył.
                    • k.karen Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 10:58
                      Od obrażania do poczucia, że zostało się obrażonym daleka droga, animatorko własnych prawd.
                      A ty nawet wiesz, ze 100% przekonaniem, jaki był powód odejścia z forów Illmatar. Gratuluję poczucia zadowolenia z własnej nieomylności i wszechwiedzy.
                      A zdrowia życzę nieustająco.
                      • blondynka.2801 Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 11:10
                        Mój wpis, do Scanda, nie do Karen:
                        blondynka.2801 21.08.13, 15:21 Odpowiedz

                        Od byle jakiego towarzystwa zawsze lepsza jest samotność, która ma swoje wady, ale przynajmniej nie ogłupia instynktem stadnym. smile


                        I reakcja Karen na ten wpis:
                        k.karen 21.08.13, 16:22 Odpowiedz

                        Przepraszam uczestników Kawiarenki, ale najwyższa pora napisać tej kobiecie(?), tak przynajmniej wynika z nicku, kilka słów prawdy.

                        Blondynko, jak śmiesz?! Jak śmiesz obrażać ludzi, z którymi nigdy nie miałaś do czynienia, ale także i tych z którymi zamieniłaś kilka zaledwie zdań na forach?!

                        Jeżeli określasz ludzi jako "byle kto" to po co wchodzisz na fora?! PO CO?!

                        Omijaj to, wg ciebie, "byle kto" , pisz sobie pamiętnik i może wtedy będziesz się świetnie czuła sama ze sobą, będziesz dla siebie w centrum uwagi, nie zarzucisz sobie samej, że się karygodnie zachowujesz. A tak się właśnie zachowujesz.

                        Dosyć tych insynuacji, wymyślania niestworzonych historii, oskarżania o rzekome krzywdy, przyklejania idiotycznych łat każdemu kto tylko się do ciebie odezwie, a nawet tych którzy już się do ciebie nie odzywają. Już raz ci napisałam na P., że żyjesz w świecie fantasmagorii i wtedy wystarczyło to na kilka zaledwie miesięcy. Teraz znowu powtarzasz te swoje chore zagrywki. Ogarnij się wreszcie i zastanów, co się dzieje z twoją psychiką.


                        Jeśli to nie jest agresja, to co nią jest?

                          • blondynka.2801 Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 21:22
                            scand napisał:
                            > Wszystko to takie skomplikowane, gubię się w tym.


                            Scand, no i co ja mogę??? Poza tym, żeby powiedzieć, że jest mi przykro.
                            Nie zamierzam ani Ciebie, ani nikogo agitować. Każdy wyciąga własne wnioski. A forum to nie jest dla mnie kwestia "do-or-die", choć nie ukrywam, że moja wrodzona przekora powoduje, że im napastliwiej ktoś mnie próbuje do czegoś - nazwijmy to eufemistycznie - zniechęcić, tym bardziej ja mam na to ochotę. wink
                            I chcę też powiedzieć, że każdy zaatakowany ma prawo do obrony. Nie ja przyszłam tu za Karen, a Karen za mną. Nie ja ją zaatakowałam, a ona mnie. To nie jest plusquamperfectum, sprawa jest świeża, sprzed kilku dni, łatwo to sprawdzić. I z pewnością nie zamierzam zastanawiać się, czy kolejne zdanie, które zechcę napisać tam lub siam, spodoba się Karen, czy nie. Innymi słowy - nie zamierzam się Karen bać. To dopiero byłaby ciężka paranoja! smile

                            Dla Karen mam natomiast jedną radę - niech zostanie moderatorką na WSZYSTKICH forach GW, wtedy będzie miała gwarancję, że już NIGDY NIGDZIE NIC nie napiszę. A jak się - w swojej bezczelności wink - ośmielę, to się mnie wytnie, jak to już miało miejsce.
                            Dobranoc, Scand. smile
                              • tan.nawe Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 22:07
                                witekjs napisał:

                                > tego typu niespodziewani goście, szybko mogą się zadomowić, widząc brak jednolitej, nie akceptującej reakcji.

                                "Zadomowienie" w toku, Witku. Zła moneta wypiera dobrą - stara, znana prawda.
                                                  • tan.nawe Re: Animal symbolicum? 01.09.13, 00:13
                                                    blondynka.2801 napisała:

                                                    > scand napisał:
                                                    > > No cóż, jutro zobaczymy w jakim kierunku to wszystko się rozwinie.
                                                    >
                                                    > Nijak się nie rozwinie, więc raczej nie będziesz miał okazji pobawić się w Teze
                                                    > usza. smile

                                                    Niestety rozwinęło się. Tezeusz pilnie potrzebny.
                                                  • kicho_nor Re: Animal symbolicum? 01.09.13, 09:49
                                                    Skoro adminów tutejszych podnieca co kto od serca napisze, to ja tak sobie westchnę:
                                                    Masko
                                                    Z tego co daje się o Tobie przeczytać to zasługujesz na tytuł
                                                    Hipertrolla Wszech Czasów Internetowych

                                                    Zapytam czy taki tytuł w pełni Cie zadowala?
                                                  • al-szamanka Re: Animal symbolicum? 01.09.13, 10:07
                                                    kicho_nor napisał:

                                                    > Skoro adminów tutejszych podnieca co kto od serca napisze, to ja tak sobie west
                                                    > chnę:
                                                    > Masko
                                                    > Z tego co daje się o Tobie przeczytać to zasługujesz na tytuł
                                                    > Hipertrolla Wszech Czasów Internetowych
                                                    >
                                                    > Zapytam czy taki tytuł w pełni Cie zadowala?


                                                    k.n jako, że bez powodu nazwałeś mnie swojego czasu damskie bydle, nie dziwię się, że za prawdę objawioną uważasz amokowe epistoły, które są tobie po prostu po myśli i przyjemne w czytaniu
                                                  • blondynka.2801 Re: Animal symbolicum? 01.09.13, 10:47
                                                    Kichonorze, mam do Ciebie tylko jedno pytanie - czemu post adresowany do Maski wpisujesz pod moim postem? I jeśli Ty lub ktokolwiek ma jakiekolwiek wątpliwości co do mojej tożsamości, a już któryś raz z kolei odnoszę takie wrażenie, to informuję, że nie jestem Maską.
                                                    Chyba że - to druga, ta lepsza możliwość - po prostu drzewko zwariowało. smile
                                                  • kicho_nor Re: Animal symbolicum? 01.09.13, 19:44
                                                    Blondynko
                                                    Że po Twoim postem, ale nie do Ciebie tam było napisane.

                                                    Żeby coś dopisać, to powiem tak (znów nie do Ciebie), lubię ludzi
                                                    lekko świrniętych, oni są uroczy. Nie lubię tylko tych w prawdzie jedynych
                                                  • scand Re: Animal symbolicum? 03.09.13, 08:52
                                                    > Ja nie lubię chamstwa.

                                                    Ja też.
                                                    Ale właściwe dlaczego ??
                                                    Rozłóżmy pojęcie chamstwa filozoficznie, bo chyba nie ma zbyt wielu analiz poświęconych temu zjawisku smile
                                                    Chamstwo przede wszystkim jest nie dyskursywne.
                                                  • witekjs Re: Animal symbolicum? 03.09.13, 10:27
                                                    scand napisał:

                                                    > > Ja nie lubię chamstwa.
                                                    >
                                                    > Ja też.
                                                    > Ale właściwe dlaczego ??
                                                    > Rozłóżmy pojęcie chamstwa filozoficznie, bo chyba nie ma zbyt wielu analiz pośw
                                                    > ięconych temu zjawisku smile
                                                    > Chamstwo przede wszystkim jest nie dyskursywne.

                                                    Wydaje mi się, że obecnie chamstwo jest "dyskursywne".
                                                    Nie dla wszystkich pewne wypowiedzi, zachowanie, postawy są chamskie.
                                                    Nie jest ono jednoznaczne, ponieważ nie oznacza już jedynie tego, co rozumiano pod tym pojęciem pierwotnie.
                                                    Obecnie to brak okrzesania, grubiaństwo, prostacka wulgarność, brak dobrego wychowania, inne zachowania.
                                                    Spotkać się można z nim, praktycznie we wszystkich sferach...
                                                  • m.maska Kichonorze, 01.09.13, 11:59
                                                    kicho_nor napisał:

                                                    > Skoro adminów tutejszych podnieca co kto od serca napisze, to ja tak sobie west
                                                    > chnę:
                                                    > Masko
                                                    > Z tego co daje się o Tobie przeczytać to zasługujesz na tytuł
                                                    > Hipertrolla Wszech Czasów Internetowych
                                                    >
                                                    > Zapytam czy taki tytuł w pełni Cie zadowala?

                                                    Poniewaz zwrociles sie do mnie to Ci odpowiem...

                                                    Sam tytul to troche malo, bo on taki jakis nieusankcjonowany jest. Gdyby jednak grozacy wprowadzili swoje grozby w czyn i oddali sprawe pod Sad - to by dopiero bylo - akta "sprawy" jak widac objelyby zapewne kilkanascie tomow, no i sprawa by sie zrobila miedzynarodowa. Jak juz to ja poprosze to na pismie z wszystkim niezbednymi pieczeciami.
                            • wscieklyuklad Re: Tnij węzeł 31.08.13, 08:11
                              Faktycznie, są ludzie, którzy pojawiając się w miejscu dowolnym wywołują u drugich wyłącznie złe emocje.
                              Co miałby niby mieć z nimi wspólnego Scand, Illmatar?

                              Najwyraźniej jesteśmy już u wlotu drogi z heideggerowskim napisem "Troska".

                              Oto dla Ciebie na taką drogę motto:

                              "Ale dlaczego zajmujemy się ową nicością? Nicość jest odrzucona przez naukę i uświęcona jako nierzeczywista. Nauka nie chce nic wiedzieć o owym „nic”. Czym jest nicość? Czy nicość istnieje tylko dlatego, że istnieje „nie”, tzn. negacja? Czy też może „nie” i negacja istnieją tylko dlatego, że istnieje nicość? My uważamy: nicość jest prostą negacją całości bytu. Trwoga ujawnia nicość. To nicość sama nicościuje".
                                    • samanta5 Re: Tnij węzeł - masz racje illmatar 31.08.13, 10:00
                                      Strona, której link załączyłaś nie pozostawia cienia wątpliwości, że uczestnicy Podwórka i Kalejdoskopu żyć bez siebie nie potrafią i świetnie się uzupełniają.
                                      Czy wiesz, że to, co jednych rani, innych śmieszy? To okrutne ale tak jest.
                                      • blondynka.2801 Re: Tnij węzeł - masz racje illmatar 31.08.13, 11:01
                                        samanta5 napisała:

                                        > Strona, której link załączyłaś nie pozostawia cienia wątpliwości, że uczestnicy
                                        > Podwórka i Kalejdoskopu żyć bez siebie nie potrafią i świetnie się uzupełniają
                                        > .
                                        > Czy wiesz, że to, co jednych rani, innych śmieszy? To okrutne ale tak jest.


                                        To prawda, to jest śmieszne, szczególnie biorąc pod uwagę, że robią to baaardzo dorośli ludzie.
                                      • al-szamanka Re: Tnij węzeł - masz racje illmatar 31.08.13, 17:27
                                        samanta5 napisała:

                                        > Strona, której link załączyłaś nie pozostawia cienia wątpliwości, że uczestnicy
                                        > Podwórka i Kalejdoskopu żyć bez siebie nie potrafią i świetnie się uzupełniają
                                        > .
                                        > Czy wiesz, że to, co jednych rani, innych śmieszy? To okrutne ale tak jest.



                                        I tu się mylisz, mnie to w żadnym wypadku nie rani.
                                        Właśnie wzbudza tylko uśmiech politowania, że gromada dorosłych ludzi musi się tak durnowato zabawiać, aby dać upust swojej złościbig_grinbig_grinbig_grin
                                          • m.maska Re: Tnij węzeł - masz racje illmatar 31.08.13, 17:45
                                            samanta5 napisała:

                                            > Źle odczytałaś moją wypowiedź, nie napisałam, że Ciebie rani.
                                            > Zabawa mało wyszukana i jeżeli jest na serio, to zdecydowanie haniebnie wypada
                                            > grupa mężczyzn atakująca dwie kobiety i to niezależnie od upodobań rozrywkowych
                                            > .

                                            Takie sa blaski i cienie internetu, ze niektorzy zatracaja hamulce uncertain
                                          • al-szamanka Re: Tnij węzeł - masz racje illmatar 31.08.13, 17:56
                                            samanta5 napisała:

                                            > Źle odczytałaś moją wypowiedź, nie napisałam, że Ciebie rani.
                                            > Zabawa mało wyszukana i jeżeli jest na serio, to zdecydowanie haniebnie wypada
                                            > grupa mężczyzn atakująca dwie kobiety i to niezależnie od upodobań rozrywkowych
                                            > .


                                            B. dokładne określenie: haniebne
                                            ... a do tego przy pomocy "pań"
                                            Ale patrzę na to z niejakim rozbawieniem, bo rzadko kiedy, na oczach szerokiej publiki, ktoś tak dokladnie ujawnia prawdziwą twarz.
                                        • m.maska Re: Tnij węzeł - masz racje illmatar 31.08.13, 17:42
                                          ...nalezy wspomniec, ze to nie Kalejdskop zabawia sie na tamtym forum - ale jest obiektem wscieklych atakow, przy czym czesto przy uzyciu wulgaryzmow - no ale coz, wystarczy, ze w innym miejscu te same osoby rozplywaja sie w dobroci i usmiechach i juz jest w porzadku... to sie nazywa hipokryzja
                                  • sorel.lina Re: Tnij węzeł 31.08.13, 09:31
                                    blondynka.2801 napisała:

                                    > Nauka nie idzie w las, idzie w nas, więc tym razem WSZYSCY mieli świadomość, że
                                    > to jest ustawka. smile

                                    Powiedziałabym, że tylko ci, którzy się na "ustawkę" umawiali. Jeśli to była ustawka.
                                    Moim zdaniem, nie była.
                                    • wscieklyuklad Nowa interpretacja filozofii... 31.08.13, 09:46
                                      Idźmy więc dalej tokiem myśli Heideggera - bowiem "niebytowe-Nic" , wywołane do tablicy popiskuje kredą na blacie czarnej tablicy Wszechświata - kosmicznej i inetelktualnej pustce...

                                      Kicho_nor wprowadził ciekawe pojęcie lecz dalece od pojęcia "filozofii" odległe - ustawka jest bowiem zjawiskiem socjologicznym (niekoniecznie niepokojącym), nie zaś mentalnym.
                                      Cechuje ją bowiem istotny przejaw pojęcia "honoru". Oto grupka nawalających się prymitywów (?) wali się po gębach pod czujnym dozorem obserwatorów stron obu - istnieją zatem pewne nieprzekraczalne granice, nawet w środowisku zdegenerowanym zachowawczo.

                                      Heidegger w swej analizie wprowadza pojęcie Upadku:

                                      Upadanie charakteryzuje się niemal całkowitym zapomnieniem Bycia i skupieniem uwagi na bycie wewnątrzświatowym, który jawi się teraz jako niezależny od Dasein.

                                      W upadaniu Dasein jest niejako oszołomiony światem, który wydaje mu się swojski, w którym zawsze znajduje swoje miejsce, oparcie i uzasadnienie. Nie oznacza to bynajmniej, że trwoga została całkowicie zażegnana. W istocie istnieje ona zawsze w cieniu zmuszając Dasein do ciągłej ucieczki.

                                      Upadanie jako sposób bycia Dasein, "jako egzystencję nieautentyczną, tzn. taką, która zapoznaje sens Bycia. Nie znaczy to, że jest ona czymś nagannym i godnym pożałowania. Wręcz przeciwnie, stanowi ona naturalną i pierwotną kondycję Dasein, z której może się on dopiero wyzwolić, wkraczając na drogę egzystencji autentycznej czyli takiej, która oświetli właściwy sens jego bycia i sens bycia w ogóle."

                                      Zatem dla "kibola" ustawka może być próbą ratunku przed upadkiem. Wybity ząb, połamane kości unieruchomione w gipsowym opatrunku, ból gojącej się rany (a potem chlubna blizna) mogą być faktycznie formą odbicia od "dna" istnienia, a nawet metodą wkroczenia na drogę "egzystencji autentycznej" - nikt przecież (a filozof zwłaszcza ) nie wteirdzi, iż takie uświadomienie winno odbywać się w sali filharmonii, kiedy uszy słuchacza łechcą miłe dźwięki instrumentów. Szczek kastetów może być równie ociągający, a trzask łamanych kości wręcz uwznioślać.

                                      cdn.
                                      • wscieklyuklad Re: Nowa interpretacja filozofii... 31.08.13, 09:49
                                        Pojawia się jednak w tym miejscu kolejne pytanie:

                                        Czy w dobie globalizacji kontaktów filozofia ma w ogóle sens bytu? Czy czas niezbędny na refleksję nie zostaje wyparty poprzez jego totalne wypełnienie?
                                        Czy potencjalna możliwość skupienia się na dziesiątkach równie ciekawych - choć przecież nie jednorodnych wydarzeniach eliminuje szansę docierania do wniosków ponadczasowych?

                                        cdn.
                                        • wscieklyuklad Re: Nowa interpretacja filozofii... 31.08.13, 09:57
                                          Powróćmy zatem do pojęcia "ustawka" oraz "memento dla odbiorcy".

                                          Załóżmy tedy, iż na jakimś wątku pojawia się zwolennik ustawki - jednak absolutnie na żadne spotkanie nie umówiony choćby z racji tego, iż środowisko, w którego mir i zasady porozumienia wtargnął ma zupełnie inne pojęcie koegzystencji.
                                          Wszczyna tam awanturę personalną, napuszczając stałych czytelników i dyskutantów na określoną z nicka osobę, przypominając przy okazji wszystkie żale i pretensje do niej żywione (bez ustalania, czy sa przejawem roszczeń faktycznych, czy wynikających z urojeń "nieistnienia jako heideggerowski byt."

                                          Tenże sam awanturnik w całkiem innym miejscu tak oto siebie charakteryzuje:

                                          (...) ma takie samo nastawienie do życia jak i ja, więc wszystko co złe zapomina natychmiast.

                                          Która zatem życiowa postawa tegoż "niebytu" jest autentyczna?
                                          Czy ta pierwsza - nastawiona na agresywny i spersonalizowany atak, kiedy wylewa wieloletnie i zapiekłe poczucie "megakrzywdy", czy też ta ostatnia - tworzona na potrzeby zupełnie innego odbiorcy, któremu trzeba się sprzedać jako subtelny "animal symbolicum"?

                                          cdn. ale nieco później
                                          • wscieklyuklad Re: Nowa interpretacja filozofii... 31.08.13, 12:50
                                            Autentyzm przekazu.

                                            Można sobie zatem zadać pytanie o autentyzm postaw. Brzmieć mogłoby ono następująco: czy uczestnik "kibolskiej ustawki" ma w sobie więcej stałych i identyfikujących go jednoznacznie cech, niż pozer grający z jednej strony tkliwego do nudności odbiorcy jego "estetycznej pozy" wielbiciela świata, a z drugiej zaś - gdy tylko nadarza się okazja - wirtualnego napastnika. Większość zgodzi się zapewne, iż wystawiający szczękę i zawarte w niej zęby na szwank kibol, jest bez wątpienia godniejszy szacunku (mimo pejoratywnego charakteru postaw w ocenie społecznej) niż ten drugi "gracz na uczuciach" i stuprocentowy manipulant gdy chodzi o interpersonalne odnoszenia.
                                            Ten ostatni przybierze naturalnie fizis biblijnego faryzeusza, gdy będzie utyskiwał nad sobą, na tym tle nad rzekomą i oburzającą go - co oczywiste - brutalnością otoczenia, prezentując się jako "prawy i sprawiedliwy", a z drugiej strony za wszelką cenę i metodą dowolną (choć wiecznie wirtualną) będzie" prostował" błędny osąd o szkalowanym przez niego w oczach innych - w celach naturalnie życzliwego ostrzeżenia.

                                            cdn.

                                            cdn.
                                            • wscieklyuklad Re: Nowa interpretacja filozofii... 31.08.13, 13:01
                                              W tym miejscu warto zatem odnieść się do ostatniej uwagi Illmatar:
                                              czy bywanie wspólne na forach winno być wyłącznie formą relaksu i zabawy?
                                              Czy wymiana myśli w wymiarze wieloosobowym winna ograniczać się wyłącznie do aspektu niewinnej i niewiele wnoszącej do dysputy wypowiedzi?
                                              I dalej: czy zatem ułatwienie wymiany poglądów ma być równocześnie tegoż ogranicznikiem?
                                              Dlaczego mielibyśmy rezygnować z uogólnień? Dlaczego np. nie wymieniając okreslonego nicku nauty, którego wypowiedź komentujemy, nie mielibyśmy racji zgłaszajac zdanie odrębne -np. w obawie o wprawienie go w potencjalne zakłopotanie, urażenie, obrażenie, itd. itp.? Czy wolno przymykać oko widząc prowokację? Czy wolno przechodzić do porządku dziennego nad barbarzyńcą dlatego, iż może to sprowokować awanturę niszczącą panujący gdzieś spokój?
                                              Można pewnie odpowiedzieć na te pytania zarówno "tak", jak i "nie".
                                              Pojedynek kiboli z ustawki to ma w sobie cennego, iż tam - choć za pomocą realnych pieści ustala się gradację przewagi. Pokonany czuje pewnie jakiś rodzaj respektu, a zadane mu rany dodatkowo nasączone dozą klęski, bolą bez porównania bardziej. Zapewne z socjologicznego punktu widzenia można więc stwierdzić, iż "ustawka" ma w sobie i element filozofii - nowej wprawdzie i odległej od refleksji, czyli takiej, do jakiej w ujęciu historycznym jesteśmy przyzwyczajeni. Stad tytuł podwątku.

                                              cdn.
                                              • wscieklyuklad Re: Nowa interpretacja filozofii... 31.08.13, 13:09
                                                Kawiarenki, Illmatar, bywają różne. Inny charakter będzie więc mieć "Mulęróż" i inny pub.
                                                Założyć jednak można, iż twórczynie tutejszego forum nie przez przypadek wprowadziły określenie "filozoficzna" poprzedzone symbolem kawiarenki, narzucając apriori ramy dyskusji.
                                                Dyskusji w najlepszym tego słowa pojęciu, gdyż odwołującej się do tradycji przesiąkniętej normatywem savoir-vivre'u. Ów zlepek kojarzyć się może bowiem wyłącznie z zaciszem wprawdzie nie eremu o jakim już uprzednio wspomniałem, ale tajemnicą półmrocznej sali pełnej kotar spod których unosi się dym papierosów i gwar. Przy określonych stolikach zbierają się w niej nie szulerzy marzący o oszukaniu pozostałych pokerzystów, nie liczący na zestawienie wszystkich w jedne "stół weselny", ale osoby, które znajdują wspólny temat i debatują nad jego pojęciem w sposób cechujący heiggerowski Byt.

                                                cdn.
                                                • wscieklyuklad Re: Nowa interpretacja filozofii... 31.08.13, 13:17
                                                  Czy wolno zatem sprowadzać wirtualne kontakty wyłącznie do "frywolnej zabawy słowem"?
                                                  Czy należy odstawić na półkę intelektualny wymiar wymiany zdań?
                                                  Czy wszystko należy obracać w niewinny żarcik?

                                                  Jeśli tak, to faktycznie wszelkie "najścia" należy traktować jako burzenie "babek z piasku", ciągnięcie dziewczynek za warkoczyki i tym podobne szczeniackie zagrywki, których - co widać i na tutejszym wątku - całkowicie wyeliminowac się nie da.

                                                  Odpowiedź na pytanie co jeśli "nie"? - nie jest już tak prosta.

                                                  "Możliwość i Faktyczność to dwie strony egzystencji. Z jednej strony jest ona zawsze niedokonana, nieokreślona z góry, z drugiej stanowi sytuację w którą Dasein jest już w każdym momencie "rzucony"."
                                                  I dalej:
                                                  "Przyszłość i przeszłość nie stanowią jakiegoś zbioru mających nadejść bądź też minionych wydarzeń. To jak gdyby integralne elementy struktury zwanej egzystencją. Elementy wytwarzające napięcie, dzięki któremu na jaw może dopiero wyjść współczesność, a więc dzięki któremu Dasein może cokolwiek napotkać. Współczesność, a więc także to co każdorazowo jest, stanowi jedynie pochodną momentów struktury czasowości leżącej u podstaw fenomenu Bycia. Czasowość leży zatem u podstaw egzystencji Dasein ujętej jako Troska."

                                                  Ot co...
                                  • witekjs Re: Do Scanda: Tnij węzeł 31.08.13, 13:39
                                    blondynka.2801 napisała:

                                    > tan.nawe napisała:
                                    > > Rozrywka to rzecz względna. Zależy kogo rozrywa. wink

                                    >
                                    > Albo kto rozrywa. Żeby nie rzec - rozszarpuje. wink

                                    Chyba dobrze, że napisałyście o tej możliwości interpretacji tego pojęcia...
                                    • blondynka.2801 Re: Do Scanda: Tnij węzeł 31.08.13, 18:16
                                      witekjs napisał:

                                      > blondynka.2801 napisała:
                                      >
                                      > > tan.nawe napisała:
                                      > > > Rozrywka to rzecz względna. Zależy kogo rozrywa. wink

                                      > >
                                      > > Albo kto rozrywa. Żeby nie rzec - rozszarpuje. wink
                                      >
                                      > Chyba dobrze, że napisałyście o tej możliwości interpretacji tego pojęcia...

                                      Witku, po raz kolejny odnoszę wrażenie, że akurat mnie kompletnie nie zrozumiałeś.
                                      I nie wiem, gdzie tkwi błąd - czy w moich nie dość precyzyjnych wypowiedziach, czy w Twojej niechęci zrozumienia...
                                      Dodam także, że zdążyłam się już do tego przyzwyczaić. smile
                              • scand Re: Do Scanda: Tnij węzeł 02.09.13, 19:58
                                Droga Ilmatar,
                                nie wiem dlaczego zawsze zwracasz się tylko do mnie z sugestiami co do formy forum.
                                Przecież wiesz że jest trzech adminów (Trumwirat) i do wszystkich należy się zwracać,
                                zawsze ponadto bierz pod uwagę że z tej trójki jestem najbardziej leniwy i nie lubię niczego ciąć, w imię .. złotej szlacheckiej wolności.
                    • m.maska Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 12:12
                      blondynka.2801 napisała:

                      > [i]al-szamanka napisała:
                      > > Dołącz k.karen z Podwórka, a gwarantowane, że już niebawem żadna kobieta,
                      > oprócz przybocznych, nie będzie miała prawa powiedzieć w Kawiarence ani słowa[
                      > /i]
                      >
                      > Często nie zgadzałam się z AL, czemu niejednokrotnie dałam wyraz na forum Kalej
                      > doskop. Kto zainteresowany szczegółami, może je znaleźć w mojej wizytówce.
                      > Tu jednak się z Nią zgadzam. Tak właśnie będzie.
                      > Dowód? Proszę bardzo - wystarczy sięgnąć kilka wątków wstecz i przeczytać wście
                      > kły atak Karen na mnie, z sugestiami mojej choroby psychicznej włącznie, po JED
                      > NYM zdaniu, które tu napisałam, a którym jego adresat, czyli Scand nie poczuł s
                      > ię obrażony. O kłamstwie, jakobym obraziła (w oryginale Karen - czepiała się) W
                      > itka wspominać nie będę, bo sam Witek wczoraj temu zaprzeczył.

                      Wlasnie tak...
              • witekjs Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 09:30
                Dzień dobry.

                Nieoczekiwanie, z przyjemnym zaskoczeniem przeczytałem, że jedyną osobą, która rozumie mój punkt widzenia i podobnie odbiera zaistniałą sytuację w Kawiarence jest Wściekłyukład.
                Dziękuję bardzo.
                Nie mogę ukryć, że czułem się osamotniony i było mi przykro, że nawet Scand nie mógł zrozumieć mojej postawy.
                Okazuje się, że w sytuacji, kiedy pojawią się osoby o jednolitym, negatywnym nastawieniu i podobnym rodzaju aktywności, może to doprowadzić do poważnego konfliktu, w każdym Forum.
                Oczywiście wynika to z naszych różnic w odbiorze i reagowaniu na takie działania.
                Trudno oczekiwać, że "to minie" lub napięcie wygaśnie...
                Szczególnie, że tego typu niespodziewani goście, szybko mogą się zadomowić, widząc brak jednolitej, nie akceptującej reakcji.

                Pozdrawiam. Witek
                • wscieklyuklad Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 09:46
                  Heidegger tak pisze w swej "Czym jest metafizyka" (BEZ PYTAJNIKA!)

                  "Drzewo filozofii wyrasta z podglebia metafizyki. Podłoże jest wprawdzie żywiołem, w którym istoczy się (west) korzeń drzewa, nigdy przecież wzrost drzewa nie zdoła tak przejąć w siebie podglebia, by jako coś drzewnego wtopiło się ono w drzewo. To raczej korzenie gubią się w glebie aż po najdelikatniejsze włókna. Podłoże jest podłożem dla korzenia; w nim zapomina on o sobie dla drzewa. Korzeń należy do drzewa i wtedy jeszcze, gdy w sposób sobie właściwy powierza się żywiołowi gleby. Roztrwania swój żywioł i siebie w nim. Jako korzeń nie ku glebie jest zwrócony; przynajmniej nie w taki sposób, iżby jego istotą było rosnąć naprzeciw tylko temu żywiołowi i w nim się rozpościerać. Przypuszczalnie więc żywioł również nie jest żywiołem, o ile nie przenika go korzeń.
                  Przedstawiając stale byt jako byt tylko, metafizyka nie myśli o samym byciu. Filozofia nie skupia się na swoim podłożu. Stale odchodzi od niego i właśnie poprzez metafi¬zykę. Ale zarazem nigdy się od niego nie uwalnia. Kiedy myśl wyrusza, by doświadczyć podłoża metafizyki, kiedy usiłuje myśleć o prawdzie samego bycia, zamiast przedstawiać jedy¬nie byt jako byt, wówczas w pewien sposób porzuciła już metafizykę. Patrząc jeszcze z perspektywy metafizyki myśl taka jest powrotem w jej podłoże. Tylko że to, co w ten spo¬sób jawi się jeszcze jako podłoże, doświadczane wówczas z perspektywy własnej jest przypuszczalnie Inne i Niewysłowione jeszcze, a zatem również istota metafizyki jest czymś innym niż metafizyka sama."

                  Zatem w tym aspekcie Scandzie - jeśli uznać, iż Heidegger - choć z pewnością bez tego apriorycznego założena - odniósł się niejako "nostradamicznie" do Kawiarenki.Filozoficznej, "podglebie" na jakim wymienione rzez Ciebie nautki zakładały wątek, wykracza dalece poza pojęcie tak "celowości działania", jak i płci.
                  W dziejach cywilizacji znajdziemy też przynajmniej kilka pań, które (równie wytrwałe i uparte
                  jak mężczyźni)skierowały historię na tory "Pendolino" lub ciuchci.

                  cdn.
                  • wscieklyuklad Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 09:55
                    Oczywiste, iż nie znając założeń jakie kierowały Kamforą i Jej przyjaciółką, nie jestem w stanie dać pełnej odpowiedzi na postawione przez Ciebie pytanie - jeśli jednak dotrzesz do "tekstu źródłowego" i go przypomnisz, postaram się spełnić Twą propozycję.

                    Heidegger pisze dalej: Jest bariera, która nie dopuszcza, by człowiek dostąpił pierwotnego związku bycia ze swą istotą.
                    Cóż jednak, jeśli brak takiego związku i niepamięć tego braku określiły z oddali współczesną epokę? Jeśli niestawienie się bycia skazuje człowieka coraz wyłączniej na byt tylko, tak, że jest on zupełnie niemal pozbawiony związku bycia z jego własną, człowieka istotą i że zarazem utraty tej nie rozpoznaje? Cóż, jeśliby tak właśnie rzecz się miała i jeśliby tak się miała już od dawna? Cóż, jeśliby znaki wskazywały, że zapomnienie owo ku temu zdąża, by w przyszłości głębiej jeszcze wdrążyć się w zapomnienie?
                    Czy myśliciel miałby w tym znaleźć jeszcze jeden powód lekceważenia tego udziału w byciu? Gdyby tak właśnie rzecz się miała, czy byłby to jeszcze jeden powód, by w takim opuszczeniu przez bycie, mamić się czymś innym i to jeszcze w nastroju podniosłym, w który sami byśmy się wprowadzili? Gdyby tak się rzecz miała z niepamięcią o byciu, czy nie byłby to właśnie powód dostateczny, aby myśl pomna bycia popadła w przerażenie i zatem zdolna była już tylko dźwigać w trwodze ten udział w byciu po to, by się wreszcie z myślami o zapomnieniu bycia ostatecznie uporać? Czy jednak byłaby do tego zdolna, gdyby udzielona jej w ten sposób trwoga była zaledwie przygnębieniem?
                    Cóż ma udzielona nam przez bycie trwoga wspólnego z psychologią i psychoanalizą?"

                    Ano na to ostatnie pytanie odpowiesz sobie zapewne już sam w oparciu o "światłe myśli" psychologicznego (i niestety forumowego) bytu...

                    cdn.
                    • wscieklyuklad Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 10:09
                      Leibnitz w swoim dziele "Podstawy natury i łaski" zadaje jakże dla Kawiarenki zasadne pytanie: "Dlaczego raczej istnieje coś niż nic?"

                      Heidegger odpowiada na nie następująco: "Dlaczego w ogóle jest byt, nie zaś raczej Nic? Przyjmując, że nie myślimy już w zwykły metafizyczny sposób wewnątrz metafizyki, lecz że wychodząc od istoty i prawdy metafizyki myślimy o prawdzie bycia, można też tutaj zapytać tak: Skąd się bierze, że byt ma wszędzie pierwszeństwo i rości sobie prawo do każdego „jest”, podczas gdy to, co bytem nie jest, owo tak właśnie rozumiane Nic jako samo bycie, pozostaje w zapomnieniu? Skąd się bierze, że Nic wraz z byciem jest właściwie niczym i że Nic właściwie się nie istoczy ? Czy stąd właśnie bierze się we wszelkiej metafizyce ów niezachwiany pozór, jakoby „bycie” rozumiało się samo przez się, zaś Nic stawało się wskutek tego łatwiejsze od bytu? W istocie tak właśnie mają się rzeczy z bytem i z Nic."

                      Hmm, natrafiłem już na wtręt do moich wynurzeń.
                      Byt i Nic...
                      Tu właśnie tkwi tajemnica "najścia", o jakim tu dyskutujemy.

                      cdn.
                      • al-szamanka Re: Animal symbolicum? 28.02.14, 20:34
                        I po co,karlutko, obnosisz link tego wątku po forach... przecież tylko pokazujesz kim ty tak właściwie jesteś. Przeczytaj jeszcze raz tę ociekającą nienawiścią i brudem epistołę, a w niedzielę idź się wyspowiadać, bo mi jest to obojętne, ale twój Bóg jest pamiętliwy.
                        • 1zorro-bis Re: Animal symbolicum? 26.05.15, 07:26
                          big_grinbig_grinbig_grin
                          al-szamanka napisała:

                          > I po co,karlutko, obnosisz link tego wątku po forach... przecież tylko pokazuje
                          > sz kim ty tak właściwie jesteś. Przeczytaj jeszcze raz tę ociekającą nienawiści
                          > ą i brudem epistołę, a w niedzielę idź się wyspowiadać, bo mi jest to obojętne,
                          > ale twój Bóg jest pamiętliwy.
                    • wscieklyuklad Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 10:25
                      Jak zatem przezwyciężyć wątpliwości w pytaniu zadanym w tytule niniejszego wątku?
                      Jak z "symbolicznego zwierzęcia" przeistoczyć się w "byt rozumny" i w pełni indywidualny?

                      Jak przezwyciężyć ogarniające poczucie osamotnienia w sporach z "Niczym"?

                      Tak, Witku - zaskoczenia bywają zaiste równie nieoczekiwane, jak treściowo sprzeczne.
                      Poczuciu obezwładniającego osamotnienia może zatem znienacka towarzyszyć miłe rozczarowanie.
                      Pojawia się jednak pytanie: skąd poczucie izolacji i osamotnienia? Dlaczego intelektualista, człowiek wykształcony popada w tak sprzeczne i niejednoznaczne stany umysłu?
                      Czemu smutek przeplata się z ulgą, gdy myśli o tym samym rzecież wydarzeniu?

                      cdn.
                      • wscieklyuklad Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 10:32
                        Oto wydaje się, iż pojęcie "filozof" uległo"dziejowemu rozmyciu".
                        Kiedy analizujemy życiorysy dawnych myślicieli, natrafimy i na... pustelników.
                        Tych, którzy zamknięci w swych eremach, z dala od współczesnej im cywilizacji, o przysłowiowej wodzie i chlebie próbowali zbliżyć się do absolutu.
                        Czy kontemplującego Buddę otaczała chmara entuzjastów?
                        Czy Jezusa na pustyni nawiedził ktoś nadto szatana?.

                        Kiedy zastanowić się nad pojęciem "idei" można dojsć do wniosku, iż to nie uznanie, ale "ferment umysłu" i "upór w sądach" były najlepszymi jej obrońcami.

                        Czy zatem brak akceptacji pozostałych forumowiczów ma zmuszać do zbędnej refleksji i ewentualnej rewizji sądów własnych?
                        Czy granat wrzucony na forum przez awanturnika - nawet gdy zdetonowany - ma natychmiast ranić i ogłuszać, sprowadzając drętwotę postaw?

                        cdn.
                        • wscieklyuklad Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 10:38
                          Jak sam się WItku przekonałeś, odsiecz przychodzi ze strony czasem zupełnie nieoczekiwanej.
                          Istota problemu polega jednak nie na liczbie zwolenników, ale przeświadczeniu o słuszności własnych racji.
                          Naturalnie, iż tego typu teza jest równie uprawniona, co i niebezpieczna.
                          Szaleniec bowiem jest równie przekonany o słuszności "własnej misji" (choćby skrajnie destrukcyjnej),jak ten, który kierując się zasadami etyki stawi mu odpór. Ten pierwszy ma w sobie jednak subtelność przysłowiowego słonia w składzie porcelany (zatem Heidegerowskiego "niebytu"), ten drugi zaś winien uparcie tkwić przy swoich racjach, w przeciwnym bowiem razie - co widać na załączonej kartince - forum rawdziwie dyskusyjne, opiniotwórcze i skupiające ludzi kulturalnych, łatwo przeistoczy się pełen rwetesu magiel.

                          cdn.
                          • wscieklyuklad Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 10:48
                            Historia otacza pietyzmem prawa "naturalne". Możemy się spierać o dozę zawartej w nich boskości, ale każdy łatwo wymieni też przykłady "z tego świata".
                            Równie anonimowe, budzą pełną i najczęściej powszechną akceptację.
                            By nie szukać daleko pzytoczę "Dezyderatę", którą anonimowy twórca przybił do baltimorskich wierzei.
                            "Unikaj głośnych i napastliwych" - to pewnie najbardziej pasujący do wydarzeń ostatnich dni na forum cytat z tejże.
                            Cisza sprzyja filozofom. Pogłębia tendecji do refleksji, zachęca do poszukiwań.
                            A ponieważ przytoczyłem -jak się okaże nie bez przyczyny - postać Chrystusa, przypomnę, że natarczywemu szatanowi pokazał on gest Kozakiewicza.

                            Do czego Moderatorów wątku mieniącego się filozoficznym głęboko zachęcam.
                            Nad rozlaną kawą nikt tu nie winien biadolić.
                            Niech na drzwich Kawiarenki pojawi się wymowny napis: Awanturujących się (nawet w krawatach) nie obsługujemy.
                            Bareja lepiej by tego nie ujął.

                            Dziękuję za uwagę i pozwolę się sobie pożegnać z Kawiarenką.
                  • al-szamanka Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 10:03
                    Sposób na wrażenie (dla nieświadomych)

                    Wziąć moździerz z pustego drzewa wycięty, garść nazwisk i i dowolną ilość cytatów do smaku.
                    Utłuc wszystko na miazgę, doprawić paroma zwrotami z Sienkiewicza, dwiema łyżeczkami wazeliny i zmielonym na proch kolcem nienawiści.
                    Wysuszyć.
                    Sypać w oczy w nadziei, że oślepione, niedowidzą.
                    • k.karen Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 10:08
                      al-szamanka napisała:

                      > Sposób na wrażenie (dla nieświadomych)
                      >
                      > Wziąć moździerz z pustego drzewa wycięty, garść nazwisk i i dowolną ilość cytat
                      > ów do smaku.
                      > Utłuc wszystko na miazgę, doprawić paroma zwrotami z Sienkiewicza, dwiema łyżec
                      > zkami wazeliny i zmielonym na proch kolcem nienawiści.
                      > Wysuszyć.
                      > Sypać w oczy w nadziei, że oślepione, niedowidzą.

                      Tym razem napisałaś prawdę. Opanowałaś tę metodę do PERFEKCJI.
                      • al-szamanka Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 10:56
                        k.karen napisała:

                        > al-szamanka napisała:
                        >
                        > > Sposób na wrażenie (dla nieświadomych)
                        > >
                        > > Wziąć moździerz z pustego drzewa wycięty, garść nazwisk i i dowolną ilość
                        > cytat
                        > > ów do smaku.
                        > > Utłuc wszystko na miazgę, doprawić paroma zwrotami z Sienkiewicza, dwiema
                        > łyżec
                        > > zkami wazeliny i zmielonym na proch kolcem nienawiści.
                        > > Wysuszyć.
                        > > Sypać w oczy w nadziei, że oślepione, niedowidzą.
                        >
                        > Tym razem napisałaś prawdę. Opanowałaś tę metodę do PERFEKCJI.


                        Tak, tak, k.karen, ty zawsze wiesz lepiej.
                        A ja pojadę sobie teraz spokojniutko do centrum diagnostycznego diagnozować dwa przypadki - prawdopodobnie autystyczne. Będzie to o wiele bardziej normalne niż czytanie niektórych wypowiedzi tutaj.
                • al-szamanka Re: Animal symbolicum? 30.08.13, 09:51
                  witekjs napisał:

                  > Szczególnie, że tego typu niespodziewani goście, szybko mogą się zadomowić, wid
                  > ząc brak jednolitej, nie akceptującej reakcji.
                  >


                  Wiem kogo masz na myśli, Witku. Otóż powiem Ci, że niespodziewana nie jestem, gdyż pisywałam już w tym miejscu wcześniej.
                  Nie myśl też, że zamierzam się tu rozpisywać na wiadome tematy. Jak już wspomniałam na którymś tutejszym wątku, poczuwam się do tego, aby ostrzegać. Moje skrzywienie zawodowe zmusza mnie wręcz do zapobiegania sytuacjom, w których ktoś może być zraniony.
                  I gdybyś był obiektywny a nie solidarny z pewną grupą (my niestety też byłyśmy, a różnica zdań zakończyła się kradzieżą naszych prywatnych zdjęć i ich publikacją, co jest przestępstwem tych jakże szlachetnych i honorowych) to już dawno wiedziałbyś, że konkretna wymiana zdań, jak to była wśród dorosłych, prawdziwsza jest niż wazeliniarstwo, pokłony, podziękowania i fałszywe uśmieszki. A przecież byleś już świadkiem nazywania interlokutorów nieoczytanymi nieukami ... i nie zareagowałeś - a może uważasz, że tak należy?
    • k.karen m.masko, al-szamnko dalej tu ujadacie? To naści 31.08.13, 19:40
      To REAKCJA, odpowiedź na wasze chamskie, prymitywne prowokacje i działalność. Ale na początek, nie życzę sobie nazywania mnie "droga k.karen", nie jestem dla ciebie - masko - żadna "droga karen"... chyba że w dalszym ciągu masz na myśli mój status majątkowy, którym się bardzo obie interesujecie od kilku lat? (W tym miejscu i na marginesie - nie pozdrawiam niejakiej Katarzyny J. z MPWiK - niby z mojego miasta, ale posiadającego, jak wynika z bilingu, także siedzibę poza granicami Polski).
      No jak tam, zarejestrowała się któraś z was, na stronie elektronicznych, polskich Ksiąg Wieczystych w celu sprawdzenia tytułu własności mojego domu? Nie? Pewnie że nie, bo jeśli mowa o odszczekiwaniu, to po zarejestrowaniu i sprawdzeniu, musiałybyście odszczekać to i inne kłamstwa na mój temat. Ale do meritum:
      >Za jednym cieciem poszly z Podworka: Maja, Zuza, AL i ja... potem bylo jeszcze
      > kilka nautek, ktore sobie poszly, zeby nie byc w twoim poblizu.
      > I nie powoluj sie na to, ze Majki czy Zuzy teraz nie ma - bo nie ma ich w sieci
      > , sa w realu...ich wybor.

      Baju, baju,srutu, tutu...i tak od trzech lat bredzicie do, za przeproszeniem, zerzygania. I nie sądzę, że masz masko amnezję, ty z premedytacją odwracasz kota ogonem, więc naści - czytaj:
      forum.gazeta.pl/forum/w,92813,121420055,121605628,Re_27_stycznia_.html
      >Prosze mi przedstawic osobe, ktora ja nachodze czy naszlam? ktora nachodzi czy
      > naszla AL?
      > Czy zapukanie do czyichs drzwi(co mnie akurat nie dotyczy) to jest nachodzenie?

      Jesteś głupia, czy niedorozwinięta? I poza tym to nie było "zapukanie" ale walenie do drzwi, niczym menela na głodzie alkoholowym. Ale niech tam, przedstawiam: w dniu 4 lipca 2013r, niejaka al-szamanka (prawdziwe dane personalne znane) naruszyła mir domu, którego właścicielem jest Ulisses-achaj. Zachowanie nie tylko chamskie ale także karalne zważywszy na uprzednie groźby, szkalowanie, oskarżanie, kłamstwa, pomówienia z ujawnianiem prywatnych informacji i tym podobne hektolitry pomyj wylewane na forach GW na głowę Gospodarza w/w domu, w tym najwięcej na gnoju - bo tak powinno nazywać się forum Kalejdoskop - przez intruza - szamankę i przy współudziale maski. Ciebie masko wtedy tam nie było ale przecież to ty krzyczałaś coś o "przyzwoleniu", czyż nie? Przyzwoliłaś więc na to, a więc wg własnych słów jesteś współdziałającą.
      >a to tylko jedna z przyslug ja
      > kie temu osobnikowi wyrzadzilam - nie mialabym prawa stanac na jego wycieraczce
      > ? no chyba za te cene ktora zarobil na tej pozyczce, moglabym stanac przed tymi
      > drzwiami - tyle, ze sie brzydze... pilnuj raczej swojego nieistniejacego plotu
      > niz interesow nie swoich, bo gdybym chciala wystawic prawdziwy rachunek, realn
      > y, to nie byloby zabawne.

      Z pewnością nie będzie zabawne, ale tylko dla ciebie i szamanki, jak w końcu wszyscy, którym się"przysłużyłyście" wystawimy wam "rachunek". A to wyżej twoje, to oczywiście dowód wysokiej kultury? Ale czy wy dwie macie w ogóle pojęcie co jest etyczne, co jest chamstwem, co jest agresją? Pozamieniały wam się głowy z tyłkami i dlatego te wasze "przysługi", które "produkujecie" na swoim forum i w realu, to nie jest żadne "papu" ale śmierdzące g...Dwa kryształy, wzory cnót wszelakich w tym prawdomówności i , jak jedna z was ma w zwyczaju mówienia o sobie - "jestem dobrym człowiekiem". ( W tym miejscu pozdrawiam pewną panią z dwoma nazwiskami, której masko przysięgałaś, że ty nigdy, nikomu i nic na jej temat. Przy okazji także pozdrawiam 1zorro-bis, którego dossier ujawniłaś bez jego zgody kilku osobom, w tym również mnie, chwilę po tym jak on sam przedstawił się tobie. Którego chwilę później wpuściłaś do swojego ukrytego albumu na picassa, bez zgody Hardego i mojej , a w którym były nasze zdjęcia).A może się pochwalisz m.masko, w jaki sposób weszłaś na ukryte forum - Drzwi do Lasu i skopiowałaś (czyli wykradłaś bo nie byłaś uczestnikiem tego forum) z niego posty, po czym rozesłałaś je nam do wglądu? To nie było złodziejstwo? A co to było? Bajki o chwilowym otwarciu wszystkich ukrytych forów daruj sobie, zainteresowani wiedzą jak było naprawdę i kiedy to było. A może wyjaśnisz także w jaki sposób weszłaś w posiadanie maili Benu i Ulissesa, oni ci na to pozwolili, czy też ukradłaś? A może wyjaśnisz kto wykradł posty z mojego ukrytego forum, którego nie byłaś uczestnikiem. szamanka skopiowała i wyniosła, czyli wykradła, bo bez mojej zgody, czy też udostępniła ci hasło do swojego loginu i ty zrobiłaś screeny , czyli mówiąc krótko - wykradłaś? A jak nazwiesz i dlaczego wykorzystałaś, czyli ukradłaś bo bez zgody właściciela, prywatny adres mailowy Hardego i założyłaś na nim konto zielona-malpka, za co dostałaś bana na jakiś czas od Administracji GW? A może obie się pochwalicie jak namawiałyście mr.sajgona/red-foxa i brałyście czynny udział w "akcji" - "Zaszczuć Yukę"? ( W tym miejscu pozdrawiam Olgę-w-ogrodzie i wielu innych nautów z wielu forów GW , którzy sprzeciwili się tej haniebnej "akcji", gdzie także mój sprzeciw jest do wglądu). No jak tam, pochwaliłyście się już Oldze, którą prześladował przez kilka lat wspomniany mr.sajgon/red-fox, że jest waszym kumplem?
      > A jak nazwac twoje zachowanie? kradziez cudzego zdjecia i do tego rozsylanie go
      > po obcych ludziach w celu upowszechnienia?

      A se nazywaj jak chcesz, tyle samo to g. prawda jak wszystko inne. Tylko uważaj,
      bo jak się kogoś oskarża, to trzeba mieć dowody a nie domysły. Na domysłach to można tworzyć grafomańskie bajki dla dzieci. I radzę ci masko, dobrze się zastanów, bo jak mnie i innym "przysłużonym" się zechce, to i ty i szamanka odpowiecie za oszczerstwa. Przy czym sprawa jest prosta bo znamy twoje obecne dane personalne ( które nam ujawniłaś) a nawet te wcześniejsze z...hmm...nazwę to...np. "okolice Działu Programowania" Że co, że cię szpicluję? Ależ nie, to tylko REAKCJA na WASZĄ agresywną, chamską, prymitywną, gorzej niż trollowską, działalność na forach GW i w realu od 3 lat. I tylko od mojego i innych humoru, wolnego czasu zależy czy i w jaki sposób użyjemy tego bata, który ukręciłyście na swoje głowy , przy czym szamanka ukręciła bat na swoją głowę dodatkowo zgodnie z jej... nie-etyką zawodową, czyli jak sama to nazywa - skrzywieniem zawodowym.
      To co napisałam wyżej, to zaledwie szczyt góry - nie, nie lodowej - góry g...a, które wyprodukowałyście na tym swoim dziadowskim forum i które próbujecie podrzucić teraz tu, na Kawiarence. Przez was Loża zmieniła status na forum ukryte, to teraz próbujecie zrobić to samo na Kawiarence. Pojawiacie się na różnych forach tylko w jednym celu - w celu siania zamętu i próby rozwalenia tego, czego same nie macie. Nie przykryjecie tej waszej kupy g... przewodnikami turystycznymi i "klientami". Forum KALI GO SKOP a także PARANOJE to - REAKCJA na WASZE chamstwo, oszczerstwa, kłamstwa, podłość, manipulacje i ujawnianie prywatnych rozmów z maili, spotkań, ukrytych forów czy zamkniętych albumów na picassa.
      Twierdzicie, że nauci, którzy nie ujawniają wam swoich personaliów i wizerunków - to cytuję - "ludzie bez twarzy". To po co tu do Kawiarenki przylazłyście? Odgrywać się za swoje życiowe porażki? Znacie tu kogoś ze stałych bywalców? A teraz jazda! Produkujcie dalej to wasze g...., jak wam Scand na to pozwoli. Tylko że wszyscy zainteresowani wiedzą, oprócz was, że niczego nie osiągniecie, nawet gdybyście wyprodukowały jeszcze milion g...postów, tak jak nie skutkują rozsyłane przez was maile do znanych i nieznanych nautów z "instrukcjami obsługi" Podwórkowiczów, Lożan, Dworcowych...itd. A z filozofią, to macie tyle samo wspólnego co nachlany Himilsbach z Inteligentem Holoubkiem, kiedy wpadł do warszawskiego SPATIF-u i wrzasnął - "Inteligencja wypierdalać!". Po tych słowach Holoubek wstał i powiedział: "Nie wiem jak wy, panowie, ale ja wypie
      • k.karen Re: m.masko, al-szamnko dalej tu ujadacie? To naś 31.08.13, 19:53
        dokończenie, bo niestety poprzedni post się nie zmieścił :
        Jeszcze raz.
        [b]A z filozofią to macie tyle samo- masko i szamanko - wspólnego, co nachlany Himilsbach, który wpadł do warszawskiego SPATIF-u i wrzasnął - "Inteligencja wypierdalać". Po jego słowach, Holoubek wstał i powiedział - "Nie wiem jak wy, panowie, ale ja wypierdalam". Ja też, choć nie zaliczam siebie do inteligencji, to tak samo potrafię, kiedy trzeba użyć kolokwialnego języka, bo inny do adresatek tego postu nie dociera.
        • m.maska Re: m.masko, al-szamnko dalej tu ujadacie? To naś 31.08.13, 20:21
          k.karen napisała:

          > dokończenie, bo niestety poprzedni post się nie zmieścił :
          > Jeszcze raz.
          > [b]A z filozofią to macie tyle samo- masko i szamanko - wspólnego, co nachlany
          > Himilsbach, który wpadł do warszawskiego SPATIF-u i wrzasnął - "Inteligencja wy
          > pierdalać". Po jego słowach, Holoubek wstał i powiedział - "Nie wiem jak wy, p
          > anowie, ale ja wypierdalam". Ja też, choć nie zaliczam siebie do inteligencji,
          > to tak samo potrafię, kiedy trzeba użyć kolokwialnego języka, bo inny do adresa
          > tek tego postu nie dociera.

          i slusznie.... smile
        • kkkkosmita Re: m.masko, al-szamnko dalej tu ujadacie? To naś 06.09.13, 20:09
          "Inteligencja wypierdalać". Po jego słowach, Holoubek wstał i powiedział - "Nie wiem jak wy, panowie, ale ja wypierdalam"

          Cześć wszyscy,
          Dowiedziałem się o następnej...hmmm..awarii smile (tj awanturze) i wpadłem tutaj zaciekawiony...
          I...w zasadzie aż się trochę zafrasowałem...
          przecież ludzie nie znający faktów... wręcz mogą uwierzyć oszustkom...
          Aż zaczynam je podziwiać, za niezłomny upór, brak zahamowań, za mistrzostwo w krzywej interpretacji rzeczywistości..., za pasję i wytrwałość z jaką usiłują zniszczyć do końca, nieliczne resztki z dużej grupy nautów...którą tak skutecznie rozgoniły/upodliły/opluły...
          ha ha ha
          finis koronat opus....
          nieprawdaż...tongue_out

          i dodam tylko...
          Holoubek był mądrym człowiekiem...
          Szybko zorientował się co należy zrobić, żeby się nie dać sprowadzić do poziomu zaproponowanego głośno przez Himilsbacha..smiletongue_out

          http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
          • al-szamanka Re: m.masko, al-szamnko dalej tu ujadacie? To naś 07.09.13, 19:32
            kkkkosmita napisał:

            > przecież ludzie nie znający faktów... wręcz mogą uwierzyć oszustkom...
            > Aż zaczynam je podziwiać, za niezłomny upór, brak zahamowań, za mistrzostwo w k
            > rzywej interpretacji rzeczywistości..., za pasję i wytrwałość z jaką usiłują zn
            > iszczyć do końca, nieliczne resztki z dużej grupy nautów...którą tak skutecznie
            > rozgoniły/upodliły/opluły...


            Kosmito. Czy przeczytałeś post k.karen rzeczywiście? A właściwie czy przejrzałeś ten nieprawdopodobny stos brudów? - aż wierzyć się nie chce, że to napisała kobieta.
            A jako, że przebywasz z tą osoba na jednym terenie, solidarność stadna każe popierać Ci wierutne kłamstwa i za dobrą monetę brać atak nienawiści W sumie nie dziwię się Tobie, zawsze podkreślałeś, że nie lubisz myśleć.
            • m.maska Re: m.masko, al-szamnko dalej tu ujadacie? To naś 07.09.13, 20:08
              al-szamanka napisała:

              >
              > Kosmito. Czy przeczytałeś post k.karen rzeczywiście? A właściwie czy przejrzałe
              > ś ten nieprawdopodobny stos brudów? - aż wierzyć się nie chce, że to napisała k
              > obieta.
              > A jako, że przebywasz z tą osoba na jednym terenie, solidarność stadna każe po
              > pierać Ci wierutne kłamstwa i za dobrą monetę brać atak nienawiści W sumie nie
              > dziwię się Tobie, zawsze podkreślałeś, że nie lubisz myśleć.

              AL, daj spokoj... te epitety kosmity i rynsztokowe bluzgoty karen - wystarcza, przeciez kazdy rozsadny czlowiek sam potrafi odpowiednio ocenic ten jezyk - no niestety, to nie jest poziom ludzi z ktorymi moglabym miec kontakt w jakiejkolwiek formie... ciagnie swoj do swego i uzupelniaja sie na tym poziomie bardzo dobrze.
              • tan.nawe Re: m.masko, al-szamnko dalej tu ujadacie? To naś 07.09.13, 20:39
                m.maska napisała:

                > al-szamanka napisała:
                > > Kosmito. Czy przeczytałeś post k.karen rzeczywiście? A właściwie czy przejrzałe
                > > ś ten nieprawdopodobny stos brudów? - aż wierzyć się nie chce, że to napisała k
                > > obieta.
                > > A jako, że przebywasz z tą osoba na jednym terenie, solidarność stadna każe po
                > > pierać Ci wierutne kłamstwa i za dobrą monetę brać atak nienawiści W sumie nie
                > > dziwię się Tobie, zawsze podkreślałeś, że nie lubisz myśleć.

                > AL, daj spokoj... te epitety kosmity i rynsztokowe bluzgoty karen - wystarcza,
                > przeciez kazdy rozsadny czlowiek sam potrafi odpowiednio ocenic ten jezyk - no
                > niestety, to nie jest poziom ludzi z ktorymi moglabym miec kontakt w jakiejkolw
                > iek formie... ciagnie swoj do swego i uzupelniaja sie na tym poziomie bardzo do
                > brze.

                Instynkt stadny - "Gdzie ty, Caius, tam i ja, Caia" - przełożony na rzeczywistość forumową:
                "Gdzie ty, Szamanko, tam i ja, Maska." (Można też być w drugą stronę.) wink
        • wscieklyuklad Zatem codalej? 31.08.13, 23:40
          Dziękuję Witku za odniesienie do moich wypowiedzi. O Jaspersie podyskutujemy już jutro.

          Pożegnam się dziś z Kawiarenką.Filozoficzną myślą Jaspersa: Całe istnienie to nieustanny koniec.

          I niech stałym bywalcom Kawiarenki przyśni się własna tych słow interpretacja.

          Dasein... - jako osoba pragnąca pojąć sens egzystencji.

          Dasein...- jako samo pojęcie ludzkiej egzystencji.

          Byt i niebyt. Coś i nic...

          Czy powołaniem człowieka jest pojęcie własnego bytu?
          Czy możliwe jest takie pojmowanie bez transcendencji poza ów byt?

          Byt, jako czyste-zatem fizykalne- istnienie, czy egzystencja otwarta na autentyczne bycie?

          Po tej małej intelektualnej prowokacji liczę przynajmniej na refleksję.
          Tych naturalnie, którzy czują sie kontynuatorami założycielek forum.
          Gdyby któraś z nich zechciała zabrać głos w dyskusji, może udałoby się ocalić przynajmniej symbol? Idei już się nie uda zbawić. Ale ta przecież tak, czy tak pozostanie ponadczasowa.

          Kto wie, może Jaspers miał rację twierdząc, iż przekonanie o czymś nie powinno być uznane za urojenie w oparciu o swą treść, lecz o sposób, w jaki jest ono utrzymywane?

          Czy pusty śmiech i pogardliwe wzruszenie ramionami są formą prawidłowych procesów mentalnych?

          Do kolejnej dyskusji...
          • scand Re: Zatem codalej? 02.09.13, 20:01
            > Kto wie, może Jaspers miał rację twierdząc, iż przekonanie o czymś nie powinno
            > być uznane za urojenie w oparciu o swą treść, lecz o sposób, w jaki jest ono ut
            > rzymywane?

            Szukałem dawno temu egzystencjalistów żeby móc porozmawiać o egzystencji - nie widziałem że znajdę ich dopiero we wściekłym_układzie..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka