Dodaj do ulubionych

Ontologia doświadczalna

30.08.14, 00:50
www.newscientist.com/article/dn26111-schrodingers-cat-caught-on-quantum-film.html#.VABM1GP9G9U

jest proste popularne wytłumaczenie ale jak to u nas –trzeba zapłacić.

wyborcza.pl/1,75400,16547576,Zdumiewajace_zdjecie___fizycy_sfotografowali_kota.html

Czyli - co nam się zdaje a jak jest.
Nowa technika fotografii ?
czyli to co już wiadomo o rzeczywistości –czyli - nic nie wiadomo.

Możliwe interpretacje.

Obrazy rzeczywistości w naszym umyśle są jedynie nieudolną interpretacją (negatyw?) – instynktowną - wytworzoną przez tzw. świadomość by później uzyskiwać większą (ewolucyjnie? w doświadczeniu?) „rozdzielczość” tego co jest naszą rzeczywistością? Platon(?) i cała jego ideologiczna chałastra?

Być może uzyskano obraz który jest właściwy dla naszego umysłu.
Obraz jedynie „ splątany” z rzeczywistością?

Sztuka wyprzedza wszelkie dziedziny – przeczuwając i opisując lustrzane (negatywowe) rzeczywistości.

To rzecz jasna zbyt daleko idące interpretacje ale być może jesteśmy na tropie ontologii doświadczalnej – bo jeśli się przyjrzeć takie problemy jak – determinizm- ukryta wewnętrzna natura materii – realność – lokalność zjawisk lub ich nielokalność – czy choćby natura przestrzeni i czasu- zawarte są w tych eksperymentach .

Nie chodzi oczywiście o mistykę ani o zmiany metodologiczne w nauce czy w filozofii ale o konieczność uwzględniania tego rodzaju doświadczeń dotyczących czysto fizycznej natury rzeczywistości (nauki empiryczne – np. mechanika kwantowa) w rozważaniach np. filozoficznych.



Ps. Szkoda że już tylko zostają noce. (skończyło się rumakowanie)
Obserwuj wątek
    • kalllka Re: Ontologia doświadczalna 30.08.14, 12:54
      Eh miałam ci odmówić nie pisząc;
      ale.. zawscieklo mnie, ze celowo ( pewnam)
      celowo! fałszujesz wiedzę.
      Twoje negatywy ni tez pozytywy nie powinny zakłócać dowiedzionego widzimisia: do góry nogami.
      ( Niby stare cyrkowe sztuczki, ale nadal pozwalają ci sprzedawać palaca kultury? )
      • mu_ndek Re: Ontologia doświadczalna 30.08.14, 20:54
        To że wszystko do góry nogami to każdy widzi (znaczy - widzimisie)
        Chociaż jak się widzi - a przede wszystkim co – niewiadomo. (czysty fizyczny fakt widzenia to jest zagadka wszelkie fenomenologiczne rozważania zaczynają później już głębiej ale co one mielą nie wiadomo – może wzbudzoną (energią fotonów) chmurę cząsteczek i teraz jakie to cząsteczki i które w tym zamieszaniu trafiają do naszych mało doskonałych receptorów – czemu akurat te a nie inne itd. itp. Brak odpowiedzi)
        Już się trochę bardziej rozwinęliśmy (naukowo nie emocjonalnie) –ale faktem jest że się czasami czuję - kamerą oscurną i muszę zakładać szkiełka ale co to jest w porównaniu z teorią kwantową.

        Lubię ją bo przeczy „zdrowemu rozsądkowi” i znów ją potwierdzono.
        Uzyskano obraz czegoś co nie zostało zobaczone!

        Wysyłasz jedne cząsteczki bliźniacze gdzieś tam a te które zostawiłaś w laboratorium (bliźniaki tych wysłanych) pokazują Ci to co zobaczyły te wysłane.
        Magia obalająca Alberta E. (to znaczy jego zaufanie do realizmu i dodatkowo narusza prawo mówiące o nieprzekraczalnej prędkości informacji/ światła o lokalności nie wspomnę.

        Reakcja jest natychmiastowa bez względu na odległość czyli no po prostu bajeczka! Może być metr a może być szerokość galaktyki. (doświadczalnie potwierdzone ponad 100km natychmiastowej „komunikacji” )

        No napisałem że teorie przesadzone i mojokierunkowe ale jak nie wiadomo co - to można sobie powymyślać- jako małpa bez poglądów mam pełną do –wolność czego wszystkim życzę (bo to dobrze robi na wyobraźnię)
        (Rzecz jasna te wszystkie uproszczenia które dotyczą teorii naukowych które tu „opisałem” są do wybaczenia tylko przy pozytywnym dystansie do nauki)

        Tak są takie sygnały - niektórzy mówią że jestem wredny - ale żeby łgać czy „fałszować” szanowną wiedzę? - w jakimś celu? To musiał bym mieć poglądy (ewentualnie cel w tym łganiu a ja jestem tylko ciekawski)

        Do tego - mnie się wydaje że wszystkie te rzeczy o których tu wspominam łączą się – umysł –obraz –początek samoświadomości – kwantowa ontologia doświadczalna.



        Ps A na co się tak zezłościłaś (aż do - nie pisania)?
        • kalllka Re: Ontologia doświadczalna 30.08.14, 21:30
          .
          Teoria Alberta nieogranicza wglądu aż do utraty zmysłów tylko zmusza do pracy (nad sobą) oświecenia.
          A twoje bliźnięta zwane pixelami dolly bezmyślnie "rżną" świadomośc, aż do bólu i wycofania.
          I wyobraź sobie, jeśli potrafisz, ze właśnie na to (za to) coś napisał, się wścieklam.
          • mu_ndek Re: Ontologia doświadczalna 30.08.14, 23:51
            Wściekasz się na mnie że jestem ciekawski? Ja tak pracuję nad sobą + sztuki przepiękne.

            Fascynują mnie luki w naukowym tzw. światopoglądzie - świato – oglądzie bardziej świato ale i oglądzie. Rzeczy i ich oczywistości czyli różne rzeczywistości które dają się oswoić ale że to podmiotowości - to i drogi do niej ościste. No trzeba się w tym zanurzać i zbierać siecią z małymi oczkami – małymi jak piksele.
            • kicho_nor Re: Ontologia doświadczalna 31.08.14, 07:00
              Chata Morgana widziana we wstecznym lusterku wielbłąda w południe na Saharze może być dowodem na nadwidzialność obserwującego ujawniającej się w postaci dejawnej a i zakrzywienie
              obserwowanego kota też.
              • kalllka Re: Ontologia doświadczalna 31.08.14, 13:35
                ..Mrugana i dlatego ( gdy się przeciera oczy, ze zdumienia, zaczyna się wie rzyc;
                nawet malutki ruch pozwala na dopływ powietrza-powrót błędnika... do postaci wielbłąda)
                A Goryl, pisał z zachwytem, znaczy pragnienie
                uzwyklil "ciekawością"
                Zabieg literacki by niedoskonałości umiejętności ukryć, zdaje się i wciągnąć w jałowa dyskusje sypiąc w oczy piachem.
                Mnie to nie bawi, uważam ze to groźna predyspozycja, wielbladnie uznawana za talent.
              • mu_ndek Re: Ontologia doświadczalna 31.08.14, 20:56
                Fata morgana (i jej odmiana lokalna – „Chata Morgana”- prawdopodobnie obserwowana gdzieś w stanie Utah po paru piwach z wujem ) to zjawisko o podłożu fizycznym - podobnie odbicie (mówimy o lustrzanym – czyli przejętym)
                Zakrzywienie kota zostało wykluczone na podstawie –potwierdzonych nierówności Bella.
                Zresztą sama obserwacja kota zakrawa na okrucieństwo lub nieznajomość konsekwencji tych obserwacji.

                whyevolutionistrue.files.wordpress.com/2011/04/funny-pictures-schrodingers-cat.jpeg

                encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcThXEXs_TLAyjjdegIOqfBE_M0V3kXB9zMH904ihcMkSR2WwhCVaA

                te linki to cytaty.

                Pytania
                Czy złudzenie - to to samo co zjawisko? – należy wykluczyć – zjawisko złudzenia w związku z innymi zakresami tych określeń.
                Czy dopuszczalne jest bezpodstawne zakrzywiania kota? I co z kotkami i ich przegięcinami?
                Czy mnie to bawi?
        • kalllka Re: Ontologia doświadczalna 31.08.14, 14:35
          Do wypitku do wybitku, panie witku.
          Wybitka znaczy ( ponoć) coś innego niż drzewiej
          Wybić ( się znaczy) ->być wybitnym znacznie przyjemniej niż zwykłym. Przyjemniej zastępuje pieniądze.
          Zwykłymi mogą być tylko niezwykle pieniezni, albo zwyczajni ludzie.
      • mu_ndek Re: Ontologia doświadczalna 31.08.14, 20:47
        No właśnie. A to tylko przypomnienie istniejących zjawisk w tej potrzebnej jak się okazuje – dostępnej formie. Będąc konsekwentnym można by powiedzieć że rzeczywistość nie istnieje a jej symboliczny obraz – to jedyne czym dysponujemy. Fantastyczne we wszelkich znaczeniach tego słowa. Problem nieoznaczoności nielokalności. Pogłębiające i inspirujące.
        W stałym zacieśnianiu się problemów fizycznych i filozoficznych wypracowuje się (od początku zeszłego wieku) tzw. „rzeczywistość” – i ciągle nie może przebić się do mas – zresztą po co miała by się przebijać – sztuka musi być elitarna. ( sztuka - bo to jej postulaty)
      • mu_ndek Re: Ontologia doświadczalna 06.09.14, 00:51

        A jakie widzisz tej „magii” konsekwencje poza tym że Kant jako mistrz już przewidział nieusuwalny udział podmiotowy w budowaniu – „sądów smaku” czy szerzej - świata.
        Nie ma tak szerokiego stwierdzenia jak - „rzeczywistość” sama w sobie ale powiedzmy foton jako nieodgadniony obiekt w „superpozycji” czyli „ sam w sobie” - to już bliżej. Teraz zostaje pole do interpretacji.

        Bo co takiego jest w mechanice kwantowej? Czemu określiłem ten fotograficzno kwantowy eksperyment przezwiskiem – ontologia doświadczalna (a można by dodać epistemologiczna)
        Czym różni się od oddziaływań znanych w fizyce klasycznej- czyli od grawitacji elektromagnetyzmu itp.?

        Dwie splątane cząsteczki ( po procedurze - „polaryzacji” w kryształach otrzymujemy „bliźniacze” cząsteczki) np. fotony pozostają w stanie nazywanym superpozycją czyli jak nasz ulubiona kotka – jednocześnie jest żywa i martwa (fotony zaś „ukrywają” właściwość nazywaną spinem – wszystkie te określenia są przybliżeniem i uproszczeniem)

        Jak się te stany splątane zachowują ( ich zachowanie zostało wielokrotnie empirycznie stwierdzone i potwierdzone) – otóż np. jedną ze „splątanych” cząsteczek możemy wysłać do sąsiedniego pokoju albo do centrum galaktyki czyli 28 000 lat świetlnych i dokonać pomiaru który zgodnie z teorią mechaniki kwantowej zostanie natychmiastowo potwierdzony czy „uzgodniony” między bliźniaczymi fotonami.
        Albo jak kto woli (to zostało potwierdzone tą fotografią kwantową kotki) informacja zostaje przesłana „natychmiastowo” na dowolną odległość – jakby z „pominięciem” prędkości przekazywania informacji a gdyby się uprzeć z „pominięciem” czasu – to że fotony „użyte” do detekcji obiektu nie stykają się z obiektem już pisałem .Nielokalność.

        Jednym słowem zostają tu poddane wątpieniu różne właściwości do których jesteśmy „klasycznie” przywiązani np. czas (który już wcześniej został poddany dylatacji przez Einsteina ) który jak się zdaje nie ma wpływu na „szybkość” przekazania informacji.

        Albo realizm - w swojej popularnej formie czyli „zdrowy rozsądek” ma zasadnicze trudności z cząsteczką która zachowuje ciągłą potencjalność wszystkich stanów (kot martwy kot żywy) czy z faktem że to podmiot wpływa na wyniki pomiaru bo sam fakt rozpoczęcia pomiaru wpływa na jego wynik (nie wiadomo również co tak naprawdę wpływa na redukcję funkcji falowej (odczyt) i jaki mechanizm „odpowiada” za to że z całego spektrum możliwości – układ „wybiera” jeden wynik rejestrowany w momencie pomiaru)

        Realizm to pojecie dość wieloznaczne nie tylko na obszarze filozofii ale i w nauce.
        W nauce (czyli także w mechanice kwantowej) realizmem (mniej więcej) określa się pogląd w którym poszczególne parametry dowolnego układu poddawanego określającemu pomiarowi mają stałe ustalone wartości już przed samym pomiarem tzn. istnieją realnie. (w tym przypadku nie można określić dokładnych parametrów są one jakby „wytwarzane” w momencie pomiaru) w interpretacji kopenhaskiej przyjmuje się że skoro żaden parametr nie może być jednoznacznie określony przed momentem pomiaru to obiekt ten realnie nie istnieje.

        Albo całkowity indeterminizm związany z tak potraktowanym realizmem?
        Itd. itp.
        Interpretacja co to jest? - Np. H.Everett i jego wieloświaty ?

        Długo by pisać ..i długo się napisało.
      • zbigniew31 Re: Ontologia doświadczalna 30.01.15, 15:38
        scand napisał:

        > Magia to jakowaś czy co?
        > Czyżbyśmy żyli w centrum magicznego świata?

        właśnie spojrzałem przez okno i zobaczyłem idącego trotuarem murzyna(M) .
        zadałem więc sobie odpowiednie pytanie :
        czy gdybym go nie zauważył , to ów szedłby czy nie ?


        no jasne .. szedł ! bo był tego też inny świadek(?) ... ponieważ rzeczy nie dzieją się wyłączne przy moim udziale . "kot" jest w jakiejś 'supr/pozycji bez względu na to czy sprawdzę to , czy nie . (M) murzyn przechadzając się wywołał nieodwracalne w rzeczywistości zmiany-tak samo jak kot merdający w pudełku ogonem.
          • zbigniew31 Re: Ontologia doświadczalna 04.02.15, 21:30
            scand napisał:


            > , ale w nas ( choćby spostrzeżenie) rzeczy się dzieją zawsze przy na
            > szym udziale smile

            to fakt smile który jednak nie wpływa na stan rzeczy obserwowanej ... zwłaszcza biorąc pod uwagę potrzebny upływ czasu na dotarcie informacji . rzecz zdarza się zanim to zaobserwujemy.
            tak samo uważam jest z rzeczonym "kotem" ... on jest albo żywy albo martwy i nieodwracalnie . nigdy w obydwu stanach naraz w tym samym czasie . właśnie element czasu został w tym przedstawieniu "kota" całkiem pominięty moim zdaniem .
            czy splątane fotony nie podlegają elementowi czasu ?
            gdyby tak było , to w pewnych (nam na myśli różną odległość fotonu A badającego rzecz i fotonu B niosącego informację ) warunkach informacja pojawiałaby się zanim doszło do zbadania rzeczy .

            są nam dane faktycznie rzeczy które dzieją się statystycznie .
    • scand Re: Ontologia doświadczalna 31.08.14, 14:33
      > Być może uzyskano obraz który jest właściwy dla naszego umysłu.
      Obraz jedynie „ splątany” z rzeczywistością?

      To już Kant proponował, iż nasz obraz powstaje z narzucenia siatki naszych pojęć na surowy świat zewnętrzny... więc istotnie jest "splątany" z rzeczywistością, z "rzeczywistością" samą w sobie..
    • mu_ndek Re: Przerwa na dooopę 02.09.14, 17:37
      Ontologia secesja wyjazdowa. to tylko 30.000 dni życia a każdy dzień kopie w doopę.
      Jaja bardzo proszę ale cały czas to się w dooopie nie mieści... jak was wszystkich ten światopogląd upierdalala la la 100lat 100lat niech mu gwiazdka po..nie dość że 50 lat jak psu w dooopę i ciągle - zaaaaaległości to nic nie interesuje tylko bóstwa... no ja peralgolę.
      Ciągłe brakujące ogniwo - a o doopie najchętniej albo jakiejś durnej pojebanej polityce no kurwa z iloma można się napierdalać jednocześnie
      Buractwo i tyle . okocim mocne x12
      Takie możliwości wszystko otwarte wystarczy jakiś język opanować bo polska sieć to 1 setna możliwości i tyle do rozwiązania to nie - to do tyłu pod doopę i chłop to potęga i pasta... do butów – ale żeby eeeee wuj i kamieni doopa ... i jeszcze po piwku.
      Idę po fajki i ze cztery szczeniaczki a i jakąś dupeczkę po drodze zgarnę. Pa doopa.
          • kicho_nor Re: Przerwa na dooopę 02.09.14, 21:25
            Wiem
            Mundek się okocimem zajął i duma nad tortem bo ma pięćdziesiąt świeczek do zdmuchania
            na torcie a świeczki się nie mieszczą.
            Bilans nie zaliczonych dupeczek też nie wygląda zbytnio a teraz już będzie w dół czyli pod górę.
            Jaka rada. Kupić worek kocich chrupek, żwirek kuwetę i przygarnąć trzy koty, przejdzie.




            • kalllka Re: Przerwa na dooopę 02.09.14, 23:25
              No nie wiem czy 3 nowe kociaki i kuweta wystarcza...
              Kryzys egzystencjalny potrafi doopelnic i w amoku na kozy
              Pomijam, ze się histeryzuje okresowo bo to robi każden w wieku sile,
              Na ten czas wiec gdy trwa i rwa nać, się jeździ do bielska do sauny, tamoj filozofuja goło i wesoło.
        • mu_ndek Re: Przerwa na dooopę 04.09.14, 00:31

          Łoł - jednak wysłały. Niezły wpisik – emocjonalny – niestety nie mogę sobie w pełni przypisać autorstwa – choć niewątpliwie inspiracja była moja. Bo też jakoś emocjonalnie reaguję na ideologicznych kaznodziejów a materiał był obszerny bo przyjątko huczne.
          (ideologie reprezentowane (poglądy) – biznesowa buraczana odmiana – kicz „artystyczno” filozoficzny z podtekstami mistycznymi – fuj - no i oczywiście państwowo twórczy bogo-ojczyźniany czyli narodowo religijne polityczne napieprzanie) jednym słowem ontologie w pełnym przeglądzie narodowym aplikowane dożylnie i dopiero później ze znieczuleniem.
          Nie tylko narodowo – bo np. wyspiarze to o jednym - oni więcej od nas piją ale za to głowy mniej wytrzymałe no i spokój a jak się obudzą to tylko się oświadczają bo- polki są piękne. Muszą być jednak trzeźwi bo po pijaku nie wsiadają do swoich luksusowych limuzyn a oświadczyny tam im wychodzą z najlepszą skutecznością.
          Impreza była tematyczna ale nie mnie dotyczyła . (ja to już mam jakieś 198 lat więc 100 spóźnione) ale się zakończyła już w mniejszym gronie - rozwijając się korzystnie.
          Redaktorki się znają na komputerach – druga sprawa nie pozwalać zapamiętać haseł jakimś programom. Ale poszło. Aleeee.


          Ps. Jakoś się rozpisaliście ale żeby tak coś merytorycznie o ontologii - to nie. ( no ja peralgolę – bardzo mi się podoba – zachowam )
          50 lat to o socjalistycznym zacofaniu europejskim i braku dostępu – bo to ciągle wychodzi po wódeczce dobrze schłodzonej – u starszych - młodzież redakcyjna jest śliczna i bez zarzutu. Rzecz nie dotyczy-zupełnie - rzecz jasna satelitek – im wszystko wolno.
            • mu_ndek Re: Przerwa na dooopę 06.09.14, 00:58
              A o którym bełkocie mówisz?
              Toż to przekaz na żywo z poligonu walk ontologicznych.

              Myślę że jesteś w tym kontekście nieustannie bo to nasz schizofreniczno ojczyźniano europejski kontekst.
              Wydaje się że wszyscy kiedy opuścimy na chwilę swoje szympansie grupy z takich czy innych powodów - znajdujemy się w tym kontekście - a bełkot - jest tam całkiem naturalnym zjawiskiem – nieuniknionym acz politycznie podtrzymywanym.

              Po to budujemy własne grupy i np. języki by lekko odstawać jednocześnie mniej więcej rozumieć o co chodzi – spoglądając z bezpiecznej odległości. Jednak ciągle w kontekście.
              Po to określamy hierarchie by zapewnić sobie wewnętrzne bezpieczeństwo i dlatego cenimy samice by tego bezpieczeństwa wewnętrznie pilnowały. Z tego kontekstu jesteśmy - z tego bełkotu małpiego – on ci solą ziemi naszej.



              Ps. co do kociego tematu (bo o tym ołówek się wypisuje) - to od dawna przesiewam kuwetę z zapałem godnym poszukiwaczy złota z nad rzeki Klondike i zwierząt w domu jest kilka – zazwyczaj to nie mój pomysł ale się zdarza i tu nie ma nic do zrobienia poza uczestniczeniem w między - gatunkowych negocjacjach a i tak za mną wszystkie łażą - co nie jest dziwne bo jako zdeklarowana małpa jestem im najbliższy co w pełni odwzajemniam a innym polecam.
                • mu_ndek Re: Przerwa na dooopę 08.09.14, 00:09
                  Najsłabsza - gdzie sensów morze
                  jest odpowiedź na wszystko – „ o Boże”
                  a pytanie o sens? – sensu nie ma
                  bo to ... świadomości ściema.


                  gdyby jednak szukać – jeśli to mrówce pomoże
                  to już pewniej w filozoficznym akceleratorze
                  albo – tfu.. tfu... tfu... i nie daj Boże
                  we własnej czaszki ... klasztorze?


                  Co wy z tymi rymowankami ? to jakieś argumenty? I jeszcze ten Szekspir – się ołówek zastanów.
                  Czy może realizacja mojego postulatu że sztuka/ filozofia to jedno i do niczego nie służą? (Zbyt prosto zrozumiana)
                  Ale poezja to nie proste rymowanki – to trzeba tropienia rzeczywistości - talentu wiedzy – np. Białoszewski to potęga – a jasna myśl w prozie wymaga prawie geniuszu lub dystansu do własnej świadomości.
                  Ale już sam język to pośrednik – osobiście stawiam na sztuki przedstawiające – tu się rozgrywają światy i ich małpie lustrzane odbicia trafiające w otchłań ań ań ań .
                  Czyżby to było zaproszenie do dyskusji o sensie (Sensie)?
                  Filozofia jest tu całkiem jasna - sensu ani Sensu nie uświadczysz i trzeba to znieść dzielnie.
                  Ale to już ideologia a nie filozofia która w tym względzie nie jest ani optymistyczna ani pocieszająca ani rymująca.

              • scand Re: bełkot w ontologii 13.09.14, 11:41

                > A o którym bełkocie mówisz?
                > Toż to przekaz na żywo z poligonu walk ontologicznych.

                To ciekawe spostrzeżenie. Poligon. Ale czy za pomocą bełkotu można osiągnąć jakąś wiedzę ontologiczną ?
                Znaczenie filozoficzne bełkotu może zawierać się w asymptotycznej bezradności człowieka w miarę gdy odgarniając naskórkową warstwę doświadczeń sensualnych dociera do struktur bardziej fundamentalnych ( czy fundamentalnych - następne pytanie) Język się załamuje i człowiek traci spójność wypowiedzi gdyż to co głęboko jest niespójne tak jak ludzka podświadomość.

                • mu_ndek Re: bełkot w ontologii 14.09.14, 00:54


                  > To ciekawe spostrzeżenie. Poligon. Ale czy za pomocą bełkotu można osiągnąć jak
                  > ąś wiedzę ontologiczną ?

                  Poligon to poligon – tu nie ma czasu na „refleksję” metafizyczną - relacja na żywo zresztą tego nie przewiduje.

                  > Znaczenie filozoficzne bełkotu może zawierać się w asymptotycznej bezradności c
                  > złowieka w miarę gdy odgarniając naskórkową warstwę doświadczeń sensualnych doc
                  > iera do struktur bardziej fundamentalnych

                  No tu już pojechałeś. Jeśli mówisz o oddziaływaniach kwantowych – to im dalej to tym silniej – więc nie za bardzo rozumiem. W sytuacji poligonowej nawet „kwiaty stworzenia” stają się zwykłymi stworzeniami (to raczej podwyższona sensualna wrażliwość podsycona adrenaliną) – mnie ta sytuacja nie przeszkadza bo to codzienność- ale kwiaty odgarniające naskórkową warstwę ? – to już przesada (jeśli masz na myśli co innego niż ja) – chyba że wziąłeś to z jakiejś poststrukturalistycznej prozy sławiącej – strumień podświadomości czy ewentualnie dadaiści i pisanie automatyczne. No ekstra.

                  >czy fundamentalnych - następne pytanie)

                  teoretycznie zależy od skłonności i fundamentalnego bagażu

                  >Język się załamuje i człowiek traci spójność wypowiedzi gdyż to co głęboko
                  > jest niespójne tak jak ludzka podświadomość.

                  To już kwestia doświadczenia poligonowego oraz umiejętnie dobranych środków.
                  Temat ciekawy ale wymaga badań poligonowych. Ja już byłem - może ktoś inny prześle nam relację?
                  A my na spokojnie wyłowimy (określimy) zdobycze ontologiczne.
                  • scand Re: bełkot w ontologii 27.01.15, 10:21
                    > >Język się załamuje i człowiek traci spójność wypowiedzi gdyż to co głęboko
                    > > jest niespójne tak jak ludzka podświadomość.
                    >
                    > To już kwestia doświadczenia poligonowego oraz umiejętnie dobranych środków.
                    > Temat ciekawy ale wymaga badań poligonowych. Ja już byłem - może ktoś inny prze
                    > śle nam relację?
                    > A my na spokojnie wyłowimy (określimy) zdobycze ontologiczne.

                    Jak zatem dobierać słowa aby miały ZNACZENIE?
                    Znaczące jest to co ma ciężar i nie daje się dowolnie przesuwać...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka