abstrakt2003 15.11.04, 20:11 Na czym właściwie polega wartość życia? Samo w sobie życie nie jest ani dobre ani złe, lecz napewno jest bardzo cenne i wymaga poszanowania. Ale właściwie dlaczego? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
malvvina Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 15.11.04, 21:53 bo to w sumie jedyny prezent jaki nam dano > Na czym właściwie polega wartość życia? > Samo w sobie życie nie jest ani dobre ani złe, lecz napewno jest bardzo cenne i > wymaga poszanowania. > Ale właściwie dlaczego? > Odpowiedz Link
kamfora Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 15.11.04, 22:17 malvvina napisała: > bo to w sumie jedyny prezent jaki nam dano Raczej chyba pożyczka - którą kiedyś trzeba będzie zwrócić Odpowiedz Link
ernest.wampir Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 15.11.04, 22:49 kamfora napisała: > malvvina napisała: > > > bo to w sumie jedyny prezent jaki nam dano > > Raczej chyba pożyczka - którą kiedyś trzeba będzie zwrócić > pożyczkę zwykle biere się z własnej woli przychylam się do koncepcji prezentu Odpowiedz Link
kamfora Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 15.11.04, 23:01 ernest.wampir napisał: > pożyczkę zwykle biere się z własnej woli A do życia ktoś Cię zmusza? Zazwyczaj żyje się, jeśli się c h c e żyć. Odpowiedz Link
kamfora koncepcja"pożyczki" - dłuższa tyrada ;-) 18.11.04, 19:53 Życie "dostajemy" od rodziców. Ale przecież nie "na własność" Rodzice zaciągają jak gdyby w imieniu swoich dzieci pożyczki, które dzieci muszą spłacać same (w całości, bez względu na to, czy tego chcą, czy też przeciwko temu spłacaniu protestują) . Rodzice mają za zadanie nauczyć dzieci korzystać z tej pożyczki. Te dzieci z kolei w czasie swojego życia zaciągają następne pożyczki - w imieniu swoich dzieci...i tak się toczy. Nieraz dzieci na samym początku odmawiają przyjęcia. Nieraz to potencjalni rodzice postanawiają się "wycofać" bo się boją, że potencjalne dzieci przyczynią się do szybszej "wymagalności spłaty" ich pożyczki... A pożyczka podobnie jak z banku - jedna w starych złotych, inna w dolarach, jeszcze inna w złocie czy diamentach . Zdarza się jednak, że ktoś, kto dostał mniejszą - potrafi ją lepiej wykorzystać niż ten, który większą. Nikt nie wie, kiedy przypada jego termin spłaty. Zdarza się, że po kilku latach już, a u niektórych długoterminowa, ponadstuletnia. Wszyscy jednak zachowują się, jakby nie chcieli pamiętać o tym, że termin choć niewiadomy co do daty - jest nieuchronny co do faktu. I teraz pozostaje problem, co(i czy) jest po spłacie owej pożyczki. Wierzę, że oddam co pożyczone na doczesność i wejdę tam, gdzie czeka na mnie obiecane (darowane na wieczną własność Odpowiedz Link
ernest.wampir Re: koncepcja"pożyczki" - dłuższa tyrada ;-) 18.11.04, 20:31 skąd w Tobie tyle optymizmu? Odpowiedz Link
otryt Re: koncepcja"pożyczki" - dłuższa tyrada ;-) 03.01.05, 18:58 kamfora napisała: >Rodzice zaciągają jak gdyby w imieniu swoich dzieci pożyczki, Gierek zaciągnął dług w imieniu swojego narodu. Dziś wynosi 92 mld euro. Ja, moje dzieci a może i wnuki nie zdołamy go spłacić. >przyczynią się do szybszej "wymagalności spłaty" ich pożyczki... Ten termin kojarzy mi się z samobójstwami ludzi, którym zlicytuwano cały majątek. Natychmiastowej wymagalności spłaty zażądały banki od Jacka Karpińskiego - genialnego konstruktora (który hodował świnie), któremu Japończycy, Amerykanie i Anglicy dawali góry złota, aby dla nich pracował. Karpiński chciał swój talent ofiarować wolnej już Polsce i tu rozpoczął inwestycję. Banki nie dały mu jej skończyć, choć raty spłacał regularnie. Zlicytowali jego dom, musiał zamieszkać u swojej córki. Miałem szczęście go poznać osobiście, tak uroczego i skromnego człowieka rzadko się spotyka. Przychylam się do koncepcji Malwiny: życia jako wielkiego daru. Dar ten czyli biblijny talent trzeba jak najlepiej wykorzystać, pomnożyć go. Zaciąganie długów niejednokrotnie prowadziło do utraty wolności, ludzie stawali się niewolnikami. Zaciąganie zaś długów w czyimś imieniu to zbrodnia i bezprawie. Banki mi się jak najgorzej kojarzą. To symbole współczesnego zdzierstwa i krętactwa. Dostałem niedawno zmianę regulaminu prowadzenia konta z banku Millennium. Oto próbka: Wprowadza się następujące zmiany: w paragr 7 a) w ust.1 skreśla się słowo "pełnoletni" b) skreśla się ust 2. c) w ust. 5 skreśla się pkt 3 I takim językiem dwie strony drobnym drukiem. Możesz się nie zgodzić z nowymi warunkami i w ciągu siedmiu dni musisz pobiec do banku, aby wypowiedzieć umowę. Poszedłem do banku, aby uzyskac oryginał, w którym trzeba wprowadzić te zmiany. Powiedzieli, ze nie mają, że jestem pierwszym klientem, który tego chce. Poszedłem do innego oddziału. Tam kobieta wyraźnie niezadowolona z mojej prośby, zaczęła w końcu grzebać w jakiejś szafie i po dłuższej chwili wyciągnęła regulamin, który mi dała. W domu zabrałem się za poprawki. Okazało się, że w ogóle nie ma tych paragrafów i punktów. Po dokładniejszym obejrzeniu okazało się, że regulamin nie posiada nawet daty wprowadzenia w życie (!). Może to trochę nie na temat, ale koncepcja życia jako pożyczki powszechnie przyjęta, spowodowałby lawinowy wzrost samobójstw, jak sugeruje Malwina. Pozdrawiam Odpowiedz Link
kamfora Re: koncepcja"pożyczki" - dłuższa tyrada ;-) 03.01.05, 19:28 No i zostałam przegłosowana To jeszcze ostatkiem sił (w poczuciu klęski koncepcji pożyczki), pozwolę sobie na przekorę: Jakże biblijny talent może być darem, skoro wymagane jest abyśmy go pomnażali i "zwrócili w dwój albo trójnasób? Z w r ó c i l i. A wtedy dopiero obiecana nam jest nagroda. I co Ty na to, Mirku? Odpowiedz Link
ernest.wampir Re: koncepcja"pożyczki" - dłuższa tyrada ;-) 03.01.05, 21:54 przypowieść tę porównałbym raczej do sytuacji, w której rodzic daje dziecku kieszonkowe z zastrzeżeniem "tylko nie wydaj tego na pierdoły" może trochę naciągane (a pewnie też nie na miejscu hehe), ale nigdy nie byłem zwolennikiem dosłownego odczytywania Ewangelii Odpowiedz Link
otryt Re: koncepcja"pożyczki" - dłuższa tyrada ;-) 03.01.05, 23:02 ernest.wampir napisał: >może trochę naciągane (a pewnie też nie na miejscu hehe), ale nigdy nie byłem >zwolennikiem dosłownego odczytywania Ewangelii To wcale nie jest naciągane. Przypowieści służyły pokazaniu przez Jezusa bardziej skomplikowanych prawd, opowiadając o sprawach prostych, zrozumiałych dla tamtych ludzi a więc wziętych z życia pasterzy, rolników, rybaków, kupców. Kupiec musiał pomnażać swój majątek, było to dla wszystkich oczywiste. Język przypowieści był dla nich konkretny i najbardziej zrozumiały. Dla mnie w przypowieści o talentach, rozumianych jako otrzymany dar, chodzi o przyjęcie tego daru i przekazywanie go dalej, innym ludziom. Takim talentem może być nasze życie, czas nam dany, nasze zdolności, wiara, wiedza, dobro. Ten jeden talent, który wszyscy dostają to po prostu życie. Wszyscy możemy ofiarowywać swój czas innym, można dzielić się swoją wiedzą, służyć innym wykorzystując swoje umiejętności, tworzyć dobro wokół siebie. Pod koniec życia będzie zrobiony bilans, jak wykorzystaliśmy dane nam życie czy ktoś jest wierzący czy też nie. Pozdrawiam Odpowiedz Link
otryt Re: koncepcja"pożyczki" - dłuższa tyrada ;-) 04.01.05, 08:42 kamfora napisała: >Jakże biblijny talent może być darem, >skoro wymagane jest abyśmy go pomnażali i "zwrócili w dwój albo trójnasób? >Z w r ó c i l i. A wtedy dopiero obiecana nam jest nagroda. Dostajesz cenny dar. Nie zakopujesz go w ziemi,lecz dzielisz się nim, przekazujesz dalej. Gdy dajesz innym, to tak jakbyś Bogu zwracała. "Cokolwiek zeście uczynili jednemu z moich braci, mnieście uczynili." Myślę, że nie można w sposób dosłowny rozumieć tej przypowieści. Dla ludzi współczesnych Chrystusowi taka pedagogika była zrozumiała. Każdy kupiec wiedział jak należy obchodzić się z pieniądzem, aby go pomnożyć. Pozdrawiam Odpowiedz Link
josarna Re: koncepcja"pożyczki" - dłuższa tyrada ;-) 27.01.05, 21:51 otryt napisał: > Ten termin kojarzy mi się z samobójstwami ludzi, którym zlicytuwano cały > majątek. Natychmiastowej wymagalności spłaty zażądały banki od Jacka > Karpińskiego - genialnego konstruktora (który hodował świnie), któremu > Japończycy, Amerykanie i Anglicy dawali góry złota, aby dla nich pracował. > Karpiński chciał swój talent ofiarować wolnej już Polsce i tu rozpoczął > inwestycję. Banki nie dały mu jej skończyć, choć raty spłacał regularnie. > Zlicytowali jego dom, musiał zamieszkać u swojej córki. Miałem szczęście go > poznać osobiście, tak uroczego i skromnego człowieka rzadko się spotyka. Sprawa Jacka Karpińskiego leży mi na sercu od bardzo wielu lat. Nie mogę pogodzić z tym ,że konstruktor najlepszego swego czasu komputera na świecie musiał przegrać swoje życie. Dlaczego? Czy nie byłoby warto zastanowić się nad tym? Może jego przypadek pomógłby innym nie popełniać pewnych błędów? A może nie dało się ich ustrzec? Mam kilka przemyśleń na ten temat, ale to chyba nie w tym wątku. Odpowiedz Link
scand Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 16.11.04, 10:09 Myślę że gdyby w życiu ludzi nie było "ktosiów" samobójstw wynikających z subiektywnego poczucia bezsensu życia byłoby znacznie więcej. Obecność ludzi wymusza określony standard zachowania. Odpowiedz Link
malvvina Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 16.11.04, 13:45 gdybym tak myslala to bym sie dawno zabila Odpowiedz Link
ernest.wampir Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 15.11.04, 22:58 życie jest istnieniem istnienie jest sensem (coś co nie istnieje , nie ma sensu) sens jest wartością (bezsens jest brakiem wartości) Odpowiedz Link
przyjaciolka1 Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 15.11.04, 23:21 Zycie jest szansa,ktora mozna wykorzystac dobrze albo zle.Konsekwencje poniesiemy zawsze sami. Odpowiedz Link
abstrakt2003 Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 17.11.04, 17:27 Jeśli tak postawiny sprawę to ludzie którzy utacili sens życia powinni natychniast umierać. (naszczęście tak sie nie dzieje) Odpowiedz Link
ernest.wampir Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 17.11.04, 21:57 abstrakt2003 napisał: >ludzie którzy utacili sens życia powinni natychni > ast umierać. > (naszczęście tak sie nie dzieje) > to że utracili POCZUCIE sensu życia nie oznacza że ich życie nie ma sensu Odpowiedz Link
abstrakt2003 Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 18.11.04, 18:36 Sugerujesz że istnieje obiektywny sans życia? Mi zawsze się wydawało że jest to pojęcie całkowicie subiektywne. Odpowiedz Link
kamfora obiektywny sens życia 18.11.04, 19:16 Człowiek chce żyć, dopóki jego życie ma sens d l a n i e g o. Może się zdarzyć, że mnóstwo ludzi będzie postrzegać życie X jako wielce sensowne, że życie X przyczyni się do przywrócenia poczucia sensu życia wielu innym ludziom - a mimo to X nie znajdzie sensu w swoim życiu i będzie pragnął je zakończyć "przed czasem". Odpowiedz Link
ernest.wampir Re: obiektywny sens życia 18.11.04, 20:21 kamfora napisała: > Człowiek chce żyć, dopóki jego życie ma sens d l a n i e g o. to jest bez wątpienia SUBIEKTYWNY sens życia. OBIEKTYWNY sens życia jest zawarty w samym ISTNIENIU, jeśli istniejesz, to twoje życie, już przez sam fakt istnienia, ma sens. Odpowiedz Link
kamfora sens jako taki 18.11.04, 20:29 co właściwie rozumiesz przez "sens"? Czy działanie sensowne - znaczy "dobre/mądre" czy też "racjonalne"? Odpowiedz Link
ernest.wampir Re: sens jako taki 18.11.04, 20:42 "działanie sensowne" utożsamiam po prostu z "działaniem" Kamforo, to nie jest tak,że nie zgadzam się z Twoimi poglądami, tylko te same terminy rozumiemy w inny sposób. Ty przez "działanie sensowne" rozumiesz działanie, które jest zgodne z pewnymi zasadami (np. racjonalność). To jest potoczne znaczenie słowa SENS i nie kłóci się z moim rozumieniem sensu z poprzednich postów, ponieważ dotyczy czegoś innego. W moim przekonaniu sens ma cośco istnieje, ponieważ istnieje z jakiegoś powodu (po coś). Działanie może mieć więc sens w co najmniej dwóch znaczeniach: 1. działanie ma sens przez sam fakt, że zostało podjęte, bo zostało podjęte w jakimś celu. 2. działanie ma sens (w potocznym tego słowa znaczeniu) bo jest racjonalne. Odpowiedz Link
kamfora Re: sens jako taki 18.11.04, 21:04 ernest.wampir napisał: > "działanie sensowne" utożsamiam po prostu z "działaniem" A co w takim razie rozumiesz przez "działanie bezsensowne"? > Kamforo, to nie jest tak,że nie zgadzam się z Twoimi poglądami, tylko te same > terminy rozumiemy w inny sposób. Właśnie cały czas chodzi mi o uściślenie terminów. > Ty przez "działanie sensowne" rozumiesz działanie, które jest zgodne z pewnymi > zasadami (np. racjonalność). To jest potoczne znaczenie słowa SENS i nie kłóci > się z moim rozumieniem sensu z poprzednich postów, ponieważ dotyczy czegoś > innego. No właśnie, że nie Dla mnie "działanie sensowne" znaczy tyle, co mądre/dobre. Natomiast "działanie racjonalne" wcale nie musi być sensowne, a jedynie prowadzące do osiągnięcia jakiegoś zamierzonego celu. > W moim przekonaniu sens ma cośco istnieje, ponieważ istnieje z jakiegoś powodu > (po coś). Czyli według Ciebie nie ma sensu jedynie pytanie o sens? > Działanie może mieć więc sens w co najmniej dwóch znaczeniach: > 1. działanie ma sens przez sam fakt, że zostało podjęte, bo zostało podjęte w > jakimś celu. > 2. działanie ma sens (w potocznym tego słowa znaczeniu) bo jest racjonalne. Te dwie definicje są identyczne Odpowiedz Link
ernest.wampir Re: sens jako taki 18.11.04, 21:35 kamfora napisała: > ernest.wampir napisał: > > > "działanie sensowne" utożsamiam po prostu z "działaniem" > > A co w takim razie rozumiesz przez "działanie bezsensowne"? brak działania (nie w sensie zaniechania, ale w sensie nie istnienia, zaniechanie jest chyba pewną formą działania) > > No właśnie, że nie > Dla mnie "działanie sensowne" znaczy tyle, co mądre/dobre. > Natomiast "działanie racjonalne" wcale nie musi być sensowne, a jedynie > prowadzące do osiągnięcia jakiegoś zamierzonego celu. nie chodziło mi o to, że rozumiesz "sens" potocznie, ale że INACZEJ niż ja (przynajmniej w tej konkretnej wymianie poglądów, bo intuicyjnie pewnie większośćrzeczy rozumiemy tak samo ) > > Czyli według Ciebie nie ma sensu jedynie pytanie o sens? pytanie o sens ma sens w takim znaczeniu, w jakim ja je przedstawiłem, w znaczeniu "twoim" może nie miećsensu (jeśli zostało postawione w sytuacji lub użyte w kontekście sprawiającym że jest niemądre) > > Działanie może mieć więc sens w co najmniej dwóch znaczeniach: > > 1. działanie ma sens przez sam fakt, że zostało podjęte, bo zostało podję > te w > > jakimś celu. > > 2. działanie ma sens (w potocznym tego słowa znaczeniu) bo jest racjonaln > e. > > Te dwie definicje są identyczne tak, ale nie z powodu błedu merytorycznego, po prostu użyłem błędnego przykładu. Zamiast słowa "racjonalne" trzeba wstawić słowo np. "mądre". Zauważ, że zbiór 1 nie jest sprzeczny z 2, tylko 1 zawiera 2. Odpowiedz Link
kamfora Re: sens jako taki 18.11.04, 22:13 ernest.wampir napisał: > > Te dwie definicje są identyczne > tak, ale nie z powodu błedu merytorycznego, po prostu użyłem błędnego > przykładu. Zamiast słowa "racjonalne" trzeba wstawić słowo np. "mądre". > Zauważ, że zbiór 1 nie jest sprzeczny z 2, tylko 1 zawiera 2. No nie obraź się, ale i w tym wypadku sobie pozwolę nie zgodzić się. Wyobraź sobie, że ktoś zaczął jeść coś szkodliwego w celu zachorowania. Czy takie działanie można nazwać sensownym? Można - w przypadku rozumienia "działania sensownego" jako "racjonalnego", czyli prowadzącego do zamierzonego celu. Z mądrością wiele wspólnego jednak takie działanie nie ma. Drugi przykład - ktoś wali cały dzień w bęben w celu nakarmienia kota. Czy to działanie jest sensowne? W jakim rozumieniu tego słowa? Odpowiedz Link
ernest.wampir Re: sens jako taki 18.11.04, 22:34 kamfora napisała: > Drugi przykład - ktoś wali cały dzień w bęben w celu nakarmienia kota. > Czy to działanie jest sensowne? W jakim rozumieniu tego słowa? > w takim , jakie Ty zaproponowałaś, oczywiście jest to działanie bezsensowne. Żeby bliżej zobrazować o co chodziło mi na samym początku podam jeszcze inny przykład (abstrahując zupełnie od kwestii wiary). Załóżmy, że facet wali w ten swój bęben żeby nakarmić kota. Czy dla osoby wierzącej, że nic się nie dzieje bez woli Boga, jest to działanie bez sensu? Czy w takim razie Bóg tego działania nie "zaplanował"? Nie jest wszechmocny, czy pozwala na działania bez sensu? Mam talent do niefortunnych przykładów Odpowiedz Link
kamfora Re: sens jako taki 18.11.04, 23:28 ernest.wampir napisał: > Czy dla osoby wierzącej, że nic się nie dzieje > bez woli Boga, jest to działanie bez sensu? Czy w takim razie Bóg tego > działania nie "zaplanował"? Nie jest wszechmocny, czy pozwala na działania bez > sensu? Mam talent do niefortunnych przykładów "Z woli Boga" mamy wolną wolę "Planowanie" boskie jako pozaczasowe nijak się chyba ma do tego, które (w ludzkim rozumieniu) wyprzedza działanie. Nie wiem dlaczego mamy skłonność do skrajności. Albo w ogóle odmawiamy Bogu racji bytu stawiając człowieka na szczycie, albo sprowadzamy człowieka do roli marionetki w rękach jakiegoś Demiurga. Odpowiedz Link
ernest.wampir Re: sens jako taki 18.11.04, 23:43 kamfora napisała: > > "Z woli Boga" mamy wolną wolę "Planowanie" boskie jako pozaczasowe > nijak się chyba ma do tego, które (w ludzkim rozumieniu) wyprzedza działanie. no wreszcie jest różnica znaczeniowa między pojęciem "planowanie" w znaczeniu ludzkim i boskim. I właśnie o różnicę znaczeniową pojęcia "działanie sensowne" mi chodziło pozdrawiam, idę spać, znowu za długo siedziałem Odpowiedz Link
ernest.wampir Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 18.11.04, 20:09 abstrakt2003 napisał: > Sugerujesz że istnieje obiektywny sans życia? Mi zawsze się wydawało że jest to > pojęcie całkowicie subiektywne. > bardzo ni lubię, kiedy brak argumentów tuszuje się relatywizmem. a jeśli mówisz serio, to tak, masz rację, "sens życia" można rozumieć jako pojęcie subiektywne, zresztą prawdopodobnie każde pojęcie można rozumieć na wiele różnych sposobów, ALE TO NIE OZNACZA ŻE NIE ISTNIEJĄ POJĘCIA OBIEWKTYWNE. Odpowiedz Link
witekjs Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 16.11.04, 00:55 Bo bez niego nie moglibyśmy postawić żadnego pytania. Również tego, wcale niełatwego... Bez względu na to, czy jest ONO rzeczywiście dobre. Witek Odpowiedz Link
abstrakt2003 Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 17.11.04, 17:31 Znam ludzi których umysły nie skaziły żadne pytania, żadne wątpliwości... Czy to oznacza że oni nie żyją? Odpowiedz Link
scand Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 16.11.04, 10:04 Odpowiedź jest bardzo prosta - ci co tracą życie mogą znacznie mniej Odpowiedz Link
jul.s Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 16.11.04, 10:47 ....... ocena jest prawdziwa dopiero "po fakcie" ,-czyli wtedy gdy coś się zakończy ..- dlatego czy życie jest "dobrem" ocenimy -/jezeli taka szansa będzie nam dana/ - po jego zakończeniu ..julek... Odpowiedz Link
scand Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 16.11.04, 10:58 Po fakcie ?? To zdecydowanie za późno Odpowiedz Link
abstrakt2003 Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 17.11.04, 17:31 Czyli ci co "nie mogą" nie żyją? Odpowiedz Link
scand Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 17.11.04, 17:56 Dokładnie. Ci co nic (ten nasz język - może logiczniej brzmiałoby tu jednak wszystko) więc ci co nic nie mogą - ci nie żyją Odpowiedz Link
abstrakt2003 Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 17.11.04, 18:17 Ciekawa koncepcja śmierci. Ale cy w takim razie "moc robienia" jest naprawdę tyle warta? Odpowiedz Link
abstrakt2003 Nie! 17.11.04, 18:18 To jest nie prawda! Zgodnie z twoją definicją życia (czy też smierci) ludzie w spiączce są martwi! A to nie jest prawda! Odpowiedz Link
scand Re: Nie! 18.11.04, 09:34 Ludzie w śpiączce jeszcze coś robią np. oddychają. Oddychając podtrzymują swoją zdolność do przebudzenia się. Ten fakt bardzo niekiedy oddziaływuje na innych co znajduje odzwierciedlenie m.in. w systemie prawnym. Odpowiedz Link
abstrakt2003 Re: Nie! 18.11.04, 18:38 A co z nieprzytomnymi "skoczkami"? Ich przy życiu utrzymuje aparatura, bez niej umarliby w ciągu kilku minut. Odpowiedz Link
scand Re: Nie! 19.11.04, 10:38 Oczywiscie granica między życiem a śmiercią nie zawsze jest tak ostra jak tego byśmy sobie życzyli. Jesli to aparatura .. Oni chyba są już bliżej smierci. Odpowiedz Link
jaro_ss Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 17.11.04, 06:19 W sensie klasycznym dobro jest czymś co istnieje i zmusza do odniesienia się woli do tego, np pożywienie jest i kieruje wolę do jedzenia... W tym aspekcie nasza świadomość znajduje oddźwięk tej podstawowej treści "dobra" i życie traktuje jako dobro, w zasadzie. Reszta to poglądy ... mniej lub więcej trafne :o) W tym znaczeniu samobójstwo - umierać za poglądy? Filozoficznie tak, chociaż jest to raczej problem psychologiczny, a filozofia w tym przypadku jest próbą racjonalizacji..... Odpowiedz Link
ernest.wampir Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 17.11.04, 22:34 jaro_ss napisał: > > W tym znaczeniu samobójstwo - umierać za poglądy? > Filozoficznie tak, chociaż jest to raczej problem psychologiczny, a filozofia w > > tym przypadku jest próbą racjonalizacji..... to byłby ciekawy temat na osobny wątek, czym jest samobójstwo (z filozoficznego punktu widzenia) Odpowiedz Link
ilmatar Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 17.11.04, 22:59 > to byłby ciekawy temat na osobny wątek, czym jest samobójstwo (z filozoficznego > punktu widzenia) Otwórz taki wątek. Ciekawa jestem ilu filozofow się zechce wypowiedzieć i czy przytoczą 'uznane poglądy', czy wyrażą własne? PS. Nie chcę obrażać, Boże broń, filozofów... Odpowiedz Link
jaro_ss Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 18.11.04, 05:52 Czy samobójstwo jest problemem filozoficznym? Może z punktu widzenia egzystencjalistycznego, gdzie istenieni bytu jest przepełnione troską, ale i trwogą w obliczu swej skończoności i nietrwałości przeżywanej w czasie. Po prostu troska o istnienie nie spełniła swojego zadania... Ale jakoś nie mam weny w tym kierunku. W świetle teorii bytu i poznania - nie jest to problemem, co najwyżej aktem woli pewnej struktury, ktora jest potencjalnie zdolna do takiego czynu.... Odpowiedz Link
oldpiernik Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 18.11.04, 09:15 Ponieważ śmierć i tak jest nieunikniona, samobójstwo jest co najwyżej aktem zniecierpliwienia. Życie nie jest dobrem. Jest stanem, jak ktoś już zauważył, nietrwałym. Czy istnienie można utożsamiać z życiem? Tu się zaczyna rozdźwięk... OLDNIEUTOŻSAMIA Odpowiedz Link
jaro_ss Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 18.11.04, 12:23 Istnienie można utożsamiać z życiem, ale tu filozofia się kończy... zaczyna być to zbyt prozaiczne... Istnienie jest terminem fil. szerszym, sposób istnienia bytu jest właściwy wszystkim bytom, nawet tym niekategorialnym, i innym niż realne... Isnienie jest czymś nietrwałym, to punkt do budowania metafizyki egzystencjalistycznej, choć niektórzy mogą mówić bardziej kategorialnie - o życiu, ale to już bardziej literaturą trąci :o) Czy samob-stwo jest oznaką zniecierpliwnienia? Raczej oznaką, że nie ma już więcej nic do powiedzenia swoim istnieniem.... Formą milczenia z braku inwencji.... Odpowiedz Link
ernest.wampir Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 18.11.04, 20:25 jaro_ss napisał: > > Czy samob-stwo jest oznaką zniecierpliwnienia? Raczej oznaką, że nie ma już > więcej nic do powiedzenia swoim istnieniem.... > > Formą milczenia z braku inwencji.... ja widzę samobójstwo raczej jako dramatyczny wyraz niezrozumienia (że życie ma sens nawet jeśli go nie widzimy, nie rozumiemy). Odpowiedz Link
abstrakt2003 Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 18.11.04, 18:48 No właśnie ŻYCIE JEST DOBREM! Czuję to, lecz nie potrafię tego uzasadnić! To strasznie mnie denerwuje! Odpowiedz Link
kamfora Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 18.11.04, 20:16 abstrakt2003 napisał: > No właśnie ŻYCIE JEST DOBREM! Czuję to, lecz nie potrafię tego uzasadnić! > To strasznie mnie denerwuje! No a może dałoby się to uzasadnić przez analogię? Język jest dobrem narodowym. Kultura jest dobrem ogólnoludzkim. A życie jest dobrem każdego człowieka z osobna. Odpowiedz Link
jul.s Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 19.11.04, 10:50 > No a może dałoby się to uzasadnić przez analogię? > Język jest dobrem narodowym. Kultura jest dobrem ogólnoludzkim. > > A życie jest dobrem każdego człowieka z osobna. .........sądzę że są to "rzeczy" nieporównywalne , dla mnie z różnych "półek" .........jul Odpowiedz Link
kamfora samobójstwo 18.11.04, 20:10 oldpiernik napisał: > Ponieważ śmierć i tak jest nieunikniona, samobójstwo jest co najwyżej aktem > zniecierpliwienia. ; Albo chęcią ujrzenia jak najszybciej "na własne oczy" co tak naprawdę jest (i czy) po drugiej stronie śmierci Przeważnie jednak samobójstwo jest chęcią sprawdzenia, czy komukolwiek (a właściwie czy tej konkretnej osobie) zależy na moim życiu, czy zauważy? --- ) Ba. może tu? Odpowiedz Link
scand Re: samobójstwo 19.11.04, 10:39 Zatem samobójstwo jako akt komunikacji społecznej.. Odpowiedz Link
ernest.wampir Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 18.11.04, 20:29 oldpiernik napisał: > > Życie nie jest dobrem. > Jest stanem, jak ktoś już zauważył, nietrwałym. > Czy istnienie można utożsamiać z życiem? > Tu się zaczyna rozdźwięk... istnienia nie można utożsamiać z życiem, ale na odrót, jak najbardziej. jeśli istnienie zaś utożsamimy z dobrem... Odpowiedz Link
jaro_ss Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 19.11.04, 06:45 W myśleniu filozofii klasycznej, dobra nie można o tyle uzasadnić, że oddziałuje ono nie na intelekt, lecz na wolę. W pierwotnym ujęciu dobro nie ma wydźwięku moralnego, lecz jest właściwością bytu, treścią nakłaniającą do działania, konkretnwgo użycia bytu. Tak więc życie będzie właściwością bytów ożywionych, treścią wpisaną w ich istnienie... Odrzucając życie (w sensie intelektualnym, nie piszę o jakimś tam samo-bstwie) neguje się istnienie bytu, a to trudne, bo istnienie realne narzuca się samo przez się... W sensie egzystencjalnym istnienie jest rzeczą najbardziej dla bytu istniejącego, a właściwie jedyną realną... i mu dostępną... Lecz tu byt musi sam nadać swojemu życiu wartość, i w ten sposób odnaleźć w nim dobro moralne. W myśl późniejszych egzystencjalistów (Marcel, Levinas) pomada w tym spotkanie Innego (innego bytu świadomwgo w swym istnieniu), Lewinas powie nawet "Inny jest zawsze przede mną" i będzie ustawiał moralność jako coś pierwotnego w bycie... Ale można też zauważyć, że po wyosobieniu, po rozeznaniu co jest "mną" a co "rzeczami" w świecie, umysł osiąga możliwość spojrzenia na siebie jako na "Innego" i w ten sposów oprócz pierwotnej troski o swoje istnienie w świadomości nietrwałości ku śmierci, może spojrzeć na swoje istnienie jako na dobro moralne... Odpowiedz Link
oldpiernik Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 19.11.04, 09:04 Założenie staje się tezą. Zakładamy, że jest dobrem i twierdzimy, że tak jest. Nie mam nic przeciwko. Tylko po co te korowody ) OLDPROVITA Odpowiedz Link
witekjs Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 19.11.04, 10:23 Założenie, że jest "dobrem" jest jednym z możliwych. Myślę, że dla wielu może być ONO, przez cały czas Jego trwania złem. Pasmem nieszczęśliwych wydarzeń, ułomności, osamotnienia, bólu. Wiadomo jednak, że i tacy ludzie przeżywają chwile radości, szczęścia, sukcesu i triumfu. Zależy to przecież od ich możliwości, wiedzy i zmieniających się potrzeb. Chyba trzeba powiedzieć, że nie wiemy dokładnie co i dla kogo jest dobrem. Wiemy również, że wielu ludzi, którzy obdarzeni przez naturę i los w sposób niezwykły, nie odbierają tego jako DOBRO. Tęsknią za czymś, co dla innych nie ma żadnej wartości. Tak to, dochodzimy do paradoksu, który większość z nas w jakimś stopniu, w różnych okresach swego życia, mogła odczuwać. Pozdrawiam. Witek Odpowiedz Link
jul.s Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 19.11.04, 11:01 .......jeżeli umrze moja mama , na jej pogrzebie będe wszystkich przekonywał żeby się nie smucili bo ona ma teraz lepiej niż my ,nie ma kłopotów z chodzeniem , oddychaniem, ogladaniem głupich seriali i polityków ,dziećmi,mężem itd. ...jest teraz absolutnie wolna ,absolutnie szczęśliwa a nam pozostaje tylko nadzieja ...ona to będzie już miała !!!!!! .....pozdrawiam jul.. ... Odpowiedz Link
jaro_ss Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 19.11.04, 21:03 Cała zabawa w przekraczaniu swej biologiczności, to widzę w mojem Mamie, i dziękuję ,że i mnie tak wychowała.... Odpowiedz Link
taaniej Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 21.11.04, 19:55 właściwie dyskusja już się zakończyła. jak zwykle spóźniłam się. dodam tylko, że pytanie o sens życia, o jego wartość uważam za zbędne. życie jako takie jest czystą biologią, procesem chemicznym. nie potrzeba do niego świadomości. to my ludzie nadajemy rzeczom faktycznym i abstrakcyjnym jakieś wartości, wynosimy je ponad inne lub deprecjonujemy. i to jest właśnie interesujące; skąd w nas ta potrzeba nadawania wartości, tworzenia ideałów? bo przecież dobro, sprawiedliwość, miłość, altruizm itp, to takie nasze człowiecze "gadżety". dlaczego życie jest dobrem? tak jak to ktoś wyżej napisał, sam fakt istnienia pozwala na zadanie tego pytania. a więc jest dobre, bo daje możliwość zadawania pytań, myślenia. ale czy myślenie jest dobre? mam coraz więcej wątpliwości. zauważyliście, że bezmyślnym lepiej się żyje? Odpowiedz Link
kamfora Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 21.11.04, 22:23 taaniej napisała: > dodam tylko, że pytanie o sens życia, o jego wartość uważam za zbędne. życie > jako takie jest czystą biologią, procesem chemicznym. nie potrzeba do niego > świadomości. to my ludzie nadajemy rzeczom faktycznym i abstrakcyjnym jakieś > wartości, wynosimy je ponad inne lub deprecjonujemy. No i dyskusja toczy się jedynie między nami - ludźmi (A co do "poglądów" nie-ludzi możemy się tylko domyślać Odpowiedz Link
oldpiernik Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 22.11.04, 13:19 :o) Zabawne, może wyślemy jeszcze kilka tabliczek w przestrzeń. Na inne ziemskie zwierzęta trudno będzie czekać... Nie ludzkie opinie mogłyby pomóc nam zrozumieć siebie. OLD Odpowiedz Link
scand Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 22.11.04, 13:36 Mogłyby nas także zniszczyć .. ( tak jak kultura konkwistadorow zniszczyła kultury indiańskie .. ) Odpowiedz Link
malvvina Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 22.11.04, 17:24 na marginesie dyskusji - kultura nic nie niszczy. Niszcza karabiny > ( tak jak kultura konkwistadorow zniszczyła kultury indiańskie .. ) Odpowiedz Link
ernest.wampir Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 22.11.04, 19:42 brak kultury Odpowiedz Link
oldpiernik Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 23.11.04, 08:23 brak uznania za dobro cudzego życia... na marginesie marginesu OLD Ps. albo raczej uznanie innych "dóbr" za cenniejsze... Odpowiedz Link
scand Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 23.11.04, 10:04 > na marginesie dyskusji - kultura nic nie niszczy. Niszcza karabiny > > > > ( tak jak kultura konkwistadorow zniszczyła kultury indiańskie .. ) Ech, jedna kultura wypiera drugą nawet gdyby przyszła nie w postaci zakutych w żelazo konkwistadorów ale uzbrojonych jedynie w habity misjonarzy. Po prostu jeśli kultury dysponują niekompatybilnymi zestawami wartości to jeden musi zwyciężyć. Synteza tylko czasami jest możliwa, ale nawet i synteza jest przecież pewnym zniszczeniem oryginału. Odpowiedz Link
witekjs Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 23.11.04, 22:52 Zastanawiam się nad tym co ostatnio piszecie i myślą, że nie może powstać rzeczywista synteza kultur. Któraś z nich, wraz z jej cywilizacją "zwycięża". Bywa przecież i tak, że nie niszcząc "karabinem" ni mieczem ludzi, zostaje wchłonięta i staje się dominującą w miejscu, gdzie jej przedstawiciele stanowili mniejszość, teoretycznie słabszą. Zaczyna dominować wraz z alfabetem, raligią, ideami, nauką choćby przez kilka wieków, nad ogromnymi terenami i licznymi ludami /Chazaria, Persja/. Scand ma rację, że taka "synteza" jest, jednocześnie zniszczeniem oryginału. Nawet w mikro skali... Pozdrawiam. Witek Odpowiedz Link
scand Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 24.11.04, 13:40 Im większa odległość kultur tym większa szansa zniszczenia. W przypadku kultur z innych układów słonecznych ( od tego zaczął sie ten podwątek) zniszczenie jest prawie pewne chyba że ... zostaniemy wpisani na galaktyczną listę ochrony dziedzictwa kulturowego Odpowiedz Link
witekjs Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 23.11.04, 22:55 Zastanawiam się nad tym co ostatnio piszecie i myślą, że nie może powstać rzeczywista synteza kultur. Któraś z nich, wraz z jej cywilizacją "zwycięża". Bywa przecież i tak, że nie niszcząc "karabinem" ni mieczem ludzi, zostaje wchłonięta i staje się dominującą w miejscu, gdzie jej przedstawiciele stanowili mniejszość, teoretycznie słabszą. Zaczyna dominować wraz z alfabetem, raligią, ideami, nauką choćby przez kilka wieków, nad ogromnymi terenami i licznymi ludami /Chazaria, Persja/. Scand ma rację, że taka "synteza" jest, jednocześnie zniszczeniem oryginału. Nawet w mikro skali... Pozdrawiam. Witek Odpowiedz Link
jaro_ss Życie / kultura 24.11.04, 08:14 Z tego by wyglądało, że kultura jest ekwiwalentem życia, na poziomie społecznym. Kultury ewoluują, bo jednostkowe historie tworzących je realnie ludzi są przesiąknięte indywidualną motywacją, mentalnością, jednak pojawiają się też ograniczenia wynikające z komunikacji społecznej i zjawiska, które na poziomie jednostki nie występują. Niemniej jednak, choć żal mi kultury Azteków, to po prostu, nie da się utrzymać jakiejś kultury w stanie "utrwalonym", zawsze życie pisze swój własny scenariusz, kulturom i zbiorowościom też... Odpowiedz Link
scand Re: Życie / kultura 24.11.04, 13:43 Ja nie żałuję Azteków - to była krwawa i despotyczna kultura, nie lubiana nawet przez inne szczepy zarządzane przez Azteków ( stąd też taki oszałamiający sukces Corteza ) Odpowiedz Link
dzika_zdzicha Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 03.01.05, 20:02 może uważane jest za dobro, ponieważ jest nam dane "w prezencie" - nie mamy wpływu na to, że się rodzimy. może dlatego, że jest początkiem czegoś nowego - a nowe jest utożsamiane z nieskażonym. nieskażone zaś może być uznane za dobre. Odpowiedz Link
oldpiernik Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 04.01.05, 16:11 Prezent to ciekawa propozycja. A jeśli w paczce jest bomba? OLDPRZEWROTNIK Odpowiedz Link
josarna Re: Dlaczego życie uważane jest za "dobro"? 28.01.05, 17:07 abstrakt2003 napisał: Samo w sobie życie nie jest ani dobre ani złe, lecz napewno jest bardzo cenne i > wymaga poszanowania. > Ale właściwie dlaczego? Chyba dlatego, że nasze istnienie w ogóle nam się przytrafiło spośród miliardów możliwych bytów, jakie mogły powstać z naszych rodziców. To tak, jakby ktoś podniósł ziarnko piasku na plaży i zachwycił się nim. Poza tym jest to duża szansa, by np. coś po sobie zostawić. Ale czy rzeczywiście jest cenne? To zależy od nas i zbiegu okoliczności. Chyba jednak nie zawsze jest takie cenne... Odpowiedz Link