Dodaj do ulubionych

Usprawiedliwienie z istnienia.

17.01.05, 14:15
W ostatniej Debacie TV prowadzonej przez Kamila Durczoka dyskutowano nad tym
czy "zalegalizować" prostytucję.
Zwolennicy legalizacji twierdzili że powinna być "zalegalizowana" gdyż
istnieje od tysięcy lat.
Riposta była następująca:
Czy jeśli coś istnieje wystarczająco to ma być tym samym dozwolone ?
Podano przykład złodziejstwa - istnieje również od tysięcy lat.
...

Można zauważyć że tego typu argumentacja pojawia się coraz częściej w
neoliberalnej etyce
'coś powinno być usprawiedliwione bo istnieje'.




Obserwuj wątek
    • malvvina Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 17.01.05, 19:02
      pewnie znow zaprosili "natchnionych intelektualistow" z argumentami krola
      cwieczka. W zeczywistosci legalizacja zapobiega tworzeniu strasznych mafii i
      handlu. Pozwala rowniez panstwu opodatkowac dochody prostytutek.wink Coz,
      pieniadz nie smierdzi.
      Aha , uniemozliwia rozprzestrzenianie sie chorob wenerycznych i innych
      przenoszonych droga plciowa (obowiazkowe periodyczne badania pan)
      • otryt Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 17.01.05, 19:43
        malvvina napisała:

        >legalizacja
        >zapobiega tworzeniu strasznych mafii i handlu.
        >Pozwala rowniez panstwu opodatkowac dochody prostytutek.wink Coz,
        >pieniadz nie smierdzi.
        >uniemozliwia rozprzestrzenianie sie chorob wenerycznych

        Urzędom pracy umożliwia proponowanie naszym bezrobotnym żonom, siostrom i córkom
        podjęcie pracy w wiadomym miejscu. Jak ktoś odmówi, skreśla się go z ewidencji
        i odmawia zasiłku. Same korzyści dla państwasmile
        • scand Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 18.01.05, 10:00
          Niestety chyba nie będzie tak różowo. Świetnie ujął to Kamil Durczok kiedy
          spytał zwolennika legalizacji : "Czy Pan wie co chce Pan legalizować ? "
          Nie znamy wszystkich konsekwencji tego aktu. ( notabene prostytucja
          indywidualna jest w Polsce -jak wynikało z programu- legalna , nielegalna jest
          jedynie zoorganizowana, co też zresztą rodzi ciekawe paradoksy)
          Zawsze legalności będzie towarzyszyć pewna nielegalność tak jak legalnej pracy
          towarzyszy tzw. praca na czarno ( nawet w tak przesiątknietych prawem krajach
          jak Niemcy).
          A jeśli zrównać status prostytutki z innymi zawodami to słusznie zauważyła
          jedna z dyskutantek, że w zasadzie nie ma wtedy przeszkód aby otworzyć szkoły
          przysposobienia do zawodu .. prostytutki.
          Argumentacja mogłaby byc podobna np. wtedy będzie mniej chorób wenerycznych
          itp smile
          • otryt Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 19.01.05, 09:17
            scand napisał:

            >Niestety chyba nie będzie tak różowo.

            Nie wziąłeś mnie chyba poważnie. A już poważnie, było niedawno w Polsce
            zdarzenie: agencja towarzyska (legalna) zgłosiła do Urzędu Pracy
            zapotrzebowanie na pracownice, nie wiem jakie kwalifikacje podano, może tylko
            wiek i płeć. Urząd zgłoszenie przyjął i proponował kolejnym bezrobotnym
            kobietom, które odmawiając traciły prawo do zasiłku. Sprawa trafiła do mediów:
            durni urzędnicy tłumaczyli, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Nie znam
            finału, tzn czy przywrócono tym kobietom prawo do zasiłku? Beszczelność
            właścicieli agencji jest tak duża, bo zgodnie z prawem liczyli na refundacje
            przez pół roku zarobków dla ludzi, którzy byli bezrobotnymi a durni urzędnicy
            trzymający się tylko litery prawa na to poszli.

            Jestem zdecydowanie przeciw legalizacji. Kazda legalizacja rozszerza skalę
            zjawiska, które uważamy za niepożądane.

            Pozdrawiam
              • otryt Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 19.01.05, 10:51
                Już dziś, gdy prostytucja jest nielegalna zdarzają się takie "kwiatki". Cóż się
                stanie, gdy będzie legalna? Myślę, że skala wykorzystywania będzie znacznie
                większa niż dziś w legalnych "Biedronkach".

                Najlepszym sposobem na likwidację zjawiska jest zdelegalizowanie biedy, która
                jest pierwotną przyczyną prostytucji.

                Pozdrawiam
                      • otryt Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 19.01.05, 13:53
                        malvvina napisała:

                        > z trudem znosze wyrazenia typu : tak zawsze bylo i bedzie.

                        Takie kategoryczne stwierdzenia mogą się nie podobać. Jeśli uważasz inaczej to
                        pokaż gdzie i w którym wieku nie było biednych? Trudniej dyskutować o
                        przyszłości. Dla mnie argumentem jest to, że współcześnie jeden człowiek
                        próbuje zniewolić drugiego, próbuje żyć jego kosztem i na maksa go wykorzystać.
                        Państwa i religie bronią w jakiś sposób tych słabszych, jednak tam gdzie zanika
                        i jedno i drugie mamy powrót nie tylko do dzikiego kapitalizmu XIX-wiecznego,
                        ale wręcz do niewolnictwa (np Mauretania).

                        Mnie również trudno pogodzić się z tym, że taka jest natura ludzka i z
                        konsekwencjami z tego wynikającymi. Wolałbym żyć w iluzji i utopii, które są
                        pożywką dla kolejnych pokoleń rewolucjonistów.
        • ilmatar Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 18.01.05, 17:02
          otryt napisał:

          > Urzędom pracy umożliwia proponowanie naszym bezrobotnym żonom, siostrom i córkom
          > podjęcie pracy w wiadomym miejscu. Jak ktoś odmówi, skreśla się go z ewidencji
          > i odmawia zasiłku. Same korzyści dla państwasmile

          Etam, a zawód wyuczony? Pracy nie można proponować w innym zakresie niż kwalifikacje wink
          I kto mówi, że to zawód jak inne?
          Całkiem specjalny, wiadomo.

          A jednak prostytutki są podobywatelkami i to mi się nie podoba. Żaden gliniarz ich nie broni, boi się
          mafii i alfonsów. Czasem sam bierze działkę.

          Też nie podoba mi się taki zawód, ale udawanie że go nie ma nie jest wyjściem.
          Źałosne stworzenia też mają prawo żyć "przyzwoicie".
          wink

          A nie macie wrażenia, że wiele osób k***i się innymi częściami swojej osoby, np ośrodkiem mowy?
          • scand Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 18.01.05, 17:54
            > Też nie podoba mi się taki zawód, ale udawanie że go nie ma nie jest wyjściem.
            > Źałosne stworzenia też mają prawo żyć "przyzwoicie".

            Prostytucja indywidualna w Polsce nie jest nielegalna.
            Nikt nie zabrania w Polsce przyjmować kobiecie podarunków pieniężnych od
            niedawno poznanego mężczyzny ( oczywiście powinna odprowadzić od tego podatek
            jak przy każdej darowiźnie !wink
            Nielegalne jest tworzenie organizacji zajmujących się organizowaniem
            prostytucji, a więc w zasadzie jest to legalizacja nie tyle prostytutek ile
            sutenerów itp.
          • otryt Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 19.01.05, 14:47
            ilmatar napisała:

            >Też nie podoba mi się taki zawód, ale udawanie że go nie ma nie jest wyjściem.

            Nieudawanie nie musi oznaczać legalizacji.
            Nic nie mam do prostytutek, najczęściej są w jakiś sposób do tego zmuszone.
            Może zlikwidować raczej te elementy przymusu? Ich sytuacja jest raczej pochodną
            choroby państwa i społeczeństwa, zaś legalizacja patologii, jaką jest
            prostytucja świadczyłaby o bezradności i kapitulacji państwa.

            Być może znowu jestem spaczony, bo będąc niepełnoletnim oglądałem dawno temu
            chiński lub japoński film "Sandakan nr 8", który zrobił na mnie olbrzymie
            wrażenie. Na początku XX wieku biedni chińscy chłopi, aby przeżyć głód
            sprzedawali swoje nie do końca jeszcze dojrzałe córki przeróżnym cwaniaczkom -
            pośrednikom, którzy odsprzedawali je dalej do japońskich domów publicznych. Tam
            były eksploatowane maksymalnie aż straciły młodość i zdrowie, później wyrzucano
            je na ulicę. Ostatnia scena przedstawia ich groby na obczyźnie - wszystkie
            obrócone tyłem do ojczyzny. Czytając historię Hong Kongu przeczytałem, że aż
            90% miejscowych kobiet uprawiało prostytucję. Jakoś nigdy się nie pisze z kim
            to robią? Cudzołożnice z faryzeuszami, a kobiety z Hong Kongu z angielskimi
            dżentelmenami.

            Pozdrawiam serdeczniesmile
            kustosz skansenu
      • kamfora łatanie dziury budżetowej 17.01.05, 19:45
        No co ja widzę :Feministki zmieniają front! wink

        Naprawdę uważasz, że legalizacja prostytucji jest w stanie zapobiec tworzeniu
        strasznych mafii i handlu? Nie czarujmy się - legalizacja (ze wszystkimi jej
        plusami, które wymieniłaś) będzie dotyczyć tylko tych pań, które sobie i tak
        dają świetnie radę, bo ten zawód jest ich wyborem. A co z prostytucją
        nieletnich, dzieci wręcz? Też zalegalizujesz? Bo nielegalna już jest - i co?
        A co z prostytucją "z przymusu - czyli z biedy"? Jeśli to będzie legalne -
        czy nie zwolni to urzędników państwowych z szukania innych propozycji dla
        niektórych kobiet?

        Pieniądz nie śmierdzi? A może niektórzy ludzie po prostu stracili węch...

        PS A jak to jest we Francji?
    • vicca Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 18.01.05, 13:32
      I prostytucja i złodziejstwo było kiedyś zawodem niesłychanie popularnym i
      szanowanym. Ba! Wręcz miało motywy religijne - gdyby było inaczej to np. Grecy
      nie czciliby Hermesa boga kupców i złodziei a Koryntianie nie słynęli ze swoich
      świątyń w których wszystkim mężczynom służyły ich córki i żony.

      A czy powinno być to wszystko legalne w tej chwili... Cóż, patrząc na to co
      siędzieje dookoła, to mam wrażenie że to już dawni jest legalne (i nie
      wspominam tu wcale o politykach wink)

      Pzdr ciepło Vicca
      • scand Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 18.01.05, 13:40
        Rzeczywiście ! Grecy musieli do pewnego stopnia akceptować złodziejstwo skoro
        dali złodziejom patrona smile ( w chrzescjaństwie to chyba już się skończyło..)
        Może po prostu stosowali zasadę: "dałeś się okraść to sam sobie jesteś winien"
        którą może i u nas wprowadzą, ... a może już wprowadzili ???
        • vicca Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 18.01.05, 14:24
          Hi, hi wink W chrześcijaństwie też istnieje bardzo dobry przykład złodzieja który
          został świętym - żeby daleko nie szukać - mam na mysli św. Franciszka.
          W końcu okradł ojca żeby odbudować kościół św. Damiana wink

          Pzdr ciepło Vicca
    • josarna Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 26.01.05, 22:54
      1. A co konkretnie ma oznaczać to zalegalizowanie? Na czym ma polegać?
      (Nie widziałam debaty).
      2. Argument, że nie należy prostutucji legalizować, bo jest zła (zgadzam się z
      tym) jest nielogiczny, bo należałoby również zdelegalizować fabryki papierosów
      i wódki.
      Może zatem jakieś inne argumenty?
        • josarna Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 26.01.05, 23:32
          Na pewno mają argumenty, tylko ja akurat nie pamiętam. Może jednak mają rację?
          A co dałaby delegalizacja produkcji papierosów? Likwidację nałogu, czy wzrost
          dochodów producentów?
          Delegalizacja aborcji też miała na celu zwiększenie dochodów ginekologów i
          (najprawdopodobniej) producentów środków antykoncepcyjnych (to słusznie), a
          ideologia to tylko przykrywka - jak to w polityce.
        • scand Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 27.01.05, 09:15
          Legalizacja oznacza (w większości przypadków) że będą mogły istnieć prawnie
          zarejestrowane przedsiębiorstwa zajmujące się organizacją prostytucji. Czy
          przyjmie to formę domu publicznego czy luźnej sieci zorganizowanych na wzór
          spółdzielni call-girls to kwestia wyboru organizatorów
          przedsiębiorstwa "usługowego". Oczywiście będzie mozliwe też istnienie firmy
          jednosobowej ( tzw. samozatrudnienie).
          Niektórzy proponują żeby tego typu działalność mogła być ograniczona jedynie do
          wybranych rejenów miasta ( tzw. czerwona dzielnica). Tak zarejestrowane
          przedsiębiortwo prostytucyjne będzie miało też zapewne inne ograniczenie np.
          przymus okresowej kontroli lekarskiej pracownic, która bedzie zapewne częstsza
          niz np. dla kucharek. Legalnie zatrudnieni będą mogli być w takiej firmie osoby
          wspomagające jak. np. ochoniarze, księgowi itd. Zatrudnienie będzie liczone jak
          w innych firmach.
          No i oczywiscie będzie płacić podatki, składki emerytalne, zdrowotne itp. co
          bardzo podoba się zwolennikom legalizacji. VAT oczywiscie też.
      • ilmatar Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 26.01.05, 23:50
        'To' zalegalizowanie miało dotyczyć domów publicznych, a nie samej prostytucji, która jest oczywiście
        legalna, tak jak palenie i upijanie się. Żadnej z tych rzeczy nie wolno wg prawa uprawiać osobom
        niepełnoletnim, co NATURALNIE i teoretycznie popiera większość ludzi na całym świecie.

        'To' zalegalizowanie ma spowodować ochronę prostytutek przed wyzyskiem, biciem, gwałtami itd.
        Pewnie nie spowoduje, ale mafia straci na tym sporo dochodów. Czy państwo zyska? Nie wiem, ale
        udawanie, że państwo ma być święte i moralne, gdy rzeczywistość jest nieświęta i niemoralna to nie
        jest dobre rozwiązanie. Nie regulujmy prawnie przemysłu specyficznie rozrywkowego, to się o nim
        zapomni. W końcu tak będzie moralniej.

        Zapominamy za to o klienteli. To popyt rodzi podaż. Może by tak wysyłać klientów na reedukację?
        Jakieś grzywny? Do pudła z nimi? Ale by się zapełniły... w trzy dni 1/3 rodaków za kratami smile

        To co piszesz w punkcie 2. jest nielogiczne ("legalizacja" prostytucji).
          • scand Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 27.01.05, 09:21
            Ochronę ??? W takiej sytuacji będą to po prostu przedsiębiorcy.
            Pokazywali kiedyś w reportażu takiego szefa domu publicznego w Holandii,
            ulokowanego gdzieś na holenderskiej wsi ( kupują podupadłe gospodarstwa rolne i
            przerabiają je na burdele) - właściwie w reportażu zwykły człowiek, który ma
            biznes jak każdy inny przedsiębiorca, może nawet ma stronę internetową.
            Po legalizacji każdy będzie mógł zostać alfonsem albo burdelmamą !!
        • josarna Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 27.01.05, 07:39
          ilmatar napisała:

          'To' zalegalizowanie ma spowodować ochronę prostytutek przed wyzyskiem, biciem,
          > gwałtami itd.
          > Pewnie nie spowoduje, ale mafia straci na tym sporo dochodów.

          > Zapominamy za to o klienteli. To popyt rodzi podaż.

          Podobnie, jak w innych sprawach (edukacja, ochrona zdrowia itp.) proponuję
          (konstruktywnie!) skorzystać z doświadczeń innych państw, a nie wyważać
          otwartych drzwi. Jeśli miałoby to pomóc nieszczęsnym kobietom, to jestem za. Na
          pewno spora część uprawia ten "zawód" z wyboru, ale większość chyba nie.
          Niestety popyt jest ogromny...
          • otryt Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 27.01.05, 09:01
            josarna napisała:

            >Niestety popyt jest ogromny...

            Nie zgadzam się z tą opinią. Nie korzystałem i nie zamierzam korzystać z domów
            publicznych, nie słyszałem również, aby któryś z moich znajomych lub przyjaciół
            z tego korzystał. Czyżbyśmy w innej Polsce mieszkali?

            Słyszałem natomiast, że usługi tego rodzaju niektóre firmy dołączają do pakietu
            suwenirów dla swoich ważniejszych lub potencjalnych klientów. Może to nowa
            kultura biznesu?

            Pozdrawiam i witamsmile

            PS. Z dużym zainteresowaniem przeczytałem Twój bardzo długi wątek o terrorze
            ludzi starych. Zawarłaś w nim wiele trafnych spostrzeżeń. Inne wątki o
            rozmowach z dorastającymi dziećmi również bardzo mi si podobały. To dwa bardzo
            obszerne tematy, postaram się coś o tym napisaćsmile




            • josarna Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 27.01.05, 11:37
              Dziękuję smile.
              Ja również nie znam nikogo, kto by się PRZYZNAŁ do korzystania z tego typu
              usług. Przeglądam w myślach moich znajomych i nie wydaje mi się, by któryś..
              Przecież jednak setki agencji prosperują! Proponuję przeczytać wypowiedź
              tłumaczki na ten sam temat na forum 40+: panowie w delegacji traktują spotkanie
              z prostytutką niemal jak normalny punkt programu! Wierność w "tych" sprawach
              nie jest najmocniejszą stroną mężczyzn. To raczej kwestia charakteru,
              osobowości, temperamentu. Są panowie z natury "monogamiczni" i inni. Panie może
              też? Ci drudzy walkę z naturą wygrywają lub przegrywają. Zakazami niczego się
              nie osiągnie.
              • otryt Popyt duży czy mały? 29.01.05, 00:51
                josarna napisała:

                >To raczej kwestia charakteru, osobowości, temperamentu.

                Ale także środowiska, w którym się żyje oraz przekonań. Nie wrzucałbym
                wszystkich panów do jednego worka mówiąc, że wierność nie jest ich
                najmocniejszą stroną. To tez zależy od środowiska. Są takie, gdzie rozwody
                dochodzą do 100%, a są też takie, gdzie jest to zjawisko marginalne. Jak się
                uśredni to mamy 40%. Chyba nie muszę udowadniać związku między jednym
                zjawiskiem a drugim?

                Znajomi wracający z Warszawy mówią, że za wycieraczkami samochodów co chwila
                znajdują ulotki agencji towarzyskich. Być może w stolicy jest większy popyt ze
                względu na licznych panów w delegacji oraz dojeżdżających do pracy z całej
                Polski, którzy raz na tydzień lub raz na miesiąc jadą do swoich domów, a przez
                ten długi czas bez kobiety muszą jakoś żyć.

                Ani w Twoim ani w moim środowisku nie korzysta się z usług prostytutek. Więc
                może ktoś inny z gości Kawiarenki uratuje Twoją tezę o dużym popycie smile))

                Pozdrawiam

      • otryt Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 27.01.05, 09:21
        josarna napisała:

        >2. Argument, że nie należy prostutucji legalizować, bo jest zła (zgadzam się z
        >tym) jest nielogiczny, bo należałoby również zdelegalizować fabryki papierosów
        >i wódki.

        Czy walka ze złem jest nielogiczna, bo istnieje inne zło? Przypomina mi to
        argumentację palaczy, którzy mówią, że nic nie da rzucenie palenia skoro
        środowisko wokół i tak jest koszmarnie zatrute.

        Staram się zrozumieć przesłanki tego rodzaju argumentacji, głowię się i zadaję
        sobie pytania. Logiczne byłoby w takim razie - ciągnąc ten tok rozumowania -
        podjęcie walki z każdego rodzaju złem równocześnie... ale przecież każdy
        strateg wie, że w walce politycznej czy zbrojnej wciąż szukamy sojuszników, aby
        po kolei zwyciężać swoich przeciwników, nierozsądne byłoby podejmowanie walki z
        wieloma jednocześnie. Czy należy w ogóle podejmować walkę, której wyniku nie
        jesteśmy w stanie przewidzieć albo która ma charakter walki z zywiołem, w
        której nie ma zdecydowanych zwycięzców, raz oni są górą a raz my?

        Proponuję najpierw sojusz prostytutek i pijących przeciwko palaczom. Po tym
        zwycięstwie zawrzyjmy sojusz z prostytutkami aby zniszczyć wódę. Na samym
        końcu, gdy już nie będzie fabryk papierosów i gorzelni zdradzimy prostytutki i
        alfonsów, naszych dotychczasowych sojuszników, aby zadać ostateczny i
        śmiertelny cios agencjom towarzyskim.smile

        Pozdrawiam
        otryt

        • josarna Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 27.01.05, 11:48
          otryt napisał:

          > Czy walka ze złem jest nielogiczna, bo istnieje inne zło?

          To nie jest walka ze złem, tylko zamiatanie śmieci pod dywan.
          Walka jest bardzo trudna, kosztowna i długotrwała. Nikomu nie chce się jej
          podejmować, więc najlepiej udawać, że zjawisko nie istnieje.
          Tak samo jest z aborcją: oficjalnie jej nie ma, więc można spokojnie poudawać.
          Działacze kościelni zadowoleni z siebie odpoczywają w fotelach w poczuciu
          dobrze spełnionego obowiązku, "turystyka" kwitnie, ginekolodzy nabijają
          porfele, a cierpią tylko najbiedniejsze kobiety.
          • otryt Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 29.01.05, 01:21
            W jednym się zgadzamy, że prostytucja jest złem. Jeśli jest złem to chyba
            należy coś z tym robić? Problem jest trudny, wiadomo, że nie rozwiąże się go do
            końca. Bezradni są zarówno zwolennicy zakazów, bo ich zakazy są łamane, ale
            bezradni są również ich przeciwnicy, którzy kapitulują bez walki, uważając ją z
            góry za przegraną. Biorą się za łby, zamiast działać wspólnie a alfonsi w kułak
            się z tego śmiejąsmile Te same dylematy mamy z aborcją.

            Nie rozumiem dlaczego zwolenników aborcji boli turystyka aborcyjna? Przecież za
            granicą mogą te kobiety zrobić to czego tak bardzo pragną i nikt nie będzie im
            w tym przeszkadzał.

            Pozdrawiam
            • ilmatar Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 29.01.05, 16:22
              otryt napisał:
              > Nie rozumiem dlaczego zwolenników aborcji boli turystyka aborcyjna?

              Otrycie, a gdzieś Ty spotkał zwolenników aborcji? Bo ja jakoś nigdzie...

              >Przecież za
              > granicą mogą te kobiety zrobić to czego tak bardzo pragną i nikt nie będzie im
              > w tym przeszkadzał.

              A problem zagranicznych aborcji naszych obywatelek można by rozwiązać prosto: wyjeżdżają tylko
              panie z zaświadczeniem, że nie są w ciąży... i już wink))
              Chociaż skoro im wolno dokonać aborcji, to właściwie nie ma ratunku. Lepiej wcale kobietom nie
              pozwalać na wyjazd.

              Żartuję, jak się domyślasz,
              pa
              M

      • otryt Nienarzucanie innym swoich wartości - niemożliwe 03.02.05, 10:33
        Czytając o takich sprawach przekonuję się coraz bardziej, że nie jest
        możliwy "pokojowy" rozdział w społeczeństwie ludzi przeciwnych takim zjawiskom
        jak prostytucja, aborcja lub eutanazja z ludźmi mającymi do tego pozytywny
        stosunek. Mam na myśli taką sytuację, że każdy ma swoją moralność, jej
        przestrzega i nie narzuca jej innym. Ci, którzy uważają, że prostytucja jest
        złem nie chodzą do domów publicznych i tego uczą swoje dzieci, czy to z nakazów
        religijnych czy z innych pobudek. Ktoś kto uważa prostytucję za normalną
        sprawę, bo w historii ludzkości zawsze to było, regularnie tam uczęszcza, nie
        sprzeciwia się, aby jego żona lub córka podejmowała taką pracę. Jeden nie
        wchodzi w drogę drugiemu, są sąsiadami, kolegami w pracy, podają sobie ręce,
        rozmawiają.

        Twierdzę wszem i wobec, że taka sytuacja jest NIEMOŻLIWA, czy to mówimy o
        prostytucji, eutanazji, aborcji czy legalizacji miękkich narkotyków. Prawo,
        które obowiązuje wszystkich musi być także podporządkowane jakimś standardom
        moralnym, bo gdy tego nie ma NARZUCA się prostytucję ludziom temu przeciwnym,
        czy jak w omawianym artykule proponuje pracę prostytutki pod groźbą utraty
        zasiłku lub przymusza do uciążliwego sąsiedztwa. W okresie PRL-u aborcja była
        legalna i na każde życzenie. Znam przypadki, że kobiety nie chcące tego
        nachalnie namawiano na aborcję i bardziej naganne wyrzucanie z pracy lekarzy,
        którzy odmawiali wykonywania "zabiegów" oraz niezaliczania stażu stażystom w
        zawodzie ginekologa z tego powodu, że nie chcieli asystować przy wykonywanych
        aborcjach. Nie wierzę, ze prawo jest wystarczającym zabezpieczeniem przed
        wysłaniem kogoś na drugi świat, kto sobie tego nie życzy. Znajdzie się
        wielu "litosciwych" , którzy tę decyzję podejmą za osobę zainteresowaną. Wiemy
        jak bardzo można naginać prawo. Gdy nie będziesz walczył z narkomanią w każdej
        postaci, któregoś dnia dadzą twojemu dziecku działkę w prezencie, czy o nią
        poprosi czy też nie.
        Ile niechęci jest w zwykłych ludziach do rodzin, które posiadają więcej dzieci.
        Koledze z pracy, który spodziewał się czwartego dziecka bardzo dokuczano z tego
        powodu, choć przecież tym dokuczającym nic nie ubyło z tego powodu.
        (Uprzedzając uwagi mówię, że rodzina była zamożna a dzieci zadbane, dziś kolega
        zarządza własną firmą.) Dlaczego drażni innych taka postawa? Ta inność w
        pozytywnym sensie zawsze bardzo drażni. Dlaczego?

        Pozdrawiam
    • jaro_ss Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 10.02.05, 14:30
      A ja wrócę do wątku - z istnienia: otóż żyję sobie w środowisku, gdize koledzy
      odwiedzają agencję, i ponieważ jest to męskie środowisko, to się o tym mówi...
      Powiem więcej, miałbym może pewne ułatwienia, bo znam się z gościem, który taki
      interes prowadzi....

      Ale co to ma do legalizacji? Co najwyżej można tylko ponarzekać na lenistwo
      policji i sądów w ściganiu procederu....

      Jeszcze raz mówię: nie można dopuścić, do sytuacji, kiedy nawet coś
      powszechnego a nie do końca moralnego traktuje się jako legalne, powszednie i
      normalne. Niech tam sobie chodzą, dopóki w społeczeństwie jest świadomość, że
      jest to swoiste przekroczenie norm moralnych, to nie jest źle. Gorzej, kiedy
      granice ulegną zatarciu....

      Czy kumle którzy chodzą wiedzą, że coś robią nie tak? ano więdzą, boby się nie
      tłumaczyli i nie usprawiedliwiali po pijaku dlaczego to robią....

      Ot co, taki stan rzeczy można zaakceptować, - legalizację nie...
      Jak już rozpirzycie, moi drodzy (pluralis dywagenzis, do nikogo konkretnie)
      całą, czy nawet część moralności, wtedy zobaczycie, coście stracili. Na razie
      straciliście już dużo w gospodarce i polityce, zobaczycie co dalej....
    • oldpiernik Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 12.02.05, 13:21
      Za zjawisko kradzieży odpowiadają złodzieje.
      Za oszustwa - oszuści.
      Za burdele - burdelarze.
      Itd.

      Realizowanie swoich potrzeb cudzym kosztem może być dobre?
      Kiedy?

      Przyzwolenie na taki stan, "bo mnie on nie dotknął", wydaje mi się konformizmem.
      Tak to się chyba nazywa.
      Szkodliwym, jak diabli...

      Dyskusja na temat różnic w uznawaniu moralności takiej albo siakiej żywi się
      odmienie ukształtowaną, ze względów rozmaitych, wrażliwością.
      Pryncypialne stanowisko? A niechże takie będzie.
      Samo pojęcie zła czy dobra uważane bywa przez niektórych, za ciekawy z
      teoretycznego punktu widzenia, temat spekulacji. No bo przecież tak naprawdę,
      to coś takiego nie istnieje.

      OLDZKONOPII
      • josarna Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 13.02.05, 22:56
        oldpiernik napisał:
        Przyzwolenie na taki stan, "bo mnie on nie dotknął", wydaje mi się konformizmem.

        A zgoda na produkcję papierosów? Czy lepiej jest udawać, że coś nie istnieje,
        czy spróbować temu nadać w miarę cywilizowaną formę?
        • jaro_ss Re: Usprawiedliwienie z istnienia. 14.02.05, 06:47
          Zależy czemu.....
          Pewne instynkty, kształtowane przez długi czas w zupełnie innych warunkach
          (cywilizacja jest bardzo krótkim okresem w życiu gatunko Homo), są atawizmem we
          współczesnej kulturze...
          Nie uważam, aby było potrzebne znalezienie "cywilizowanej" formy.... Jest to
          margines i powinien pozostać na marginesie....
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka