Dodaj do ulubionych

Wartość edukacyjna Tekstów

06.01.07, 12:20
Nie sposób wprowadzić teorii względności w przedszkolu , do zrozumienia jej
potrzebne opanowanie matematyki przynajmniej .

„O tym, na czym naprawdę mi zależy (...) nie ma i nie będzie żadnego mego
pisma, bo nie jest to racjonalne, jak matematyka, i nie daje się ująć w słowa.
Ale gdy długo zmagałeś się z rzeczą, nagle zapala się w duszy jakby światło.
Kto nie jest wewnętrznie zrośnięty i spokrewniony z tym, co moralne i piękne,
ten (...) nigdy nie pozna prawdy o dobru i złu.”
Platon stawia tym samym w wątpliwość tak możliwości opisania , jak również
zrozumienia najważniejszych prawd poprzez odczytanie ich z tekstów . Jak
bowiem budować moralność nie mając fundamentów w emocjach ?

Czy teksty są w stanie wzbudzić właściwe emocje ?
Czy raczej tylko zrozumienie przez doświadczenie ma taką moc ?
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: Wartość edukacyjna Tekstów 06.01.07, 16:02
      @Nie sposób wprowadzić teorii względności w przedszkolu , do zrozumienia jej
      potrzebne opanowanie matematyki przynajmniej @

      Nie doceniasz siły dzieciecej wyobraźni smile

      @Platon stawia tym samym w wątpliwość tak możliwości opisania , jak również
      zrozumienia najważniejszych prawd poprzez odczytanie ich z tekstów . Jak
      bowiem budować moralność nie mając fundamentów w emocjach ?@

      A co jeżeli te fundamenty są patologicznie zniekształcone?
      Czy to znaczy, że ich posiadacz skazany jest na moralną przegrana?

      @Czy teksty są w stanie wzbudzić właściwe emocje ?
      Czy raczej tylko zrozumienie przez doświadczenie ma taką moc ?@

      Co czujesz czytajac poezję ,
      lub odkrywając w literaturze,
      bład swojego dotychczasowego myslenia?

      Nie jestesmy wstanie doswiadczyc wszystkiego.

      Ostatnio usłyszałam opinię francuskiego astrofizyka o polskich kolegach.
      Powiedział, że pozbawieni dostepu do skomplikowanej aparatury,
      doszli do identycznych teoretycznie wnioskow jak francuzi , a nawet ich
      wyprzedzili.smile
      • diabelski Re: Wartość edukacyjna Tekstów 06.01.07, 16:45
        7zahir napisała:


        > A co jeżeli te fundamenty są patologicznie zniekształcone?
        > Czy to znaczy, że ich posiadacz skazany jest na moralną przegrana?

        Wydaje się , że kiedy zostaną patologiczne zniekształcone to , odbudowanie w
        sposób właściwy tych fundamentów jest niemożliwe , ale szansą by się tak nie
        stało jest zrozumienie istnienia przykładu negatywnego smile



        > Co czujesz czytajac poezję ,
        > lub odkrywając w literaturze,
        > bład swojego dotychczasowego myslenia?
        >
        > Nie jestesmy wstanie doswiadczyc wszystkiego.
        >
        > Ostatnio usłyszałam opinię francuskiego astrofizyka o polskich kolegach.
        > Powiedział, że pozbawieni dostepu do skomplikowanej aparatury,
        > doszli do identycznych teoretycznie wnioskow jak francuzi , a nawet ich
        > wyprzedzili.smile

        no właśnie , żadna poezja ani literatura nie jest w stanie powołać do istnienia
        emocji , których czytający sam nie wzbudził w sobie poprzez doświadczenie
        naturalne . Do wzbudzenia emocji nie jest potrzebna specjalistyczna aparatura ,
        ale sprzyjające warunki bytowania , lub szczególne uwarunkowania jednostkowe (
        być może nawet genetyczne ?) , na co dowodem byłyby jednostki moralnie właściwe
        wzrosłe w środowisku patologicznym smile


        • 7zahir Re: Wartość edukacyjna Tekstów 06.01.07, 20:01


          @Wydaje się , że kiedy zostaną patologiczne zniekształcone to , odbudowanie w
          sposób właściwy tych fundamentów jest niemożliwe , ale szansą by się tak nie
          stało jest zrozumienie istnienia przykładu negatywnego smile@

          By nie stało się co/jak?
          Dlaczego negatywnego, a nie pozytywnego ?

          @no właśnie , żadna poezja ani literatura nie jest w stanie powołać do istnienia
          emocji , których czytający sam nie wzbudził w sobie poprzez doświadczenie
          naturalne . @

          Twoje pytanie było o właściwe emocje, a nie niezalezne od naszej woli
          (Cyt: Czy teksty są w stanie wzbudzić właściwe emocje ?)


          @Do wzbudzenia emocji nie jest potrzebna specjalistyczna aparatura ,
          ale sprzyjające warunki bytowania , lub szczególne uwarunkowania jednostkowe (
          być może nawet genetyczne ?) , na co dowodem byłyby jednostki moralnie właściwe
          wzrosłe w środowisku patologicznym smile@

          Przykład z astrofizykami dotyczył Twojego pytania:
          Cyt: Czy raczej tylko zrozumienie przez doświadczenie ma taką moc ?

          Polscy astrofizycy nie mogli doświadczac , tak jak francuscy.

          Z emocjami bywa róznie.
          Niektórym ludziom trzeba pomóc wzbudzając je też przy pomocy aparatury,
          a inni robia to sami smile

          Uzywsz słowa właściwy – tzn jaki ?

          Zatytułowałeś watek : wartośc edukacyjna tekstów
          czyzbys chciał udowodnić słusznośc rewolucji chinskiej
          i spalic domowa biblioteczkę smile)
          • diabelski Re: Wartość edukacyjna Tekstów 07.01.07, 13:14
            Fundamenty to , zrównoważone emocja , patologia to przerost jednych na
            niekorzyść innych .
            Z patologicznymi zniekształceniami najczęściej mamy do czynienia w środowiskach
            patologicznych , gdzie brak jest przykładów pozytywnych , dlatego jedyną
            możliwością , by nie zniekształcić własnych fundamentów jest wyciąganie wniosków
            z przykładu negatywnego .

            Jeżeli aparaturą nazwiemy Teksty to , okaże się że one nie tylko są niepotrzebne
            , ale również nie spełniają żadnej roli we wzbudzaniu emocji , a emocji
            niewłaściwych nie ma wszystkie są potrzebne smile

            >Przykład z astrofizykami dotyczył Twojego pytania:
            >Cyt: Czy raczej tylko zrozumienie przez doświadczenie ma taką moc ?

            >Polscy astrofizycy nie mogli doświadczac , tak jak francuscy.

            Ale też nie wyczytali tej wiedzy z książek , był to sukces ich intelektu smile

            Wartość edukacyjna ma wskazywać na możliwość osiągnięcia równowagi emocjonalnej
            u młodego człowieka , jakiej miałaby sprzyjać lektura Tekstów z wielkiej litery
            , można to rozumieć jako teksty dogmatów smile
            92% Katolików , indoktrynacja w szkołach i co ?... smile
              • diabelski Re: Wartość edukacyjna Tekstów - EMOCJE 07.01.07, 14:17
                witekjs napisał:


                > Nie ma to nic wspólnego z dogmatami...


                Można by z tego Witki powiedzieć : dogmat sobie chemia sobie smile
                Są nawet tacy co twierdzą , że odnaleźli duszę w mózg , czyżby podtrzymanie przy
                życiu tego obszaru uczynić może nas nieśmiertelnymi na ziemi smile
                Zawsze myślałem , że dogmat stara się szerzyć idee miłości i jakby nie spojrzeć
                u jej podstawy leżą emocje smile
              • 7zahir Re: Wartość edukacyjna Tekstów - EMOCJE 07.01.07, 17:33
                witekjs napisał:

                > Jeśli chce się pisać o emocjach to warto o nich poczytać TEKST, łącznie z
                > poprzednimi rozdziałami i obejrzeć obrazki.
                > Nie ma to nic wspólnego z dogmatami...
                >
                Dodam jeszcze,
                że mózg żeński posiada wieksze ciało migdałowate
                niz męski, stąd różnica w naszej emocjonalności smile
            • 7zahir Re: Wartość edukacyjna Tekstów 07.01.07, 17:27
              diabelski napisał:

              > Fundamenty to , zrównoważone emocja , patologia to przerost jednych na
              > niekorzyść innych .

              Zrównowazone emocje - to ideał.

              > Z patologicznymi zniekształceniami najczęściej mamy do czynienia w
              środowiskach
              > patologicznych , gdzie brak jest przykładów pozytywnych , dlatego jedyną
              > możliwością , by nie zniekształcić własnych fundamentów jest wyciąganie
              wniosków z przykładu negatywnego .

              Jesli jest sie tego świadomym.
              Oceniający często robi to z własnego punktu
              widzenia - efektu doświadczeń,
              który niekoniecznie musi być "właściwy".
              >
              > Jeżeli aparaturą nazwiemy Teksty to , okaże się że one nie tylko są
              niepotrzebn
              > e
              > , ale również nie spełniają żadnej roli we wzbudzaniu emocji , a emocji
              > niewłaściwych nie ma wszystkie są potrzebne smile

              Idąc Twoim tokiem myslenia,
              twórcy tych tekstów marnuja czas
              i przyczyniaja sie do mordowania drzew
              zuzywając papier?

              Oto fragment tekstu, który wzbudza emocje
              duzych i małych bez doświadczania

              "Co to znaczy byc prawdziwym? - zapytał Królik pewnego dnia.
              Czy to znaczy mieć ten brzęczyk w sobie i kijek do trzymania?...
              ... To nie dzieje sie nagle powiedział skórzany Konik,
              to staje sie powoli.
              Zwykle zanim staniesz sie prawdziwy,częśc twojej sierści
              jest już wytarta od przytulania,
              może wypadnie ci oko, albo nogi będa zwisać luźno...
              ... Ale te rzeczy nie maja znaczenia...
              .. Kiedy staniesz sie prawdziwy nie mozesz
              stać się na powrót nieprawdziwy.
              Twoja prawdziwość, będzie w Tobie na zawsze"


              >
              > >Przykład z astrofizykami dotyczył Twojego pytania:
              > >Cyt: Czy raczej tylko zrozumienie przez doświadczenie ma taką moc ?
              >
              > >Polscy astrofizycy nie mogli doświadczac , tak jak francuscy.
              >
              > Ale też nie wyczytali tej wiedzy z książek , był to sukces ich intelektu smile
              >
              > Wartość edukacyjna ma wskazywać na możliwość osiągnięcia równowagi
              emocjonalnej
              > u młodego człowieka , jakiej miałaby sprzyjać lektura Tekstów z wielkiej
              liter
              > y
              > , można to rozumieć jako teksty dogmatów smile
              > 92% Katolików , indoktrynacja w szkołach i co ?... smile
              • diabelski Re: Wartość edukacyjna Tekstów 07.01.07, 18:23
                7zahir napisała:


                > Zrównowazone emocje - to ideał.

                a miłość bez egoizmu to skrzywienie ? smile


                > Jesli jest sie tego świadomym.
                > Oceniający często robi to z własnego punktu
                > widzenia - efektu doświadczeń,
                > który niekoniecznie musi być "właściwy".
                >

                niedoceniasz siły buntu młodzieńczego smile
                czasem wystarczy pozwolić rozwijać się samodzielnie smile
                • 7zahir Re: Wartość edukacyjna Tekstów 07.01.07, 20:23
                  diabelski napisał:

                  > a miłość bez egoizmu to skrzywienie ? smile

                  Miłość to bezwarunkowa akceptacja.
                  Jesli w powiedzeniu : Kochaj i pozwól żyć
                  znajdziesz egoizm, to mogę sie zgodzić z Twoim twierdzeniem
                  w ktorym słowo skrzywienie zastapilabym utopią.

                  > niedoceniasz siły buntu młodzieńczego smile
                  > czasem wystarczy pozwolić rozwijać się samodzielnie smile

                  Mysle, że nie tylko pozwolić
                  a wręcz "odciąć pępowinę". smile
    • krytyk2 Re: Wartość edukacyjna Tekstów 07.01.07, 15:28
      Wydaje mi sie,ze to samo co sie tyczy tekstow- tyczy sie w ogole zrozumienia,np
      tego co mowi do nas inny czlowiek.Musi byc zalozone wspólne pole doswaidczania
      i przeżywania świata.Bardzo często i chyba najczęściej ludziom sie wydaje ,ze
      rozumieja innych ,tymczasem nie rozzumieja nic albo calkiem inaczej.Uwążna
      rozmowa,wnkiliwe przysluchiwanie sie często daje mi na to namacalne dowody-jak
      mało rozumiem lub jestem rozumiany.Na szczęście taka rozmowa pozwala to
      dostrzec ,bo partnerzy caly czas potwierdzaja i sprawdzaja czy dobrze
      rozumieją .Z autorem książki nie ma takiej mozliwości
      • diabelski Re: Wartość edukacyjna Tekstów 07.01.07, 15:37
        krytyk2 napisał:

        > Wydaje mi sie,ze to samo co sie tyczy tekstow- tyczy sie w ogole zrozumienia,np
        >
        > tego co mowi do nas inny czlowiek.Musi byc zalozone wspólne pole doswaidczania
        > i przeżywania świata.Bardzo często i chyba najczęściej ludziom sie wydaje ,ze
        > rozumieja innych ,tymczasem nie rozzumieja nic albo calkiem inaczej.Uwążna
        > rozmowa,wnkiliwe przysluchiwanie sie często daje mi na to namacalne dowody-jak
        > mało rozumiem lub jestem rozumiany.Na szczęście taka rozmowa pozwala to
        > dostrzec ,bo partnerzy caly czas potwierdzaja i sprawdzaja czy dobrze
        > rozumieją .Z autorem książki nie ma takiej mozliwości


        no właśni !
        inaczej jest w netcie tu istnieje choć trochę interakcji smile

    • krytyk2 Re: Wartość edukacyjna Tekstów 07.01.07, 16:59
      diabelski napisał:
      Czy teksty są w stanie wzbudzić właściwe emocje ?
      Czy raczej tylko zrozumienie przez doświadczenie ma taką moc ?

      wg mnie wszystko zaczyna sie i kończy w doswiadczeniu.Nawet ,jesli tego ,o czym
      ktoś pisze ,nie bylo mi dane doswiadczyć,moze wzbudzic we mnie tylko wtedy
      emocje ,gdy skojarzę z inną doświadczaną sytuacją.
      A że nikt nikomu nie zakaże kojarzyc ,więc moze byc tez tak ,ze kazdy tekst na
      swiecie może znaleźc swojego "rozumiejącego" emocjonalnie (poza piszącym)
      czytelnika
      • diabelski Re: Wartość edukacyjna Tekstów 07.01.07, 18:06
        krytyk2 napisał:


        > A że nikt nikomu nie zakaże kojarzyc ,więc moze byc tez tak ,ze kazdy tekst na
        > swiecie może znaleźc swojego "rozumiejącego" emocjonalnie (poza piszącym)
        > czytelnika


        Kochany Krytyku ,
        gdybyś miał lat 15 , natychmiast odebrałbyś tą wypowiedź jako deklarację Go lub
        próbę poniżenia , łatwo możesz ją skojarzyć z miłością szczerą do bliźniego
        dzięki doświadczeniu , znaczy jesteś dorosły i doświadczony , a jak dziecko
        5-cio letnie może zrozumieć erotyk poetycki , jak zrozumieć może miłość nawet ,
        a może zwłaszcza egoistyczną do kobiety ? Tylko na podstawie miłości do matki ?
        Jakoś nie sądzę by kiedykolwiek mógł zrozumieć gdyby sam nie doświadczył .
        Ażeby wysnuć wnioski skojarzeniowe potrzeba też doświadczeń emocjonalne , jeśli
        zdobyło się tylko jeden ich rodzaj to , zrozumienie przeciwnych jest zwyczajnie
        niemożliwe , nie istnieją skojarzenia do których można by się odnieść .

        • zettrzy Re: Wartość edukacyjna Tekstów 07.01.07, 18:30
          a jak dziecko
          > 5-cio letnie może zrozumieć erotyk poetycki , jak zrozumieć może miłość nawet ,
          > a może zwłaszcza egoistyczną do kobiety ? Tylko na podstawie miłości do matki ?

          misiu, dziecko 5-letnie, nawet 10-letnie, nie moze zrozumiec erotykow, ani nie
          moze zrozumiec milosci, w ogole bardzo malo moze zrozumiec, bo w tym wieku
          jeszcze nie istnieja struktury mozgowe pozwalajace na rozumienie; to tak jakbys
          dowodzil ze kaleka bez nog moze zostac biegaczem olimpijskim

          dziecko doswiadcza wielu uczuc, nie wiedzac czy rozumiejac czego doswiadcza, w
          tym rowniez milosci do matki - przypomnij sobie jaki sam byles w wieku 5 lat;
          oczywiscie, jako wyjatek od reguly czytywales, ze zrozumieniem, erotyki, i to
          pewnie te starogreckie, przypisywane Safonie ;D

          Krytyk ma racje, cala racje i tylko racje - nie sposob zrozumiec cudzego
          przeslania jesli nasze wlasne doswiadczenie nie daje nam materialu do zrozumienia

          oczywiscie mozna takze, bazujac na wlasnym doswiadczeniu, zrozumiec tekst
          opacznie i upierac sie ze sie zrozumialo prawidlowo; ale tego nie bedziemy
          wiedziec jesli sam autor nie wyjasni nieporozumienia
          to ostatnie, w przypadku Platona, jest ze wzgledow oczywistych niemozliwe, wiec
          moze zamiast tego "rozumienia" przyjmij bardziej szkolna "interpretacje", ktora
          zostawia wolnosc rozumienia opacznego bez popelniania bledu niezrozumienia
          • diabelski Re: Wartość edukacyjna Tekstów 07.01.07, 19:28
            zettrzy napisała:


            > moze zamiast tego "rozumienia" przyjmij bardziej szkolna "interpretacje", ktora
            > zostawia wolnosc rozumienia opacznego bez popelniania bledu niezrozumienia


            Więc nie popełniając błędu , rozumiem po swojemu smile
            a rozumiem tak , nawet dorosły nie zrozumie erotyka poetyckiego bez uprzedniego
            doświadczenia tego smile

    • kyos Re: Wartość edukacyjna Tekstów 07.01.07, 19:40
      diabelski napisał:

      > Platon stawia tym samym w wątpliwość tak możliwości opisania , jak również
      > zrozumienia najważniejszych prawd poprzez odczytanie ich z tekstów . Jak
      > bowiem budować moralność nie mając fundamentów w emocjach ?

      dlatego Platon okazał się taki popularny wśród myślicieli muzułmańskich i
      katolickich --pojawiła się koncepcja iż teksty święte można zrozumieć tylko
      przez oświecenie emocjonalne a nie intelektualne, przez irracjonalne objawienie
      --stąd odpowiedź na następne pytanie:
      > Czy raczej tylko zrozumienie przez doświadczenie ma taką moc ?
      jest zdecydowanie negatywna, a nawet przeciwstawna (al-Ghazali, św. Tomasz
      Akwinita)... ciągnąć tą myśl odpowiedź na poniższe pytanie:
      > Czy teksty są w stanie wzbudzić właściwe emocje ?
      jest pozytywna --wywoływaniu emocji służyła kontemplacyjna modlitwa bądź
      pobożna recytacja świętego tekstu
      • diabelski Re: Wartość edukacyjna Tekstów 07.01.07, 19:58
        kyos napisał:

        >
        > > Czy teksty są w stanie wzbudzić właściwe emocje ?
        > jest pozytywna --wywoływaniu emocji służyła kontemplacyjna modlitwa bądź
        > pobożna recytacja świętego tekstu

        ale jaki rodzaj emocji może wywołać ?
        mnie się wydaje , że coś najmniej emocjonującego- spokuj
        a czy miłość może być spokojem ?

        • kyos Re: Wartość edukacyjna Tekstów 08.01.07, 12:28
          diabelski napisał:

          > ale jaki rodzaj emocji może wywołać ?

          refleksję i uniesienie

          > mnie się wydaje , że coś najmniej emocjonującego- spokuj
          > a czy miłość może być spokojem ?

          miłość do Boga to pewność i zaufanie ("Chociażbym chodził ciemną doliną, zła
          się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną"), spokój od świata doczesnego --można
          tylko żałować że wiara katolicka jest tak przesiąknięta poczuciem winy i
          cierpieniem z powodu wyrzeczeń i niespełnienia ideału, tak że spokój jest
          traktowany jako arogancka obojętność wink
    • al.1 Re: Wartość edukacyjna Tekstów 07.01.07, 20:36
      diabelski napisał:

      > Nie sposób wprowadzić teorii względności w przedszkolu , do zrozumienia jej
      > potrzebne opanowanie matematyki przynajmniej .

      Chlast

      "Czpne" sie tylko pierwszego zdania.
      Teoria wzglednosci jest szkodliwa, bo propaguje mitologie. W fizyce nie ma
      miejsca na wzglednosci. A zatem, nie ma:
      - wzglednosci czasu
      - dylatacji czasu
      - czasoprzestrzeni
      - wzglednosci przestrzeni
      - strzalki czasu
      - i, stanu osobliwosci wszechswiata



    • myszmynia Re: Wartość edukacyjna Tekstów 08.01.07, 02:46
      Mam dla Was fatalną wiadomość: Wasza dyskusja osiągnęła poziom kreta na Żuławach.

      Zaczynacie od Platona (tak naprawdę nie zrozumieliście z niego ani wersa, tylko
      go tu wpieprzacie żeby było "filozoficznie"), po czym emocje, dzieci w
      przedszkolu, teoria względności, "co to znaczy właściwe?", chemia, mózg kobiety,
      a kończycie na obsmażaniu kurczaka. Ludzie! To jest rozmowa ch..a z butem!

      Co Wam po tej dyskusji??? Dowiedzieliście się czegoś od siebie nawzajem (poza
      plotkami o astrofizikach, co się nijak mają do tematu)? Jakieś wnioski? jestem
      przekonany, że żadnych.

      Tym bardziej szkoda, bo temat jest ciekawy. Odpowiedź na podstawowe pytanie jest
      prosta: teksty mogą wzbudzać emocje, tak, jak i inne rodzaje ważnych doświadczeń
      osobistych. Chyba każdego z Was poruszył kiedyś jakiś film, książka, wiersz, czy
      co tam jeszcze. (Teksty są ważnymi doświadczeniami osobistymi, o czym Platon nie
      wiedział z przyczyn tu nieistotnych, aczkolwiek tym, co go rozumieją znanych.) W
      tym sensie mają wartośc pedagogiczną (nie mylić z wartością edukacyjną, czyli
      suchym przekazywaniem wiedzy; tu sprawa jest jeszcze bardziej oczywista).

      Lepsze jest pytanie: JAKIE teksty mają wartośc pedagogiczną DZISIAJ. No bo chyba
      nie nowelki pozytywistyczne... I drugie pytanie: dlaczego te a nie inne?

      Jeśli chcecie żeby było naprawdę filozoficznie, to możecie pierwszego posta w
      wątku przerobić na pytanie: Czy ostateczna treść Filozofii (Prawda Absolutna)
      jest wyrażalna? (wtedy na upartego możecie zaczynać od "Listu VII", ale lepiej
      od Wittgensteina) Ale nie chcecie, zgadłem?

      Życzę bardziej owocnych dyskusji w przyszłości.
      mj
      • witekjs Re: Wartość edukacyjna Tekstów 08.01.07, 08:53
        myszmynia napisała:

        > Mam dla Was fatalną wiadomość: Wasza dyskusja osiągnęła poziom kreta na
        Żuławach.

        > /.../Ludzie! To jest rozmowa ch..a z butem!

        Rozumiem pokazujesz jak powinna wygladać rasowa dysputa filozoficzna...
        • myszmynia Re: Wartość edukacyjna Tekstów 08.01.07, 10:09
          No dobra, przepraszam, trochę przesadziłem; argumenty ad personam to nie jest
          najlepszy sposób na dyskusję. Praca mi w nocy nie szła, spać się nie chciało,
          zajrzałem na forum, no i masz...

          Inna sprawa, że temat mnie ciekawi, myślałem, że się czegoś dowiem (jak nieraz z
          dyskusji na tym forum!) a tub każdy o czym innym pisze, jakieś banialuki o mózgu
          kobiety i jeszcze to obsmażanie kurczaka... No ale to przecież nie moja sprawa,
          jak sobie inni dyskutują i co innych ciekawi; czytać wszak nie muszę, nieprawdaż?

          Przepraszam raz jeszcze, że się tak nieelegancko wpierniczyłem, pozdrawiam!
          • witekjs Re: Wartość edukacyjna Tekstów 08.01.07, 10:18
            Dziękuję smile

            Nie rezygnuj, tylko zacznij pisać, pytać, sprzeczać się i pokieruj na tematy,
            które Cię interesują.
            Przecież my tutaj jesteśmy "filozoficzni chałupnicy", a ja jak wiesz jetem tu
            biliotekarzem. wink

            Pozdrawiam. Witek

            PS. Przez kilka godzin nie będzie mnie w domu.
          • diabelski Re: Wartość edukacyjna Tekstów 08.01.07, 11:12
            myszmynia napisała:


            >
            > ..., myślałem, że się czegoś dowiem (jak nieraz
            > z
            > dyskusji na tym forum!) a tub każdy o czym innym pisze, jakieś banialuki o mózg
            > u
            > kobiety i jeszcze to obsmażanie kurczaka...


            Myszmanio
            Właśnie każdy o czyn innym pisze a konkluzja należy do Ciebie , nie wymagaj
            otrzymanie gotowiutkiego rozwiązania zawsze , tu rozmawiamy dla przyjemności
            rozmowy , wydaje się szanując poglądy innych , a konkluzje temu przeczą smile Tych
            kilka osób zabrało głos jak potrafi dając co mogą swego i nie wymagaj ,by
            pracowali jak szwajcarski zegarek smile
            Jeżeli trzeba mogę powiedzieć coś , ale tylko od siebie :
            Jeżeli testy szczególnie dogmatów , bo o te chodziło na wstępie , mają pełnić
            rolę edukacyjną w propagowania idei miłości to : okazuje się , że nie mogą
            pełnić tej roli , ponieważ nie są w stanie wzbudzić tej miłości u głównego
            adresata u niedojrzałego emocjonalnie człowieka , u którego siłą rzeczy jeszcze
            te emocje nie występują , mogą je wywoływać tylko u czytelnika posiadającego już
            jakieś doświadczenia , a u takiego rzecz się wypełniła , miłość już poznał .

            A tematy smażymy jak kurczaki na rożnie smile)
            • myszmynia Re: Wartość edukacyjna Tekstów 08.01.07, 18:34
              Kilka refleksji:

              1. "rozmowy , wydaje się szanując poglądy innych , a konkluzje temu przeczą"

              Nie zgadzam się. Konkluzje nie muszą nikogo urażać, gdyż w rozmowach
              okołofilozoficznych między innymi o to chodzi, aby wpólnie dojść do wspólnych
              wniosków. Jest to możliwe, gdyż, jak wierzę, "rozum wszystkim ludziom jest
              wspólny" (Heraklit).

              2. "Tych kilka osób zabrało głos jak potrafi dając co mogą swego i nie wymagaj
              ,by pracowali jak szwajcarski zegarek"

              Dobra rada, wszak nie jesteśmy zawodowymi filozofami i możemy traktować to forum
              jako szkółkę sztuki dyskutowania. Rzeczywiście wymagam za wiele. A może nie
              wymagam tylko tak mi się wczoraj w nocy napisało, bo głupkowaty humor miałem. Na
              codzień nie jestem taki upierdliwy.

              3. "nie wymagaj otrzymanie gotowiutkiego rozwiązania zawsze".

              Nie wymagam, chciałbym tylko fajnych materiałów do przemyśleń, a w tej dysksji
              ich nie znalazłem, chociaż napisano coś koło trzydziestki postów. No ale
              przecież nie odtego tu jesteście, żeby zapokajać moje intelektualne fanaberie...

              4. "tu rozmawiamy dla przyjemności"

              No i dochodzimy do sedna sprawy. Owszem, można dyskutować dla samej
              przyjemności, dlaczego nie, fajnie że to robicie. Ja jednak po dyskusjach tym
              forum czego innego się spodziewałem (i chyba stąd cała afera).

              No bo gdy dyskutuje się nie tylko dla samej przyjemności, gdy interesuje nas na
              przykład ustalenie prawdy, dowiedzenie się czegoś na jakiś temat itp., to
              dyskusja powinna rządzić się zupełnie innymi normami, niż te, które Wy tu
              respektujecie (dyskusja zawsze rządzi sie jakimiś normami czy regułami, tak jak
              całe życie). Wasze normy są normami zabawy, a ja was zacząłem za to opierniczać,
              myśląc, że znalazłem się w miejscu, w którym dyskutuje się nie tylko dla zabawy
              (przy okazji zrobiłem z siebie kawał chamidła). To tak, jakbym znalazł się w
              knajpie przy browarze i zaczął się zachowywać jak na konferencji naukowej. I
              jeszcze bym się burzył na dezywolturkę podchmielonych dyskutantów.

              5. "Jeżeli teksty szczególnie dogmatów , bo o te chodziło na wstępie, mają
              pełnić rolę edukacyjną w propagowania idei miłości to : okazuje się , że nie
              mogą pełnić tej roli , ponieważ nie są w stanie wzbudzić tej miłości u głównego
              adresata u niedojrzałego emocjonalnie człowieka , u którego siłą rzeczy jeszcze
              te emocje nie występują , mogą je wywoływać tylko u czytelnika posiadającego już
              jakieś doświadczenia".

              Zgoda, teksty dogmatów miłości nie uczą. Chyba nie uczą jej nikogo, nawet tych
              już doświadczonych, choć pewnie mogą pomóc im pokierować tymi treściami, tymi
              emocjami, które już w nich są. Dogmaty są od czego innego. Tylko że dogmaty nie
              są jedynymi tekstami, jakie ludzkość pisze. Zgodzimy się przecież, że istnieją
              takie (niedogmatyczne) teksty, które poruszają emocje, na przykład przypowieści.

              6. W kontekście dogmatów i miłości, nurtuje mnie jedna rzecz. Parę miesiecy temu
              stanąłem na ślubnym kobiercu i wypowiedziałem "ślubuję Ci (...) miłość" (sic! -
              miłość właśnie!). Niedługo później siedzę w kościele i słyszę, że Bóg nakazał
              nam miłować bliźniego, nieprzyjaciół nawet. Miłować, a nie szanować na przykład.
              Miłować, a zatem żywić pewne uczucia!

              I tu jest problem. Nie sądzę by miłość można było nakazać przy pomocy
              dogmatycznego (taki status poznawczy ma przecież Objawienie) nakazu; nie sądzę
              też aby troskę o miłość małżeńską można było z czystym sumieniem ograniczyć do
              przyrzeczenia i postanowienia jego dotrzymania. Co z tego, że Bóg kazał mi
              kochać wroga, kiedy nie mogę, nie czuję do niego miłości (gdyby nakazał mi
              szacunek to ok, bo szacunek nie jast uczuciem tylko postawą i jako taka poddaje
              się decyzji woli). Co z tego, że postanowiłem kochać Żonę, skoro być może kiedys
              przestanę, choćbym nie wiem jak bardzo chciał nie przestawać.

              No więc co? Czy ja jestem w błędzie? czy Bóg? (to akurat z góry wiadomo, że
              nie). Czy może pomylili się tłumacze Jego woli? A może po prostu sens "miłości
              chrześcijańskiej" jest inny niż sens "miłości" w znaczeniu potocznym? Tylko
              czemu księża tego nie tłumaczą? Nie wiedzą co powiedzieć? A może są tacy,
              tłumaczą, tylko ja nie miałem szczęścia ich spotkać...

              Pozdrawiam!
              mj
              • diabelski Re: Wartość edukacyjna Tekstów 08.01.07, 19:41
                myszmynia napisała:


                > I tu jest problem. Nie sądzę by miłość można było nakazać przy pomocy
                > dogmatycznego (taki status poznawczy ma przecież Objawienie) nakazu; nie sądzę
                > też aby troskę o miłość małżeńską można było z czystym sumieniem ograniczyć do
                > przyrzeczenia i postanowienia jego dotrzymania. Co z tego, że Bóg kazał mi
                > kochać wroga, kiedy nie mogę, nie czuję do niego miłości (gdyby nakazał mi
                > szacunek to ok, bo szacunek nie jast uczuciem tylko postawą i jako taka poddaje
                > się decyzji woli).

                Postawą jest też zwyczajnie czy jesteś dobry , czy zły – masz wybór ,
                Kiedy naprawdę pokochasz bez egoizmu i nienawiści , miłość stanie się Twoją
                postawą , ale już nie będziesz miał wyboru . Czy jest to objawieniem ? Dla
                każdego inna droga prowadzi do tego , ale jest ważne , by chcieć doświadczać
                zapach , smak , ciemność i blask , rozkosz i ból i w tym wszystkim dostrzegać
                dobro z doświadczenia .

                Wybacz dziś nie jestem w formie , by coś konstruktywnie napisać .
                a może nigdy nie jestem w takiej formie smile
    • kyos Re: Wartość edukacyjna Tekstów 10.01.07, 11:54
      trocha z innej beczki

      hermeneutyka prawnicza rozważając stosunek podmiotu poznania (prawnika-
      interpretatora) do przedmiotu poznania (tekstu prawnego) odrzuciła koncepcję
      scjentystyczną o ich ścisłym rodzieleniu (prawnik okazał się współtwórcą prawa,
      a prawo przestało być obiektywnym, niezależnym bytem) --uznała ponadto że (i tu
      najważniejsze): nie da się rozdzielić świata (tu: prawa) i języka, język nie
      służy opisowi świata i jest jedynym bytem który można zrozumieć --rozumiejąc
      język rozumiemy zarazem świat o którym język mówi, zaś "rozumienie" to
      określenie przez człowieka swego stosunku do świata, nadanie mu sensu
      • diabelski Re: Wartość edukacyjna Tekstów 10.01.07, 13:35
        kyos napisał:


        > hermeneutyka prawnicza rozważając stosunek podmiotu poznania (prawnika-
        > interpretatora) do przedmiotu poznania (tekstu prawnego) odrzuciła koncepcję
        > scjentystyczną o ich ścisłym rodzieleniu (prawnik okazał się współtwórcą prawa,
        >
        > a prawo przestało być obiektywnym, niezależnym bytem) --uznała ponadto że (i tu
        > najważniejsze): nie da się rozdzielić świata (tu: prawa) i języka, język nie
        > służy opisowi świata i jest jedynym bytem który można zrozumieć --rozumiejąc
        > język rozumiemy zarazem świat o którym język mówi, zaś "rozumienie" to
        > określenie przez człowieka swego stosunku do świata, nadanie mu sensu


        Wniosek z tego , potwierdza moją tezę , że teksty nie spełniają roli
        edukacyjnej u swego głównego adresata , u młodego niedojrzałego emocjonalnie
        człowieka , bo zrozumieć można tylko odnosząc słowa do istniejących w nas idei ,
        a jeżeli brak tych w nas- zrozumienie jest niemożliwe . Ponadto wykazuje
        konieczność stałej interpretacji , więc nawet gdy te idee już istnieją brak jest
        pewności , że słowa zostaną odniesione do właściwych idei .

        Kyjos napisałeś :
        lektura tekstów może wywołać :
        „refleksję i uniesienie”

        Refleksja to myśl , rozważanie , kombinowanie z jakichś klocków , a ja
        zastanawiam się co jeżeli brak tych klocków , lub istnieją tylko same złe ? i
        jakie uniesienie skoro klocki nieodpowiednie ?

        „miłość do Boga to pewność i zaufanie ("Chociażbym chodził ciemną doliną, zła
        się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną"), spokój od świata doczesnego...”

        Zahira podobnie :
        „Miłość jest spokojem emocjonalnym.”

        Taki stan można wywołać farmakologicznie i nie będzie to miało nic wspólnego ze
        zrozumieniem , aby osiągnąć to przez zrozumienie konieczne są fundamenty
        (odpowiednie emocje) zdobyte drogą naturalnego doświadczenia , bo jak inaczej ?.

            • witekjs Re: Wartość edukacyjna Tekstów 11.01.07, 11:44
              diabelski napisał:
              > /... /zrozumieć / pokochać i kata .

              Zrozumieć nie znaczy nawet wybaczyć, tym bardziej pokochać.
              Empatia pozwola bez odrazy pomóc, ratować nawet oprawcę czy kata, gdy tego
              potrzbuje, prosi o to.
              Nie jest to jednoznaczne z "pokochaniem".

              Witek
              • diabelski Re: Wartość edukacyjna Tekstów 11.01.07, 13:19
                witekjs napisał:


                >
                > Zrozumieć nie znaczy nawet wybaczyć, tym bardziej pokochać.
                > Empatia pozwola bez odrazy pomóc, ratować nawet oprawcę czy kata, gdy tego
                > potrzbuje, prosi o to.
                > Nie jest to jednoznaczne z "pokochaniem".
                >
                > Witek


                Sam widzisz : jaka empatia -taki jej skutek smile
                Jakie doświadczenia – takie wnioski
                Nie można zrozumieć istniejącego w kimś zła i źródła jego pochodzenie nie
                doświadczywszy pierwej zła w sobie .
                Nie jest konieczne by zło było tożsame złu kata , by poczucie winy było równie
                wielkie .
                Nie jest konieczne być katem , by poznać mechanizm kreacji zła w sobie .
                Konieczne są klocki/emocje by to zrozumieć .
                Pokochać kata można tylko bez nienawiści i egoizmu , a z taką miłością się nie
                rodzimy , trzeba wpierw pokochać cokolwiek w tym świecie , by do tego ewoluować
                . W takiej miłości brak jest wybaczenia , bo i urazy nie ma , wybaczenie jest
                produktem poczucia winy , jak więc Bóg wybaczać może – samemu sobie ? znaczy ma
                poczucie winy ?


                  • diabelski Re: Wartość edukacyjna Tekstów 11.01.07, 22:32
                    witekjs napisał:


                    > Jeśli ktoś mnie o to prosi, również mu pomuc.

                    Zastanów się jednak Witku gdzie jest początek takiej postawy , czy dlatego tak
                    uczynisz bo przeczytałeś gdzieś , że tak jest właściwie ? Czy dlatego , bo jest
                    w Tobie po prostu dobro ? Możesz kształcić to dobro dalej nawet poprzez teksty ,
                    ale fundamenty do tego już masz i zdobyłeś je przez doświadczenie za młodu .
                    Zastanów się też jakie fundamenty może posiadać człowiek którego cała młodość
                    upłynęła w środowisku patologicznym , gdzie żadnego dobra doświadczyć sam nie
                    mógł , gdzie doświadczalnie nauczyć się mógł tylko egoistycznej sztuki
                    przetrwania . Czy tak ukształtowanego człowieka może nauczyć bycia dobrym
                    jakikolwiek tekst ?
                    • kyos Re: Wartość edukacyjna Tekstów 12.01.07, 16:51
                      diabelski napisał:

                      > Zastanów się też jakie fundamenty może posiadać człowiek którego cała młodość
                      > upłynęła w środowisku patologicznym , gdzie żadnego dobra doświadczyć sam nie
                      > mógł , gdzie doświadczalnie nauczyć się mógł tylko egoistycznej sztuki
                      > przetrwania .

                      ja tam wolę mieć nadzieję że Sonia ze "Zbrodni i kary" to nie tylko wymysł
                      literacki smile a demoralizacja nie musi wiązać się z patologią --
                      przykład "kolegów" Ani z Gdańska

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka