Dodaj do ulubionych

egzystencjalizm

10.02.09, 11:40
Co myślicie o filozofii ezystencjalnej w dzisiejszych czasach? Czy
to zupełny przeżytek?
Obserwuj wątek
    • 1000000pages Re: egzystencjalizm 10.02.09, 12:05
      Jedyną przyszłością dla współczesnego egzystencjalizmu jest
      egzystencjalizm ateistyczny.

      „absurdem jest to, żeśmy się urodzili i absurdem, że umrzemy”

      A potem już nic tylko CIEMNOŚĆ!
          • psomi Re: egzystencjalizm 10.02.09, 12:37
            Wiem,ale jednocześnie czasem pragniemy skryc się w absolutnej
            ciemności,np.żeby odejśc w sen,pewnego rodzaju cwiczenie w
            umieraniu.Ciemnośc to dla wielu niebyt,a niektórzy z nas pragną
            niebytu,jednak chyba nie na zawsze.
            • 1000000pages Re: egzystencjalizm 10.02.09, 12:58
              Według koncepcji Hegla, podstawowym motorem napędzającym historię
              jest sprzeczność między Tezą a Antytezą, z której to sprzeczności
              naradza się doskonalsza Synteza. W terminologii ontologicznej mówi
              się o stawaniu się realności z bytu i niebytu. Czy uznajesz
              realność niebytu?
              • psomi Re: egzystencjalizm 10.02.09, 14:21
                Tak.jestem wielką miłośniczką leśmianowskiej poezji,ale on swoją
                wizję niebytu czerpal,zdaje się z Bergsona? Byłam przez godzinę
                zanurzona w pospolitym bycie zakupów...
                • 1000000pages Re: egzystencjalizm 10.02.09, 14:33

                  Słusznie zauważyłaś poezja Leśmiana to niewątpliwie poezja
                  filozoficzna, szczególnie osadzona w filozofii Bergsona, a także
                  Giambattista Vico. W jego poezji wyraźne są wpływy symbolizmu.
                  Koncepcja symbolu łączyła się też z celami filozoficznymi.
                  Lubię za to Leśmiana za to, że spiera się z Bogiem, porusza kwestie
                  egzystencjalne, by w końcu opowiedzieć się po stronie miłości i
                  erotyki.
                  • psomi Re: egzystencjalizm 10.02.09, 16:16
                    Zgadzam się z Tobą,ale erotyka w jego wierszach pragnie zwyciężyc
                    śmierc,wiedząc,że jest to skazane na niepowodzenie,bo nikt jeszcze
                    ze śmiercią nie wygrał.Eros i Thanatos są przecież bardzo blisko
                    siebie.Mnie też podoba się leśmianowskie wadzenie się z
                    Bogiem.Jednak myślę,że czytałam te wiersze za wczesnie,jako
                    kilkunastolatka nie mająca pojęcia o filozofii i wpływały one na
                    mnie bardzo depresyjnie.
    • zbigniew31 Re: egzystencjalizm 10.02.09, 15:57
      Osobiste zdziwienie światem , stojące w opozycji obiektywnego w człowieku
      będącym syntezą materialnego i duchowości -staje się -prawdą lub kłamstwem /
      obiektywnie jest . Tylko człowiek (albo byty podobnie świadome) w
      przeciwieństwie materii może oscylować pomiędzy tymi stanami ;
      prawda -byt , fałsz - niebyt .Świat materialny kłamstwa nie zawiera , fałsz w
      przeciwieństwie tego jest niebytem , niebytem jaki -staje się- realnym w tej
      syntezie materii i 'ducha' i tylko w tym człowiek swoją wolnością przekracza
      materię .
      Prawdą tego świata jest fakt , że istnieje człowiek , wraz ze swym
      subiektywnym(fałszywym?)
      poglądem i jako następstwo przyczyny świata//jakby ją zwać // jest dowodem , że
      ta przyczyna w swym potencjale przekracza materię , jako że człowiek tworzy się
      nieustannie , przyczyna ta -przekracza również człowieka .
      Będziemy się jeszcze długo , albo nawet zawsze zastanawiali -dlaczego świat
      materialny dał podstawę istnienia bytu , jaki syntezą jest nieustannie i czy ,
      jeżeli można zaobserwować w świecie wartość np. wolność to , czy w samej
      przyczynie też są wartości ..?

      Człowiek , jako następstwo przyczynę zawiera z całym jej potencjałem //chociaż
      materią ograniczonym// , śmierć więc nie musi , choć może być i ciemnością ..

      • psomi Re: egzystencjalizm 10.02.09, 16:22
        Widzę,że reprezentujesz humanistyczny światopogląd,a jednak jest on
        tak kruchy jak czlowiek ze swoim istnieniem i ograniczonymi
        możliwościami mózgu...
        • jul.s Re: egzystencjalizm 10.02.09, 18:03
          ..opowiem Wam o moim cudnym odkryciu ...

          ..jestem "techniczny" i póżno zacząłem "czytać" .
          .- gdy w wieku dojrzałego mężczyzny zrozumiałem bezsens
          życia "czytając filozofię" /słowo studiując nie jest dobre/ odczułem
          głęboką prawie fizyczną przyjemność ,- to było jakby odzyskanie
          wolności - wogóle sądzę że szczęście można odczuć tylko wtedy gdy
          zrozumie się bezsens życia !!!

          ..wiem , wiem że to jest dziecinne , ale tak naprawdę jest i to mnie
          trzyma ,,..
          • psomi Re: egzystencjalizm 10.02.09, 18:33
            ale wlaśnie często''techniczni'' usilują mnie przekonac,że wszelkie
            nauki humanistyczne są bezsensowne,szczególnie w dzisiejszym świecie
            i dlatego miło mi,ze poszerzyłeś swoje zainteresowania.jakich
            filozofów lubisz czytac? Wspolczesnych?
            • jul.s Re: egzystencjalizm 11.02.09, 19:19
              ...do psomi..

              ..zaczęło się od historii Tatarkiewicza i - R.Salomona i K.Higgins
              potem chciałem znaleść trochę uzasadnień dla mojej wiary czyli
              próbowałem "publicystyki" prof.Bocheńskiego , następnie ratowałem
              się Spinozą

              ...potem już Nietzsche , i egzystencjaliści w "opracowaniach
              publicystycznych" natomiast na ich dzieła " naukowe" jestem za
              słaby
        • zbigniew31 Re: egzystencjalizm 10.02.09, 21:19
          psomi napisała:

          > Widzę,że reprezentujesz humanistyczny światopogląd,a jednak jest on
          > tak kruchy jak czlowiek ze swoim istnieniem i ograniczonymi
          > możliwościami mózgu...


          mamy do dyspozycji tylko ograniczone możliwości .
          Nikt bardziej wiedzy nie potrzebuje jak człowiek i jednocześnie nic nie ogranicza tak , jak wiedza ..)
          jeśliby uznać ,
          że człowiek - to mózg- masz rację..)
      • trebald Re: egzystencjalizm 11.02.09, 11:24
        > jeżeli można zaobserwować w świecie wartość np. wolność to , czy w samej
        > przyczynie też są wartości ..?

        Zakładasz przyczynę.
        Wydaje się, że przy takim założeniu, czyli w tym, co czyni rzeczy tym, czym są,
        owa przyczyna z definicji musi być czymś różnym od tych rzeczy.

        Ale, by zachować jakąś cząstkę, pewne ślady, zalążki skutków w samej przyczynie,
        którą pojmujesz jako potencjał, możliwość, to chcąc umieścić tam wartości, tak
        jak je postrzegasz, wydaje się nieuniknione, że natykasz się na nieskończoność,
        tj. na możliwość nieskończonego regresu:

        > śmierć więc nie musi , choć może być i ciemnością ..
        • zbigniew31 Re: egzystencjalizm 11.02.09, 20:33

          > tj. na możliwość nieskończonego regresu:


          Weźmy na ten przykład człowieka ;
          tym , co urzeczowia jego istotę w świecie //pragnienia ,emocje// jest 'inne' od samego produktu , rzeczy człowiek . Przyczyną człowieczeństwa nie jest sama materia ale sposób/sens/logika jej funkcjonowania , co skutkuje produktem wyposażonym w emocjonalne życie wewnętrzne , gdzie wolność rzeczowego świata nabiera charakteru metafizycznego .
          Świat jest realnym dualizmem i fakt , że poszukiwanie przyczyny w jego osobliwościach , będzie naprzemiennym ich wobec siebie stawianiem w pierwszeństwie . Interesuje nas raczej nieskończona możliwość //wolność// niż regres i jeśliby można wskazać przez wyobrażenie inne od znanego nam świata , to powiedziałbym , że jest to pojedynczość , brak wszelkich relacji , świat ściśnięty w punkcie , nawet własnym wyobrażeniem niezdeterminowanym , bo w nim miejsca na nic innego już nie ma .
          Zdaje się że poza ten punkt człowiek w regresie nie wykroczy , bo brak jest mu narzędzia do poznania Boga ..)
          • trebald Re: egzystencjalizm 12.02.09, 07:49
            > Zdaje się że poza ten punkt człowiek w regresie nie wykroczy , bo brak jest mu
            > narzędzia do poznania Boga ..)

            Punkt jest pojęciem matematycznym, abstrakcyjnym... Bóg również.
            Teleologię arystotelesowską już dawno temu zarżnął Darwin. Celowość po prostu
            się nie broni. Jestem przekonany o tym, że nie ma celowość w świecie pojmowanym
            metafizycznie... ale to jeszcze nie znaczy, że metafizyk idzie sobie i zarazem
            pod rękę z egzystencjalistą. Egzystencjalista go po prostu kupi.
            • zbigniew31 Re: egzystencjalizm 12.02.09, 19:46

              > Punkt jest pojęciem matematycznym, abstrakcyjnym... Bóg również. .

              Fakt , że pojedynczyości empirycznie wykazać się nie da , nie musi oznaczać istnienia jej tylko jako abstrakcji . Ona zawsze będzie się wymykać empirii z samego założenia .

              Może celowość ograniczać się tylko do wolności , której produktem również Darwin . Wtedy podział na zwolenników i jego przeciwników abstrakcją.(?)

              Metafizyk potrzebuje jednak całkiem racjonalnych podstaw , chćby w postaci własnego istnienia ..)
          • psomi Re: egzystencjalizm 12.02.09, 17:34
            ja to ,upraszczając ,nazywam manicheizmem natury ludzkiej-
            jednoczesnym pragnieniem wolności i lękiem przed nią,to samo z
            pragnieniem śmierci i miłości...Gdzie znależc harmonię,jeżeli
            miotani jesteśmy sprzecznosciami? pragnąc czy poszukujac
            Boga,uciekamy przed nim,nawet w płytki racjonalizm?
            • trebald Re: egzystencjalizm 12.02.09, 19:12
              Manicheizm natury ludzkiej... bezsprzecznie. Skoro już pozwoliliśmy sobie stanąć
              poza czernią i bielą, to chciałbym przy tej okazji podzielić się pewna
              refleksją: czasem mam wrażenie, że Jezus i Nietzsche głosili to samo. W ciągu
              popapranych politycznie dziejach chrześcijaństwo nagięło Jezusa i w podobny
              sposób duchowe miernoty skroiły sobie Nietzschego dla własnych potrzeb
              (propaganda hitlerowska i to w samym centrum cywilizowanego świata). Zarówno
              jeden jaki i drugi akceptowali rzeczywistość taką, jaka ona jest. Nietzsche może
              bardziej na sposób antyczny, ale... no cóż, myślę jednak, że akceptacja
              rzeczywistości jest wyższej marki buntem.
              • zbigniew31 Re: egzystencjalizm 12.02.09, 20:29
                trebald napisał:

                > ... no cóż, myślę jednak, że akceptacja
                > rzeczywistości jest wyższej marki buntem.


                Przeciwko czemu ?
                ...zastanemu stanowi rzeczy ?

                Każde odebrane słowo , nagięte będzie własną kondycją , każdy autorytet ...
                Wolność , albo determinizm , można to akceptować i nie buntować się przyjmując , że z kreatywnej wolności determinizm płynie .
                • trebald Re: egzystencjalizm 13.02.09, 10:45
                  > > ... no cóż, myślę jednak, że akceptacja
                  > > rzeczywistości jest wyższej marki buntem.
                  >
                  >
                  > Przeciwko czemu ?
                  > ...zastanemu stanowi rzeczy ?

                  Życie jest czymś w rodzaju walki, której skutek i tak przekracza pojedynczego
                  człowieka, odwiecznie ustawiając go na straconej pozycji. Każdy z nas i tak
                  pójdzie drogą wszystkich ludzi, tzn. umrze, albo mówiąc wcale nie
                  eufemistycznie: będzie tym, czym był przed własnym urodzeniem. Jakimś
                  pocieszeniem w tej sytuacji na pewno są słowa Epikura, że śmierć nas i tak nie
                  dosięgnie, bo gdy jesteśmy, nie ma śmierci, gdy jest śmierć, nas już nie ma.
                  Zaakceptować siebie, mając oczy otwarte na rzeczywistość to to samo, co uznać
                  własną godność. Bez tego nie ma mowy o wolności, a nawiasem mówiąc mnie
                  osobiście mierzi, gdy ktoś np. w ślepym indeterminizmie doszukuje się jakichś
                  wolnościowych walorów w sensie typowo egzystencjalnym. Wolność jest dość
                  specyficznym wytworem i poza rodem człowieczym pojęcie to nie funkcjonuje.
                  Robienie z niej zasady świat jest nieuprawnione. Gdyby niewolnik nie poczuł w
                  najmniejszym stopniu swej godności, nigdy by się naprawdę nie zbuntował przeciw
                  swojemu panu.

                  Gdyby świat był sprawiedliwy, gdyby życie w tym najgłębszym sensie nie było
                  absurdem to bunt, i co za tym idzie, wolność wcale nie byłyby nam do szczęścia
                  potrzebne. Pisząc o akceptacji miałem na myśli świadomość tej jednej jedynej
                  rzeczywistości, w której ja żyję i Ty też, a ta rzeczywistość nie jest ani
                  sprawiedliwa, ani nie ma w sobie takiego sensu jakiego byśmy sobie życzyli, bo
                  też nie ma ponad naszą rzeczywistością żadnej opaczności. Dlatego twierdzę, że
                  mając świadomość tej rzeczywistości i akceptując tą rzeczywistość, bo innej nie
                  ma, albo jest złudzeniem, to trzeba walczyć o siebie, czyli żyć godnie.
                  • zbigniew31 Re: egzystencjalizm 13.02.09, 15:40
                    Pamiętasz jak Kant bronił metafizyki ?
                    Znaczy poznania apriorycznego , bo całej symbolicznej jej zawartości obronić z
                    przyczyn empirii się nie da .
                    Wskazał on , że ma to poznanie swoje odbicie w racjonalnej rzeczywistości "nie
                    potrzebujemy się pytać, czy jest ono możliwe (bo jest rzeczywiste)"

                    Tak wszelka wolność , ażeby można ją przeżyć/doznać musi być urzeczowiona i
                    kiedy już
                    się ta wolność staje , to produkt jej nas determinuje . W ten sposób jako
                    produkt świata i jako podmiot 'sami' stwarzamy własne więzienie .
                    Słuszne zauważyłeś , aby w niewoli tej poczuć jeszcze można jakieś resztki
                    wolności sięgamy po symbol / wartości - jak np. godność , ale i ta potrzebuje
                    urzeczowienia - musi się stawać żeby przeżyć ją można , potrzebuje ona relacji
                    jak wszystkie inne wartości typu - wolny od, wolny do czegoś . Takiej relacji
                    jako , że człowiek i świat to jedna całość , dla tej metafizycznej godności w
                    świecie nie znajdzie , może relacja być tylko taka z Czymś z poza tego świata.
                    Bez tego warunku / relacji , choćby samej w nią wiary , godność ta będzie tylko
                    symbolem , urojeniem , albo będzie jak godność całej reszty świata .

                    > Gdyby świat był sprawiedliwy, gdyby życie w tym najgłębszym sensie nie było
                    > absurdem to bunt, i co za tym idzie, wolność wcale nie byłyby nam do szczęścia
                    > potrzebne.

                    Nie jest sprawiedliwy , jest za to sprawiedliwością niezdeterminowany .
                    Wolność istnieje tylko przy założeniu , że jest Coś , co mogłoby tą
                    sprawiedliwością zdeterminować ..
                    • trebald Re: egzystencjalizm 14.02.09, 09:34
                      > Pamiętasz jak Kant bronił metafizyki ?
                      > Znaczy poznania apriorycznego , bo całej symbolicznej jej zawartości obronić
                      > z
                      > przyczyn empirii się nie da .
                      > Wskazał on , że ma to poznanie swoje odbicie w racjonalnej rzeczywistości "nie
                      > potrzebujemy się pytać, czy jest ono możliwe (bo jest rzeczywiste)"

                      Jest tak, a powinno być tak - sąd asertoryczny kontra logika (łiii) sądu
                      apodyktycznego... filozofia transcendentalna i ten fakt, że w efekcie przerzucił
                      się na etykę bardzo wiele mi mówi o jego "teoretycznym sumieniu".

                      > Nie jest sprawiedliwy , jest za to sprawiedliwością niezdeterminowany .
                      > Wolność istnieje tylko przy założeniu , że jest Coś , co mogłoby tą
                      > sprawiedliwością zdeterminować ..

                      To Coś, to nic innego jak intelekt, intelekt + jako taka samoświadomość
                      człowieka, który żyje pośród innych, mniej lub bardziej mu podobnych
                      osobników... bo niektórzy odmawiają np. sprawiedliwego wejrzenia, wczucia się w
                      życie owadów, gadów itp.

                      P.s. mam wrażenie, że masz jakąś ideę, może idejkę, jakiś koncept, coś o czym
                      jesteś wewnętrznie przeświadczony... jeśli tak, to wyłóż to wreszcie czarno na
                      białym, abym wreszcie się dowiedział, jak Cię czytać. Napisałeś:

                      > Fakt , że pojedynczości empirycznie wykazać się nie da , nie musi oznaczać ist
                      > nienia jej tylko jako abstrakcji . Ona zawsze będzie się wymykać empirii z sam
                      > ego założenia .

                      I ja mam przez to rozumieć, że jedność może istnieć bez wielości, i że nie
                      będzie to abstrakcją? Proszę wykaż, że to co napisałeś, nie jest nonsensem, bo
                      chcąc być w zgodzie z moją logiką, ja muszę widzieć w tym sprzeczność.

                      • zbigniew31 Re: egzystencjalizm 14.02.09, 22:07
                        Teorie kształtują się na jakiejś podstawie ,
                        ulegają zmianie , co sceptycznie do siebie nastawia..) dlatego wolę uzgadniać raczej podstawy .

                        Podejrzewam ; świat został stworzony , ale tak absolutnie doskonale niezdeterminowany , że na samym początku nawet własnego istnienia nieświadomy - zawarte w nim wszystko i nic , tylko potencjał ... Pojedynczość bez przymusu z zewnątrz żadnego , a nawet w sobie .
                        Potencjał/początek wszelkiego pragnienia, sprzeczności : JEST , albo wolność ..
                        Jest w nas i w świecie pęd / pragnienie , twierdzić -JEST i sprzeczność - pragnienie wolności , gdzie -JEST- jej umniejsza .


                        > I ja mam przez to rozumieć, że jedność może istnieć bez wielości, i że nie
                        > będzie to abstrakcją? Proszę wykaż, że to co napisałeś, nie jest nonsensem, bo
                        > chcąc być w zgodzie z moją logiką, ja muszę widzieć w tym sprzeczność.
                        >

                        a czy będzie to abstrakcją i sprzeczne z logiką , gdy powiem , że byt nieograniczony może się ograniczyć ?
                        Pojedynczość , to taki ekstremalny stan nieograniczenia , gdzie twierdzenie JEST łamie ją i ogranicza ..

                        Myśl Kanta o metafizyce wziąłem stąd :
                        sady.umcs.lublin.pl/kant.prolegomena.fr04.htm
                        nie wiem dlaczego uważasz , że powinno być inaczej ..?
                        Może podrzuć mi linka ?
                        ..)chętnie przeczytam


                        > To Coś, to nic innego jak intelekt, intelekt + jako taka samoświadomość
                        > człowieka, który żyje pośród innych, mniej lub bardziej mu podobnych
                        > osobników... bo niektórzy odmawiają np. sprawiedliwego wejrzenia, wczucia się w
                        > życie owadów, gadów itp.

                        hmmm.. intelekt , ale jaki/czyj intelekt , be jeśli własny , to godność taka sama jak każdego stworzenia na ziemi -tylko własna , wobec niczego nieodniesiona , bez żadnej relacji - jest jak symbol , abstrakcja ...nie ujmując tu wcale innym stworzeniom ..)

                        • trebald Re: egzystencjalizm 15.02.09, 09:49
                          > Podejrzewam ; świat został stworzony , ale tak absolutnie doskonale niezdeterm
                          > inowany , że na samym początku nawet własnego istnienia nieświadomy - zawarte w
                          > nim wszystko i nic , tylko potencjał ... Pojedynczość bez przymusu z zewnątrz
                          > żadnego , a nawet w sobie .

                          Mniej więcej zdefiniowałeś materię bez formy, czyli mitologiczny Chaos. Piszesz
                          też, że został ten Chaos stworzony, czyli trochę inaczej niż u Platona.
                          Pamiętasz, że Demiurg nie mógł stworzyć z niczego, więc uplastycznił świat z
                          tamtego tworzywa, o którym piszesz, na wzór świata idealnego, i że nasz świat
                          pod pod brzemieniem tego ideału wciąż się rozpada... Jeśli musiałbym wybierać,
                          to bardziej do gustu przypada mi platońska wersja, bo nie jest zabarwiona
                          niezrozumiałym dla mnie tworzeniem z nicości. Licha forma, kształt obracają się
                          w nicość, to tworzywo mimo wszystko trwa i trwać będzie zawsze, a niedosiężny
                          ideał również.

                          > a czy będzie to abstrakcją i sprzeczne z logiką , gdy powiem , że byt nieogran
                          > iczony może się ograniczyć ?
                          > Pojedynczość , to taki ekstremalny stan nieograniczenia , gdzie twierdzenie JES
                          > T łamie ją i ogranicza ..

                          Rzecz sama w sobie... wysoko mierzysz. Zaczynam nabierać podejrzeń, że czytujesz
                          też Schopenhauera.

                          > Myśl Kanta o metafizyce wziąłem stąd :
                          > sady.umcs.lublin.pl/kant.prolegomena.fr04.htm
                          > nie wiem dlaczego uważasz , że powinno być inaczej ..?
                          > Może podrzuć mi linka ?
                          > ..)chętnie przeczytam

                          Nie, no oczywiście, że cenię Kanta, ale nie jestem wobec niego tak zupełnie
                          bezkrytyczny, Wydaje mi się, że wychodząc ze swojej teorii poznania stwierdził,
                          że właściwie o bycie jako całości nigdy nie da się powiedzieć niczego pewnego.
                          Wszystkim sądom syntetycznym a priori w tej materii można zawsze przeciwstawić
                          sądy przeciwne i nie ma obiektywnych kryteriów ustalania, które z nich są
                          prawdziwe. Stąd nie można z "matematyczno-logiczną" pewnością ani udowodnić ani
                          zaprzeczyć takim sądom jak: "Bóg jest", "Materia jest bytem niezależnym", i
                          dlatego wydaje mi się, że rozliczne usiłowania wszelkiej maści racjonalistów,
                          idealistów, i innych w tej dziedzinie nie mają żadnej szansy powodzenia. Ale
                          weźmy na ten przykład mnie: jestem dość skażony Witkacym - i przyznaję, że od
                          niego zaraziłem się tą umiarkowaną niechęcią do Kanta - ale byłbym niezmiernie
                          wdzięczny, gdyby mnie ktoś z niego wyleczył.
                          • zbigniew31 Re: egzystencjalizm 15.02.09, 17:15
                            Przyjdzie czas przesycenia
                            Doświadczeniem skorupy zmysłowości
                            Kiedy odegrane przedstawienia
                            Skreślą inne , możliwości

                            Kamienna Era niezadowolenia
                            Przerażenia
                            Biali
                            Kartki
                            Nicości
                            Przeczucie tylko wspomnienia..

                            I przyjdzie czas
                            -uwolnienia..

                            tak kilak miesięcy wcześniej napisałem
                            i można byłoby podejrzewać , że pod Witkacego wpływem , a faktycznie jest to
                            dowodem ,że wszystko raczej przypominamy sobie // z potencjału bierzemy// niż
                            plagiat popełniamy .

                            Świat JEST , znaczy został determinizm popełniony
                            , nastąpiła wielość przejawiająca się w formie i treści , poznania apriorycznego
                            i empirii . Ograniczenie wielością , jednak w ludzkim potencjale , jaki
                            koncept/jedność, niebyt/ pozwala sobie uświadomić -jest to coś ... dziedzictwo ,
                            które zapewnia go , że to tylko ograniczenie , że nawet dla tego świata możliwy
                            jest stan przeciwny ..

                            Samoograniczenie to faktem , jest możliwe i takie jak w pesymistycznej wizji
                            Witkacego .
                            Jest też sprzeczność w jego filozofii ;
                            krytykuje on racjonalizm jednocześnie twierdząc , że treść nie może istnieć
                            samodzielnie ;
                            "...bo nie ma żadnej �treści� artystycznej, która dałaby się od formy oddzielić."
                            Zatem popełnia racjonalizm sugerujący , że wszystko musi być przedstawione -
                            wyobrażone , a wyobrażone jest w jakiejś formie... ograniczone .
                            Racjonalizm mówi mi raczej , że świat JEST ograniczony, możliwe jest zatem
                            przeciwieństwo -nieograniczenie , jakiego nawet wyobrazić sobie nie sposób bez
                            ograniczania tego ..
                            Służy racjonalizm do uzgodnienia raczej podstaw niż ideologii . Etyka w którą ów
                            wkrada się nie musi być kresem , etyką z Witkacego wyobrażenie , jeżeli podmiot
                            kreatywny jest racjonalny i z sobą szczery -zauważy , że nawet podstawy są
                            ograniczeniem , więc i produkt tylko jednym z wielu możliwych ..

                            Indoktrynacją , to barbarzyństwo !
                            ...przestępstwo przeciw wolności .
                            • trebald Re: egzystencjalizm 16.02.09, 09:38
                              > Jest też sprzeczność w jego filozofii ;
                              > krytykuje on racjonalizm

                              Nie racjonalizm a monizm, począwszy od Leibniza a skończywszy na
                              neopozytywistach, a także idealizmy we wszystkich możliwych izmach.

                              > jednocześnie twierdząc , że treść nie może istnieć samodzielnie

                              A może istnieć treść samodzielnie? Przypomnij sobie jego rozwiązanie w kwestii
                              samodzielnie istniejącej materii. To rozwiązanie jest wybitnie racjonalistyczne
                              w nominalistyczne swej strukturze.

                              • zbigniew31 Re: egzystencjalizm 16.02.09, 14:56

                                >
                                > Nie racjonalizm a monizm, począwszy od Leibniza a skończywszy na
                                > neopozytywistach, a także idealizmy we wszystkich możliwych izmach.


                                Monizm jest tak szerokim pojęciem , że w efekcie można tam wrzucić wszystko nawet dualizm , bo i ten posiada swą jedną przyczynę ....nieważne .
                                Czy jednak nie popełnia on tego monizmu ? starając sie nam przekazać jakieś pojęcie , treść syntetyczną ?




                                > A może istnieć treść samodzielnie? Przypomnij sobie jego rozwiązanie w kwestii
                                > samodzielnie istniejącej materii. To rozwiązanie jest wybitnie racjonalistyczne
                                > w nominalistyczne swej strukturze.


                                Wszystko zależy od przyjętych podstaw .
                                Jeżeli np. przypominamy sobie , znaczy bierzemy z potencjału treści ,
                                a ten potencjał dziedziczymy , z tej osobliwości , jaką w regresie nazywam pojedynczością / gdzie ani formy ani treści wyodrębnić nie można , to treści wszystkie tam istnieją/w potencjale/ , pozbawione formy .
                                Ważne jest też , czy w ogóle można treść przekazać ?
                                Zdaje się nam , że coś w formie zamykamy , ale czy odbiorca mógłby to zrekonstruować na podstawie formy , gdyby taka sama zawartość/treść w jego potencjale już nie istniała ?
                                Oczywiście sam termin JEST , to problem sam w sobie ... w jego pojmowaniu ograniczeni jesteśmy tym , co racjonalne , skłonni jesteśmy powiedzieć JEST o czymś co można sobie przynajmniej wyobrazić - zamknąć w formie , ale wyobrażając sobie np. pojedynczość , tak ja wyobrażając niebyt popełniamy fałsz ..


                                • trebald Re: egzystencjalizm 16.02.09, 15:47
                                  > Oczywiście sam termin JEST , to problem sam w sobie ... w jego pojmowaniu ogran
                                  > iczeni jesteśmy tym , co racjonalne , skłonni jesteśmy powiedzieć JEST o czymś
                                  > co można sobie przynajmniej wyobrazić - zamknąć w formie , ale wyobrażając sobi
                                  > e np. pojedynczość , tak ja wyobrażając niebyt popełniamy fałsz ..

                                  Tak. Dlatego dużo skromniej a przez to i rzetelniej, gdy się skupi na opisie
                                  jednej rzeczywistości niż, gdy się ma w domyśle inną, która tłumaczyłaby i tak
                                  wystarczająco ciemne przez jeszcze ciemniejsze.
                                  • zbigniew31 Re: egzystencjalizm 17.02.09, 13:49

                                    > Tak. Dlatego dużo skromniej a przez to i rzetelniej, gdy się skupi na opisie
                                    > jednej rzeczywistości niż, gdy się ma w domyśle inną, która tłumaczyłaby i tak
                                    > wystarczająco ciemne przez jeszcze ciemniejsze.


                                    Dużo skromniej jest całkiem nie tworzyć , wobec wolności to nawet bardziej pragmatyczne ..) Cóż my jednak pragniemy ... a wolność daje nam prawo ograniczać się tym , co sami realizujemy - mówimy o tym JEST , bo ujęte w formę ograniczone , a to nieograniczone skąd wszelkie możliwości i pragnienia nie potrafiąc z założenia zamknąć formą ... nawet słowem JEST ograniczyć nie sposób . Ba... nawet samego siebie z tej racji tworzenia nie sposób ograniczyć , a jednak mówimy JEST o sobie ..)o sobie z całym inwentarzem niepoznanym - JEST zatem to wszystko 'na wiarę' ..)
                                    Tajemnica , co skrywa się jakoby w cieniu , a produkt jej ograniczony jawi nam się jasno ... Tak , to zależne tylko w co po pierwsze uwierzyć , jaką traumę wpierw doświadczy człowiek - rzecz to , czy zdziwienie ..

              • psomi Re: egzystencjalizm 13.02.09, 10:21
                bardzo ciekawy wnosek,do tego wszak dąży prawdziwa wiara,żeby
                zaakceptowac siebie i swoje życie,jako historię prowadzoną przez
                Boga..Nietzsche jednak był wrogiem przeciętnosci i chyba nie
                zakładał równości wszystkich ludzi? Wytłumacz mi jeszcze ,gdzie
                widzisz zbieżnośc poglądów?
                • trebald Re: egzystencjalizm 13.02.09, 19:25
                  > bardzo ciekawy wnosek,do tego wszak dąży prawdziwa wiara,żeby
                  > zaakceptowac siebie i swoje życie,jako historię prowadzoną przez
                  > Boga..Nietzsche jednak był wrogiem przeciętnosci i chyba nie
                  > zakładał równości wszystkich ludzi? Wytłumacz mi jeszcze ,gdzie
                  > widzisz zbieżnośc poglądów?

                  Zbieżność... poglądów, czyli jedno wspólne im opowiedzenie się po jednej z dwóch
                  możliwych stron problemu egzystencjalnego(z jednej strony to ta doprowadzona do
                  skrajnego paroksyzmu, która może zrodzić obłęd w człowieku, a z drugiej, czyli
                  mówiąc językiem Kierkegaarda, po dokonaniu skoku w irracjonalność, daje
                  nadzieję)? Nie, to są dwie drogi, głęboko dotykające natury ludzkiej. Chodziło
                  mi raczej o trafność, o wspólne im zdiagnozowanie kondycji świata (choć kondycja
                  nie jest tu najtrafniejszym słowem). Pisząc o głoszeniu przez nich tego samego
                  miałem na myśli kwestię autentycznej postawy, pozbawionej dwuznaczności, w
                  stosunku do natury rzeczywistości. Nietzsche proponował akceptację, ułożenie się
                  wedle warunków, jakie świat dyktuje, czyli podjęcie w nim pełnego uczestnictwa
                  ze wszystkimi konsekwencjami, z tymi tradycyjnie moralnymi dylematami życia
                  również. Na celowniku miał przewartościowanie wszystkich wartości, jako syn
                  ziemi... tej ziemi, jedynej ziemi. Wg. niego chrześcijaństwo sądzi, że walczy z
                  nihilizmem, ponieważ wyznacza kierunek światu, gdy samo jest nihilistyczne,
                  skoro przydaje życiu sens urojony, nie pozwala odnaleźć sensu prawdziwego. Jeśli
                  Nietzsche atakuje szczególnie chrześcijaństwo, to tylko jako moralność. Z
                  drugiej strony nie tyka nigdy osoby Jezusa, z drugiej cynizmu Kościoła. Wiadomo,
                  ze podziwiał jezuitów i w tym przedmiocie był znawcą: "To przecie Bóg moralny
                  jest obalany (...) Powiadacie, że jest to samorzutna dekompozycja Boga, a to
                  jest tylko jego maska; Bóg zrzuca swą moralna skórę. I ujrzycie, jak pojawi się
                  poza Dobrem i Złem." Chrystus dla Nietzschego nie jest buntownikiem. Istotą
                  doktryny Jezusa było przyzwolenie totalne, niesprzeciwianie się złu. Nie wolno
                  zabijać, nawet by zapobiec zabijaniu. Trzeba zgodzić się na świat, taki jaki
                  jest, nie dopełniać sumy jego nieszczęść, samemu zaś znosić zło świata.
                  Królestwo niebieskie jest natychmiast w naszym zasięgu. Dyspozycja sprawi, ze
                  nasze czyny będą w zgodzie z zasadami, i ona ofiaruje nam błogość. Chrystus nie
                  wiarę nakazywał, ale czyny - i z tego punktu widzenia chrześcijaństwo, wg.
                  Nietzschego, to tylko zdrada Chrystusa. Już Nowy Testament jest skażony, od
                  Pawła zaś do soborów służono tylko wierze i zapominano o działaniu. Czym
                  chrześcijaństwo skaziło tak głęboko posłanie swego mistrza? Ideą sądu, obcą
                  nauce Chrystusa, i korelatywnymi pojęciami nagrody i kary. Natura staje się w
                  efekcie historią, i to historią znaczącą, rodzi sie idea ludzkości. Od dobrej
                  nowiny po sąd ostateczny jedynym zadaniem ludzkości jest przystosowanie się do
                  moralnych celów z góry napisanej opowieści. tyle tylko, ze w epilogu aktorzy
                  sami dziela sie na dobrych i złych. Paradoksalnym, ale i znamiennym wnioskiem
                  Nietzschego jest, że Bóg umarł przez chrześcijaństwo, ponieważ chrześcijaństwo
                  zlaicyzowało sakralność. Chodzi tu chrześcijaństwo historyczne i jak sam pisze:
                  "jego głęboką i godną pogardy dwuznaczność".

                  Jest jeszcze coś, co nazywać można heroizmem, w duchu starożytnym, który wg.
                  mnie zbliża postawę Jezusa do Nietzschego. I nawiasem mówiąc, postawa, którą
                  proponuje Jezus też nie jest dla przeciętnych ludzi.
            • zbigniew31 Re: egzystencjalizm 12.02.09, 20:01

              > ... pragnąc czy poszukujac
              > Boga,uciekamy przed nim,nawet w płytki racjonalizm?

              Człowiek posiada instynkt samozachowawczy ,
              jaki nakazuje mu wyjść z dramatycznej i graniczącej z obłędem próby poznania .
              Jak Kobieta kusząca metafizyka , swoim syrenim śpiewem kieruje nas na skały i tylko racjonalne spojrzenie jest ratunkiem .
              Nie wiem w czym upatrujesz tej równowagi , ale na pewno poznanie 'wszystkiego' jej nie zapewni ,
              ono jest tylko ekstremizmem , a człowiek istnieje tu w świecie 'pomiędzy' ..
      • jul.s Re: egzystencjalizm 11.02.09, 21:22
        ...zettrzy napisała:

        > niewiele...
        > nigdy do mnie nie trafiala, wydawala mi sie przezytkiem/pomylka od
        > poczatku... byc moze z przyczyn estetycznych - czarny to nie moj
        > kolor wink

        ---> każdy inny kolor to radość
        • zettrzy Re: egzystencjalizm 13.02.09, 18:20
          byc moze jestem racjonalistka...
          czy mi sie tylko zdaje, czy tez kawiarenka.filozoficzna zaczyna sie
          zamieniac w przedszkole.filozoficzne?
          kiedys tu jakby bylo wiecej ludzi doroslych... wypisac sie?
              • zbigniew31 Re: egzystencjalizm 19.02.09, 18:11
                scand napisał:

                > Dorosłość, wydaje się, jest stadium schyłkowym myśli - każda myśl na
                > początku musi mieć coś z powiewu dzieciństwa.


                Tęskniąc? za dzieciństwem dążymy ku schyłkowi..)
                • witekjs Ciekawość, jak w dzieciństwie ;) :)) 19.02.09, 21:53
                  Chyba ciekawość, przyjemność słuchania, polemiki i obcowania z ludźmi, którzy
                  zadają interesujące pytania jest powodem dla, którego się tutaj spotykamy.

                  Witek

                  ksiazki.wp.pl/katalog/recenzje/rid,38479,recenzja.html
                  Gen ciekawości - Sławomir Zagórski
                  ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/kw,75504,ksiazka.html
          • scand Re: egzystencjalizm 19.02.09, 09:39
            > czy mi sie tylko zdaje, czy tez kawiarenka.filozoficzna zaczyna
            sie
            > zamieniac w przedszkole.filozoficzne?

            Piszecie tak (bo była chyba juz gdzies podobna wypowiedź) jakbyscie
            nie mieli wpływu na to czym jest KF.
            Kawiarenka jest taka jaką ją tworzymy i nie ma odrębnego samoistnego
            bytu.
    • 1000000pages Re: egzystencjalizm 13.02.09, 13:36
      Hahaha, śmieszą mnie wasze dyskusje. Marnujecie czas. Założę się, że
      większość z WAS siedzi gdzieś w biurze i zamiast skupić się na
      pracy to zastanawia się nad tym, czy jak rozłoży się wszechświat i
      złoży go z powrotem będzie to ten sam wszechświat, a potem
      narzekacie na sytuacje gospodarczą w państwie, że do „gara” nie ma
      co włożyć. Leserzy! Gdyby nie umysły ścisłe, nadal byście się
      zastanawiali czy zejść z drzewa. Humaniści to nieudane modele
      umysłów ścisłych. Każdy umysł ścisły jest zarazem humanistyczny,
      nigdy nie odwrotnie. Poza tym większość z WAS nie ma pojęcia czym
      jest filozofia, a jedynie przeczytała parę książek i zgrywa
      profesorów. Moim pupilem jest Zbigniew31. Leć Zbigi leć, wprost do
      gwiazd! Jeżeli mogę zwrócić uwagę tak elokwentnej i
      wszechogarniającej osobie jak Ty Zbigniewie to proponuje abyś zaczął
      używać na końcu zdania czasownika. Będziesz bardziej przekonujący
      jak będziesz mówił jak mistrz Yoda!
      • psomi Re: egzystencjalizm 13.02.09, 14:30
        Ej,Milionie stron,czemu nie jesteś dziś w dobrym humorze? To chyba
        dobrze ,że ktoś myśli o czymś ponad? Prozy życia mamy wystarczająco
        na codzień!
        A zresztą nikt tych dyskusji śmiertelnie poważnie nie traktuje!
          • psomi Re: egzystencjalizm 13.02.09, 14:53
            A co nie jest marnowaniem czasu? zarabianie pieniędzy czy gotowanie
            obiadu? i tak zmierzamy w jednym kierunku,chyba ze Ty jesteś
            niesmiertelny... Zastanawianie się nad sensem życia nie dotyczy
            tylko zwierząt,czy chcesz żebyśmy żyli jak zwierzęta?
            • 1000000pages Re: egzystencjalizm 13.02.09, 15:36
              hahaha, mówisz jak katechetka z gimnazjum! Jesteśmy zwierzętami,
              jesteśmy nawet gorsi niż zwierzęta. Może twoją branżą jest etyka?
              Rozmowa z Wami to strata czasu, lepiej bym na tym wyszedł jakbym
              długopisy skręcał.
              • psomi Re: egzystencjalizm 13.02.09, 15:44
                rozczarowałes mnie...dyskusja z Tobą jest już poniżej pewnego
                poziomu...Ty..może jesteś zawsze zwierzęciem,ja bywam nim tylko
                czasami,ha,ha!Tak własnie dyskutuje się z ''technicznymi'',nie mają
                nic do powiedzenia,ale WYDAJE IM SIĘ,że pozjadali wszystkie
                rozumy..Nawet na autoironię nie potrafią się zdobyc...szkoda..ale
                pisz dalej,komputer jest cierpliwy,ja tez...
                • 1000000pages Re: egzystencjalizm 13.02.09, 16:05
                  Jesteśmy z tej samej materii co zwierzęta, czym się różnimy, może
                  zaraz powiesz, ze mamy dusze?!? Gdybyśmy różnili się od zwierząt nie
                  bylibyśmy zaliczani do grupy ssaków. Jeśli jeszcze się nad tym nie
                  zastanawiałaś to teraz masz szanse! Skąd wiesz, że słonie nie
                  zastanawiają się nad sensem życia? Przecież cierpią np. gdy jakiś
                  słoń ze stada umiera. Jest wiele przykładów UDOWODNIONYCH NAUKOWO
                  (nie, że ktoś się nad czymś zastanawiał), że zwierzęta podlegają
                  podobnym emocjom o ile nie tym samym co ludzie. Po drugie, po co
                  zastanawiać się nad sensem życia? Jest nim śmierć, reszta to
                  otoczka. Zastanawiacie się nad Tym co już dawno wiadomo.
                  • psomi Re: egzystencjalizm 13.02.09, 16:28
                    To,że pojawiłeś sie tutaj ,piszesz,wkurzasz się itp.,oznacza,że nie
                    jest jeszcze tak żle z Tobą..wciągnąłeś się .Właśnie o to chodzi .Co
                    do zwierząt przyznaję ci dużo racji,to było uproszczone
                    porównanie,chodziło mi jednak nie o uczucia i emocje,ale o
                    intelekt,ktorego jednak zwierzęta nie mają...na szczęscie.Czytałes
                    wizję orwella o świecie rządzonym przez zwierzęta? Pewnie dla
                    ciebie czytanie ,to strata czasu,lepiej skręcac długopisy...Albo
                    nauczyc tego małpę? [skręcania nie czytania,oczywiście)
                    • 1000000pages Re: egzystencjalizm 13.02.09, 16:43
                      Wręcz przeciwnie, czytam dużo książek. Skąd wiesz, ze nie nauczyłem
                      małpy, żeby za mnie odpisywała na tym forum?
                      Jeśli miałbym się z kimś utożsamiać w folwarku to pewnie z
                      Benjaminem. A Ty pewnie z Mollie?
                      Jeśli myślisz, że ja tui jestem, żeby moje frustracje wyładować i
                      mam do tego emocjonalny stosunek, to rzeczywiście musisz jeszcze
                      dużo się zastanawiać.
      • zbigniew31 Re: egzystencjalizm 13.02.09, 16:03

        Czym jest filozofia ?

        na pewno jak odpowie się już na wszystkie pytanie , to jej nie będzie ..)
        Zatem najbardziej odpowiedziami niezdeterminowany , tytuł do filozofii bez żadnej fałszywej skromności przyjmuję ..

        Nieustannie się tutaj czegoś uczę , przeczytałem kiedyś , że uczestnictwo na takich forach rozrywką jest intelektualną . Żdziwiony byłem , bo jak można się na poważne egzystencjalne tematy rozrywać ?
        ale ...:

        1000000pages napisał:
        > Hahaha, śmieszą mnie wasze dyskusje. Marnujecie czas.

        -więc można i to jest zapewne jakiś zysk..)
        • 1000000pages Re: egzystencjalizm 13.02.09, 16:16
          > Nieustannie się tutaj czegoś uczę , przeczytałem kiedyś , że
          uczestnictwo na ta
          > kich forach rozrywką jest intelektualną . Żdziwiony byłem , bo jak
          można się na
          > poważne egzystencjalne tematy rozrywać ?
          > ale ...:

          Gdyby nie nauki ścisłe jedyne forum jakie byście mieli to
          plemienne tongue_out

          > -więc można i to jest zapewne jakiś zysk..)

          Zysk to pojęcie ekonomiczne, nie powinieneś użyć jakichś
          wyrafinowanych słów na określenie tego zjawiska?
          • zbigniew31 Re: egzystencjalizm 13.02.09, 16:36
            1000000pages napisał:


            > Gdyby nie nauki ścisłe jedyne forum jakie byście mieli to
            > plemienne tongue_out

            Fakt .!
            no bo na czym i nad czym , prowadzilibyśmy rozważania ontologiczne ..)


            > > -więc można i to jest zapewne jakiś zysk..)
            >
            > Zysk to pojęcie ekonomiczne, nie powinieneś użyć jakichś
            > wyrafinowanych słów na określenie tego zjawiska?


            mnie wcale techniczność nie przeszkadza , nawet techniczność jezyka ,
            a najpiękniejsze jest w tym , że funkcjonuje ten język zupełnie nietechnicznie , żadnej w odbiorze technicznej słów determinacji ..)
            • jul.s Re: egzystencjalizm 14.02.09, 21:10
              .piszesz..marnujecie czas....

              ..."techniczny" odpowiada tak --->
              ---> jeżeli ktoś uważa że celem życia jest budowanie sobie pomnika
              za życia --> to masz rację --> trzeba budować

              ..ale jaki ma sens właśnie to budowanie..--> dla kogo zostawiasz
              ten pomnik --> co to za pojęcie naród , społeczność
      • scand Re: egzystencjalizm 19.02.09, 09:04
        > i zgrywa
        > profesorów.

        Ja ze swojej strony, chciałbym wierzyć że profesorowie nie zgrywają
        profesorów - niestety w wielu przypadkach, jak się wydaje, jest to
        ich główne zajęcie wink
    • mamatylda2 Re: egzystencjalizm 20.02.09, 21:28
      jeśli masz na myśli J.P.Sartre'a jako całość, to pewnie tak, ale
      jego rozróżnienie bytu dla siebie i bytu w sobie jest dla mnie
      genialne, podobnie jak stwierdzenie, ze człowiek jest tym, czym nie
      jest. Nie mam wykształcenia filozoficznego, ale jego wywód trafia do
      mnie jako spójny i konsekwentny. Rozumiem nawet, dlaczego
      zaprowadził go do akceptacji "jedynie słusznego ustroju".
    • krytyk2 Re: egzystencjalizm 21.02.09, 00:00
      najpierw egzystencjalizm Kierkegaarda i jego
      odkrycie/twierdzenie?/,że nasze doswiadczenie jednostkowe jest
      jedyne,nieprzekzywalne i w pelni niezrozumiałe dla innych ludzi
      potem egzystencjalizm Heideggera i jego pojęcie egzystencji jako
      bycia-ku- smierci,bytu skonczonego ,ktorego istotą jest czasowość i
      w tej ograniczinej czasowości moga byc rozumiane wszelkie sensy
      Dasein

      wg mnie oba te "kamienie węgielne" egzystencjalizmu dopominaja sie w
      dalszym ciągu rozwinięcia i filozoficznego badania
      • psomi Re: egzystencjalizm 21.02.09, 14:04
        ciekawy wywiad z prof.Gadaczem w najnowszym dodatku
        do ''Polityki''.To a propos Sartrea,podobno on jako jedyny
        przyznawal się do egzystencjalizmu.Zwlaszcza spodobal mi sie
        termin ''filozofia kawiarnianego stolika''.Gdzie te spory i dyskusje
        po swit? Nasza kawiarenka to tylko namiastka...
        • krytyk2 Re: egzystencjalizm 21.02.09, 19:56
          czytam teraz Kierkegaarda wprowadzenie w jego dziele o lęku.Jest tam
          pelno trudnych i niezrozumialych odniesien do filozofii Hegla.W
          kazdym razie K wykłada w nim- z tego co zdołalem zrozumieć-swoj
          punkt widzenia na teorie poznania i ontologie.W skrocie chodzi o
          to,ze byt naprawdę istniejący,rzeczywistośc nie da sie objąc
          pojęciami ogólnymi,a takie jest założenie Hegla.Bezposredniośc nie
          może byc ani założeniem ani punktem wyjścia logiki a ni
          ontologii.Muszą zatem istnieć narzędzia wprowadzające ową
          bezposredniośc na teren umysłu.Mam nadzieję ,ze w dalszej części
          poznam realizację choć części obietnic płynących z krytyki systemu
          Heglowskiegosmile
          • psomi Re: egzystencjalizm 22.02.09, 11:35
            To jest mój ulubiony filozof.''Bojazn i drżenie'' czytalam 20 lat
            temu,muszę do tego wrócic...Zwłaszcza interesuje mnie problem
            samotnosci Abrahama.Prawde mówiąc wolę badac dobrą literaturę pod
            kątem filozofii niz skupiac się na samej,czystej teorii.myślę,ze to
            taki,trochę kobiecy punkt widzenia! Pozdrawiam.
            • scand Re: egzystencjalizm 23.02.09, 13:05
              Dla mnie Kierkegaard jest zdecydowanie zbyt ciemnym i pesymistycznym
              filozofem.
              Z egzystencjalizmu znacznie bardziej lubiłem Camusa, choć on sam nie
              uważał się chyba za egzystencjalistę. W Polsce za egzystencjalistę
              uznałbym Stachurę.
              Co do pierwotnego pytania nie uważam że egzystencjalizm jest
              przezytkiem aczkolwiek nie wydaje mi się ten system jednak
              kompletny. Do zrozumienia życia, w szczególności tak przesyconego
              obecnie technologią, potrzebne są wątki także z innych nurtów.

                • scand Re: egzystencjalizm 27.02.09, 10:38
                  W celu zrozumienia.
                  Bo czy egzystencjalizm może powiedzieć całą prawdę o samochodzie
                  czy internecie - by wymienić tylko te dwa byty techniczne z którymi
                  człowiek ma dziś do czynienia i które wpływają na jego życie.
                  • psomi Re: egzystencjalizm 27.02.09, 13:35
                    Może pojawi sie jakiś nowy filozoficzny nurt łączący świat
                    techniczny,materialny z metafizyką.Myślę,że już Lem przewidywał
                    takie problemy.Zawsze oba światy się przenikaly, tak jak Sacrum i
                    Profanum..będziemy być może umierać podłaczeni do respiratorów
                    itd.,księża buszują po internecie,świat się zmienia...
                  • trebald Re: egzystencjalizm 01.03.09, 17:53
                    > W celu zrozumienia.
                    > Bo czy egzystencjalizm może powiedzieć całą prawdę o samochodzie
                    > czy internecie - by wymienić tylko te dwa byty techniczne z którymi
                    > człowiek ma dziś do czynienia i które wpływają na jego życie.

                    Egzystencjalizm skłaniający się ku scjentyzmowi... wydawać by się mogło, że ta
                    para ma się dobrze ku sobie, lecz rzeczywistość nie jest czymś, co dałoby się
                    bez reszty zamknąć w jakimś kształcie. Forma nie jest zgodna z istotą życia.
                    Nasza świadomość, która pragnęłaby określić tę niedostateczność formy, też staje
                    się formą i jedynie potwierdza myśl egzystencjalną w dążeniu do formy. Ponadto
                    ludzkość już jest tak zrobiona, że jej egzystencjalnym źródłem, z którego
                    czerpie nie jest wolność a cierpienie, które wobec wolności ustawia się na
                    biegunie przeciwnym.

                    Masz rację: egzystencjalizm idzie i będzie szedł pod rękę, ramie w ramie, noga w
                    nogę, i w zgodzie z jej bliźniaczym bratem... choćby nawet było mu na imię
                    Intuicja.
                    • scand Re: egzystencjalizm 02.03.09, 10:54
                      Egzystencjalizm jako wyłączny światopogląd najlepiej pasowałby do
                      osób żyjących z dochodów które osiągają bez własnego wysiłku. Wtedy
                      można np. podróżować i pisac piękne eseje o wartości chwili i o
                      sensie który wyznacza kazdy nowy dzień. Niestety większość ludzi
                      musi walczyć o swoje miejsce w systemie, a w kapitalizmie walka ta
                      trwa w zasadzie ciągle. Być może bunt hippisów miał w sobie coś z
                      próby stworzenia społeczeństwa egzystencjalnego. Oczywiście to się
                      nie udało i tak egzystencjalistą w zasadzie SIĘ BYWA a nie jest -
                      natomiast kiedy człowiek spotyka się z realnymi problemami do
                      rozwiązania musi przyjąc, jak sie wydaje, postawę bardziej
                      przedmiotową.
                      • psomi Re: egzystencjalizm 02.03.09, 18:06
                        czy chcesz powiedziec,że jesteśmy niewolnikami codziennego
                        zarabiania na życie i stechnicyzowanego społeczeństwa? Człowiek był
                        zawsze zniewolony przez jakies zewnętrzne okoliczności.Gdy mial
                        dużo pieniędzy okazywało się np.,że musi brac udział w wojnie.Inna
                        sprawa,że dzięki mediom i powszechnemu wykszalceniu inteligencja
                        jako warstwa spoleczna jest w takim zaniku jak kiedyś
                        arystokracja...teraz byc może rzesze bezrobotnych w domowych
                        zaciszach będą się zastanawiac nad formą i sposobem istnienia?
                        • scand Re: egzystencjalizm 03.03.09, 09:16
                          No cóż, człowiek do filozofowania potrzebuje jednak mimo wszystko
                          czasu. Jeżeli ten czas przeznacza na zdobycie podstawowych środków
                          do życia to zrozumiałe, że mniej poświęca uwagi ogólnym sprawom
                          ludzkiej egzystencji. Posiadanie nowoczesnych przedmiotów typu
                          samochód , komputer juz ukierunkowuje go w kierunku techniki.
                          Jak się wydaje najlepszy czas na egzystencjalizm to wakacje, kiedy
                          nieco odchodzi się od funkcjonowania w stechnicyzowanym
                          społeczeństwie. Oczywiscie bywały juz jednostki które próbowały żyć
                          egzystencjalnie w sposób ciągły jak wspomniany przeze mnie Stachura.
                          • trebald Re: egzystencjalizm 03.03.09, 19:17
                            Stachura to człowiek drogi, wieczny wędrownik, poeta... poetą był również Miron
                            Białoszewski, który w przeciwieństwie do Steda prowadził osiadły tryb życia, za
                            dnia najchętniej w pozycji horyzontalnej, ale czasem lubił wymykać się nocą ze
                            swojego mieszkanka w warszawskim "chamowie" - jak nazywał skupiska bloków, tzw.
                            miejskie osiedla - by nad ranem wrócić z pnączami roślin... Kiedy Sartre bawił w
                            Warszawie, podobno nie odmówił sobie przyjemności przyjrzenia się z bliska
                            egzystencjalnemu okazowi, jakim niewątpliwie był Miron.
                            • scand Re: egzystencjalizm 04.03.09, 09:35
                              Moje spotkanie z egzystencjalizmem początkowo przez Stachurę i
                              Camusa być może spowodowało że egzystencjalizm kojarzy mi się z
                              wędrówką, Sartre to z kolei przedstawiciel właśnie
                              egzystencjalizmu "osiadłego" chociaż coś z przygody ma np. III
                              tom "Dróg wolności". Czy Miron był egzystencjalistą tez
                              egzystencjalistą "osiadłym" ? Niestety za słabo znam jego twórczość
                              a to co znałem nie wywarło niestety na mnie wrażenie. Niektórzy chca
                              wiązać z egzystencjalizmem również Gombrowicza ale i tu można by
                              miec zastrzeżenia.
                              • trebald Re: egzystencjalizm 04.03.09, 13:31
                                > Niektórzy chca
                                > wiązać z egzystencjalizmem również Gombrowicza ale i tu można by
                                > miec zastrzeżenia.

                                Po Pamiętniku z okresu dojrzewania napisał Ferdydurke, która jednak była jakimś
                                flirtem z egzystencjalizmem. Później już nie, skupiając się więcej na swoim
                                odkryciu, czyli na tzw. kościele międzyludzkim. Naturalnie, kiedy (chyba po 27
                                latach) wrócił do Europy, to dla wyłuskania swojej osoby nie mógł nie zostać
                                krytykiem Sartre. Argumentacja, którą znam z jego Dzienników, wg. mnie trafnie
                                obnaża "nieludzkie" słabostki współczesnego mu egzystencjalizmu.

                                p.s. ze Stachurą zetknąłem się po raz pierwszy lata temu dzięki zaaranżowaniu
                                jego tekstów przez Starte dobre małżeństwo (większość znam na pamięć), dopiero
                                potem przyszło Się, Siekierezada... i tak się przypadkiem składa, że ostatnio
                                czytałem Eseje Camusa, ale czytając Byt i nicość Sartre utknąłem w połowie jakiś
                                miesiąc temu - z początku szło gładko, nawiązania do Kanta, Hegla, potem zaczął
                                się Heidegger, powracające motywy z W poszukiwaniu straconego czasu Prousta...
                                no i utknąłem w połowie tego traktatu. Nie wiem czy szybko, czy w ogóle odważę
                                się wrócić... pamiętam jak kiedyś czytałem Bycie i czas Heideggera, gdy w
                                trakcie lektury poza
                                wrażeniem ontologicznej otchłanności niewiele treści docierało do mnie z nad
                                tych przepaści. No, niestety - bije się w piersi - jestem ignorantem. Ale kto
                                nim nie jest?!
                                • scand Re: egzystencjalizm 06.03.09, 08:48
                                  > Po Pamiętniku z okresu dojrzewania napisał Ferdydurke, która
                                  jednak była jakimś
                                  > flirtem z egzystencjalizmem.

                                  Wczoraj zajrzałem do książki "Gombrowicz filozof" ( wyd. znak 91) w
                                  której są rózne jego wypowiedzi filozoficzne. Pisze tam m.in.
                                  skromnie "Ferdydurke zostało wydane w 1937" a "Byt i nicość" w 43 w
                                  zwiazku z tym niektórzy uważają mnie za prekursora
                                  egzystencjalizmu" smile.
                                  O egzystencjalizmie w ogóle sporo się wypowiada ( jeden z jego
                                  wykładów nosi nazwę "O egzystencjalizmie") nie ukrywając doń swojej
                                  sympatii i przeciwstawiając go marksizmowi i katolicyzmowi - nurtom
                                  zbyt dogmatycznym wg niego.

                                  ***
                                  > p.s. ze Stachurą ...

                                  W sumie mielismy dość podobne lektury z tym że ja już dość dawno,
                                  i okres moje fascynacji egzystencjalizmem nieco osłabł, ale nadal
                                  uważam go za ważny nurt ludzkiej myśli i mają rację chyba ci którzy
                                  twierdzą że egzystencjalizm nie zaczął się ani z Sartrem,
                                  Heideggerem czy nawet Kierkegardem ale obecny był juz od
                                  starożytności gdyż dotyczy czego co było zawsze - ludzkiej
                                  egzystencji.

                                  • psomi Re: egzystencjalizm 06.03.09, 13:38
                                    Za Gombrowiczem nigdy nie przepadalam,choc uznaję jego
                                    wielkość.Chyba drazni mnie jego mizoginizm,czuję go
                                    wyraznie.Stachura jest mi blizszy w poezji.Na
                                    studiach ''odkryłam ''Camusa,Fromma...Teraz,kiedy jestem dojrzała
                                    kobieta,znajduję się w punkcie wyjścia-miedzy buntem a
                                    rezygnacją,wiarą a zwątpieniem,mysla a czynem.wiem,że w koncu kazda
                                    filozofia powinna prowadzic do akceptacji wlasnego życia i jego
                                    konca,co okazuje sie byc najtrudniejsze.
                                    • trebald Re: egzystencjalizm 06.03.09, 19:22
                                      > Wczoraj zajrzałem do książki "Gombrowicz filozof" ( wyd. znak 91) w
                                      > której są rózne jego wypowiedzi filozoficzne. Pisze tam m.in.
                                      > skromnie "Ferdydurke zostało wydane w 1937" a "Byt i nicość" w 43 w
                                      > zwiazku z tym niektórzy uważają mnie za prekursora
                                      > egzystencjalizmu" smile.

                                      Tu chodzi o doświadczenie pewnego niezwykłego fenomenu w urzeczawiającym
                                      spojrzeniu, o które to odkrycie konkurowali Sartre i Gombrowicz. Sartre mówi tak:
                                      To ono zatrzymuje, zamraża moją wolność, ekstatyczny ruch ku, "rzeźbi mnie",
                                      nadając mi pewne cechy mające stanowić moją istotę. Zna mnie takiego, jakim ja
                                      siebie nie znam. Słowem, musi wtargnąć w moją sferę projektowości, wprowadzić
                                      swój porządek i sens.
                                      Ale w Ferdydurke zostało to wyrażone wcześniej niż u Sartre'a, który obrazowo
                                      stwierdza, że inny tylko czeka, by wyjeść moje kasztany z ogniska. Nic więc
                                      dziwnego, że w tym ujęciu relacje międzyludzkie, takie jak miłość, nienawiść,
                                      obojętność, sadyzm, masochizm czy język, ufundowane są na konflikcie, zmaganiu,
                                      walce. Celem jest zawsze zawłaszczenie wolności Innego: poddanie go naszemu
                                      ontologicznemu wpływowi. Ale to tak znakomicie rozszyfrowane przez Sartre'a
                                      "uchwycenie go już", przyszpilenie spojrzeniem sprawia, ze przestaje mnie on
                                      interesować - jest już jedynie bytem w sobie, a ja pragnąłem przecież jego
                                      wolności...

                                      > O egzystencjalizmie w ogóle sporo się wypowiada ( jeden z jego
                                      > wykładów nosi nazwę "O egzystencjalizmie") nie ukrywając doń swojej
                                      > sympatii i przeciwstawiając go marksizmowi i katolicyzmowi - nurtom
                                      > zbyt dogmatycznym wg niego.

                                      Rzeczywiście sporo się wypowiada na tematy egzystencjalne. Pamiętam z jego
                                      Dzienników, gdy porównywał Sartre'a do nurka, który ubiera w skafander i
                                      nieludzką maskę a potem schodzi na dno, gdzie panuje potworne ciśnienie, a potem
                                      podśmiewał się z takiego egzystencjalisty, który potrafi żyć pod jarzmem takiej
                                      wolności, co prowokuje do mówienia o niej głosem napiętym do ostateczności, a
                                      jednocześnie załatwia drobne sprawunki, wypełnia zeznanie podatkowe etc... na
                                      wiele tematów się wypowiada, na temat poezji, na temat malarstwa, poprawiał
                                      nawet fragmenty Boskiej komedii Dante Alighieri, ale w tamtej kwestii zajmuje
                                      się innym problemem egzystencji ludzkiej: formą, do której ogranicza istotę
                                      ludzką... w tej kwestii więcej był strukturalistą. Ale gdy się wnikliwiej
                                      rozejrzeć to nie ujdzie uwadze fakt, że nawet ktoś taki jak Witkacy zajmował się
                                      problemami egzystencjalnymi - destrukcyjnym wpływem rozwoju cywilizacji na
                                      jednostkę.

                                      > > p.s. ze Stachurą ...
                                      >
                                      > W sumie mielismy dość podobne lektury z tym że ja już dość dawno

                                      Ja też dawno. Ze Stachurą to w drugiej połowie lat 80-tych.

                                      Myślę, że każdy jakoś otarł się o egzystencjalizm. Pierwszym egzystencjalistą
                                      udokumentowanym - przynajmniej przez Platona - na pewno był Sokrates.




                                      • scand Re: egzystencjalizm 09.03.09, 11:39
                                        > Ale to tak znakomicie rozszyfrowane przez Sartre'a
                                        > "uchwycenie go już", przyszpilenie spojrzeniem sprawia, ze
                                        przestaje mnie on
                                        > interesować - jest już jedynie bytem w sobie, a ja pragnąłem
                                        przecież jego
                                        > wolności...


                                        Jednym słowem etykietowanie sprawia że dotarcie do egzystencjalności
                                        staje się niemożliwe. To co poprzedza (egzystencja) zostaje
                                        odstawione na drugi plan. Jest to tendencja pozytywistyczna a
                                        spojrzenia takie obecnie tryumfuje (poprzez naukę).


                                        >Ale gdy się wnikliwiej
                                        > rozejrzeć to nie ujdzie uwadze fakt, że nawet ktoś taki jak
                                        Witkacy zajmował się
                                        > problemami egzystencjalnymi - destrukcyjnym wpływem rozwoju
                                        cywilizacji na jednostkę.

                                        Witkacy i Gombrowicz to nasi dwaj najoryginalsi twórcy przenoszący
                                        idee filozficzne w literaturę ( podobnie jak np. Sartre i Camus) .
                                        Niestety, daleko im do klarownosci stylu jaki reprezentowali
                                        wspomniani Francuzi. Jesli coś łączy Gombrowicza i Witkacego to
                                        nazwałbym to ideowym "rozmemłaniem" w wyniku którego ich idei nie
                                        sposób traktować serio a jedynie jako pokaz jakiejś
                                        ekspresjonistycznej gry. O jakim znaczeniu ?

                                        > .. w drugiej połowie lat 80-tych.

                                        To były rzeczywiscie czasy Stachury. Dzis do naszego kapitalizmu z
                                        jego dylematami juz tak bardzo nie pasuje stad może mniejsza
                                        popularność ( zresztą wtedy dopiero co odszedł po tragicznym
                                        wypadku/samobójstwie?)

                                        > Pierwszym egzystencjalistą
                                        > udokumentowanym - przynajmniej przez Platona - na pewno był
                                        Sokrates.

                                        Hmm, dlaczego egzystencjalistą ? Może raczej psychologiem ?
                                        Gdybnym miał wskazać na pierwszego wyraźnego egzystencjalistę to
                                        chyba bym jednak wskazał na Augustyna.






                                        • trebald Re: egzystencjalizm 10.03.09, 07:55
                                          > > Ale to tak znakomicie rozszyfrowane przez Sartre'a
                                          > > "uchwycenie go już", przyszpilenie spojrzeniem sprawia, ze
                                          > przestaje mnie on
                                          > > interesować - jest już jedynie bytem w sobie, a ja pragnąłem
                                          > przecież jego
                                          > > wolności...
                                          >
                                          >
                                          > Jednym słowem etykietowanie sprawia że dotarcie do egzystencjalności
                                          > staje się niemożliwe. To co poprzedza (egzystencja) zostaje
                                          > odstawione na drugi plan. Jest to tendencja pozytywistyczna a
                                          > spojrzenia takie obecnie tryumfuje (poprzez naukę).

                                          Zgodnie z egzystencjalizmem Sartre'a, nawet gdy uznamy, że istota człowieka
                                          pochodzi od Boga, Natury, historii, czy Innych - jak sam pisze: wbrew duchowi
                                          powagi i fałszywej wierze - to my sami, naszą wolnością, serią niczym
                                          nieumotywowanych wyborów budujemy ją, dochodząc do pewnych cech, uposażeń,
                                          jakiegoś sensu istnienia aż do kresu wszystkich mozliwości: śmierci, ktora
                                          zmienia nas w przeznaczenie, moment zatrzymania owej ekstatycznej transcendencji
                                          i przekraczania, którymi jesteśmy (a raczej: które egzystujemy). Stąd też dla
                                          Sartre'a jakakolwiek definicja czlowieczeństwa pozostaje zawsze otwarta,
                                          poprzedza ją, jak słusznie zauważasz okres egzystencji, bytności w określonej
                                          sytuacji, którą bądź deterministycznie akceptujemy (też aktem naszego wyboru),
                                          bądź staramy się przekroczyć, stranscendować, naznaczając sferę w-sobie własnym
                                          "oznakowaniem". To co skomentowałeś dotyczyło faktu relacji z innym i jest jakby
                                          obok, więcej rozstrzygające o kondycji człowieka, niż całkiem osobnych, gdyż w
                                          ogóle niewyrażonych tam tendencji explicite w duchu pozytywistycznym. Ale...
                                          można i tak. Ukrywamy prawdę o tej kondycji przed sobą, tak jak czyni to
                                          dziewczyna podczas randki z chłopakiem ("udając" przed soba, iż nie ma zielonego
                                          pojecia, o co tak na prawdę chodzi), czy też ten inny słynny sattre'owski
                                          przykład młodego kelnera z paryskiej Cafe de Flore, który decyduje się na bycie
                                          tylko kelnerem, czyli jakimś bytem określonym, zdeterminowanym (wbrew temu czym
                                          jest i nie będąc tym, czym jest), odrzuciwszy swe nie pewne, wolne,
                                          niezdeterminowane człowieczeństwo. Choć chciałby być kelnerem i wierzyć w to
                                          swoje wyłączne bycie kelnerem, to przecież do końca nie może się nim stać:
                                          człowiek, byt rozdarty, nietożsamy ze sobą został wydany na pastwę żywiołu
                                          wolności - w tym przypadku wolności OD bycia określoną istotą i wolności DO
                                          bycia człowiekiem. I właśnie ta konsekwencja radykalnie dychotomicznej ontologi
                                          bytu w sobie i bytu dla siebie konstytuuje istotę człowieczeństwa, która nie
                                          jest czymś danym a priori. To stanowi filar egzystencjalizmu ateistycznego. Że
                                          narzuca nam określone zadania - tache morale, jak pisze Sartre, albo
                                          konsekwencje rodem z Comte'a, które tak odczytujesz - nie dziwią mnie wcale. Co
                                          by nie mówić o Heglu, to jednak jakiś tam utajony duch epoki drzemie w nas.
                                          • scand Re: egzystencjalizm 10.03.09, 09:48
                                            Sartre przez całe życie miał problemy z praktycznymi konsekwencjami
                                            swojej filozofii. Świetnie nadawała się na filozofię buntu
                                            wobec "narzuconego" porządku, buntu niezdeterminowanej niczym poza
                                            swoim przekonaniem jednostki ale jak uczynić z niej istotny składnik
                                            realnego funkcjonowania społeczeństwa ? Tu nie wypracował żadnej
                                            przekonywaującej alternatywy stąd jego długotrwały flirt z
                                            marksizmem, który podówczas był właśnie taką realną alternatywą
                                            wobec społeczeństwa kapitału ( kapitału, który jak wiemy, w
                                            przekonaniu wielu urzeczawia ludzi), ale który był idealizowany
                                            przez Sartre'a do tego stopnia zę nie pozwalał mu rozpoznać realnego
                                            znaczenia systemu "realnego socjalizmu".
                                            I to jest własnie główna słabość egzystencalizmu, niezły na poziomie
                                            analizy sytuacji jednostki , słaby na poziomie analizy relacji
                                            międzyludzkich a tych nie można ignorowac bo co by tu nie mówić
                                            człowiek jest jednak "istotą społeczną" w kazdym momencie rozważania
                                            swojej egzystencji. Na tyle jest jednak wolny że nawet te "istotę"
                                            może wziąć w nawias fenomelogiczny, ale trwałe usunięcie byłoby już
                                            chyba zakłamaniem.
                                            • trebald Re: egzystencjalizm 10.03.09, 11:20
                                              > Sartre przez całe życie miał problemy z praktycznymi konsekwencjami
                                              > swojej filozofii...

                                              Ale przecież jakoś sformalizował się... praktycznie. Do końca życia [no, z
                                              pewnym potknięciem natury "moralnej" w okresie okupacji - co mu skwapliwie Camus
                                              wytknął i do końca życia nie darował (a jeszcze jednym nawiasem mówiąc gdyby
                                              Camus nie "w porę" umarł, mógłby mieć podobnej natury dylemat - chodzi o
                                              Algierię)] dawał świadectwo w aktywnym życiu społecznym, właśnie. Co do jego
                                              marksizmu, ten różnił się od marksizmu panującego w naszym wschodnim bloku.
                                              Zresztą Sartre był u nas wtedy na indeksie. Pełny przekład Bytu i nicości ukazał
                                              się dopiero jakieś dwa lata temu. Dla polskojęzycznego czytelnika Sartre nie
                                              jest więc zbyt dobrze znany. Myślę, że to dobrze, że akurat o nim mówimy.
                                              • scand Re: egzystencjalizm 10.03.09, 11:46
                                                Lubie Sartre'a mimo że nie zawsze się z nim zgadzam i tez się cieszę
                                                ze stale jest on obecny w naszej kulturze ( jak chocby przez ten
                                                niedawny przekład). Jest w nim coś z młodzieńczego zadziwienia
                                                światem,( może to ta fenemologia stosowana w praktyce) pewnego
                                                rodzaju energia i zaangażowanie. Pomysłow na sensowną organizację
                                                społeczenstwa za wiele chyba nie miał, ale faktycznie sporo w nim
                                                namieszał ( choć pewnie nie tak sporo jakby sam chciał).
                                    • trebald Re: egzystencjalizm 06.03.09, 19:51
                                      Korci mnie, więc zapytam (i nie ma w tym cienia złośliwości, tylko ciekawość):
                                      jaki jest Twój stosunek do Schopenhauera. Dopiero on był mizoginem całą gębą.
                                      Gombrowicz przy nim to betka.

                                      > filozofia powinna prowadzic do akceptacji wlasnego życia i jego
                                      > konca,co okazuje sie byc najtrudniejsze.

                                      Sens? sens jest jak barwny ptak, który nigdy nie przystaje w swoim locie (nie
                                      posiada nóg). Dobrze jest nie tracić go z oczu...

                                      • psomi Re: egzystencjalizm 07.03.09, 12:35
                                        Wiekszosc wielkich filozofii i religii jest w pewnym sensie
                                        patriarchalna i mizoginistycna.To mężczyzni stwarzali i opisywali
                                        światy-myśl kobieca gdzieś przycupnięta,miedzy
                                        kuchnią,kołyską,skażona seksualizmem? Potem feminizmem.Na szczęscie
                                        jest kilka wyjątkowych kobiet np.prof.Maria Janion.Te dywagacje a
                                        propos jutrzejszego'' święta''.Mam uraz do
                                        Schopenhauera,nieuzasadniony i typowo kobiecy smile .Jeden z
                                        wykładowców,nielubianych przeze mnie,był jego namiętnym
                                        wielbicielem! No i,oczywiście,zle traktował studentki!
                                        • scand Re: egzystencjalizm 09.03.09, 10:07
                                          > To mężczyzni stwarzali i opisywali
                                          > światy-myśl kobieca gdzieś przycupnięta,miedzy
                                          > kuchnią,kołyską,skażona seksualizmem?

                                          To istotnie ciekawe dlaczego tak było. Przecież np. w XIX wieku było
                                          już wiele wybitnych pisarek kobiet. Pytanie dlaczego obok pisania
                                          powiesci nie pisały równolegle tez odkrywczych esejów filozoficznych
                                          typu Schopenhauer czy Nietzszche ? Być może przyczyna lezy w tym ze
                                          wyprawa w nieznane zawsze niesie pewne niebezpieczenstwo niepewnosci.
                                          Kobiety gorzej znoszą, jak się wydaje, niepewność obrazu świata, od
                                          mezczyzn, którzy obcowanie z niebezpieczenstwem "znają" już od
                                          czasow pradawnych.
                                          • psomi Re: egzystencjalizm 09.03.09, 11:55
                                            zgadzam się całkowicie,choc,oczywiscie,były i są kobiety wyjątkowe,o
                                            meskich umysłach,awanturnice i czarownice...Ta nasza pragmatycznosc
                                            i chec stabilizacji wiąze sie z natura,czyli opieka nad dziecmi.Te
                                            nieprzeciętne kobiety na ogół rezygnowały z macierzynstwa,albo były
                                            po prostu nie najlepszymi matkami.Znowu zabrnęłam w uogólnienia.Ale
                                            zawsze jest kwestia wyboru czyli woli...
                                            • scand Re: egzystencjalizm 09.03.09, 11:58
                                              >.Te
                                              > nieprzeciętne kobiety na ogół rezygnowały z macierzynstwa,albo
                                              były
                                              > po prostu nie najlepszymi matkami ..

                                              Podobno nie najlepszą matką była matka Schopenhauera. Stąd może jego
                                              mizogonizm ... ( jak widać wszystko można jakoś "usprawiedliwić" smile
                                              • trebald Re: egzystencjalizm 09.03.09, 18:28
                                                > > Pierwszym egzystencjalistą
                                                > > udokumentowanym - przynajmniej przez Platona - na pewno był
                                                > Sokrates.
                                                >
                                                > Hmm, dlaczego egzystencjalistą ? Może raczej psychologiem ?
                                                > Gdybnym miał wskazać na pierwszego wyraźnego egzystencjalistę to
                                                > chyba bym jednak wskazał na Augustyna.

                                                Zasadniczo masz rację. Jestem za, ale też i przeciw (że się tak przewrotnie
                                                wyrażę parafrazując nieco 2-go prezydenta III RP), gdyż pierwsze skojarzenie,
                                                jakie przychodzi mi do głowy, kiedy pomyślę: egzystencjalizm - to
                                                irracjonalność; zatem, zanim wymieniłem Sokratesa, pierwszy na myśl przyszedł mi
                                                rzecz jasna Augustyn, ale to dlatego, że na długie wieki przed Kierkegaardem
                                                odwoływał się do egzystencji człowieka, na przekór sceptykom wskazywał na
                                                irracjonalność, tak jak wskazuje się na jedyne wyjście, chociaż ten ostatni z
                                                wymienionych prze zemnie filozofów jedynie wprowadził egzystencjalizm jako
                                                termin do filozofii zwróconej frontalnie przeciw heglizmowi. Twierdził
                                                Kierkegaard, że istoty nie można zdefiniować. Ale to Sartre ukuł, kiedyś bardzo
                                                modne, teraz można nawet rzec, że tak wyświechtane, iż wręcz zatrąca o banał:
                                                "egzystencja poprzedza esencję". I to właśnie czyni Sartre'a 100%
                                                egzystencjalistą. Co do Sokratesa to, jeśli nazwiemy egzystencjalistą, tego
                                                który z egzystencji człowieka czyni centrum filozofii, to on niewątpliwie był
                                                nim; wprawdzie może nie tak wyraziście, jak go Platon komentuje (że aż w końcu
                                                nie wiadomo czy swoje, czy jego myśli wyraża) lecz myślę, że nie mniej niż
                                                Augustyn. Ta drobna różnica: platoński Sokrates na drodze wiary w racjonalność
                                                prowadzącą do poznania istoty a Augustyn przeciwnie, czyli na drodze wiary w
                                                irracjonalność, która prowadzi do poznania. Współczesny egzystencjalizm, ten w
                                                czystej formie reprezentowany głównie przez Sartre'a, odrzuca możliwość poznania
                                                tego, o co jego odlegli w czasie poprzednicy zabiegali. Wydaje mi się, że nurt
                                                egzystencjalny jest aktualnie taki jakiś... no nie wiem, post fenomenologiczny?
                                                Zauważam, ze zainteresowanie nim obniża się w miarę proporcjonalnie do spadku
                                                kursu fenomenologii... Cóż swego czasu Husserl miał spore grono uczniów, ale jak
                                                to niezmiennie w życiu od czasów Heraklita smile płynie... wszystko.

                                                O Pawle - pierwszym psychologu - czytałem na innym forum Twój post. Zrozumiałem.
                                                Czy i z tego samego powodu... nie bez sensu, Sokrates żył kilka wieków
                                                wcześniej, więc nie mógł być drugim... czy to był żart... jakiś?

                                                > Witkacy i Gombrowicz to nasi dwaj najoryginalsi twórcy przenoszący
                                                > idee filozficzne w literaturę ( podobnie jak np. Sartre i Camus) .
                                                > Niestety, daleko im do klarownosci stylu jaki reprezentowali
                                                > wspomniani Francuzi. Jesli coś łączy Gombrowicza i Witkacego to
                                                > nazwałbym to ideowym "rozmemłaniem" w wyniku którego ich idei nie
                                                > sposób traktować serio a jedynie jako pokaz jakiejś
                                                > ekspresjonistycznej gry. O jakim znaczeniu ?

                                                Artystycznym? Każdemu z osobna głównie szło o siebie.
                                                Camus - nobel (w młodym wieku, przy stosunkowo niewielkim dorobku literackim),
                                                Sartre - nobel (zresztą nieprzyjęty - to może robić wrażenie). Już same te fakty
                                                mówią za siebie i rzeczywiście mogą uzasadnić Twoje twierdzenie...
                                                • scand Re: egzystencjalizm 10.03.09, 09:34
                                                  > Ta drobna różnica: platoński Sokrates na drodze wiary w
                                                  racjonalność
                                                  > prowadzącą do poznania istoty a Augustyn przeciwnie, czyli na
                                                  drodze wiary w
                                                  > irracjonalność, która prowadzi do poznania.


                                                  To jest jednak dość duża różnica ( pewnie "drobna" użyłeś w sensie
                                                  ironicznym), która przemawia za przypisaniem własnie Augustyna do
                                                  pre-egzystencjalizmu. Własnie racjonalizm Sokratesa powoduje że
                                                  generalnie dązy on do usunięcia niepewności z ludzkiego bytu,
                                                  zerwania zasłony pozorów codizenego języka i dotarcia do Jedynej
                                                  prawdy. Jeśli to było głównym jego celem to trudno w istocie nazwać
                                                  go juz psychologiem mimo że rzeczywiście wydaje się że psychike
                                                  ludzką traktował jako odrębną część ludzkiej osoby. Moja poprzednią
                                                  wypowiedź można więc traktowac jako propozycję do dyskusji ( zauważ
                                                  że była ona opatrzona znakiem zapytania) niż stwierdzenie faktu.
                                                  Paweł lepiej pasuje do miana pierwszego psychologa a może jeszcze
                                                  bardziej do miana pierwszego psychoterapeuty. Nie są to terminy
                                                  chyba równoważne. Psychoterapeuta nie tylko bowiem ma swoją
                                                  koncepcję psychiki ale może też pomóc ją zmienić. Tu zauważmy że
                                                  Sokrates raczej nie pomagał ludziom ile ich "oświecał" lub
                                                  wprowadzał w pewien rodzaj krytycyzmu.
                                                  Jest to zresztą rzecz, owo pierwszeństwo, umowna podobnie jak byśmy
                                                  pytali kto był pierwszym fizykiem czy pierwszym biologiem. W pewnym
                                                  sensie nawet stoików można uważać za swego rodzaju psychoterapeutów
                                                  i .. egzystencjalistów. Chyba zresztą do stoików nawiązuje Camus
                                                  tworząc swoją odmianę egzystencjalizmu heroicznego.


                                                  > Zauważam, ze zainteresowanie nim obniża się w miarę
                                                  proporcjonalnie do spadku
                                                  > kursu fenomenologii...

                                                  Bardzo słuszna uwaga , w koncu i Heidegger wywodził sie z pnia
                                                  husserliańskiego więc jest tu chyba jakaś trwała korelacja.
                                                  Moim zdaniem głowna zaletą egzystencjalizmu jest to że jest on
                                                  przekonywującą alternatywą wobec pozytywizmu, owej
                                                  scjentystycznej pajęczyny która chciałaby opleśc wszytsko bez
                                                  wyjatku a w której dzięki spojrzeniu egzystencjalnemu są pewne
                                                  prześwity którymi człowiek może się wydostać w inną przestrzeń, w
                                                  przestzreń wolności.
                                                  Egzystencjalizm niesie więc wolność od uprzedmiotowania
                                                  charakterystycznego dla materialistycznej nauki, gdzie wszystko jest
                                                  obiektem którym można manipulować.

                                                  > Już same te fakty
                                                  > mówią za siebie i rzeczywiście mogą uzasadnić Twoje twierdzenie...

                                                  Bardzo staramy się (my, Polacysmile promowac Gombrowicza i Witkacego
                                                  jako pisarzy formatu światowego ale nie sądzę żeby zostali oni w
                                                  taki sposób powszechnie zaakceptowani, chociaz mogą oczywiście
                                                  budzić zainteresowanie w wybranych kręgach jako pisarze dość
                                                  oryginalni.



                                                  • trebald Re: egzystencjalizm 10.03.09, 11:03
                                                    No, niestety, czytam i uśmiecham się... Nie znajduje najdrobniejszego przecinka,
                                                    toczki (kropki), z którą bym się nie zgodził... więc pozostaje mi tylko Cię
                                                    pozdrowić. Pozdrawiam Cię więc... tylko - z nadzieją, że może w przyszłości dasz
                                                    mi jakiś powód do polemiki.
                                                  • scand Re: egzystencjalizm 10.03.09, 11:41
                                                    > Nie znajduje najdrobniejszego przecinka
                                                    > ,
                                                    > toczki (kropki), z którą bym się nie zgodził

                                                    No, z tą kropką to przesada bo niestety robię nagminnie sporo
                                                    literówek, co jednak jak widzę nie przeszkadza w dotarciu do sensu.
                                                    Polemiki zapewne nie da się uniknac w tym czy innym momencie bo w
                                                    koncu jesteśmy przecież róznymi osobami wink
      • trebald Re: egzystencjalizm 22.04.09, 21:17
        liczby-11 napisała:

        > Wybitnym egzystencjalista byl/zmarly juz/ Karl Rahner i zyjacy jeszcze Ks.Rekto
        > r
        > Mieczyslaw Malinski.

        Tego ostatniego pana nie trawię; o pierwszym ledwie słyszałem, więc nie mogę
        powiedzieć, że go znam.

        O wybitności Malińskiego więcej niż wątpię - sporo "napłodził" i jak sięgam
        pamięcią, pomijając te upstrzone banałami, nad którymi się zwykle ziewa, z
        żadnym zdaniem jego nie potrafiłem się nigdy chyba zgodzić - nie trawię go. Więc
        do cholery, dlaczego go czytywałem?! — dla zdumienia?... za karę, by ulżyć swym
        skłonnościom masochistycznym? — e — chyba nie (a może, może...). Ech, różne
        rzeczy się czyta — nie będę się spowiadał!.. bo cóż by wtedy mojego ze mnie
        pozostało i dlatego swoich "grzechów" wyrzekać się nie będę wink

        Lokujesz go wśród wybitnych. Dlaczego? sad

        • scand Re: egzystencjalizm 25.03.10, 12:27
          > Więc do cholery, dlaczego go czytywałem?! — dla zdumienia?... za karę, by
          ulżyć swym skłonnościom masochistycznym? — e — chyba nie (a może, może...).

          Jakie to ... egzystencjalne...
          Pozdrawiam smile
      • scand Re: egzystencjalizm 12.10.10, 16:28
        > moim zdaniem to kierunek cały czas aktualny. widać to przede wszystkim w sztuce. weźmy np taki filmik:
        rel="nofollow">www.2016poznan.pl/spoty-promujace-poznan,4527,a.html

        Nie chwytam związku smile
    • scand Re: egzystencjalizm 01.09.11, 16:18
      Wpadły mi ostatnio Notatniki Camusa w przekładzie angielskim. Posiadając wydanie polskie mogłem dokonać porównania. Byłem zdumiony. Różnice wcale nie są małe ... w niektórych miejscach.
    • scand Re: egzystencjalizm 02.06.12, 18:04
      > Co myślicie o filozofii ezystencjalnej w dzisiejszych czasach?

      Czasami tylko egzystencja pozostaje człowiekowi. Bo już nie sposób dopatrzeć się jakiegoś celu a więc wartości dodanych.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka