właśnie wróciłem z cro

06.08.10, 12:21
byłem pierwszy raz i stwierdzam, że jest ona niestety przereklamowana

widoczki i morze owszem, kolorowe, czyste, ciepłe
słonko przypala, bryza leci, ludzie towarzyscy, przyjaźni i serdeczni

ale

plaże wąskie, bez piasku, jak ktoś ma do wyboru plaże kamieniste albo betonowe
to w gruncie rzeczy nie ma wyboru ;)

infrastruktura robiona na szybcika - lata świetności większość budynków ma już
za sobą, nowych jest bardzo mało,

sklepy - tragedia
ceny jak ceny, w naszych "kurortach" też je podbijają ale przynajmniej jest
jakiś wybór,

w cro chleby są dmuchane o bułkach nie wspominam (ceny podam niżej)
mięso - tragedia
warzywa i owoce - dobre ale mega drogie, no chyba że gospodarz pozwoli wam
korzystać z własnego ogródka
napoje - pepsi i cola drogie, innych nie warto kupować, zresztą w niewielu
sklepach lodówki robią to co powinny ;) tylko świecą żeby wzbudzić zainteresowanie
alkohole - duży wybór win, piwa znacznie mniejszy, gorzały praktycznie nie ma
i dobrze

policji na drogach brak, przez 2 tygodnie nie widziałem ani razu a jeździliśmy
często, drogi dobre i autostrady i magistrala, oznaczenia również

w północnej dalmacji gdzie byłem można spotkać przede wszystkim czechów,
słowaków, holendrów, węgrów i dopiero polaków, mało niemców i rosjan

zakupy najlepiej robić w sieciówkach, ceny tańsze niż w małych sklepach
średnio o 2-3 kuny na towarze (jak się robi zakupy raz na 3 dni to się opłaca)
im dalej od morza i większe miasto tym taniej, przykład:
cena pomidorów w zadarze 7 kun , w biogradzie: 10 i tak jest na wszystkim

sieciówki w cro:
plodine (billa, elea)
djume (dyskont)
lidl
kerun (groszek, żabka)
konzum (groszek,billa)
nie ma tesco,auchana, carrefoura anie reala

chleb duży - 10 kun
bułka - 3 kuny
pączek - 5 kun
woda 7l - 15 kun w lidlu
cola 0,5 - 9 kun
1l - 12 kun
serki do smarowania - 6 kun
kg wołowiny - 35 kun
wina - od 20 kun za 0,75
rakija domowej roboty - 40 kun za l
wino domowej roboty - prośek - 30 kun za l
piwo - 0,33 puszka - 7 kun, 0,5 puszka - 9 kun, butelka 0,5 - 5-7 kun plus
butelka od 1-3 kun, litrowe w plastiku - od 12 do 16, 2 litrowe od 15 do 25

jak macie jeszcze jakieś pytania to możecie pisać
    • ania19771 Re: właśnie wróciłem z cro 06.08.10, 12:46
      vitmik napisał:
      ale

      plaże wąskie, bez piasku, jak ktoś ma do wyboru plaże kamieniste albo betonowe
      to w gruncie rzeczy nie ma wyboru ;)


      hm -to znaczy że pojechałeś do kraju o którym nic nie wiedziałeś...przecież choćby na tym forum jest setki wątków odnośnie rodzaju plaż o reszcie nie wspominam bo szkoda strzępić języka....
      Moim zdaniem jechałeś w ogóle nie przygotowany bez jakiejkolwiek wiedzy o Chorwacji
      • vitmik Re: właśnie wróciłem z cro 06.08.10, 13:11
        pewnie że wiedziałem, nie jestem indyferentem geograficzno-krajobrazowym ale po
        przeczytaniu tylu zachwytów, achów i ochów nad chorwacja, dalmacją i jej
        wybrzeżem spodziewałem się czegoś innego niż 4-metrowej szerokości "plaży",
        przynajmniej 8-metrowej ;)

        "Moim zdaniem jechałeś w ogóle nie przygotowany bez jakiejkolwiek wiedzy o
        Chorwacji" twoje zdanie jest po prostu błedne

        to że plaże w chorwacji są po prostu nieprzygotowanym wybrzeżem na którym
        turyści się wylegują bo nie mają gdzie indziej się wylegiwać ( nie powinno się
        to nazywać w ogóle plażą tylko dzikim wybrzeżem), gdzie nie toalet i
        przebieralni to sorki winnetou ale gdzie indziej są

        dobry PR ma chorwacja i tyle, jakby podgrzewali wodę w Bałtyku to bylibyśmy
        turystyczną potęgą
        • sunsine26 Re: właśnie wróciłem z cro 06.08.10, 13:29
          przejechalam Chorwacje wzdluz i wszerz autem i zaglowka.chorwacja
          jest piekna. powiedz mi prosze gdzie ty pojechales?
        • Gość: Ania19771 Re: właśnie wróciłem z cro IP: *.saite.com.pl 06.08.10, 13:32
          pewnie że wiedziałem, nie jestem indyferentem geograficzno-krajobrazowym ale po
          przeczytaniu tylu zachwytów, achów i ochów nad chorwacja, dalmacją i jej
          wybrzeżem spodziewałem się czegoś innego niż 4-metrowej szerokości "plaży",
          przynajmniej 8-metrowej ;)


          spodziewałeś się a jednak nie było tego co byś Ty chciał -wystarczy wejść na google grafika i zobaczyć jakich wymiarów są plaże Chorwacji jak to faktycznie -wizualnie wygląda -->oj nie byłoby teraz takiego rozczarowania

          > dobry PR ma chorwacja i tyle, jakby podgrzewali wodę w Bałtyku to bylibyśmy
          > turystyczną potęgą

          a to zostawiam bez komentarza bo czystość jakość i temperatura wody w Bałtyku sama za siebie mówi ale są i tacy którzy to lubią i nie mam nic do nich <sama kiedyś z tego typu wypoczynku korzystałam a raczej tylko z pobytu w miejscowościach nad morzem >

          Szkoda że się tak zawiodłeś ale jeszcze raz powtarzam chyba nie za dobrze doczytałeś informacji odnośnie Chorwacji :-(
        • Gość: darek.59.pl Re: właśnie wróciłem z cro IP: *.85-237-161.tkchopin.pl 06.08.10, 14:00
          O kolejny śniący o potędze!. Chyba nad naszym wybrzeżem dawno nie byłeś bo ja
          nad tym wybrzeżem mieszkam i mam "szczęście" przez cały rok nasze kochane morze
          oględać. Gdyby wodę w Bałtyku podgrzewali to mielibyśmy niezłą podgrzaną kloakę.
          Zaplecze naszych plaż (z małymi wyjątkami) jest okropne. A winnetou (tego
          filmowego oczywiście) zostaw w spokoju bo jemu się całkiem nieźle po tych
          chorwackich górkach skakało. Mimo wszystko z tego co piszesz, wynika że wiedzę
          swą czerpałeś jedynie z folderków i opinii hurrra miłośników chorwackich. A tak
          przy okazji, indyferentyzm (indyferent) kompletnie tu nie pasuje.
      • cza_arna Re: właśnie wróciłem z cro 09.08.10, 22:21
        > plaże wąskie, bez piasku, jak ktoś ma do wyboru plaże kamieniste albo betonowe
        > to w gruncie rzeczy nie ma wyboru ;)[/u]

        Wg mnie plaża kamienista jest znacznie lepsza od piaszczystej. Bo po pierwsze
        kamienie nie przyklejają się do naoliwkowanego ciała. Dodatkowo, w przypadku
        plaż bardzo zaludnionych, przechadzający się turyści nie posypują człowieka
        piaskiem. Jedynym minusem jest to, że trzeba poszukać miejsca z kamieniami o
        mniejszej średnicy, by łatwiej było dostosować podłoże do własnych potrzeb.
        A tak poza tym, to trudno by tam wozili piasek ciężarówkami. Ogólnie uważa się,
        że chorwackie plaże są darem gór i z tego trzeba się cieszyć :)
    • hepik1 Re: właśnie wróciłem z cro 06.08.10, 15:31
      A jakie ceny hamburgerów i hot dogów?
      Tylko nie pisz ,że ich tam nie ma.
      Bo jeśli nie ,to faktycznie jakieś dziadostwo tam mają.
      • Gość: Janko Re: właśnie wróciłem z cro IP: *.satkol.pl 06.08.10, 20:08
        Ja na Twoim miejscu więcej bym tam nie pojechał ! W Srebreno jest
        plaża , ale tylko na 7,5 metra, nie polecam !
    • bratek13 Re: właśnie wróciłem z cro 07.08.10, 00:29
      dla mnie osobiście to jakas mała, albo niemała paranoja.Byłam w Chorwacji tego roku-piąty raz.Mam świadomośc jakie panują tam ceny, mam świadomość że jest DROGO.każdorazowo w pierwszych dniach rozsądek budzi się mówiąć-oszalałas babo-kg winogron 25 zł????i....wróciłam 2 tygodnie temu, obżarta winogronami , arbuzami, nektarynami-bo...tam smakują inaczej!Urlop jest od tego, by totalnie oderwać się od rzeczywistoci, cen, obowiązków.Myślę, gdzie za rok pojedziemy?czemu znowu do Chorwacji?totalny magnetyzm-nie pytajcie dlaczego...po prostu.

      P.S Dodam tylko, że jak tylko mam możliwośc i okazję wyrywam jeszcze na parę dni nad Bałtyk.Bo nasze morze ma specyficzny, niepowtarzalny klimat.Nie do kąpieli.ale piasek który juz w 2 dniu bokiem wychodzi-coś w sobie ma.I smażone rybki, mimo, że często nie z polskiego Bałtyku-coś w sobie mają.Sam zapach plazy, morza.....chce sie tam chwile być:-)a ceny???jak w Monte Carlo;-)
      • vitmik moi kochaniutcy 07.08.10, 14:22
        o Bałtyku pisałem ironicznie, nic mnie nie zmusi do urlopowania nad tym
        g...wnem ;)

        po prostu inaczej sobie chorwację wyobrażałem, a raczej miejsce opalania

        byłem pierwszy raz i napewno będę tam jeszcze z 20 razy bo bardzo mi się
        tam podobało,z tym że teraz będę dobierał pobyt pod innym kątem

        generalnie jest tam o niebo lepiej niż w innych krajach letniego
        wypoczynku iciesze sie ze tam byłem

        aha, są gusta i guściki i każdy ma prawo do własnej, subiektywnej oceny
        • hepik1 Re: moi kochaniutcy 07.08.10, 14:57
          Linia brzegowa CRO (licząc z wyspami) to jakieś 6000 km.Siłą rzeczy sa
          miejsca mniej i bardziej piękne,równiez te z piaskiem tak upragnione
          przez naszych rodaków(choc nie w wydaniu bałtyckim)
          Po prostu te dla siebie najlepsze trzeba sobie znaleźć.
          • Gość: gość Re: moi kochaniutcy IP: *.adsl.inetia.pl 07.08.10, 15:02
            Vitmik i kto Ciebie zrozumie??
    • Gość: Jazz Vitmik IP: *.chello.pl 07.08.10, 15:11
      Normalnie jaja !!! W 2009 byłem w Primosten , 2010 Baska Voda , 2011 napewno tam
      pojadę ! Skąd ty się człowieku urwałeś . Może ty do Adriatyku nie dojechałeś ,
      bo autostrady za drogie ?
      • Gość: gośc Re: Vitmik IP: *.adsl.inetia.pl 07.08.10, 15:15
        jazz dobre ,dobre uśmiałem się!
        • Gość: ada Re: Vitmik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.10, 15:36
          byłam z moja rodzina 2 razy w cro, w tym roku mieliśmy duże wydatki wiec
          postanowilismy pojechac nad nasze ukochane morze, juz 2 dni siedzimy w domu,
          samochod zaladowany, a my czujemy sie jakbysmy jechali tam za kare, robimy to
          tylko dla dzieciakow - wiec pojedziemy, ale w przyszlym roku tylko cro i tak juz
          bedzie co roku,....ktos wczesniej napisal, ze prawdopodobnie nie byles
          przygotowany na wyjazd, ja bym nawet w ciemno i nie przygotowana jechala, ....
          bardzo ci zazdroszcze ze tam byles a ja nie moglam, ale za rok......
          • Gość: tom Re: Vitmik IP: *.tvkstella.pl 07.08.10, 17:59
            vitmik, można Cię zrozumieć: pierwsze wrażenia bierzesz na najbardziej
            autentyczne i jednoznaczne. To nie jest do końca tak. Poznawanie jakiegoś kraju
            wygląda naprawdę nieco inaczej... ;-))
            A co do cen - nie wykluczam, że zaplaciłeś po wielokroć frycowe, albo że
            mieszkałeś w jakichś niszowych miejscach, w ktorych ceny są trochę kosmiczne.
            Bywa: podaż i popyt; jak jest jeden sprzedający to dyktuje ceny tysiącu
            kupującym, jak jest jeden kupujący i tysiąc sprzedających, to...
            Przyznam, że zdziwiony jestem niektorymi Twoimi spostrzeżeniami dotyczącymi cen.
            A też i jakości produktów spożywczych, innych na ogół od znanych nam na co
            dzień. Nie pisz np. o marnej jakości chorwackiego mięsa - ono jest tak dobre,
            jak nasze przed naszym wejściem do UE i przyjęciem unijnych norm jakości
            żywności. Poznasz lepiej chorwackie niuanse, nabierzesz praktyki, nauczysz się
            kupować dobre domace wino po 12 czy 15 kun za litr a nie 20 za 0,75, a prawdziwą
            a nie sklepową rakiję po 25 kun za litr. Nauczysz się, jak odróżnić na ribarnicy
            świeże małże od wczorajszych, a wczorajszą lokardę już na pierwszy rzut oka
            wypatrzysz w stercie świeżych ryb z nocnego połowu. To jest kwestia czasu, więc
            wszystko przed Tobą...
            Startuję do Chorwacji na początku września po raz n-ty, i wiem, że jadąc do
            docelowego miejsca znów specjalnie zjadę z autostrady w okolicy Sibenika (i
            nadrobię pewno ze 150 km...), żeby odwiedzić swoich corocznych "dostawców"
            znakomitej travaricy (nie proście o adres, nie podzielę się nim na pewno; takiej
            "travy" po 30 kun za litr nie dostaniecie od Biogradu po Cavtat, a wiem, że
            "moi" maja ograniczone moce przerobowe...!), której wystarczy i na urlop, i na
            cały rok do kolejnego urlopu, wiem, do kogo wstąpić po nie mające sobie równych
            mandarinki i granaty, kto trzyma dla mnie od zimy nalewkę z magunji, gdzie w
            ogrodzie będę mógł do woli obrywać niezrównane żiżule, gdzie spotkam
            najwspanialszy burek, a gdzie na pewno podadzą mi baklavę taką, jak każe
            tradycja i uczciwość bałkańskich patriotów ;-)), i w cenie, która mnie nie
            zabije. Wiem, że nawet od kilku lat nie muszę zaglądać do chorwackich map
            wożonych w aucie, bo mi nie są do niczego potrzebne.
            Bo wiem, że ode mnie, akurat z południa Polski, mam nad Adriatyk wprawdzie około
            1300 km, ale dojazd zajmuje mi nieco ponad 12-13 godzin. Z mojego miasta mój
            kolega, dobry kierowca, dobrym autem, pojechał właśnie w okolice Kołobrzega.
            Telefonował: 620 km, 16 godzin jazdy bez kwadransa. Jak Baltico miało 17 stopni,
            do morza nie wszedł, jak sięgnęło 20 stopni "dzień dobry" powiedziały chórem
            sinice, jak co roku...
            I to jest też ta różnica, która cieszy, bawi i pozwala myśleć o wakacjach już
            tylko w takich jednoznacznych kategoriach.
            • Gość: Andrzej Re: Vitmik IP: *.internet.piotrkow.pl 07.08.10, 18:47
              I tu jest sedno sprawy , jedni mają chęci zobaczyć egipskie plaże w Chorwacji ,
              drudzy tak jak ja , potrafią cieszyć się ze zmiany klimatu kultury zobaczyć nowe
              miejsca i wykąpać się w pięknym czystym morzu , a czy plaża ma 4 czy 8 metrów to
              chyba nie największy problem . Vitmik , proponuję Ci Egipt w przyszłym roku !!!
              • milen-a7770 Re: Vitmik 10.08.10, 14:41
                Ludzie, niektórzy to mają, że opisując swoje wakacje od razu chleb
                taki i taki kosztuje tyle, piwo tyle, owoce tyle.............. Ceny
                były podawane miliony razy i nie od dziś wiadomo, że tanio tam już
                nie jest. Ja będąc tam byłam zachwycona, morzem, widokami, ludźmi.
                Nikt mnie nie oszukał, plaże cudowne, jedzenie może takie sobie, ale
                to było wiadome. Były też dwa dni niepogody czyt. ochłodzenia od
                upałów, które to wykorzystaliśmy na wycieczki. W tym roku
                wybraliśmy "piaszczyste" Włochy i powiem, że chwilami my jak i
                dzieciaki tęskniliśmy za chorawackimi kamyczkami, gdzie wszędzie
                mieliśmy piach :) No niektórzy to chyba się jakiś cudów spodziewają,
                że jadąc do Chorwacji nie wiem co zastaną. Choć niekóre miejsca i
                zakątki są tak urocze, że to właśnie cuda niemal są :) Ale co kto
                lubi :)
                • des4 Re: Vitmik 10.08.10, 15:14
                  plaże "cudowne" to tam raczej nie są
                  • milen-a7770 Re: Vitmik 10.08.10, 15:46
                    Jeżeli ktoś ową " cudowność" plaży mierzy jej szerokością i ilością
                    pisaku to pewnie dla niego nie są. Niech lepiej pojedize do Bibione
                    np. czy okolic, będzie szeroko i piaszczysto :) Dla mnie kamyczki
                    czy drobny żwirek w cieniu piniowego lasku jest własnie cudowny, ale
                    wiadomo każdy lubi po swojemu :P
                  • Gość: agoliad Re: Vitmik IP: *.aster.pl 14.08.10, 13:49
                    Proponuje Rab,jeśli takie masz parcie na piach ;)
                    Tylko piaszczyste plaze,zero kamykow ;)
                    chociaz kamyczki tez sa fajne ;))
            • monmam Re: Vitmik 14.08.10, 12:24
              Wytłumacz mi proszę, co to są żiżule po polsku. Jadłam je w ubiegłym roku, ale
              nie mogę dojść z jakiego drzewa to pochodzi i w ogóle co to takiego.
              • hepik1 Żiżula 14.08.10, 14:13
                www.biljnocarstvo.com/egzotiene-vrste-f1/zizula-t89.htm
                Jujube (Zizyphus jujuba L.) należy do rodziny kruszyny (Rhamnaceae
                familiale). Nazwa medyczne dla jej fructus Jujubae - Baccala. Natura
                jest antidotum, łagodzący, środek przeciwbólowy, adstrigent,
                antikarcinom, moczopędne, detoxifier, dermetik, emolient,
                ekspektorant, febrifug, nasenne, narkotyki, pektoral, uspokajające,
                stomahik, stiptik.

                Jujube owoców jest bardzo rzadki gatunek, który uprawia się tylko
                sporadycznie w Dalmaciji i Hercegowinie.
                • Gość: miki pierwszy raz IP: *.sti.net.pl 15.08.10, 21:46
                  bylem pierwszy raz w cro,Rogoznica i Podgora- w ciemno ,dzieki wszystkim za
                  pomocne rady ,niewiele żeczy mnie zaskoczyło ,odpoczynek super i troche
                  zwiedzania -było suuuuuuuuuuuper ,pojadę tam znowu
              • Gość: tom Re: Vitmik IP: *.tvkstella.pl 14.08.10, 14:39
                To nie do końca jest tak, jak hepik prawi. Żiżula faktycznie upowszechnia się na
                wybrzeżu dalmatyńskim dopiero od niedawna (po czasach świetności gdzieś w
                mrokach starożytności...), rozpleniana jest przez zapeleńców, ktorzy przenoszą
                jej uprawę z górskiej części Bałkanów, z okolic Bośni. Żiżula rośnie najczęściej
                w formie wybujałych krzewow liściastych, i pod tym względem przypomina naszą
                leszczynę. Choć spotykalem się z informacjami, ze może też mieć postać drzewa,
                to takiej formy żiżuli osobiście nie zaobserwowalem. Dorosla sięga około 4
                metrow wysokości, owocuje obficie, dając owoce przypominające kształtem żołędzie
                (owalne, o srednicy ok. 1 cm i długości ok. 2 cm), dobrze dojrzałe mają barwę
                brązowawą i zawierają cukier, choć w smaku słodkość ich nie narzuca się zbytnio.
                Spożywać można je wcześniej, zanim w pełni dojrzeją, kiedy z zielonego
                przechodzą w lekki, pasemkami ukladający się (jak na rajskich jabłkach czerwień)
                brązik (a to ma miejsce na początku września na ogół). Są mocno pożywne, sycące,
                choć nie zawierają dużo soków (są nawet lekko mączyste), zaspokajają głód i
                czasami pragnienie, owoce są pestkowe (trzeba bardzo uważać na uzębienie, pestka
                nie odchodzi od miąższu, jak w niektórych odmianach śliwek czy brzoskwiń).
                Smakują zarówno surowe, z drzewa, ale jeszcze bardziej - jako produkt dość
                prostej obróbki polegającej na... zalaniu dojrzałych żiżuli czystą rakiją
                (niektorzy wcześniej zasypują te owoce cukrem, aby zaczęły oddawać sok), po
                kilku tygodniach takiego macerowania uzyskuje się bajeczną, silnie esencjonalną,
                o silnie koniakowym wyglądzie, nalewkę o aromacie przypominającym melanż
                popularnej gdzieniegdzie i u nas dereniówki z dobrą szkocką whisky. Sama owoce z
                takiej zalewy spożyte na deser to już zupełnie inna historia...
            • Gość: Boni Re: Vitmik IP: *.chello.pl 14.08.10, 20:25
              tom to jest piekne co napisales i ja wraz z mezem to rozumiemy!wlasnie wrocilismy z cro i juz tesknimy,bylismy tam caly miesiac a i tak zawsze malo,tak jak to opisales my tez tak to widzimy i czujemy,ale to jest tylko dla ;wybranych;takie odczucia,ciezko...pozdro i samo zdravlju
              • Gość: Boni Re: Vitmik IP: *.chello.pl 14.08.10, 20:32
                to wyzej dotyczy wpisu z 7 08 2010
                • Gość: tom Re: Vitmik IP: *.tvkstella.pl 15.08.10, 12:45
                  Cieszę się... ;-)) Ale nie do końca podzielam Twoje uwagi, że to jest tylko dla
                  wybranych. Dlaczego? Pierwszy-drugi-trzeci wyjazd w jakiś region jest mocno
                  kapitałochłonny. Zwiedzasz (a to kosztuje słono) parki narodowe, płacisz jakieś
                  tam frycowe za brak doświadczeń (kupujesz wszystko na miejscu, przepłacasz za
                  mieszkanie itp.), ale z czasem zaczynasz być "mądry". Ile razy będziesz zwiedzać
                  NP Mljet, Plitvicka Jezera, Kornati czy Paklenicę? Także już wiesz, co warto
                  zabrać z sobą z kraju (mam na myśli choćby żywność, a przynajmniej - część
                  zapasów), uczysz się targować o cenę apartmanu, potrafisz juz kupić w wiosce
                  dobre wino w dobrej cenie, umiesz rozróżnić domacą rakiję od popłuczyn, nie dasz
                  sobie wcisnąć przelanej do plastku z blaszanej puszki oliwy jako domacego
                  produktu. Nie jesteś - zakladam - miłośnikiem owoców morza na każdy posilek; raz
                  zakosztowaszy małży, ostryg, pieczonej jagnięciny, odojaka, kalmarów czy innych
                  różności później kupujesz je mniej entuzjastycznie, chyba że faktycznie masz na
                  to ochotę wyjątkową...Poznajesz język, więc nikt przy Tobie nie dyskutuje, jak
                  Cię naciąć - to też ważne... W końcu dochodzisz do tego, że jeździsz tam głownie
                  dla wspanialego morza, czystych plaż, wspaniałych widoków, niezrównanych owoców.
                  Wtedy dopiero zaczynasz porównywać koszty z kosztami urlopu nad polskim morzem.
                  To są zupełnie inne rachunki, niż po pierwszym czy drugim urlopie w Chorwacji,
                  zapewniam.
                  Jeszcze jedno: z oczywistych powodów logistycznych rachunki te będą ksztaltować
                  się zupełnie odmiennie dla mieszkańca Śląska, Małopolski czy Podkarpacia,
                  inaczej dla mieszkańca Warmii, środkowego Pomorza czy Kujaw. Jak wspominałem -
                  mieszkam na południu polski, do granicy słowackiej mam 2,5 godziny jazdy w
                  normalnych warunkach, i od tego miejsca poruszam się w normalnej,bezpiecznej,
                  europejskiej przestrzeni komunikacyjnej - aż pod sam Dubrovnik. Dojazd do
                  Dalmacji, mimo 2-krotnie większej odległości, zajmuje mi mniej czasu niż dojazd
                  pod Kołobrzeg. Nie mam zagwarantowanego spotkania z setką radarów, pijanymi
                  rowerzystami, dziećmi na rolkach bawiącymi się na jezdni, kombajnami, korkami w
                  każdym mijanym mieście bez obwodnicy, mam za to czyste toalety w stacjach paliw,
                  wygodne parkingi przy autostradach, gdzie mogę bezpiecznie odpocząć w przerwie w
                  podróży, mam bezplatne mapy drogowe na granicznych punktach wjadowych, mam w
                  końcu świadomość, że nie jestem intruzem ani kimś, kogo rzeba jak najprędzej
                  obedrzeć ze skory, jak to ma miejsce w wielu, może nawet w większości, polskich
                  kurortach... Nie wiem, jak inni, ale nie zaryzykowałbym nad polskim Bałtykiem
                  pozostawienia auta na cały dzień w publicznym miejscu z otwartymi oknami, albo
                  pozostawienia na plaży ręczników czy karimat na kilka dni, nie wyobrażam sobie,
                  że idąc na cały dzień na plażę albo jadąc na zwiedzania pozostawiam otwarte
                  drzwi do swojego apartmanu, i wiem, że nikt do niego nie wejdzie, bo nie wypada
                  po prostu. Wiem, w Chorwacji w ostatnich latach też się nieco na tym polu
                  popsuło, ale wciąż jest o dwa nieba bezpieczniej niż w Polsce...
                  Co zaś do kosztów... bo ja wiem.. wiele zależy od temperamentu urlopowicza,
                  stylu spędzania urlopu, założonych sobie celów, ale też od intensywności
                  przemieszczania się na miejscu oraz długotrwałości pobytu, a także kursu
                  walutowego.
                  Nam, a jeździliśmy w składzie i 2- i 3-osobowym, spokojnie udawało się schodzić
                  z kosztem jednego osobodnia do poziomu 80-100 złotych, licząc w s z y s t k i e
                  składniki kosztów (paliwo, wszystkie, łącznie z tranzytowymi, opłaty drogowe,
                  mieszkanie, posiłki, zwiedzanie, zapasy żywności z kraju, zawsze zabierane na
                  urlop jakieś drobne upominki dla gospodarzy, wydatki na alkoholowe
                  gadżety-upominki dla rodzin i przyjaciół w Polsce). Dodam, że zwykle na urlopie
                  przejeżdżamy ok. 3,5-4 tys. km, ale jeździmy już teraz wyłącznie we wrześniu.
                  Wiem, nie każdy może sobie na to pozwolić z uwagi na wiek szkolny dzieci bądź
                  pracę w oświacie, ale w takim razie w Polsce też jest skazany na wakacje
                  lipcowo-sierpniowe, które na pewno tanie nie są.

                  nie chciałbym, by ten wpis był odebrany jako bezkrytyczne idealizowanie
                  Chorwacji; widzę w tym kraju i jego mieszkańcach także wady, których nie
                  zauważałem przy pierwszym czy drugim wyjeździe... Ale mimo to wybieram Chorwację
                  zamiast polskiego morza. Także, choć nie tylko dla komfortu i bezpieczeństwa
                  dojazdu, co może nie mieć już takiego znaczenia dla kogoś, kto ma dostać się nad
                  Jadran np. z Białegostoku. Obrazek sprzed dwóch-trzech dni, kiedy zmuszony byłem
                  wysłać kogoś z rodziny autobusem PKS Lublin-Krynica. Trasę 160 km pokonywał on
                  przez pięć godzin i kwadrans: remonty,korki, rak obwodnic. W tym czasie w
                  normalnych warunkach mnie udaje się dojechać do połowy drogi z Miskolca do
                  Budapestu, gdzie jest półmetek mojej drogi do Dalmacji... Miałbym przy takich
                  realiach preferować wyjazd nad Baltic Sea...? To dlaczego nie robią już tego
                  Słowacy, Węgrzy czy Czesi, którzy niedawno królowali na naszym wybrzeżu, od
                  Szczecina po Krynicę Morską? Moczą tyłki w Jadranie, po prostu...

                  Spotykałem w Chorwacji Polaków ze Świnoujścia i Międzyzdrojów oraz Koszalina,
                  zarzekali się, że będą jeździć na urlopy już tylko nad Jadran...
                  • Gość: Boni Re: Vitmik IP: *.chello.pl 15.08.10, 19:42
                    te slowa ze dla wybranych,to mialam na mysli ze nie kazdy dostrzega te walory o ktorych pisales i w tym sensie jest to dla wybranych,czyli nielicznych,niestety,pozdrawiam
    • Gość: Wiewiorka Ceny pokojow... IP: *.e-wro.net.pl 15.08.10, 09:21
      Ile placiliscie na nocleg? I gdzie byliscie
      • Gość: tom Re: Ceny pokojow... IP: *.tvkstella.pl 15.08.10, 19:13
        Jeśli to pytanie do mnie...?
        Wszęzie byliśmy, poza niektorymi wyspami, ale to przed nami także. Ile
        płaciliśmy za noclegi? Różnie. Raz nas dopadla noc i musieliśmy "brać jak leci"
        w Rogożnicy, trafiliśmy na mega-wypasiony apartman tuz przy morzu, w zacisznej
        części wyspy, za 55 € za dobę. Sporo, jak na 3 osoby, ale warto było, to był po
        prostu luksus. Zdarzało się też, jak ostatnim razem w Orebicu, trafić, swietnie
        wyposażony i umeblowany apartman 2-pokojowy z widokiem na Korculę za 25 €, po
        krótkim ale stanowczym targowaniu (cena zaczęła się od 40 € za dobę), w Slano
        pod Dubrovnikiem było to chyba coś około 35 € za dobę, ale pokoje były wręcz
        nieprzyzwozicie potężne pod względem powierchni, w 2 osoby mieszkało się tam,
        gdzie zmieściłoby sie 5, w Pirovacu wykukalśmy całe mieszkanie (jedna pełna
        kondygnacja w jednorodzinnym domu)bodaj za 30 €. Byliśmy we trójkę, a miejsc do
        spania było w tym mieszkaniu chyba z siedem. W Vinisce pod Mariną mieliśmy do
        dyspozycji całe piętro domu - salon dzienny, gigantyczny taras wiszący nad
        morzem oraz dwie z czterech 2-osobowych sypialni, płaciliśmy coś około 45 € (a
        wtedy byliśmy w cztery osoby, ale to była połowa sierpnia i ceny dość słone...).
        WDrasnice wyhaczyliśmy cały wolnostojący domek za bodaj zaledwie 35 € za dobę.
        Fakt, ze wyposażenie mogło pozostawiać nieco do zyczenia (dom miał iść do
        remontu), ale rekompensowało to bliskie sąsiedztwo potężnego figowca obsypanego
        owocami i przyzwolenie gospodarzy na raczenie się do woli winogronami z
        winorośli ocieniających potężny taras przy domu... Więc uznaliśmy toza dobrę
        ofertę i siedziliśmy tam chyba z dziesięć dni. Niedaleko Sibenika mamy namiar na
        cudownie położony dom z mieszkaniami od 35 do nawet 70 € za dobę, czasami
        korzystamy... ;-) A w początkach naszych wyjazdów byliśmy szczęśliwi znajdując w
        okolicy Biogradu na moru (Turanj), w odległości 200 m od morza mieszkanie o
        tandetnym standardzie i wyposażeniu w cenie wysokojakościowych apartmanów. Ale
        aby mieć skalę porównawczą, trzeba było zacząć zmieniać jak najczęściej miejsca,
        porównywać, nie bać się poznawania, ale i związanego z tym ryzyka. Teraz już
        zwykle jeden urlop dzielimy na 2-3 części, spędzamy w miejscach odległych od
        siebie o kilkaset kilometrów, np, jak ostatnio, w okolicy Zivogosce (tydzień,
        2-pokojowy apartman tuz przy morzu za ok. 30 €), potem w Orebicu (wspomniane
        mieszkanie za 25 € za dobę z widokiem na Korculę), potem pod Sibenikiem (chyba
        tez około tygodnia, po jakieś 35 € za dobę, ale z luksusami).
        Różnie z tym bywa, trzeba szukać, ale też trzeba mieć czas na szukanie,
        wybieranie najlepszej oferty. Dlatego nie ma sensu jeździć w ciemno, jeśli nie
        jest się w stanie dotrzec do celu około południa bądź rankiem nawet. My zawsze
        jeździmy w ciemno, robiliśmy to nawet w szczycie sezonu, na początku sierpnie
        (fakt, 10 lat temu, ale obłożenie sezonu jest dziś podobne jak wówczas). I
        zawsze wybieramy mieszkania tuż przy samym morzu - od czasu, kiedy w Nemirze
        pochopnie wybraliśmy cudowny apartman i wspaniałych, serdecznych gospodarzy, ale
        położony jakieś 200 m od morza, z zejściem po zboczu nachylonym pod kątem 45
        stopni. Raz tylko poszliśmy na plażę, później jeździliśmy plażować spory kawalek
        na południe, aż pod Promajnę...
        • wojtek37k Re: Ceny pokojow... 15.08.10, 19:36
          Tom miałeś gdzieś basen przy apartamencie ??? Chciałbym ustalić
          jakiś minimalny poziom luksusu , jak Ty go posrzegasz ???
          • Gość: tom Re: Ceny pokojow... IP: *.tvkstella.pl 16.08.10, 08:37
            No więc - dobrze... abstrahując od złośliwej (niepotrzebnie) nuty w tym pytaniu
            - odpowiem Ci jednak... Otóż akurat basen nie jest dla mnie wyznacznikiem
            luksusu w przypadku Chorwacji, dokąd jeździ się (przynajmniej w mojej ocenie i
            ocenie większości moich znajomych) głownie dla wspanialego morza. Ale już za
            luksus mogę uznać to, co spotkam w mieszkaniu: wysokiej jakości, bardzo
            funkcjonalne, wygodne meble, głownie do spania, najwyższej klasy wyposażenie
            kuchni (pojemna, wydajna i cichuteńko działająca lodówka, elegancka zastawa
            kuchenna, doskonałe garnki solidnej włoskiej marki (to domena żony, aby docenić
            ten wątek luksusu...)a nie jakiś chiński badziew z hipermarketu, jak się czasem
            zdarza), ocieniony, bezpieczny parking dla samochodu tuż przy domu (co w
            Chorwacji nie jest bynajmniej taka normą powszechną...), klimatyzację (akurat
            nie jestem zwolennikiem klimy w mieszkaniu, ale ułatwia ona nieraz przetrwanie
            skrajnych temperatur), pełny dostęp do wi-fi w apartmanie, do tego -
            powierzchnia mieszkania (można mieszkać i w 20-25 metrowej norce, ale już
            mieszkanie 55-60 m kw. z kilkunastometrowym tarasem uznaję za rodzaj luksusu).
            Za luksus mogę też uważać to, że do mojej dyspozycji gospodarz stawia bez
            żadnych ograniczeń zawartość sąsiadującego z domem ogrodu - czasem tylko przez
            grzeczność, a czasem wręcz nieomal narzuca, aby bez skrępowania częstować się
            świeżutkimi pomidorami, winogronami, figami czy mandarynkami bądź granatami.
            Bywa, że co drugi dzień - wpadając na grzecznościową wspólną kawę i pogaduchy,
            jeśli takie zaproszenie doń kieruję - przynosi misę owoców, flakon wina,
            zaproszenie na većer z cudownie zgrilowanymi przez siebie rybami czy kalmarami.
            W mojej ocenie to jest luksus, który wykracza poza uzgodnione w momencie
            wynajmowania mieszkania standardy ujęte w cenie. Pewno, że w zamian czasem przy
            rozliczeniu zostawi się napiwek za takie potraktowanie, ale też bywało, że na
            odjezdnym to my dostawaliśmy - na poczet przyszłych dobrych kontaktów - naprawdę
            sympatyczne upominki - karton świeżych granatów, naprawdę domace, unikatowe
            nalewki, których nie spotkasz w żadnym sklepie, figi, wino. Do dziś wisi w moim
            mieszkaniu atrakcyjna grafika przedstawiająca katedrę w Sibeniku oraz niewielki
            olejny obraz z dalmatyńskimi motywami, jaki specjalnie dla nas namalowała (a
            potem przyslala pocztą jako prezent gwiazdowy, co było szalenie
            miłe...)gospodyni jednego z domów, w których się zatrzymaliśmy, na co dzień
            pasjonująca się tworczością plastyczną, i mająca niejakie w tym kierunku
            uzdolnienia...
            Reasumując - z tym basenem daj sobie spokój, to niepotrzebne szukanie kija by
            uderzyć... ;-) Dla mnie osobiście to akurat nie jest przejaw ani wyznacznik
            luksusu. Dla innych - nie wykluczam, ale to nie mój problem, zapewniam... ;-))
            • Gość: mela Re: Ceny pokojow... IP: 195.242.183.* 16.08.10, 10:03
              Czołem Tom, kiedyś już Twoje rady bardzo mi pomogły więc i teraz
              pozwolisz że zawróce Ci głowę pytaniem o kwatere w Orebiczu, masz na
              nią namiar? wybieram sie w tamtą strone za dwa tygodnie, szukam w
              necie ale jakos tak słabo to wygląda...
              pozdrawiam
              • Gość: Wiewiorka Re: Ceny pokojow... IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.08.10, 15:48

                Tu z kolei ja sie moge wtracic, bo bylam tam trzy razy z rzedu :) Jest duzo
                pokojow przy samym morzu, jak bede w domu moge podac na maila telefony do tych
                co mam wizytowki. Polecam dom, w ktorym mieszka Czeszka i wynajmuje cala chalupe
                oraz jest jedem super domek z urocza wlascicielka, ktora czestowala nas owocami
                z ogrodka i byla bardzo mila i troskliwa (jak maz mial kontuzje przyniosla swoja
                masc).
                Pisz na maila kamila@milutek.pl - Kocham Orebic i to jest moje miejsce nr 1
                -niestety dzis juz zaludnione turystami bardziej niz bym sobie tego zyczyla, jak
                bylo np. 4-5 lat temu.
                Pozdrawiam
            • wojtek37k Re: Ceny pokojow... 17.08.10, 21:22
              Jesteś w błędzie , jeśli chodzi o uszczypliwość , staram się tylko ,
              ustalić pewne postrzeganie standardu , to wszystko . Co do morza
              pełna zgoda zdecydowanie wolę niż basen . Natomiast moje dzieciaki
              mają prawo ..... np do popołudniowego basenu , wtedy kiedy ja np.
              nie mam ochoty isć z nimi popołudniu na plażę , to ułatwia życie i
              tyle
              Nie masz co postrzegać czyich potrzeb na podstawie własnych . Trzeba
              przyjąć założenie , że jest jednak jakaś , pewnie bardzo niewielka
              część turytów :-) , których kuchnia i jakość garnków w niej
              stojących , niebardzo interesują np. mnie , dlatego w żaden sposób
              nie wpływa to na mój osąd o zakwaterowaniu ..... a basen tak
              Wolę z , niż bez ..... to chyba strasznie złośliwe z mojej strony ,
              tak

              Pozdrwiam Wojtek
          • Gość: Wiewiorka Re: Ceny pokojow... IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.08.10, 15:49
            A po co Ci basen w Chorwacji?
            • hepik1 Re: Ceny pokojow... 16.08.10, 16:28
              > A po co Ci basen w Chorwacji?

              Jeśli z dzieciakami to wygodne rozwiązanie,nie każdy daje radę 12 h na
              plaży:

              i37.tinypic.com/r1zipi.jpg
              i38.tinypic.com/2mx4cqo.jpg
            • wojtek37k Re: Ceny pokojow... 17.08.10, 21:25
              Gość portalu: Wiewiorka napisał(a):

              > A po co Ci basen w Chorwacji?

              A po co są baseny ...... lubię popatrzeć hihihihi , a co ????
    • Gość: mela Re: Ceny pokojow... IP: 195.242.183.* 17.08.10, 10:59
      Tom, bardzo ci dziekuję za aż tak dokładne namiary. jade we wrzesniu
      więc nie powinnam mieć problemów
      Jeszcze raz dziekują za kolejna podpowiedź
Pełna wersja