Dodaj do ulubionych

byłam... widziałam... sądzę że...

13.09.10, 16:24
No właśnie co sądzę...

wróciłam 31 sierpnia, ale jakoś dopiero teraz zebrałam się do relacji.

Byliśmy w 4 osoby w miejscowości Crikvenica, w hotelu Kastel (klasztor z XIV w. przerobiony na hotel w 1988 roku). Crikvenica okazała się nie dużą miejscowością, w której spędzenie 14 dni, po jakichś 7 robi się męczące i nudne. Wieczorami nie ma tam za bardzo co robić, choć podobno jest to jedna z niewielu miejscowości w których jest 3 km promenada (no owszem jest, ale ileż można spacerować wśród tych samych knajp, sklepów itd).

Plaża hotelowa - kamienista, ale czysta, niestety jedyną infrastrukturą była przebieralnia zbudowana z plandeki reklamowej, i jeden prysznic, na wszystkich ludzi którzy z tej plaży korzystają. Toalet niestety nie było, i o ile rozumiem nas, bo do pokoju hotelowego mieliśmy 100 m, o tyle nie wiem jak załatwiali swoje potrzeby ludzie którzy na tą plażę przychodzili z apartamentów czy kwater. Dalej jakieś 500 m była także plaża, z mniejszymi kamieniami, ale wstęp na nią kosztował 30 kun. Na naszej wypożyczenie tandetnego plastikowego leżaka, na którym tyłek drętwieje, kosztowało 25... Biorąc pod uwagę jego jakość, to wydaje mi się jednak drogo.

Hotelu opisywać nie będę, bo jak to się mówi "widziały gały co brały" aczkolwiek od tego 1988 przydałby się już remont. Personel hotelu zachowywał się co najmniej dziwnie, chował się przed nami kiedy usiłowaliśmy się coś dowiedzieć, nie mówił nam dzień dobry, ani też nie odpowiadał na nasze powitania.

Jeśli chodzi o jedzenie, to niestety zachwytu na tym polu nie mogę zrozumieć. Knajpy mają określony zestaw dań, głównie są to rzeczy smażone a do wszystkiego dodaje się frytki. Wybór jest mały, a zróżnicowanie dań bardzo ubogie. Można zjeść Cevapici 2 razy na pobyt ale nie co drugi dzień... Można pochwalić natomiast lokalne sery i wędlinę dojrzewającą. Lody w naszej miejscowości były po prostu ohydne, jak się później okazało, w Crikvenicy wyrabia się je z mleka koziego... Kiedy pojechaliśmy do Zadaru, i na KRK okazało się że tak jak wcześniej słyszałam lody niewiele ustępują włoskim... po prostu mieliśmy pecha ;/

Byliśmy na wycieczce w Baśce i w KRK-u i tutaj dopiero zauważyliśmy te zalety o których tyle naczytałam się na tym forum. Wiem już że problemem był wybór miejscowości.

Chorwaci nie są wcale ani tacy gościnni ani tacy sympatyczni, odnoszą się do Polaków raczej z politowaniem, do każdego zwracają się w języku niemieckim (i wyraźnie faworyzują Niemców) i mam wrażenie że wiedzą że nie są sprytniejsi od Polaków i ten fakt ich wyraźnie przygnębia.

Aczkolwiek... ja mam 21 lat i nie należę do tych młodych osób które wyjeżdżają tylko po to by spożywać %, byłam na tych wakacjach z moim chłopakiem i moimi rodzicami. Wracając spędziliśmy cały dzień w Trieście, Włochy nie są nam obce, spędziłam tam wakacje 9 razy, ale wjeżdżając do Italii poczułam się zupełnie inaczej, trafiliśmy akurat na kiermasz produktów regionalnych, wszyscy z uśmiechem i sympatią podawali nam produkty do degustacji. To były takie zachowania jakich w Cro mi właśnie brakowało. Brakowało mi sklepów w których wszystko jest piękne, ekspedientek uśmiechniętych i zachwalających, a nie nachalnych i ludzi ubranych w taki sposób że od razu się wie co będzie modne w Polsce w przyszłym roku. Brakowało mi zachwytu nad wszystkim, co na wyjazdach bardzo często mi się zdarza.

Reasumując, wiem że Chorwacja ma 19 lat i nie mogę od niej wymagać takiego obycia z turystami, jak od Włochów, ale mam wrażenie że Chorwacja (pomijam drogi, i infrastrukturę drogową- bo to mają na medal) jest jakieś 5 lat w rozwoju państwa i ukulturalnieniu człowieka za Polską, i jakieś 10 za Europą Zachodnią.

Jest mnóstwo rzeczy które mi się podobały, czyściutka woda, słoneczko, nie uporczywe upały, i na pewno wrócę tam jeszcze kiedyś... ale chyba poczekam... jakieś 8-10 lat
Obserwuj wątek
      • Gość: wmt Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: *.subscribers.sferia.net 29.09.10, 22:42
        W na Bibione na plaży też widziałaś uśmiechnietego Włocha częstującego Cię czymś?
        Trzeba było pojechać kawałek od plaży (bo wzdłuz brzegu to Chorwacja jest jedna wielką plażą) a gwarantuję Ci że byś poznała życzliwych i miłych Chorwatów. Troszkę się w tym roku szwędałem po Chorwacji i jedną z nocy spędziłem w wynajętym pokoju gdzieś pod Bośniacka granicą. Dogadałem sie z gospodarzem co i jak i mówie mu że pojedziemy teraz do restauracji na kolację i wrócimy za 2 godziny, Na co Corwat wziął mnie za ręke zaprowadził do swojej kuchni stwierdzając (w wolnym tłumaczeniu)" po co bedziecie jechali skoro u mnie tyle jedzenia".
        Wg mnie Chorwat zawsze odpłaci uśmiechem za uśmiech . A jak trezba to pięścią za pięść ;-))
    • Gość: piotr4a Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.10, 16:27
      A czemu wybór padł na Crikvenicę ? Młoda osoba powinna umieć 'poruszać się' po internecie,
      a na wielu forach (polecam zwłasza: www.cro.pl/forum/) można dokladnie sprawdzić
      miejscowość/rejon do ktorego jedziemy. Polecam na przyszłość zwłasza Dalmacje na południe od Splitu i nie hotele ktorych wiekszość pamięta czasy Tito ale apartamenty, gdzie nocuje zdecydowana większość Polaków. Nie wiem czy za 5-10 lat będzie jeszcze tak pięknie i w miarę pusto (nie za dużo betonowych hoteli przy plażach). Mam porównanie z tego roku do Lazurowego Wybrzeża - masakra.
      Co do Chorwatow, to po 4 tam pobytach mam zupełnie odmienne zdanie o ich gościnności.
      Niemcy są OK bo można ich 'dobrze skroić', dla Polaków ceny są raczej rozsądne,
      czyli niższe.
      Pozdrav
        • Gość: m Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: *.pzu.pl 15.09.10, 10:00
          A ja byłem w czterogwiazdkowym hotelu w Drveniku na południe od Makarskiej, Była to moja pierwsza przygoda z Chorwacją i było ok.
          Jakoś nie przekonują mnie kwatery prywatne dumnie nazywane apartementami....
          A sam Drvenik - to spokojne miejsce i wszędzie blisko - do Dubrownika, do Splitu, do Mostaru, na Hwar i na Korćulę....
          I potem wracając magistralą na Pólnoc - myślę, że te miejscowości poniżej gór Biokowo są ciekawsze i bardziej urokliwe niż na przykład okolice Splitu czy Szybenika.
          Pozdrawiam: byłem W Chorwacji, bardzo nam z rodzinką się podobało i jeszcze wrócimy...
          • dorcia1234 Re: byłam... widziałam... sądzę że... 15.09.10, 10:28
            a ja w Crikvenicy byłam parę lat temu co prawda i jestem zdumiona tym co piszesz. Lody były fantastyczne, do dzisiaj śnią mi się po nocach, na promenadzie się nudziłam, zwiedzaliśmy okolicę a i jadaliśmy różne rzeczy. Po 10 dniach wyjeżdżaliśmy z żalem. A w hotelu, oprócz nas byli sami Niemcy co prawda, za to obsługa ani razu nie dała powodu do narzekań. Wszyscy się uśmiechali, służyli pomocą w razie pytań a nawet bez nich. Do dzisiaj wspominam pobyt tam jako jeden z lepszych urlopów
            • Gość: Boni Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: *.chello.pl 15.09.10, 17:46
              bylam w chorwacji 9 razy,nikt nigdy do mnie nie zwracal sie po niemiecku,o goscinnosci miejscowych pisalam juz kilka razy wg mnie sa bardzo otwarci,goscinni,co roku powracam do tych samych restauracji,lodziarni(oczywiscie,jesli jestem ponownie w tych samych miejscowosciach)i jestem przyjmowana i traktowana jak ktos dla nich bardzo bliski i nie mam wrazenia ze tak sie zachowuja bo zostawiam u nich kaske,a wrecz przeciwnie ciagle jakies gratisy np obiad(super jagniecina salata napoje za darmo,ze az mi glupio i mowie ze wroce tu pod warunkiem ze zaplace rachunek nastepnym razem i tak sie dzieje i jest ok),lody,napoje. zawsze dostaje tez jakies prezenty do polski. chorwaci wyczuwaja jaki sie ma stosunek do nich i potem podobnie podchodza,piszac to nie sugeruje ze z twojej strony bylo cos nie tak bron boze,tylko pisze to ze swoich doswiadczen i obserwacji jak sa ze mna znajomi i ich stosunku do miejscowych. mam tez takie wrazenie ze z kazdym rokiem bedzie inaczej gdyz starsi ludzie czesto przekazuja paleczke mlodym no a ci juz inaczej patrza na turystow no i nie maja moze nie chca miec w pamieci czasow sprzed 15, 20 lat i tego jak tam wtedy bylo,ale juz nie nam to oceniac.zycze ci tylko samych dobrych wrazen w przyszlosci no i dobrego wyboru miejsca bo ten raczej nie nalezal do trafionych.pozdro
              • Gość: mimi Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.10, 07:00
                Obiad gratis w restauracji?! To chyba żart? W Chorwacji byliśmy kilkanaście razy i tak wysublimowanej pazerności w restauracjach, sklepach czy lodziarniach Polacy powinni się uczyć od Chorwatów. Podczas kilku pobytów /rok po roku/ jedliśmy lody w tej samej lodziarni codziennie i nigdy nie dostaliśmy chociażby dodatkowej kulki gratis! Więc z tym obiadkiem to chyba ściema.
                Powiem tak, każdy wyjazd do Chorwacji odsłania przed nami jakieś minusy tego kraju czy narodu. Pierwszy raz było kryształowo, ale teraz z perspektywy widać, że jest wiele rzeczy które drażnią podczas pobytu tam. Kraj piękny i naprawdę jesteśmy w nim zakochani, natomiast sami Chorwaci owszem uprzejmi, ale generalnie kombinują, troszkę naciagają i jeśli nie widzą w tym interesu, nie są tacy sympatyczni jak próbuje się przedstawić na forach. O bezinteresownej pomocy trzeba raczej zapomnieć, a np postawić samochód nie pod swoim apartamentem, tylko pod domem innego "apartamentowca" zwrócenie uwagi w sposób mało interesujący i ofukanie gwarantowane. Bo przecież nie zarabia na nas, więc nie musi być grzeczny. grzeczność zostawia dla "swoich".
                • Gość: smokva Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.10, 09:34
                  A my w Trogirze nie raz dostalismy gratisową kulke lodów (niby na smaczka w ielkosci normalnej kulki takiej jak w Polsce)mimo, ze jedna chorwacka była wystarczająco wielka.I nigdy nie spotkałam sie z niechęcią wobec nas.Wszyscy byli sympatyczni i mili poczawszy od gospodarzy a skończywszy na sprzedawcach na bazarku i sąsiadujących na plaży Chorwatów.Jest takie powiedzenie dobro powraca, może uśmiechu i grzeczności też to dotyczy?Bylismy w Chorwacji juz trzy razy i napewno bedziemy jeszcze nie raz))))
                  • Gość: mimi Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.10, 16:33
                    Tak... zawsze przed wjazdem do Chorwacji przebieramy się całą rodziną w podkoszulki z napisem "I hate Hrvatska!" i zajadamy kwasek cytrynowy żeby się krzywić. A o zwrotach grzecznościowych zapominamy już na wysokości Mariboru i wykrzykujemy przez okno z samochodu same przekleństwa! Proszę nie pisz takich wyświechtanych dyrdymałów o powracającym uśmiechu i dobru, po prostu napisałem jak to widzę i nie oczekuję moralizatorskich porad. Pozdrawiam
                    • Gość: smokva mimi??))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.10, 08:32
                      Ani mysle o moralizatorskich poradach)))Poprostu jakos nie natrafiłam na nieuprzejmych Chorwatów.Za to nie raz spotkałam w Chorwacji okropnie zachowujących się Polaków za których było mi poprostu wstyd.Jak nas widza tak nas piszą!Prawda??I to wcale nie jest wyświechtany slogan, że usmiech jest dobry na wszytko bo z Twojej złosliwej wypowiedzi jasno wynika , że jednak cos z tą cytryna u Ciebie jest na rzeczy)))
                • Gość: boni Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: *.chello.pl 20.09.10, 17:34
                  gratisy ktore opisalam to nie zarty,moglabym jeszcze pisac bo wspomnialam tylko o kilku,ale nie widze takiej potrzeby skoro zakladasz ze to sa zarty,szkoda ze ciebie nic podobnego nie spotkalo,moze wszystko przed toba a moze nie. a co do horwatow to tez dostrzegam ich wady,ale prosze pokaz mi taki narod ktory ich nie ma.zycze ci samych dobrych wspomnien
              • wtopek gratisy 30.09.10, 09:34
                W tzw. gratisy" wierzę. Zwłaszcza , że ceny innych rzeczy są tak podkręcone, że knajpiarz i tak wyjdzie na swoje.

                No, ale jelenie będą do upadłego wierzyć w bezinteresowna miłość chorwackiego knajpiarza do polskiego turysty ;)
              • Gość: jarecki Croatia się kończy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.10, 10:33
                Ja też byłem wiele razy w Cro, niestety z roku na rok jest coraz gorzej i drożej...
                Biedni, mili chorwaccy wieśniacy(kiedyś) stają się "biznesmenami" z pełnym portfelem i brudnymi paznokciami...
                Przez ostatnie kilkanaście lat co roku sprawdzają wytrzymałość turysty: przestają być mili, są coraz bardziej zachłanni, coraz trudniej utrzymać im w ryzach bałkańską butę.
                Moje odczucia do Cro coraz częściej przypominają miłość do polskich Tatr i pazernych, aroganckich gospodarzy tego terenu - górali.
                Myślę, że kiedyś jeszcze odwiedzę Cro, ale chyba na łajbie, bez potrzeby częstego kontaktu z "miłymi" chorwatami.
                PS.
                Ostatnie wakacje spędziłem na wyspie Mali Iż.
                Polecam szukającym wyciszenia się, lubiącym "nicnierobienie", nudę.





                • Gość: gtw Re: Croatia się kończy ... IP: 64.191.39.* 30.09.10, 12:01
                  mnie od Chorwacji odstraszył ten koszmarny tlum w sezonie, a niestety, tylko wtedy mogę jechać na wakacje, do 2002-2003 dalo się przeżyc choć i wtedy było tloczno, teraz to już masakra, o cenach nawet nie piszę, bo od kilku lat i Grecja i Turrcja są tansze

                  a te "urokliwe puste plaże, o których wiedzą tylko wtajemniczeni" są jak yeti, wszyscy slyszeli, nikt nie widział, hehe...
      • Gość: Bostonczyk Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: *.adsl.inetia.pl 29.09.10, 21:55
        jest takie powiedzenie---nie widziala d..a slonca---mloda osobo--w twoim wieku jezdzi sie z rowiesnikami by sie pobawic,zobaczyc itd,a ty z rodzicami bo kasa,a co do Wloch to nie pisz glupot-bo dosc ze cie oskubia to o jezykach poza wloskim nie chca slyszec--dziewczynko masz pstro w glowie ale malolactwo cie usprawiedliwia ale w niewielkim stopniu--a jak ci sie bedzie nudzilo nastepnym razem w Chorwacji to zaspiewaj lub zanuc--Tancz glupia tancz......
    • lesio5 Re: byłam... widziałam... sądzę że... 20.09.10, 09:30
      Fascynujące, że 21 letnia osoba na wakacje w Chorwacji wybiera hotel na 2 tygodnie zamiast włóczyć się po Chorwacji.
      Ja mając 2x więcej lat wybieram zawsze kemping, co ma ta zaletę że jak mi się nie podoba to zwijam manele jadę dalej.
      Sama się na własne życzenie utopiłaś w tej dziurze. Następnym razem zaplanuj ciekawiej wyjazd. Np. naprzeciw miasta - na wyspę Krk.
    • sofia41 Re: byłam... widziałam... sądzę że... 22.09.10, 09:26
      Droga sandrasj, cytat z twojego wpisu
      " Wracając spędziliśmy cały dzień w Trieście, Włochy nie są nam obce, spędziłam tam wakacje 9 razy, ale wjeżdżając do Italii poczułam się zupełnie inaczej,"
      My mamy podobnie, kiedy wracajac z Wloch wjezdzamy do Poludniowego Tyrolu. Jest to co prawda administracyjnie jeszcze Italia ale jakze juz inaczej .......
    • tuhanka Re: byłam... widziałam... sądzę że... 29.09.10, 19:28
      Albo miałaś wyjątkowego pecha albo byłaś z góry nastawiona na "nie". Też byłam w sierpniu w Chorwacji - co prawda aż w Dubrowniku - i wróciłam zakochana w tym kraju; wiem, że wrócę tam za rok, jeżeli nic nie stanie na przeszkodzie. Wyjątkowa uprzejmość, serdeczność, dobra rada. Niektórzy próbowali nawet mówić po polsku! A zniżki? Dodatkowe wino podczas rejsu na Wyspy Elafickie (chyba za fakt bycia z Polski, bo ludzie mówiący w innych językach nie dostali), duży rabat na kolejną wycieczkę z biurem podróży (jeden wypad do Hercegowiny, drugi do Czarnogóry) plus przewodniczka specjalnie zwracała się do mnie i koleżanki, nawet w czasie wolnym szukała nas, żeby pokazać nam jakieś mało znane atrakcje... Właściciel biura podróży zaprosił nas na drinka, choć nie musiał - swoje pieniądze już dostał i wiedział, że z nas już więcej nie zedrze (i tak płaciłyśmy taniej), bo kolejnego dnia wyjeżdżamy... nawet chorwaccy pogranicznicy byli jakoś milsi i na widok polskiego dowodu osobistego odpuszczali kontrole (na granicy czarnogórsko-chorwackiej, na lokalnym malutkim przejściu strażnik usłyszawszy, że w busie są Polacy, nawet nie sprawdzał paszportów). Ogólnie odniosłam wrażenie, że nas lubią. Lubią bardziej niż inne nacje, mimo że na nas zarobią mniej niż na Włochach czy Brytyjczykach. Wystarczy ich traktować na równym poziomie, powiedzieć parę słów w ich języku (dzień dobry, dziękuję - czyli "dobar dan", "hvala"), nie mieć postawy roszczeniowej - i będą się starali nieba przychylić. Infrastruktura? Pamiętaj, że to kraj na dorobku, który poniósł wiele strat w czasie wojny w latach 90. Teraz starają się o wejście do UE - większość rozdziałów negocjacyjnych już zamknęli. Może za dwa lata... oby. Życzę im tego z całego serca.
    • Gość: vip Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: *.sta.asta-net.com.pl 29.09.10, 19:56
      tylko współczuć,byliśmy z żoną i synem we wrześniu samochodem,zaczęliśmy od Rijeki do Makarskiej dalej na pół.Pljesewacz do Orebicia jest tam konoba "Karoka"?pyszne jedzenie!!! i wcale nie drogo potem wyspa Korcula i z powrotem na półwysep i w stronę Dubrownika zwiedzanie i do Czarnogóry wzdłuż zatoki Kotorskiej(piękna)do Kotoru dalej do Petrovac tam pełno stonki więc jedziemy za Bar wynajmujemy apartament w ponad 1000-letnim gaju oliwnym za 20 eu doba 3-osoby,2-sypialnie kuchnia,łazienka,taras.Przebywamy tam 5 dni robiąc wypady w kilka miejsc min.do Tirany bo Albania blisko,w poprzednich miejscach zatrzymywaliśmy się na 2 lub 3 doby z powrotem zaliczamy Split,Trogir i gaz do Plitwickich jezior,nocleg 75kun rano zwiedzanie i późnym popołudniem kierunek Polska(nie mający kasy mogą obejść jeziora za friko)rezyg.z autobusu i statku
    • Gość: Janka NIE zgadzam się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.10, 20:30
      NIE ZGADZAM SIĘ!
      Piszesz jak zblazowana panienka, której się nic nie podoba!

      Dopiero wróciłam z Chorwacji i jestem zachwycona ludźmi i ich podejściem do turystów, widokami, zabytkami i prawie hotelami (1 na 3 nie był trafiony - reszta super!).

      Czułam się tam lepiej niż we Włoszech.
      Bardziej serdecznie. Czyściej. Taniej. Sympatyczniej. Mniej pretensjonalnie.

      Zdecydowanie polecam!
    • Gość: Krystyna Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: *.adsl.inetia.pl 29.09.10, 21:53
      A ja od wielu lat jestem co roku w Chorwacji i zdumiona jestem tym co piszesz. Chorwaci mało kulturalni, niesympatyczni i ogólnie kiepski naród? Odezwała sie Polka. A gdzie mieszkasz w Polsce, ze nie widzisz ordynarnego chamstwa na kazdym kroku? Bardzo charakterystycznym dla Polaków jest wypowiadanie się z wyższoscią nt kultury innych narodów- tu oczywiście krytyka tychże. Nie widzimy chamstwa własnego narodu i jedziemy tu np do Chorwacji i krytykujemy ile sie da. Wg mnie Chorwaci są absolutnie sympatyczni, uprzejmi i tego Polacy mogli by się od nich uczyć. Chorwat zwrócił ci uwagę, że postawiłaś samochód pod jego apartamentem? I miał rację a ty powinnaś wiedzieć, ze są to miejsca prywatme i nie nalezy na nich parkować. Proste. Niestety w Polsce na takie "drobiazgi" nie zwraca sie uwagi i Polak zastawia komus samochód lub stawia na wjeżdzie do czyjejś posesji- i ma to w dupie. Tak właśnie jest u nas a krytykujemy innych. Tragedia.
      • Gość: Pudelek Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: 109.243.179.* 29.09.10, 22:14
        nie będę się wypowiadać o wspomnianej na początku miejscowości, bo tam nie byłem, a zresztą sypiam pod namiotem, a nie pod dachem. Ale też nie uważam żeby Chorwaci byli jakoś super sympatyczni i przyjaźnie nastawieni - szczerze mówiąc od dawna jadąc za granicę nie czułem się traktowany tak przedmiotowo jak chodzący worek z kasą. W większości przypadków ich zachowanie określił jako bardzo sztuczną uprzejmość, choć w wielu przypadkach to była zwykła obojętność wobec turystów - wiadomo, że uprzejmiejsi są do Włochów i Niemców, bo liczą na większą kasę. I w tym można by ich podsumować - sztuczność, obojętność, patrzenie głównie na portfele turystów i nic po za tym. Najsympatyczniejsi Chorwaci byli zawsze w miejscach, gdzie turystów nie było - spelunkach czy na totalnym zadupiu.

        Już znacznie sympatyczniejsi wydali mi się Bośniacy. A porównując rok temu np. z Rumunią - to tam czułem że mnie witają z otwartymi ramionami. W Chorwacji bynajmniej.

        Chamstwo? Z jako takim chamstwem się od strony Chorwatów nie spotkałem. Ale jeśli chodzi o kulturę to syfu i śmieci widziałem tam niewiele mniej niż w Polsce.
    • Gość: pupil Re: troche prawdy w tym jest IP: *.scansafe.net 30.09.10, 08:57
      Ja równiez mam mieszane uczucia co do Chorwatów. Wydają się mili jak widzą pieniądze.
      Nie nalezy przesadzać z ich nadzwyczajna życzliwością. Ja podczas 7 dniowego pobytu w miejscowości SENJ na poczatku też byłem zachwycony widokami i klimatem i gospodarzami któzy wynajmowali mi apartament. Ale naciołem sie w momencie gdy pan oferował mi po niezwykle atrakcyjnej cenie "wiadomy"lokalny przysmak %. Okazało się że "niezwykle atrakcyjna cena" była o połowe wyższa niz kupiona przed 2 dniami buteleczka od innego smakosza trunków(200m dalej). Butelkę jednak nabyłem z czystej uprzejmności. Dodatkowo jak się okazało ze po siedmiu dniach muszę wracać pilnie do PL (płaciłem za 10dni) nie było mowy o oddaniu pieniedzy za pozostałe 3 lub chociaz jakiejś małej rekonpensaty z jego strony. A na moja propozycję o oddaniu polowy pieniędzy za pozostałe 3 dniu w których juz nie bedę mieszkał zareagował bardzo agresywnie. Zaznaczam że z pokuj z kuchnia, łazienka i WC płaciłem 55 Euro i praktycznie przyjezdzałem tam tylko spać bo cały tydzień plaza i zwiedzanie.
      Prosze nie porównywać CHro do Lazurowego wybrzeża bo to nie ta liga.
      • Gość: olo ja wolę CHorwację od Lazurowego IP: *.gdynia.mm.pl 30.09.10, 10:08
        > Prosze nie porównywać CHro do Lazurowego wybrzeża bo to nie ta liga.
        Mam uwagę do tego zdania. Byłem już 2 razy w CHorwacji w okolicach Makarskiej. Objeździłem Dalmację wzdłuż i wszerz. W tym roku byłem i objeździłem prawie całe Lazurowe Wybrzeże we Francji. Uważam, że CHorwacja jest dużo lepsza. Co prawda infrastruktura turystyczna jest dużo lepsza na Lazurowy, ale już cała reszta zdecydowanie na korzyść Chorwacji. Plaże ładniejsze, morze czystsze, miasteczka piękniejsze, jedzenie tańsze i lepsze, kwatery w dostępnej cenie lepsze. Ludzie podobnie mili.
        Na Lazurowym mniej polaków i nie trzeba się wstydzić za bydło.
    • Gość: chorwatka Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: 81.15.170.* 30.09.10, 09:29
      Przykro mi, że miałaś niezbyt przyjemne wakacje w moim kraju. Większość znajomych Polaków, którzy jeżdżą do Chorwacji są bardzo zadowoleni z pobytu. Jeśli postanowisz dać Chorwacji 2. szansę to nie radzę siedzieć 2 tygodnie w jednym miejscu, bo najfajniesze w Chorwacji jest to, że na stosunkowo niewielkim obszarze jest bardzo dużo różnorodnych i ciekawych miejsc, np. park narodowy Plitvice, rzeka Krka, wąwóz Paklenica, najbardziej znane stare miasto czyli Dubrovnik, wyspa Mljet z 2 jeziorami i wysepką na jednym z nich, drugi najdłuższy mur na świecie zaraz po chińskiem czyli Ston, itp. Jeżdżąc po Chorwacji można odkryć różne inne fajne miejsca, mniej popularne wśród turystów, ale wg mnie nieraz bardzie atrakcyjne niż te oblegane przez wszystkich. W każdym razie mam nadzieję, że jeszcze keidyś pojedziesz do Chorwacji i wyjedziesz z zupełnie innymi wrażeniami :)
      • babb Re: byłam... widziałam... sądzę że... 30.09.10, 11:51
        Chorwatko, nie przejmuj sie. Ile razy jestem w Chorwacji zawsze czuje sie szczesliwa. Bylam tam juz n-razy. W tym roku wybralismy Vrsar - fajny hotel Belvedere, w miare spokojna, urokliwa miejscowosc i tak jak wszedzie -cudowny Adriatyk. Pojezdzilismy troche po Istrii, ktora i tak juz dosc dobrze znamy, ale przeciez zawsze cos niespodziewanego i nowego mozna odkryc, przezyc, zobaczyc. W tym roku na przyklad 23 sierpnia ogladalismy pelnie ksiezyca w Koloseum w Puli w trakcie niesamowitego koncertu Paco de Lucia - trzy urzekajace przezycia w jednym momencie.
        Nie co roku jezdze do Chorwacji, bywam tez w innych zakatkach. Hiszpania, Portugalia absolutnie godne polecenia, jako cel wakacyjnych podrozy, Grecja tez. Wlochy niestety nie urzekly mnie i na np.dwutygodniowe leniwe wakacje juz tam sie nie wybiore. A do Hrvatskiej zawsze bede wracac - cudowne miejsca, klimat, mili ludzie - tam naprawde relaksuje sie .....
    • Gość: mariander Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: *.13-3.cable.virginmedia.com 30.09.10, 10:05
      Bylem z rodziana w sierpniu u Mari-any Staniskis w Rovnij,ul Sweta Brigida.Dwa pokoje z kuchnia ,z salonemi dwie lazienki ,klima 64euro/dzien(znalazlem przez internet) .Mozna porozmawiac po wlosku,niemiecku ,chorwacku ,rosyjsku,angielsku.Raz w tygodniu przepyszne ciesto-kolacze.Niedaleko (samochodem )Lidl-kupowalismy pizza,salami ,lub Plodnyje-ogromny supermarke- pozostale produkty, mieso.Plaza kamienista,ale byl niedaleko basen 50m-wstep35 kuna za 5 osob na dzien plus chldne piwo-12kuna.Jednodniowa wycieczka do Wenecji commodore z przewodnikiem(angilelski ,niemiecki ,wloski,rosyjski,polski)-1340kuna+210 euro gondola+water taxi.(5 OSOB )Tlumy w Wenecji,jak na dworcu w kieleckim.Zwiedzilismy okolice (Pula).Chorwaci nie mieli do nas zadnych uprzedzen,Wiele przydroznych knajpek z pieczonym prosiakiem,wlasnej produkcji wino.Absolutnie pozytywnie.
    • Gość: Maciek Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: *.sejm.gov.pl 30.09.10, 10:22
      Byłem w Chorwacji 2 lata temu. Nie siedziałem w hotelu, tylko tydzień na kempingu koło Puli.
      Warunki były gorsze niż we Włoszech, ale znośne. Rekompensowała je odległość od morza (o. 20m, ale dlatego tak daleko, bo wolałem postawić namiot w cieniu. Potem ruszyliśmy samochodem wzdłuż wybrzeża aż do Dubrownika, zatrzymując się w nadmorskich miasteczkach.
      Wszędzie spotykaliśmy miłych ludzi. Podam 3 przykłady:
      - W sklepie z obrusami, gdzie po dokonaniu zakupu właścicielka zaprosiła nas na zaplecze, poczęstowała rakiją i gadaliśmy ze dwie godziny (częściowo na migi).
      - W Osijeku, zapytany o bankomat Chorwat najpierw długo tłumaczył, a potem machnął ręką, wsadził mnie do swojego samochodu i podwiózł, po czym odwiózł z powrotem.
      - gdzieś na trasie w górach kierowca ciężarówki spytany o drogę, zawrócił i kazał jechać za sobą.
      Tylko jedna rada: jedźcie w czerwcu lub w lipcu. W sierpniu przyjeżdżają Niemcy.
      • Gość: niktwazny Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: *.dip.t-dialin.net 05.10.10, 08:53
        a co przepraszam masz do Niemcow?to calkiem fajni ludzie,a napewno potrfia sie zachowywac lepiej niz my" Polacy" obojetnie gdzie niepojechalbym na urlop nie slyszalem tak glosno zachowujacych sie Niemcow a polskie piosenki slychac wszedzie z conajmniej 500 metrow,a co do zasobnosci portweli?tez mialbym watpliwosci Niemcy sa skapi jak nie wiem co i to wlasnie "Polaka"latwiej na cos naciagnac my kupujemy z tak zw.grzecznosci ;o) dlatego to nas lubia najbardziej!
    • Gość: kobieta Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: *.multi-play.net.pl 30.09.10, 10:34
      Ja byłam w Dalmacji Północnej i jedyne, na co można było narzekać, to nie stosunek Chorwatów do nas, a... zachowanie niektórych naszych rodaków.
      BTW, 1/3 turystów tam to Polacy. Wyglądało to trochę jak najazd stonki ;) Ale można to zrozumieć, bo w Dalmacji jest przecież pięknie.
      To, czego nie można zrozumieć, to fakt, że część naszych rodaków zachowywała się jak małomiasteczkowi dorobkiewicze na swoim pierwszym wyjeździe za granicę, tj.:
      - arogancko
      - pretensjonalnie
      - roszczeniowo
      - i bardzo głośno.
      Było nam zwyczajnie za nich wstyd.
      Jeśli z TAKIMI Polakami mają do czynienia Chorwaci w niektórych miejscach, to ja bym się wcale nie zdziwiła, gdyby traktowali nas tam z dystansem - bo inaczej po prostu się nie da. Mnie samą szlag jasny trafiał!

      Poza tym, nie mam nic do zarzucenia temu krajowi. Trzeba tylko pamiętać, że zupełnie innym krajem jest ta część Chorwacji nad morzem, a innym gdy się pojedzie wgłąb lądu. Inne wpływy (Włoskie vs Niemieckie) i automatycznie inna mentalność (np. większa otwartość na wybrzeżu).
    • Gość: Mik Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: 81.21.200.* 30.09.10, 11:28
      Faktycznie musiałaś mieć pecha - ja również byłem w tym roku w CRO. Dokładniej rzecz ujmując właśnie w Baśkiej. Nikt do mnie po niemiecku nie mówił - czasem po angielsku ale najczęściej po POLSKU (może niezbyd gramatycznie, ale wszystko dało się zrozumieć). Ja po pierwszych dniach również darowałem sobie próby dogadania się po angielsku - zwłaszcza po tym że większość Chorwatów odpowiadała "Polak? Mów po polski". Jeżeli próbowałaś się dogadywać po niemiecku albo udawałaś wielką panią i giwazdę to napewno mówili do Ciebie po niemiecku i właśnie dlatego traktowali Cię z politowaniem - po prostu myśleli że jesteś Niemką (czytaj chodzącym portfelem).
    • Gość: gosc Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.10, 11:31
      No to rzeczywiście, tak jak przyznałaś, wybrałaś źle, Kastel to najtańsza oferta katalogowa, jak mówi sama nazwa ,to hotel z kościoła przerobiony, kat**.W Chorwacji jest piękne właśnie to, ze pozostaje taka dzika, zaskakująca i niepowtarzalna.
      To nie Włochy gdzie karabinieri przyjada , kiedy pierniesz po 22.00, a na plaży siedzi się jak w kinie...itd itp, Polacy są tam niczym, a Chorwaci nas kochają , bo jako pierwsi uznaliśmy ich niepodległość. Ja stanowczo wolę ''takie'' kochanie turysty:)
    • Gość: andrea001 Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: *.limes.com.pl 30.09.10, 12:14
      Ja tam o Choracji myśle dobrze - o Chorwatach różnie, są nastawieni na zysk ale kto nie jest utrzymując się z turystyki? Kraj piękny choć jak w głąb lądu się pojedzie to widać ślady wojny. Ale naprawdę jest co zwiedzać i nie warto siedzieć 2 tygodnie w jednym miejscu. My mieliśmy apartement (3 pokoje, 2 łazienki, kuchnia i widok na morze) w Senij naszą Władkę - właścicielkę widzieliśmy 2 razy jak przyjechaliśmy i przy odjeździe co uważam za bardzo 'akuratne'. Mogliśmy się czuć jak we własnym domu. Oczywiście jeździliśmy na wycieczki - Plitvice, Krk - obowiazkowo - fantastyczna plaża w Starej Baśce. Już planujemy wyjazd na przyszły rok - bo moim zdaniem warto - ten kraj ma więcej do zaoferowania niż niewygodne leżaki na kamienistej plaży i promenadę z kilkoma sklepami - trzeba tylko chcieć się ruszyć z miejsca. A lody w Senij niebo po prostu i wieczorami polewa za darmo ;)
    • Gość: ja121 Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: 79.110.194.* 30.09.10, 12:32
      Dziewczyno przykro mi to pisać, ale trzeba mieć pomysł na siebie. Narzekanie jak to źle jest w miejscu, które sama wybrałaś powinno dać Ci do myślenia.
      I pytanie dodatkowe. Czy nie wydało Ci się dziwna, że w miejscu gdzie byłaś było pełno Polaków?
      Pojedź w ciekawsze miejsca, dowiedz się o nich na cro.pl/ , poznaj włochów, holendrów, słowaków, słoweńców. Wystrzegaj się ludzi w sandałach i skarpetach, którzy każdy piękny widok kwitują słowami "patrz ku...."
    • Gość: kkk Re: byłam... widziałam... sądzę że... IP: 83.142.188.* 30.09.10, 12:41
      Jak jeździłam z rodzicami do takich grajdołów (rodzice byli sami 2 lata temu tam gdzie Ty i byli zachwyceni, że tak spokojnie, choć nawet oni doszli już do wniosku, że spędzanie 14 dni w jednym miejscu jest beznadziejne), jadłam w hotelowych restauracjach i robiłam 3-4 wycieczki na 2 tygodnie, to też narzekałam. Wielokrotnie obserwowałam zachowanie Polaków w Chorwacji. Na miejscu Chorwatów też bym uciekała albo rżnęła głupa byle tylko przestali coś chcieć. Wystarczyło nauczyć się 50 słów w ich języku i jeśli nawet nie wybuchną radością na Twój widok, to uprzejmie udzielą odpowiedzi i pomogą. A co do nudy wieczorami, cóż podobno inteligenty człowiek się nie nudzi.
      Ale ja nie jestem obiektywna, nie jeżdżę na wakacje żeby leżeć na plaży i łapać opaleniznę, tylko żeby poznać jak najwięcej kraju, do którego przyjechałam. Chorwacja jest pod tym względem świetna, ma dużo pięknych miejsc, smaków i zapachów.
    • Gość: Bert byłaś...widziałaś...i nie sądź IP: *.pwrnet.pwr.wroc.pl 30.09.10, 12:49
      Byłem w Chorwacji pierwszy raz w tym roku, we wrześniu, Plitwice, Split, pobyt na południe od Makarskiej, Mostar, Dubrownik...Tam naprawdę jest wiele rzeczy do oglądania, aż nie było czasu poleżeć na świetnej małej plaży...Siedzenie w jednym miejscu to nieporozumienie. Uważam, że polscy "agroturystycy" etc. mogą się wiele nauczyć od Chorwatów, jak podchodzić do gości, co to jest w ogóle apartament...Z tego co zauważyłem państwo chorwackie też ściśle kontroluje działalność turystyczną, certyfikuje apartamenty, sprawdza warunki. Z Chorwatami jest pewnie jak z każdą nacją...trafiają się różni. I tak chamstwa z Zakopanego nic nie pobije (ze smutkiem to piszę bo mam troszkę krwi góralskiej). Nam trafili się fajni ludzie, którzy częstowali orzechówką, pomogli przyrządzić owoce morza, zawsze byli w porządku. Na targu byliśmy częstowani figami przed kupnem. Jedna gałka lodów była większa od naszych trzech.
      W Splicie Chorwat poświęcił nam bezinteresownie 2 godziny, by pomóc w naprawie samochodu. Czuje się zatem w obowiązku, by mu przez swoja opinie podziękować. Ceny...są wyższe, ale to wszyscy wiedzą. Jak się nie ma wiele pieniędzy można jednak sobie odpuścić knajpy i jakoś sobie poradzić. Nie zawsze można i trzeba mieć all inclusive. Że chcą zarobić, nie ma się co dziwić, cóż na południu Chorwacji można innego robić, skały i morze.
      Zapraszam do Chorwacji
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka