Chorwacja - gotować czy stołować się w restauracji

IP: *.syrion.pl 10.06.11, 21:05
Jadę pierwszy raz na Chorwację, niestety do apartamentu bez wyżywienia. Stąd moje pytanie - czy obiady lepiej gotować samemu (większośc produktów przywożąc z Polski), czy też nastawić się na jedzenie w knajpach? Jadę z mężem i dzieckiem 7-letnim, które na samych pizzach 2 tygodnie nie wyżyje. Czytałam, że jedzenie w Chorwacji jest bardzo drogie i korzystniej jest zabezpieczyć się przywożąc co tylko można z kraju. A jak jest naprawdę? Nie uśmiecha mi się gotowanie na wczasach, ale jeżeli mam wybulić kupę kasy to wolę się poświęcić. Doradźcie.
    • lennox.1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 10.06.11, 21:20
      Generalnie jest tak że jesli macie ograniczone fundusze to oczywiście coś tam samemu można upitrasić. Ale wiesz - można znaleźć knajpy które nie są aż tak drogie jak te przy morzu. Warto się nad tym zastanowić zamiast marnować urlop na staniu przy garach. Ale oczywiście rozumiem że może również chodzić o kase.
    • Gość: darek.59.pl Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.dynamic.chello.pl 10.06.11, 21:26
      Wszystko zależy od tego ile przeznaczyłaś na wakacje. Czy musicie codziennie pałaszować rodzinne obiadki? Co lubicie jeść, czy chcecie spróbować lokalnego jedzenia? Jeżeli musicie jeść regularnie mięsa w różnych postaciach, ziemniaki, itp. to macie problem. Jeżeli wytrzymacie na diecie śródziemnomorskiej, modyfikowanej europejsko to będzie OK! Jedzenie w restauracjach jest droższe a czasami nawet bardzo drogie. Obiad z homarem może powalić ale czasami warto strzelić na wiwat i zaszaleć. Drogie są owoce morza i szlachetne ryby, a także sery i dobra wędlina. Jednak wszelkie pizze, pasty, itp, specjały są finansowo "zjadliwe", np. kalmary na żaru z frytkami, fileciki z kurczaka. Na pewno nie trzeba się poświęcać.
      • Gość: Iwona Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.syrion.pl 10.06.11, 22:21
        Dziękuję za odpowiedzi. Nie jesteśmy wymagający jeżeli chodzi jedzenie ;) Owoców morza nie lubimy. My sobie z mężem poradzimy, nie chcę tylko żeby córa dwa tygodnia była na fast foodach;) Więc pocieszyliście mnie. Jadę do Okrug Gornji. Pewnie ceny w knajpkach będą zróżnicowane. Po prostu słyszałam opinie, że ceny zwykłej żywności są Na Chorwacji z kosmosu.
        • wislok1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 10.06.11, 22:38
          Jak już to
          W
          Chorwacji, a nie na
          NA
          Chorwacji.

          Co znaczy z kosmosu ?

          Ceny są różne, nie ma co się czarować, są wyższe niz w Polsce.
          Ale co innego mały sklepik dla turystów, co innego supermarket głównie dla tubylców.
          Co innego knajpa na promenadzie dla Helmutów i Georgów, co innego gospoda odwiedzana przede wszystkim przez stałych mieszkańców.

          Zresztą nad polskim Bałtykiem jest podobnie. Tyle że nie ma swieżych ryb
          • Gość: Polka Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.adsl.inetia.pl 10.06.11, 22:49
            Nooo...własnie.W Chorwacji a nie NA Chorwacji.Dobry Boże,toż dziś nawet dr Lubicz /Klan/ powiedzial,że jadą NA Chorwację.Nic,ino namascic i rozstrzelać....

            Ludzie ,szczycicie sie tym,że mówicie po angielsku.A po polsku nie umiecie...za 100 lat nasz język ojczysty nie będzie istniał,jesli wszyscy bedziemmy bełkotac po angielsku a polszczyznę będziemy kaleczyć...
            • Gość: Rass Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.06.11, 23:27
              1) obie formy ("w Chorwacji" oraz "na Chorwacji) są po polsku, dyskutować możemy tylko o tym, która jest poprawna dzisiaj (za lat dwadzieścia poprawną może stać się ta druga

              2) z moich doświadczeń: z wyjątkiem oslicza (mintaja), który jest drogi, wszystko inne jest bardzo drogie. przed rokiem gotowaliśmy obiady bazując na surowcach i półproduktach z miejscowych sklepów. taki nasz kaprys, chcieliśmy jak najmniej wydać pieniędzy. co mnie zaskoczyło:: owoce i warzywa kojarzące się z południem (pomidory, papryki etc) były
              1) brzydsze
              2) droższe
              niż w Polsce.
              w sklepie w Novalji widziałem polskie mięso (nie pamiętam, czy to była wieprzowina, czy też wołowina)

              • wislok1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 10.06.11, 23:50
                Wychodzi na to, że Polska to tani kraj ( na serio ).


                Ceny w Słowenii są bardzo podobne do cen w Chorwacji i Austrii.


                Wszystko byłoby OK, gdyby nie to, że :
                - Chorwat ma w praktyce austriackie ceny, a polskie zarobki.

                Czyli realnie zarabia mniej

              • hepik1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 11.06.11, 05:41
                Rass napisał(a):

                > 2) z moich doświadczeń: z wyjątkiem oslicza (mintaja), który jest drogi

                Jesteś pewien ,że w Chorwacji jadłeś mintaja?
                Osobiście śmiem wątpić ;)

                > 1) obie formy ("w Chorwacji" oraz "na Chorwacji) są po polsku, dyskutować możem
                > y tylko o tym, która jest poprawna dzisiaj (za lat dwadzieścia poprawną może st
                > ać się ta druga

                Z rozdziałem krajów na te, do których, i te na które się jedzie, jest trochę kłopotów. Decydują dawne zwyczaje. Najogólniej mówiąc, jedziemy do, gdy kraj jest samodzielnym państwem, zwłaszcza nieco odleglejszym, zaś na, gdy kraj traktowany jest trochę mniej "państwowo" - jak obszar, ziemia, teren, prowincja, także gdy jest bliższym sąsiadem. Sytuacja się komplikuje, gdy z niepaństwowego "obszaru" tworzy się państwo - bo językowy zwyczaj zostaje. W kraju jedziemy na Śląsk, Mazowsze, Mazury, Kujawy (choć do Wielko- i Małopolski, ale tam mamy w wyrazie Polskę), poza nim - na Litwę, Łotwę (już do Estonii), Białoruś, Ukrainę, Słowację, Węgry. Kiedyś także - na Mołdawię, dziś - do Mołdawii. Jeździmy także na wyspy, półwyspy i morza.
                Pozdrawiam

                prof.Jerzy Bralczyk, Uniwersytet Warszawski




                Na Słowację, ale do Chorwacji


                Tylko kilka nazw krajów (nie licząc państw-wysp) łączymy tradycyjnie z przyimkiem na, są to: Słowacja, Węgry, Ukraina, Białoruś, Litwa i Łotwa (więcej szczegółów o tym podaje Słownik wyrazów kłopotliwych PWN, hasło: Litwa, Łotwa, Białoruś, Ukraina). W związku z tym powiemy: "Jadę na Słowację", ale "Jadę do Chorwacji".

                prof.Mirosław Bańko, PWN
                • Gość: Rass Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: 78.8.107.* 11.06.11, 09:43
                  racja, to jest morszczuk
                  • hepik1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 11.06.11, 22:18
                    Tak całkiem precyzyjnie to makrela.Też na "M" ;)
        • hepik1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 10.06.11, 22:45
          O fast foody to w CRO najciężej.Nawet Mac Donald w Splicie o mało nie zbankrutował i musiał sie przenosić ,w mniej atrakcyjne miejsce ;)
          Stołowanie w konobach az tak dobrze nie wyglada(finansowo)
          Sporo zależy od konkretnej miejscowości.
          Taniej niz za 60-70 kun za obiad raczej trudno.Bezpieczniej liczyć koło setki.
          A jeśli doliczyć napoje (najtaniej wychodzi piwo ;) to robi sie niezła sumka za obiad dla 3 osobowej rodziny.
          Najwygodniej pójść na kompromis.
          Troche tak,troche siak.Dla siaku odrobina inwencji w kraju i dacie radę ;)
          • wislok1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 10.06.11, 23:13
            To nie jest reklama tej knajpy.
            W życiu tam nie byłem i nie wiem, czy dobrze gotują.
            Ale informacja dla autorki wątku. Podane tam ceny są raczej średnie:
            www.zelengaj-opatija.hr/
            • Gość: wars Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.ejedrzejow.pl 11.06.11, 12:24
              Byłam w Cro trzy razy z dziećmi (obecnie 4 i 7 lat).
              Oczywiscie zostałam zmuszona do gotowania ze względu na młodszą pociechę.
              Muszę przyznać, że zaoszczędziliśmy na pewno sporo.
              Nie ulega wąpliwości fakt, że musieliśmy spróbować owoców morza (pyszne), czy na wyjeździe zjeść obiad w knajpie.
              Generalnie gotowałam na dwa dni zupę albo to co szybko spagetti, czy ziemniaki z jakimiś pulpetami.
              Myślę, że możesz coś z Polski zabrać z gotowych surowców ale nie przesadzaj (najlepiej to co lubisz konkretnej marki lub w słoiku).

              Pozdrawiam i życzę udanego urlopu !
        • Gość: olo Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.11, 16:40
          Powiem wprost - wiadomo dzieci są różne ale jednak najczęściej mniej lub bardziej wybredne w tym wieku. Stołując się w knajpach i konobach Wasze dziecko i tak może chcieć tylko frytki i pizzę. Dla dzieci zjadliwe jest jeszcze cievapici. Fast foodów innego typy raczej tam nie ma (a jeśli są to bardzo często niejadalne - twarde że bez siekiery nie podchodź- przynajmniej my tak mieliśmy - chociaż w innym miejscu dało się zjeść. Sami nie nastawialiśmy się na gotowanie tylko codzienne łażenie po knajpach (i tak było). Ale patrząc na dzieci to dwa razy gotowaliśmy szybki obiad (ziemniaki z cebulą i kefirem oraz jajkiem). Jedzenie w knajpach jest droższe niż w Polsce, pizza jest w tej samej cenie, piwo około 1,5 raza droższe niż u nas w knajpie. Ale za soki dla dzieci 0,25l zapłacimy tyle co za 0,5 litra piwka. Jadąc do Chorwacji z nastawieniem, że jest drogo - będziemy mile zaskoczeni, że owszem jest drogo ale spodziewaliśmy się drożej. Da się zjeść obiad plus piwko i soczki dla dzieciaków za 120 zł ( w przeliczeniu), a można jeszcze taniej. Ale w Polsce zjemy za 60 zł. Pamiętam ubiegłoroczny powrót z wakacji, po przekroczeniu granicy w Chałupkach postój i obiad w takiej drewnianej restauracji (to chyba zbyt dużo powiedziane, bo to raczej przyjemny lokal z dosyć dużym wyborem jedzenia, ale talerze i sztućce plastikowe i bez kelnera), Po dwóch tygodniach w końcu pyszne swojskie jedzonko za nijakie pieniądze w porównaniu do Cro.
    • zvjezdica Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 11.06.11, 17:06
      Nie rozumiem waszych problemów. Jak można jechać na wakacje do obcego kraju i nie spróbować tamtejszych specjałów. Jedzenie w restauracjach jest tak samo drogie jak w Polsce, więc nie trzeba tam jadać codziennie a Fast Foody mają nieco inny wymiar bo podają w nich przysmaki narodowe, które są pyszne i tanie. Cevapcici i pljeskavica to pozycje obowiązkowe!!!! Poza tym sklepów nie brakuje i można kupić coś na obiad. Niestety polskiego turystę w Chorwacji można poznać o razu... je hamburgery albo "gorące kubki" i popija polskie piwko na plaży (bo nie wie, że ożujsko i karlovacko są warte grzechu). Pozdrawiam wszystkich urlopowiczów!
      • Gość: gtw Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.223.64.210.static.sl-net.pl 11.06.11, 20:48
        w Polsce zjesz full obiad za 25 zł z napojami i to w przyzwoitej knajpce

        w Chorwacji nie ma na to szans
        • d-manek Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 11.06.11, 21:58
          My zawsze bierzemy jedzenie ze sobą.Nie oznacza to jednak, że nie idziemy na pizzę lub kalmary.Stołowanie się w restauracjach to już nie mały koszt -około 100 kuna/os. trzeba liczyć.
          • Gość: olo Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.11, 16:56
            Jasne nasi rodacy uparcie będą pisać, że są tam takie same ceny jak u nas w Polsce a na miejscu wsuwają pizzę. Są tam knajpy drogie i droższe, wybór jedzenia bardzo marny (przyrównując do PL). Oczywiście moje nastawienie było, jadę tam i dziennie chodzimy do knajpy czy konoby, bo trzeba spróbować ich specjałów. I tak też było - najlepszy obiad zjedliśmy jednak w Bośni (głównie patrząc na dzieci widziałem, że dla nas Polaków Bośniackie jedzenie jest bardziej przyjazne) - cenowo Bośnia wychodzi jak Polska. U nas w Polsce mamy lokale z tzw. domowym jedzeniem, i dużo z tanim, nawet przyzwoite restauracje oferują obiad dnia za 13 PLN. w Chorwacji czegoś takiego nie widziałem. Ichnie restauracje to często sezonowe budki czy ogródki - ale z kelnerem, o wyglądzie różnym, ale z cenami jak w polskich najlepszych restauracjach, gdzie przysłowiowy Kowalski nie zagląda. Jak już trafi się super knajpa to ceny też są mega super. W Polsce jak pójdę do fajnej restauracji (nie takich bud co są cro - oczywiście jedzenie na dworze w tym klimacie to przyjemność, więc nie narzekam ale opisuję wygląd) to w 4 osoby jak zapłacę 200 zł z dużym napiwkiem to mam obiad, kawę i deser, piwko i nie tylko. W Cro za takie pieniądze trzeba wybierać jedzenie raczej nie za drogie.
      • hepik1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 11.06.11, 22:15
        zvjezdica napisała:

        > . Niestety polskiego turystę w Chorwacji można poznać o ra
        > zu... je hamburgery albo "gorące kubki" i popija polskie piwko

        Oj tam,oj tam...zajrzyj kiedyś(dyskretnie ;)) do camperów (czyli nie tych najbiedniejszych)Niemców,Holendrów czy Czechów.Lodowki pełne ich rodzimego jedzenia plus skrzynki piwa ojczystego ;)
        • Gość: tom Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.tvkstella.pl 12.06.11, 14:32
          Hepik, achtung!:

          hepik1 11.06.11, 22:18 Odpowiedz
          Tak całkiem precyzyjnie to makrela.Też na "M" ;)

          Według mnie oslić to jest jednak morszczuk a nie makrela. Przykro mi ;-))
          Bo jeśli oslić = makrela, to skusa (skombra)= ???

          Po mojemu, i będę się upierał przy tej tezie, oslić to jednak morszczuk, a skusa to makrela. To nawet na wygląd jest oczywista oczywistość, jak mawiają niektorzy oberprezesi. ... ;-))

          Na marginesie: nie każda tamtejsza ryba, nawet na ribarnicy, musi kosztować fortunę. Owszem, dorada, oslić czy brancin kosztuje na rybnym targu nawet 70-80 kun za kilogram, ale lokardę chociażby, całkiem smaczną jeśli się ją potrafi przyrządzić, kupisz już nawet za 25-35 kun.

          Co do meritum: znam takich, którzy cały urlop przelecieli na puszkach i słoikach z Polski oraz chińskich zupkach, i znam takich, którzy ani raz nie stanęli przy kuchni, puszczając kasę w knajpach.
          Logika podpowiada, że rozwiązania trzeba szukać gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami.
          Logika i doświadczenie podpowiadają, że warto wlec z kraju to, bez czego nie potrafimy sie obejść, a czego nie ma w Chorwacji lub jest cenowo nieosiągalne. Każdy ma prawo mieć inną listę. Jednym niezbędne jest do życia codzinnie mięso, innym - dobre sery, jedni muszą mieć zupy każdego dnia, inni w ogóle ich nie jadają. Nie ma reguł i szablonów. Warto wejść na strony kilku chorwackich sieci handlowych i złapać ogólną orientację w strukturze cen, zobaczyć, że bardzo drogie są mięsa (ale - jakościowo lepsze od naszych) oraz nabiał, masło itp., wcale nie są też tanie ryby. Tyle, że bez jednych pokarmów można się obejść, bez innych - niekoniecznie. Akurat dla mnie takim czymś, co z sobą lubię zabierać, jest polskie ciemne pieczywo, nawet punmpernikiel, kupowane po drodze (w moim przypadku - na Węgrzech) znakomita papryka, arbuzy - przynajmniej na kilka początkowych dni. Nie zawsze odpowiadają mi kupowane na miejscu chorwackie soki owocowe, a wielu naszych chorwackich gospodarzy ucieszyliśmy przywożonymi z Polski sokami jabłkowo-miętowymi, w których się zakochali...
          Nade wszystko - nie demonizujmy tego "stania przy garach całymi dniami". Przygotowanie nieskomplikowanego posiłku dla rodziny 2 + 1 to nieraz pół godzinki zaledwie. I można te pól godzinki poświęcić na ten cel, i tak zwykle w największy upał ucieka się z plaży. Po drugie - po 2-3 dniach organizm sam zasygnalizuje swe faktyczne potrzeby energetyczne, okaże się, że chce lżejszych niż w zimnym kraju i rzadszych posiłków. Po trzecie - po to się też jeździ do obcych krajów, by poznawać ich kulinarną kulturę. Warto w czasie urlopu zaliczyć kilka ciekawostek typowych dla danego regionu. Nie przepadasz za owocami morza, masz do wybory znakomitą jagnięcinę, skosztuj, odojaka, nie chce juniora napychać pizzą - wyskocz z nim na "bureka s mesom" lub "bureka z kupusom". Co ci szkodzi zakosztować choć raz takiego lokalnego specjału jak girice/piepieline? A choćby i nawet nie będące owocem morza pljeskavice, cevapcici? Możliwości urozmaicenia posiłków jest wiele, nie każda musi oznaczać tornado w portfelu. A jeśli nawet nieco drożej zaplacimy niż w kraju, to - bądźmy szczerzy - nie odnośmy tego do cel będących wynikiem nabycie surowców w markecie i przyrządzenia obiadu w domu, ale do cen, jakie w sezonie turystycznym musielibyśmy zapłacić w Sopocie, Krynicy, Zakopanem...

          • hepik1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 12.06.11, 15:53

            Oslić (Merluccuis merluccius)-lokalne nazwy- magarcic, magarčić, mol, murluc, oslic, tovar, ugota to oczywiście morszczuk.Pełna zgoda.
            A makrela w tym sensie,że to najbardziej popularna(najtansza?) rybka serwowana w knajpach czy fischpicknikach i cenowo w drugiej ,tej niższej kategorii.
        • zvjezdica Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 13.06.11, 16:52
          owszem, jak ktoś ma Campera to może sie obładować jedzeniem ale raczej mało kto ma taki środek transportu. Poza tym bogaci Niemcy etc. zabierają wszystko ze sobą a i tak można ich spotkać w restauracjach czy lokalnych konobach. Chodziło mi jedynie o to, że Polak chce zawsze i na wszystkim zaoszczędzić, a chyba nie tylko o to chodzi na wakacjach. Jestem wielkim zwolennikiem kuchni bałkańskiej dlatego zachęcam do zapoznania się z nią.
          • hepik1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 13.06.11, 18:19
            Z tego,że TY jesteś zwolennikiem kuchni bałkańskiej,nie wynika,że każdy inny też musi.
            Odsetek tak Polaków,jak i Niemców nie lubiących kuchni bałkańskiej ,myślę,że jest podobny.
            Spróbuj też dopuścić do siebie,że istnieją osoby na świecie,którzy po prostu nie lubią jeść w restauracjach bałkańskich,polskich albo chińskich.
            Są oczywiście tacy,którzy tam nie pójdą z oszczędności.
            Na jednych tą oszczędność wymusza stan portfela,inni po prostu nie chcą wyrzucać kasy,na coś co im nie sprawia przyjemności.
            Teza,że w konobach siedzą tylko Niemcy a Polaków tam nie uświadczysz-mocno naciagana.
            A ,że Niemców tam więcej niż Polaków to prawda,co wynika z prostej statystyki-po prostu Niemców 4 -krotnie więcej w CRO niż naszych rodaków.
            A i statystyczny Niemiec,mimo wszystko od statystycznego Polaka jakieś cztery razy bogatszy ;)
            • Gość: Ted Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.11, 21:25
              Niemiec na wakacjach raczej nie szasta forsą.
              Dla niego ceny w Chorwacji sa takie jak w Niemczech, więc od czasu do czasu pójdzie do knajpy. Ale bez szaleństwa.
              Będzie zachowywałs się tak jak w Niemczech.
              Przeciętny Polak jadący do Chorwacji także nie nastawia się na szastanie forsą. Szastający jadą gdzie indziej.
              Często nie wynika to z tego, że Polaka nie stać, Po prostu szkoda mu przepłacać, kiedy może sam przygotować rybę czy bałkańskie specjały w apartamencie
          • wislok1 Taaa, ja bym tak nie spłycał problemu 13.06.11, 22:20
            Niemiec ma realnie większą siłę nabywczą w Chorwacji i dlatego częściej odwiedza restauracje.
            Ale baaardzo dużo Niemców i Austriaków
            również mieszka w apartamentach i samemu przygotowuje posiłki. Wcale nie wynika to z biedy. Po prostu zawsze każde euro trzy razy oglądają, zanim wydadzą.
            Spróbuj stołowac się w restauracjach w Wenecji, to finansowe samobójstwo.
            W Chorwacji jest lepiej, ale ceny niższe niż w Niemczech nie są.
            A w Niemczech nie każdy Niemiec stołuje się w knajpach
      • Gość: Andigo77 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.dynamic.chello.pl 19.06.11, 12:29
        a to już Twój problem, ze nie rozumiesz innych!
    • anetka_polka Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 12.06.11, 15:17
      Hej,
      My przerabialiśmy już różne wersje i moim zdaniem dobrze jest coś zabrać ze sobą - coś z czego można zrobić szybki obiad (makarony, gotowe sosy, pomidorki krojone w puszce, a nawet gotowe dania w słoikach - klopsy, gołąbki, etc. dokroisz pomidora i masz z głowy) dajmy na to na 7 dni i co drugi dzień sobie gdzieś wychodzić. Siedmiolatek nie potrzebuje przecież 2 daniowego super obiadku więc myślę, że takim systemem się nie narobisz a nawet trochę pożyjesz. A czy tam gdzie jedziesz jest grill? My co 2, 3 dni robiliśmy sobie grila, jakąś rybę, kurczaki, etc. z chlebem i warzywami i było ok.
      Pozdrawiam,
      A.
      • Gość: yurekk Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.adsl.inetia.pl 16.06.11, 10:10
        Przyłączam się do opinii anetki polki. Z doświadczenia wiem (mam dzieci w podobnym wieku), że dzieci lubią to, co im mama w DOMU gotuje. One nie są zachłyśnięte Chorwacją, Czarnogórą i kuchnią bałkańską. Jeśli jedziecie tam z dziećmi, chrzańcie to, co piszą różni pseudomądrale. Zabierajcie domowe jedzenie (słoiki, weki itp). Chyba dzieci są najważniejsze , co nie przeszkadza wyskoczyć do konoby!
        Nie rozumię tej fobii na temat pichcenia na wakacjach. W normalnym domu gotowanie obiadów jest czynnością rodzinną i integrującą.
        A może jestem dinozaurem ?...
        • hepik1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 16.06.11, 10:21
          yurekk napisał(a):

          > A może jestem dinozaurem ?..

          tego to my nie wiemy.
          Podobno to kwestia samopoczucia a nie wieku ;)
          Poza tym podzielam pogląd.
          Jeśli 95 % apartamentów ma swoje kuchnie czy aneksy kuchenne,to chyba jakaś w tym myśl jest?
          I nie są w te aneksy, apartamenty wyposażane tylko ze względu na biednych Polaków ...my tam stanowimy ok 4 % populacji wszystkich odwiedzających.
          Czyli bez kompleksów,drodzy rodacy!:)
          • Gość: yurekk Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.adsl.inetia.pl 16.06.11, 10:36
            Drago mi je mr. hepik1.
            A kto wytrzyma od rana do wieczora na plaży?
            Trzeba może w międzyczasie wrócić do apartmana i upichcić obiadek...
            • hepik1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 16.06.11, 12:17
              W klimatach śródziemnomorskich i tych dalej na południe przyjeły się tak jakoś tzw obiadokolacje. ;)
              Wczesnym popołudniem,tak czy siak niewielu pichci(może z wyjątkiem Czechów;))
              Zresztą wiele knajp i tak swoje podwoje otwiera o zmierzchu...
              Z czegoś to wynika...doświadczenia?braku łaknienia?
              Po dwóch,trzech dniach aklimatyzacji nawet przybysz z zimnego kraju,taki jak my ,szybko wpada w ten rytm.
              Choć zapewne są wyjątki-jak nie zje talerza zupy i schaboszczaka z kopą kartofli i kapustą w południe -to zły ;)
        • wislok1 Taa 16.06.11, 16:05
          W normalnym domu gotowan
          > ie obiadów jest czynnością rodzinną i integrującą.
          > A może jestem dinozaurem ?...

          No, są takie domy, gdzie mama, tata i dzieci chodzą na stołówkę, a w sobotę i niedzielę jedzą u dziadków.
          Wtedy gotowanie staje się dla rodziny horrorem, rzeczą straszną, budzącą przerażenie.
    • lesio5 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 14.06.11, 10:56
      Przede wszystkim nie nastawiałbym się na robienie obiadu w polskim stylu - czyli koniecznie o 13, 14 trzeba zjeść coś ciepłego i sycącego. W chorwackim klimacie to absurd. O tej porze rozsądnie jest zrobić sobie jakąś lekką sałatkę np.
      A ciepły posiłek przenieść na wieczór ok 18-19. I wtedy najlepiej do konoby. Co drugi dzień np, a w pozostałe odgrzać co przywieźliście z kraju.
    • nothing.at.all Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 16.06.11, 11:39
      Nie jest tak strasznie drogo. My jedliśmy śniadania robinie własnym sumptem, a obiady na mieście. Można raz tak, raz tak, wtedy zawsze taniej.
      • Gość: olo Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.11, 17:19
        Oczywiście, że strasznie drogo to nie jest (pod warunkiem, że jadąc tam myślimy, że jest tam strasznie drogo). Jeśli ktoś nasłucha się głupot, że jest tam tanio to się załamie. A co do jedzenia, powiem wprost, jadłem tam różne specjały ale nie jestem ich zwolennikiem. Z dziećmi niestety jest problem, bo im tamte jedzenie najzwyczajniej nie za bardzo smakuje. W Polsce na gastronomii robi się interes, bo mamy tanie jedzenie, domowe jedzenie jak i drogie restauracje. W Cro mamy tylko drogie i bardzo drogie (nie tyko dla Polaków). Nie jeden mądrala, który się tu wypowiada, że nie jest drogo nie jadł tam niczego poza pizzą i cievapici. Stan lokalów też pozostawia wiele do życzenia, zresztą obsługa kelnerska również. Ale na stronie cro.pl, gdzie większość ludzi to jacyś niezrównoważeni maniacy będą uparcie forsować inne poglądy. Ja w Cro byłem tylko raz, byłem też w Bośni i nie jest tam źle, nie byłem też jakoś sprer hiper zachwycony aby co roku tam jechać (Bośnia ładniejsze widoki i bardzie przyjazna dla naszej kieszeni a jedzonko w restauracjach bardziej przyjazne dla naszych żołądków - najbardziej potwierdzają to dzieciaki). Do Chorwacji pewnie jeszcze wrócę, ale najpierw zobaczę co oferuje Bułgaria. Będąc na przykład i stołując się w lokalach, mogę iść na obiad do restauracji a wieczorem wyjść do Pizzerii. Albo w południe iść zjeść obiad do lokalu który oferuje domowe jedzenie, albo knajpki z tanimi zestawami a wieczorem iść do restauracji na zajefajną kolację. W Chorwacji idąc tylko raz możemy zapłacić więcej (jeśli nie bdziemy zajadać pizzy - której cena jest jak w Polsce) niż dwa razy idąc do lokalu w Polsce.
    • Gość: Aśka Jak kto woli... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 16.06.11, 12:14
      To zależy od preferencji i portfela.
      Po pierwsze są osoby, które po prostu nie lubią jeść w restauracjach (brak zaufania do przygotowujacych i obcych produktów) - wolno im,
      albo wynajmują specjalnie apartament 3 m od plaży, żeby zjeść w domu dosłownie "w mokrych gaciach" i wrócić do wody/na plażę - wolno im.
      I są osoby, które nie znoszą gotowania i kuchni - zatem na wakacjach będą tego unikać jak ognia - też im wolno,
      oraz takie, dla których elementem wakacji jest jedzenie miejscowych dań - wolno im.

      Ponieważ u mnie w domu gotuje tylko i wyłącznie mąż - na urlopie ma urlop :) a dodatkowo lubimy lokalną kuchnię, i obydwoje mamy urlop od zmywania :) więc codziennie stołujemy się w konobach. Tylko śniadania przygotowujemy w apartamencie (gdyby w naszym ukochanym miejscu można je było wykupić u gospodyni - tak byśmy zrobili ale niestety:( ).
      Dziecko ma teraz 7 lat - do Chorwacji jeździ co roku od urodzenia. Ja miała rok to jechały słoiczki a potem już knajpiany kotlecik z kurczaka/rybki, jakieś zupy, spaghetti, risotto, naleśniki; naprawdę dziecko też bez problemu w knajpie się nakarmi.

      Pozdrawiam,
      Aśka
    • Gość: diablik Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.11, 23:04
      Kochana!!! Urlop to urlop, również dla osoby, która na codzień zajmuje się gotowaniem. Już ja bym mężowi dała, gdyby mi powiedział, że będziemy na urlopie oszczędzać więc gotujemy na własną rękę. Wysłałabym go samego z dzieciakami, żeby zobaczył jaki to cudowny relaks przy garach!!! W Chorwacji byłam 3 razy, wynajmujemy apartament z aneksem kuchennym. Śniadanka szykujemy sami a obiadokolacje jemy zawsze w tej samej knajpce. Ceny nie są szczególnie wygórowane za to jedzenie zawsze świeże,urozmaicone i smaczne. Popołudnia, zamiast spędzać przy garach, zmęczeni upałami poświęcamy na drzemki.
      • Gość: darek.59.pl Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.dynamic.chello.pl 16.06.11, 23:28
        Uff. Nareszcie coś "przytomnego". Dzieci, szczególnie te najmniejsze to zrozumiałe, że trzeba im coś przygotować ale reszta wakacyjnej rodziny...do roboty. Jak nie potrafią, zgłodnieją i się nauczą.
      • Gość: Iwona Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.11, 07:49
        Uffffff.... dzięki... bo już myślałam, że może nie jesteśmy "normalną" rodziną, skoro zastanawiam się czy gotować na wczasach;)

        Fakt, kiedy wszyscy się integrują w kuchni przygotowując wspólnie posiłek, może być zabawnie i ciekawie. Gorzej kiedy cały problem spada na jedną osobę a pozostali uczestnicy imprezy spędzają czas bardziej rozrywkowo.

        Wyjazd DO Chorwacji zarezerwowany, zaliczka wpłacona. Zdecydowaliśmy jak większość Was radzi robić pół na pół, i trochę gotować samemu i skosztować tamtejszych specjałów. Oczywiście małżonek uprzedzony, że będzie w kuchni nie tylko gościem ale i czasami kucharzem;)

        Jedziemy na wyspę Ciovo - Okrug Gornji, mam nadzieję, że kilka fajnych knajpek odwiedzimy.
        Dziękuję za wszystkie odpowiedzi :)
        • lesio5 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 17.06.11, 09:31
          Macie do Trogiru rzut beretem, polecam wieczorne pływanie stateczkiem i biesiady w tym mieście, oczywiście nie codziennie.
        • hepik1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 17.06.11, 11:41
          Koleżanko Iwono!
          Męża sobie trzeba wychować!O dzieciach nie wspominając.
          Nabyte w CRO umiejętności (gotowania czy zmywania) przydadzą się na pozostałe 54 tygodnie w Polsce ;)
          • Gość: Iwona Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.11, 12:13
            Haha:) Święta racja! Na to nigdy nie jest za późno ;)
      • Gość: olo Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.11, 17:30
        Ceny nie są specjalnie wygórowane? Może i nie są ale proszę napisać co dokładnie spożywacie i dodać zdjęcie rachunków. Oczywiście idąc na pizzę (z tego co zauważyłem, wśród Polaków ale nie tylko jest to główne danie- więc nie dziwię się, że ludzie mają potem czelność twierdzić, że jest tam tanio). Proszę sobie zamówić rybnaja plata, czy mięsna plata, + dodatki to zobaczymy co wtedy powiecie. Ja tam jadłem wszystko, łącznie z pizzą, cewapici, różnymi rybami, rybną paltą, ośmiornicą, kalmarami itd. itp. dzienni pijąc kilka piwek w knajpce, dzieciom nie żałowałem napojów 0,25l w cenie piwa 0,5l. Ale jednego nie odważę się powiedzieć, nie jest tam tanio. Za niektóre dania trzeba liczyć 100 zł za osobę (w przeliczeniu). W Polsce w super knajpie za 50 zł mam jakieś super dziwne danie. Nie będę dyskutować z ludźmi, którzy zajadają się pizzą, która kosztuje dokładnie tyle co u nas w kraju, piwko też nie jest dużo droższe niż u nas w restauracjach - ale już cała reszta niestety tak.
        • hepik1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 06.07.11, 22:40
          olo napisał(a):

          >ludzie mają potem czelność twierdzić, że jest tam tanio

          A kto i gdzie pisze ,że jest tanio?
          Nawet najzagorzalsi cromaniacy z cropli,najwyżej używają słowa "porównywalne"cokolwiek to słowo znaczy. ;)
          Njaczęściej porównujemy do cen w sezonie do knajp nad Bałtykiem i wtedy juz nie jest tak tragicznie.
          Z zastrzeżeniem,że nad Jadranem jemy ryby przed chwila wyłowione z morza a nad Bałtykiem ryby złowione rok temu ,w północnej Azji ;)
          • Gość: darek.59.pl Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.11, 22:57
            Sz.P. Hepiku. W kwestii ryb, świeżo złowionych lub przywiezionych z morza chińskiego troszeczkę jednak przesadziłeś. Nawet jeżeli takie zwyczaje się zdarzają (tak też niestety bywa) to nie jest tak wszędzie i nie zawsze. Tak całkiem przypadkiem z Trójmiasta wylądowałem w Ustroniu Morskim i nie zdarzyło mi się jeść tam ryby mrożonej albo przywleczonej z Azji. Wszystkie były świeże, złowione (albo jak kto woli wywleczone z Bałtyku) przez lokalnych rybaków i przygotowane w barze lub restauracji przy plaży. Trzeba się tylko postarać i nie jeść byle gdzie i byle czego. Pozdrawiam
            • hepik1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 07.07.11, 06:14
              darek.59.pl napisał(a):
              > Nawet jeżeli takie zwyczaje się zdarzają
              > (tak też niestety bywa) to nie jest tak wszędzie i nie zawsze.

              Ja bym sie jednak upieral,ze jest jednak na odwrót.Czyli w Ustroniu to jeden z nielicznych wyjątków potwierdzajacych regułę.

              Menu smażalni

              Mintaj - 52zł/kg - występuje w północnych morzach Pacyfiku

              Morszczuk 52zł/kg - występuje we wschodnim Oceanie Atlantyckim, Morzu Śródziemnym oraz Morzu Czarnym

              Panga 52 zł/kg- rzeki w Chinach i Wietnamie

              Halibut- 72zł/kg – zamieszkuje północ Oceanu Atlantyckiego i Oceanu Spokojnego

              Kargulena 85 zł/kg - występuje w strefie wód subantarktycznych

              Łosoś -75zł/kg - specjalne hodowle w Norwegii

              Dorsz - 63zł/kg - żyje w Bałtyku, ale połowy są bardzo małe
              Reszta czeka od marca lub kwietnia na klientów w zamrażarce.

              Flądra – 48 zł/kg - popularna w Bałtyku
              • hepik1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 07.07.11, 06:34
                A propos dorsza jeszcze...od 1 lipca przez dwa miesiące istnieje zakaz połowu na Bałtyku czyli jak w smażalni mówią,że złowiony wczorajszej nocy to cyganią.
                Albo sa paserami,którzy smażą dorsza złowionego przez kłusowników ;)
              • Gość: darek.59.pl Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.dynamic.chello.pl 07.07.11, 09:42
                Wiem, wiem, że wszystko wiesz najlepiej, byłeś, spróbowałeś i organoleptycznie zbadałeś, itp. (bez urazy!!!) ale może jednak bywają inne nieliczne wyjątki, także potwierdzające regułę. Może jednak ktoś także coś wie. Jeżeli jednak w temacie, idziesz do rybaka, który w skrzynce w sklepiku przy plaży ma świeże, pachnące ryby morskie albo słodkowodne z pobliskiego jeziora a potem te właśnie ryby pani kucharka smaży lub grilluje obok to jednak sądzę, że jest to ten sam świeży produkt z naszego akwenu a nie przywieziona panga z morza chińskiego.
                A tak z ciekawości (jeżeli zechcesz), kiedy ostatnio byłeś nad naszym chłodnym i mętnym Bałtykiem trochę dłużej niż wizyta delegacyjna???, bo ja np. Bałtyk mam pod nosem (codziennie) a Adriatyk rok w rok. I dzięki temu mogę trochę porównać te destynacje, także organoleptycznie. Pozdrawiam
                • hepik1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 07.07.11, 10:46
                  Tu mnie masz ;)
                  Kiedyś ,w poprzedniej erze,czyli dzieciństwie, wczasy i kolonie dwa razy w roku,
                  Potem zawodowo dwa razy w miesiącu w Gdyni po dwa dni ale to juz tez ,strach pomyśleć,lata temu.
                  Czyli dawno.
                  Ja jestem hanys i podróż nad Bałtyk trwa prawie tyle samo co nad Adriatyk.Bedzie autostrada pojadę nawet na weekend(jak dożyję ) ;)
                  Ale teza,że w każdej z tysiąca smażalni nad naszym morzem ,dostaniemy rybkę prosto z morza jest nieprawdziwa.Jakies wyjątki ,jak ten Twój -możliwe.
                  Dokładnie odwrotnie nad Adriatykiem.
                  Ech,ten lokalny patriotyzm ;)
                  Zapraszam do zwiedzania kopalni Guido w Zabrzu,w drodze do CRO ;)

                  • Gość: darek.59.pl Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.dynamic.chello.pl 07.07.11, 13:50
                    Nie chodzi o to aby się przelicytowywać ale o umiar. Na pewno masz rację (i ja tak też uważam), że w CRO jest pewność (większa) dostania na talerz rybki prosto z Adriatyku i kupienia jej na rybnym bazarze lub z łodzi a u nas bywa różnie. Trochę się w tym "temacie" u nas poprawiło, z cenami także, bo są takie jak w CRO. Czasami można zasłabnąć z wrażenia cenowego. Przez Zabrze się tylko prześliznąłem ale powoli odkrywam inne turystyczne walory Polski. Mam nadzieję, że zdążę. Ty masz szczęście, że hanysy mają bliżej i wygodniej do Adriatyku niż nad Bałtyk a nadmorscy Kaszubi mają "pod górkę" jadą na południe. Pozdrav.
    • przemsoon Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 18.06.11, 20:21
      Po pierwsze nie napisałaś czy jesteś dobrą kucharką ;) może dziecko chciałoby odpocząć od maminej kuchni ;)
      po drugie, jeśli zależy Ci na oszczędności zapakuj cały bagażnik jedzeniem z carrefoura czy innego kauflandu i po problemie. Tylko, że wtedy urlop w Chorwacji niewiele będzie się różnił od pobytu w domu...
      My zazwyczaj robiliśmy tak, że część posiłków przygotowywaliśmy sami z lokalnych produktów a oprócz tego chodziliśmy do knajpek.
      Owszem ceny żywności w sklepach są wyższe niż w Polsce, ale nam zależy na tym żeby poznać kraj z każdej strony. Dla mnie frajdą było stanie w spożywczaku przed regałami produktów zupełnie innych od tych, które mam u siebie w sklepie i wybieranie najciekawszych z nich.
      I jeszcze coś. Przy upale jaki panuje w Chorwacji porządek dnia wygląda inaczej niż np nad naszym morzem. Wstajesz rano, jesz śniadanie, idziesz na plażę, jesz drożdżówkę, wracasz koło południa, jesz świeże owoce, małe co nieco, wracasz z powrotem na plażę, leżysz kilka godzin i nagle czujesz potworny głód (zwłaszcza jeśli pluskasz się w wodzie). Stanie przy garach wtedy odpada :) W takiej sytuacji szuka się najbliższej konoby :)

      Za pierwszym razem też nie wiedzieliśmy czego się spodziewać na miejscu. Dziewczyny wzięły sporo jedzenia z domu a po powrocie okazało się, że prawie wszystko przywieźliśmy :)

      Pozdr
      Przemek
      www.blogzpodrozy.pl
      • hepik1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 18.06.11, 21:08
        >Dla mnie frajdą było stanie w spożywczaku przed regałami produktów zupełnie innych od tych, które mam u siebie w sklepie i wybieranie najciekawszych z nich.

        To chyba polowa urlopu w tym sklepie musiala przelecieć.
        Przy dzisiejszej globalizacji ,niełatwo znaleźć coś innego niż leży na półkach w Polsce,Niemczech czy Francji. ;)
        • wislok1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 18.06.11, 22:15
          Święte słowa.
          W centrum Wiednia są dokładnie TE SAME sklepy co w Bielsku-Białej, z tymi samymi ciuchami,
          tyle że w Polsce ceny są korzystniejsze.

          No, piwa chorwakiego nie ma nigdzie poza Chorwacją.
          • hepik1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 19.06.11, 07:00
            wislok1 napisał:
            > No, piwa chorwakiego nie ma nigdzie poza Chorwacją.

            Karlovacko produkowane w Karlovaczu to grupa Heineken.Tam też produkują "oryginalnego "Heinekena na rynek chorwacki.
            Eksportuja do kilku krajów europejskich,USA i Australli.
            Ożujsko,produkowane w Zagrzebiu,drugie pod względem popularności to wlasność najwiekszego światowego koncernu-Anheuser-Busch Inbev(120 tys pracowników.Tam robią na rynek chorwacki też belgijską-Stella Artois.
            Gdyby szukać ,prawdziwego chorwackiego,to tylko jakies małe lokalne browary,zresztą podobnie jak w Polsce ;)
          • Gość: darek.59.pl Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.dynamic.chello.pl 19.06.11, 09:51
            Nie masz racji, ja w Gdyni kupię Karlovacko butelkowe bez problemu.
            • wislok1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 19.06.11, 11:27
              Ja na południu jeszcze nie spotkałem chorwackiego piwa w polskim sklepie. To samo dotyczy słoweńskiego piwa.
            • Gość: darek.59.pl Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.dynamic.chello.pl 19.06.11, 13:09
              Widać komuś zależało na sprowadzeniu Karlovcka do Polski choć nasze regionalne, robione poza koncernami piwa są dużo lepsze. To tym bardziej dziwne, że aż do Gdyni bo do nas jest jednak dużoooooo dalej niż na południe PL. Ale to zawsze miło zimne Karlovacko wypić od czasu do czasu.
              • Gość: tom Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.tvkstella.pl 19.06.11, 13:16
                Może niekoniecznie dalej; wszak wciąż jeszcze funkcjonuje tu i ówdzie w świecie żegluga, więc jeśli spojrzeć z tej perspektywy (piwo nie jest towarem latwo psującym się, nie wymaga szybkiego, TIR-owego transportu, a transport morki bezpośednio z portu do portu jest w gruncie rzeczy tańszy...) to mniej mnie dziwi piwo chorwacki w dużym portowym polskim mieście, niż np. zdziwiłoby mnie na południu Polski. Jestem w stanie wyobrazić sobie kontenery z piwem ładowane na frachtowiec w Splicie czy Zadarze i wyładowywane w Trójmieście...
        • przemsoon Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 20.06.11, 00:25
          Niestety masz trochę racji. Duże koncerny są wszędzie... zwłaszcza w marketach typu Konzum. Ale nie przesadzajmy, lokalne produkty też można znaleźć. I nie mówię tylko o Karlovacko ;)
          • Gość: Kasia Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.dip.t-dialin.net 22.06.11, 14:49
            ja też myślę,że każdy(Polak,Niemiec,Czech....)po kilkugodzinnym siedzeniu na słonku nie marzy wyłącznie o talerzu gorącej i sytej" zupy grochowej" my po przyjściu z plaży jedlismy cokolwiek tzn owoce warzywa a jak już troszke zgłodnielismy to albo coś przygotowywalismy w domu albo szliśmy do restauracji ale przeważnie byla to własnie obiadokolacja a wieczorem dzieciaki(10,7,3)nie odmawialy sobie pysznych nalesników (10 kuna) zakupy robiliśmy w lidlu dało sie wytrzymać.
      • Gość: olo Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.11, 17:37
        A czym się różni upał w Chorwacji od tego nad naszym morzem? Byłem w Cro kiedy były afrykańskie upały, wtedy i w Polsce były takie upały (pewnie kilka stopni mniej). Wiem natomiast jedno, tam klimat jest suchy i do życia a u nas jak są upały to często jest duszno i robi się parno. Rozumiem, że ludzie przed rodakami chcą się pochwalić jak to tam nie jest gorąco. A prawda jest taka, że tam w czasie upałów czujemy się lepiej niż u nas w Polsce. Kiedy były tam te upały to właściciel mówił, że jest naprawdę gorąco. A ja mu na to, że u nas w Polsce też teraz takie upały ale w Cro można je łatwiej znieść bo jest inny klimat.
        • hepik1 Re: Chorwacja - gotować czy stołować się w restau 06.07.11, 22:57
          >A czym się różni upał w Chorwacji od tego nad naszym morzem?

          Przede wszystkim,że tam on jest przez 90% dni w miesiącach letnich a u nas przez 10 dni od czerwca do września ( tak,wiem,z wyjątkiem ubiegłorocznego lipca nad Bałtykiem ;))
          Co do wpływu wilgotności powietrza na odczuwanie goraca -zgoda.
Pełna wersja