Gość: Megi
IP: *.e-wro.net.pl
23.08.11, 09:19
To były bardzo udane wakacje. Eh... ironicznie mówiąc.
Przyjechaliśmy na Pag do Mandre, które polecaliście na forum. BRAK MIEJSC! Albo są miejsca dla 4-6 osobowych rodzin (cena 60-80 euro, co w przelozeniu na 2 osoby troche za duzo jak dla nas) i to daleko od plazy. Pojechalismy do Simuni, tutaj ludzie śpią na plaży, pod drzewami obok swoich aut, kilku Włochów uśmiecha sie do nas mowiac "dzien dobry" myjąc zęby na ulicy pod swoim autem. Para Polakow mowi, ze miala nocleg wczoraj, dzisiaj spali na dworze i od jutra znowu maja nocleg. Zszokowałam sie! Zawsze jezdzilismy w ciemno, ale w lipcu i nie bylo takich problemow z pokojami, moze tez fakt, ze jezdzilismy na samo poludnie,a teraz Pag. W koncu trafilismy do Povljany, ktora plaze ma ladna (w wodzie juz piasek), ale ktora jest skupiskiem nowoczesnych domow, nie ma tam prawie nic z Chorwacji jaka znalismy z poludnia, z zabytkami, kamiennymi domami i ulicami, straganami, osiołkami, targami rybnymi itp. Ot, sypialnia taka. Pokoi oczywiscie brak (2 osoby), udalo nam sie znalezc za 40 euro 4 osobowy, z czego nie korzystalismy z jednego pokoju, bo nie bylo potrzeby. Taras ładny i wielki, ale standard powiedziałabym "moze byc". Na poludniu w starych domach byly reczniki, papier toaletowy i mydlo przynajmniej, tutaj tego brak. Fakt, ze nie widzielismy karaluchow, co mozna spotkac w starych domach (rzadziej na pietrach, czesciej na parterze), ale mielismy ze soba specjalna plytke na robale (nie cierpie robactwa).
Pokoj tylko na tydzien, w niedziele rano wyruszamy pelni nadziei na wyspe KRK. O 7 rano wyjazd, na wyspie KRK BRAK MIEJSC! 40 euro jedyny znaleziony pokoj, 2 km od plazy, ze schodami po drodze, w starym, bardzo starym domu, standard = karaluchy za meblami na bank - zrezygnowalismy i pozniej juz nic nie znalezlismy. Na całej wyspie KRK, wracalismy o zachodzie slonca zmeczeni i źli.
PRZESTRZEGAM przed miejscowoscią STARA BAŚKA, ktora tak reklamowano na forum (chyba ktos stamtad pochodzi) - CIASNO, WĄSKO, wszedzie schody do plaż, teren gorzysty, WĄSKIE DRÓŻKI, mocne nachylenia terenu, dobrze, ze jako Wrocławianie umiemy sie znalezc w ciasnym otoczeniu, ale nie było przyjemnie. Oczywiscie pokoi brak albo drogie z dalekim dostepem (po schodach) do plazy. Całe wschodnie wybrzeze KRK brzydkie w naszych oczach, malenskie plaze, szumnie nazwane plażą, po prostu wydzielony teren z portu, srednia przyjemnosc sie tam kapac.
Wrocilismy z KRK na staly ląd jadąc w kierunku Senj szukalismy pokoi wciąż. O 22.00 udalo nam sie znalezc z pomocą Polakow, ktorym serdecznie dziekujemy jeden pokoik na jedna noc troche dalej od miasteczka w gore, ale nie bylo to wazne, bo tylko na noc. Wprawdzie mąż mi rano powiedzial, ze jak go budziłam w nocy zeby sprawdzil, bo chyba chodzą robaki po podlodze to widział jednego, ale mu uciekł, mi jednak mowil, ze to z dworu slysze, eh, moze i lepiej, niz mialoby byc calonocne polowanie na robale. Jedyny pokoj, ktory nam dali na jedna noc, nigdzie nie chcieli tak dac, nawet za wieksza sume pieniedzy niz normalnie.
Rano wstalismy, wlasciciel zawiozl nas do miejscowosci obok, gdzie mial drugi dom i chcial nam wynajac pokoj (dom niedokonczony) za 25 euro i sie napalilismy, bo mowil, ze blisko stare miasto i plaza. Ale jak zobaczylismy podziekowalismy, blisko plaza to 4 km port, w ktorym ludzie sie kapia (czystsza wode mam w kaluzy pod domem) i jakie 5 km do plazy normalnej, gdze parkingu nie uswiadczy sie, bo duze, ciasne miasto. Podziekowalismy. W miedzyczasie w aucie zaczelo cos piszczec w kole tylnym, mąż sprawdzal czy hamulce, czy jakies tam tarcze, nie znam sie. Znalezlismy plaze przy parkingu, pokąpaliśmy sie z pol godziny o wrocilismy do Polski. Nie ma jak w domu! Reszta urlopu poszla na sprawy organizacyjne i krotki wypad nad jezioro.
W razie pytan, piszcie. Dodam, ze moj opis jest MOIM opisem subiektywnym, wiec prosze sie nie burzyc, komus moze sie np. stara baska podobac. Byc moze za wysoką poprzeczke mielismy ustawiona od poczatku gdzie jezdzilismy do chor na poludnie.
Pozdrawiam!