Chorwacja w pigułce .

03.06.12, 18:58
Link:
przewodnik.onet.pl/reportaze/chorwacja-na-8-sposobow,1,5145085,artykul.html
Moze komus się przyda taka Chorwacja w pigułce jak będzie po raz pierwszy wybierał sie tam . A dalej to juz lektura forum !!
    • wislok1 Re: Chorwacja w pigułce . 03.06.12, 22:43
      Bardzo Sympatyczne, choć bardziej przyda się porządny przewodnik książkowy.
      Opis Zagrzebia jest taki, że w zasadzie nic nie opisuje, dużo lania wody, wierszówka poleciała na konto autora artykułu
      • wislok1 Re: Chorwacja w pigułce . 03.06.12, 23:07
        To jest mocne:
        ". Autostrady w Chorwacji są płatne, a jazda bocznymi drogami, czyli górskimi serpentynami, wymaga dużego doświadczenia. "
        Czyli każda droga w Chorwacji poza autostradą to niebezpieczna górska serpentyna, hehe.
        Autor gdzieś coś przeczytał, nie do końca zrozumiał, jak to się mówi "zgapił" i mamy taki efekt
        • heca7 Re: Chorwacja w pigułce . 04.06.12, 08:28
          Ale bzdura :) Przez nieuwagę podczas I wyprawy do Cro zjechaliśmy z autostrady. Przez ponad 100 km ( minęliśmy jeden zjazd ;) ) jechaliśmy boczną drogą i nie była to żadna serpentyna tylko zwykła droga jakich u nas wiele z ograniczeniem prędkości do bodajże 70km/h. Zjeżdżaliśmy też na nocleg do hotelu koło Zagrzebia. Tam też płasko a miasteczko wygląda trochę jak Łowicz (tej wielkości tylko pod blokami hodują na trawnikach pomidory :) ). Właściwie duża część Chorwacji jest prawie płaska. Drogi nad morzem owszem są kręte i węższe niż autostrada ale u nas Zakopianka bywa bardziej niebezpieczna ;) Nie rozumiem też złej sławy dróg na Hvarze ? Wystarczy jechać z szybkością taką jak dozwolona lub mniejszą aby być bezpiecznym.
    • Gość: darek.59.pl Re: Chorwacja w pigułce . IP: *.adsl.inetia.pl 04.06.12, 08:46
      To jest taki sobie promocyjny bełkocik.
      • hepik1 Re: Chorwacja w pigułce . 04.06.12, 12:41
        Nie bądźmy wszyscy tak hej do przodu;)
        Normalny artykuł ,artykulik a nie rozprawa doktorska.
        Kogos zainteresuje ,ten drąży temat dalej,potem rozważa i wybiera.
        Co do dróg...niech kazdy sobie przypomni swój pierwszy raz... w zaleznosci gdzie jechał.Są takie siakie i owakie.
        Na pierwszy raz nawet Jadranka w Dalmacji robi wrażenie.A zjazdy z autostrady są różne ,w róznych miejscach.
        Po kilkakrotnym pobycie,po kilkukrotnym zjeździe danym odcinkiem nabieramy doświadczenia i jeśli zapomnimy o własnych emocjach tego pierwszego razu,nabieramy tej wyższości do tych,którzy jadą przed nami i są zawalidrogą(takie typowe podejście warszawiaka-j"ak ty ofiaro jeździsz po stolicy."
        Po kilku tysiacach km po lokalnych drogach w CRO(w ciagu kilku pobytów) asfalcie,szutrem i wzdłuz klifu,na Hvarze na starej drodze z St.Gradu do Hvaru,w pewnym momencie tez miałem puls w okolicach 200.
        Jest tam taki zakręt o 180 st,w szybie z przodu tylko niebo,z nadjezdżajacym z góry mijamy sie na "lusterka" a ziemia po prawej kilkadziesiąt metrów nizej ,a barierek brak...
        Fakt,że najgorzej takie momenty przeżywają raczej pasażerki (żony,matki czy kochanki)z prawej strony kierowcy ;)
        A prawdziwy szofer ,nawet jak sie spoci ,to sie później nie przyzna .
        Choc sa wyjątki,czytałem relację goscia,który po dojechaniu na PAG(przez Jablanac) odstawił auto na dwa tygodnie i podróżował juz tylko autobusami.
        Ale on z Mazowsza był ;)
        Drogi Hvaru(Suczuraj-Jelsa),trzeba pojechać jako pasażer z miejscowym.Wtedy adrealiny nie braknie;)
        Normalnie,faktycznie niestraszna.Statystycznie giną tam 2-3 osoby rocznie.W porównaniu do trasy W-wa -Mazury to jakaś 1/50 ;)
        A dla tych doswiadczonych w jeździe po CRO,często sam dojazd do kwatery i parkowanie w poblizu apartamentu dostarcza duzo więcej emocji niz cała trasa PL-CRO .
        • sofia41 Re: Chorwacja w pigułce . 04.06.12, 13:50
          > Choc sa wyjątki,czytałem relację goscia,który po dojechaniu na PAG(przez Jablan
          > ac) odstawił auto na dwa tygodnie i podróżował juz tylko autobusami.
          > Ale on z Mazowsza był ;) ??????????????????????????????

          Znam takich z gór co to nigdy za kierownicą nie siedzieli i zapewniam cię, że jadąc po swoich górkach boją się bardziej niż ja z Mazowsza.
          Mój mąż mimo, że z Mazowsza jeździ po górach jak wytrawny rajdowiec a jeździmy prawdopodobnie dłużej niż ty żyjesz (napewno jako dorosły).
          Mąż zawsza mówi- siedząc za kierownicą to coś trzeba mieć, z tym trzeba się urodzić i to obojętne gdzie.
          Przyjmij to z humorem.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja