Chorwacja, Czarnogóra - na wariata - jak?

14.07.12, 22:26
Witajcie!
Ponieważ nagle musiałem zmienić plany urlopowe (albo raczej upadłe biuro zmieniło je za mnie - ale to temat na inny wątek), postanowiłem pomyśleć o Bałkanach.
Nie planowaliśmy z żoną wakacji samochodem, więc na szybko musimy przearanżować myślenie o bagażach, przemyśleć trasę i noclegi. Czas urlopowy już tyka.
Ponieważ jesteśmy do tyłu z kasą, a ekstremalnie oboje potrzebujemy (nie-aktywnego) wypoczynku, zmiany klimatu i nie oglądania się na polską pogodę planujemy wersję urlopu typu low-cost nad najbliższym morzem cieplejszym niż nasze.
Przebrnąłem przez wątek samejmamy (podziwiam Wasze cenne rady i samąmamę :) ) - przeczytam go pewnie jeszcze nie raz. Nasuwają mi się jednak kolejne pytania i wątpliwości, którymi się chciałbym z Wami podzielić.
Czym dysponujemy + nasze założenia:
1. namiot + karimaty + śpiwory + lodówka turystyczna
2. samochód na gaz (większy ładunkowo, choć mniej komfortowy w podróży) lub samochód na benzynę (mały, miejski, ale niezawodny, wygodny w podróży, niestety bardzo ograniczona ładowność) - palą mniej więcej tyle samo w przeliczeniu na zł/km.
3. nie chcielibyśmy zniszczyć się w podróży - więc planujemy nocleg/i.
4. GPS z wgranymi jakimiś fabrycznymi mapami (nie sprawdzaliśmy nigdy czy ma mapy inne niż PL).
5. chcielibyśmy wyjechać w najbliższy poniedziałek, po sprawdzeniu stanu technicznego samochodu przed podróżą. Najpóźniej we wtorek. Wrócić powinniśmy przed 30.07.
6. nie planujemy nic rezerwować na dłużej, chcemy zostać tam, gdzie nam się spodoba.
7. idealnie byłoby - ze względu na $ ominąć jak najwięcej płatnych odcinków dróg - o ile stosunek korzyści finansowej do straty czasowej, zmęczenia i jakości dróg jest do zniesienia.
8. czy jest szansa, że szukając miejsca do przenocowania będziemy mogli wejść na pole namiotowe na jedną - dwie noce z biegu, czy wymagana jest wcześniejsza rezerwacja, albo może być full? Myślę o pierwszym krókim - 1 noc - postoju na jednym z pól wokół Balatonu, żeby się zregenerować, drugim gdzieś na północy Chorwacji - i w zależności na ile nam będzie to miejsce odpowiadało lub nie (pewnie skoro to Chorwacja, to dobiją nas ceny) pojedziemy dalej na trzecie miejsce - już w Czarnogórze.
Będziemy jechać z Łodzi, więc pomyślałem, że odcinek Łódź-Balaton będzie najdłuższy, a kolejne odcinki już zajmą maks. połowę dnia. Tak, żeby się obyło bez zniszczenia się długą podróżą na raz. Oboje dużo jeździmy na codzień, więc szczerze mówiąc jazda nam obrzydła i będzie najmniej przyjemną częścią.
(Tym niemniej, nie jestem przekonany w 100%, co do tego czy dzielenie drogi jest najlepszym pomysłem, więc jeśli to głupie, to napiszcie proszę)
9. jeśli wybralibyśmy to większe auto, to będzie ono na gaz. Na pełnym baku przejeżdżam maks. 270 km. Czy będę musiał bardzo się pilnować z tankowaniem, żeby nie wpakować się w jechanie na benzynie wielu km? Czy raczej już takich problemów z dostępnością gazu w krajach w których będziemy - jak pisaliście, że były kiedyś już nie ma?
10. czy nocowanie na kempingach jest faktycznie najbardziej korzystne finansowo, czy da się znaleźć kwaterę w podobnej cenie? (kemping to suma opłat za miejsce pod namiot, 2 osoby, auto, prąd)
11. ze sprzętów kempingowych nie planujemy brać butli z gazem i garnków - śniadania i kolacje obskoczymy tym, co weźmiemy w lodówce + miejscowe pieczywo, a obiady/obiadokolacje możemy spróbować gdzieś lokalnie zjeść za nieduże pieniądze. Co oprócz lodówki i lampki do namiotu może nam się przydać? Ostatni raz byliśmy pod namiotem ok. 8 lat temu, pociągiem, więc bez wygód takich jak samochód, lodówka czy oświetlenie :)
Wyślę już ten post, choć pewnie będę jeszcze Was dopytywał, o ile w ogóle ktoś to przeczyta i będzie chciał pomóc :)
Pozdrawiam i czekam na podpowiedzi!
    • hepik1 Re: Chorwacja, Czarnogóra - na wariata - jak? 15.07.12, 05:50
      Najblizszy poniedziałek to jutro czyli raczej bedzie trudno rozwiazać wszystkie dylematy ;)
      Balaton z Łodzi jest do osiągniecia z Łodzi w jakieś 11 h,wcale nie szaleńczej jazdy.
      Jadąc przez Słowację autostrady lepiej nie omijać.Wegry to już wybór-albo autostrada albo np drogą 86.Wtedy nad Balatonem jesteśmy na jego drugim brzegu.
      A gdy sił braknie to po drodze jest kilka kąpielisk termalnych a prawie każde ma w poblizu swoje campingi.
      Termal furdo w googla i jakaś lista kapielisk wyskoczy.
      W CRO campingów sporo,obok dużych i średnich są równiez małe przydomowe.Rezerwacja na tych najwiekszych ale dla tzw parcel.Na namiot miejsce praktycznie sie znajdzie.
      Korzystając z tej interaktywnej mapy:
      map.hak.hr/
      oprócz kosztów(zakładka z prawej) korzystając z tej po lewej mamy mnóstwo informacji(stacje benz,infastruktrę turystyczną ,bakową itd itp

      Co do namiotu jedna rada-zamiast śledzi ,które się w CRO nie sprawdzą,w najblizszym budowlanym kupić pół abo kg gwożdzi 8 albo 10 calowych(młotek mozna wziać z domu;)
      Taki gwóźdź w kamienisto-skalne podłoże wchodzi jak w masło a śledź,zwłaszcza chinski zwija sie w spiralkę a namiot bez mocowania moze odlecieć gdy zawieje ;)
      • hepik1 Re: Chorwacja, Czarnogóra - na wariata - jak? 15.07.12, 06:25
        LPG
        Słowacja:

        goo.gl/maps/gvdb
        Węgry
        goo.gl/maps/yZhX
        Chorwacja
        goo.gl/maps/Lxrm
        Bośnia
        goo.gl/maps/YJgh
        • Gość: tom Re: Chorwacja, Czarnogóra - na wariata - jak? IP: *.tvkstella.pl 15.07.12, 09:36
          Z kempingami na dowolną liczbę nocy na ogół nie ma problemów, więc tu Was nic nie wiąże. Sporo jest w Chorwacji kempingów na terenach prywatnych, przydomowych, w ogrodach przy domach. Gospodarze na ogół dopuszczają możliwość korzystania z ich WC, czasami letnich kuchni itp. To upraszcza egzystencję. Ja spotkałem sporo takich miejsc w północnej Dalmacji, mniej - ale także - w środkowej Dalmacji i na południu od czasu do czasu.
          Co do paliw hepik1 Wam wyjaśnił.
          Zaopatrzenie? Jadąc na kemping cudów nie zabierzecie, bo dostęp do lodówki jest ograniczony, w tej sytuacji ewentualnie można się oprzeć na tym co bez lodówki wytrzyma dłuższy czas.

          Jak wyliczacie dojazd z Łodzi nad Balaton na ok. 11 godzin i planujecie tam nocleg, to - według mnie - nie musicie u Hungarów korzystać z autostrady, do granicy w Letyne/Gorican dojedziecie standardowymi drogami, ale od granicy już bez sensu jest omijać autostrady. Z Gorican w okolice Zadar-Sibenik macie około 3,5-4,5 godziny jazdy autostradą, zwykłymi drogami ponad dwa razy dłużej.

          Które auto wziąć - Wasza decyzja. Zważywszy, że gaz Wam hepik1 "namierzył" - wieci jakie macie szanse utrzymać ciągłość zaopatrzenie w LPG, ale z kolei dużym - drożej i wolniej na autostradzie. I jego wielki bagażnik nie na wiele się zda, jeśli dużych zapasów z kraju nie wieziecie, a namiot, karimaty itp. i w małym Wam zbyt wiele miejsca nie zajmie. Poza tym - tankowanie LPG co kawałek też spowalnia podróż. Jazda na benzynie wyniesie Was po Chorwacji mniej więcej tyle, co po Polsce, różnice cen nie są znaczne, kilka-kilkanaście groszy, może ciut więcej. Węgry i Słowacja - masakra, więc warto u nich nie tankować, jeśli się nie musi.
          Koszt kempingu i apartmanu - niejednokrotnie porównywalny. Tyle, że apartmanu nikt Ci nie wynajmie na 1-2 dni, a jeśli - to doliczy sobie ze 30 proc. stawki dziennej.
          Jadąc od Łodzi w kierunku balatonu możecie wylądować je jego północnym brzegu, a tam noclegu warto szukać w okolicach Kesthely, albo pociągnąć jeszcze nieco ku granicy i znaleźć bez większego trudu w Nagykanizsy lub pomiędzy tym miastem a granicą HR (np. Istvan Fagado parę km od granicy chorwackiej, przy starej drodze).

          Wypad w tym samym "pakiecie urlopowym" do Czarnogory w mojej ocenie jest więcej niż karkołomny. Drogo: bo musicie przebić się całą autostradą chorwacką po czym jeszcze troszkę. Jeśli ją ominiecie - macie 3 dni jazdy Jadranką, gdzie, owszem, można co jakiś czas robić postój i zwiedzać. Ale goniąc z zawrotną prędkością 35-40 km/godz. (Jadranką w sezonie prędzej się nie da po prostu) do Czarnogóry jako celu, po drodze omijacie to wszystko, co warto zobaczyć, czyli, licząc od północy: wszystko co na Istrii (Pula, Roinj, Rijeka, Opatija), potem Zadar, Sibenik, Primosten, Trogir, Split, Kastele, Salonę, Bacinska Jezera, ujście Neretvy, potem Dubrovnik i Ston chociażby, plus parki narodowe Paklenica, Krka i Kornati (że wymienię te najbardziej poręczne do zwiedzenia w takim objazdowym systemie) oraz setki innych fajnych miejsc. A w Czarogórze - co? Przelecieć po lebkach co się da po drodze, czyli zrobić sobie z drogi fotki w Herceg Novi, Budvie, Kotorze, sv. Stefanie, Starym Barze, Perast, Ulcinj, podjechać, albo i nie, nad Jez Skoderskie, do Monastyru Ostrog i w kilka wartych obejrzenia miejsc...?
          Jeśli dziś wtorek to jesteśmy w MNE... O to chodzi?

          Dałbym sobie siana z taką ekwilibrystyką i założył, by spentrować Chorwację do, powiedzmy, wysokości Splitu. Na tym odcinku - licząc od pólnocy - jest sporo do zobaczenia, a wypoczynek nie będzie się wiązal wyłącznie z siedzeniem w samochodzie, ale też z sensownym zwiedzaniem i przede wszystkim wypoczynkiem na plażach, odkrywaniem jakichś fajnych zakątków (choć o tej porze nie liczyłbym n specjalnie odludne i ciche uroczyska...)

          Przy takim założeniu inaczej popatrzysz na koszty i na kwestię wyboru auta pod kątem gwarancji komfortu i wygody, która jest gwarancją bezpieczeństwa podróży. Co w tej części sezonu kapitalnie ważne: perfekcyjny układ chłodzenia, hamulcowy, kilmatyzacja, a w Chorwacji zawsze - absolutnie sprawny hamulec ręczny. W wielu sytuacjach bez niego nie ruszysz z miejsca.
          • hepik1 Re: Chorwacja, Czarnogóra - na wariata - jak? 15.07.12, 09:51
            Jeszcze jedna praktyczna rada-spanie na karimatach na kamienisto-żwirowo skalnym podłożu przez dwa tygodnie to raczej dla fakirów .O trawkę w CRO raczej trudno.
            A jeśli juz 8 lat temu byliscie pod namiotem to aż tak mlodzi nie jesteście ;)
            Czyli dmuchane materace wskazane.Tylko pamiętać trzeba ,by korki do nich w domu nie zostały ;)
            • maruda Re: Chorwacja, Czarnogóra - na wariata - jak? 15.07.12, 10:20
              Słuchajcie, nie odnieście wrażenia, że marudzę (sic!) ale wyjazd, który nie doszedł do skutku miał być typowo stacjonarny, nie planowaliśmy NIC zwiedzać, tylko nacieszyć się sobą, pogodą, wodą, książkami. Na codzień pracujemy na tyle intensywnie, że marzył nam się po prostu przeleżany urlop. Czasy intensywnego zwiedzania zabytków, miast czy szlaków górskich mamy za sobą, kiedy mieliśmy na to więcej siły, a na codzień mieliśmy się nawzajem 'bardziej' niż teraz. Być może za rok, dwa wróci nam chęć poznawcza, narazie dominuje żądza relaksu :) Dlatego nie zależy mi na objazdówce.
              Z Waszą pomocą raczej doszedłem do wniosku, że może lepiej jednak się nie zatrzymywać na północy Chorwacji, tylko uderzyć do CG i np. osiąść w Ulcinj, tam plaże podobno nawet trochę piaszczyste... Czy uważacie, że się "nie opłaca" dymać taki kawał na południe?
              • Gość: tom Re: Chorwacja, Czarnogóra - na wariata - jak? IP: *.tvkstella.pl 15.07.12, 10:44
                Zdecydowanie - nie! To jest, rzecz jasna, moje zdanie, inni mogą mieć inne. Jeśli chcesz tylko uprawiać LB (leżenie bykiem) plus ew. czytanie, to nie trzeba dymać aż pod albańską granicę, aby mieć piaseczek. zresztą - jak zobaczysz ten piaseczek, nie spodoba się, gwarantuję. To, co oszczędzisz na ciut niższym koszcie pobytu, zeżre Ci koszt dojazdu. A skoro zwiedzanie Cie nie porywa, to po co jechać do MNE, mijając po drodze wszystkie atrakcje HR?
                Spróbuj zweryfikować ten pomysł raz jeszcze i wybrać np, jakąś niewielką, spokojną miejscowość w północnej lub środkowej Dalmacji, z 15- km od jakiegoś miasta, i tam się zainstalować właśnie na LB, robiąc sobie od czasu do czasu wypad do miasta (zakupki, knajpkowanie). To co oszczędzisz na dalekim dojeździe - to Twój czysty zysk (czas dojazdu plus koszt jazdy do Ulcinj).
                Jest taki fajny camp Raca, nieco na południe (ok. 15 km) od Senj - urokliwie, spokojnie, czyściuteńkie morze i pięknymi skałami i bogatą fauną podmorską. Tylko trzeba znaleźć miejsce na namiot z dala od Jadranki, która przechodzi nad częścią kempingu. Sporo kempingów przydomowych jest np. w pasie miejscowości od Biogradu przez sv. Filip i Jakov, Turanj, sv. Petar, są w Sukosan, są w tym regionie też w Pakostane chociażby i - nieco na południe - w Rogożnicy.
                Zresztą - co będę wymieniał...
                Tu:

                pl.camping.info/chorwacja/kempingi
                masz źródło wiedzy - brać, wybierać, nie marudzić!

                • hepik1 Re: Chorwacja, Czarnogóra - na wariata - jak? 15.07.12, 10:55
                  Tom dobrze prawi ;)
                  Jeśli ma byc byczenie,to po co tak daleko?
                  Piasek?
                  Najwyzszy czas odkryć zalety żwirku albo wręcz półek skalnych,zwlaszcza gdy sie posiada umiejetnośc pływania.
                  Namiocik wtedy sie przyda na jakis nocleg po drodze ,by nie łazić po chałpach i szukać noclegu na jedną noc.A wtedy i karimata wystarczy.
              • Gość: Wróciłem Re: Chorwacja, Czarnogóra - na wariata - jak? IP: *.play-internet.pl 29.07.12, 09:53
                Oczywiście - TAK. Dojazd przez HR jest banalnie prosty, nawet bez nawigacji (mapę trzeba niestety mieć). Noclegi w MNE są o połowę tańsze niż w HR. Za 4 osoby Igalo (dzielnica HercegNovi) można znaleźć za 25E. Woda czysta, plaże kamieniste i do stacjonarnego siedzenia można dorzucić zwiedzanie miasteczek w zatoczce lub rejs za 10-30E. W Ulcinj jest b. tanio plaże natomiast mogą nie wszystkim przypaść do gustu - jest brudniej i dość tłoczno. Jeśli potrzebujesz namiarów pisz: bj05092008@interia.pl wróciłem 2 tygodnie temu z MNE, AL, BiH
    • Gość: mała Re: Chorwacja, Czarnogóra - na wariata - jak? IP: *.tarnowskiegory.vectranet.pl 15.07.12, 21:22
      Zdecydowanie Ulcinj nie. Plaża choć ładnie się nazywa:) niestety brudna, a piach jest koloru żółto ziemistego i raczej przypomina spłowianą ziemię piaszczystą.
    • maruda Re: Chorwacja, Czarnogóra - na wariata - jak? 16.07.12, 19:08
      Chciałem zbiorowo podziękować za cenne rady. W drogę! :) Jak wrócę to opowiem co i jak. Freestyle :)
      • Gość: tom Re: Chorwacja, Czarnogóra - na wariata - jak? IP: *.tvkstella.pl 16.07.12, 19:26
        Szerokiej, i udanego wypoczynku!
        Nie zapominaj, że pracujesz na rzecz tych, ktorzy skutecznie udowadniają wyższość turystyki takiego typu nad wszelkimi BP i innymi wynalazkami dla ludzi pozbawionych fantazji ;-))
        Bawcie się dobrze!!!
    • maruda Się da! 23.07.12, 14:35
      Pozdrawiam serdecznie znad brzegu Adriatyku!
      Ale po kolei:
      1. Wyruszyliśmy w poniedziałek bardzo późno, bo drobne naprawy samochodu zajęły znacznie więcej czasu niż planowałem. Stąd pierwszy nolceg - z poniedziałku na wtorek był już w Krakowie u mojego brata.
      2. Odcinek Kraków - Balaton pokonaliśmy we wtorek między ok. 9:30 a 15. Przejścia w Cieszynie i Komarnie. Przejazd przez Polske - bez zastrzeżeń, przez Wegry też ok, natomiast Słowacja to był koszmar. Złe oznakowanie dróg, nie pokrywająca się z naszą mapą (wydawca deklaruje aktualny stan na 2011) numeracja dróg i kompletnie zdezorientowany GPS. Najdłuższa, najmniej przyjemna część trasy.
      3. Nad Balatonem spaliśmy na pierwszym lepszym małym polu namiotowym za 12e/noc. Sam Balaton - gęsta, mętna zupa z zawieszonymi szarymi gęstszymi glutami. Kilkanaście lat temu nie zapamiętałem go aż tak zniechęcająco ;)
      4. Odcinek znad Balatonu do Letenye - śmignęliśmy gładko, potem przez Chorwację też raz dwa, bez problemów z nawigacją. Wyjechaliśmy ok. 9.00, w Senj w Chorwacji byliśmy ok. 16.00.
      5. Z Senj skierowaliśmy się w stronę Rijeki wzdłuż wybrzeża - w poszukiwaniu jakiegoś pola. Faktycznie większość z nich leży tuż przy trasie, ktrórą bardzo słychać. Zatrzymaliśmy się w Sibinj - na jedynym w tej wiosce polu o tej samej nazwie. 23e/dobę. Dużo głośnych Niemców okupujących kampery rozstawione ciasno wzdłuż linii morza. Ale najważniejsze - to b. mała odległość namiot - morze - łazienki. Można ćwiczyć jak to nazwaliście LB :)
      Byliśmy tam jednak tylko 1 noc, bo odległość od drogi była jednak w nocy dość zauważalna, a dodatkowo przeważył problem z wodą, tzn ciepła była tylko czasem, a i zimna bywało, że znikała, gdy np. ktoś inny korzystał w tym samym czasie z prysznica i umywalki.
      6. Znaleźliśmy fajny kemping Kozica, kilka km dalej w stronę Rijeki (był jeszcze jeden całkiem całkiem w miejscowości Selce, ale niestety tam plaża=port) - duży teren, da się uciec od hałasu drogi, sporo drzew, więc dużo cienia. 26e/dobę. Prysznice z ciepłą wodą cały czas i bez problemu z ciśnieniem. Plaża może ciut mniejsza, ale każdy się mieścił. Jedyny problem na tym polu był z prądem, bo niestety mają inne niż znamy w PL gniazdka. Ale chwilę zajęło mi znalezienie pomocnego wczasowicza z jakiegoś kampera, który miał narzędzia i z pomocą taty - elektryka w telefonie przerobiłem wtyczkę z przedłużacza polskiego na wtyczkę chorwacką. Samą wtyczkę otrzymałem w recepcji. Niestety nie mieli żadnych przejściówek, a jedynie proponowali wizytę w sklepie elektrycznym lub u elektryka. Kolejne euro w plecy plus szkoda dnia na szukanie, więc okazuje się, że da się to zrobic samemu :)
      7. Od soboty wieje bardzo silny wiatr i zachmurzyło się, plus w nocy z soboty na niedzielę była kilkugodzinna burza z piorunami. Większość namiotów poznikała, wszyscy uciekli. Nasz jeden mały namiocik też ucierpiał - trzymaliśmy tam rzeczy plażowe i jakieś szpargały, w nocy pod naporem wiatru pozrywały się linki łączące stelaż. Nasz namiot, w którym śpimy na szczęście jest mocno wodo- i wiatroszczelny, więc w miarę bezpiecznie przetrwaliśmy.
      8. W niedzielę wiatr nie ustawał, postanowiliśmy się ruszyć. Pojechaliśmy w stronę Zadaru i wylądowaliśmy na Kamp Sibuljna, skąd piszę. 26e/dobę. Opisywany na forach kemping, polecany przez większość turystów. Faktycznie - bardzo zadbany teren, czyste łazienki, woda ciepła bez przestojów, ciśnienie ok! Cicho, spokojnie, plaża długa, rozkłada się na niech ruch na tyle, że w prawo i w lewo ok 20 m nie mamy nikogo :) Niestety nadal wieje niemiłosiernie i są cały czas chmury, choć dziś przebija trochę słońca.
      9. Jeśli pesymistyczne prognozy się potwierdzą, to być może jutro, pojutrze wystartujemy w stronę Polski z postojem w aquaparku na Węgrzech. Zobaczymy.

      Bardzo Wam dziękuję za wszystkie wpisy w moim i wielu innych wątkach, dzięki którym odważyłem się po prostu wsiąść w samochód i ruszyć w nieznane :) Hej przygodo! :)

      Pozdrawiam wśród szumu fal!
      • hepik1 Re: Się da! 23.07.12, 15:24
        Obszernie i konkretnie.
        Najbardziej mi zaimponował ten fragment:
        " potem przez Chorwację też raz dwa, bez problemów z nawigacją."
        Brawa dla nawigacji,w końcu na autostostradzie nie ma lekko ;)
        Na pocieszenie od tego wiatru-w zeszłym roku o tej porze lało jak z cebra ;)
        • Gość: maruda Re: Się da! IP: *.adsl.net.t-com.hr 23.07.12, 15:33
          ;]
          Nawigacja w szerokim znaczeniu, czyli np. oznakowanie zjazdów :) Nie tylko pudełeczko z gps :)
          Sprawa oznakowania jest dla mnie b. ważna bo jestem mistrzem w błądzeniu, nawet na znanych od lat trasach :)
      • alfa36 Re: Się da! 23.07.12, 15:30
        Odwagi zazdroszczę. Jak się dogadujecie z Chorwatami? Pozdrawiam
        • Gość: maruda Re: Się da! IP: *.adsl.net.t-com.hr 23.07.12, 15:38
          Jak się dogadujemy? Z reguły odpowiadają uprzemie, gdy po przyjacielsku się zagada :)
          A na serio - nie bardzo chcą mówić po angielsu, gdy mówię do nich tym języku odpowiadają albo po chorwacku albo po niemiecku, więc albo przechodzę z niechęcią na łamany niemiecki, albo na polski. Polski wywołuje u nich głęboki oddech ulgi, i jadą już dalej po polsku :)
          nie zaczynam jednak nigdy rozmowy z nową osobą od mówienia po polsku, bo wydaje mi się to conajmniej niekulturalne i kojarzy z typowymi Niemcami lub Francuzami, wg których wszyscy powinni mówić w ich językach :)
      • Gość: maruda Re: Się da! IP: *.adsl.net.t-com.hr 23.07.12, 15:49
        a wi-fi na plaży to totalnie odlotowe połączenie oldskulowych wakacji i nowoczesnych technologii :D
        tinypic.com/r/18j0c6/6 z pozdrowieniami raz jeszcze! :D
        • alfa36 Re: Się da! 23.07.12, 16:01
          Pytam o język, bo chcę się podszkolić w angielskim lub kontynuować niemiecki. Jedno i drugie to jakas inwestycja, więc zastanawiam się, co bardziej przydatne (niemieckim kiedys mowilam bardzo dobrze, angielski dla począkujących).
          • hepik1 Re: Się da! 23.07.12, 16:10
            Jak Chorwat wrócił z emigracji albo z saksów w Australii,USA lub Kanady-po angielsku.
            Jesli z Niemiec a tam ich najwiecej zarabiało ,zdecydowanie po niemiecku.
            A najprościej po polsku ,w końcu i my ,i oni to Słowianie . ;)
            Najgorzej jak próbujemy po chorwacku...wtedy ni w ząb.
            Dobar dan i hvala w zupelnosci wystarczy ;)
            • Gość: maruda Re: Się da! IP: *.adsl.net.t-com.hr 23.07.12, 19:29
              A jak Chorwat oporny to i z ice-coffe/caffe frappe zrobi gorace male macchiato :) Niestety nie znają tu chyba kawy na zimno, bo haslo cafe frappe wywoluje dziwne spojrzenie, ice-cafe juz bardziej, ale pytaja czy wlozyc do goracej kawy galke lodow, a kiedy probowalem po kolei mowic co ma i jak nalewac, kiwajac twierdzaco glowa i powtarzajac "ja, ja, kalt milch" za moim "cold milk", podstawila kawe pod spieniacz goracego mleka w maszynie :]
              Gdzie te czasy, kiedy kelner robil kawe na _zimno _ręcznie_ i do tego w shakerze? :o)

              Dodałbym jeszcze, ze zdecydowanie wziecie materaca dmuchanego bylo dobrym pomyslem. Plus zainwestowalem w pompkę elektryczną która pompuje go w dosłownie kilka minut. Przy częstych zmianach miejsca, rzecz niezastąpiona.
              Przydaje się też rozgałęźnik z przedłużaczem do gniazdka na zapalniczkę. Gdy ma działać w drodze jednocześnie lodówka, gps i ladowarka do telefonu nagle okazuje się, że mieć trzy gniazda to dobra rzecz.
              Zauważyłem dziwną rzecz- mam nadzieję, że to nie żadne przepięcie na złączach, ale gdy lodówka jest podłączona do zwykłego gniazda jednym kablem, a drugim do gniazda w aucie, to mimo braku kluczyków w stacyjce- działa radio :)
        • heca7 Re: Się da! 23.07.12, 18:19
          Autentycznie zzieleniałam z zazdrości :) Ja też już tak chcę !
    • maruda Re: Chorwacja, Czarnogóra - na wariata - jak? 08.08.13, 16:46
      Podbijam wątek, bo znów znienacka trzeba podjąć decyzję urlopową no i... jedziemy do Chorwacji. W tym roku w trójkę, ciut większym samochodem i z nastawieniem na jakiś pokój, namiot bierzemy tylko awaryjnie.
      Myślę też o innej trasie, tzn przez Czechy i Austrię, żeby było jak najdłużej autostradą, żebyśmy mogli się z żoną zmieniać za kółkiem i żeby było jak najprościej (wielkie NIE dla przejazdu przez Słowację rok temu :)
      W razie pytań pozwolę sobie skorzystać z Waszych cennych rad! :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja