Dodaj do ulubionych

Jedzenie w knajpach/restauracjach kontra weki

17.07.12, 19:50
Nie chciałam już "mordować" i tak przydługeigo wątku samejmamy, ale z okazji dzisiejszego artykułu w Onecie "muszę" uzupełnić temat.

Ja wożę weki i żywię rodzinę sama bo od zawsze mam dystans do żywienia zbiorowego. Dostatecznie dużo , choć w sumie niewiele widziałam i słyszałam o przygotowywanym jedzeniu, higienie, terminach przydatności etc.. Sama jak trzeba zjem to i owo, ale że dzieci jeszcze mam małe to obawiam się sensacji z tego tytułu, zwłaszcza na wakacjach.

Zatem nie wożę weków dla oszczędności tylko dlatego że chcę jeść to co na prawdę lubię i lubię wiedzieć co to naprawdę jest, a nie co powinno być wedle menu..

Nie znam standardów chorwackich, więc nikogo nie osądzam według polskiej miary - może znawcy Chorwacji się wypowiedzą. Natomiast bez wątpienia budzi moje wątpliwości co do super świeżości dań, choćby bardzo wysoka temperatura w sezonie.
Ja stołowałam się jedynie piwem chorwackim a dzieci lodami, ale już lody nawet pod markizami bywały przy prawie 40 stopniach podtopione - a to wiadomo czym grozi.

wiadomosci.onet.pl/kraj/nadmorskie-restauracje-od-kuchni-trzeba-uzdrawiac-,1,5191547,wiadomosc.html
Obserwuj wątek
    • renik17 Re: Jedzenie w knajpach/restauracjach kontra weki 17.07.12, 20:29
      Pierwszy raz jedziemy do Chorwacji, zamierzamy częściowo żywić się w restauracjach ale chciałabym też wziąć coś na początek z domu. Dużo osób pisze, że bierze zawekowane mięso, przyznam szczerze, że nigdy tego nie robiłam, myślałam raczej żeby zabrać z domu zamrożone mięso. Jeśli możesz to napisz mi jak sie przygotowuje takie mięso, tylko plisss łopatologicznie mi to wytłumacz, bo kiepska ze mnie kucharka. Żeby nie zaśmiecać forum to podaje adres email reni1410@interia.pl Dziękuję i pozdrawiam.
    • Gość: JJ Re: Jedzenie w knajpach/restauracjach kontra weki IP: *.dynamic.chello.pl 17.07.12, 21:46
      Verka podała słuszne argumenty dlaczego wozi wekowane mięso, bo czesto zarzucano jako powod niby bezsensowne oszczedności.Hepik podkreslił,ze taki sposob przygotowania wymaga wiedzy i pracy . To jest prawda. Mysle,ze tę wiedzę verka powinna udostępnić na forum , bo może wiele osob skorzystać. Mogę potwierdzić,ze bezpieczniejsze jest wożenie mięsa prawidłowo wekowanego niż mrożonego. Poruszony temat lodow to temat na inna dyskusję. Toczył sięw aspekcie stać czy nie stać rodzicow na lody i od tego uzależniać udany urlop maluchow. A chodzi o coś zupełnie innego.
    • trypel Re: Jedzenie w knajpach/restauracjach kontra weki 18.07.12, 13:10
      dla mnie weki są smutną koniecznoscią - przy grupie 10-12 osob z tego 5 dzieci wyprawa do knajpy to wyprawa przez duże W. Raz ze względów finansowych (zwłaszcza w Chorwacji), a dwa ze względów logistycznych (wybór dań, marudzenie,itd ).
      Stad zawsze było pare słoików do tego kluchy i obiad w 10 minut gotowy.

      W tym roku po raz pierwszy weków nie wzielismy (jedynie kabanosy podrózne) i było super.
      Ale raz że bylismy w tańszym niz Chorwacja miejscu a dwa że lokalne produkty były dostępne bez ograniczeń i w dobrych cenach. No i praktycznie codzienne wyjscia do knajpy nie zabijały finansowo a żadnego dystansu do zywienia zbiorowego nie miałem i nie mam :)
      Dzieci (i to 2,5 roku i to 13 lat) żrą od poczatku wszystko i wszędzie i są odporne w związku z tym na jakies lokalne szczepy coli.
          • Gość: Irek Re: 8yles w Italii ? IP: *.dynamic.chello.pl 18.07.12, 20:36
            A ty nie kumasz bazy? Chodzi o to , że piszący tutaj nie włażą butami na forum włoskie i nie obrażają. Będę jechał jeszcze do Włoch to grzecznie wejdę na wasze forum. We Włoszech byłem 2 razy ale na szybkich wycieczkach. Może za rok pojadę na wczasy z rodziną. Jednak jak będą mi dogadywać tacy forumowicze jak ty i kolega wyżej to się zniechęcę. Tyle w temacie!
      • Gość: andzia wiesz za co mi wstyd??? IP: *.adsl.inetia.pl 18.07.12, 16:15
        Wstyd mi za to, że jestem urzędnikiem samorządowym, mam studia magisterskie + dwie podyplomówki, mam jedno dziecko, mąż również pracuje i nie stać nas na dwutygodniowe stołowanie się w drogich restauracjach w Chorwacji. Dlatego na pierwsze 2-3 dni zabieram coś z domu, a później na zmianę gotujemy lub jemy w restauracjach. Cały rok zbieramy na wakacje i na urlopie bardzo nie oszczędzamy ale też nie szalejemy... I uwierz, nie jesteśmy ciamajdami, którzy są życiowo niezaradni, po prostu przeciętnego Polaka nie stać na wakacje za 10tyś. Pozdrawiam.
          • agniecha17 Re: wiesz za co mi wstyd??? 19.07.12, 00:15
            Witam, pewnie nie powinnam się wypowiadać, bo to mój pierwszy wyjazd z dziećmi do Chorwacji, ale dorzuca i ja co nieco. Jako mama dwójki dzieci 4 i 8 lat, widzę, ze wozenie jedzenia typu weki nie jest konieczne, żeby dobrze i zdrowo zjeść. Wzięłam ze sobą sos spaghetti na dwa obiady, uwielbiają go dzieci i mąż. Zrobiłam dzień wcześniej z kilograma mięsa, zamrozilam w dwóch pojemnikach i jeden dzień klasycznie plus dojadanie na kolacje, drugi dzień ze swiderkami i żółtym serem zapiekany. Reszta obiadów i kolacji na ciepło, zabiera mi to pól godzinki, a ze wszyscy uwielbiają kuchnie srodziemnomorska to jedzenie jak w restauracji, uwielbiam gotować. Dzieciaki wymeczone basenem zapadają pyszny obiad w klimatyzowanym pokoju, a nie szwedaja się w największy upał po restauracjach. Trochę ryżu, czosnek, cebula, papryka, pomidory i opakowanie mrozonych muli czy innych owoców morza po 25 kun i obiad dla 4 osobowej rodziny gotowy. Dzieciaki przez upał nie szukają słodkości, tylko dużo owoców, arbuzy są przepyszne, nektarynki, brzoskwinie. Na śniadanie ulubione płatki i naprawdę żyć nie umierać. Pozdrawiam
              • agniecha17 Re: wiesz za co mi wstyd??? 19.07.12, 00:49
                Zrobiłam w Polsce porządna ilośc sodu bolonskiego, zamrozilam w pojemnikach, przewiozlam w lodówce samochodowej do Chorwacji, czyli było na miejscu na wpół rozproszone, potem do lodówki i dwa dni jedzenia z głowy. Robienie wekow jednak jest trochę kłopotliwe. Zreszta ceny są podobne w sklepach, no może mięso nieco droższe, więc można swobodnie gotować szybkie, lekkie obiady i kolacje.
                  • dokto Re: wiesz za co mi wstyd??? 19.07.12, 07:39
                    Agniecho, nie idź tą drogą żeby ponownie zamrażać to co się rozmroziło!

                    Zaciekawiła mnie ta potrawa z mrożonych muli. Można je dostać i u nas. Czy możesz podzielić się tym przepisem?
                        • sofia41 Re: wiesz 01.08.12, 12:44
                          tu nie o to chodzi żeby nie gotować ale żeby nie wozić gotowego czyli weków i tego całego kramu, wszytko można kupić na miejscu i zrobić polskie potrawy z lokalnych produktów, będzie jak polskie z chorwackim, wakacyjnym smakiem,
                          zapewniam, bombowe smakowe przeżycie
                          • hepik1 Re: wiesz 01.08.12, 13:00
                            Zośka,na litość,weków nie trzeba gotowac na miejscu.Odkrecasz wieczko ,podgrzewasz i masz na talerzu.
                            A kupujac na miejscu(drozej) kilogram wołowiny,kroisz,doprawiasz,gotujesz (albo smażysz albo dusisz) -to co w końcu krócej wychodzi?A smak chorwacki do polskiego weka mozna zawsze dodać ;)
                            • sofia41 Re: wiesz 01.08.12, 14:53
                              > Zośka,na litość,weków nie trzeba gotowac na miejscu.Odkrecasz wieczko ,podgrzew
                              > asz i masz na talerzu.

                              hepik ale to odgrzewane a kupując na miejscu masz świeżutkie mięso z ich, chorwackim charakterystycznym smakiem, no i w końcu ile możesz zaoszczędzić na 1 kg ?
                              kotleciki mielone, gdzie indziej zwą beefy (wołowina) robi się błyskawicznie, przyprawy jak na tatara - żółtko, cebulka (mają bardzo dobrą), pieprz, sól (wyśmienita i tańsza), papryka, trochę magi, oliwka - wymieszać i na kilka minut na patelnie, mięso w środku musi być różowe,
                              szybciutku, zapach świeżego miąsa, palce lizać
                              to tanio
                              trochę drożej ale np. steki wołowe, widzisz co kupujesz, z polędwicy albo filetowe, na patelnię, 3 minutki na stronę i super papcio gotowe
                              myzlisz, że te weki wyjdą dużo szybciej i taniej ?
          • gazeta_mi_placi Re: nie bluznij 19.07.12, 08:57
            Ale miejscowe potrawy są przede wszystkim dla weczkowych za drogie i na tej bazie stosują wygodną dla siebie nadbudowę, że jedzenie miejscowe jest paskudne i na pewno nieświeże.
            Znany w psychologii system wyparcia, nie stać mnie na coś będę się starać to obrzydzić sobie albo wyszukiwać negatywne (te zawsze się zdarzają, podobnie jak biegunka po weczkach) przypadki np. zatruć.
    • Gość: JJ Re: Jedzenie w knajpach/restauracjach kontra weki IP: *.dynamic.chello.pl 19.07.12, 19:04
      Kiedy ja wekowałam mięso na urlop to spędzałam go pod namiotem . Wtedy nie było dyskusji o apartamentach , lodowkach czy klimatyzacji, bo były to czasy kiedy większość forumowiczow w optymalnej wersji chodziła z pieluchą / nie bylo pampersow/. Tak ze z perspektywy bardzo dawnych czasow podzielę się moją opinią. Wekować mięso tylkoprzesmażone np schab czy kurczaka albo w kawałku czy mielony karczek/ bez cebuli /. N Gorące mięso upakować do słoika, po wystygnięci słoiki zagotować ok 30 min.. Przygotować maksymalnie krotko przed wyjazdem . Przy dzisiejszych warunkach przewożenia i mozliwości trzymania w chlodzie w domu a potem w lodowce w apartamentach można przyjąc ze gotowane 1 raz wystarczy . Takie mięso dopiero na miejscu przygotować na gotowe tzn cebulka czy sos np z torebki czy mielone jako dodatek wg przepisu.Taki sposob daje większą gwarancję na bezpieczne przetrzymanie przez okres 2 tyg.
    • Gość: chlopiec_z_plakatu Re: Jedzenie w knajpach/restauracjach kontra weki IP: *.centertel.pl 19.07.12, 23:51
      Czytam ten wątek z niedowierzaniem i nie rozumiem po co w ogóle jeżdzic do innych krajów jak się lubi tylko pasztetową i polską kiełbasę w słoiku,polskie piwo i mineralną.Nie nasze Wam szkodzi przecież każdy Polak ma polski organizm.Nawet hepik bije brawo za odwagę.Pytam jaką odwagę ? Jedząc miejscowe potrawy poznajemy ludzi ich kulturę zwyczaje sprzyja to integracji wzbogacamy swoje wnętrze.Jeszczę trochę Bałtyku w butelkach zabierajcie ze sobą.
      • verka77 Re: Jedzenie w knajpach/restauracjach kontra weki 20.07.12, 07:41
        Hepik pewnie długo tu już, a ja od miesiąca :) Początkowo tez nie wiedziałam za jaką odwagę, ale teraz rozumiem, że wiedział że rozpęta się bezsensowna dyskusja w zupełnie innym kierunku niż zamierzony...szkoda że nikt się nie odniósł do tego co napisałam w 1 wypowiedzi , sądziłam że to forum jest po to by sobie polecać warte odwiedzenia miejsca, ew. ostrzegać przed niewypałami, a tymczasem lektura smutnie dowodzi tego że niekoniecznie. trzeba poświęcić trochę czasu by wyszperać wartościowe informacje na temat.
            • Gość: Irek Re: Jedzenie w knajpach/restauracjach kontra weki IP: *.dynamic.chello.pl 20.07.12, 10:17
              Verka wnosisz na forum konkretną, pomocną wiedzę. Jesteś forumowiczem fajnym, kulturalnym i przede wszystkim normalnym .Niestety zawsze na jakiś forach występują i ci drudzy (zero kultury, wyczucia i przede wszystkim konkretnej wiedzy). Oni zawsze robią na przekór, dlatego im odpisuje się tylko raz, pokazując co się o nich myśli. To na ogół bardzo młodzi ludzie a właściwie chłopcy bo do facetów im daleko. Dłuższa dyskusja z nimi nie ma sensu bo to ich właśnie karmi. Tu takich trolli masz ewidentnie w postaci GAZETY oraz PRECZ. I Verka rób swoje bo nie ma najmniejszego sensu się nimi przejmować, podobnie jak wszelkimi osobami , które myślą, ze pozjadały wszystkie rozumy i są nietolerancyjne. To , że masz rację oraz jak świetny wątek założyłaś świadczy ilość wpisów przez "normalnych" forumowiczów, ich zapytania i prośby o przepisy. Także trolle włączają się w wielkie wątki by zaistnieć. Na co dzień w życiu nie anonimowym nie mają posłuchu bo ci co znają ich bliżej wiedzą, że są nie obrażając ich "inni". Próbują rozwalić czyjeś poglądy, czyjąś pracę. Mimo wszystko wreszcie ich ktoś słucha, przepraszam czyt! Verka tak trzymaj dalej i pozostań sobą!
    • sofia41 Re: odpowiadam na twoj post 20.07.12, 08:22
      verka77 napisała:

      Ja wożę weki i żywię rodzinę sama bo od zawsze mam dystans do żywienia zbiorowe
      > go. Dostatecznie dużo , choć w sumie niewiele widziałam i słyszałam o przygotow
      > ywanym jedzeniu, higienie, terminach przydatności etc.. Sama jak trzeba zjem to
      > i owo, ale że dzieci jeszcze mam małe to obawiam się sensacji z tego tytułu,
      > zwłaszcza na wakacjach.

      nie musisz stołować się zbiorowo, możesz przgotować jedzenie z miejscowych produktów, są świetnej jakości

      > Zatem nie wożę weków dla oszczędności tylko dlatego że chcę jeść to co na prawd
      > ę lubię i lubię wiedzieć co to naprawdę jest, a nie co powinno być wedle menu..
      >
      z kupionego mięsa w Chorwacji możesz zrobić to co naprawdę lubisz, smakuje jak polskie,
      piwo chorwackie, świeże pieczywo nawet lepiej od polskiego..........
      Nie wożąc tego całego kramu, dojedziesz do Chorwacji wygodnie w nieprzeładowanym samochodzie, zaoszczędzisz trochę na benzynie i na nerwach. Polecam.

      • verka77 Re: odpowiadam na twoj post 20.07.12, 08:37
        Sofia41 - zgadzam się : piwo jak najbardziej - zdegustowałaam wszystkie dostępne chorwackie i jeszcze sporo przywiozłam do PL, pieczywo - chciałabym dopytać, bo już któs pisał, że jest świetne, a ja spotykałam tylko takie które mnie absolutnie nie odpowiada - wyglądało jak polski francuz wek tylko troche większy: w każdy razie słodkawe białe miękkie pieczywo i innego nigdy nie widziałam - ale w sklepie byłam dopiero późnym popołudniem.. to o jakim chlebie mówisz ? następnym razem go wyszkukam chetnie ( ja lubię raczej razowe, żytnie, wieloziarniste)
        Natomiast gotowanie z produktów chorwackich mozna rozwazyc - ale tez prosilabym o konkrety: co jest oryginalnego i wartego sprobowania ? Poleć coś..
        Ten wariant ma małą wadę - trzeba przyrzadzac to od a do z na miejscu, a moje weki szykuje w domu i na miejscu tylko odgrzewam, po plazowaniu/zwiedzaniu zimny przycznic i obiad za 10 min gotowy. ale od czasu do czasu moge sie poswiecic w tym celu.
        Nno i dla mnie te 8 sloikow to nie az taki nadbagac, a nerwy żadne :)
        • Gość: chlopiec_z_plakatu Re: odpowiadam na twoj post IP: *.centertel.pl 20.07.12, 09:16
          Oryginalne jest prawie wszystko w Chorwacji jak dla mnie.Gotowałem dla mojej rodziny parzybrodę z jagnięciny czyli kapuśniak z papryką świeżą i pomidorami lekko na ostro,gulasz jagnięcy z ziemniakami,spaghetti z mięsem mielonym(trzy gatunki wołowina,jagnięcina,wieprzowina),małże z makaronem w białym winie z oliwą z oliwek bardzo proste danie i tanie.W Baśka Voda jest super rzeżnik Mesnica Erstic ul.Frankopanska 4 wszystko świeżutkie jak poprosisz to przygotują co chcesz na drugi dzień w innych miasteczkach chyba jest podobnie.Mają kiełbaski surowe na gril oraz pyszne cevapcici.Ryby są drogie ale my kupowaliśmy od czasu do czasu.Chleb zdecydowanie wolimy polski.Wymyśliłem nawet zupę figową z makaronem pycha.Ogólnie tak jak pisała Sofia41 masz wszystko na miejscu świeżutkie,pyszne warto zabawic się kucharza od czasu do czasu.Ja gotowałem co drugi,trzeci dzień bo sporo jeżdziliśmy zwiedzac okolicę dalszą i bliższą.
        • sofia41 Re: odpowiadam na twoj post 20.07.12, 10:25
          verka77 napisała:

          ..... to o jakim chlebie mówisz ?
          mialam na mysli baquettes, ciemny, ziarnisty chleb możesz kupić w Lidl' u
          pst: my na zagraniczne wczasy jeździmy od wieli, wielu lat i nauczyliśmy się jeść wszystko i nie wybrzydzamy, będąc na urlopie jesteśmy szczęśliwi, że nie musimy jeść tego co w domu

          ... trzeba przyrzadzac to od a do z na miejscu, a moje w
          > eki szykuje w domu i na miejscu tylko odgrzewam,
          my lubimy tylko świeże, konserwy czy jak nazywacie weki przypominają mężowi czasy komunizmu i dostałby "białej gorączki" gdybym mu coś takiego podała, w Chorwacji słońce świeci przez ponad 12 godzin na dzień, więc w południe przyjemnie jest pobyć trochę w cieniu, zaznaczę, że my do Chorwacji jedziemy wypoczywać i się opalać a nie zwiedzać, jeśli już to raczej wieczorem, południe Europy najładniejsze jest podczas zachodu słońca, zatem mamy masę czasu ........., obiado-kolację jadamy najczęściej w restauracji
            • Gość: kromaniak Re: odpowiadam na twoj post IP: *.adsl.net.t-com.hr 21.07.12, 00:13
              Bierz jedzenie z Polski, bo:
              1.Jesz, co lubisz.
              2.Kupując żywność w Polsce, wspomagasz naszą gospodarkę a nie chorwacką.
              3.Żywność w Polsce jest znacznie tańsza niż w Chorwacji, szczególnie wędliny i sery.
              4.Wożenie jedzenia do Chorwacji to żaden obciach, wielokrotnie widziałem tu z własnym jedzeniem Niemców, Czechów, Słowaków i Holendrów.
              5.W miejscowościach turystycznych dominuje jedzenie typu: pizza, hot dog, zapiekanki, frytki i inne podobne "pyszności" zazwyczaj z najtańszych składników o nieznanej klientowi dacie przydatności do spożycia.
              6.Wychwalane często na forum sprzedawane w Chorwacji jako "domowe" czy "od gospodarza" różne rakije, wina, oliwa z oliwek i inne rzeczy to często kiepskie produkty dla naiwnych turystów, niekiedy tylko w ładnym opakowaniu (czy można kupić litr dobrego wina za 2 euro?), podobnie jest z chorwackimi piwami (karlowacko, ożujsko w porównaniu z piwami czeskimi, belgijskimi czy angielskimi, a nawet polskimi to produkty jakościowo bardzo przeciętne).
              7.Warto tu spróbować świeżych owoców morza i ryb, przede wszystkim z rusztu.
              Poza tym Chorwacja to piękny kraj, szczególnie wybrzeże - znakomite miejsce na wakacje.
              • Gość: chlopiec_z_plakatu Re: odpowiadam na twoj post IP: *.centertel.pl 21.07.12, 11:58
                Czy sugerujesz,że w miejscowościach turystycznych tego kraju nie ma sklepów spożywczych,mięsnych gdzie można się zaopatrywac ? Domowe produkty kupuję tylko od gospodarza zwłaszcza alkohole rakije,prośek najczęsciej u niego w piwniczce próbuję i jak ok to biorę.Wychodę z założenia,żeby jak najwięcej jeśc miejscowych produktów.Ale jak ktoś lubi tylko to co nasze nie nasze mu szkodzi to jego sprawa.
              • sofia41 Re: odpowiadam na twoj post 21.07.12, 13:33
                > 2.Kupując żywność w Polsce, wspomagasz naszą gospodarkę a nie chorwacką.

                Chorwacja powinna wprowadzić zakaz wwozu żywnośći i napojów dla urlopowiczów, zapas max na jeden dzień.
                Jedziesz tam i śmiecisz nie płacąc za to ani jednej kuny, korzystasz z ich dróg darmo, których koszt budowy jest olbrzymi. Robisz tłok na drodze, plaży i wszędzie gdzie przebywasz, zatruwając im powietrze gazami i potem, DARMO.
                Sądzisz, że to uczciwe wobec gospodarzy, którzy udostępniają ci wypoczynek na ich piąknym wybrzeżu ?


                • Gość: kromaniak Re: odpowiadam na twoj post IP: *.adsl.net.t-com.hr 21.07.12, 17:05
                  sofia41 napisała:

                  > > 2.Kupując żywność w Polsce, wspomagasz naszą gospodarkę a nie chorwacką.
                  >
                  > Chorwacja powinna wprowadzić zakaz wwozu żywnośći i napojów dla urlopowiczów, z
                  > apas max na jeden dzień.
                  > Jedziesz tam i śmiecisz nie płacąc za to ani jednej kuny, korzystasz z ich dróg
                  > darmo, których koszt budowy jest olbrzymi. Robisz tłok na drodze, plaży i wszę
                  > dzie gdzie przebywasz, zatruwając im powietrze gazami i potem, DARMO.
                  > Sądzisz, że to uczciwe wobec gospodarzy, którzy udostępniają ci wypoczynek na i
                  > ch piąknym wybrzeżu ?

                  "Sofia" to po grecku mądrość, ale Twój nik to podręcznikowy przykład paradoksu, bo mądrością obecnie "nie grzeszysz", o czym świadczy Twa wypowiedź. Poducz się, poczytaj jakieś podręczniki objaśniające przystępnie podstawy ekonomii oraz logiki (np. z serii dla opornych), a potem polemizuj, bo teraz się zwyczajnie ośmieszasz.
                  • Gość: dziadek Re: odpowiadam na twoj post IP: *.wask.wroc.pl 21.07.12, 22:28
                    jeden kraj, dwa światy, np, pieczywo.
                    W zeszłym roku zajechalismy na kemping i rozbiliśmy się obok rodaków którzy tam byli juz tydzień. Moje z pierwszych pytan to gdzie mozna kupić pieczywo, oni na to że jest piekarnia ale pieczywo chorwackie to lipa i nie da się jesc ew. bułki.
                    Na drugi dzień zaiwaniam do miasteczka, wchodzę do pierwszego spożywczaka a tam do wyboru, do koloru - chlebek jasny, chlebek ciemny, mieszany,bułeczki, drożdżówki. Najbardziej nam zasmakowal "krug peka" i "kukurizni" - pyszny żółty chlebek z maki kukurydzianej coś ala nasza weka, tylko kukurydziana.
                    Oni tydzień katowali się lipnym pieczywem z miejscowej piekarni a 200 metrów wcześniej spożywczy z wyborem co kto zapragnie

                    dlaczego ???
                    • hepik1 Re: odpowiadam na twoj post 22.07.12, 06:27
                      Prosząc w piekarni o chleb(kruh)najczęsciej sprzedawczyni podaje ten najtańszy,biały w kształcie naszej bułki paryskiej.
                      Tyle,ze on na kanapki,smarowania kiepsko się nadaje...po prostu trudno pokroic na wąskie kromki,miękisz sie rozpada itd.
                      To sie je najczęsciej jako dodatek np do ryb.
                      A gatunków samego chleba jest sporo:
                      integralni - mieszanina jasnej i ciemnej maki
                      s zrnom - z ciemnej lub mieszanej mąki(żytnia+pszenna) z ziarnami
                      šlapa - dość płaski bochenek, często z mąki kukurydzianej
                      bavarski - żytnio - pszenny z chrupiącą skórką
                      pogača - okrągła, dość płaska z białej mąki
                      lepinja - płaska, mała z białej (pszennej) gładkiej mąki
                      Dosyć trudno o chleb na zakwasie.W tamtym klimacie po prostu szybko pleśnieje.
                  • antycromaniak logika nie grzeszysz 21.07.12, 22:48
                    piszesz o zabieraniu rzeczy z Polski, a proponujesz Chorwacje jako miejsce urlupu, dajesz zarobic Chorwtowi za kwatere, dajesz zarobic obcym stacjom benzynowym,
                    jak juz to pojsc na calosc:
                    zabronic wczasow zagranicznych pod kara dozywociem, a w Polsce kazac kupowac tylko polskie towary w polskich sklepach,
                    wtedy wszystko bedzie arcypolskie,twoje polskie weki i twoja glupota
                    • Gość: kromaniak Re: logika nie grzeszysz IP: *.adsl.net.t-com.hr 22.07.12, 00:57
                      antycromaniak napisał(a):

                      > piszesz o zabieraniu rzeczy z Polski, a proponujesz Chorwacje jako miejsce url
                      > upu, dajesz zarobic Chorwtowi za kwatere, dajesz zarobic obcym stacjom benzynow
                      > ym,
                      > jak juz to pojsc na calosc:

                      Zabrałem głos w już wcześniej pojawiającej się na forum dyskusji i przedstawiłem swoje stanowisko w sprawie brania żywności z Polski, bo jeżdżę do Chorwacji od kilkunastu lat. Nigdzie nie sugerowałem, by wypoczywać tylko w naszym kraju, a sprowadzanie mych argumentów do absurdu to dość prymitywna metoda polemiki. Niech każdy jedzie na urlop, gdzie chce, wypoczywa, jak chce i wydaje pieniądze, na co chce. Niestety wielu (na szczęście nie wszyscy) Polaków ma kompleksy związane ze swą sytuacją finansową i na wakacjach, by odreagować, udają "panów", choć w rzeczywistości to gołodupcy, a wakacje są na kredyt lub odkładano na kosztem wielu wyrzeczeń kilka miesięcy. No, ale zgodnie ze staropolską zasadą, trzeba się zastawić, aby się postawić, pokazać znajomym, że nas stać, sfotografować tabliczki z nazwami chorwackich miejscowości, talerze z jedzeniem w konobie, by uwiarygodnić swój status majątkowy i budować "prestyż" społeczny zdjęciami z wakacji. Fotografie otwieranych i podgrzewanych weków wzbudziłyby przecież tylko śmiech u przyjaciół i nici z "presyżu" oraz podziwu w ich oczach, a rzucona od niechcenia wzmianka, że za kolację w konobie ( np. przyprawione mielone mięso zwane tu czewapczczi - a u nas kotletem mielonym, klopsikiem czy zrazami - z frytkami i sałatką kapuściano-pomidorową) dało się za 3 porcje 400 kun, w tym za butelkę kiepskiego wina zapłaciło 80 kun (wina, które "u gospodarza" kosztowałoby maks. 15 - 20 kun) , może zrobić wrażenie na niewtajemniczonych w chorwackie realia. Mniej kompleksów, więcej zdrowego rozsądku, tak jest lepiej dla portfela i własnego samopoczucia. Polecam w Chorwacji świeże ryby i owoce morza z grila oraz owoce dojrzewające w południowym słońcu, a nie jak u nas w chłodni, szczególnie te, które u nas trudno kupić, np. świeże figi. Kupowanie przy drodze albo od "gospodarzy" różnych alkoholi i przetworów to duża loteria.




                      • antycromaniak logika nie grzeszysz 22.07.12, 10:28
                        kromaniak ------------Bierz jedzenie z Polski, bo:
                        .Kupując żywność w Polsce, wspomagasz naszą gospodarkę a nie chorwacką.

                        kromaniak ------------Polecam w Chorwacji świeże ryby i owoce morza
                        > z grila oraz owoce



                        • hepik1 Re: logika nie grzeszysz 22.07.12, 10:54
                          A co tu sprzecznego?
                          Owoców morza w Polsce brak.A tym bardziej ryb.Polskie ryby na Wybrzeżu pochodzą z Wietnamu albo innych trawlerów chińskich operujacych na wszystkich wodach świata.
                          Czyli ryb sie nie wiezie.
                          Wiezie się mięso,bo Polacy są miesożerni i na ogół nie wyobrażaja sobie obiadu bez schaboszczaka ;)
                          A owoce w CrO tez są z importu.Oprócz fig ewentualnie brzoskwiń,.Ichnie mandarynki,pomarańcze,granaty czy inne cuda dojrzewaja w listopadzie .
              • Gość: vvv Ad.6 IP: *.ists.pl 21.07.12, 22:42
                Co do piw to pełna zgoda. Ale wiesz, człowiek po iluś tam godzinach jazdy, zmeczony drogą a często gorącem, albo wysuszony od klimatyzacji, jak się napije dobrze schłodzonego piwka to od razu odżywa.
                A co do wina, to za mniej niż 2 E kupisz grzeczne trunki na Węgrzech. Oczywiście za więcej również.
    • wislok1 Baaaaaaaaaaaaaaaaaardzo nieprzyjemna dyskusja 22.07.12, 22:49
      Nie poznaję tego forum.
      Niestety nie poznaję negatywnie.

      Osobiście uważam zabieranie jedzenia z Polski za niepotrzebne, bo w chorwackim Lidlu ceny prawie takie same jak w Polsce,
      a po prostu szkoda miejsca w aucie na żarcie z Polski,
      wszystko co miejscowe kupuje się na miejscu w Lidlu lub gdzie indziej i przyrządza,
      to jest poznawanie nie tylko kraju, ale także jego kuchni !!!!!!!!!!!
      Do tego jechać do Chorwacji, żeby jeść schabowe to jakaś czysta abstrakcja,
      totalna abstrakcja.

      No, ale do głowy by mi nie przyszło z tego powodu obrzucać błotem osoby o innych poglądach,

      które lubią weki

      lub mieszać z ziemią tych, którzy nie lubią weków
      • wislok1 Taaa 23.07.12, 00:12
        Np. we Włoszech w zasadzie nie ma czegoś takiego masowe wynajmowanie apartamentów jak w Chorwacji,
        tam się jedzie do hotelu, w hotelu jest wyżywienie i cześć.
        Moja siostra jest wyjątkiem, bo z koleżanką wynajmuje mieszkanie w Wenecji,
        same gotują, ale też ZAWSZE kupują CAŁE jedzenie na targu, ryby, owoce morza, warzywa, owoce.
        Nigdy, PRZENIGDY się nie spotkała z tym, żeby jakiś Austriak woził do Włoch weki lub wiózł do Włoch jedzenie w lodówce podróżnej. . Sens byłby z tego żaden, bo ceny są takie same, a jakość włoskiego jedzenia na miejscu jest o niebo wyższa.
        Polacy, których spotkaliśmy we Włoszech, mieli ZAWSZE pokój w hotelu z jedzeniem.
        Ma to swoje dobre strony, brak troski o jedzonko, więcej wolnego czasu
        i dla niektórych złe, je się to, co nam dają.
        Dla niektórych śpi się w ciasnych pokojach hotelowych, a nie w mieszkaniach.
        Więc dla indywidualistów ( rzadkich ) są wygodne apartamenty i indywidualnie przyrządzane menu, dla reszty hotele i posiłki w hotelach.
        Ich jakość jest dobra, więc nie ma powodu do narzekań.

        Rozumiem, że z racji polskich zarobków nie stać ludzi na hotele w Chorwacji ( te są tak samo, a nawet droższe niż we Włoszech ).
        Pomijając rejon Wenecji są chyba w tym roku na pewno droższe niż włoskie.
        Ale po co zabierać weki ?

        Sensu w tym nie ma poza pozorną oszczędnością, pozorną, bo to co się zaoszczędzi zabierając weki, się wyda na co innego.

        Najwięcej na wczasach się wydaje na:
        - "dojechaniu na miejsce" i wycieczkach na miejscu
        - pier..ołach typu prezenty pamiątek dla dzieci, zakupy dla rodziny w Polsce miejscowych specjałów ( czasem w płynie ), lody, pizza, napoje

        Nie znam takiego przypadku, żeby rodzice batożyli dziecko
        za to, że mu się zachciało pizzy, bili go po głowie za to, że chce pizzy
        lub żeby żona z siekierą powstrzymywała męża przed zakupem wina oraz rakiji do Polski, nie wspominając o zakupie piwa w sklepie czy wody mineralnej.

        I słusznie, bo wczasy to nie jest obóz dla masochistów

        Ale też nie pier... ludziom ostatnich głupot na forum, że 2 tygodnie wczasów w Chorwacji nas kosztowały albo mają kosztować 4-5000 złotych, a apartamenty są w sezonie po 20-27 euro.


        • wislok1 Cóż 23.07.12, 00:27
          Oczywiście największy koszt to koszt noclegu.

          Tu cudów nie ma w sezonie.

          Chorwacja w Unii jeszcze nie jest, ale poniżej 50 euro dla rodziny 2+2 w sezonie jest ciężko coś znaleźć.

          We Włoszech nie jest tanio, jeśli chodzi o jedzenie w restauracjach,
          tam jest raczej drogo.
          Tanio to są frytki, kawałki pizzy, itp.
          Ale z tego trudno się najeść.
          To są raczej przekąski dla ludzi, którzy mają wyżywienie w hotelach.
          We Włoszech nieliczne ristorante są dla tych, którzy wynajmują apartamenty i mają tyle kasy, że tam się stołują.

          To są inne światy: Włochy i Chorwacja.

          Włochy mają jeden OLBRZYMI plus dla dzieci: piaszczyste plaże, jednak tu Chorwacja przegrywa na całej linii walkowerem.
          Nie wierzycie, zapytajcie swoje dzieci, nie ma porównania.

          Dla dorosłych wygrywa Chorwacja fantastycznymi krajobrazami i czystą wodą.

          Gdzie jest lepiej, nie wiem,
          każdy ma swoje plusy i minusy.

          • trypel nie mogę wytrzymać jak znow kręcisz :) 23.07.12, 08:42
            wislok1 napisał:

            > We Włoszech nie jest tanio, jeśli chodzi o jedzenie w restauracjach,
            > tam jest raczej drogo.
            > Tanio to są frytki, kawałki pizzy, itp.
            > Ale z tego trudno się najeść.

            To jest prawdą TYLKO dla Włoch północnych (a i to z wyjątkami). Ponizej Neapolu ceny są zdecydowanie niższe niż w Chorwacji - na życzenie skan menu z ristorante z zamku w Agropoli - piekny XII wieczny zamek z niesamowitym widokiem na skaliste wybrzeże -
            www.wlochy.pl/agropoli.xml
            Restauracja była dość droga (ale dlatego że miejscowość turystyczna - nie podaję cen z naszego Santa Maria bo i tak nie uwierzysz :) )
            i tak:
            pizza od 2,5 (margerita) do 6 (fiorilli e mozarella) - każda dla jednej osoby dorosłej lub 2 dzieci
            primi piatti czyli kluchy:
            od 4,5 (al pomodoro) do 8 (e vongole czyli z małżami - z naprawdę dużą górą małży)
            ulbubione moich dzieci były gnocchi al tegame con mozzarella za 6 euro
            secondi piatti
            od 6 euro - bistecca di maiale (kotlet wieprzowy) aż do 9,5 za grigliata misto carne czyli mix grill porcja dla 2 osób
            Najdroższe - drugie dania z ryb i owoców morza:
            dorada 10 euro (za porcję - uczciwą)
            11 euro za krewetki (duże - 12 sztuk)
            ale też 6,5 euro za impepatadi cozze cotte (garnek muszli w oliwie)
            litr wina 4 euro (niezłe czerwone lokalne z beczki)
            + 1 euro za obsługę od osoby


            > To są raczej przekąski dla ludzi, którzy mają wyżywienie w hotelach.
            > We Włoszech nieliczne ristorante są dla tych, którzy wynajmują apartamenty i m
            > ają tyle kasy, że tam się stołują.

            Nieliczne????? w promieniu 2 km w małej wiosce miałem 3 knajpy. Jak dojechałem do Agropoli to miałem ich dziesiątki. To tam ludzie głównie chodzą po knajpach.

            >
            > To są inne światy: Włochy i Chorwacja.

            Nie należy Ialii traktować jak jednego kraju. Każda kraina jest inna - inni ludzie, inna kultura, inne morze, inne plaże

            >
            > Włochy mają jeden OLBRZYMI plus dla dzieci: piaszczyste plaże, jednak tu Chorwa
            > cja przegrywa na całej linii walkowerem.

            córa woli Chorwację - bo snorkluje, syn faktycznie Włochy

            Jakby Chorwacja miała rozsądniejsze ceny to chyba wolałbym Chorwacje ze względu na dojazd - 2500 km mnie troche wykończyło.
            • Gość: kromaniak dlaczego weki mają być złe? IP: *.adsl.net.t-com.hr 23.07.12, 11:51
              W UE jest wolny przepływ towarów, a Chorwaci, podpisując umowę przedakcesyjną, nie mogą zgodnie z prawem zabronić wwożenia przez turystów żywności do swego kraju. Jak ktoś wynajmuje w Chorwacji apartament z aneksem kuchennym (nie pokój hotelowy czy pokój u osoby prywatnej), a to popularny tu typ noclegu, znaczy, że jeśli będzie miał tylko ochotę robić to podczas wakacji, może przygotowywać wszystkie posiłki samodzielnie i jego sprawą jest, czy będzie je przyrządzał z produktów przywiezionych, czy zakupionych na miejscu. Jego sprawą jest też, czy przywiózł na urlop weki i inne jedzenie z oszczędności, czy z innych powodów, np. "miłości" do schabowych, naszych suszonych kiełbas, flaczków, gołąbków oraz polskiej wódki z ziemniaków. Każdy niech wypoczywa, gdzie chce i jak chce, i wydaje na urlop tyle, ile może na niego przeznaczyć. Argument, że, nie kupując lokalnych potraw, nie poznaje się w pełni kultury danego kraju, też nie przekonuje, bo - na szczęście - nie ma prawnego ani moralnego obowiązku tego robić, gdyż jak się jest na wakacjach, można nawet cały dzień siedzieć przy hotelowym basenie, jak robi to część, nie tylko polskich, turystów np. w Egipcie czy Turcji lub pić od rana, jak robią to niektórzy Polacy w Bułgarii. Poza tym, jeśli jeździ się na urlop od kilkunastu lat do tego samego kraju (nie znaczy, że w to samo miejsce), to prawdopodobnie podczas pierwszych kilku pobytów już poznało się to, co najbardziej charakterystyczne dla danego państwa. Niech każdy, przynajmniej w czasie urlopu, będzie sobą, żyje na luzie tak, jak lubi, by odreagować codzienny stres, a nie pod wpływem presji forumowych "pseudoarbitrów elegancji" udaje kogoś, kim nie jest, np. podjeżdżając z głośną muzyką 15-letnim szrotem pod apartament i zachowując się tak, jakby się miało zamiar wykupić pół Chorwacji czy lejąc pod stołem w lokalach przyniesioną wódkę do szklanki po zakupionym wcześniej napoju. Między innymi takie zachowania ośmieszają Polaków, a nie wożenie swego jedzenia na urlop.
              • wislok1 ?! 23.07.12, 13:36
                Gość portalu: kromaniak napisał(a):
                : Każdy niech wypoczywa, gdzie chce i jak chce, i wydaje na urlop tyle, ile może na niego przeznaczyć.

                A potem jedziesz pół strony krytyki zachowania innych turystów i bronisz weków jako najfajniejszych rzeczy pod słońcem,

                Parodia i jaja

                PS: to jest forum DYSKUSYJNE i ja przedstawiam swoje UWAGI subiektywne, a ty się rzucasz jak żaba na sznurku
                • wislok1 Re: ?! 23.07.12, 13:54
                  Nigdzie nie napisałem, że weki są złe.
                  Jak ktoś lubi, niech je zabiera.
                  Ale mi to kompletnie nie pasuje jedno do drugiego: Chorwacja i weki, schabowy z Polski
                  i Chorwacja.
                  W przypadku krajów nad Morzem Sródziemnym ich kuchnia jest tak pyszna i tak różna od naszej, że schabowy i weki są "profanacją"

                  Taki mam gust i nie ma co się obrażać.
                      • des4 Re: ?! 23.07.12, 14:53
                        zwisa mi i powiewa twoja opinia co do czego pasuje

                        będę jeść to co chcę i co mi smakuje :D
                        • wislok1 Re: ?! 23.07.12, 15:31
                          Nie chodzi o wieprzowinę jako taką, tylko o polski kotlet schabowy, w panierce,
                          nazywany w Austrii schnitzel wiener art
                          • sofia41 Re: ????????????????? 30.07.12, 19:39


                            wislok1 napisał:

                            > Nie chodzi o wieprzowinę jako taką, tylko o polski kotlet schabowy, w panierce,
                            > nazywany w Austrii schnitzel wiener art

                            Coś ci się mój drogi pomylilo z tym polskim schabowym zwanym w Austri Wienner Schnitzel

                            www.chefkoch.de/rezepte/932451198676837/Original-Wiener-Schnitzel-mit-Petersilienkartoffeln.html










                            • sofia41 Re: polskie potrawy 30.07.12, 20:06
                              Przeglądając wpisy na włoskim forum, można dojść do wniosku, że tam znaczy do Włoch jeżdżą Polacy jakby ulepieni z innej gliny. Tamci, znaczy ci jeżdżący do Włoch uważają, że polskie jedzenie jest nic nie warte. Włoskie to dopiero coś. Można oczywoiście i z tym polemizować ale jak ktoś tak uważa to jego sprawa.
                              Tu prawie wszyscy jak jeden, stają w obronie doskonałego polskiego jedzenia i są gotowi zabierać nawet całą przyczepę weków, piwa, wody mineralnej, chleba i sam Bóg tylko wie jeszcze co. Chorwackie żarcie, picie i ta reszta są poprostu nie zjadliwe, może się mylę ale tak mi wynika z waszej dyskusji.
                              Czy to nie jest jakaś paranoja ? Poczytajcie wypowiedzi rodaków, może nawet waszych znajomych na forum "Włochy" ale też na forum "kuchnia", tam też jest sporo marudzenia nad polskim jedzeniem.
                              Czyżby do Chorwacji jeździł taktycznie tylko polski zaścianek czyli ci co im "słoma z butów wystaje" ? Wiadomo, tacy najlepiej lubią weki.
                              Nie mam najmniejszego zamiaru kogokolwiek obrazić i z góry przepraszam gdyby ktoś poczuł się urażony ale zawsze sądziłam, że my Polacy z jednej gliny.
                              • wislok1 Re: polskie potrawy 30.07.12, 20:57
                                Ja bym tak nie generalizował,
                                takie uogólnienia są czasem krzywdzące.

                                Wielu Polaków zajada się chorwackimi potrawami i im bardzo smakują.

                                Ale faktycznie nie spotkałem Polaka, który by do Włoch jechał z polskim jedzeniem, to tak jakby wozić węgiel do kopalni,

                                takie zjawisko nie występuje w przyrodzie
                              • sofia41 Re: Schnitzel Wiener Art a Wiener Schnitzel 31.07.12, 07:42
                                > Ten pierwszy to nasz schabowy,
                                > ten drugi to jest z wołowiny i z cytrynka jest po prostu boski.

                                Co prawda to nie jest właściwe forum na taką wymianę ale dopowiem tylko, że się mylisz.
                                Nasz poczciwy schabowy nie jest sznyclem w j.germańskim a Schweinekotelett' em.

                                  • sofia41 Re: czytaj ze zrozumieniem 31.07.12, 13:28
                                    trypel napisał:

                                    > Sofia mylisz sie

                                    > Sznycel Wiener Art to własnie oficjalna nazwa "podrobionego" wiener sznycla zr
                                    > obiona z wieprzowiny.

                                    A o czym ja pisałam ? Może być z wieprzowiny ale nie ze schabu.
                                    A więc jeszcze raz: polski kotlet schabowy nie ma nic wspólnego z żadnym sznyclem jakby się nie zwał, kolego. Schabowy zwie się po niemiecku czy jak wolisz po austriacku Schweinekotelett. I o to chodzi w tej wymianie postów.
                                    • wislok1 Bzdura 31.07.12, 17:07
                                      W Austrii nasz schabowy w panierce to Schnitzel Wiener Art !
                                      W Niemczech na północy bardzo często nie mówi się Schnitzel tylko Paniertes Schweinekotlett.
                                      Schweinekotlett może być bez panierki, co my nazywamy schab,
                                      a nie kotlet schabowy
                                      • wislok1 Re: Bzdura 31.07.12, 18:03
                                        sznycel wiedeński czyli Wiener Schnitzel to prawie to samo co nasz kotlet schabowy z jedną tylko różnicą, mianowicie, nie jest on robiony ze schabu ale z cięlęciny. Przepis na sznycel po wiedeńsku jest dokładnie taki sam jak przepis na kotlet schabowy
                                        zajadamy.blox.pl/2008/06/Sznycel-Wiedenski.html
                                        I wszystko jasne
                                        • sofia41 Re: Bzdura panie trypel, zmień nick 01.08.12, 08:34
                                          Raz jeszcze i ostatni raz. Schnitzel Wienner Art nie przyrządza się ze schabu. Do tego rodzaju dania stosuje się mięso z: Schlussbraten, Fricandeau, Nuß oder Kaiserteil
                                          co i gdzie to jest popatrzcie tu:
                                          ssl.wiesbauer-gourmet.at/wissenswertes/fleisch/fleischkunde/schwein/index.php?ID=1694
                                          a na polski sami sobie tłumaczcie
                                          Servus
                                          • trypel Re: Bzdura panie trypel, zmień nick 01.08.12, 17:06
                                            a jak nie zmienie nicka to co mi zrobisz?

                                            www.chefkoch.de/rezepte/1908991311250022/Schnitzel-aus-Schweinefilet-Wiener-Art.html
                                            masz przepis BEZ zastrzeżenia że nie może być schab (po prostu wieprzowina)

                                            Raz jeszcze i ostatni raz - Wienner Art jest sposobem przyrządzania mięsa a nie jego gatunkiem (może być nawet z indyka jak Cie to nie przerazi i nie załamie)
                                            • wislok1 Schaboszczak nie tylko polski 01.08.12, 19:06
                                              Schaboszczak nie tylko polski

                                              Przybliżoną i chyba najbardziej rozpowszechnioną formą panierowanego kotleta po wiedeńsku jest podobny w wyglądzie kotlet robiony z wieprzowiny. Powodem zamiany mięsa jest oczywiście wysoki koszt cielęciny. Wiener Schnitzel to oryginalna nazwa, natomiast kotlet wieprzowy znajdziemy w Austrii pod nazwą „Schnitzel Wiener Art”.
                                              Zresztą prawie w każdym kraju istnieje przepis na kotlet mający naśladować oryginał. Polacy nie są gorsi. Nasz udomowiony sznycel to po prostu kotlet schabowy.
                                              kuchnia.wp.pl/zyj-zdrowo/health/1241/1/1/sznycel-wiedenski-wzorzec-kotleta.html
                                              Trypel ma 100% racji,
                                              Wiener Art oznacza, że naśladuje Wiener Schnitzel, może być wieprzowy ze schabu, z kity, itp.