Gość: fiona
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
10.08.04, 17:18
Co prawda w tamtym roku wyjeżdżałam w tygodniu, ale wracając w piątek
przeżyłam szok. "Pielgrzymka" z Polski stała w 300-kilometrowym korku!!!
Zaczynała się w Plitvickich. Wkurzeni na maxa turyści rzucali się nam na
samochód i z bólem/płaczem/przerażeniem w oczach i głosie pytali, jak długo
będą jeszcze stać, czy wiemy, gdzie ten korek ma swój koniec? (Za czym
kolejka ta stoi...) Koszmar. W tym roku, tak się złożyło, że wyjeżdżamy
wczesnym rankiem w niedzielę. Czy ktoś ma doświadczenia sobotnio-niedzielne,
nieodległe w czasie?